Dodaj do ulubionych

Poprawa sprawdzianu

02.04.07, 17:08
Miałam dziś w szkole dosyć nieciekawą sytuację związaną z poprawianiem przez ucznia sprawdzianu. Po oddaniu sprawdzianu w klasie umówiłam się z uczniami na poprawę. Powiedziałam uczniom, że po lekcjach (u nas poprawy mogą się odbywać tylko po lekcjach) mogę zostać w takie dni i oni mogą wybrać kiedy będą pisać. Klasa wybrała termin, który następnie został przekazany uczniom z innych klas, którzy też chcieliby pisać poprawę. W dniu, którym ustalaliśmy termin nie było ucznia, który dostał 2+, więc powiedziałam mu o tym kiedy tylko pojawił się w szkole. Miał jeszcze do poprawy 3 dni. W dniu poprawy przypomniałam uczniom, którzy ustalili termin o tym, że dziś piszą. Oczywiście wszyscy pozapominali, nie mogli... Trudno, ich wybór. Uczeń wg naszego statutu ma PRAWO (nie obowiązek) do poprawy. Nie korzystają z tego prawa, ich sprawa. Na poprawę przyszli jedynie uczniowie z klasy, której termin został narzucony. Od tego czasu minęły już chyba 3 tygodnie i dziś uczeń, którego osobiście informowałam o terminie poprawy informuje mnie, że on chciałby poprawić jednak ten sprawdzian. Odpowiedziałam mu, że termin już był i nie skorzystał. On zaczął przekonywać mnie, że to 3 klasa gimnazjum, że średnia... Nie uległam. Na przerwie wezwał mnie dyrektor, że uczeń prosi, żeby pozwolić mu pisać. Długo rozmawialiśmy, jednak żadna decyzja nie zapadła Powiedziałam, że jutro powiem co dalej. Co byście zrobili na moim miejscu? Rozumiem, że chce się poprawić, że to trzecia klasa, że średnia jest ważna (w końcu dotarło), ale nie przyszedł na poprawę we właściwym terminie. Dodatkowo w naszym statucie jest zapisane, że uczeń ma trzy tygodnie na poprawę od czasu oddania sprawdzianu - ten termin już minął. Jeżeli się zgodzę, żeby pisał to powinnam też pozwolić innym, którzy wtedy nie przyszli na poprawę. Co mam jutro powiedzieć?
Obserwuj wątek
    • kaha1 Re: Poprawa sprawdzianu 02.04.07, 20:38
      ja bym się jednak zgodziła. To jeszcze dziecko, ma prawo zachować się głupio,
      niekonsekwentnie, prosić o kolejną szansę... To nie jest dorosły, dla którego
      konsekwencje są żelazne.
      Ale zrobiłabym tak, żeby wyszło na moje - np. żeby zaliczyć musi zdobyć więcej
      punktów niż to było za pierwszym podejściem, albo wzywam dodatkowo rodzica na
      rozmowę, albo dostaje dodatkowe zadanie... żeby nie było za darmo.
    • asia23bb Re: Poprawa sprawdzianu 02.04.07, 20:38
      W tej calej sprawie dziwi mnie jedno - dlaczego sprawa az dotarla do dyrektora?
      Skoro na poprawe jest dwa tygodnie, to na pewno jest to zapisane w
      regulamnie/statucie szkoly, i dyrektor o tym wie i nie moze tego podwazac.
      Chyba, ze cos go laczy z tym uczniem....bywa i tak
      Ja bym raczej nie pozwolila, bo jesli zrobisz wyjatek dla niego, bedziesz
      musiala robic takowy dla wszystkich. Jest obowiazkiem ucznia pilnowac sobie
      terminu poprawy. Znam takich nauczycieli, ktorzy jesli uczen nie przyjdzie na
      poprawe, wpisuja jedynke! Ciekawe, co by ten na to powiedzial:)
      Nie ugninaj sie, no chyba, ze dyrektor bedzie Cie bardzo naciskal;)
      • erdkunde Re: Poprawa sprawdzianu 02.04.07, 21:44
        W sumie teraz też się zastanawia dlaczego tak się stało, no ale teraz to i tak już nic nie zmieni.
        Dyrektor podczas rozmowy przyznał mi rację, że termin zgodnie ze statutem już minął, ale "nie bądźmy takim formalistami"! Trochę mnie to zaskoczyło. Czy wobec mnie też nie będzie formalistą kiedy się spóźnię 15 minut na lekcję??? Wątpię.
        Dyrektora bezpośrednio z uczniem nic nie łączy, tyle tylko, że mama dzieciaka pracuje w szkole i ma dosyć duże wpływy.
        Zdaję sobie sprawę z tego, że jeśli pozwolę jednemu uczniowi pisać poprawę, to będę musiała pozwolić innym.
        Ostatecznie postanowiłam, że zgodzę się na pisanie poprawy, ale na moich warunkach. 1. Poprawa dla wszystkich, którzy wtedy nie pisali, bo zapomnieli. 2. Poprawa odbędzie się nie po lekcjach a przed lekcjami - trudno poświęce się ten jeden raz. 3. Termin poprawy jest ostateczny.
    • justyha1 Re: Poprawa sprawdzianu 16.05.07, 20:13
      U nas w szkole podobne zasady są, ja jednak uważam, że jeśli uczeń miał z czymś
      problem nawet 6 tygodni temu a teraz się nauczył to niech poprawia tamten
      sprawdzian, w matmie jest przecież tak że wszelkie zaległości odbijają się
      echem przy okazji poznawania nowego materiału, ważne że się nauczy jeden uczy
      się od razu drugi kiedy indziej, moi uczniowie się nie stresują nie boją pytać,
      każdy może mieć kiedyś gorszy dzień. wredny ten uczeń co poszedło do dyra na
      skargę.
      • steppenwolff1 Re: Poprawa sprawdzianu 16.05.07, 22:33
        Nie przeżyłaś chyba sznureczka chętnych do poprawiania na 2 tygodnie przed
        końcem semestru? Ja nie daję uczniom więcej niż 2 tygodnie (zgodnie ze
        statutem) na poprawę - i daję im tylko jedną szansę. A w przypadku nieobecności
        w terminie poprawy pozwalam pisać w innym terminie tylko tym, których
        nieobecność posiada uzasadnienie w postaci zwolnienia lekarskiego.
        Nie mówcie, że to dzieciaki i nie powinno się od nich wymagać
        odpowiedzialności. Bo powinno. Potrafią kombinować, żeby tylko w dany dzień
        sprawdzianu nie przyjść na zajęcia - albo zwolnić sie właśnie z tych zajęć,
        kiedy sprawdzian jest do napisania. Skoro to potrafią, to mogą też ponosić
        odpowiednie konsekwencje. Nie jestem za bezwzględnością, ale za uczeniem
        młodzieży, że ich postępowanie MA konsekwencje.

        Mimo powyższego mam wrażenie, że moi uczniowie też nie boją się odpowiadać i
        nie stresują się bardzo na moich zajęciach. Ale zupełny brak (a)stresu jest
        nieporozumieniem.

        Pozdrawiam
        Anka
    • rutaisia Re: Poprawa sprawdzianu 25.07.07, 10:26
      ciekawy watek. pisże już po sprawie, ale to nie jest ważne. moim zdaniem nie
      powinno byc mowy o kolejnej poprawie. koniec i kropka. statut reguleuje to
      wyraznie a słowo nauczyciela jest święte. dyro przesadził, pewnie sam nie
      wiedizał, jak zaregować, a skoro Cię o to poprosił, to czy z góry wiedizał, że
      ulegniesz? hm.
      ja traktuję statutjak świętość. także gdy chodzi o mojue oboiwązki (np.
      terminowe oddawanie prac). u nas jest taki bajerancki zapis, ze jak uczeń nie
      stawi się w terminie umówionym, to automatycznie dostaje 1. i cześć. tylko raz
      się buntują, po pierwszym razie. i sytuacja się nie powtarza.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka