paulisek
10.10.06, 12:51
Choć lekarze dołują mnie, jak mogą, to ciągle szukam optymistycznych wieści.
I znajduję! Co prawda nie jest to związane najczęściej z agenezją, bo mało
tych przypadków wokół mnie, ale... Historia Krzysia, teraz już faceta po
trzydziestce: do drugiego roku życia leżał jak kłoda i patrzył w sufit (MPD).
Teraz pracuje, jest cenionym informatykiem po studiach, poszukiwanym również
ze względu na niepełnosprawność (sic!), bo ma kłopoty z chodzeniem (chodzi,
ale jak dzieci po polio). Wiem, że to może żadne dla Was pocieszenie, ale ja
chwytam się takich historii, a Krzysia znam osobiście, tylko nie wiedziałam,
że w dzieciństwie tak źle z nim było.
Z paskudnych rzeczy, to muszę się poskarżyć, że zrobił mi się cholerny obrzek
limfatyczny na całej długości ręki i mam kłopoty, żeby rehabilitować
Jerzynkę...
Pozdrawiam Was serdecznie i życzę optymizmu!