bourbonetka
05.01.06, 18:32
Potrzebuję waszej pomocy, być może ktoś z Was spotkał się z podobnym
problemem.
Od października Marta zaczęła uczęszczać do żłobka. Wszystko układa się
bardzo dobrze - nie płacze, śpiewa, tańczy, coraz więcej mówi, jest bardzo
otwarta. Same plusy i jeden minus...
Na początku listopada dostała kataru: wodny, leciał jakby ktoś odkręcił kurek
w nosku. Po 3 dniach pojawił się kaszel - opinia lekarza: żadnych zmian
osłuchowych, kaszel spowodowany spływającą wydzieliną z nosa. Po kuracji
syropami, kaszel ustał, ale katar pozostał.
W miedzy czasie byliśmy u laryngologa: skierowanie na badania: morfologia,
pasożyty, IGE całkowite - wszystko w normie.
Wykonaliśmy wymaz z nosa i gardła: wykryto bakterie: Strepococcus Pneumoniae.
Antybiogram ukazał, które antybiotyki zniszczą to ustrojstwo - zastosowaliśmy
i nic. Katar leci nadal z nosa. W tym tygodniu znów pojawił się kaszel, znów
kuracja syropami.
Macie jakiś pomysł? Ja zaczynam odchodzić od zmysłów.