jukilop
29.07.06, 23:40
Bardzo ale to bardzo z całego serca dziękuję Wam za Modlitwę ,trzymanie
kciuków i pozytwne myślenie
czułam że oprócz Boga , rodziny mam też MOJĄ SERDUSZKOWĄ RODZINĘ która mnie
wspiera (szczerze mówiąc oprócz najwyzszego Wy wiecie co znaczy ból oddania
dziecka na salę opreacyją , czekanie na jego powrót i wynik zabiegu- tym
bardziej że ostatnio się nie udało ) i ten STRACH co łzami oczy zalewa a
myśli są poza światem rzeczywistym i nawet położona ręka męża na ramieniu nie
wiadomo dlaczego ciąży, denerwuje i boli .
Tym razem jechałam z mężem - bo ostanio jak byłam sam to nie dawałam rady.
zabieg udał się dzięki Bogu , wspaniałym lekarzom, cudom które się zdarzają i
dzięki Wam kochani...
Nawet teraz mam przed kim się do końca otworzyć i mam tę pewność że jak nikt
inny mnie rozumiecie.
Marcinowi wypalono dodatkową drogę przewodzenia , szybko ją znaleziono i już
po 1,5 godz był koniec zabiegu.
Wprowadzano mu cewniki z 3 stron 2 z pachwin i 1 z tętnicy szyjnej.
Choć zapewne jeśli śledzićie naszą historię to wiecie że czeka nas po raz 3
wyjazd do Zabrza - zabieg zamykania ubytku - termin 28.08.2006
Moge zatem (pewnie w niewielkiej części )wyobrazić sobie co przeżywać muszą
rodzice dzieci z HLHS gdzie też są tam 3 etapy i to bardziej rozłożone w
czasie.
DZIĘKUJĘ WAM SERDECZNIE
Szczególnie Gosi (ja ju ż nie miałam siły Wam pisać że jadę - bałam się
bardziej niż za pierwszym razem po prostu już w sobotę nie byłam wstanie nic
robić)z którą byłam w stałym kontakcie
poznałyśmy się na Forum - razem byłyśmy 19.06.06 w Zabrzu - razem naszym
dzieciom wtedy się nie udało ale wiecie co !!!! my tam w Zabrzu jak jesteśmy
to Anusia Gosi akurat ma badania kontrolne i dlatego się widzimy
Teraz też w sierpniu my jedziemy a oni maja wizytę kontrolną akurat 28.08.06 -
niesamowite prawda ??? KTOŚ CHCE BYŚMY SIĘ RAZEM TRZYMAŁY w łzach i radości ,
w niepokoju i nadzieji - i przede wszystkim słowom pociechy które czasem
mogę więcej zdziałać niż np.tabletka na spanie
A propo Mamusie których bardzo przeraża blizna pooperacyjnej - ja byłam w
szoku - pozytywnie !!!! że to takia niewielka blizna - to jest dosłownie
kreseczka (ja zupełnie gorzej to sobie wyobrażałam )
Myślę że niektóre dzieci wieksze mają blizny np od upadku z rowera , rolek
itp.
Także proszę nie przejmujcie się tym - najważniejsze przecież co w środku że
serduszko naprawione i nasze ukochane dzieci które wracają do zdrowia.
Edyta - dziękuję za pamięć i troskę.
wszystkim Wam z osobna - dziękuję
Magda z Marcinem , do podziękowań dołacza się (bierny na forum ) mój mąż
Arkadiusz
Aneto - jesli u Was tez ma być ablacja służę wszystkimi dostępnymi
informacjami na ten temat.
Ostatnio nie poruszałam tu tego watku ze względu na to że nie było na forum
takiego przypadku.Po co niepotrzebnie zabierać czas i może niepokoić innych
Ja poznałam na innym forum kardiologicznym Artura (chłopak
trzydziestoparoletni) po ablacji który opisał kompendium wiedzy o Ablacji i
potem jeszcze pisaliśmy do siebie na priv - także teoretycznie dzięki niemu
wiedziałam o co chodzi w tym zabiegu .
Poznałam w Zabrzu kilka matek (najczęściej malutkich dzieci -HLHS, Tetralogia
Fallota ) dałam im adres naszej strony mam nadzieję że do nas trafią i
będziecie mogli im pomóc tak jak mnie kiedyś przyjęliście ,
pomogliście ,życzliwie pisaliście, a ja jeśli mogę komuś pomóc to proszę
dajcie mi tę szansę - czekam
Otarłam sie tam też o nieudaną operację , o rozpacz rodziców po stracie
dziecka i wszystkich tu na forum rodziców którym dzieciom udało się dobrze
przeprowadzić zabieg bądz operację proszę by cieszli się szczęściem i
nazywali się Rodzicami szczęściarzami, a w modlitwie nie zapominali o
ANIOŁKACH które być może jak tu na forum były przypadki ześlą zbolałym
rodzicom siostrzyczkę , lub braciszka . Tego z całego serca im życzę.
Pozdrawiam Was wszystkich serdecznie , mam nadzieję że u Was wszystko ok ,
teraz dopiero zacznę czytać posty by wiedzieć co się dzieje i marzę by były
to tylko pozytywne historie.