gretta888
25.05.06, 22:19
Bartek urodził się 10dni po terminie, poród był wywoływany. Gdy miał 11dni
wróciliśmy do szpitala z powodu PĘCHERZYCY - wywołanej przez zarażenie
GRONKOWCEM ( na 99%w szpitalu). Dostał antybiotyk dożylnie, i od razu były
problemy z założeniem wkłucia - dzicko było męczone 40 minut, skłute w kilku
miejscach zanim sisotr założyły welfron. I tak było za kazdym razem przy
zmianie welfronu, wkoncu za którymś razem zrobił sie GRANATOWY i zaczął
lecieć przez ręce. Personel naszego małego szpitala dosłownie spanikował,
zaczęto go badać pod kontem krążeniowym. Ordynator - za co mu serdeczne
dzięki- załatwił mu przyjęcie do Centrum w Międzylesiu- przez tego gronkowca
nie chcieli go przyjąć. W 3 tyg życia był operowany - wycięto mu zwężony
kawałek i zespolono koniec do końca.
Nie będę pisać co się działo z nami i z nim w tym czasie, zamknęłam to
głęboko w którejś szufladzie i nie chce mi sie jej otwierać.
Myslałam, że to już. Że zwężenie aorty to prostsza wada niż np. dziury w
sercu, że się to wytnie i koniec.
To było we wrześniu.
W pażdzierniku było ok, w lutym okazało się że aorta znów się
zwęża!!!!!!!!!!!!!
JAK TO????????????????
Przecież było dobrze!!!
I co teraz??? Narazie czekamy, potem echo, i znów czekamy, może jak trochę
podrośnie, jakiś balonik.
Nie wiem......... Już nic nie wiem