sweet.joan
23.07.06, 19:27
Przy okazji ostatniej wizyty u pediatry dowiedziałam się takich oto rewelacji
nt. pasożytów:
Owsiki sama bym widziała, a nawet jeśli nie (czytaj: taka ślepa jestem), to
jeśli nie znaleźli w labie w przychodni, to na pewno ich nie ma.
Grzyby wyszłyby w, UWAGA, badaniu moczu. A robiliśmy mocz niedawno, przy
infekcji. Nic nie było, więc i grzyba nie znajdę.
Na lamblię doradziła test Elisa.
A tak w ogóle to powiedziała, że te badania na pasożyty to jak gra w Totka
(niedosłowny cytat). To że nie wyjdą pasożyty w badaniu to oznacza tylko tyle,
że nie było ich w tej danej próbce i wcale nie znaczy, że nie wyszłyby w
następnej albo dopiero w szóstej czy siódmej.
Co Wy na to, drogie mamy?