Witam wszystkich i nie ukrywam, że liczę na wypowiedzi rodziców lub
choć słowa otuchy
Mój syn ma teraz 4 lata a od roku (zbiegło się to w czasie z
pierwszymi dniami przedszkola) nieustający kaszel nocny, którego nie
udało się jak do tej pory zdiagnozować kilku lekarzom.
Kaszel jest typowo nocny, najczęściej mokry ale bywają dni że jest
wyraźnie suchy. Ten mokry jest chyba gorszy, bo powoduje
godzinne "koncerty" nieraz kończące się wymiotami i płaczem rzecz
jasna.
Oczywiście są krótkie okresy bezkaszlowe i syn przesypia wtedy całe
noce. Nie zauważyłam jednak żadnego związku z rodzajem pościeli,
łóżka, miejsca, wilgotności powietrza i innymi okolicznościami.
Nasilony kaszel oczywiście jest sprawdzany przez lekarza, często
pojawia się przy tym gorączka lub tylko podwyższona temperatura -
diagnozowane to jest jako "przeziębienie" i syropy
wykrztuśne "doraźnie" pomagają. Raz, zimą leczyliśmy śródmiąszowe i
tz. bezobiawowe zapalenie płuc (rzeczywiście, kaszel był okrutny -
gorączki nie).
Jednak kaszel wraca znowu.
Nie robiliśmy na razie testów na alergię, czekam na termin do
specjalisty, ale z moich obserwacji wynika, że nie jest to alergia,
ale mogę się mylić...
Sugerowałam lekarzowi astmę oskrzelową, koklusz i trzeci migdał
jednak nic mu "nie pasuje".
Zrobiłam w końcu wszelkie badania jakie sugerowała miła pani w
labolatorium (tyle ile da sie wybadać z krwi i moczu) i jestem przed
wizytą u pulmonologa, ale jeśli to wszystko zawiedzie??? Co robić???