anettaa1
17.04.07, 14:43
W sobote wielkanocna w nocy dostala temp. 37,7 ,w niedziele wydawalo sie ze
jest dobrze od wtorku zaczela pokaslywac,w czwartek dołaczył katar,w piatek
był lekarz,osłuchowow oki,dostala robiony syrop na bazie pyralginy,pini,jakby
bardziej kaslala to flawamed,z piatku na sobote zaczela pokasływac w nocy,w
sobote w dzien jak spala,a katar gdzies po drodze zginąl,dalam
flawamed,podczas snu jeszcze gorzej z kaszlem,w ciagu dnia kaslala
mniej.Odstawiłam flawamed zaczelam dawac malie homeopatyczny syrop,a na noc
clemastin.Katar jakby sie odblokowal bo zaczely wyskaikiwac wielkie
gluty,Lekarz kazał dawac flawamed jak do niego dzwonilam,ale mi sie wydawalo
ze ja ten flawamed meczy za bardzo.I teraz tak daje ta malie,clemastin na noc
i to robione lekarstwo i czasem kaszle takim odrywajacym sie kaszlem,ale
słychac ze jej cos tam chrypi czasem,jakby była ochrypnieta i cos tam jej
zalegało,nie wiem czy ta malia jets za słaba,wrócic do flawamedu????Mam
nadzieje ze to nigdzie dalej sie nie przesunelo,np. na oskrzela.Jak jutro nie
bedzie lepiej to wzywam lekarza,ale jak do niego dzwonilam to mowił ze do 10
dni moze kasłac i ze jak sie odrywa to dobrze,ale matwie sie jej tam cos
zalega.Poradzcie,to jej pierwsza taka choroba nie wie co robic,mala ma 1,5 roku.