Witam. Jestem tu zupelnie nowa (chociaz widze "znajomych" z innych forow

)Mam 3 miesieczna coreczke, ktora prawdopodobnie skaze bialkowa.Jak miala 3 tygodnie zauwazylam u niej kolke po nabiale (a jadlam go sporo, bo mialam jakas dzika potrzebe). Przestalam go wobec tego jesc.Jadlam natomiast duzo produktow z soi i troche koziego mleka. Dlugo, dlugo, nic sie nie dzialo, piekna skora i eleganckie zolte kupki...No, to zaczelam sobie pozwalac...lody, ciastka, czekoladki...Az tu ktoregos dnia zaatakowaly potworne czerwone i swedzace liszaje i dziwne kupy.Odstawilam soje i koze i oczywiscie inne niedozwolone produkty, zostajac przy buraczkach, jablkach, kaszy gryczanej,ryzu , indyku i marchewce (i tonach sezamkow, hi, hi)W ciagu 3 dni liszaje zniknely prawie bez sladu i kupki zrobily sie normalne. po tygodniu zjadlam kurczaka, na drugi dzien liszaj byl na swoim miejscu, po czym kolejnego dnia zniknal.Czytalam troche Waszych postow. Piszecie, ze objawy utrzymuja sie jeszcze dlugo po weliminowaniu alergenu.Czt moj przypadek oznacza, ze mam szczescie, ze organizm malej tak szybko sobie z tym radzi i czy czas obserwacjii wprowadzanych nowych produktow moze byc krotszy, np. 3-dniowy?I jeszcze, co to wlasciwie jest skaza bialkowa, co to nietolerancja i czym sie to rozni od alergii???I czy np. zdarza sie, ze dziecko uczulone jest na bialko niejednakowo, to znaczy, na jogurty mniej a na ser bardziej?Pozdrawiam.Renia.