No właśnie - mój biedny mąż ma ostatnio coś wspólnego z Saddamem Husajnem - tylko że nie ropę w Zatoce, ale w zatokach...

Wybrał już jeden antybiotyk, i dziesięć zabiegów laserem, po których coś tam ruszyło, ale nie do końca. Oczywiście wybiera się znowu do laryngologa (i znowu pewnie dostanie jakiś

antybiotyk) - a w międzyczasie mam pytania dwa:- czy są jakieś domowe sposoby, żeby złagodzić ból spowodowany niedrożnością zatok?- i czy jeszcze robi się punkcje, bo podobno lekarze odchodzą od tych zabiegów, a on by reflektował, żeby sprawę załatwić raz a dobrze.Wiecie coś może na ten temat?