Mój syn ma obustronne zapalenie płuc i od 10 dni bierze antybiotyki... Czeka
go nastepne 10

Bywaliśmy w szpitalch już 11 razy ( syn ma niecałe 10 lat) i
mam doświadczenie, ale ciągle zadaje sobie pytanie czy jego problemy maja
związek z tym, że urodził sie trochę za wcześnie ( 35 tydzień ciązy) i do
tego i tak za mało ważył. Ponieważ lekarze wiedzieli, że będzie cesarskie
cięcie i trzymali mnie w szpitalu do ostatniej chwili ( na sali
przedporodowej, więc się nasłuchałam...), dali mi też całą kupę leków.
Oczywiście brałam też leki na przyspieszenie rozwoju płc, bo poród musiał być
praktycznie natychmiastowy ( spałam z ktg

).
Czy ktoś wie coś na temat zaleznosci leków przyspieszających rozwój
pęcherzyków płucnych a późniejszym częstym chorowaniem na płuca?! Pewnie, że
to nic nie zmieni, bo jestem szczęsliwa, że ON w ogóle przeżył ( jego siostra
nie miała tyle szczęścia...), ale "dręczy mnie" to sama nie wiem dlaczego.
A może któraś z Was jest w podobnej sytuacji?