alrada
06.06.07, 10:18
Jagiełło, e-mail: e.jagiello@wprt.com.pl, dodany 05.06.2007 14:05
Witajcie, jestem mamą 3-letniego Olka, który urodził się z wadą serca
(hipoplazja lewego serca-HLHS). Urodził się w Warszawie i dzięki szybkiej
reakcji lekarzy z oddziału położniczego trafił najpierw do Centrum Zdrowia
Dziecka w Międzylesiu, a później transportem lotniczym do Krakowa. Wada nie
była rozpoznana w trakcie ciąży i było to dla mnie ogromnym zaskoczeniem,
kiedy lekarz objaśnił mi, że podejrzewają u mojego syna bardzo ciężką wadę
serca. Wtedy to załamał mi się cały świat, ponieważ nie wiedziałam co dalej
robić, jakie ma szanse na przeżycie. Wyjaśniono nam, że jest szansa na
uratowanie Naszego dziecka, był to Kraków i oddział Kardiochirurgów pod
kierownictwem prof.Edwarda Malca. Chociaż trafił w stanie agonalnym, udało
nam się przezwyciężyć ten czas. To dzieki umiejętnościom i intuicji
prof.Malca i jego ekipy, dziś mój syn jest już po drugim etapie. Czuje się
dobrze i czekamy na decyzję, kiedy będzie można przeprowadzić trzeci etap.
Teraz znów mam to same uczucie niepewności co z Nami będzie dalej. Kiedy
dowiedziałam się, że prof.Malec chce opuścić szpital, nie mogłam zrozumieć
jak można dopuścić do takiej sytuacji, aby odebrać większości rodzicom
nadzieję na dalsze leczenie, na dalsze życie Naszych dzieci. Bo każdy kto
spotkał profesora wie, że jest to najlepszy specjalista w tej dziedzinie i
nie jedno życie uratował. Każdy z nas chce, aby jego dziecko było operowane
przez zespół Kardiochirurgów pod przewodnictwem prof. Edwarda Malca i mam
tylko nadzieję, że profesor pozostanie w kraju.