Wcale nie chciałam szczepić dziecka na pneumokoki przynajmniej dopóki nie
pójdzie do przedszkola. Ale ostatnio dostałam schizy pneumokokowej.
Moje 10m-cy dziecko zaczepia z wózka wszystkie dzieci w supermarketach. Jak
tylko zaobaczy jakieś dziecko to piszczy z radości, a efektem tego jest, że te
dzieci do niej podchodzą, łapią za rączki itp. Staram się unikać takich
sytuacji no ale przecież nie mogę wychować dziecka na dzikusa.
Początki schizy miałam w lecie gdy jechałam wózkiem na plac zabaw nakarmić
dziecko bo tam ławki były. No ale wtedy to ona tak tych dzieci nie zaczepiała
jak teraz. Dziecko niedługo zacznie chodzić i wtedy będziemy chodzić na plac
zabaw i wtedy to chyba już kota dostanę.
Czy ktoś ma podobnie? I w związku z własnymi obawami tego typu zaszczepił
dziecko lub nie? Jak się wyleczyć z tej schizy?
Dodam jeszcze że chcę jechać odwiedzić dalszą rodzinę gdzie jest 4 dzieci w
wieku przedszkolnym i z tego co wiem dużo chorują no i też z tego powodu nie
mogę się zdecydować na ten wyjazd, aż mi głupio (tak dawno ich nie widziałam).