hanka2501
03.09.09, 19:46
Moja córka poszła do przedszkola. Wiem, że początki bywają trudne ale ...
Córka dostaje spazmów jak ma tam zostać. Wczoraj płakała cały pobyt (4,5
godziny),zwymiotowała, nie bawiła się z dziećmi za to cały czas chodziła za
panią i wciskała swoją rączkę w jej rękę i w efekcie prawie cały czas chodziła
z panią za rękę. Nawet gdy po nią poszłam siedziała u pani na kolanach.
Zauważyłam, że zamknęła się w sobie. Gdy jechaliśmy samochodem zawsze cały
czas mówiła. Dziś milczała. W domu również. Na pytania na temat przedszkola
albo milczała albo odpowiadała krótko "tak" lub "nie" albo całkowicie
zmieniała temat jakby pytania nie było. No i zaczęła gorzej sypiać. dotychczas
spała idealnie, twardym snem. Wczoraj często się budziła lub jęczała przez
sen. Wciąż powtarza, że nie chcę tam iść. Wszystko jest fajne: pani, dzieci,
zabawki ale mówi, że płacze bo mnie nie ma. Wie, że po nią wrócę, rozumie to.
Płacze z tęsknoty.
Dziś była 3,5 godziny i to samo. Płacz i wiecznie przy pani. Ani trochę nie bawiła się z innymi dziećmi czy nawet sama zabawkami. Siedzi przy stoliku obok pani i układa układanki. Jak pani musi wstać to ona się trzyma spódnicy rękawa czegokolwiek ale się trzyma. Jak pani musi ten kontakt zerwać choćby chcąc wyjść do toalety to jest płacz. Nie wiem co robić??
Czy w takiej sytuacji jest sens posyłać dziecko do przedszkola?? Dodam, że nie
ma konieczności aby chodziła gdyż jestem w domu. Chodziło nam bardziej o jej
kontakt z rówieśnikami.