Gość: kajaczek Re: Czy moją córeczkę ktoś molestuje? Poradzcie, błagam! IP: *.* 14.11.02, 22:21 Cześć Aleksandro.Mam nadzieję,że sprawa się już jakoś rozjaśnia-jeśli nie to napisz podam Ci jeszcze parę namiarów na specjalistów od nadużyć seksualnych ale musiałabym wiedzieć skąd jesteś.W każdym dużym mieście jest siedziba Komitetu Obrony Praw Dziecka mogłabyś także tam zadzwonić i zapytać.Ja pracuję w ośrodku dla ofiar przemocy zrzeszonym w "niebieskiej linii" i mamy tam czasem też dzieci wykorzystywane seksualnie ale nigdy nie mieliśmy sprawy tak małego dziecka bo takie sprawy najtrudniej wykryć(bo najłatwiej ukryć-małe dziecko przebywa tylko z matką i tylko jej się zwierza a tej nie musi zależeć na ujawnianiu)i normalnie to zgłasza się po prostu na Policję.To bardzo delikatna sprawa bo możesz zniszczyć swoje małżeństwo (nawet jak nie udowodnią molestowania czy zachowasz 100% zaufania do męża? a On?)ale na tyle niepokojąca,że działać musisz i to szybko.Sama znasz najlepiej swoje dziecko i potrafisz pewnie określić Jej emocje-czujesz ból w Jej głosie kiedy o "tym" mówi?Spróbuj poważnie porozmawiać o tym z mężem(pewnie już próbowałaś?) a przypatrywanie się jemu nie da Ci pewnie za dużo bo fachowa literatura mówi,że sprawcami czynów pedofilnych nie muszą być osoby zboczone płciowo a wiele takich zachowań ma charakter sytuacyjny.Natomiast ojcowie dopuszczający się kazirodztwa zazwyczaj reprezentują typ autorytarny,dominujący i mają obniżony poziom kontroli własnych impulsów -ale to wszystko oczywiście teoria.Pomóc Wam muszą doświadczeni specjaliści bo koszty tej sprawy mogą być ogromne.Pozdrawiam i życzę by wszystko dobrze się skończyło.Dorota. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lsawic Re: Czy moją córeczkę ktoś molestuje? Poradzcie, błagam! IP: *.* 15.11.02, 12:27 Cześć Alek!Bardzo przeżywam Twoją historię i juz łzy mi się kręcą w oku jak myślę o tym co musisz czuć. I wogóle mnóstwo mysli przebiega mi przez głowę a zwłaszcza jedna : jak Ci pomóc? Bardzo bym chciała znaleźć jakiś cudowny środek, który rozwiązałby wszystkie twoje problemy i rozwiał wszelkie dylematy. Niestety jest to chyba nierealne.Postaram się (tak jak zapewne zrobiła to większośc dziewczyn, które odezwały sie na Twój post)po prostu napisać co ja zrobiłabym będąc na Twoim miejscu (Boże uchowaj). Po pierwsze badania u pediatry, po drugie dotarcie do psychologa (poprzez jakąś najbliższą szkołę, są tam psycholodzy mogą mieć jakieś namiary, czy poprzez opiekę społeczną - tez chodzi o jakies namiary, czy wreszcie przez jakieś inne dojścia), jest prowadzona przez 1 Program TVP akcja "Ocalić dzieciństwo", w której poruszane są sprawy pedofilii - Twój przypadek myslę można pod to podciągnąć, nr tel do nich : 0-22 547 73 83.Nie wiem niestety w jakich godzinach urzędują (może 24h)ale program jest emitowany we środy między 22:00 a 23:00.Próbowałabym za wszelką cene dotrzeć do kogoś kto ma odpowiednią wiedzę i doświadczenie aby zinterpretować odpowiednio pewne sygnały i zachowania.Po trzecie (choc to może troche ryzykowne) spróbowałabym pewnej prowokacji. Mianowicie poprosiłabym męża (albo udała,że aby przewinął córeczkę przy mnie i jeśli jej reakcja byłaby negatywna (zakładamy ,że powinna)zarządałabym od niego wyjaśnień zaistniałej sytuacji (tzn. jaka jest jego interpretacja). Starałabym sie go maxymalnie obserwować : co powie, jak sie zachowa, mimikę. Albo sie utwierdzisz w swych przekonaniach albo nabierzesz wątpliwości co do ich słuszności.Moim zdaniem każdy kochający ojciec z czystym sumieniem, powinien sie bardzo przejąć taką sprawą, próbować to jakoś załagodzić , wyjaśnić, skierować odpowiednie gesty do córeczki (czyli małego,bezbronnego człowieczka który czuje sie skrzywdzony - pomyśl jak Ty byś się zachowała wobec małej gdyby niesłusznie Cie o cos podejrzewała).Inne zachowania byłyby dla mnie bardzo podejrzane i nieodpowiednie. Wiem, że to trochę brutalny sposób bo i mała narażasz na przykrości i z mężem może powstac napięta sutuacja ale z dwojga złego ja wolałabym zamaiast sama bić sie z myslami, zainteresować tym problem również jego. Bez insynuacji czy konkretnych oskarżeń. Po prostu nie wytrzymałabym, musiałabym w jakiś sposób poznac jego reakcje.Nie wiem skąd jestes ale jeśli z Warszawy to mam tez namiary na psychologa - seksuologa, który również pracuje z dziećmi, bardzo go chwalą Ci co go znają.Trzymaj się dzielnie i nie ustawaj w działaniach mających na celu wyjaśnienie tej sprawy!Pozdrawiam serdecznie, jestem z Tobą całym sercem.W razie potrzeby pisz oczywiście na priva (niestety jestem osiagalna mailem tylko w godzinach pracy ale będę na posterunku gdybyś potrzebowała)Luiza Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Alek Re: Czy moją córeczkę ktoś molestuje? Poradzcie, błagam! IP: *.* 15.11.02, 15:36 Kochane emamy i etatusiowie! Serdecznie dziękuję Wam za listy. Nie mogę często i zbyt długo korzystać z internetu, dlatego nie odpisuję od razu. Ale wszystkie Wasze listy przeczytałam i naprawdę bardzo Wam dziękuję. Niektóre z Was uspokoiły mnie trochę, ale oczywiście nie pozostawię sprawy samej sobie. Moja córeczka jest dla mnie najważniejsza na świecie i zrobię wszystko, aby to wyjaśnić. Niestety nie mam szczęścia jeśli chodzi o kontakty z psychologami, ale jestem umówiona na wizytę pediatry. Muszę trochę zaczekać, aż mąż wyjedzie, bo z wiadomych względów wolę być w domu sama z dzieckiem. Spotkanie mam we wtorek, czekam z niecierpliowością.Mam ogromną nadzieję, że to co się dzieje z moją maleńką to rzeczywiście pewien etap rozwojowy "kształtowania własnych granic", jak to ładnie określiła Ania Rosa. Dziękuję Aniu, Twój i kilka innych rzeczowych, spokojnych listów dodało mi siły. Masz rację, "wątpliowsci moralne dotyczące uczciwości wobec małżonka i szczerych rozmów o problemie można odłożyć na dalszy plan". Najważniejsze jest dziecko.A może rzeczywiście zdarzyło się kiedyś tak, że mąż zrobił coś niedelikatnie i teraz córeczka woli, aby on nie zmieniał jej pieluszek. Może stąd wynika jej niechęć...? Tyle, że pytałam już męża, czy coś się wydarzyło, co mogło spowodować taką reakcję dziecka. Odparł, że nie i nic sobie nie przypomina, aby ją uraził, zadrapał, przycisnął... Luis pisała o prowokacji. Wiesz, chyba brakuje mi na to odwagi. Odkąd zauważyłam, że coś jest nie tak, unikam jak ognia kontaktów rozebranej córeczki z mężem. Wczoraj, podczas wieczornej kąpieli, mąż wszedł do łazienki i towarzyszył nam aż do ubrania w piżamkę (rzadko się to zdarzało, dotąd może z 5 razy). Wszystko było OK do momentu położenia córeczki na przewijaku. Mąż stał obok. Położyłam ją, a on zaczął mi pokazywać na jej udkach ślady po pampersie (takie leciutkie odbarwienie skórki). Wtedy maleńka zaczęła krzyczeć "nie, nie" i zaczęła w ten sam sposób naciskać sobie na cipeczkę :-o! Tego mi już było za wiele! Zdenerwowałam się tak, że nic prawie nie pamiętam, co się dalej działo. O mało się nie popłakałam. Mąż zaczął coś mówić "o widzisz, ją chyba coś tu boli, tak pokazuje..." Poprosiłam go, aby odszedł, żeby dziecko się uspokoiło. Usiadł na fotelu dwa metry dalej. Córeczka już nie chciała dokończyć spokojnie toalety, dziś rano też nie chciała położyć się na przewijaku (a byłyśmy same w pokoju). Noc była dość ciężka, często się budziła, płakała przez sen i krzyczała "nie, nie, nie tam...!" Uspokajała ją dopiero pierś. Powiedzcie, czy ja to wszystko wyolbrzymiam...? Zdaje się, że jednak on jej coś zrobił... Oczywiście, gdy poruszam ten temat, że coś jest nie tak z dzieckiem, to robi zatroskaną minę i "nie wie, o co chodzi..." Na razie stanęło na tym, że zgodził się nie zmieniać córeczce pieluszek przez jakiś czas.Kochane emamy, serdecznie współczuję tym, których los nie uchronił przed kontaktami z ohydnymi zwyrodnialcami. Łzy mi się cisną do oczu, gdy o tym czytam... Ochotko, przykro mi bardzo! Ja nie zostawię mojej córecki samej sobie.Nie dziwcie się proszę, że nie ufam całkowicie mężowi. Sądzę, że każda z Was- każda Matka wpadłaby w takie same wątpliowści, gdyby Wasze córeczki dawały Wam takie sygnały. Nie wiem, być może przesadzam, ale uważam, że mam bardzo dobry kontakt ze swoją maleńką i dobrze się rozumiemy. Ona coś mi przekazuje. Tylko, czy to jest strach przed molestowaniem, czy tylko przejaw dojrzewania do własnego "ja"...?Kochane, ciągle myślę jednak o kamerze. Niestety nie mieszkam w woj. kuj.-pom., więc nie pomożesz mi Ochotko. Mieszkam w woj. dolnośląskim. Ale Gina pisałaś o kamerze za 120zł! Wierzyć mi się nie chce, to chyba taka kamera przemysłowa. Ja musiałabym mieć taką naprawdę maleńką. Wiem, że mogę zakupić mikrokamerę za 2tys. [z montażem], albo za ok. 1-1,5 tys. wynająć jedną z agencji detektywistycznych, która zamontuje swój sprzęt, a mi przekaże nagrania. Problemem są jednak duże pieniądze, bo ta agencja chce kaucji 4tys. A więc musiałabym na dziś zorganizować 5,5tys.! Kto dziś ma takie pieniądze? Gdybyście dowiedziały się o jakiejś wypożyczalni, albo tańszym, może używanym sprzęcie, byłabym bardzo wdzięczna. Pozdrwiam wszystkie emamy i etatusiów. Dziękuję za wszystko i czekam na listy.Stroskana Alek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Betka Re: Czy moją córeczkę ktoś molestuje? Poradzcie, błagam! IP: *.* 15.11.02, 15:53 Alek, napisałam do Ciebie na priva - dość enigmatycznie bo nie wiem czy jest to wasza wspólna poczta czy tylko Twoja.Być może mogę Ci pomóc z tą kamerą, mój mąż pracuje z takim sprzętem, być może będzie mógł coś pomóc, spytam go jak wróci. Jestem z Wrocławia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aniag Re: Czy moją córeczkę ktoś molestuje? Poradzcie, błagam! IP: *.* 15.11.02, 19:54 No coz, jest conajmniej dziwne, ze za pierwszym razem kiedy zapytalas go o to czy cos niechcacy jej zrobil zareagowal bardzo gwaltownie i zaprzeczyl czemus o czym wogole nie wspomnialas a teraz jest taki spokojny i opanowany gdy o tym mowisz....Moze wczesniej nie pszypuszczal, ze cos takiego moze sie wydac i ze nie posadzilabys go o taki czyn i byl zaskoczony, a teraz juz oswoil sie, przemyslal i jego zachowanie jest bardziej przemyslane i zaplanowane....Nie chce Cie nakrecac przeciwko niemu ale jesli chodzi o mnie to takie zachowanie jest troche podejrzane.....Pozdrawiam serdecznieAnka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gosia1 Re: Czy moją córeczkę ktoś molestuje? Poradzcie, błagam! IP: *.* 29.11.02, 20:18 Minęły trzy tygodnie, napisz coś...Gosia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mmmkkk Re: Czy moją córeczkę ktoś molestuje? Poradzcie, błagam! IP: *.* 16.11.02, 14:19 Witam."Przeczytuję" się tej dyskusji i stwierdzam, że to naprawdę potworna sytuacja, w której znalazła się cała rodzina Alki. Nie wiem, czy wizyta u lekarza rozwiąże sprawę (trochę czasu już upłynęło - skąd ta zwłoka???!!!), psycholog zaś zapewne też niewiele pomoże (przypuszczam, ze zaleci terapię małżeńską na dobry początk). Najgorsze jednak jest to, że praktycznie ta rodzina przestaje istnieć. Wątpię, czy uda się odbudować zaufanie do męża, czy on będzie w stanie zapomnieć o podejrzeniach a jeśli podejrzenia są słuszne... to kompletna makabra. Nie wydaje mi się, żeby w ogóle w tym małżeństwie układało sę najlepiej. Sam pomysł, że mąż molestuje dziecko, dopuszczenie takiej myśli i niemożność skomunikowania się z nim... Kloss Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: AGUSIAM Re: Kilka słów odnośnie badania lekarskiego IP: *.* 16.11.02, 16:03 W przypadku dzieci podejrzanych o molestowanie seksualne pierwszą rzeczą jaką się robi, to obejrzenie je przez lekarza, najlepiej ginekologa dziecięcego. To jest podstawa i trzeba to zrobić jak najszybciej, bo okrutnie mówiąc "ślady" ulegają przedawnieniu. Od tego lekarza (nie musi być biegłym sądowym) należy prosić o wydanie zaświadczenia i opisu tego co zobaczył.Potem dopiero należy dotrzeć do psychologa dziecięcego, najlepiej takiego, który zajmuje się takimi sprawami (chodzi o to żeby miał doświadczenie w tej dziedzinie).Ale tak naprawdę jak medyczne badania nic nie wykażą, a dziecko dobrze śpi i je, to może mieć on wielkie trudności w diagnozowaniu tego dziecka. Bo Bogiem on nie jest.Poza tym inna jest procedura badania medycznego od razu po molestowaniu od tej po jakimś czasie. Gdy już upłynął jakiś czas od zdarzenia, to dwa, trzy dni nikogo nie zbawią, a ważne jest żeby dziecko najpierw oswoić z lekarzem. Bo przeżyje ponowną traumę.Każda sprawa tego typu jest naprawdę trudna i łatwo się można pomylić.Ale jak się wykryje i wypleni molestowanie, gdy dziecko jest jeszcze takie malutkie, to ono tego nie zapamięta (zadziała niepamięć dziecięca z tego okresu). Dlatego działajcie szybko, bo w takich sprawach nie może być zwłoki.Trzymajcie się ciepłoAga Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Teresa Re: Kilka słów odnośnie badania lekarskiego IP: *.* 16.11.02, 20:08 Alek ,jeżeli nie byłaś u lekarza zrób to jak najszybciej. Musisz ochronić swoją córkę . Ja gdybym coś takiego podejrzewała wyprowadziłabym się nawet z domu razem z dzieckiem. Takie sprawy należy zgłaszać prokuratorowi. Piszę tak ponieważ uważam że dziecko w tym wieku jest na tyle niewinne że nie wymyśliłoby nic z tych rzeczy. dziecko jest najważniejsze ! Jeżeli nawet mąż nie zawinił to powinien zrozumieć wszelkie działania mające na uwadze dobro dziecka. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ilka Re: Czy moją córeczkę ktoś molestuje? do Alek IP: *.* 29.11.02, 15:46 Alek co u ciebie słychać? Byłyście u lekarza i psychologa? Daj znać, bo się martwię, myślę, że nie ja jedna... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dyziak Re: Czy moją córeczkę ktoś molestuje? ALEK!! Na litość Boską! IP: *.* 29.11.02, 19:10 Alek! czytam posty i oczom nie wierzę. Swój post, w którym piszesz o podejrzeniach, czy tez przypuszczeniach napisałaś na początku miesiąca. następnie jeszcze kilka, z których nic nie wynika! Piszesz o strachu, o kamerach, telefonach do lekarzy (mniej lub bardziej kompetentych), o braku środków na zakup kamer i znowu o strachu. Ja tu czegoś nie rozumiem!!!!!! Mam wrażenie, że sama nie chcesz dowiedzieć sie prawdy, jeżeli okazałaby się ta najgorszą!!! Czy Ty tu bardziej boisz się o siebie (oczywiście podświadomie) i swój związek, czy też o córeczkę, którą niewątpliwie kochasz?! Nie podważam tej miłości, ale przepraszam - odnosze wrażenie, że działasz na zasadzie - "udam, że problemu nie ma to może sam się rozwiąże". Ja rozumiem, że sytuacja jest ogromnie trudna (sama nie wiem, jak bym się zachowała, ale teraz patrzę na to z boku i pisze, co czuję - nie chcę absolutnie nikogo oceniać ani potępiać!), ale jedno jest pewne - każdy dzień zwłoki jest zły!!!!!!! Bo na przykład lekarz za chwilę stwierdzi, że on badając dziecko nic nie może powiedzieć (rozumiem to - po trzech tygodniach?!). Alek!! Obudź się!!!!! Forum jest potrzebne, tak, ale tutaj niewiele Ci pomoże (poza słowami otuchy i poradami), bo nikt z nas a) nie zbada dziecka (wypowiedzi lekarzy nie zauważyłam) b) nei jest psychologiem (takowych też nie zauważyłam). I jesteśmy z Tobą, ale pamiętaj, że jesteśmy tu, na forum. A Twój każdy kolejny dzień w "realu"? I Twojej córeczki? I męża (bo jeśli niewinny.......? a jeśli winny.......?). Kobieto! Ruszaj do działania, a forum będzie później.To tylko moje przemyślenia, jeśli kogoś uraziłam - działałam w afekcie, najmocniej przepraszamdyziak Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Magdalena_mama_Gaby Re: Czy moją córeczkę ktoś molestuje? - kamera internetowa!!! IP: *.* 30.11.02, 09:49 Alek!Mój mąż mi tu podpowiada, że można kupić kamerę internetową. Wychodzisz z domu, kamerę zostawiasz włączoną i w pracy na przykład włączasz internet /chyba musisz mieć swoją stronę/ i na niej oglądasz co się dzieje w domu. Jakoś tak - myślę, że wszelkich informacji udzielą Ci sprzedawcy w sklepie komputerowym. Poniżej ceny kamer ze strony www.vobis.pl:KAMERY Samsung Electronics Kamera Samsung MPC-M10 149.00 zł Kamera Samsung MPC-C30 do Notebooka 199.00 złMediaTech Kamera cyfrowa MT-405 99.00 zł Kamera cyfrowa MT-408 199.00 zł Kamera cyfrowa MT-402 229.00 zł Kamera cyfrowa MT-404 269.00 zł Kamera cyfrowa MT-406 359.00 zł Kamera cyfrowa MT-409 499.00 zł Kamera cyfrowa MT-411 699.00 złMagda Strasznie się niepokoję o to, jak się rozwija sytuacja. Napisz coś!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: E.T. Re: Czy moją córeczkę ktoś molestuje? Poradzcie, błagam! IP: *.* 30.11.02, 09:58 Po pierwsze to gdzie jest niania kiedy maz przewija dziecko?Po drugie moze molestowanie nie ma miejsca tylko maz, jak wielu mezczyzn, przy calej swojej milosci do dziecka jest w bliskich kontaktach z nim jak przyslowiowy slon w skladzie porcelany? Takie male dziecko nie jest w stanie zrozumiec ze jest molestowane a tym bardziej nie moze ci o tym powiedziec (co za glupi pomysl z rysowaniem mamy i taty). Mozesz sprobowac tylko zeby ci dziecko pokazalo co sie dzieje na lalkach czy misiach. Ale przeciez ona jest za mala zeby sie jasno wyrazic a my dorosli mamy bujna wyobraznie w tych sprawach, szczegolnie jesli chodzi o nasze wlasne pociechy.Po trzecie. Piszesz o cenach jakichs calych systemow do podgladania, a przeciez wystarczy mala domowa kamera ukryta gdzies pomiedzy ksiazkami. Jakos nie wierze ze nie macie ani jednego znajomego posiadajacego takowa.Zycze ci zeby okazalo sie ze wiele tu halasu o nic. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aniolek76 Re: Czy moją córeczkę ktoś molestuje? Poradzcie, błagam! IP: *.* 30.11.02, 23:31 czesc) przykre jest to o czym piszesz?ale zaczelam sie zastanawiac co masz namysli mowiac o molestowaniu?przeciez gdyby Twoj maz zrobilby cos Twojej coreczce to zauwazylabys!!!! siniaka.. zaczerwieniona skore itd, nie zastanawialas sie nad tym ze mala naprzyklad sie przeziebila albo tata ja zlal po dupie bo narobila w gacie ..... nie wiem...widze ze nie ufasz mezowi, wyobraz sobie ze naprzyklad zadne molestowanie nie mialo miejsca a maz odkryje kamera albo dowie sie o twoich podejrzeniach, wiesz ze to moze zagrozic Twojemu zwiazkowi. Ale tez nie mozesz siedziec i czekac i nie byc pewna co soie dzieje. Co na to wszystko niania???? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: malpig Re: Czy moją córeczkę ktoś molestuje? Poradzcie, błagam! IP: *.* 01.12.02, 00:01 Cześć,Uwierz dziecku, pomimo Jej wieku...Osobiście jestem przykładem dziecka uwielbianego przez ojca, jeśli w naszym otoczeniu była mama lub inne osoby. Kiedy zostawalismy sami, ojciec tez sie ze mną bawił, ale inaczej...Nigdy nie odwarzyłam się powiedzieć o tym mojej mamie (kilka miesięcy temu powiedziałam to swojemu mężowi - pierwsza osaba, która o tym wie), gdyż w jej oczach uchodziliśmy za wspaniałą rodziną,niemalże wzór cnót, a dziecko... często powtarzała,że cyt. "dzieci i ryby głosu nie mają".Po co to pisze,a mianowicie po to iż te przykre lata zakorzeniły sie głęboko w mojej pamięci. Skrzywidziłam w życiu wielu męźczyzn (często nieświadomie, dopiero z upływem czasu zrozumiałam ogrom krzywdy jaką wyrządziłam).Dzisiaj sama jestem matką (mam synka)i nie wyobrażam sobie, aby moje dziecko pozostało u dziadków. Oczywiście, moja mama jest cieżko obrażona, ze nie chcę zostawic wnuka. Tak więc możesz wyobrazić sobie atmosferę rodzinną. Pomóz swojej córce, aby nie szła przez życie z bagażem przykrych doświadczeń. Jest to cholernie trudna droga....Pozdrawiam mal Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Paty Re: Czy moją córeczkę ktoś molestuje? Poradzcie, błagam! IP: *.* 01.12.02, 00:08 Jedenej rzeczy w tym wszystkim nie rozumiem...DLACZEGO OD RAZU NIE UDALAS SIE DO LEKARZA?????To chyba bylby najlepszy sposob zamiast snuc domysly. Moze mala miala, albo ma jakies zapalenie? A Ty sie przez prawie miesiac czasu zastanawiasz nad kamerami i innymi za przeproszeniem duperelami. Tlumaczysz sie, ze chcesz isc do lekarza za plecami meza. Przeciez gdybys sie umowila na wizyte zaraz po pierwszym incydencie podczas przewijania to nie byloby w tym chyba nic podejrzanego? Powiedzialabys mu, ze dziecko sie skarzy na bol i chcesz aby to lekarz zobaczyl. To by byla moim zdaniem najnormalniejsza w swiecie reakcja i mysle, ze wtedy bylaby najwieksza szansa na jak najszybsze wyjasnienie calej sprawy. A tak nie dosc, ze nadal zyjesz w niepewnosci to moze jeszcze wlasnie rozwalasz swoje malzenstwo. Nie chce tutaj nikogo bronic (bo jesli faktycznie jest winny to pierwsza bym go na stryczek skierowala), ale....zastanow sie jak sie poczuje, albo czuje Twoj maz wiedzac o co go podejrzewalas jesli jest NIEWINNY. Moze Ci tego nigdy nie wybaczyc. On tez jest CZLOWIEKIEM, ktorego mozesz na cale zycie skrzywdzic. Dlatego moim zdaniem zrobilas BLAD nie idac od razu do lekarza tylko snujac domysly. Poza tym dziecku tez Twoje domysly i nasze tutaj rady na forum niewiele pomagaja.pozdrawiamPatrycja Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Siunia I ja czekam ............ IP: *.* 01.12.02, 03:35 ............ na konkrety.Wątek ten śledze od samego początku.Nie pisałam do tej pory nic, bo inne dziewczyny napisały to, co mozna było powiedziec i doradzić.Ale też mnie zastanawia, dlaczego tylko piszesz zamiast działać.To już prawie miesiąc (za 7 dni) a Ty żadnych konkretów nie podajesz.Być może podświadomie boisz sie poznac prawdę .... Alew to zwlekanie na dobre Wam nie wyjdzie - ani Tobie, ani Małej ani mężowi.To zbyt powazna sprawa by tak to bagatelizować. Działaj, dziewczyno, działaj....I daj znać na forum co zrobiłaś w tej sprawie.- Siunia, zaskoczona brakiem właściwej i natychmiastowej reakcjiPs. a może to tylko prowokacja? W tym wypadku wolałabym "to" niż faktycznie molestowanie ... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MAMAMIK@ Re: Czy moją córeczkę ktoś molestuje? Poradzcie, błagam! IP: *.* 01.12.02, 11:51 witaj!nie spotkałąm sie nigdy w moim środowisku z tego rodzaju sytuacja, więc nie moge ci za dużo na ten temat powiedzieć.ja na twoim miejscu poszłabym z córką do ginekologa dziecięcego i do jakiegos psychologa, bo zawsze lepiej dmuchac na zimne.zyczę powodzenia i mam nadzieję, że alarm okarze sie fałszywy.Mamamik@ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maria_rosa Re: Czy moją córeczkę ktoś molestuje? Poradzcie, błagam! IP: *.* 01.12.02, 14:05 Z uwagą śledzę tem wątek, chociaż nie pisałam nic w tej sprawie.Wydaje mi się, że trwa to już za długo.Nie rozumiem dlaczego Alek jest odsyłana to tu to tam...( lekarze. psycholodzy ...)Ja na jej miejscu umarłabym pewnie z niepokoju już po dwóch dniach. Nie chcę tytaj tłumaczyć męża Alka ale: mój synek pozwala tylko naszej pani doktor dotknąć siusiaka i ściągnąć napletek i oczyścić go.Ja i mąż jesteśmy dla syna osobamy, które nie mogą tego robić.Mały wrzeszczy i krzyczy nie,nie....Dodam tylko, iż nigdy w życiu nic nie robiliśmy na siłę jeżeli chodzi o pielęgnację takich intymnych miejsc.Mały nie chce i już.My nie nalegamy, chociaż niepokoi mnie to,że może siusiak nie jest czysty, itd...O częstszych wyzytach u pediatry nie wspominam.Mam nadzieję, że wszystko się dobże skończy.Pozdrawiam,maria rosamama 19 miesięcznego Kubaska Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Siunia do Marii Rosy IP: *.* 02.12.02, 01:34 Nie rozumiesz dlaczego Alek jest odsyłana to tu, to tam?To jedynie dobre rady by coś zrobić w tej sprawie.Bo jak inaczej mamy Jej pomóc, jak właśnie dobrą radą?Ja się dziwię, dlaczego Ona nic nie robi ...???A Ty co bys zrobiła?Tak jak Ona, jedynie "umierałabyś" ze strachu?To chyba nic nie pomoże?Nie ma co "umierać" ani się zadręczać, należy działać.Jetem dobrej myśli, że podejrzenia nie sprawdzą się.- Siunia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: SylwiaKarolina Re: do Marii Rosy - Siunia, błagam!!!! IP: *.* 02.12.02, 08:58 Czy mogłabyś zajrzeć do postu Wiesi "Kiedyś, gdy wróble" na Salonie???Proszę!!!!!! Błagam!!!!!1Chciałam tę prośbę wysłać na priv, zamiast pisać na forum, ale podobno masz nieczynną skrzynkę.Pozdrawiam,Sylwia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Alek Re: Czy moją córeczkę ktoś molestuje? Poradzcie, błagam! IP: *.* 02.12.02, 10:10 Witajcie drogie emamy i etatusiowie,dziękuje za wszystkie posty, dobre i złe rady, za słowa otuchy i gromy... Dziękuję, choć muszę przyznać, że nie oczekiwałam ocen. Pisząc na formum prosiłam o radę, o spostrzeżenia w zachowaniach Waszych dzieci, zwłaszcza córeczek. Nie miałam pojęcia, co robić, bo pierwszy raz w życiu spotkałam się z taką sytuacją. Sprawa dotyczy najbardziej ukochanej istoty na ziemi i mojego męża, którego również kocham. Życie już wcześniej mnie nauczyło, że bezgraniczne zaufanie nie prowadzi do niczego dobrego, więc nie wykluczyłam od razu takiej ewentualności, że to mój mąż może być przyczyną takich zachowań córeczki. Ale nie postawiłam na nim kreski, nie uznałam od razu za winnego. Wpadłam w gąszcz podejrzeń i rozpaczy. Byłam sama, z nikim nie mogłam porozmawiać. To wszystko bardzo mną wstrząsnęło i kilka dni, a może dłużej żyłam w lekkim szoku. Nie chę Wam się tłumaczyć, ale nie oceniajcie mojego postępowania. Nie po to prosiłam Was o wypowiedzi na forum. Przepraszam, ale bardzo mnie poruszyły słowa emam, które napisały "alek, nic nie zrobiłaś dla swojej córeczki"...Owszem zrobiłam, długo nie pisałam na formu, bo miałam urlop- właśnie dla mojej córeczki. Byłam też u pediatry. Pani doktor obejrzała córeczkę, porozmawiała ze mną i stwierdziła, że na 99% nikt córeczce krzywdy nie zrobił, ale zaleciła oczywiście obserwację. Jest duże prawdopodobieństwo, że ma jakieś zapalenie. Sprawa powinna się rozstrzygnąć, jak otrzymamy wyniki badań moczu. I jeszcze jedno- córeczka jest już dużo spokojniejsza. Nawet, zanim jeszcze poszłam na urlop jej zachowanie było o wiele bardziej "normalne". Może faktycznie ją wtedy coś bolało... a może "kogoś" spłoszyłam... Wg niani również jest już lepiej, maleńka nie protestuje przy przewijaniu, jest spokojna. Mąż długi czas nie zmieniał jej pieluszek, ostatnio zrobił to kilka razy i wg relacji niani córeczka w ogóle nie protestowała ani nie krzyczała. Mam głęboką nadzieję, że najgorsze już za mną. Odezwę się za jakiś czas, dam znać, gdy coś się wyjaśni już na pewno. Pozdrawiam i jeszcze raz dziękuję. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Behemot Re: Czy moją córeczkę ktoś molestuje? Poradzcie, błagam! IP: *.* 02.12.02, 10:59 Może "kogoś" spłoszyłaś, a może sama (sam) wpadłaś (wpadłeś) w popłoch? Mam nadzieję, że cię namierzą! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Hermiona Re: Czy moją córeczkę ktoś molestuje? Poradzcie, błagam! IP: *.* 02.12.02, 11:44 Jeśli tak jest, to chylę czoła i przepraszam.... ALE.... ale powiedz, KOGO mogłaś spłoszyć, skoro nikt oprócz Ciebie, Twojego męża i niani nie dotykał córeczki? W dalszym ciągu masz na myśli męża? I zostawiasz to w spokoju? Do następnego razu? A jeśli nie męża masz na myśli, to kogo????Piszesz o urlopie, a przecież na wcześniejsze rady dziewczyn, żebyś ten urlop wzięła odpowiadałaś, że to niemożliwe....Piszesz, że to może jakieś zapalenie - gdyby było AŻ tak silne, to byłyby też inne objawy, a mała Twoim zdaniem była zdrowa.... I dlaczego protestowała akurat, kiedy zbliżał się do niej Twój mąż?Może Ty i jesteś Alek, mama swojej córki, ale bardzo nadwyrężyłaś zaufanie - moje w każdym razie.... I przykro mi, ale Twoje tłumaczenia nijak nie trzymają się dla mnie kupy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Alek Re: Czy moją córeczkę ktoś molestuje? Poradzcie, błagam! IP: *.* 02.12.02, 12:57 Wybacz, ale wyjaśniłam wyżej, że nikomu się nie tłumaczę, Tobie również. Jestem świadoma tego, co robię i pewna, że postępuję słusznie. To, że wcześniej nie mogłam dostać urlopu, a później go dostałam, jest Twoim zdaniem podejrzane...??? Przepraszam, śmieszne jest to, co piszesz.Nie będę już dyskutować i wyjaśniać Ci wszystko, skoro nic nie zrozumiałaś.A może już w ogóle przestanę już tu pisać, bo niektóre z Was traktują mój problem jakoś dziwnie, a ze mnie robią wyrodną matkę. Dziękuję wszystkim za dobre słowa i zapewniam, że moja córeczka nie jest pozostawiona na pastwę losu i złych ludzi. Zapewniam, że nie boję się dowiedzieć prawdy i zrobię wszystko, aby ją poznać.Pozdrawiam. Aleksandra Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jumbo Re: Czy moją córeczkę ktoś molestuje? Poradzcie, błagam! IP: *.* 02.12.02, 14:28 ALEKA mnie zdumiało, że rozpętała się nagonka na Ciebie, gdzies zniknął Twój problem, a zamiast tego pojawił się problem e-mam, które chciałyby ciag dalszy, o ile dobrze zrozumiałam najbardziej za złe miano Ci, że zamilkłaś, że nie informujesz o swoich kolejnych krokach, potem zaczeto dopatrywać się dziwego słownicta, zbyt dokładnych opisów zabiegów higienicznych, itd., czy wreszcie daty Twojego logowania i ilosci postów (wątek-molestowanie dziecka na e-mama).Nie wiem czy jesteś tym za kogo sie podajesz, ani czy masz taki problem jaki opisałaś, (ale to (w moim przypadku) odnosi się do wszystkich e-mam, chociaż wiem, że są osoby które znają się też w tzw. realu), ale te prosby (o dowody) i groźby (o monitorowaniu takich sygnałów w internecie) wydaja mi sie przesadą. Małgosia, Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gosia1 Re: Czy moją córeczkę ktoś molestuje? Poradzcie, błagam! IP: *.* 02.12.02, 15:43 Małgosiu, jednym z prowodyrów tej "nagonki" jak ją nazwałaś jestem ja. Przykro mi, ale po przeanalizowaniu wszystkich postów Alek/a doszłam do wniosków, że nie jest to wołanie zrozpaczonej matki, ale świetnie skomponowany, tak aby zagrać na naszych uczuciach, super stylistycznie i gramatycznie napisany potworny "pobudzacz". Wymuszający takie a nie inne opisy. Zredagowany tak, aby nie zostało to odkryte. Nigdy, w całej swojej karierze internetowej ani mój mąż (który kontakt z netem ma o wiele, wiele dłuższy) ani ja nie spotkaliśmy się z czymś takim. Nie z tematem postu, ale z takim opisywaniem go...Bo z tematem mieliśmy już styczność - powinnaś to przeczytać. Nie chodzi o gramatykę ani stylistykę - list był najeżony błędami ortograficznymi (to w razie gdyby miały paść zarzuty, że pisała go osoba świetnie potrafiąca posługiwać się językiem pisanym), ale rozpacz aż wylewała się z tego listu. I tam działanie przyszło natychmiast. Bez czekania, przedłużania. Nie podoba mi się to wszystko. Osoba podająca się za zrozpaczoną matkę w kolejnych postach zaprzeczała samej sobie - raz nie może wziąć urlopu, potem mogła go wziąć, nie może od razu iść do lekarza, nie może porozmawiać z mężem. Celowe przedłużanie, namawianie emam do opisywania zabiegów pielęgnacyjnych u swoich dzieci - czy miały też używać tego słownictwa? Jest to tak dramatyczny temat, że nie wstydzę się swoich wątpliwości. Osoba niewinna nie będzie mieć żalu, nie będzie mieć pretensji - zrozumie. Bo gdy poda mi dowody, ja pomogę - ale na pewno nie będę ze szczegółami podawać opisów mycia mojego dziecka. Poza tym na pewno nie pomogę osobie, która sama nie chce sobie i dziecku pomóc!!! I jeszcze coś zwróciło moją uwagę - dziewczyny sugerowały zakażenie układu moczowego. Alek odrzuciła go. Ja czułam się wręcz zmuszana do myślenia, że to molestowanie...A potem nagle po kilku wątpiących postach przyszło tak łatwe, lekkie i przyjemne rozwiązanie...Brzydzi mnie to wszystko. Powtórzę - temat jest tak okropny, tak potworny, że gdyby okazało się, że to naciąganie mam ochotę zabić!!!! Sukinsynów popełniających takie barbarzyństwa powinno się kastrować!!! I powtarzam - ze względu na specyfikę internetu, to mnie trzeba udowodnić, że się mylę. A wtedy gotowa jestem publicznie przeprosić. Gosia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: żona Re: Czy moją córeczkę ktoś molestuje? Poradzcie, błagam!- a może zakończmy tą sprawę? IP: *.* 02.12.02, 16:28 Musze przyznać, że trudno zając tu jakies określone stanowisko. Można przyznawać rację po części każdej ze stron. Wydaje mi sie tylko, że gdyby Alek chciała nas "podpuszczać" to po prostu więcej by się nie odezwała. Mnie też mocno zdziwiły opisy sytuacji zawarte w jej postach. Co do irracjonalności zachowań - w sytuacjach tak dramatycznych jak opisywana przez Alek człowiek potrafi zachowywać się bardzo nieracjonalnie, popada z jednej skrajności w drugą, wypiera ze swej świadomości fakty oczywiste, szuka punktu zaczepienia, zmienia zdanie o 180 stopni. Poza tym posty są tylko jakimś fragmentem rzeczywistości, ledwie odbiciem uczuć i odczuć. Odezwała się, powiedziała jak sytuacja wygląda na dzień dzisiejszy - czyli spełniła to o co apelowały dziewczyny w ostatnich dniach. Może po prostu przyjmijmy do wiadomości jej wyjaśnienia i dajmy spokój. Czy naprawdę byłoby lepiej gdyby napisała, że mąż jest pedofilem i wykorzystywał ich własną córkę? Czy naprawdę chodzi o to, że jej odpowiedź nie pokrywa się z oczekiwaniami?Nawet jeżeli Alek z jakiś powodów "przymknęła" oczy to pewne fakty to nie nam to osądzać, bo tak naprawdę rzeczywistoś znamy tylko z tego co napisze. I tylko ona będzie dopowiedzialna przed własną córką i swoim sumieniem.Przy okazji tego tematu może warto zastanowić się czym jest to forum? Przecież nikt nie ma obowiązku na nim pisać, może tylko czytać. Jest wiele osób na tyle nieśmiałych że nawet taka forma wypowiedzi przerasta ich możliwości. Są też tacy, którzy w pierwszym odruchu dzielą się swoimi problemami i radościami właśnie tutaj. I każdy ma do tego prawo. Nikt nikogo do niczego nie powinien zmuszać. Mnie czasami razi fakt, że bardzo osobiste sprawy ktoś opisuje w miejscu do którego wgląd ma wiele osób, ale jeżeli tak chce to jego sprawa. Może po prostu zamknijmy temat i nie wracajmy do niego. Bo jak jest naprawdę i tak się nie dowiemy. Poprosiła nas o radę - dostała ją. Wiele osób chciało żeby się odezwała - odezwała się. I dajmy już temu spokój. Nikomu i niczemu te emocje już nie służą a zasadniczy temat zginął gdzieś po drodze. danka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Hermiona Re: Czy moją córeczkę ktoś molestuje? Poradzcie, błagam! IP: *.* 02.12.02, 14:58 A czy nie wydaje Ci się, że w jakimś sensie jesteś "winna" eMamom wytłumaczenia? Zobacz, jaki oddźwięk wywołały Twoje dramatyczne posty, ile dziewczyn przejęło się Twoim problemem, jakby to ich samych dotyczyło. I nic? I nie czujesz potrzeby napisania, co teraz Ci "w duszy gra"? Przedtem Twoje posty pełne były "kwiecistych" opisów, a w tej chwili "nie musisz się z niczego tłumaczyć"? No, oczywiście, że nie musisz, bo w końcu nikt Cię do tego nie zmusza, ale pozostaje niesmak.... Bo tyle osób przejęło się tym, co pisałaś, tylu osobom spędziło to sen z powiek...I nie jest to szukanie taniej sensacji czy żerowanie na cudzym nieszczęściu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Alek Re: Czy moją córeczkę ktoś molestuje? Poradzcie, błagam! IP: *.* 02.12.02, 15:35 Przepraszam, ale czegoś nie rozumiem... Zwróciłam się do emam z prośbą o radę. Wiele cennych otrzmałam- DZIĘKUJĘ Z CAŁEGO SERCA! Moje "kwieciste" opisy miały posłużyć lepszemu wyobrażeniu sobie przez Was tego, co się dzieje z moją córeczką. Same o to prosiłyście! Nie było moim zamiarem robienia sensacji, ale chyba do tego doszło, sądząc po ostatnich postach... Piszecie "nie wiem, czy jesteś tym, za kogo się podajesz"... A kim niby jestem? O co chodzi??? Albo ze mną jest coś nie tak, albo Wam coś się pomyliło! Kobiety! ja prosiłam o pomoc! Nie robię sobie głupich żartów! W moim życiu być może wydarzyło się coś strasznego, a Wy robicie sobie z mojej "historii" nie lada sesację! Przepraszam, nie zwracam się teraz do wszystkich autorek postów, a tylko do niektórych. Co do mojej potrzeby tłumaczenia się- NIE CZUJĘ TAKIEJ POTRZEBY! Szanuję emamy, których los mojej córeczki szczerze interesuje i dlatego też obiecałam, że dam znać, jeśli coś się wyjaśni. Napisałam, że nie będę się tłumaczyć z tego np. dlaczego teraz dostałam urlop, a wcześniej nie, dlaczego teraz poszłam do lekarza, a wcześniej nie, dlaczego tak a nie inaczej..... itd, itd. Wybacz Hermiona, ale jesteś okrutnie niesprawiedliwa i chyba sama masz jakiś problem... Proszę zrozumcie- jestem tylko człowiekiem i też popełniam błędy. Z pewnością każda z Was postąpiłaby inaczej, na swój jedyny, niepowtarzalny sposób. I każda z Was, każda z nas ma do tego prawo! Niektóre z Was poradziłyby sobie z tym problemem lepiej, inne gorzej. Takie jest życie. A ja, no cóż... jestem jaka jestem... ale nie Wam mnie oceniać. Zresztą nie prosiłam o to. I proszę jeszcze- jeśli nie chcecie napisać w tym miejscu czegoś, co pomoże mi rozwiązać mój problem, to lepiej nie piszcie już nic. To nie ma sensu. Dla mnie to nie jest zabawne. Pierwsze posty pisałam do Was z załzawionymi oczami, ręce trzęsły mi się z nerwów, a teraz muszę odpierać jakieś śmieszne zarzuty. Myślcie sobie o mnie, co chcecie, dla mnie najważniejsza jest moja córeczka i tylko na niej chcę teraz skupiać swoją uwagę.Pozdrawiam, Aleksandra Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Behemot Re: Czy moją córeczkę ktoś molestuje? Poradzcie, błagam! IP: *.* 02.12.02, 16:30 Alek, a dlaczego odezwałaś się dopiero teraz? Nie ma to związku z naszym podejrzeniem, że albo jesteś zboczeńcem, który szuka podniety, albo tolerujesz wykorzystywanie seksualne swojej córki? Zareagowałaś bardzo szybko. Podejrzewałam, że tak będzie. Dziwny zbieg okoliczności. Jeszcze jedno sprostowanie: to nie my prosiłyśmy o soczyste opisy intymnej higieny twojej córeczki, tylko wręcz odwrotnie to ty i to kilka razy prosiłaś, by zaglądać w ... (nie zacytuję twego niesmacznego jezyka).Opisana przez ciebie sytuacja wskazuje jednoznacznie na wykorzystywanie dziecka. Pytanie tylko przez kogo?Oburzonych naszą postawą i ewentualnych obrońców Alek zachęcam do lektury. Zróbcie jak ja: przeczytajcie jeden po drugim posty Alek, zwróćcie uwagę na słownictwo, plastyczne opisy i daty postów. Nikt tu nie szuka sensacji, każda z nas przejmuje się losem ewentualnego dziecka, które już jest wykorzystywane lub dzieci które może wykorzystać pedofil, którym może jesteś. To wszystko podchodzi pod paragraf, grozi za to duża kara i dlatego dobrze byłoby to sprawdzić. Tu w grę wchodzi dobro dziecka!!!Czy nie dziwne, że wszystko wskazywało na molestowanie, a ty teraz piszesz o zapaleniu? Minął miesiąc, a ty jeszcze tego nie sprawdziłaś? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jumbo Re: Czy moją córeczkę ktoś molestuje? Poradzcie, błagam! IP: *.* 02.12.02, 17:32 Gosiu1,Oczywiście nagonka miało być w cudzysłowiu. A co do reszty to podpisuję się pod postem zony.Pozdrawiam, Małgosia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gosia1 Re: Czy moją córeczkę ktoś molestuje? Poradzcie, błagam! IP: *.* 02.12.02, 19:23 Nie wiem skąd u mnie ta nieufność. I Małgosiu, naprawdę też chciałabym podpisać się spokojnie pod postem Danusi...Męczy mnie tylko to całe: co by było gdyby. Strasznie, nie daje mi spokoju, chciałabym wiedzieć, bo to rozwiązałoby wszystko: i to czy osoba pisząca do nas naprawdę cierpi, i to czy faktycznie dziecko cierpi, i to czy możnaby wyśledzić ewentualnie najgorszego z możliwych ścierw...Ja jeszcze raz powtarzam - robię to ze strachu. Ogarnęła mnie fobia, histeria prawie że. Bo rozdarta jestem na dwoje. Z jednej strony - a jeśli to uczciwa osoba? A z drugiej - a jeśli nic nie zrobimy, a okaże się że...Tyle, że jeśli Alek jest uczciwa to naprawdę zrozumie drugą matkę...i motywy mną kierujące. Gosia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kapsel Re: Czy moją córeczkę ktoś molestuje? Poradzcie, błagam! IP: *.* 02.12.02, 18:15 A ja się bardzo cieszę, bo z tego, co piszesz wynika, że jest spora nadzieja, że wszystko się dobrze skończy. I rozumiem, że byłaś przerażona, a teraz powoli dochodzisz do siebie i wcale nie musisz się tłumaczyć. To normalne, że matka podejrzewająca coś TAKIEGO wpada w histerię i opisuje ze szczegółami stan faktyczny, bo oczekuje pomocy, chce porównać zachowanie swojego dziecka z zachowaniem innych dzieci. To normalne, że gdy emocje opadną i sytuacja zacznie się wyjaśniać, taka matka pisze mniej. Bo na szczęście już nie za bardzo ma o czym. Wyjaśniłaś, podziękowałaś za pomoc. Jesteś w porządku. Wierzę, że wszystko będzie dobrze. Czasami strach ma wielkie oczy, a my, mamy, musimy się z nim zmagać.I zawsze musimy być czujne.Życzę Ci wszystkiego najlepszego, kochajcie się z mężem bardzo!!!pozdrawiam cieplutko,Asia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Be@ta Re: Czy moją córeczkę ktoś molestuje? Poradzcie, błagam! IP: *.* 02.12.02, 20:57 Dzięki Kapsel, że napisałaś ten post Beata. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zgagusia Re: Czy moją córeczkę ktoś molestuje? Poradzcie, błagam! IP: *.* 02.12.02, 19:34 opisy Alek mnie tez wydaly sie niesmaczne, zbyt plastyczne ale moze ona tylko w taki sposob umiala opisac sytuacje... dziwna byla zwlaszcza prosba by inne mamy swoim coreczkom tez sprobowaly zajrzec i opisac reakcje... ale czegos tu nie rozumiem - gdyby to byla prowokacja to moim zdaniem Alek wlasnie by NIE ZAMILKLA - raczyla by nas co i raz to dalszym ciagiem historii i drastycznymi opisamiPoza tym w jakim celu mialby ktos zmyslac? Alek prosila tylko o dobre rady... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ilka Re: Czy moją córeczkę ktoś molestuje? Poradzcie, błagam! IP: *.* 02.12.02, 17:13 Alek to wszystko się niestety kupy nie trzyma."Jest duże prawdopodobieństwo, że ma jakieś zapalenie. Sprawa powinna się rozstrzygnąć, jak otrzymamy wyniki badań moczu." Alek, a kiedy się spodziewasz tych wyników? Pierwszy post napisałaś miesiąc temu, ile się czeka na wyniki moczu? Badanie ogólne, w tej sprawie to chyba na cito(?) - czyli od ręki. Posiew cztery dni. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Paty Re: Czy moją córeczkę ktoś molestuje? Poradzcie, błagam! IP: *.* 02.12.02, 22:53 Dodam tylko Ilka, ze pierwszy post miesiac temu, ale sprawa zaczela sie jeszcze dwa tygodnie wczesniej....to tyle na ten tematpozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: asia.d.d Re: Czy moją córeczkę ktoś molestuje? Poradzcie, błagam! IP: *.* 02.12.02, 23:04 ogarnęło mnie przerażenie.....obawiam się, że Gosia1 ma rację Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Rosa* Re: Czy moją córeczkę ktoś molestuje? Poradzcie, błagam! - Jestem zniesmaczona IP: *.* 03.12.02, 00:28 Drogie Emamy!To niekoniecznie jest do Alek, ale do Was.Siedziałam cicho podczas dyskusji o Fundacji, siedzę zazwyczaj cicho podczas pyskówek, w które zamienia się wiele z dyskusji na temat niektórych postów. Tym razem mój niesmak osiągnął górny pułap.Mam wrażenie, że oglądam telewizję. Na ekranie facet, ktory chce sie rzucić z mostu i tłum ryczący "nie rób tego, nie rób!!!". Po półgodzinie ten sam tłum ryczy :" Skacz facet, skacz!"- bo się ludzie znudzili tym, że "nic się nie dzieje". A po wydarzeniu oczekują jeszcze sprawozdań w "Życiu na patelni" dlaczego chciał skoczyć, i dlaczego tego nie zrobił, a czy mamusia go kochała i czy nie miał kompleksu Edypa przypadkiem. Zaczynamy uczestniczyć w czyimś życiu- i ten problem dostrzegam w tym wątku- i co więcej, uważamy że mamy do czyjegoś życia prawo. Do dowodów, do zapewnień. Alek odpisała- ale to nie wystarczy. Myślę, że powinna przesłać tu wyniki badań swojej córeczki i najlepiej zeskanowane zdjęcia niani i męża, cobyśmy mogły nasycić oczy i zaspokoić potrzebę brukowych doznań.Uczestniczę w tym forum dobrowolnie- co chcę czytam, czego nie chcę nie czytam. Komu chcę odpisuję. Każda z Was ma takie prawo, każda z Was jest dorosła. Zastanawia mnie jednak, gdzie się tu podział "czynnik ludzki"- bo widzę, że go brakuje. A dominują ironiczne i żenujące w doborze słów (ostrych i bolesnych słów) posty- wątpić można też kulturalnie i nie raniąc nikogo.Alek uważam za usprawiedliwioną- o nic Jej zresztą nie podejrzewałam i nie podejrzewam, nie mam więc czego usprawiedliwiać. Myślę jednak, że część zniepokojonych emam Jej ostatnie posty powinny uspokoić. A obserwuję chęć nadmuchiwania sprawy, analizowanie kolejnych postów, itd. Nie pisze tego do wszystkich- jestem, byłam i będę przeciwna słowom niewyważonym, palniętym pod wpływem emocji. To jest środowisko tekstu- widzicie go na ekranie, możecie modyfikować, dobierać słowa. A wiele wybiera opcję "brzytwą po oczach". Alek ma prawo do prywatności i udostępniania ze swojego życia tyle, ile uzna za stosowne. Napisała, zapytała- a potem wyjaśniła, odezwala się na liczne apele. I koniec. Czego więcej chcemy?Prosze Was o autorefleksję- czy pod naszą pozorną troską i współczuciem nie kryje się (nawet nieświadoma) chęć tropienia sensacji?Bardzo Was cenię za ciepło, którym obdarzacie wielu internetowych (i pewnie realnych też) rozmówców. Można na Was liczyć w wielu sytuacjach- sama się o tym przekonałam. Dociekliwość nie musi być cechą złą, ale źle jest gdy zamienia się w eskalację podejrzeń i... tak, chyba zaszczuwanie kogoś. Bo myślę, że Alek mogła się poczuć rozczarowana i zaszczuta.A data rejestracji o niczym nie świadczy- sama jestem zalogowana od niedawna i to chyba zbyt malo, aby posądzać o oszustwo.Pax VobiscumRosa Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kasinka Re: Czy moją córeczkę ktoś molestuje? Poradzcie, błagam! - Jestem zniesmaczona IP: *.* 03.12.02, 01:14 Droga Aniu,ja tez zwykle siedze cicho a juz podczas pyskowek to szczegolnie teraz jednak zdecydowalam sie odezwac zeby podpisac sie pod twoim postem ,jestes wspaniala i zawsze napiszesz cos madrego.Poza tym nasi detektywi nie zauwazyli chyba godzin w ktorych Alek wysylala posty ,byly to godziny pracy.Dziewczyny ona faktycznie wziela urlop a w domu moze nie ma kompa i dlatego nie odpisywala,pojawila sie jednak znowu i wszystko wyjasnila ,dajmy jej spokoj,jej sprawa kiedy odbiera wyniki moczu to przeciez jej dziecko.Ja tez lubie sensacje ale nie kosztem drugiej osoby ,czemu od razu robic z kogos zboczenca???Ja zboczencem nie jestem ale jak sobie pomysle w jaki sposob opisujemy sobie kupki naszych malenstw na forum Niemowle to zaczynam sie bac ze mnie wezma za zwyrodnialca i fetyszyste.Ktos chyba przesadzil odrobinke.Pozdrawiam.Kasia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: korol Re: Czy moją córeczkę ktoś molestuje? Poradzcie, błagam! - Jestem zniesmaczona IP: *.* 03.12.02, 09:33 Podpisuję się pod postem Rosy ** W końcu jakieś mądre słowa w odpowiedzi na post Alek. Nie róbmy sensacji z czyjegoś życia. Alek ma prawo do prywatności i jej dobrą wolą jest to, że w ogóle po tych wszytskich obrzydliwych pyskówkach chce jeszcze cokolwiek wyjaśniać.Pozdrawiam Alek i wszystkie mamy (przecież wszystkie kochamy nasze dzieci i chcemy dla nich jak najlepiejpa mama Michała Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Alek Re: Czy moją córeczkę ktoś molestuje? Poradzcie, błagam! - Jestem zniesmaczona IP: *.* 03.12.02, 10:00 Drogie Emamy,z przerażeniem i, przyznam szczerze, głębokim oburzeniem czytałam niektóre Wasze posty. Całe szczęście pojawiły się również mądre i rozsądne wypowiedzi.Niektóre z Was zrobiły ze mnie zboczeńca! To przechodzi moje wyobrażenia! Nie spodziewałam się takich ocen, nie aż takich! Mogłam przeczytać, że zbyt wolno działam, że za długo myślę i analizuję fakty zamiast biec do specjalisty, że narażam córeczkę na kontakt z osobą, która być może robi jej krzywdę... Ale, że posądzicie mnie o zboczenie...!!! Wybaczcie, brak mi słów...! Wiecie co Wam powiem, "Panie Analizatorki" moich postów? Kiepskie z Was "psycholożki". A Wasza postawa potwierdza tylko fakt, że gdy coś złego dzieje się w rodzinie, lepiej zachować to w sercu i nikomu nie mówić ani słowa. Przykro mi BARDZO! Formum na edziecko poleciła mi jedna pani z Niebieskiej Linii. Zaczynam żałować, że poprosiłam Was o radę Jesli w moim życiu wydarzy się (nie daj Boże!) w przyszłości coś złego, z całą pewnością nie zwrócę się już o pomoc do nieznanych osób, nawet anonimowo. Masz rację Aniu Rosa, poczułam się rozczarowana i zaszczuta. Mój problem, prawdziwy problem pozostał daleko z tyłu, a "na tapetę" wzięły sobie niektóre emamy moje "zboczenie" (!) To bardzo przykre czytać o sobie takie obrzydliwości, mimo, że przecież mnie nie znacie i w sumie mogłoby mi to być obojętne. Ale nie jest. Pisałam szczerze, z otwartym sercem. A moje "soczyste opisy" (o moja naiwności!) miały Wam pomóc mnie zrozumieć! I jeszcze jedno: moja prośba, abyście przy toalecie postąpiły w określony sposób ze swoimi córeczkami była faktycznie głupia i niepotrzebna. Macie rację- mogłyście się poczuć urażone. PRZEPRASZAM. Ale zrozumcie i mnie- miałam nadzieję, że któraś z Was odpisze coś w tym rodzaju: "nie martw się alek, moja córeczka też protestuje przy takich ingerencjach, a nikt jej nigdy krzywdy nie zrobił"... Tylko tyle. Jeśli wyobrażacie sobie, że pisząc to i wyobrażając sobie, jakt to robicie, liczyłam na jakieś podniety, to się grubo mylicie! Gdy pisałam pierwsze posty rzeczywiście byłam bardzo zdenerwowana i przerażona. Dziś jestem spokojniejsza, bo zachowanie córeczki jest bardziej normalne. Dziecko jest dla mnie największym skarbem i sama myśl o krzywdach, jakie doznają dzieci na całym świecie wzbudza we mnie głęboki smutek. Ale to pewnie dla Was mało istotne, bo przecież któraś z Was może teraz powiedzieć, że zmyślam, usprawiedliwiam się... Tylko po co, powiedzcie? Po co miałabym się jeszcze odzywać, gdyby "mój plan wirtualnego molestowania" Waszych córeczek (!) nie udał się??? Obrzydliwość, że w ogóle coś takiego przyszło Wam do głowy... Ale dostałam nauczkę, i za to też dziękuję. Przynajniej teraz wiem, że nawet gdy pójdę do psychologa, czy innego specjalisty z jakiejś organizacji, również muszę uważać na słowa, aby zbyt "kwieciście i soczyście" się nie wypowiedzieć. Bo przecież ten jeszcze gotów mnie posądzić o molestowanie własnej córeczki i pozbawic praw do niej. Już rozumiecie, dlaczego niektórzy wolą milczeć???!!! To tyle... Dziękuję wszystkim emamom za dobre słowa, zwłaszcza Ani Rosa, Zgagusi, Dance, Kapsel (mamie Mikołaja) i jeszcze wielu innym, których imion teraz nie pamiętam. Pozdrawiam, Aleksandra Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: monias Re: Czy moją córeczkę ktoś molestuje? Poradzcie, błagam! - Tak mi przykro IP: *.* 03.12.02, 10:42 Alek,zgadzam się w pełni z Anią Rosa i jest mi bardzo, bardzo przykro...Chociaż nie brałam czynnego udziału w dyskucji i nie jestem do tego upoważniona przez emamy (no to teraz usłyszę ) to przepraszam za to co musiałaś o sobie przeczytać. Właśnie tego słowa "przepraszam" bardzo mi tutaj brakuje. Rozumiem, że Twoje milczenie mogło budzić jakieś obawy i wątpliwości, ale... czy musiały przybierać taką formę?Gosia1 napisała:> I powtarzam - ze względu na specyfikę internetu, to mnie trzeba udowodnić, że >się mylę.Gosiu1, bardzo lubię czytać Twoje posty, ale powiedz mi, jak Alek ma Ci udowodnić, że nie jest wielbłądem ? M. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gosia1 Re: Czy moją córeczkę ktoś molestuje? Poradzcie, błagam! - Jestem zniesmaczona IP: *.* 03.12.02, 10:43 Ja też jestem zniesmaczona i szlag mnie trafi - wyszło teraz na to, że to ja wątpiąca okazałam się podłą osobą u której nie daj Boże nie wolno szukać pomocy!!!! Mam dosyć. Nikogo nie wyzywałam, nie odsądzałam ani nie osądzałam - wyraziłam swoje obawy i wątpliwości a do tego, moje drogie panie, miałam pełne prawo. W sieci roi się od zboczeńców i ścierw różnej maści - nie dalej jak wczoraj wieczorem na gg moją 14-letnią córkę zaczepił KTOŚ. Mile sobie gawędzili, twierdził, że ma 15 lat i zainteresowania takie jak Ona. Po kilkunastu minutach obrzucił Ją takimi obelgami, że nawet ja - stary wyjadacz chleba - wymiękłam. Ogarnęła mnie rozpacz, bowiem to wszystko co piękne w erotyce między dwojgiem ludzi, zostało mojej córce zohydzone...Do czego zmierzam - NIGDY I NIKOMU nie zaufam ot tak sobie, na słowo. Przykro mi, ale taka jestem. Zwłaszcza jeśli chodzi o tak poważną sprawę (już pisałam, ale powtórzę - w sieci mieliśmy z mężem do czynienia z wieloma ludźmi... przykro mi Alek, pewno przez to tracisz ale wielu z nich zachowywało się naprawdę niezwykle delikatnie i subtelnie...). I jak już napisałam, będąc matką powinnaś mnie zrozumieć, a nie obrażać się. Tym bardziej, że (przeczytaj DOKŁADNIE moje posty) nie obrażałam Cię, ani nie wyzywałam od zboczeńców, jak raczyłaś mi (chyba mi) zarzucić. Napisałam tylko, że coś takiego JEST MOŻLIWE, a tego - wybacz - ale nie możesz wykluczyć. Jest więc Twoje słowo przeciw mojemu słowu - powiedz mi, jak teraz wybrać która ma rację? Zamiast więc oburzać się i obrażać, po prostu napisz dlaczego się mylę. Ja już zaznaczyłam - jeśli mnie przekonasz, jestem gotowa przeprosić, skoro uznajesz, że Cię obraziłam. I jeszcze jedno - całkiem niedawno żona czyli Danusia pisała, że nie zgadzając się z "tłumem" wątpiący naraża się na zakrzyczenie przez osoby współczujące "pokrzywdzonej" - Danusiu, proszę spróbuj to zastosować również wobec innych...Bo czasem i ja mam prawo nie zgadzać się. Dlaczego więc chcesz kończyć dyskusję? Zamiast pozwolić ją doprowadzić do końca? Ale wedle życzenia - ja kończę. Alek, jeśli przez mnie poczułaś się źle, to przepraszam. Jestem tu ponad rok i nigdy nikt nie musiał się skarżyć na moją złą wolę. Jeśli potrzebujesz wsparcia - pisz na priva, pomogę na ile będę mogła. Adres masz w moim profilu. Gosia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: żona Re: Czy moją córeczkę ktoś molestuje? Poradzcie, błagam! - Jestem zniesmaczona - do Gosi 1 IP: *.* 03.12.02, 12:32 Nie byłoby problemu gdyby sprawa zamknęła sie po odezwaniu się przez Alek. Oczywiście miałaś prawo mieć wątpliwości i wyrażać je w taki a nie inny sposób. Ale Alek sie odezwała, wyjasniła sprawę i w tym momencie trzeba było zaniechać dociekań, dywagacji itp. Po co to było i jest? Czy naprawdę musimy się w tym grzebać dalej, a właściwie to o czym jest teraz ta dyskusja? danka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Anuk Re: Czy moją córeczkę ktoś molestuje? MAM NADZIEJĘ, ŻE ODZYSKASZ SPOKÓJ IP: *.* 03.12.02, 17:18 Olu,Chcę Ci tylko powiedzieć,że jeśli w badaniach potwierdzi się, że to infekcja dróg moczowych - to będę bardzo szczęśliwa (choć może brzmi to absurdalnie) Ale jednak. Bo po pierwsze ufam (tak jak wtedy kiedy pisałam do Ciebie po raz pierwszy, że Twój mąż nie zrobił nic złego córce), po drugie: taka myśl jako pierwsza przyszła mi wtedy do głowy, że może mała ma infekcję, co powoduje bolesność i jeśli wtedy akurat tata ją może z mniejszą delikatnością dotknął, to dziecko się "nauczyło", że dotyk w tej okolicy sprawia ból. Ból jest bowiem silnym bodźcem dla dorosłego, a co dopiero dla maleńkiego dziecka. Tak więc normalnie nie cieszę się z choroby dziecka, ale w tym jednym wypadku tak: bo to wyklucza kwestię molestowania.Dużo przeszliście i ufam, że uda się wam odbudować wzajemne zaufanie i znaleźć spokój. Trzymaj się Oleńko,ANUK Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Paty Re: Czy moją córeczkę ktoś molestuje? Poradzcie, błagam! - ostatnie zdanie IP: *.* 03.12.02, 11:24 mama Maxa napisała/ł:> > Ja tez lubie sensacje ale nie kosztem drugiej osoby ,czemu od razu robic z kogos zboczenca???Ta dyskusja faktycznie robi sie coraz bardziej niesmaczna.Chcialam tylko na koniec napisac, ze to Alek pierwsza zrobila ze swojego meza zboczenca, podobnie jak wiekszosc dyskutujacych tutaj emam....a wystarczylo moim zdaniem isc od razu do lekarza i sprawa by sie natychmist bez zbednych domyslow, dyskusji i podejrzen wyjasnila. Jak juz wczesniej pisalam mnie zdziwila i mocno zmartwila bezczynnosc Alek...i nadal nie potrafie jej postepowania zrozumiec. Przepraszam Cie Alek ale nie rozumiem dlaczego przez dwa tygodnie siedzialas w pracy zastanawiajac sie co zrobic i podejrzewajac meza o najgorsze zamiast isc z dzieckiem do lekarza. Dlaczego pierwszym podejrzeniem bylo molestowanie a nie jakies zapalenie u dziecka. Nie prosze o wyjasnienia bron Boze...poprostu tego nie rozumiem. Mowicie o ferowaniu wyrokow....wiekszosc z Was dziewczyny byla na 100% pewna, ze maz Alek to zboczeniec. pozdrawiam i zycze calej Waszej rodzinie zebyscie byli szczesliwiPatrycja Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eBeata Re: Czy moją córeczkę ktoś molestuje? Poradzcie, błagam! IP: *.* 03.12.02, 10:45 Wstyd mi za Was dziewczyny. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gosia1 Re: Czy moją córeczkę ktoś molestuje? Poradzcie, błagam! IP: *.* 03.12.02, 10:57 Rany boskie Beata, wstyd bo co???? Bo wątpię??? Śmiem nie ufać??? Zastanów się trochę nad swoim wyrokiem. Obyś nigdy nie musiała weryfikować swoich poglądów. Przypomnę tylko wszystkie afery odnośnie prób wyłudzania pieniędzy od emam - wtedy wszystkie jednogłośnie potępiałyście wyłudzaczkę. Jaką mam gwarancję, że teraz jest inaczej? Jaką masz Ty gwarancję, że ja jestem tym kim jestem i za kogo się podaję??? Tak trudno zrozumieć, że ktoś może się po prostu bać, zwłaszcza w obliczu tak potwornych zarzutó? I nie jest to wina ani Alek, ani moja - to specyfika netu, co niejednokrotnie podkreślałam. I ani myślę się wstydzić!!! A będąc w takim a nie innym stanie "psychicznym" po tej aferze robię sobie przerwę. Nigdy nie sądziłam, że i mnie to spotka - cholera pierwszy raz ŚMIAŁAM być "niezgadzającąsięztłumem" i faktycznie - zostałam zdeptana...Powodzenia kochane, świat jest wielki, poradzicie sobie beze mnie! Papa Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Hermiona Re: Czy moją córeczkę ktoś molestuje? Poradzcie, błagam!- Gosiu, nie wariuj!!!!! ;) IP: *.* 03.12.02, 11:26 Gosiu!!! Jak w tytule!!!! Ja Ci dam robić sobie przerwę!!!! Uch, Ty.... Nie jest mi wstyd, Beato. I abstrahując od tego, czy to, co pisała Alek było czy nie było prawdą, mnie zniesmacza inna rzecz. Pisząc tak rozpaczliwie, Alek nie miała oporów przed pisaniem o sprawach intymnych i delikatnych - i dobrze, jeśli miało to pomóc w rozwiązaniu problemu czy trafieniu na właściwy trop. Jak widziałaś, odzew był natychmiastowy. Wiele osób bardzo przejęło się jej kłopotami, czasem przywołując swoje własne wspomnienia,co też wymagało od nich nie lada odwagi, ale zrobiły to, bo chciały pomóc, czy wspomóc - choćby duchowo. Potem nastąpiło długie milczenie Alek i.... post, że wszystko jest właściwie OK, a ona sama nie czuje potrzeby tłumaczenia się przed nikim, a wręcz jest urażona podejrzeniami. I wiesz, Beato, co mi to przypomniało? Iberię, która płakała "do klawiatury", jaka to biedna i już się prawie zabija, chętnie przyjmowała wyrazy współczucia, a na jakikolwiek cień wątpliwości odpowiadała.... - chyba sama wiesz, jak.Oczywiście, NIKT nie ma obowiązku odpowiadać czy czegokolwiek wyjaśniać. Ale czy czytając np. o problemach jakiejś dziewczyny z mężem - oprawcą czy chorym dzieckiem, nie oczekujesz, że za jakiś czas odezwie się i napisze "słuchajcie, udało mi się - poradziłam sobie tak i tak.... " albo coś w tym stylu, czy poprosi o dalsze wsparcie czy radę? Czy jeśli napisze "problem już nie istnieje, a ja nie czuję się zobowiązana przed nikim tłumaczyć", to nie poczujesz się... czy ja wiem - głupio? Bo oto na forum szalała burza mózgów, jak tu biedaczce pomóc czy choćby pocieszyć,może i Tobie samej nie dawało to spać, a ona na to "nie będę się tłumaczyć"?.Ja właśnie tym czuję się zniesmaczona. I wydaje mi się, że jeśli Alek podejrzewała o molestowanie dziecka nawet swojego męża, którego w końcu chyba zna, to nie powinna mieć aż takich pretensji o to, że wiele osób było zdezorientowanych jej postami. Znamy ją tylko z tego, co pisze, więc skoro ona mogła nie ufać osobie znanej i kochanej, to cóż dziwnego w tym, że ktoś mógł podejść sceptycznie do niej samej, zwłaszcza, że temat był delikatny i bardzo (zwłaszcza w internecie) aktualny.A poza tym prośby o "ciąg dalszy" nie były prośbami o "historię z momentami"; może to, co Alek by napisała pomogłoby kiedyś komuś innemu, w podobnej sytuacji, może rozwiałoby czyjeś wątpliwości albo wzmogło czyjąś czujność....Nie, nie czuję wstydu.A Ty, Gosiu, nigdzie się nie wybieraj . No!!!!.....Monika Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jumbo Re: Czy moją córeczkę.... - do Gosi1 IP: *.* 03.12.02, 12:47 Gosiu1,Nie odbieram Ci prawa do wątpliowści i słów czepiać się nie będę,bo niewątpliwie pisałas pod wpływem emocji, ale zobacz jaki one wywołały odzew. Nie sadzę też, że nie zgodziłaś się "z tłumem", są e-mamy które Cie poparły (a raczej zaufały Twojej intuicji) , a niektóre nawet poszły dalej od razu ferując wyrok. Myślę, że lepiej każdy nowy post i problem traktować indywidualnie a nie na zasadzie "bo ktoś kiedyś już......."A pisać na forum będziesz {mogę się założyć } i dobrze, bo czytałam kilka Twoich postów i choć nie ze wszystkim sie zgadzam to przynajmniej mam sie nad czym zastanawiać (czytaj: są interesujące).Pozdrawiam i życze wychłodzenia emocji (jeszcze raz polecam post zony)Małgosia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eBeata Re: Czy moją córeczkę ktoś molestuje? Poradzcie, błagam! IP: *.* 03.12.02, 14:38 A może Gosiu troszkę spokojniej?A może skoro zrobiłaś przerwę to już się uspokoiłaś?A może to tylko hormony ?Witam w takim razie."Dziewczyny wstyd mi za Was".To odnosi się do całości dyskusji, do atmosfery.Ktoś miał pretensje, bo jakaś mama oszukała na forum z cesarką, potem wątek o Fidze, teraz znowu. I nie chodzi o wątpliwości, każdy ma do nich prawo i ma prawo napisać o tym. Chodzi o temat i formę.Nawet gdyby Figa była panią z Urzędu Statystycznego a Alek okazał się 20 letnim pedofilem, to co?? Zamkniemy forum??Pojedziemy ukamieniować te osoby??? Może sprawę w sądzie założymy???Możemy tylko napisać, że w danej sprawie mamy wątpliwości i zostawić taki post na forum. Jak ktoś będzie mimo to chciał w "niepewnym" wątku odpisać zrobi to. Mamy wolny wybór. Ja OSOBIŚCIE w postach Ali nie widzę nic niestosownego. Nikogo tymi postami nie krzywdzi, nikogo nie oskarża, postępuje tak jak w danej chwili umie, uważa za słuszne. Wszyscy DOBROWOLNIE Jej odpowiadali. Idąc Twoim tropem, dlaczego nie uważasz, że zło czai się w tych co odpowiadali, a czasem nawet ze szczegółami .Jesteśmy różne. Dla kogoś na forum może być bulwersujące to co dla innego jest codziennością. Dlaczego nie bulwersował tak temat odciągania napletka? Może powrócimy i też posprawdzamy, która mama może być "naciągaczem" i "ścierwem"??>Rany boskie Beata, wstyd bo co???? Bo wątpię??? Śmiem nie ufać??? Zastanów się trochę nad swoim wyrokiem. Obyś nigdy nie musiała weryfikować swoich poglądów. ******* To faktycznie źle mi życzysz . Bo ja bardzo bym chciała weryfikować swoje poglądy. Tak jak robiłam to do tej pory. Bo się rozwijam, bo dowiaduję się o nowych rzeczach itp. Bardzo często mój pogląd na jakąś sprawę ulega zmianie ... i bardzo się z tego cieszę.Jeżeli okaże się, że Alek to trzech zabawiających się licealistów, powiem - trudno. Nie zmieni to mojego stosunku do świata . Biorąc udział w forum internetowym, muszę być świadoma, że takie rzeczy mogą mieć miejsce. >Przypomnę tylko wszystkie afery odnośnie prób wyłudzania pieniędzy od emam - wtedy wszystkie jednogłośnie potępiałyście wyłudzaczkę. *****wtedy odezwały się mamy, które zostały oszukane, które oszustkę znały. W przypadkach innych podejrzeń już nie byłyśmy takie jednogłośne.>I powtarzam - ze względu na specyfikę internetu, to mnie trzeba udowodnić, że się mylę. A wtedy gotowa jestem publicznie przeprosić.***** a z tego co wiem w Polsce istnieje zasada domniemania niewinności i to oskarżonemu trzeba udowodnić winę. Tylko możesz mi powiedzieć jak to zrobić w internecie? Wyślemy jakąś mamę, żeby sprawdziła gdzie mieszka i co robi Alek? A może przy okazji mnie też sprawdzicie, bo mogę być 80-letnim, bezdzietnym Żydem wyznania buddyjskiego? >Ja jeszcze raz powtarzam - robię to ze strachu. Ogarnęła mnie fobia, histeria prawie że. Bo rozdarta jestem na dwoje. Z jednej strony - a jeśli to uczciwa osoba? A z drugiej - a jeśli nic nie zrobimy, a okaże się że...******no właśnie. Myślę iż problem w tym, że pisząc post Byłaś jedną wielką emocją. Histeria, fobia, fajnie, tylko wiesz Gosiu nie są to zdrowe podejścia. >Tyle, że jeśli Alek jest uczciwa to naprawdę zrozumie drugą matkę...i motywy mną kierujące. ******może zrozumie, ale ma prawo czuć się źle. Bardzo źle. I wybacz Gosiu, ale to nie do Alek należy UDOWADNIANIE niewinności. >A będąc w takim a nie innym stanie "psychicznym" po tej aferze robię sobie przerwę. Nigdy nie sądziłam, że i mnie to spotka - cholera pierwszy raz ŚMIAŁAM być "niezgadzającąsięztłumem" i faktycznie - zostałam zdeptana...*****Po pierwsze Gosiu nikt Ciebie nie deptał. Jeżeli tak czujesz, są to Twoje odczucia. Może to dlatego, że "pierwszy raz" . Pozostaje mi żywić nadzieję, że jeszcze nie raz będziesz tą niezgadzającą się z tłumem, tylko, że już się zdeptać nie dasz. Napisałaś post nie wiedząc jaki będzie odzew, nie Jesteś też w swoich poglądach /jak zauważyłam/ osamotniona. Czy aż tak bardzo stan psyche zależy od otoczenia??? Nie bądź teść /ten którego Lea opisała/. Nie obrażaj się!!!!!>Powodzenia kochane, świat jest wielki, poradzicie sobie beze mnie! ******może i byśmy sobie poradziły ale chyba nie chcemy . Przynajmniej ja nie chcę i mam nadzieję, że nie jestem odosobniona.I jeżeli to czytasz to znaczy, że wróciłaś. I miło mi z tego powodu . Beata Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Behemot Re: Czy moją córeczkę ktoś molestuje? Poradzcie, błagam! Do Gosi1 IP: *.* 03.12.02, 15:28 Jestem z Tobą Dziewczyno!Ja też nie mogę zachować spokoju, gdy mowa jest o takich sprawach, zbyt wiele dzieci jest krzywdzonych bezkarnie w ten obrzydliwy sposób, często matki nie są bez winy. Znam wypadek zakończony samobójstwem dziecka. Wszyscy o tym wiedzieli, a tatuś uszedł bezkarnie. Bardzo się przejęłam sprawą Alek, chociaż język jej odbierałam jako wysoce niesmaczny. Nie zgodzę się, że bez dokładnych opisów by się nie obyło. Tzeba było pisać o "dziurkach" i rozchylanych "usteczkach"? Do czego to było potrzebne i komu? Dziwiło mnie zwlekanie z działaniem, zwłaszcza, gdy było podejrzenie o zapalenie, jak można zostawić dziecko bez pomocy tyle czasu? Alek długo nie pisała, uznałam to za normalne, bo przyjęłam, że pewnie już się wszystko wyjaśniło i nie chce o tym pisać. Nie odzywała się, aż do momentu, gdy w wątku "Molestowanie dziecka" zostało napisane, że sprawa jest monitorowana, że można namierzyć. Czułam, że Alek się odezwie. Nie zawiodłam się na przeczuciu. Nagle dowiadujemy się, że wszystko było spowodowane zapaleniem albo molestowaniem przez kogoś, kto teraz został spłoszony. Z wcześniejszych postów Alek wszystko wręcz wskazywało na molestowanie przez ojca. Ja nawet zapytałam czy niania nie sprowadza kogoś, nie otrzymałam odpowiedzi. Kogo mogła spłoszyć Alek? Dla mnie ta sprawa śmierdzi. I niech nikt mi nie pisze, że nie mam prawa tak to odbierać i oceniać postępowania Alek. Tak czuję. Jej postępowanie jest nie w porządku. Alek sama zaczęła ten wątek i musi się liczyć z tym, że jej postępowanie będzie oceniane. Tak czy innaczej to postępowanie bardzo mnie się nie podoba!Jeśli jest matką i kocha swoje dziecko, to powinna wyciągnąć wnioski i bardziej chronić swoją córeczkę na przyszłość. Trzymaj się Gosiu! GinaA jeszcze mnie zdziwiła diagnoza pediatry: "na 99%". Pediatra powiedziałby, że nie widzi oznak molestowania, ale nie dawałby takiej gwarancji. Wiem, bo pytałam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dyziak Re: Czy moją córeczkę ...miałam się nie odzywać, ale...... IP: *.* 03.12.02, 16:05 Witam wszystkich uczestników dyskusji ostrej, pełnej emocji, ale czy udałoby się inaczej?Czuję się poniekąd winna rozpętanej burzy, ponieważ temat poruszyłam na emamie. Poruszyłam, bo byłam bardzo zaniepokojona, bezsilna i czułam, tak, właśnie - czułam, że muszę coś zrobić. A co mogę zrobić siedząc przed komputerem? Poruszyć temat tam, gdzie jest najwięcej forumowiczów. I w dobrej wierze (a nie w poszukiwaniu taniej sensacji) napisałam prośbę do Was, żebyście zapoznały się z tym postem. Pomyślałam, że jeśłi ja samam nie mam pojęcia co zrobić, to może wspólnie coś wymyślimy. Po postach wątpiących w prawdziwość tego "wydarzenia" sama zaczęłam wątpić. I wątpię nadal........Choć ciężko mi przychodzi jednoznaczne określenie sie po którejś ze "stron". Zastanawiałam się, jak ja bym się zachowała, gdybym napisała taki (dokładnie taki) post jak Alek - oczywiście będąc matką, żoną. Mimo anonimowości w obliczu takiego spojrzenia (by nie rzec podejrzenia), za wszelką cenę starałabym się jak najdokładniej i precyzyjneij wyjaśnieć całą sytuację. Pewnie zrobiłabym to już po pierwszych Waszych postach, w których pytacie/pytamy o dalszy bieg spraw. Nie doszukiwalabym się (tak mi się wydaje) oczekiwania na tanią sensację. Itd, itd - ale to JA bym tak zrobiła. Alek (?) uznała, że nie zamierza się tłumaczyć - jej (?) prawo, tylko wydaje mi się, że w takiej sytuacji należy się liczyć, że część z nas nadal będzie miała wątpliwości, co do prawdziwości osoby o nicku Alek, co do całęj sytuacji, etc. To też nasze prawo. Myślę, że temat należy zakończyć, bo i tak prawda dla każdego z nas pozostanie inna. Jednak jakkolwiek nie wygląda rzeczywistość pamiętajmy, że w całej sytuacji najistotniejszą "rolę" (faktycznie, czy nie) odgrywa dziecko. I to jest smutne........bardzo smutny i przygnębiony dyziak Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Horska Re: Czy moją córeczkę ktoś molestuje? Poradzcie, błagam! IP: *.* 03.12.02, 11:23 Olujestem z Tobą od początku. Wierzę w to co piszesz, nie doszukuję się odtekstów.Wierzę że wszystko się ułoży, jakby co będę w kontakcie z Tobą.A teraz do dziewczyn które nie wierzą. Dziewczyny opanujcie się, nie szukajcie sensacji we wszystkim. Zrobiłyście nagonkę na dziewczynę, którą problem w jej rodzinie ją przerósł. Jak poczyłybyście się gdybyście wyciągnęły do kogoś rękę, a dostałybyście w twarz. Niektóre wasze słowa są tak ostre, że było mi wstyd.Nie rozliczajcie z każdego słowa. Czasem warto przemilczeć niektóre spostrzeżenia, bo nie zawsze mogą być prawdziwe, ale krzywdę mogą wyrządzić ogromną.Życzę więcej refleksji i zrozumienia.Haga Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lsawic Re: Czy moją córeczkę ktoś molestuje? Poradzcie, błagam! IP: *.* 03.12.02, 12:33 Dziewczyny, myślałam że zwariuję! Czytałam te wszystkie potepiające sie nawzajem posty i włos mi się jeżył na głowie! Pyskówka pierwsza klasa!A wydawałoby się że jestesmy dorosłe i cywilizowane.Gdy przeczytałam pierwszy post Alek,łza kręciła mi się w oku bo moja (myslę) daleko posunięta wrażliwośc i wyobraźnia sprawiła że czułam się momentami jakbym była w jej skórze i cierpiałam razem z nią. Mnóstwo myśli przebiegało mi przez głowę z prędkością huraganu a tak naprawdę czułam wręcz namacalnie tą bezradność w jakiej postawił ją los. Co mogła zrobić na jej miejscu kobieta - matka która ma poważny problem a nie ma tak naprawdę do kogo się z tym zwrócić?Czuje się bezradna i samotna w walce ze swoimi podejrzeniami i tak naprawdę "nie wie w co ma ręce włożyć" aby zacząć działać? Wybrała "Forum". Zwierzenia wśród grona obcych ludzi.W pewien sposób obnażyła się (tu proszę bez dwuznacznych skojarzeń)przed nami, zaufała nam. Szczerze mówiąc ja na jej miejscu zrobiłabym chyba to samo. Tu pojawia się niestety brutalna prawda: każdy medal ma dwie strony!Każdemu odbiorcy ( a przekazując swoje odczucia,obawy etc. tak szerokiemu gronu - publicznie, trzeba sie z tym liczyć )wolno mieć swoje zdanie i każdy ma prawo do wypowiadania go.Co za tym idzie jedni są " za" , drudzy "przeciw" a inni wogóle nie zabiorą głosu w sprawie, z pobudek tylko im znanych.Niestety w chwilach gdy człowiek nie jest w stanie racjonalnie mysleć (jak w przypadku Alek, która napewno miała głowę zaprzątniętą swoimi lękami, troskami) nie pamięta o takich realiach. Człowiek szukający pomocy (nawet tylko porady) żyje nadzieją na cud i ostatnią rzeczą o jakiej mysli to fakt że ktoś może go skrytykować czy posądzić o fantazjowanie na temat swego nieszczęścia.Nam stojącym z boku przychodzi to nieco łatwiej.Nie wyobrażam sobie aby Alek zmysliła całą tę historię. A "wyczerpujące" opisy jakie zamieszczała w swych postach absolutnie mnie nie zbulwersowały i wydawały mi się raczej delikatne i proste. Czy wyobrażacie sobie w kontekście rozmowy o małej dziewczynce słowa typu: wagina, wargi schromowe, odbyt...........brzmią zimno, obco i nienaturalnie.Z drugiej strony nie potepiam osób, które nabrały podejrzeń.Miały do tego prawo, tym bardziej ,że to tylko słowny przekaz, zbiór liter a tak naprawdę jestesmy dla siebie anonimowe.Nie wiadomo z jakiego typu człowiekiem masz doczynienia. Czasem głos potępiający też jest przydatny. Może zmobilizować do efektywniejszego działania, głębszej analizy problemu, jakiejś refleksji a równie dobrze można go po prostu "olać" brzydko mówiąc. Każda akcja budzi jakąs reakcję. Każdy jest w stanie sam wybrać dla siebie to co mu odpowiada. Alek prosiła o radę i pomoc. Myślę ,że wśród tylu odpowiedzi choć trochę znalazła to czego szukała. Odebrała tez słowa krytyki i podejrzeń.... o zboczenia....A może to dobrze ,że ktoś czuwa i nie daje się od razu ponieść fali.......bo co by było gdyby jednak okazało się,że większośc się myliła? Czasem naprawdę jeden głos zwątpienia pozwala ustrzec przed nieszczęściem.Pamiętajmy też ,że w dzisiejszych czasach zboczenia, przemoc i inne wynaturzenia nie są nikomu obce. Każdy kto choć raz przeczytał gazetę czy włączył telewizor musi uczciwie przyznać, że pewna podejrzliwośc jest uzasadniona.Nie nam jednak o tym sądzić a mam wrażenie jakby Alek zasiadła na ławie oskarżonych i ma zapaśc decyzja: winna czy niewinna!Ona sama wie najlepiej co jest prawdą a co nie. Jej sumieniu należy to pozostawić i zaakceptować również fakt, że każdy ma prawo do wygłaszania swoich opini, które niekoniecznie muszą zgadzać się z naszymi.Szanuję zatem wypowiedzi negatywne choć się z nimi nie zgadzam. Ja nie nabrałam takich podejrzeń wobec Alek.Rozumiem brak mozliwości wzięcia urlopu z dnia na dzień bez stawiania w pracy sprawy na ostrzu noża (tym bardziej wiedząc co dziś dzieje się na rynku pracy).Rozumiem wątpliwości: komu, co i jak powiedzieć żeby nie rozpętać czegoś czego potem nię będzie można odkręcić.Rozumiem obawy o dziecko, istotę najbardziej niewinną i bezbronną w tym wszystkim.Rozumiem bezradnośc wobec problemu i życie nadzieją że to tylko dwuznaczna sytuacja, dziwny zbieg okoliczności,który da się jakos logicznie wytłumaczyc.Rozumiem fakt szukania pomocy, nawet u obcych, na forum publicznym narażając się własnie na to,że ktos wyleje mi kubeł zimnej wody na głowę, choć zapewne nie mysląc o tym w danej chwili.Wreszcie rozumiem milczenie i zwlekanie z odpowiedzią na forum, bo kiedy człowiek zrzuci juz z siebie pierwszy ciężar problemu a nadal nie może pozbyc się wątpliwości to, przechodzi do nastepnego etapu - obronnego "jesli nie będę o tym mówic to może problem zniknie a przynajmniej nie będę tak bardzo go przeżywać", napewno znacie to uczucie.......(pomijam bark technicznych możliwości dostępu do komputerapodczas urlopu, jesli Alek ma go rzeczywiscie tylko w pracy - tak jak np. ja)A sprawa terminu wizyty u lekarza? Z tym jest róznie same wiecie. Raz z dnia na dzień a rz kilka dni tzreba czekać. Ja myślę, że Alek wolała załatwic to będąc juz na urlopie, na spokojnie, mając do dyspozycji cały dzień, może też bym tak zrobiła, nie wiem, choć znając mój charakter - typ w gorącej wodzie kąpany to pewnie chciałabym "wiedzieć już!". Ale czy to taka zbrodnia nie biec do lekarza "na łeb, na szyję"? Minął miesiąc. Na jego przestrzeni Alek poczyniła pewne kroki aby starać się wyjaśnić tą sprawę.Nie stała biernie z boku! Musimy być sprawiedliwe!Czy zrobiła wszystko co mogła i tak szybko jak mogła? Tego nie wiemy i nie nam o tym przesądzać! Nie zawsze wszystko jest zależne tylko od nas i naszych chęci. Tym bardziej ,że to jeszcze nie koniec historii. Nie oszukujmy się........Modlę się aby te badania małej dowiodły jakiegoś stanu chorobowego jej narządów ale czy nie pozostaną już żadne wątpliwości? Czy taka (oby) dwuznaczna sytuacja nie zasiewa jakiegoś ziarna niepewności? Czy na polu zaufania (mówię o małżeństwie) nie wyrosły żadne chwasty?Bądźmy dobrej myśli, brońmy swoich opinii lecz w racjonalny sposób,szanujmy poglądy innych tak jak chcemy aby nasze były szanowane.Wybaczmy tym, którzy sprawili, że poczuliśmy się rozczarowani. Ludzką rzeczą jest przeciez błądzić.Alek tobie życzę aby Twojemu dziecku nigdy(ani wcześniej ani w przyszłości)nie stała się żadna krzywda a wszystkim "wątpiącym" życzę aby się strasznie pomylili!Pozdrawiam, Luiza Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lsawic Re: Czy moją córeczkę ktoś molestuje? Poradzcie, błagam!- Kropka nad "i" IP: *.* 03.12.02, 13:11 Witam ponownie, jeszcze słów kilka.......Po pierwsze: wobec stawianych zarzutów Alek rzeczywiście nie musiała się tłumaczyć. Tak jak pisałam każdy wybiera to co mu odpowiada. Nie ma ochoty zagłębiać się w dyskusje z pewnymi ludźmi więc tego nie robi, woli tych co są mu życzliwi - proste i logiczne i bardzo naturalne....Po drugie: nie zapominajmy że to nie Alek pierwsza skierowała podejrzenia ku osobie swojego męża tylko zrobiło to jej własne dziecko a ona potraktowała to poważnie.Po trzecie: ciekawe ile z tych krytykujących Mam od razu pierwszego dnia po usłyszeniu takich "rewelacji" od swojego dziecka i zauważeniu dziwnego zachowania złapałoby dziecko pod pache i poleciało do lekarza. Jestem więcej niż pewna, że w pierwszym odruchu chciałyby nabrać pewności, że coś jest nie tak, że nie dopuszczałyby od razu do siebie takichokropności!Czy Alek naprawde nie zrobiła nic?! Cofnijcie się do jej postów!Zwierzyła sie ze swego problemu prosząc o pomoc i radę!Pytała wprost, co niektórym bardzo sie nie podobało.Kontaktowała sie z psychologiem!Odizolowała od małej "potencjalne zagrożenie" na tyle na ile mogła!Była czujna!Wreszcie zdobyła urlop i udała się do lekarza z córeczką!Łatwo powiedzieć "zrób to " czy "zrób tamto" i zapomina się o tym ,że czasem trzeba pogodzic ze sobą wiele rzeczy a człowiek to nie maszyna i ma uczucia, które raz go pchają do działania( dobro córeczki) a raz hamują (uczucie i zaufanie do męża, nie dopuszczanie do siebie pewnych mysli). Przecież to ludzkie! A jeśli tak jak pisała Alek zachowanie córeczki zmieniło się na lepsze, to może lepiej ,że nie rozpętała burzy od zaraz! Nawet jeśli to kwestia "zapomienia" przez dziecko o jakimś przykrym wydarzeniu a nie kwestia infekcji (co się okaże po odebraniu wyników)to i tak dobrze, że na swój sposób malutka się z tego otrząsnęła a wierzę że jeśli (niestety) w grę będzie wchodzic to pierwsze to Alek tak tego nie zostawi. Jeśli rzeczywiście kogoś "spłoszyła" swą czujnością i podejrzliwością to tez przecież działa na korzyść córeczki.I co w tym takiego niesmacznego?Luiza Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: AnetaDr Re: Czy moją córeczkę... Uwaga administratora! IP: *.* 03.12.02, 14:38 Kochani!Ponieważ dyskusja zaczyna zbaczać na niebezpieczne tory napominam i upraszam o kulturę. W przeciwym razie będę zmuszona zamknąć wątek.Aneta, administrator Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wisienna Re: Czy moją córeczkę... Uwaga administratora! IP: *.* 03.12.02, 20:07 Czy reakcja pani administrator nie jest nieco spózniona? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Izusia Re: Czy moją córeczkę ktoś molestuje? Poradzcie, błagam! IP: *.* 03.12.02, 19:34 Ja powiem tylko jedno:ŻADNA Z NAS NIE MA PRAWA CIE OSĄDZAĆ, BO KAŻDA NA TWOIM MIEJSCU NIE WIEDZIAŁABY CO NAPRAWDĘ ROBIĆ.żadna nie chciałaby się znależć w takiej sytuacji i to jest takie chrzanienie"ja bym zrobiła to, albo tamto" Guzik, siedziałybyście jedna z drugo, wyłybyście i modlił żeby wasza rodzina znowu była normalna. Takie teksty o zaufani do męża (albo jego braku) to puste frazesy. Ciekawa jestem jakby tak dziecko którejś z tych mam powiedziało to, co Twoja córcia, co by sobie pomyślały i czy nie zwątpiły by w męża i gdzie byłoby ich zaufanie. Co,powiedziałyby "Nie kituj córciu, bo tatuś Cię kocha i nic by ci nie zrobił"?!W ich głowach zaczęłyby się roić najróżniejsze myśli. A możeby posadziły męża i powiedziały po prostu" Wiesz kochanie, wydaje mi się że molestujesz naszą córeczkę. No przyznaj się kotku". Wszak niektóre mamy radziły bezpośrednią rozmowę. na to on odpowiedziałby "Nie skarbie, ona kłamie" i po kłopocie. I oby mówił prawdę, bo gorzej jeśliby się okazało , że kłamie...Nie zwracaj uwagi na niektóre posty innym zaś mamom (z całym szacunkiem) radzę pomyśleć przed napisaniem czegokolwiek w tak drażliwych sprawach. Rób co ci podpowiada matczyne serce. Gorąco Cię kochanie pozdrawiamP.S Co do błędów ortograficznych,na co zwróciła uwagę jedna mama, ja jest3em magistrem filologii polskiej,z wyróżnieniem, i nwet mnie zdarza się robić takowe, a tym bardziej na forum kiedy zapisuje się swoje myśli Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ania_D Re: Czy moją córeczkę .. przykre to wszystko bardzo :( IP: *.* 03.12.02, 21:28 Ja powiem tylko tyle - żadnej z Was/nas - stałych i częstych bywalczyń byscie tak nie potraktowały, chocby nie wiem jakich słów użyła i jakimi emocjami by się z emamami dzieliła.. Zauwazyłam ten sam problem na wielu forach - prawie zawsze (!!!) nowa osoba jest traktowana z podejrzliwością i posądzana o prowokacje. Z jednej strony jest to częsciowo zrozumiałe z drugiej.. bardzo przykre. Dziewczyna prosiła o radę a nie o ocenę własnej osoby. Nie odzywała się - cóż - pewnie nie miała do tego głowy zajęta obserwacją zachowania córki i całej tej syt. Nie chce sie tłumaczyc? A kto by chciał się tłumaczyc agresorom???? Kochane emamy policzcie do dziesięciu i pomyslcie czy same chciałbyscie tak kiedyś zostac potraktowane.. (chcący czy niechcący)I czy powiedziałbyscie tak potepiające słowa gdyby to była Gosia wiecznie młoda, czy Fuga czy np. Bajbus.. (i nie mówcie ze "my bysmy tak nigdy się nie zachowały jak Alek", bo.. nigdy nie mów nigdy..) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Alek Re: Czy moją córeczkę .. przykre to wszystko bardzo :( IP: *.* 04.12.02, 13:00 Witam Emamy,dziękuję Kochane Dziewczyny za wszystkie głosy wstawiające się za mną.Mam nadzieję, że emocje wszystkim już nieco opadły... Myślę, że należy zakończyć już tę dyskuję. Moim szanownym antagonistkom wyjaśniam, że nie uciekam, pozostaję do dyspozycji, gdybyście chciały nawiązać ze mną kontakt. Adres mailowy znacie.Jeszcze raz dziękuję serdecznie za rady i dobre słowa.Pozdrawiam,Aleksandra Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: AnetaDr Re: Czy moją córeczkę .. Zamykam wątek IP: *.* 05.12.02, 09:02 Ponieważ wszystko już zostało powiedziane oraz na prośbę zainteresowanej zamykam wątek.Aneta, administrator Odpowiedz Link Zgłoś