mama_kamila
11.10.03, 22:06
Cześć,
List ten kieruję przede wszystkim do Rodziców dzieci z cukrzycą i do
wszystkich, którzy zetknęli się z tą chorobą.
Moje dziecko (synek, 14 miesięcy) na szczęście jest zdrowy, ale w
mojej rodzinie cukrzyca zdarza się dość często, i to właśnie ta gorsza jej
odmiana – cukrzyca I typu, insulinozależna, która atakuje w młodym wieku. Od
strony męża – chorowała jego babcia, ojciec i mój mąż. W rodzinie z mojej
strony choruje siostrzenica ojca. Mam nadzieję, że mojemu synkowi się to nie
przydarzy, ale przy takim obciążeniu genetycznym myślę, że warto dmuchać na
zimne. I tu właśnie zaczyna się mój problem. Rozmowy z lekarzami na ten temat
nie są dla mnie zadowalające. Odbieram wrażenie, że lekarze uważają, że póki
dziecko nie jest chore, to nie ma tematu do rozmowy. Moje argumenty, że mąż
choruje i , że w jego rodzinie nie jest to odosobniony przypadek, że w każdym
pokoleniu w linii prostej jest osoba chora na cukrzycę, jakoś do lekarzy nie
trafiają.
Zacznę od tego, że kiedy Kamil się urodził i w szpitalu pielęgniarka
wypełniała kartę zadała mi miedzy innymi pytanie „czy ktoś w rodzinie choruje
przewlekle?”. Kiedy odpowiedziałam, że ojciec dziecka ma cukrzycę, padło
kolejne pytanie: „czy jest na rencie?”. Odpowiedziałam, że nie, a wtedy
pielęgniarka skwitowała, że jeżeli może pracować i nie jest na rencie, to nie
choruje przewlekle, i taką informację umieściła w karcie. Później, podczas
różnych szczepień, wielokrotnie przedstawiałam ten problem lekarzom z
przychodni, ale nikt nie uznał za stosowane umieścić tej informacji w karcie
zdrowia Kamila i w jego książeczce zdrowia, mimo, że jest w niej
tabelka „choroby, które występowały lub występują u rodziców” i cukrzyca jest
w niej wyszczególniona. Gdy Kamil był malutki próbowałam się dowiedzieć, czy
niemowlęta mogą chorować na cukrzycę, ewentualnie, od jakiego wieku dzieci
chorują. Niestety otrzymywałam sprzeczne informacje. Na moje pytania, jak
wyglądają objawy cukrzycy u tak małego dziecka uzyskałam odpowiedź, że objawy
są tak gwałtowne, że nie sposób ich nie zauważyć. Żadnych konkretów. Na
pytanie: w jaki sposób można ograniczyć ryzyko wystąpienia choroby,
odpowiedź: nie można.
Nie wiem, co robić. Kiedy zachorował mój mąż, miał już ponad 20 lat. Był
słaby, dużo spał, ale nie kojarzyliśmy tego z cukrzycą. Myśleliśmy, że to
efekt przemęczenia. Taki stan trwał około miesiąca. Kiedy wreszcie mąż
zgłosił się do lekarza, okazało się, że ma tak wysoki poziom cukru we krwi,
że groziła mu śpiączka cukrzycowa. Został od razu zatrzymany w szpitalu.
Potem różni znajomi wytykali nam głupotę i niefrasobliwość. Mówili między
innymi, że skoro chory był ojciec męża, to powinniśmy być przygotowani na
taką ewentualność, że mąż powinien regularnie mierzyć sobie cukier, nawet
wtedy, gdy jeszcze był zdrowy, że powinien prowadzić zdrowy tryb życia,
zrzucić nadwagę itd. Miało to rzekomo zabezpieczyć go przed wystąpieniem
choroby.
Nie chcę drugi raz powtarzać tego błędu. Chciałabym maksymalnie zabezpieczyć
moje dziecko. Chciałabym wiedzieć, na co zwracać uwagę. Kamil od pewnego
czasu dużo śpi: w ciągu dnia 2 razy po około dwie a czasami nawet trzy
godziny, przesypia też całe noce. Może to nic nie znaczy, ale jeżeli ... .
Poza tym zachowuje się normalnie. Jest wesoły i rozrabia.
Oto moja historia. Strasznie się rozpisałam, ale mam nadzieję, że nie
zanudziłam czytelników i ktoś doczytał do końca Chciałabym Was prosić,
żebyście podzielili się ze mną swoimi doświadczeniami. Opiszcie, proszę, o
tym jak wyglądały pierwsze objawy u waszych dzieci i jak obecnie radzicie
sobie z tą sytuacją. Może jednak są jakieś sposoby postępowania, które
zminimalizowałyby ryzyko? I jak to jest z jedzeniem cukru i słodyczy? Ma to
wpływ na wystąpienie choroby, czy nie?
Pozdrawiam wszystkich serdecznie
Mama Kamila