Dodaj do ulubionych

pyt. do Sigvaris

05.02.06, 13:55
Byłabym bardzo wdzięczna, gdybyś zechciała mi odpowiedzieć.Piszę na forum,
może Twoje odpowiedzi przydadzą się jeszcze komuś innemu.
1) Często piszesz,że Metronidazol to ostateczność i najsilniejszy lek na
lamblie. Skąd masz takie informacje? Jeśli leczenie zaczęło się właśnie od
tego, to już nic innego nie pomoże?
2) Czy słyszałaś o leku Esclama? Skuteczny? Czy to prawda ,że Niemcy wycofały
go ze sprzedaży?
3) Obecnie leczę córce kandydozę. Bierze Fluconazole. Czy to prawda,że
powinnam, jej podawać wit. B?
4) Piszesz,że przy kandydozie polecasz kwaszonki. Dr .Janus z kolei je
odradza i mam mętlik w głowie. Jakie masz zdanie o proponowanej przez niego
diecie antygrzybicznej?

Dziękuję z góry za poświęconą uwagę.
Ka
Obserwuj wątek
    • nowajulka Re: pyt. do Sigvaris 05.02.06, 16:13
      Kiszonki sa siedliskiem pleśni........je sie je w drugim etapie
      leczenia...........A Flucoconazole może wyleczyc ,ale w przypadku nawrotu
      drożdzak sie na niego uodporni i co wtedy ? Wit B któraś -tam, ale nie kompleks
      pomaga w leczeniu candidy....podobnie jak cynk, miedż, witC
      itp.................a dieta proponowana przez dr jest idealna..........no może
      poza jedzeniem orzeszków przez małych alergików...........
      • ona-25 Re: pyt. do Sigvaris 05.02.06, 16:59
        Sigvaris z tego co mi sie wydaje, to raczej zaleca kiszonki przy robakach
        oblych.
        • burczymama Re: pyt. do Sigvaris 05.02.06, 17:16
          A jeżeli już jeść kiszonki to tylko te produkowane prze siebie.
      • katina2 Re: pyt. do Sigvaris 05.02.06, 18:26
        Nowajulka, czyli co sugerujesz? Leczyć tylko dietą a farmakologię odstawić na
        bok? Ja muszę wyleczyć tę kandydozę jak najszybciej, bo przez nią zahamowane
        jest leczenie zapalenia jelita u małej. Co do diety doktora, to mam z nią
        problem, bo córka z powodu licznych alergii ma znacznie okrojoną dietę , w
        dodatku jest niejadkiem. Postarałam się dostosować do jego wskazówek, ale na
        strączkowe jest niestety uczulona no i nadal podaję jej maksymalnie
        rozcieńczone soki, bo wody by raczej nie ruszyła.
        • jullieta Re: pyt. do Sigvaris 05.02.06, 20:26
          Ja również nie jestem Sigvaris, ale podpowiem: kiszonki tak! Własnej roboty i
          bez śladów pleśni. Pytałam już o to dr Janusa, bo w angielskojęzycznych stronach
          cały czas czytam, że przy kandydozie najlepszym co można dla siebie zrobić jest
          żywność kiszona (zawiera bakterie kwasu mlekowego, tak jak probiotyki z apteki),
          a On zabrania?.Dr odpowiedział, że gdyby napisał, że można (ale z ograniczeniem,
          że swoje i świeże), to ludzie zazwyczaj ignorują zastrzeżenia i jedliby co
          popadnie! W spleśniałej kiszonce (nawet tylko z wierzchu) nie ma już bakterii
          dobroczynnych!!! Mogą być inne drożdże, z którymi mogłoby dochodzić do
          krzyżówek. Ot, i cała prawda.

          A propos soków owocowych (ewentualnie z cytryny, o ile nie jest uczulona): w I
          etapie diety i leczenia są absolutnie zabronione, nawet rozcieńczone! W II
          etapie owszem, soki owocowo-warzywne, tylko domowej roboty i rozcieńczone.
          Nie ma przestrzegania diety, CZAS LECZENIA SIĘ WYDŁUŻA, po co w takim bądź razie
          dawać dziecku chemię (drożdżak w krótkim czasie uodporni się na nią).

          Pozdrawiam.
          • nowajulka Re: pyt. do Sigvaris 05.02.06, 20:50
            Dziwne.....a ja także w anglojęzycznych publikacjach czytałam, że kiszonek nie
            wolno jeść.............i nie pisze tutaj o forach internetowych ...........
            A poza tym skoro plesn pojawia się wszędzie, co jest poza pudełkie,/lodówką 1,5
            godziny to jakim cudem może nie byc jej w kiszonkach ????????????????
        • nowajulka Re: pyt. do Sigvaris 05.02.06, 20:44
          To zamiast soków gotuj sama kompoty..ja tez synkowi nie dawałam mineralnej, bo
          jej nie chcial pić....tz troszke wypije, ale te troszkę to jest ok
          szklanki....a to za mało........
          Powiem Ci jak ja leczyłam synka...........napierw dieta...........bezmleczna,
          bezglutenowa i bezjajeczna - bo wiedziałam, że jajka i nabiał mu
          szkodzi...podawałam pieczywo chrupkie z bązowego ryżu, na to oliwkę i domowej
          roboty pulpety z indyka lub królika(mieliłam indyka, dodawałam czosnek, sól i
          cebulę i gotowałam w wywarze lub w wodzie. Jadł i je nadal to do kanapek i na
          drugie danie.Czasami dodawałam marchew lub inne warzywa)................Na
          kanapke nie dawałam nic.Teraz, po 6 mc leczenia podaje ogórki kiszone. Ale
          mały ma teraz candidę na jeden plus. Gluten całkowicie wykluczyłam na samym
          końcu. I z dnia na dzień obserwuję jak jelitka się regenreują.
          Dawałam kalafiory, szpinak, brokuły, gotowane ziemniaki i marchew w znikomych
          ilosciach, sporo marchwi surowej z kwaśnym jabłkiem, gotowany, ciemny ryż,
          bardzo rozrzedzone kompoty ze jabłek i sliwek (bez cukru), oliwę z oliwek,
          borówki. I to tyle. W miedzyczasie wykluczyłam produkty, które mu szkodziły. Bo
          jadł duzo więcej rzeczy. Codziennie, od ponad pół roku podaje probiotyki (1/2
          łyżeczki beneflory lub 1/2 kapsułki ac zymesu), okresowo dawałam srebro
          koloidalne (1/2 łyżeczki). Teraz podaję na dobicie drożdżaka i wzmocnienie noni
          (1 łyżeczkę - działa rewelacyjnie) oraz jutro kupię vibovit bobas (miałam taki
          junior, ale on ma dodatki smakowe)............zrobiłam także testy z surowicy,
          aby wykluczyć alergie.........zlikwidowałam także grzyba, którego mielismy w
          mieszkaniu........i jeszcze coś.......dwa razy odrobaczałam synka na
          owsiki........bo je mial.............teraz odrobacze jeszcze raz..bo już minęło
          pół roku............wykluczyłam także lamblie..........
          Powiem Ci z dosiwadczenia, b sama leczę candidę, że farmaceutyki działają na
          krótka metę............celem leczenia candidy jest zagłodzenie drożdżaka (dieta
          i eliminacją ewentualnych alergenów, regeneracja jelt (probiotyki), dobicie
          drożdżaka naturalnymi preparatami grzybobójczymi i wzmocnienie
          odporności.........alergizujące produkty mozna włączać do diety po ok 6
          tygodniach diety.............jak jest zła reakcja, tz że to nie jesy=twina
          candidy ,ale po prostu alergii..............
          A co do niejadków..to mój tez taki był.....jadł tylko przetwory mleczne, które
          nawiasem mówiąc mu szkodziły.........po odrobaczeniu i wyleczeniu candidy
          odzyskał apetyt...........i nie marzy już o czekoladzie...ale o selerze,
          oórkach kiszonych czy kabanosach, które teraz je na sniadanie......
          A co do zminay nawyków żywieniowych...............my zaczynalismy
          stopniowo.najpierw wykluczyłam nabiał...potem słodycze...potem kiełbasy i
          szyneczki.......potem gluten.....potem ograniczyłam owoce do
          minimum.........podawałam jedną porcję dziennie...........bo z leczeniem
          candidy małych dzieci nie ma problemu.....gorzej jest z takimi, które juz lubia
          pewne pokarmy.......także lepiej to robić stopniowo..poza tym ginace drożdżaki
          zalewają cały organizm, i dziecku może wtedy być naprawdę cięzko....bo
          wszystkie objawy nasilają się.........
          Leczenie dzieci wygląda nieco inaczej niż w przypadku dorosłych........zasadą
          jest nieprzyjmowanie cukru i drożdży i glutenu (aby jelita się
          zregenerowały)......ale porcja jogurtu naturalnego bez mleka w proszku czy
          tradycyjnego sera nie zaszkodzi........oczywiście od czasu do czasu........tak
          samo jak codzienna porcja owoców...........duzo gorsze jest zagłodzenie
          dziecka, niedozywienie.....bo orgaznim musi być silny i dać sobie radę z tą
          walką.............
          Gdybyś miała jakies pytania to pisz...........tak jak kiedyś pisałam z candidy
          mogłabym robić doktorat.............
          Acha.jeszcze coś...........jak pisał dr Janus zarodniki grzybów krążą w
          organizmie 3 lata.........ta dieta powinna zostać dietą do końca
          życia........oczywiście nie piszę o tej w 1 etapie leczenia.....ale takiej z
          unikaniem cukru, drożdży i przetworzonej żywności..........trzeba tak
          wykształtować dziecku kubki smakowe, aby samo łakneło zdrowych rzeczy.........
          • katina2 Re: pyt. do Sigvaris 05.02.06, 21:01
            Dziękuję Julka za wyczerpujące informacje. Nie wiem czy nam się uda z tą dietą.
            Mleka nie pijemy, owoce odstawione, ale z chleba żytniego na zakwasie nie
            zrezygnuję, bo to podstawowe jedzenie mojego malucha. Bycie na tej diecie cały
            rok a nawet dłużej u nas nie wchodzi w grę - już prawie nie będzie mogła nic
            jeść, poza tym ta monotonia. Ile będę mogła tyle się postaram, zobaczymy co
            wykaże najbliższy posiew.
          • jullieta Re: do nowejjulki 05.02.06, 21:18
            Nowajulka w dobrze ukiszonej żywności (jogurt, kapusta, czy ogórki) podstawą są
            bakterie fermentacji mlekowej (dlatego jest ukiszona, a nie skwaśniała, czy
            spleśniała). Tak jak w organizmie w stanie homeostazy: dobroczynne bakterie
            przeważają i utrzymują w ryzach pozostałe mikroorganizmy, co nie znaczy, że ich
            nie ma. Organizm w stanie homeostazy, to organizm zdrowy, odporny i nawet
            narażony na miliardy chrobotwórczych mikroorganizmów takim pozostaje!

            A propos żywności kiszonej pisałam wątek na naszym wspólnym forum. Wkleiłam też
            cytat na powyższy temat. Polecam. Tam też napisane jest, żeby nie wpadać w
            skrajności...
            Ostatnio dr Janus napisał, że w przypadku kandydozy nie powinno się zupełnie
            odizolować od drożdży (co w zasadzie jest kompletnie niemożliwie), ponieważ
            organizm zatraca czujność i zdolność w walce z nimi (aby właśnie nie doszło do
            przerostu, bo drożdże w odpowiedniej ilości każdy organizm przecież MUSI mieć).

            Przepraszam, że być może niepotrzebnie rozciągam wątek, ale uważam, że powinno
            się znać dwie strony medalu, a decyzję podejmuje każdy sam.

            Pozdrawiam.
            • nowajulka Re: do nowejjulki 05.02.06, 22:14
              Bardzo dobrze, że rozciągasz wątek................bo tak jak pisałas każdy kij
              ma dwa końce..........każdy w tej rygorystycznej diecie skusza się na cos
              innego........jedni jedzą chleb żytnie na zakwasie (mimo, iż to nie pozwala
              kosmkom jelitowym na pełna regenerację), inni jedza orzeszki czy piją herbatę
              czarną lub ziolową lub też uzywają suszonych zioł............spożywając tym
              samym dodatkową pleśń.............a jeszcze inni piją rozrzedzone
              kompoty.....prawda jest taka, że na takim prawidłowym jedzeniu (z pominieciem
              ewentualnych siedlisk pleśni) organizm ludzki długo nie
              pociągnie............także ludzie jedzą to, co im nie szkodzi, przestrzegając
              zasady eliminacji cukru i drożdzy z diety.........i zdrowieją............

              A co to znaczy dobrze ukiszona żywność ?
    • sigvaris Re: pyt. do Sigvaris 05.02.06, 21:00
      1. Metronidazol jest najsilniejszym lekiem ze znanych mi leków stosowanych przy
      leczeniu lambiozy. Wystarczy poczytać (nawet w necie) opisy Furazolidonu,
      Macmiroru i Metronidazolu. I porównac do siebie. Wiedzę, że podaje się
      najsłabszy lek a silniejszy zostawia się w zanadrzu mam z rozmów z lekarzem,
      który nas leczył i z lekarzami z któymi to leczenie konsultowałam. A byłam
      wyjątkowo dociekliwa ponieważ moje dziecko miało wtedy 6,5 msc życia! I
      straszne, objawy - ogólnie nie kojarzone z lambiozą, bo neurologiczne. Poza nim
      wszyscy byliśmy chorzy, każdy inaczej choć na to samo.

      Jeżeli leczenie zaczęło się od Metronidazolu i dalej jest lmbioza (z tzw.
      zarażenia wtórnego) - to jedno jest pewne - nie należy podawać znów
      Metronidazolu, bo ten szczep lamblii jest raczej na ten lek oporny. Można
      próbować tych słabszych leków. Ale nie jestem specjalistą i nie wiem w jakim
      dawkowaniu i konfiguracji. Poza tym leczenie zawsze jest lepsze jeżeli lekarz
      wybiera mniej szkodliwy lek, prawda? A przynajmniej od niego zaczyna.

      2. O tym leku nie słyszałam i nic o nim nie wiem.

      3. Nie wiem też czy powinnas przy Fluconazolu podawać wit. B. Ja nie
      zdecydowałam się na podawanie leków medycyny tradycyjnej przy grzybicy mojego
      dziecka. Leczyłam je po lambiozie i wolałam leki izopatyczne sanum. Także też
      ze względu wtedy na wiek córki. A także na moje przekonanie o nieskuteczności
      leków tradycyjnych w leczeniu grzybicy.

      4. Tak polecam kwaszonki, bo polecał nam je lekarz, który skutecznie nas
      wszystkich wyleczył z grzybicy. U małych dzieci żeby "dmuchać" na zimne , można
      z nich robić zupy, gotowane przeciery i pasty (czyli podgotować, tak żeby
      uniknąć ryzyka jakiś pleśni, które mogą się do nich przypałętać, ale mogą do
      każdego prawie pokarmu). Oczywiście najlepsze są własnej roboty. Ja drałuję do
      Pani która kwasi kapustę na jabłkach - rewelacja - nie mam żadnych obaw jak
      podaje dziecku zupe na tej kapuście.
      Nie jestem lekarzem, żeby polemizować z dr Janusem, zwłaszcza, że akurat w tym
      przypadku przyznaję się, że nie przeczytałam ani jednego jego artykułu.
      Przeczytałam wiele innych publikacji, ale akurat nie jego autorstwa.
      Z rzeczy, które polecam jest dieta bardzo "obfita" w szereg produktów. A
      polecam, bo była skuteczna u nas:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=578&w=34695152&a=34829700
      UWAGA!
      przy upartych grzybicach, co obserwuję ze swojej korespondencji z mamami
      zaobserwowałam jedną prawidłowośc: jeśli dieta nie działa, jeśli leki nie
      diałają, jeśli dalej są objawy chorobowe to należy zrobić badania
      bakteriologiczne (albo posiew kału albo wymaz z miejsca zmienionego chorobowo).
      Bardzo często wychodzi gronkowiec złocisty. Do grzybów on chyba "lubi"
      dołączać. Tak mi to wygląda.
      • katina2 Re: pyt. do Sigvaris 05.02.06, 21:40
        Sigvaris, dziekuję za odpowiedź. Własnie jestem po lekturze podesłanych przez
        Ciebie linków. Powiedz mi czym jeszcze co oprócz Metronidazolu, Furazolidonu i
        Macmiroru mozna leczyć lambliozę? Czy to już wszystko?
        • sigvaris Re: pyt. do Sigvaris 05.02.06, 22:32
          Spotkałam się jeszcze, ze lekarze stosują Tynidazol. Ale jakoś nie widzę, żeby
          stosowali go lekarze, co do których wiem, że mają wiedzę i umiejętności w
          wybijaniu tego pierwotniaka.
          Tynidazol poza wszystkim raczej nie powinien być podawany dzieciom poniżej 12
          roku życia.

          Więc generalnie jest tak:
          - Furazolidon u dzieci. Nawet małych. Ale jest grupa populacji na niego oporna -
          ok 10 % (ale na większość leków jest zawsze ktoś oporny w populacji). Nie
          zaleca się dla dorosłych - ma zbyt słabe działanie, poza tym dawkowanie jest
          zależne od wagi więc wychodziłoby go sporo (jest w syropie) na dorosłego.
          Uwaga, w spisie leków dla lekarzy jest błąd drukarski w dawkowaniu tego
          syropu!! Trzeba koniecznie sprawdzać z ulotką!
          Leczenie najlepsze 10 dniowe. Krótsze też nie jest zalecane przez
          parazytologów... Niektóre książki podają 3 dni, ale to nie stosowane przez
          znaczną większość lekarzy, na szczęście.

          - Macmiror - lek stosunkowo nowy, spotkałam sie że lekarze go nie stosują, bo
          go nie mają w swoich starych spisach leków. A szkoda, to "dobry", w miarę mało
          toksyczny lek (bez porównania do metronidazolu!) o szerokim spectrum działania
          i dużej skuteczności przy lambiozie. Podawany dorosłym lub dzieciom powyżej 12
          roku życia. Leczenie 7 dni.

          - Metronidazol - najczęsciej stosowany, wręcz ulubiony lek przez wielu
          gastroenterologów, oni wiedzą że wybija wiele... W tym rzadko wykrywalną
          lamblię. Jednak często słabo tolerowany przy podawaniu przez pacjentów. Można
          stosować u dzieci w sytuacji "wyższej konieczności" na podstawie decyzji
          lekarza (zarażenie wtórne, oporność na furazolidon). Za granicą sprzedawany pod
          nazwą Flażel (piszę fonetycznie jego francuską nazwę) - jedni lekarze mówili mi
          że to to samo co metronidzol, inni, że jest czystszy i mniej toksyczny. Flażel
          można kupić juz w Niemczech na polską receptę.
          Leczenie 7-10 dni w zależności od sytuacji.
          • katina2 Re: pyt. do Sigvaris 05.02.06, 22:57
            Bardzo dziekuję. Esclama to też lek zagraniczny, ale podobno Niemcy go
            wycofali, bo został uznany za niebezpieczny. Ja jak dotąd dużego wplywu na
            leczenie lambliozy u mojej córki nie miałam. W szpitalu, gdzie leżelismy na
            zapalenie jelita , wykryli lamblie i potraktowali Metronidazolem. Później znowu
            się pojawiły, więc był Macmiror (lekarz szpitalny kazał przerwać kurację i ja
            głupia posłuchałam), teraz był znów Macmiror. Z tego co mówisz został nam
            jeszcze Furazolidon. Wiem,że jeszcze Amerykanie coś mają. Przy Macmirorze u nas
            stosowaliśmy schemat 10 dni potem tydzień przerwy znów 10 dni na wybicie
            resztek, potem 2 tygodnie odczekać i sprawdzić kał. My dorośli leczyliśmy się
            profilaktycznie już dwukrotnie, oczywiście porządki były.
            • luty222 Re: pyt. do Sigvaris 06.02.06, 09:50
              Amerykanie mają lek Alinia (nitazoxanide)
              • katina2 Re: pyt. do Sigvaris 06.02.06, 15:37
                Luty222, wiesz coś więcej na temat tego leku? Czy jest bardzo silny i toksyczny?
                • sigvaris Re: pyt. do Sigvaris 06.02.06, 22:51
                  Katina 2, a brałaś jeszcze pod uwagę leczenie niekonwencjonalne? Słyszałaś o
                  balsamie kapucyńskim?
                  Zazwyczaj nie polecam, ale w sytuacji kiedy kończą się możliwości medycyny
                  konwencjonalnej, trzeba inaczej. Jeżeli będziesz zainteresowana jakimś info w
                  tej sprawie napisz na priv.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka