Dodaj do ulubionych

Dysplazja bioderek

IP: *.* 02.08.02, 19:47
Czy dysplazję da się stwierdzić jednoznacznie? Pani prof. do której trafiliśmy w 6 tyg. życia czuła luz w jednym stawie, skierowała na USG (wyszło prawidłowo), zaleciła szerokie pieluchowanie i kontrolę za 1,5 mies. Kontrolę przeprowadziła inna Pani, która rzuciła okiem na dobry wynik USG, rozłożyła nóżki prawie jak książkę i powiedziała, że jest ok i żeby przyjść do kontroli jak mała zacznie raczkować. W wieku 5-6 mies. mała b. sprawnie pełzała i podnosiła się na nóżkach jak przy raczkowaniu, więc poszłam na kontrolę. Trafiłam na tę pierwszą Panią prof., która zauważyła asymetrię i nieprawidłowość w prawym stawie, skierowała na RTG (ze zdjęcia stwierdziła lekką dysplazję), zaleciła poduszkę Frejki na 1 m-c. Lekarz opisujący zdjęcie RTG (dzień później) napisał "stawy biodrowe - prawidłowe". Kupiłam tę poduszkę, zakładam, dziecko męczy się, zaczęło budzić się wiele razy w nocy, a ja nie jestem pewna czy to jest potrzebne. Napiszcie jakie miałyście doświadczenia z dysplazją u dzieciaczków. Jestem trochę zdezorientowana.
Obserwuj wątek
    • Gość: agacz2905 Re: Dysplazja bioderek IP: *.* 02.08.02, 22:15
      Wiesz, z dzieckiem to doświadczeń nie mam, bo mój Szymek jest zdrowy, ale moja mama ma duzo doświadczeń z wrodzonym obustronnym zwichnięciem bioder i dysplazją u swojego dziecka. Chodzi o mnie. dziś mam 28 lat i niestety spora niepełnosprawnosc z tytułu tych głupich bioder. No ale dziecko, które ma poważne problemy ze stawami biodrowymi na pewno NIE SIADA, NIE PEŁZA, NIE RACZKUJE I NIE CHODZI.Tak było właśnie ze mną, miałam 9 miesięcy i nawet głowy nie potrafiłam dobrze podnieść.Moja biedna mama (biedna, bo naprawde dużo ze mna przeszła) miała jeszcze nieszczęście w nieszczęściu, czyli nie dość, że problem był realny, to jakiś nieodpowiedzialny lekarz w przychodni wmawiał jej, że histeryzuje i opowiada bzdury. Po części wiec właśnie temu anonimowemu mędrcowi zawdzięczam swoje postępujące zmiany zwyrodnieniowe bioder na skutek dysplazji właśnie (zbyt późno przystąpiono do leczenia, skończyło się na wielu operacjach). Z własnego doświadczenia jednak wiem, że bywają i tacy lekarze, którzy chcą być bardziej papiescy od Papieża, a moze po prostu lubią wypisywać dużo skierowań przy każdej wizycie?? Wiem coś o tym, bo chodzimy z naszym dzieckiem właśnie do takiej pani pediatry (skadinąd, naprawdę dobry lekarz). Wmawiała mu wadę serca, zeza i modną ostatnio asymetrię ciała. Konsultacje u specjalistów wykazały, że Szymek to chodzący okaz zdrowia. No ale w końcu, po miesiącach molestowania mnie przez lekarkę, czemu nie idę z dzieckiem do poradni oceny rozwoju, uległam. W rzeczonej poradni rehabilitantka znęcała się nad moim synkiem dobre pół godziny, udowadniając mi na siłę, że mały ma minimalną asymetrię ciała; kazała mi nie słuchać jego płaczu, tylko tego, co ona ma mi do powiedzenia :gun:, na koniec wezwała do mnie panią psycholog, ponieważ skoro przerywam tortury i stanowczo biorę spazmujące dziecko na ręce, to znaczy, że sobie nie radzę a dziecko mną manipuluje (Szymon miał 7 miesięcywink) Oczywiście nigdy więcej tam nie poszłam. Co chcę napisać?? Bardzo kocham moje dziecko, i chcę dla niego jak najlepiej (jeszcze podczas c.c. upominałam się o ortopedę do Szymkawink, ale chyba umiem odróżnić realny problem od wątpliwej diagnozy.Sama jako dziecko bardzo duzo wycierpiałam i fizycznie, emocjonalnie i psychicznie i wiem jak to się leży w szpitalu w innym miescie bez mamy i taty, jak czuje sie dziecko oszukane przez rodziców, którzy nie mieli mi odwagi w oczy powiedzieć, że jadę do Lublina na kolejną operację, tylko kłamali, że tylko do kontroli, a potem uciekali ze szpitala. Ale wiem, ze jeśli moje dziecko miałoby tę sama powazna wadę, zrobiłabym WSZYSTKO, żeby było zdrowe. Zaś z tego co Ty piszesz, Twoja córa porusza się normalnie, opis rtg bioderek jest o.k., jedyne co Ci zakłóca spokojny sen, to diagnoza może i dobrej jednej lekarki, ale postawiona chyba trochę na wyrost i tak na wszelki wypadek.Decyzję musisz podjąć sama, ja tylko piszę, że będąc na Twoim miejscu (opieram się tylko na treści Twego postu) wyrzuciłabym poduszkę Frejki na śmieci i nie hamowałabym naturalnego rozwoju dziecka (nawet nie wiesz, jak takie uwięzione w tym świństwie dziecko cierpi i jest przyhamowane fizycznie i psychicznie też)No to tyle, ale się rozpisałam, przepraszam za chaotycznosć i długość postu i pozdawiam Ciebie i Córkę.Agnieszka, mama Szymka :hello:
    • Gość: magdusia Re: Dysplazja bioderek IP: *.* 03.08.02, 20:06
      U mojej Igi lekarz ORTOPEDA, po wykonaniu USG w wieku 6 tygodni stwierdził dysplazję obustronną, CIĘŻKI stan przedoperacyjny. Byliśmy z meżem w szoku, całą noc płakałam, ale mojemu mężowi to wszystko się nie podobało. Ani lekarz, ani sposób wykonywania przez niego USG itd. Zaczęłam wieć dzwonić do znajomych i ... Córeczka znajomych 5-miesęcy: dysplazja. Córeczka innych znajomych, 12 miesięcy, stwierdzona dysplazja, nie dali się, zrobili RTG, żadnej dyspalzji nie stwierdzono. Córeczka kolejnych znajomych 8 miesięcy: dysplazja, 4 miesiące nosiła szynę Koszli, po zdjęciu szyny w momencie gdy dziecko miało już nożki podciagnięte pod pachy (bo tą szynę sie co kilka dni podciąga wyżej), lekarz ortopeda stiwerdził, że dziecko NIGDY nie miało dyspalzji i był w ciężkim szoku, że kazano założyc szynę. Trzy telefony do zanjomych i trzy diagnozy o dyspalzji, epidemia (w USA probem dyspazji dotyczy około 2% niemowląt płci żeńskiej. U nas - kilkadziesiat???) . W końcu poszliśmy do poleconego nam chiururga ortopedy dziecięcego, dr-a Okłota, znanego specjalisty, i okazało się (po uprzednim wykonaniu kolejnego USG), ze dziecko NIE MA ŻADNEJ dyslazji, o ciężkim stanie nie wspominając. Ależ byliśmy wściekli!!!Dlatego myślę, że poprostu obecnie w Polsce jest moda na dyspalzję, a szczególnie u dziewczynek. Według mnie nie masz się czym przejmować. Ja bym wcale nie zakładała tej szyny i nie męczyła dziecka, a tą panią profesor omijałabym z daleka.Pozdrawiam. Magda, mama Igi.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka