dorismam
19.09.05, 15:35
Muszę się pochwalić - po prostu nie wytrzymam. Od ok. 1 m-ca Jasiek
wydmuchuje nos. Przykładam chusteczke, jedną dziurkę zatykam i Jasiek pięknie
pozbywa się katarku. Na początku traktował to (ja też) jako zabawę. Ale
wczoraj po kontakcie z kotem w ciągu zaledwie 5 min. zaczął zalewać sie
katarem (spływał do gardła) z oczu łzy leciały ciurkiem. Jasiek sie dusił
tym zalewajacym wodnistym katarem (nie było ciekawie i jeszcze do tego odruchy
wymiotne) Już chciałam wzywać karetkę - ale wziełam chysteczkę i Jasiek
zaczął wydmuchiwać. W ciągu ok. 40 min wydmuchaliśmy nosek ze 30 razy. To
jest dla mnie nie pojęte. Dla mnie jest takim malutkim dzieciem, ale z taką
wielka samokontrolą.