17.11.09, 11:57
Czy ktoś z tu obecnych osób zrezygnował z USG w ciąży? Jeśli tak, to
dlaczego?
smile
Obserwuj wątek
    • abiela Re: USG 17.11.09, 12:51
      Ze wszystkich nie, ale z niektórych. Nie potrzebuję dla komfortu
      psychicznego ciągłuch badan usg, te kilka, które miałam to właściwie z
      ciekawości a nie ze strachu, że coś z dzieckiem nie tak.
      • szczur.w.sosie Re: USG 17.11.09, 13:12
        To ile ich jest?!
        Ja ewentualnie myślę o rezygnacji całkowitej z dwóch standardowych w 12
        i 20tc, jakie w UK oferują.
        • kaakaa Re: USG 17.11.09, 14:43
          W Pl w standardzie są 3 - ok.10-12ty. ok.20-24 tyg. i ok. 33-35 tyg. Jak na mój
          gust - aż nadto. Ale jak ktoś chodzi prywatnie, to miewa nawet co wizytę.
          Tutaj
          znajdziesz wyniki fajnej ankiety na ten temat.
          • kaeira Re: USG 17.11.09, 18:47
            Tu jest opis tych trzech USG zalecanych przez PTG:
            forum.gazeta.pl/forum/w,1144,102925833,102957570,Re_W_ktorym_tygodniu_na_pierwsze_USG_.html
            Ja miałam USG takie:

            - 8-9t - sama chciałam, tylko po to, żeby sprawdzić czy jest tętno (po pierwszym poronieniu strasznie się niepokoiłam.
            - USG "genetyczne" w 11t. (bardzo długie i dokładne)
            - przy konsultacji genetycznej w IMiD, przed ewent. amnio (którego w końcu nie zrobiłam)w 16t
            - USG połówkowe (w tym echo serca) w 22t (bardzo długie i dokładne)
            - gdzieś koło 32t (potrzebne m.in jako kwalifikacyjne do Domu Narodzin, gdzie jednak w końcu nie mogłam rodzic)
            - koło 36t, w gabinecie lekarki od Domu Narodzin, błyskawiczne zajrzenie dla potwierdzenia pozycji
            - po terminie w 40t, sprawdzenie wód
            - w szpitalu podczas 48-godzinowego porodu.

            Czyli wychodzi 8, nieźle uncertain

            Nie wiem, czy gdybym chodziła do lekarza prowadzącego z USG w gabinecie, oparłabym się pokusie zaglądania za każdym razem, mimo że wiem, że to w zasadzie nic nie wnosi (szczególnie na takim sprzęcie, jaki zwykle jest w gabinecie) i nie powinno się bez sensu nadużywać.
          • juleg Re: USG 18.11.09, 08:46
            No i trzy są bardzo ok, nie rozumiem dlaczego nie robić w 13 i 22, przecież
            pewne schorzenia, np. wady serca można leczyć jeszcze w łonie matki.
            • szczur.w.sosie Re: USG 18.11.09, 11:54
              No, a ja myślałam że 2 to aż nadto...
              W ostatniej ciąży miałam mieć, poza 12 i 20tc, również pod koniec, by
              zobaczyć, czy mięśniaki nie rozprzestrzeniały się za bardzo i czy
              poród sn będzie wchodził w grę. nie miałam wreszcie tego usg, bo
              urodziłam w 28tc.
              Ale natknęłam się materiały świadczące o możliwości szkodliwego
              wpływu ultradźwięków na dziecko.

              www.midwiferytoday.com/articles/ultrasound.asp?a=1&r=1&e=1&q=scan
              www.midwiferytoday.com/articles/ultrasoundwagner.asp?a=1&r=1&e=1&q=scan

              Tak więc sobie myślę, że może trzeba być bardziej sceptycznym wobec
              USG. W medycynie pojawiały się często mało racjonalne działania,
              których negatywne efekty można było po latach oglądać...
              • kaeira Re: USG 18.11.09, 12:35
                Bardzo polecam te stronę:
                www.birth.com.au
                to wersja online książki o ciąży i porodzie, autorstwa położnej i edukatorki, jest baaardzo wiarygodna, z nastawieniem raczej pro-naturalnym i "pro-kobiecym", ale wyważona i prezentująca różnorodność opinii.

                O USG:
                www.birth.com.au/Ultrasounds/Ultrasounds-about.aspx

                Konkretne podstrony o bezpieczeństwie USG i kontrowersjach:
                birth.com.au/Ultrasounds/Physical-effects-and-research.aspx#
                birth.com.au/Ultrasounds/Worrying-concerns.aspx#
        • abiela Re: USG 17.11.09, 15:19
          U mnie lekarz, fanatyk techniki, chciał USG na każdej wizycie robićsmile
        • imbirka Re: USG 18.11.09, 22:13
          Akurat termin wykonywania tych 2 USG jest oparty na badaniach naukowych, i całkiem jest to sensowne - USG w 10-13 tc. jest najbardziej wiarygodnym sposobem wyznaczania terminu porodu, co się czasami bardzo przydaje jak są wątpliwości co do terminu i parcie otoczenia na indukowanie porodu. Natomiast około 20 tc. bardzo dobrze widoczne jest serce dziecka, w razie, gdyby było coś nie tak, można rodzić w odpowiednim ośrodku i przygotować się na szybką operację.
          Tutaj jest informacja czemu służą badania USG, wykonywane w odpowiednich tygodniach ciąży:
          www.rodzicpoludzku.pl/Ciaza/Badania-USG-w-czasie-ciazy.html
    • annairam Re: USG 17.11.09, 20:53
      Do lekarza chodziłam prywatnie. W pierwszej ciąży miałam 2. Pierwsze około 12
      tc, drugie około 23 tc. Przed porodem lekarz stwierdził, że nie trzeba bo
      ułożenie można i bez tego dobrze określić. Prawie idealnie powiedział mi po
      badaniu jak duże jest dziecko - nie wiem czy zgadywał czy miał takie
      umiejętności ale pomylił się o 90g. Przy drugiej ciąży zgodziłam się na trzecie
      usg tylko dlatego, że przygotowywałam się na możliwość porodu miednicowego i
      tego wymagali.
    • 987ania Re: USG 17.11.09, 23:43
      Ja chyba jestem przesiąknięta jednak medycyną z racji zawodu i uważam, że dwa -
      trzy usg należy zrobić. Żeby dać szansę dziecku. Wiele schorzeń można leczyć ale
      dobrze wiedzieć wcześniej to znacznie skraca czas diagnozy a także oszczędza
      nerwy rodzicom.
      • oldzinka Re: USG 18.11.09, 08:31
        Ja miałam trzy standardowe usg i jeszcze jedno pod koniec w związku
        z "przeterminowaniem". Osobiście nie mogłam się doczekać każdego
        podglądania maluszka. Na pierwszym usg jak zobaczyłam bijące
        serduszko i małe rączki i nóżki fikające, to popłakałam się ze
        wzruszenia i szczęścia i potem już czekałam na każde usg jak na
        randkę z ukochanym wink
      • kropkaa Re: USG 18.11.09, 22:02
        Poza tym wtedy można rodzić w szpitalu z odpowiednim stopniem
        referencyjności; lekarze są przygotowani do pewnych rzeczy i
        oszczędza się mnóstwo bardzo cennego czasu, zna się już diagnozę,
        nie trzeba noworodkowi szukać miejsca w szpitalach po całej Polsce i
        transportować go czasem od szpitala do szpitala. Ma to ogromne
        znaczenie dla zdrowia czy nawet życia dziecka!
    • kropkaa Re: USG 18.11.09, 21:58
      W pierwszej ciąży miałam jeszcze to "zerowe" czyli dopplerowskie.
      Teraz nie, i dobrze. Też się bardzo wzruszyłam, gdy usłyszałam, że
      8mm, czy ile tam zarodek miał, ma bijące serce. Teraz tak poszłam na
      wizytę, że lekarka stwierdziła, że nie ma po co tego robić.
      Tym razem, jak byłam na połówkowym, lekarz (który wygląda jak
      baranekwink, tak mówi córcia) powiedział mi, że można sobie przyjść na
      jedno USG podczas ciąży bez skierowania, między wizytami; szybko
      sprawdzi czy wszystko ok. Zdziwiłam się po co takie dobrodziejstwo,
      bo raczej nie wpadłabym, by sama sobie USG zalecać...
      • deigratia Re: USG 20.11.09, 15:22
        W pierwszej ciąży 5: 3 "obowiązkowe", jedno z racji przeterminowania
        i jedno, bo pierwszy gin nie wierzył w ciążę jak nie zobaczy echa
        serca.
        Teraz darowałam sobie to "zerowe", więc w 12tc bardzo już chciałam
        się upewnić, czy tam na pewno ktoś we mnie mieszka. W 22tc chciałam
        poznać płeć, ale się nie udało i w 28 na wizycie gin tylko na to
        spojrzał. Jak nie będzie przeterminowania, to chętnie usłyszę jeszcze
        o prawdopodobnej wadze dzidziusia.

        Szczerze wątpię w szkodliwość rozsądnie stosowanego usg a sprawdzanie
        ułożenia dziecka tuż przed porodem napawa mnie lekkim niesmakiem
        (praktykujący ginekolodzy i położne potrafią to bezbłędnie ocenić
        ledwo muskając brzuch; ja sama orientuję się po kilku niemiłych
        dolegliwościach nawet bez dotykania brzuchasmile.
        • szczur.w.sosie Re: USG 20.11.09, 15:42
          No właśnie, czemu lekarka (w Polsce to miało miejsce) kazałą mi
          zrobić USG pod kiniec ciąży, by upewnić się o położeniu dziecka. Czy
          naprawdę się nie da inaczej???!!!
          Kurcze, mam czas, ale nie wiem czy jest sens iść na to USG w 12tyg.
          Może ewentualnie po 20 tyg. O płci się i tak nie dowiem, bo w tym
          kraju nie wolno mówić, ale mi tam nie zależy.
          • kaakaa Re: USG 20.11.09, 17:04
            USG w 12 tyg. jest istotne ze względu na określenie wieku ciążowego i ustalenie
            spodziewanego terminu porodu. Jeśli wiesz dokładnie, kiedy zaszłaś w ciążę, to
            wynik nic nowego nie wniesie.
            Druga rzecz to możliwość badania przezierności karkowej (NT) i kości nosowej
            (NB), co jest przesiewowym badaniem w kierunku wad wrodzonych.
            Oceń sama, czy jest Ci to potrzebne do szczęścia.
          • kaeira Re: USG 20.11.09, 17:54
            szczur.w.sosie napisała:
            > O płci się i tak nie dowiem, bo w tym kraju nie wolno mówić, ale mi tam nie zależy.

            W całym kraju? Czy to raczej nie jakaś lokalna praktyka?

            Na stronie NHS piszą tak:

            "The second scan is carried out at around 18-22 weeks and, if you want to know, it can usually determine the sex of your baby.
            If you want to know the sex of your baby, you should ask your sonographer (the person who carries out the scan). It is best to ask them at the beginning of the scan so that they are aware that they need to check. [...]
            Some hospitals have a policy of not telling patients the sex of their baby. If your hospital does not routinely inform parents about their baby's sex, you may be able to pay privately for a scan to find out. Speak to your sonographer, or midwife, to find out more."
            http://www.nhs.uk/chq/Pages/1642.aspx?CategoryID=54&SubCategoryID=128
            • juleg Re: USG 20.11.09, 18:56
              Ojejku, ale w 12tc badanie trwa jakieś 5minut max, badanie jest dla dziecka
              nieprzyjemne ze względu na nieprzyjemny dźwięk, ale o ile pamietam to w 12
              dziecko nie słyszywink w 20 też możesz poprosić, żeby badanie nie trwało w
              nieskończoność, jak byłam u Makowskiego, najlepszy spec od USG w wawce, trwało
              może 10minut? No i dobrze, jego oko i tak wyłapało co istotne. Przed porodem
              można odpuścić spokojnie.
              • kaeira Re: USG 20.11.09, 19:34
                juleg napisała:
                > Ojejku, ale w 12tc badanie trwa jakieś 5minut max, [...] jak byłam u Makowskiego, najlepszy spec od USG w wawce, trwało może 10minut?

                Hmm, ja byłam u dr. Jaczyńskiej trwało to prawie 30 min. (w tym ocena naczyń, narządów wewnętrznych, NT, NB)
                (Swoją drogą gorąco polecam, ma certyfikat Fetal Medicine Foundation dla badań 11-13t, oraz przemiłą osoba)
            • szczur.w.sosie Re: USG 21.11.09, 09:03
              Taj jest w NHS w Anglii, natomiast NHS Scotland ma nieco odrębną
              politykę. Mi w Anglii powiedzieli, tu natomiast nie mówią (chyba że w
              prywatnych gabinetach). Podobno dlatego, że potem rodzice
              pociągają do odpowiedzialności karnej za pomyłkę lub też dokonują
              aborcji (ale to raczej dotyczy wyznawców islamu).
    • szczur.w.sosie Re: USG 06.12.09, 18:47
      Tak sobie myślę, że jak nie zrobię USG to nikt się nie zgodzi na
      poród domowy...
      Ostatecznie jest szansa u nas na poród w domu, ale jak nie będzie
      położnych, to nic z tego. W końcu szpital prowadzą tylko położne, nie
      ma tam lekarza. W ogóle nie ma ginekologa i położnika. Jakby co to w
      samolot i wiozą do potężnej kliniki.
      Ale wiem, że jak na USG wyjdą znów mięśniaki, to znów będzie krzyk,
      że nie w domu, bo grozi krwotokiem...
      Ale z innej strony, ja za nic do szpitala nie dojadę jak się skurcze
      zaczną. Albo urodzę w drodze, jak mało brakowało dwa poprzednie razy.
      Pierwszy poród 3.5h, drugi poniżej 3h licząc od pierwszych skurczy,
      które nigdy nie wiedziałam czy to już te... A jak się zaczęły nasilać
      to były co 2-3 min i zaraz parte... No to lepiej nawet może zostać w
      domu w takiej sytuacji, a pogotowie wezwać po fakcie. Tylko ten
      cholerny krwotok...
      A w ogóle to i tak mam tylko 80% szans na poród o czasie...
      Więc może się zgodzę na to USG w 12 tc i potem dam sobie spokój...
      A chyba może nawet za wcześnie na takie rozważania? Czas przyniesie
      odpowiedź...
      • aurinko5 Re: USG 07.12.09, 16:49
        A moze pomysl tez o dziecku ,a nie tylko o sobie.Na USG połowkowym
        mozna wykryc wady wrodzone,przy ktorych po urodzeniu liczy sie kazda
        minuta.Wady serca,przepukliny ....Szczegolnie przy siniczych wadach
        serca,wazna jest kazda minuta.Wiedzac juz o chorobie w ciazy nie
        traci sie czasu na diagnostyke.Wiesz juz wtedy ,ze bedziesz musiala
        urodzic w szpitalu z dobrym zapleczem noworodkowym.A klinika ,ktora
        zajmie sie leczeniem wady bedzie juz gotowa na przyjecie dziecka.I
        od chodzi tez stres,ze nie bedzie dla niego miejsca.
        • monicus Re: USG 07.12.09, 16:58
          troche moze racji. ale jakos uwazam, ze czasami lepiej umrzec szybko i
          bezbolesnie niz byc na sile ratowanym. dlugo i bolesnie... jako dziecko duzo
          lezalam w szpitalu i pamietam, ze wiekszym cierpieniem byla samotnosc niz to co
          sie dzialo. nie pamietam lęku przed smiercia, cierpieniem tylko przed tym, ze
          jestem bez mamy. mysle, ze takie malenkie dzieci maja podobnie. nie wiem co bym
          zrobila w takiej syt jak piszesz, moze bym walczyla. na dzisiaj mysle, ze nie.
          znam dzieci ktore umarly w szpitalu w samotnosci i cierpieniu.
          • fizula Re: USG 07.12.09, 18:52
            Monicus, masz dużo racji.
            Chociaż ja wybierałam dla moich dzieci USG właśnie połówkowe i tuż przed
            narodzinami. Bo wolałabym ich ratować po porodzie niż narazić na śmierć, gdyby
            miały np. jakieś ciężkie wady serca. Unikałam zaś tego w I trymestrze- to w
            końcu czas orgazogenezy- a dziecku w pierwszym trymestrze za bardzo nie pomogą
            jeszcze- co najwyżej wykończą matkę psychicznie, gdy diagnoza negatywna, a
            dziecka ratować się jeszcze nie da. Mnie zainspirowała książka "U źródeł
            początków życia ludzkiego" Kornas-Bieli, gdzie cytowała badania o możliwym
            negatywnym wpływie USG na rozwijające się dziecko. Czy nie jest też możliwe, że
            dopiero za kilkanaście, kilkadziesiąt lat takie rzeczy mogą wyjść?
            • juleg Re: USG 07.12.09, 20:21
              Ojejku, ale nie żyjemy już przecież w bezdusznych latach socjalistycznych, kiedy
              dzieci faktycznie umierały samotne, teraz można być w szpitalu z dzieckiem.
              Również nie rozumiem tego braku badań dziecka, ale ok nie wszystko rozumieć muszęsuspicious
              • monicus Re: USG 07.12.09, 21:12
                jak masz jedno to mozesz z nim byc. jak dwoje albo troje to juz sie nie da uncertain
                • juleg Re: USG 08.12.09, 16:45
                  monicus napisała:

                  > jak masz jedno to mozesz z nim byc. jak dwoje albo troje to juz sie nie da uncertain

                  Mam dwoje i postawiłabym całą rodzinę na nogi a samego w szpitalu bym nie
                  zostawiła, wszystko da się jakoś zorganizować.
                  • szczur.w.sosie Re: USG 08.12.09, 17:17
                    bo widać masz kogo o pomoc poprosić. nie każdy ma takie szczęście
                    • monicus Re: USG 08.12.09, 18:59
                      ano. ty szczurze tez masz szczescie mimo wszystko. bo przynajmniej nie musisz
                      walczyc o oczywiste sprawy. dobrze bedzie. wink
                      • juleg Re: USG 08.12.09, 20:17
                        Wiesz, napisałam wcześniej ten post do Monicus, potem dopiero doczytałam, że
                        jesteś sama, przykro mi i trzymam kciuki za pozytywny obrót sprawsmile
                        • monicus Re: USG 08.12.09, 21:05
                          a monicus tez sama :p i jak cos sie dzieje to sąsiadki idą w ruch. wiec wszystko
                          sie łatwo ocenia. tfu tfu na szczescie u nas nic sie nie dzieje wink
                          • juleg Re: USG 09.12.09, 15:00
                            Nie, nie, nie, daleko mi od ocen, jeżeli tak to odebrałaś to przepraszamkiss
                            • monicus Re: USG 09.12.09, 15:22
                              dobra. bic cie nie bede smile
          • aurinko5 Re: USG 07.12.09, 22:04
            monicus napisała:

            > troche moze racji. ale jakos uwazam, ze czasami lepiej umrzec
            szybko i
            > bezbolesnie niz byc na sile ratowanym. dlugo i bolesnie... jako
            dziecko duzo
            > lezalam w szpitalu i pamietam, ze wiekszym cierpieniem byla
            samotnosc niz to co
            > sie dzialo. nie pamietam lęku przed smiercia, cierpieniem tylko
            przed tym, ze
            > jestem bez mamy. mysle, ze takie malenkie dzieci maja podobnie.
            nie wiem co bym
            > zrobila w takiej syt jak piszesz, moze bym walczyla. na dzisiaj
            mysle, ze nie.
            > znam dzieci ktore umarly w szpitalu w samotnosci i cierpieniu.

            Ale dlaczego od razu bierzesz pod uwage najczarniejszy scenraiusz ?
            Zostane przy wadach serca,bo tych jest coraz wiecej i kardiolodzy
            bardzo zachecaja do zrobienia USG polowkowego,dlatego,ze kazda wada
            moze byc wykryta w czasie ciazy i w zasadzie powinna.Niektore mozna
            leczyc jeszcze w lonie.Przypuscmy,ze w czasie usg polowkowego
            zostanie wykryta wada - przelozenie wielkich pni tetniczych.Przy
            ktorej krew nieutlenowana,trafia do organizmu.To jest wada,przy
            ktorej po urodzeniu liczy sie kazda minuta.I wazne jest zeby zabieg
            Rashkinda wykonac zaraz po urodzeniu,zeby dochodzilo do wymiany krwi.
            Wlasciwa korekcje robi sie pozniej.Dzieci z ta wada,zyja i rozwijaja
            sie normalnie.Tylko wazne jest,zeby w czasie cizy wykryc wade,ze
            wzgledu na to,zeby nie tracic czasu na diagnostyke.Takich wad jest
            duzo.I nie jest to ratowanie dziecka na sile.Dla mnie nie robienie
            USG polowkowego to kompletna glupota.Bo wiedzac wczesniej,ze moje
            dziecko urodzi sie chore,mam szanse zorganizowac mu jak najlepsza
            opieke.Mam czas na oswojenie sie z ta informacja i czas na
            zastanowienie sie 'co dalej'.
            • kaakaa Re: USG 07.12.09, 22:22
              aurinko5 napisała:

              > Dla mnie nie robienie
              > USG polowkowego to kompletna glupota.

              A mnie życie nauczyło, że nie mam monopolu na mądrość i staram się powstrzymywać
              z oceną wyborów dokonywanych przez innych ludzi. (Przynajmniej tak długo, jak
              długo te wybory nie wkraczają w zakres mojej wolności.) Dlatego przykra wydała
              mi się uwaga w Twoim poprzednim poście, że autorka wątku powinna pomyśleć też o
              dziecku a nie tylko o sobie. Nie wiem jak Ty, ale ja nie znam jej motywacji do
              unikania USG - może to wynika właśnie z troski o dziecko? Nawet jeśli nie
              rozumiem takiego podejścia, to nie wyrywam się z oceną, że to głupie, czy
              nieodpowiedzialne. Niektórzy z troski o dziecko chcą mieć cc na życzenie w
              szpitalu o najwyższym stopniu referencyjności a inni z tego samego powodu chcą
              urodzić w domu. Czy sądzisz, że można po samym tym fakcie ocenić, którzy z nich
              bardziej troszczą się o swoje dzieci?
              • aurinko5 Re: USG 07.12.09, 22:52
                < Ale wiem, że jak na USG wyjdą znów mięśniaki, to znów będzie
                krzyk,
                że nie w domu, bo grozi krwotokiem... >

                'Nie pojde na USG bo jeszcze wykryja mi miesniaki '.Nie jest to
                myslenie tylko o sobie ? Bo jezeli rozmawiamy o USG polowkowym,to
                powinno to brzmiec inaczej .'Pojde na USG,zeby dowiedziec sie czy
                moje dziecko jest zdrowe,i czy na pewno po porodzie nie bedzie
                wymagalo specjalistycznej opieki'.Nie mowiac juz o tym,ze na USG
                polowkowe nie polega na 'wykrywaniu miesniakow'.Od tego jest USG
                ginekologiczne.

                Nie wiem jak Ty, ale ja nie znam jej motywacji do
                > unikania USG - może to wynika właśnie z troski o dziecko?
                Z tego co autorka napisala,ze nie chce zrobic USG
                polowkowego,poniewaz boi sie,ze nie pozwola jej na porod w domu
                jezeli wykryja u niej miesniaki.To nazywasz troska o dziecko ?
                I nadal bedzie to dla mnie glupota i nieodpowiedzialnoscia.Bo potem
                bedzie placz i wyrzuty sumienia,ze choroba mogla byc wykryta
                wczesniej i pomoc mogla by nadejsc w pore.

                Wiekszosc kobiet,boi sie czy pozwola jej urodzic w domu,bo ma
                miesniaki,bo jest po cc,bo wczesniej byly jakies inne
                problemy.Wszystko kreci sie wokol kobiety.I moze wlasnie warto
                zrobic USG polowkowe,zeby odpowiedziec jeszcze na inne pytanie.Czy
                zdrowie mojego dziecka,pozwala na porod w domu ?
                • monicus Re: USG 07.12.09, 23:14
                  jakos dla mnie oczywiste jest, ze kazda z bywalczyn tego forum przede wszystkim
                  mysli o dziecku. ale tu wielkiego wplywu na jego rozwoj nie mamy. natomiast
                  mozna pomoc sobie dobrze urodzic i bezpiecznie. akurat sprawe miesniakow dobrze
                  rozumiem, bo jest tak samo rozdmuchana jak pekniecie macicy. ulubiona forma
                  leczenia miesniakow jest usuniecie macicy. mimo, ze sa conajmniej 2 zachowawcze
                  metody. a jesli dobrze pamietam to szczur.w.sosie miala ciezkie przejscia z
                  pierwszym dzieckiem i wie co to znaczy
                  • aurinko5 Re: USG 07.12.09, 23:42
                    > jakos dla mnie oczywiste jest, ze kazda z bywalczyn tego forum
                    przede wszystkim
                    > mysli o dziecku. ale tu wielkiego wplywu na jego rozwoj nie mamy

                    Ale mamy wplyw na to,jaka opieka zostanie choremu dziecku
                    udzielona.Co wiecej,leczenie mozna zaczac jeszcze w lonie matki.

                    . akurat sprawe miesniakow dobrze
                    > rozumiem, bo jest tak samo rozdmuchana jak pekniecie macicy.
                    ulubiona forma
                    > leczenia miesniakow jest usuniecie macicy

                    Ale co do tego ma USG polowkowe? Badanie wykonuje sie w celu
                    wykluczenia badz potwierdzenia wad wrodzonych u dziecka.Czy nie jest
                    to wazne,jezeli chcemy urodzic w domu ?Tego badania,nie wykonuje sie
                    po to,zeby ocenic czy zdrowie matki pozwala na porod domowy.

                    mysli o dziecku. ale tu wielkiego wplywu na jego rozwoj nie mamy.
                    natomiast
                    > mozna pomoc sobie dobrze urodzic i bezpiecznie

                    Wlasnie....SOBIE.A dziecku ?Uwazasz,ze dziecku z nie wykryta wada
                    serca,wytrzewieniem czy przepuklina oponowa -rdzeniowa badz
                    przeponowa,zapewnisz dobry i bezpieczny porod w domu?

                    a jesli dobrze pamietam to szczur.w.sosie miala ciezkie przejscia z
                    > pierwszym dzieckiem i wie co to znaczy

                    Tym bardziej nie rozumiem,dlaczego nie chce wykonac tak waznego
                    badania.


                    • kaakaa Re: USG 08.12.09, 02:23
                      aurinko5 napisała:

                      > Tym bardziej nie rozumiem,dlaczego nie chce wykonac tak waznego
                      > badania.

                      Czy uważasz, że fakt, że nie rozumiesz upoważnia Cię do wydawania osądów
                      dotyczących jej troski o dziecko i o nią samą i tego, co jest dla niej ważniejsze?

                      Większość ludzi w Polsce nie rozumie dlaczego są kobiety, które chcą urodzić w
                      domu. Nie rozumie, więc na, wszelki wypadek, potępia taki wybór.

                      Ja za to nie rozumiem, dlaczego ktoś może chcieć mieć cc na życzenie jeśli nie
                      ma do tego wskazań. Ze wszystkich możliwych badań wynika, że takie rozwiązanie
                      jest bardziej niebezpieczne dla matki i dziecka. Mimo to nie oceniam pochopnie
                      kobiet, które dokonują takich wyborów.

                      Szczerze mówiąc, ja też nie rozumiem rezygnacji z USG połówkowego, bo sama bym z
                      tego badania raczej nie chciała rezygnować, bo uważam, że przynosi więcej
                      pożytku niż potencjalnie możliwej szkody. Jednak przyjmuję, że ktoś może myśleć
                      inaczej (i mieć inne motywy niż ja) i nie uważam, żeby był to wystarczający
                      powód by zarzucać takiej osobie brak troski o dziecko.
                      • szczur.w.sosie Re: USG 08.12.09, 12:20
                        No więc tak, obawy co do USG mam podyktowane tym, że czytałam, że
                        być może ma to wpływ na przedwczesny poród. Jako że urodziłam
                        w 28tc wiem, co to znaczy. Wiem też, że nie jest to powód do paniki,
                        bo dziś medycyna radzi sobie doskonale. Mi od razu po porodzie
                        powiedziano, że to przecież 28tc., więc proszę się nie obawiać. I
                        faktycznie, wszystko skończyło się dobrze. Leżenie w szpitalu,
                        samotność itp to chyba nie dziś. Ja miałam do tego jeszcze 5 latka i
                        kiedy nie było się komu nim zająć, bo nie mam rodziny, a mąż był
                        daleko, to oboje ze starszym synkiem dostaliśmy pokój, posiłki w
                        szpitalu i mogliśmy przebywać z małym ile się da.
                        Dziś mi lekarz powiedział, że skąd oni wezmą 2 położne gotowe na
                        poród domowy. To jest poważny u nas w UK problem w miejscach gdzie
                        nie ma opieki kompleksowej, kliniki itp. Jest parę położnych, parę
                        lekarzy internistów, pielęgniarki, i tyle. Ja mieszkam na małej
                        wyspie oddalonej od UK, gdzie nie ma nic... Położna może być w
                        ambulansie powietrznym, i może nie być dyspozycyjna na poród domowy.
                        Więc ja się nie upieram na poród domowy. A nawet tutejszy szpital,
                        nie ma lekarza, tylko położne.
                        Czy ja myślę o sobie? Myślę, by pogodzić wszystko - i to, że mam
                        dwoje dzieci, nie mam nikogo do pomocy, nie mam nawet znajomych, mąż
                        często choruje poważnie i być może nie będę mogła na niego liczyć...
                        A co mięśniaków - nie tylko macicy się nie usuwa, ale też mięśniaków.
                        Jest to zbyt ryzykowna operacja, by ją wykonywać, bo grozi utratą
                        macicy. I tak mi ginekolog tłumaczył w poprzedniej ciąży. Nie wiem
                        jak w pl ale tu się ich nie rusza.
                        Póki co pójdę na usg w 11-12tc, wcześniej się nie przewiduje. A potem
                        zobaczymy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka