Gość: Mirka17
IP: *.*
22.01.02, 12:21
Mam problem z 4-letnim synkiem. Bylismy niedawno u dentysty by polakierować jego ząbki(polecane przez moją dentystkę na wzmocnienie zębów dla wszystkich dzieci - wykonywane także na kasę chorych). Romek chętnie usiadł na fotelu, otworzył buzię. Problem zaczął się gdy pani włożyła mu waciki między dziąsła i pod język. Romek nieprzyzwyczajony do "ciał obcych" zaksztuszał się tym, kaszlał i miał odruchy wymiotne wskutek cofnięcia języka i "psikania" do buzi powietrzem. Zrezygnowaliśmy z tego zabiegu ale przy okazji dentystka znalazła u niego dwa małe ubytki. Chcemy je wyleczyć, Romek sam powtarza że chce iść do dentysty wcale nie wystraszył się pierwszej wizyty, tylko co zrobić z tym kaszlem i odksztuszaniem. Jak przyzwyczaić go do trzymania otwartej buzi wypchanej ligniną i do tego wysuszającego "wiatru"? A poza tym co myślicie o żelu carisolv który niby pokonuje próchnicę zamiast wiercenia?Dzięki za pomoc, Mirka.