Dodaj do ulubionych

Lamblie "+1" - co to znaczy?

23.02.06, 22:51
Drodzy Forumowicze,
Odebrałam wyniki 2-letniej córeczki - kał na lamblie ELISA (przy użyciu
zestawu oddczynnikowego RIDASCREEN GIARGIA firmy r-biopharm). Czy ktoś
potrafi to zinterpretować. Oczywiście zamierzam skonsultować to z pediatrą,
ale zanim to nastąpi chyba umręz niepokoju... Obawiam się jednak, że to jakiś
wynik w skali "na jest"? Pomocy!!!
Agnieszka
Obserwuj wątek
    • sigvaris Re: Lamblie "+1" - co to znaczy? 24.02.06, 10:15
      Nie ma skali do lamblii. Jest tak, wklejam Ci to co dosłownie przed chwilą
      napisałam w bliźniaczym wątku:

      Z lambliami i robakami i grzybami jest tak:
      - po pierwsze próbka kału jest kompletnie przypadkowa, równie przypadkowy jest
      ten fragment, który został wybrany do badania. W jednej więc części będzie
      więcej patogennego materiału w drugiej mniej. Jednego dnia będzie tak, drugiego
      inaczej. Przeciez to zależy też od ich cyklu namnażania!
      Z lambliami i robakami - jest dodatkowo tak (już inaczej mają niektóre grzyby):
      - że jeżeli laborant znajdzie cysty (lamblii) lub jaja (odpowiednik u robaków) -
      to nie ma znaczenia, czy znajdzie jedno, czy tysiąc. One są. I KONIEC. A być
      ich nie powinno. Ani jednej sztuki!
      Porównanie czysto laickie, ale bardzo adekwatne, zerknij:
      jeżeli znajdziesz jedną gnidę (dziecko wszy), to znaczy że nie musisz się
      leczyć?
      Czy na podstawie tego znaleziska w grzywce można wnioskowac, ze nie ma ich lub
      jest ich mało w innych miejscach? Czy oznacza to, że samo przejdzie, bo masz w
      garści tylko jedną gnidę?

      Rozumiesz, teraz że tu jest podobnie. A własciwie gorzej. Gnidy możeszz
      zobaczyć i ocenić - w przypadku pasożytów przewodu pokarmowego nie jesteś w
      stanie tego zrobić. Tym bardziej że one się namnażają co i rusz i nie cierpą na
      niże demograficzne (np. jedna glista składa 200 tys jaj). Przyjmując
      optymistyczny wariant, że dziś jest ich śladowa ilość, za miesiąc może ich być
      masowa ilość - one w sprzyjających warunkach (a tam są sprzyjające warunki)
      namnażają się błyskawicznie.

      Mleka i produktów mlecznych nie wolno, ponieważ pasożyty niszczą kosmki
      jelitowe (cysty lamblii zwłaszcza) a przy trawieniu laktozy musisz mieć je w
      idealnym stanie do trawienia. Inaczej niedotrawione mleko i jego składniki
      niszczą kosmki jeszcze bardziej. Robi się błędne koło. Gaszenie pożaru benzyną.
      To uproszczony opis, ale bardzo adekwatny do sytuacji.


    • sigvaris Re: w celu zapoznania się z problemem 24.02.06, 10:17
      i oceny o co chodzi z lambliami odsyłam Cię do tego wątku obook (zwyczajnie nie
      jestem w stanie pisać tego samego w sąsiadujących wątkach).
      Tu są b. ważne informacje, więc zajrzyj.
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=578&w=37401495&a=37416676
    • mama_zuzi5 Re: Lamblie "+1" - co to znaczy? 24.02.06, 15:47
      Dzięki Sigvaris!!!
      Widzę, żę jesteś "GURU" od pasożytów i innych stworzeń. Wynika zatem, że moja
      córcia ma lamblie. Właśnie rozmawiałam z moją kuzynką, która pracuje w
      sanepidzie. Ona twierdziła, że wynik +1, to "na dwoje babka wróżyła" - trzeba
      powtarzać badania. Co Ty na to, bądź inni Forumowicze?
      • sigvaris Re: Lamblie "+1" - co to znaczy? 24.02.06, 16:11
        Ja niestety z całym szacunkiem do Twojej kuzynki, nie mam zaufania do Sanepidu
        i metod, które zalecają. A po roku obecności na tym forum utwierdzam sie w
        swoich przekonaniach.
        Test immunoenzymatyczny wychodzi rzadko. Jeśli wyszedł pozytywnie to jego
        konstrukcja chemiczna jest taka, że antygen i przeciwciało było w teście, a z
        nieba nie spadły - jedno było, bo tak jest opracowany test, a drugie do
        kompletu musiało być w pobranym materiale. Ja bym się ucieszyła, że test
        wyszedł. Naprawdę czesto nie wychodzi, a laboratoria szczycą się że nie miewają
        chorych. Co w kraju, gdzie lamblie występują terytorialnie jest co najmniej
        podejrzane, prawda? Dodam, że cysty lamblii roznoszą muchy. I zarażenie się
        nimi nie należy do sztuki życia w brudzie. Słowo.
        • mama_zuzi5 Re: Lamblie "+1" - co to znaczy? 24.02.06, 16:52
          Na prawdę jestem pod wrażeniem Twojego zainteresowania problemami innych i
          bardzo jeszcze raz dziękuję. Chyba racja z tym, że to dobrze, że nam coś
          wyszło. Dziwię się tylko, bo w zasadzie moja Zuzka nie ma tych objawów, o
          których pisze się na forum. Oczywiście, wiem, że są wersje bezobjawowe.
          Pediatrę (za moją sugestią, bo pewnie sama by nie wypatrzyła)zastanowiły
          krosteczki na przedramionach - takie niby kaszaczki - nic wielkiego. I jakoś
          ostatnio mamy zatwardzenie, ale tym za bardzo się nie dziwiłam, bo wcisnąć
          mojemu dziecku, coś czego nie lubi (m.in. warzywa i większość owoców) to trudna
          sztuka. Trochę martwię się, że nie można mleka - moje dziecko jest mlekożerne.
          Wędlin nie uznaje. A skąd białko i inne potrzebne składniki? I jeszcze jedno
          pytanie, Sigvaris. Wiem, że jesteś ze strolicy. Czy wiesz może coś na temat
          polecanych lekarzy w Lublinie, którzy się tym zajmują?
          Już widzę moją pediatrę, która obawiam się, że będzie kazała powtórzyć badania,
          żeby się upewnić.
          Pozdrawiam.
          Agnieszka
          • sigvaris Re: Lamblie "+1" - co to znaczy? 25.02.06, 00:21
            Niestety nie ma rozpracowanych lekarzy w Lublinie. Mam na tworzenie takiej bazy
            informacji zbyt mało czasu.
            Jeśli chodzi o wapń i zastąpienie mleka - też musze Cię prosić o skierowanie
            pytania do eMam lepszych w diecie ode mnie. Ja jestem tu kiepskim doradcą.
            smile))
            Ale w kwestii samych pasożytów, pytaj. Jak tylko będę coś wiedzieć, odpowiem.
            • mama_zuzi5 Re: Lamblie - do sigvaris 28.02.06, 14:50
              Dziękuję po raz kolejny za odpowiedź. I mam kolejny problem i pytanie.
              Lekarz (który. jak dotąd nas nie zawiódł) zlecił podawanie mojej córci (2 lata i
              3 msc, 13 kg) Metronidazol 3 x po 1/4 tabletki. Przestudiowałam ulotkę i jakoś
              mi się to nie zgadza. Uczulał na ostroność, natomiast na pytanie "czy rodzina
              też ma się przelczyć" - nie szczególnie mnie przekonywał, chociaż nie
              zaprzeczył. Czytam i Twoje odpowiedzi i innych forumowiczy i wiem, że nie ma
              racji. Już naprawdę nie wiem, co robić. Najgorsze, żę nie przemyślawszy całej
              sprawy zaczęłam od rana podawanie leku Małej. Pluła niemiłośiernie, mimo że
              rozpuściłam w łyżeczce soku malinowego. Obawiam się, co będzie dalej? My z mężem
              i babcia, która się zajmuje dziećmi zamierzamy się przebadać. TEraz w związku z
              tym pytanie...
              Jaki masz pogląd na Metronidazol i dawkowanie? Czy ewentualnie, jeśli zaczniemy
              się leczyć my "z opóźnieniem" to nie wpłynie to na niebezpieczeństwo zakażenia u
              małej znowu tym paskuctwem w międzyczasie (od końca jej leczenia do końca
              naszego? Czy możę lepiej poczekać na nasze wyniki i wszyscy razem zacząć się
              leczyć? Czym najlepiej wg Ceibie? I jeszcze jedno. Moja Zuzka ostanio ma okropny
              apetyt na ogórki kiszone. Ponieważ ostatnio mało je, nawet się nie martwiłam.
              Tylko, że lamblie chyba "lubią" kwaśne?
              Pozdrawiam
              Agnieszka
    • mama_zuzi5 Re: Lamblie - ciąża a leczenie 28.02.06, 14:54
      I jeszcze jedno - zapomniałam o najważniejszym.
      STaramy się o drugie dziecko. Na razie testy są negatywne, ale do okresu jeszcze
      kilka dni. Może się zatem okazać, że JEST. Wiem, że ciąża jest przeciwskazaniem
      do leczenia. Czy zatem, gdybym miała lamblie i nie mogła się leczyć, to jest
      sens leczyć dziecko, sokro narażam je na "nawrót"?
      • sigvaris Re: Lamblie - ciąża a leczenie 28.02.06, 16:21
        To faktycznie wszystko nie tak.
        Po pierwsze jedna dawka to jeszcze nie leczenie. Za szybko - nie oznacza
        dobrze. Może to tylko skomplikowac Wam sytuację. Rzadko, bo prawie nigdy nie
        mieszam się aż tak do leczenia lekarzy, ale tu muszę. Zastopuj!

        Po drugie zaczynanie leczenia od metronidazolu u tak małego dziecka to
        nieporozumienie. Jeśli dojdzie do zarażenia wtórnego, a ni emożemy wykluczyć,
        ze Ty albo mąż nie zarazicie córki nie będzie już silniejszego leku. A przy
        zarażeniu wtórnym stosowanie już raz zastosowabnego leku nie ma sensu!

        Po trzecie doczekaj do potencjalnej miesiączki. Skoro to tylko kilka dni.

        Weź tego lekarza na rozmowę. Poproś o Furazolidon dla dziecka (tylko też
        sprawdź z ulotką dawkowanie i trzymaj sie tylko ulotki). Po drugie jeśli nie
        będziesz w ciąży, to kategorycznie poproś o recepty dla najbliższych osób z
        rodziny, osób które zajmują się dzieckiem. Powiedz mu o planach powiększenia
        rodziny, i że żartów nie ma. Poproś o podanie Wam macmiroru. Pod warunkiem, że
        rodzina jeszcze się nie powiekszyła. Jeśli sie powiększyła....
        Plan B jest taki. Robisz badania. Nawet 2,3-kronie. Jeśłi jesteś zdrowa -
        leczysz wszystkich pozostałych.
        W międzyczasie jeszcze napiszesz - więc będziemy to jakoś modyfikowac w
        zależności od okoliczności.
        Zawalcz o furazo;idon dla dziecka. Odstaw ten metronidazol. To jest rada ze
        szczerego serca. Nie jestem lekarzem, ale chyba o lamblii trochę wiem. Wiem
        też, ze lekarze mają parazyty na pierwszym roku studiów i tylko w ramach zajęć
        z biologii. Mało wiedzą. Niestety, a recepty wydaje im się, że mogą wypisywac
        na wszystko.


        • mama_zuzi5 Re: Lamblie - ciąża a leczenie 28.02.06, 16:56
          Bardzo, ale to bardzo dziękuję. Potwierdziłaś tylko moje wątpliwości.
          Przepraszam, że być może pytam ciągle o to samo, o co pytają inni. Nie mam dużo
          czasu, aby czytać forum - oczywiście staram się trochę pogrzebać w historii.
          • sigvaris Re: Lamblie - ciąża a leczenie 28.02.06, 17:09
            Pytaj, pytaj. To lepsze niż kłopoty z zarażeniem wtórnym. Wtedy nagle sie
            okazuje, ze forum jest za krótkie, zeby pomóc. A lekarze lokalni jakoś nie
            kwapią sie do pomocy. Już tak miałam. To ja wolę ten etap. Teraz jeszcze wiele
            rzeczy można zrobić, potem już będzie gorzej.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka