Dodaj do ulubionych

Walka z wiatrakami ...

22.06.04, 10:07
Znalazlam artykul o tym, ze rosyjscy naukowcy znalazly w odzywkach dla
niemowlat i dzieci genetycznie zmienione skladniki, a niektore produkty byly w
calosci wyprodukowane z genetycznie zmienionej zywnosci:

www.naturkost.de/meldungen/2004/040621genv2.htm
Wymieniaja firme Nestle.

Ciekawe tez, ze dopiero przy zawartosci wiecej niz 0.9 % produkty musza byc
oznaczone.

Ciekawa jestem, jak to jest w Polsce.

K.
Obserwuj wątek
    • kerstink Re: Walka z wiatrakami ... 22.06.04, 10:13
      Dodaje link do artykulu, w ktorym pisza, ze wloscy naukowcy potwierdzaja zmiany
      w watrobie u myszy karmionych genetycznie zmieniona soja:

      www.naturkost.de/schrotundkorn/genfood/texte/nachrichten/20040603a.htm

      Mnie to przeraza, jak sie tego nie bac ?
      K.
      • wroc.aga Re: Walka z wiatrakami ... 22.06.04, 12:12
        Tak jak napisałaś, walka z wiatrakami. Biedne te nasze dzieciaczki. Uczciwie by
        było, gdyby napisano na produkcie nawet o 0,01% zawartości a ja jako klient
        wybrałabym ten lub inny produkt. Mnie jeszcze zastanawia skąd w Polsce nagle
        tyle upraw warzyw ekologicznych, z których biorą na to słoiczkowe jedzenie...
        Ach, szkoda gadać. Już nie wiadomo przed tym te dzieci chronić.
        • kerstink Re: Walka z wiatrakami ... 22.06.04, 12:57
          O takiej zawartosci producent musi poinformowac, jesli swiadomie uzywa skladnik
          genetycznie zmieniony. Jest pare wyjatkow, gdzie dziala ta granica 0.9 %.
          Przynajmniej w teorii.
          Bardzo mnie przeraza tez informacja o tym, ze np. do takiej zmienionej soi, czy
          kukurydzy wbuduje sie antybiotyki, i ze juz twierdzono reakcje alergiczne.

          Oczywiscie nie chce panikowac, ale jak do takiej informacji podejsc ?

          K.
          • 4dorcia Re: Walka z wiatrakami ... 22.06.04, 13:14
            Ja leczę córkę homeopatycznie, nasz lekarz kategorycznie zabronił spożywania
            mleka sojowego ze względu na soję modyfikowaną genetycznie.


            pozdrawiam
          • kruffa Re: Walka z wiatrakami ... 22.06.04, 13:48
            Jak każdą informację. A gdyby tak dostać sie do informacji - co powodują w
            naszych organizmach spaliny z samochodów, albo ktoś palący papierosa obok
            naszych dzieci.
            Dobrze jest wiedzieć o różnych tego rodzaju rzeczach i starać się ich unikac -
            jeśli można, ale żyjemy w takich czasach.... i tego już nie zmienimy.
            Dlatego moja lekarka tak tępi chemię wokół dziecka i w jego pożywieniu. Nawet
            odradza stanowczo jadanie kaszek ryżowo-owocowych. O sokach w kartonach -
            żadnych nie może być mowy. Twierdzi, ze gdyby nie ta chemia (w tych kaszkach
            tez jest przezcież - bo jakąś w końcu techlologią przemysłową robiona)to by
            pacjentów nie miała. I ma rację - myśmy się bez tego wychowały i było dobrze.
            Pozdr
            • wroc.aga Re: Walka z wiatrakami ... 22.06.04, 14:26
              Kruffa, tylko jak wykluczyć z otoczenia i pożywienia dziecka to wszystko? Ja
              nie kupuję słoiczkowo-butelkowego jedzenia, bo WSZĘDZIE dodają wit C, i jeszcze
              z innych powodów. Jedyne co kupuje to kaszka/kleik ryżowy i kukurydziany,
              czyste oczywiście, ale ostatnio zastanawiam się czy nie przejść na te
              tradycyjne, gotowane...
              Masz fajnego lekarza, nasza alergolog ostatnio na pytanie jakie mięso kupować i
              gdzie odpowiedziała, że indyk nie je byle czego i że w supermarketach mozna
              królika dostać. Tylko, że mnie chodziło też o to co robią z tym indykiem, gdy
              on juz sam nie je (wiadomo, że z kg miesa otrzymują dużo wiecej).
              Piszesz, że "mysmy się bez tego wychowały i było dobrze". No właśnie, a teraz
              stawiaja na głowie wszystko, bo wszystko dla dziecka mozna kupić gotowe a coraz
              trudniej o zdrowe produkty do samodzielnego przerobienia sad
              • kruffa Re: Walka z wiatrakami ... 22.06.04, 14:48
                Na razie odchodzę już od słoiczków. Zreszta moje dziecko nie chce juz jeśc
                obiadków ze słoika. Na razie je owoce ze słoiczka, bo innych nie ma, ale mam
                wielkie postanowienie:
                1. ruszam z przetwórstwem owocowym - dzemy, kompoty, etc.
                2. z gotowców zostawiam sobie tylko kleik kukurydziany i sinlac - tylko na
                jakiś czas, dopóki nie wypróbuję innych kasz.
                3. Inwestuję w mały piekarnik lub mikrofalę z pieczeniem, żeby można było
                przygotowywać małej różne różności ( w piekarniku nikomu takiej ilośći nie
                będzie się chciało robić)
                4. W sklepach ze zdrową zywnością sa różne rzeczy do kupienia.
                5. Z pieluch jednorazowych to ja nie zrezygnuję, ale staram się odejść od
                chusteczek do pupy - no o rok za późno, ale zawsze to coś. - ostatnio lekraka
                wyłozyła mi swoją teorię na temat chemi - atakujemy nia nasze dzieci od
                urodzenia więc ich układ immunologiczny "wywala" się na rzeczach które nie
                powinny szkodzić.
                6. Na razie zostaję przy płatkach do prania

                Niby moje dziecko może już jeść kaszkę ryżowo-gruszkową, ale nawet nie
                podchodzę do nich. A dzisiaj mała dostanie pierwszy raz w swoim zyciu deser -
                kisiel gruszkowy - domowy oczywiście. smile)
                Dostałam akurat skrzydeł, bo morela okazała się ok (to już 9 produkt smile))
                Pozdr

    • aga_piet Re: Walka z wiatrakami ... 22.06.04, 19:23
      Kerstin, please, nie zaczynaj! wink
      Dziewczyny, i tak większość z nas – użytkowniczek tego Forum stara się żywić
      dzieci w miarę przemyślanie. Kombinujemy jak możemy. Wszystko to „dzięki”
      naszym alergicznym dzieciom.
      A to że ludzkość dąży do samozagłady, to już ińsza ińszość...
    • nata76 Re: do kruffy o przetworach 22.06.04, 21:55
      Witajcie,ja chyba też ruszę z domowymi przetworami,bo co tu malej do picia
      dawać9vide twój post o soku gruszkowym),ale jest problem:
      Kerstin podała nam wiele argumentów,że w AZS należy z cukru zrezygnować....No i
      jak tu wykombinować dzem albo sok bez cukru?Z fruktozą?Pozdrawiam,nata
      • kerstink Re: do kruffy o przetworach 22.06.04, 22:06
        Sa dzemy firmy St. Dalfour bez cukru, ale slodzone skoncentrowanym sokiem
        winogronowym. Nie wiem, jak je zrobic samemu.
        Istnieja inne slodziki, zalezy od dziecka, czy moze. Wlasnie zrobilam juz drugi
        raz ciasto/ciasteczka bez cukru (z miodem, choc nie powinnam) i jest niezle.
        K.
      • wroc.aga o przetworach 22.06.04, 22:52
        Ja w zeszłym roku robiłam mus jabłkowy i jagody w soku własnym BEZ CUKRU.
        Właśnie z myślą o dziecku. W małych słoiczkach - po musztardzie np tak na jeden
        raz. I ani jeden słoiczek nie "wpuścił" pleśni, a obawiałam się zepsucia
        bardzo. Kilka słoiczków mam do dzisiaj i są OK. Jabłka same w sobie mają tyle
        cukru, że taki przecier jest mniamuśny prosto ze słoiczka. Gorzej z jagodami,
        dziecku smakują, ale my musimy dosładzać (smile Zresztą synek nie jada tych jagód
        samych tylko w kaszkach, więc nie jest źle.
        • kerstink Re: o przetworach 23.06.04, 08:25
          Musy mozna tez zamrozic.
          K.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka