witam,
moja julka ma 10mcy, a od trzech miesiecy azs. Niestety jeszcze nie znalazlam
alergenu, na razie nie widze zwiazku zmian na skorze ani z jej, ani z moja
dieta. Rownolegle prowadze walke z roztoczami...
Ale ja nie o tym chcialam. Moja malą nadal karmie piersia. Tzn. rano, po
powrocie z pracy i przed snem. No i wlasnie te noce... Od kilku tygodni czuje
sie na tyle zmeczona pobudkami co 1-3 godziny, ze zdecydowalam sie odzwyczaic
core od nocnego jedzenia cyca. Jak sie przebudzila, podchodzilam,
poglaskalam, czasem dalam popic wody, jak plakala to na reke, uspokojona
odkladalam i lepiej albo gorzej, ale zasypiala bez mleka. Jakies 10 dni temu
mialysmy nawet ze 3 calkiem dobre nocki, tzn julka nawet jak sie przebudzila,
to po 5 minutkach spala dalej i mleko bylo dopiero rano (5-6).
Ale od kilku nocy mamy maly dramat. Julka budzi sie co 1-2 godziny, placze,
nic jej nie uspokaja, drapie sie niemilosiernie. Wody pic nie chce, noszenie
na rekach nic nie daje, wziecie jej do wlasnego lozka i przytulenie nic nie
daje - a dac piers i natychmiast jest spokoj. Nic nie swedzi, nie trzeba sie
drapac - jak reka odjal. Po kilku minutach ssania spokojnie zasypia...
Mialyscie podobna sytuacje? Czy nadal podawac jej piers w nocy czy jednak
probowac nauczyc spania bez jedzenia?
pozdrawiam wszystkie forumowiczki, jestescie kopalnia wiedzy

julamimi