Witajcie
proszę Was o poradę.
Mój 4-letni synek ostatnio trochę chorował, udałam się z nim w pewnym
momencie do lekarza homeopaty (taki prawdziwy lekarz, medycyny). Lekarz
wykonał dziwne badanie oparte na jakimś czujniku (?), słuchawkach i
komputerze, trudno mi w tej chwili powiedzieć więcej.
Wynik badania wskazał na pasożyty: lamblie i inne robactwo (glisty, owsiki,
węgorek jelitowy).
Szczerze mówiąc nie mam zaufania do tej metody badań, ale przeanalizowałam
sytuację i postanowiłam odrobaczyć (nawet profilaktycznie) synka oraz badać
kał.
Już pierwsze tradycyjne badanie kału wykazało obecność cyst lamblii, które
będę leczyć, ale zastanawiam się nad pozostałymi pasożytami... Dziecko
otrzymało jedną dawkę zentelu, mam wątpliwości, czy podawać mu następną po 10
dniach. To czarodziejskie badanie pokazało, że glist jest dużo i przede
wszystkich poza jelitami
Spotkaliście się z takimi dziwnymi badaniami?
Dziękuję
Pomarańczowa