Otwieram lodówkę. Co by tu dziś zjeść na śniadanie?? Może by tak dla odmiany
dżem? Albo wędlinę? A może tak dla zróznicowania jadospisiu dżem albo
wędlinę? I tak w kółko macieju, bo mały ma alergię na białko krowie i biały
ser może sobie tylko leżec i kusić. Wczoraj jak smazyłam starszemy naleśniki
na obiad to prawie dostałam skrętu kiszek od ich zapachu. Marzy mi sie biały
ser ze śmietaną i rzodkiewką i pomidorkiem albo mleko z chrupkami


, albo
po prostu kawałek chleba z żółtym serem. Czekolady mi nie brakuje, choć jakby
mi kto tak dał paczkę śmietankowego ptasiego mleczka....

Moge sobie odmówić
jajecznicy na masełku albo kurczaka(bo tego mi też nie wolno), ale nabiał..
ech.. miewam takie kryzysiki jak wczoraj i jak dziś , kiedy otwieram lodówke
i mam "szeroki" wybór:dżem (no przepraszam- rózne smaki

) i jakaś wędlina-
koniecznie wieprzowa, bo nie drobiowa przecież...
ale jak popatrzę na małego, na jego słodki, niewysypany krosteczkami pysio,
to mi przestaje być żal i tych serków, i tych jajeczek w barszczyku, i lodów
kawowych, i kawy z mleczna pianką, i świeżej drożdzówki z miodem prosto z
dziadkowej pasieki z kawałkiem białego sera

A jak Wy, Mamusie małych alergików, radzicie sobie z pokusami stoisk
nabiałowych , tudzież lodówek zaopatrzonych pod kątem starszych dzieci i
męza?

Pozdrawiam ciepło w ten zimowy dzień


i życzę wytrwałości