Dodaj do ulubionych

Wynik posiewu

30.09.06, 12:33
Mój syn ma 8 miesięcy, miał robiony posiew moczu z powodu stanów
podgorączkowych. wynik E.coli 2x10 do 4. czy to jest juz wynik kwalifikujący
sie do leczenia?
wizyta u lekarza dopiero w poniedziełek. co sądziecie?
Obserwuj wątek
    • magdamroziuk Re: Wynik posiewu 30.09.06, 14:02
      Mój był leczony przy takim wyniku. Często wystarczy furagina.
      • gusia210 Re: Wynik posiewu 30.09.06, 14:11
        my też byliśmy leczeni z takim posiewem ale nie wiem czy nie na wyrost-z tym że
        u nas nie było gorączki
    • madziulec Re: Wynik posiewu 30.09.06, 20:07
      a wynik ogolny moczu jak wyglada?
      • slowikowa Re: Wynik posiewu 01.10.06, 07:01
        ph 7, leukocytow 0-1,poza tym wszystko neg
        syn przestal juz miec stany podgoraczkowe,jest pogodny.
        • madziulec Re: Wynik posiewu 01.10.06, 09:25
          A jak pobieralas mocz?
          Wiesz, czasem nawet tak zafalszowany wynik moze byc efektem zlego pobrania z naszej winy...
    • alergenzb Re: Wynik posiewu 01.10.06, 09:55
      Przepraszam, że podpinam się pod wątek, ale niechcialam, tworzyć nowego.
      Wyniki mojej córki z badania moczu.
      27.09.2006
      Ciężar-1020
      Białko-n.śl
      nabłonki-pł.poj
      krw. białe-8-12
      krw. czerw.0-1 św
      Wałeczki-szkliste 0-1 / szkliste z d.licz.ziarn.0-1
      skł. mineral.-sluz d.obf.bakt. d.liczne, niel.szczaw.wap.

      28.09.2006
      Cięzar-1025
      białko-n.śl.
      nabłonki-pł.poj / okr.0-1
      krw.białe-10-16
      skł.min- śluz obf. Bakterie d. liczne / poj. szczaw.wap.
      Co sądzicie o takich wynikach. Ma bóle podczas siusiania i kiedy nie siusia.
      Jeszcze raz przepraszam autorkę wątku za podpięcie sie
      • madziulec Re: Wynik posiewu 01.10.06, 10:42
        oczywiscie ze robic posiew.
      • anusia_29 Re: Wynik posiewu 01.10.06, 19:14
        hej, wynik powinnaś niezwłocznie skonsultowac z lekarzem!!!. Krwinki biale
        świadczą o stanie zapalnym, powinno ich byc do 5, a tu jest więcej. Nie jest
        dobrze, gdy sa wałeczki.
        • alergenzb Re: Wynik posiewu 01.10.06, 20:42
          Byłam u lekarza i stwierdził, że dziecka nie ma czym leczyć, przepisał zioła.
          Tyle, że samopoczucie córki jest coraz gorsze.
          • madziulec Re: Wynik posiewu 01.10.06, 20:47
            A panu doktorowi radzilabym zapisac ponowne zdawanie egzaminu.. zdaje sie, ze na III roku.. Nie pamietam dokaldnie.

            Jesli mozesz - posiew prywatnie i miec w nosie pana doktora, a jak bedziesz miaal wynik posiewu to rzuc mu to na stol i zagroz, ze jesli nie da lekow to go podasz do sadu lekarskiego i straci prawo do wykonywania zawodu (zasada"primum non nocere"... ).
            Przepraszam, ze taka jestem ostra, ale chyba mam dosc ignorantow
            • alergenzb Re: Wynik posiewu 01.10.06, 23:09
              Już zawiaźliśmy mocz corki na posiew ( oczywiście prywatnie)
              Leczenie zakażenia ziołami jest dla mnie absurdalne, chyba zlozymy pismo do
              Ministerstwa Zdrowia z prośbą o powolanie biegłych konsultantow Krajowych celem
              ustalenia leczenia dziecka, oczywiście przesyłając całą dokumentację medyczną
              dziecka.
              Mam już tego dosyć.
              Dlaczego specjaliści, gdzie leczone jest ziołami dziecko, nie wiedzą co zrobić.
              Przecież mogą korzystać z konsultantow. Kazdy boi się ryzyka uczulenia i wogóle
              nie lecza.
              Mam wrażenie że w Polsce, lepiej jest nie leczyć, a cały czas myśleć jak
              leczyc, może samo sie wyleczy?
              Narazie tak jest leczone dziecko u nefrologa, metoda myslenia jak leczyć plus
              zioła.

              • edie28 Re: Wynik posiewu 02.10.06, 11:21
                Przy takim wyniku ogólnym konieczna jest minimum Furagina, zioła to jakiś
                absurd ...... !!!
                Z tego co piszesz córka ma już objawy, że coś jest nie tak, także koniecznie
                wybierz się do bardziej sensownego lekarza !!
                • alergenzb Re: Wynik posiewu edie28 02.10.06, 21:47
                  Furafin, urotrim, bactrim, biseptol, eurespal nie może brać uczulenia.
                  Izba przyjęć w szpialu nie przyjmie nawet zbadać, ponieważ nie miałam
                  skierowania.
                  W por. specjalistycznej nefrologicznej przyjmuje jesden lekarz, pozostali na
                  urlopie i to lekarka wypisała zioła.
                  Poza tym brak innych mozliwości, tam gdzie mieszkam.
                  W poradni nefrologicznej, drugiej odsyłają do specjalistycznej, twierdząc
                  dziecko zbyt chore, aby u nas było przyjęte, wymaga specjalistycznego osrodka,
                  a specjalistyczny osrodek od 2 lat leczy zakażenia ziołami. Ze sladowego
                  refluksu mamy II stan na rok 2004, ponieważ do obecnej chwili nikt nie kierował
                  dziecka na badania. Biedny pediatra męczył się z zakazeniami dziecka, mimo że
                  na antybiogramie z posiewu nie mozna było zastosować ambulatoryjnie zadnego
                  leku. Otrzymując skierowanie do szpitala specj. odmawiali przyjęcia na izbie
                  przyjęc, kierując do nefrologa, a nefrolog jak, już wiecie ZIOŁA.
                  Posiew w trakcie badania, więc narazie nie wiemy.
                  Jezeli, tak wygląda leczenie dzieci w Polsce, (może nie wszędzie-nie chcę
                  uogolniać)to mi osobiście brakuje słów.
                  Czekam tylko jak wydobrzeje trochę małżonek ( jest bardzo chory) i uciekam z
                  tego kraju z całą rodzinką, do własnego, tam nigdy, mnie nic tak nienormalnego
                  nie spotkało, mimo że dziecko nie raz chorowało. Mielismy natychmiastową pomoc,
                  badania i leczenie.
                  Zrozumieć polską mentalność i podejście asekuranckie co niektórych lekarzy,
                  jest bardzo trudno, ja osobiście chyba nigdy tego nie zrozumiem.

              • szeniaa Re: przy tym wyniku furagina 02.10.06, 21:06
                chyba nawet nie wystarczy
                jeśli ci lekarz robi kłopoty to podpisuje się pod radą madziulca.
                Możesz jeszcze isć do innego lekarza, nawet prywatnie byle jak najszybciej pomóc
                dziecku
                • alergenzb Re: przy tym wyniku furagina 02.10.06, 22:08
                  Po furaginie, bóle brzuszka, wymioty, brak kompletnie apetytu, szybka utrata
                  wagi ciała. Kilka krotnie były próby podawania furaginy i te same objawy
                  trwajace bardzo długo do 2-3 miesięcy.
                  Furaginę odstawiono, i leczą ziołami.
                  Leżała kiedyś w szpitalu, ponad 3 tygodnie w gorączce , podawano wiele
                  antybiotyków i zero poprawy. Jak w poniedziałek spadła chwilowo gorączka do
                  36,8 odręcznie została wypisana, a za pół godziny wróciła gorączka, jeszcze nie
                  wyszliśmy z oddziału, to stwierdzono że jest już wypisana. Nastepne 4 tygodnie
                  z gorączką w domu i u pediatry.
                  Od tamtej pory specjalistyczna placowka juz odmawiała przyjęcia dziecka (mimo
                  skierowania do szpitala).
                  Dzisiejsze badanie moczu - wynik gorszy od dwóch poprzednich i jak pisalam
                  posiewu jeszcze nie ma.


                  • alergenzb odebrany już wynik posiewu 03.10.06, 15:28
                    Własnie odebralam posiew moczu.
                    Klebsiella pneumoniae 10 do 4
                    Escherichia coli 10 do 3
                    w antybiogramie nie ma jedynego leku ktory toleruje, pozostale leki to tylko
                    leczenie szpitalne. Szpital odmawia, co zrobić??
                    Mam czekać na ustalony termin badań kontrolnych, przecież ma zakażenie, nie
                    nadajace się na leczenie domowe.
                    A dziecko ma czekać na termin badań, przecież z zakażeniem nie można robić
                    badań ( cewnikowanie wykluczone-przeniesienie bakterii)
                    Będę dzwonić do lekarza Krajowego lub NFOZ, nie mam innego wyjścia.
                    • madziulec Re: odebrany już wynik posiewu 03.10.06, 15:35
                      napisz do mnie ok? i podaj nr tel. do siebie
                    • edie28 Re: odebrany już wynik posiewu 03.10.06, 15:37
                      W sumie to wyszły 2 bakterie a z tego co wiem przy takim wyniku może to wynikać
                      z zanieczyszczenia, ale u Was wynik ogólny jest kiepski wiec na pewno coś się
                      dzieje, sama piszesz, że wynik jest gorszy od poprzedniego.
                      Kurcze to jakiś absurd, żeby nie mogli dziecku pomóc ..... Skąd jesteście tak a
                      propos ??

                      Pomyślałam, ze może Urosept by pomógł, to też lek ziołowy ale słaby na lekkie
                      stany zapalne. Na pewno Furagina by pomogła ale jeśli Mała jest uczulona to
                      odpada ...

                      Kurcze nie mam pomysłu sad(((
                      • alergenzb Re: odebrany już wynik posiewu edie28 03.10.06, 20:55
                        Furagina w antybiogramie jest calkowicie wyeliminowana, na Urosept reakcje
                        alergiczne, już były próby wstawienia.
                        Była kiedyś leczona w CZD ale Pani Nefrolog, stwierdziła że mozna leczyć w
                        rejonie i od 2004 nefrolodzy i urolodzy w poradni, leczą ziołami i vitabutinem.
                        Po ziołach wymiotuje, tak jak i po vitabutinie, kompletnie traci apetyt i może
                        wcale nie jeść.
                        Do szpitala miejskiego trafiała z 40 stopniową goraczką, wymioty po 14 razy w
                        ciągu dnia i biegunki ok 10 razy w ciągu dnia. Miejski szpital przyjął,
                        ponieważ placowka specjalistyczna odmówiła.

                        > Kurcze to jakiś absurd, żeby nie mogli dziecku pomóc .....Skąd jesteście tak a

                        Na pozur wszystkiemu z dużego miasta sad w którym brak specjalistów, jezeli
                        leczenie dotyczy dzieci obciążonych schorzeniami. Nikt nie chce ryzykować swoją
                        posadą (profesorzy), przed emeryturą, młodzi ambitni lekarze nie są
                        dopuszczani, lub boją się narazić zmianą decyzji, tym trochę wyżej stojącym i
                        tylko się marnują, a szkoda.
                        Pani nefrolog stwierdziła, ze w praktyce 30 letniej nie miala takiej pacjentki
                        i nic nie moze zrobić, przepisuje zioła mimo że sama stwierdziła że nie pomogą.
                        Jedynie pediatra, jest super lekarzem, zawsze trafnie leczy, tyle ze w poradni
                        nie można zastosować leczenia szpitalnego smile
                        Gorąco mogę polecić każdemu naszą Panią doktor pediatrę, ostrozna do
                        antybiotyków, wytłumaczy, sprawdzi dzialanie leku i skłaniki, zna dobrze
                        dziecko i jest ostrożna. Potrafi tak rozmawiać, ze w najgorszym stresie,
                        czlowiek robi się spokojny. Może dlatego ze rzeczowo i konkretnie tlumaczy i
                        zaleca.
                        Zawsze w trudnych sytuacjach zdrowotnych dziecka, pediatra pomaga, profesorzy
                        ustalają terminy jak dziecko jest w dobrej formie, osłuchają stetoskopem i
                        zalecają te same leki, ktore juz nie pomagają. Jak mówię, ze nie polepsza sie
                        po nich to zwiększaja dawke. Dla przykładu córka dostawała od pulmonologa
                        (astma)przez 4 lata ventolin i pulmicort i to wszystko, raz wykonane testy na 4-
                        5 odczynnikow-pyłki i nic wiecej.
                        Sami robilismy płatne badania jak immunoforeza i elektroforeza, testy pokarmowe
                        i inne w prywatnym Centrum alergologii, ponieważ nigdy byśmy się nie doczekali.
                        Paniprofesor tylko czekała i pytała co zaleca pediatra. Nigdy wlasnej
                        inicjatywy, stąd obecnie po 4 latach zmieniamy lekarza pulmonologa, ponieważ
                        stan się pogarsza, może 3-4 dni w miesiącu dziecko jest w dobrej formie, poza
                        tym, albo ostre zapalenia gardla, nosa, spojowek-alergiczne, anginy, astma jej
                        dokucza, lub zum.
                        Jak pokazałam wymaz z gardła dziecka i bardzo kaszlało, to pani profesor mnie
                        zapytała " a co to za bakteria" ja wiedziałam, ale przecież to mi powinna
                        wyjaśnić, wyniki z immunoforezy i elektroforezy skomentowała, dlaczego ma takie
                        wyniki?? jak bym to ja miala odpowiedzieć, a bylam ciekawa interpretacji pani
                        profesor.
                        Zresztą dużo by pisać. Ja nie chodzę prywatnie do gabinetów profesorów tylko do
                        poradni i mamy wielkiego pecha, że dziecko przejeli na leczenie profesorowie.
                        Wolala bym lekarzy praktyków, ale co mam zrobić, powiedzieć że rezygnuję z
                        nich, czy wyobrażacie sobie życie lekarza w tej samej jednostce, leczącego
                        dziecko, bo rodzic zrezygnował z profesorów?????
                        Trzeba mieć pecha, trafiając na leczenie u profesorów??? a nasze dziecko i my
                        chyba go mamy.
                        • edie28 Re: odebrany już wynik posiewu edie28 04.10.06, 10:36
                          Napisz jak się teraz czuje córka i jakie są wyniki jeśli masz coś nowego ?? Czy
                          udało się coś wprowadzić do leczenia, przecież jej stan się może pogorszyć .....

                          Rozumiem, że jest potwornym alergikiem, ale jakoś ten ZUM trzeba przecież
                          wyleczyć !!
                          • alergenzb Re: odebrany już wynik posiewu edie28 04.10.06, 18:14
                            > Napisz jak się teraz czuje córka i jakie są wyniki jeśli masz coś nowego ??
                            Czy
                            >
                            > udało się coś wprowadzić do leczenia, przecież jej stan się może
                            pogorszyć ....

                            Stan już się pogorszył.
                            Rano jadę do szpitala, jezeli nie przyjmą dziecka, wierzcie mi powiadamiam
                            prokuraturę i niech się dzieje co chce. Jest mi przykro, że muszę posunąć się
                            do ostateczności, ale nie widzę innego wyjścia. Nie mogę już słuchać tego
                            samego od specjalistow, że nie ma czym leczyć zum u dziecka, nie natym polega
                            pomoc medyczna, jak nie potrafią, to chociaż powinni zebrać konsylium i coś
                            ustalić. Teraz się boją a co będzie jak dojdzie do uszkodzenia nerek, kto wtedy
                            zoperuje, skoro teraz się boją zwykłych badań i znieczuleń ogólnych.
                            Operacje się także wykonuje w znieczuleniu ogolnym, to co nie będą operować???
                            Chyba lepiej jest leczyć, zapobiegać niż operować. Wydawało mi się, że obecna
                            medycyna stoi na wysokim poziomie, tylko brakuje fachowcow do dzieci
                            obciążonych. Uważam, ze obecnie leczący dziecko lekarze specjaliści (nefrolodzy
                            i urolodzy)się asekurują nie robiąc nic, tylko nie biorą pod uwage że stan mamy
                            coraz gorszy zamiast poprawy, pogorszenie, ale najważniejsze są "stołki"
                            a "taborety" można przesuwać do innych miejsc.
                            Przepraszam za to okreslenie, ale tak obecnie to widzę w miejscu gdzie leczone
                            jest dziecko.
                            Zdrowie mojego dziecka jest wazniejsze niż jakakolwiek asekuracja lekarzy.
                            Byłam dzisiaj u pediatry i rzeczywiście z antybiogramu wynika, że
                            ambulatoryjnie nie można podać leku. Jedyny antybiotyk który tolerowała do
                            2 dawki to Cedax, ale dwie dawki nie wyleczą, część leków z antybiogramu, mozna
                            stosować u dzieci pow. 12 i 15 lat, na pozostałe ma uczulenie.
                            Dla nas rodziców to sytuacja patowa, w domu nic nie zrobimy, a po ziołach,
                            które i tak nie lecza, wymiotuje. Pediatra wypisała skierowanie do szpitala z
                            zaznaczeniem nie możności leczenia ambulatoryjnego, zobaczę jutro rano. Dam znać
                            Obecnie dostaje, tylko leki przeciwgorączkowe i nic więcej.


                            > Rozumiem, że jest potwornym alergikiem, ale jakoś ten ZUM trzeba przecież
                            > wyleczyć !!

                            Tylko kto ma wyleczyć????
                            • edie28 Re: odebrany już wynik posiewu edie28 05.10.06, 11:10
                              > Tylko kto ma wyleczyć????

                              Właśnie tego nie rozumiem, że nikt nie jest w stanie leczyć Twojego dziecka ???
                              Przecież musi się znaleźć specjalista, który jest w stanie się tego podjąć ...

                              Skąd jesteście ?? Próbowaliście w dużych placówkach typu CZD itp. ???

                              Dziecko na oddział muszą przyjąć, a jak się boją to nich się skonsultują z
                              innymi specjalistami .... !!!

                              • alergenzb Re: odebrany już wynik posiewu edie28 19.10.06, 07:32
                                W końcu przyjeli córkę do szpitala.
                                Po przedstawieniu wyniku badania moczu (kilka wyników badań robionych co 2 dzień
                                i posiewu ( zakażenie ukm)
                                Lekarz stwierdził, że oni wierzą tylko w swoje wyniki wykonane u nich w
                                szpitalu i po przyjęciu na oddział zaproponowano nam przepustke do czasu
                                zrobienia posiewu w szpitalu i otrzymania wyniku, czyli od czwartku do
                                poniedziałku tj. 5 dni.
                                Po rozmowie z ordynatorem i lekarzem prowadzacym, przedstawieniu ponownie
                                wyników badań dziecka, i posiewu moczu
                                oraz zapytaniu czy dziecko (immunologiczne-niedobór odporności humoralnej)
                                może nadal nastepne 5 dni być bez leku skoro pediatra wystawił skierowanie do
                                szpitala, z tytułu nie możności leczenia ambulatoryjnego ( uczulenia na
                                antybiotyki i wiele innych leków) stwierdził że nie wiedział, że mamy posiew
                                moczu z antybiogramem i podjął decyzję że zostanie w szpitalu, ale co mają
                                podać skoro ma uczulenia na leki, i może wystapić reakcja alergiczna. Na
                                nasze ponowne pytanie,to jak my mamy pomóc corce w domu skoro w szpitalu maja
                                wielkie obawy nie uzyskałam odpowiedzi. Córke pozostawiono w szpitalu.
                                W związku z tym ze szpital nie miał leku, ktory był wykazany w antybiogramie
                                podano inny lek Fortum z osłoną antyhistaminową. Po 2 dniach wyjechał lekarz
                                prowadzący i ordynator na jakąs konferencję.
                                Pierwsze dwa dni było wszystko w porzadku, na trzeci dzień rano nic nie chciała
                                jeść twierdząc, że jest kwaśne lub gorzkie jak pieprz, płakała, ze boli ją
                                bardzo głowa i brzuszek, zgłaszałam lekarzowi dyżurnemu w sobote i
                                pielegniarkom, ze nie je i ma bóle. Nastepne dni było już gorzej, wogole
                                przestała przyjmować posiłki, piła tylko około 400 ml na dobę ( w domu piła
                                zawsze ok 2,5 litra w ciągu dnia) siusiała w szpitalu ok 650-850 ml, ciągle
                                narzekając na bóle, dołączyły się bóle w okolicach slinianek i obrzęk (takie
                                wola) w okolicach węzłów chlonnych. Zglaszałam pielegniarkom i paniom
                                przynoszacym posiłki że dziecko nie je i malo pije,zresztą odbierały pelne
                                talerze z posilkami do kuchni, to twierdziły że tak może być to mija.
                                Nie otrzymywała zadnych kroplówek nawadniających, bo jak twierdzili nie ma
                                takiej potrzeby.
                                Nastepne dni było coraz gorzej, na języku pojawił się biały nalot i rany,
                                łącznie wewnątrz buzi w okolicy slinianki najpierw prawej potem lewej i ból,
                                oczywiście twierdzono ze to minie.
                                Moja córka płakała i narzekała na ból nic nie jedząc i wypijajac tylko 350 ml.
                                Kiedy pielegniarki wezwały lekarza, to stwierdził przy dziecku, że córka
                                wymyśla.
                                Jestem matką i znam swoje dziecko i wiem napewno, że nie wymyślało, no ale
                                skoro lekarz tak twierdził to trudno.
                                Córka bardzo plakala i prosiła a nawet żadala odemnie i męża zeby ją zabrać do
                                domu, tlumaczylismy jej oboje, ze jej nie zabierzemy z tąd i tu pozostanie
                                dopuki lekarz jej nie wyleczy, ale to nie pomagało, plakała ze ją boli i pan
                                doktor jej nie pomaga, a w domu jej pani pediatra zawsze pomagala i prosiła
                                zeby iść z nia do jej pani doktor.
                                Nasze słowa, ze nie możemy jej zabrać z tąd podsluchala Pani psycholog pod
                                drzwiami i zglosila lekarzowi, ze straszymy dziecko, ze jej nie zabierzemy do
                                domu, nie wyjasniając z nami nie wchodzac do pokoju slysząc te slowa, poprostu
                                usłyszała urywek rozmowy i wystawiła nam opinie okrutnych rodzicow. Bylismy
                                oburzeni ta sytuację, jak może psycholog podsluchiwać pod drzwiami i slyszac
                                tylko część rozmowy z dzieckiem opiniować rodzicow.
                                Przeciez mogła wejść do pokoju i zapytać co sie stalo, dlaczego dziecko płacze
                                i usilnie prosi o zabranie do domu, to napewno by usłyszała, że płakalo dlatego
                                że pan doktor powiedział, ze ona kłamie, do dzisiaj zadaje pytanie dlaczego
                                lekarz powiedział, że ona klamie, cyt" przecież mamusiu ja nie klamie, nie
                                wolno kłamać zawsze mnie tak uczyłaś z tatusiem"
                                Córka czuła się gorzej niż przed pójsciem do szpitala.
                                Na wizytę przyszedł do sali ( seperatka) pan doktor bardzo chory, kaszlący,
                                okropnie zakatarzony, glosu prawie było nie słychać taka chrypka, przy badaniu
                                dziecka odchylał glowę i twierdził, ze nie chce zarazić dziecka, oczywiscie bez
                                maseczki ochronnej i w nocy dziecko dostalo gorączki, okropnego kaszlu, który
                                budził ja siadala na łóżku i się dusiła, do tego gorączka. Nie podano nic
                                dziecku ponieważ dziecko ma uczulenie na leki jak stwierdzil i tak męczyłyśmy
                                się obydwie całą noc do rana. Po zmianie lekarza rano przyszedl inny lekarz,
                                zbadał dziecko podał syrop powstrzymujący kaszel leki przeciw goraczkowe i
                                przeciwbólowe i na tak przez cały dyżur tego lekarza, corka poczuła sie lepiej,
                                kaszel najpierw krtaniczny potem taki wychodzacy z płuc nadal powracał ale po
                                podaniu ponownie syropu malał mimo, ze był nadal.
                                Stwierdzono ze zlapala dodatkowo infekcje w szpitalu i tyle mimo ze przebywała
                                na seperatce.
                                Od czwartku do piątku dziecko było leczone przez lekarza prowadzacego potem od
                                soboty do srody przez 6 innych az do powrotu lekarza prowadzacego z konferencji
                                w czwartek,w sumie 7 lekarzy przez tydzień pobytu w szpitalu.
                                Lekarz prowadzacy dziecko w szpitalu po powrocie wraz z panem ordynatorem
                                stwierdzili ze infekcja się rozwija i zmieniaja fortum dożylne na sumamed
                                doustnie, pokazałam wypis ze szpitala, ze po sumamedzie corka znalazla się w
                                szpitalu z biegunką, wymiotami, odwodniona i bólami brzuszka.
                                Podano i tak sumamed z oslona antyhistaminową tj. hydrocortisonum i clemastin
                                dożylnie w piatek i wypisano w sobotę do domu z zaleceniem dalszego podawania
                                sumamedu doustnie w domu. Po podaniu w sobotę drugiej dawki wystapila biegunka,
                                bóle brzuszka, wymioty, zawroty glowy i temperatura z ktorą wypisano dziecko
                                utrzymywala sie do wys. 38 stopni.
                                W trakcie pobytu wykonano jeszcze cystografie mikcyjną mimo zakazenia i
                                infekcji.
                                Obecnie corka jest w domu z gorączka, wymiotami, biegunka, bólami brzuszka i
                                dochodzi do siebie po leczeniu szpitalnym, oczywiście pod nadzorem lekarza.
                                Posiew wykonany w szpitalu w trakcie antybiotykoterapi wyszedł ujemny.
                                Wyniki badań laboratoryjnych wykonano tylko w dniu przyjęcia, natomiast w ciągu
                                10 dni pobytu w szpitalu nie zrobiono zadnych. Dziecko w ciągu pobytu schudlo
                                prawie 2 kilogramy.

                                I tak wyglądalo leczenie 5 letniego dziecka w Instytucie.
                                Jedno co ciągle słyszelismy od lekarza to dziecko jest alergiczne i czym mamy
                                leczyć, jej nie ma czym leczyć, a objawy uczulenia po leku zawsze będą, nie
                                zrobiono zadnych kontrolnych badań w trakcie pobytu, chocby ze względu na
                                objawy nie porządane po fortum i że dziecko piło tylko małe ilości płynów do
                                400 ml a potem coraz mniej. Nie wiedzieliśmy czy jest odwodnione, dopiero po
                                zrobieniu płatnych badań dziecku okazało się ze wypisano odwodnione z bardzo
                                złymi wynikami badań laboratoryjnych.
                                Czy tak wygląda leczenie, nie wiem, ale myślałam że w szpitalu 2 stopnia
                                referencyjności wygląda to inaczej.
                                Wierzcie mi zawozilismy dziecko do szpitala w lepszym stanie bez jakiejkolwiek
                                infekcji, a odebralismy w jeszcze gorszym stanie.
                                Teraz jest gorzej jak było, bole przy siusianiu wcale nie ustąpiły, do tego
                                kaszel taki jak by miała zgubić płuca, biegunka z wymiotami, ale cóż tam
                                szpital ma spokój pozbył się dziecka, kosztownego jak na leczenie szpitalne, a
                                my placimy za badania laboratoryjne, ponieważ zadna poradnia nie wystawi
                                skierowania twierdzac ze dziecko winno być leczone w szpitalu.
                                Dlaczego tak jest???
                                Dlaczego w Polsce tylko się mówi o leczeniu i dbaniu o stan zdrowia dzieci,
                                skoro tak nie jest.
                                Chyba ze tylko tam gdzie mieszkam tak sie dzieje.
                                Inni rodzice twierdzą że powinnam zacząć chodzić najpierw prywatnie z dzieckiem
                                do lekarza to pózniej inaczej leczy w szpitalu, ponieważ to jego pacjent.
                                Od rodzicow wychodzacych na papierosa dowiedzialam się, ze ich dzieci sa
                                prywatnymi pacjentami lekarzy i oni nie maja zadnych problemów z leczeniem w
                                tym szpitalu, a nawet przyjmowane są tylko do szpitala na badania, aby nie
                                czekać na terminy w poradni.
                                Czy rzeczywiscie powinnam
                                • annakamila Re: odebrany już wynik posiewu edie28 19.10.06, 08:29
                                  Witaj Alergenzb
                                  Gdy czytalam Twoja relacje to caly czas mialam wrazenie ze to nie dzieje sie
                                  naprawde, ze to jakis KOSZMAR. Bardzo mi przykro, szczegolenie ze Twoje dziecko
                                  ktore przeszlo przez tych dyletantow tyle bolu, strachu, stresu i nabawilo sie
                                  choroby.
                                  Ja kompletnie nie znam swiata medycznego, tak bardzo bym chciala wam jakos
                                  pomoc, cos doradzic, skontaktowac ale nie mam takich namiarow ani mozliwosci.
                                  Moze ktos na forum poda namiar. Wiesz, moze napisz ten post na forum
                                  alergicznym
                                  forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=578
                                  tam jest duzo osob z bardzo alergicznymi dziecmi, osob pomocnych i wiedzacych
                                  jacy lekarze sa dobrzy, duzo osob uczestniczy w tym forum.
                                  Napisz koniecznie gdzie mieszkacie.Trzymajcie sie.
                                  Anna Kamila
                                  • annakamila Re: odebrany już wynik posiewu edie28 19.10.06, 08:33
                                    Przyszlo mi do glowy ze moze autoszczepionka by pomogla. Nie zaiwera przeciez
                                    chemi a wprowadzana pomalutku doustnie poczawszy od 1 kropelki co drugi dzien
                                    dala by szanse dziecku na przezwyciezenie bakterii. Moze zapytaj wasza zaufana
                                    pediatre co o tym mysli.
                                    AK
                                    • alergenzb Re: odebrany już wynik posiewu edie28 19.10.06, 09:51
                                      > Przyszlo mi do glowy ze moze autoszczepionka by pomogla. Nie zaiwera przeciez
                                      > chemi a wprowadzana pomalutku doustnie poczawszy od 1 kropelki co drugi dzien
                                      > dala by szanse dziecku na przezwyciezenie bakterii. Moze zapytaj wasza
                                      zaufana
                                      > pediatre co o tym mysli.

                                      Dzieki za radę, napewno zapytam.
                                      Ta nasza Pani pediatra i tak jest mistrzem wiedzy, skoro specjalisci nie wiedzą
                                      i nie radza sobie z dzieckiem. Zawsze w trudnych chwilach dziecka, mozemy
                                      jedynie liczyć na pediatre.
                                      Tylko co zrobić z zakazeniami układu moczowego, kiedy leki mogą być podawane w
                                      szpitalu, szpital nie przyjmie, widocznie nie opłaca sie szpitalowi, wiec
                                      odsyla i tak jest ja z pilką tenisową z jednego boiska na drugie.

                                  • alergenzb do annakamila 19.10.06, 09:34
                                    > Gdy czytalam Twoja relacje to caly czas mialam wrazenie ze to nie dzieje sie
                                    > naprawde, ze to jakis KOSZMAR. Bardzo mi przykro, szczegolenie ze Twoje
                                    >dziecko ktore przeszlo przez tych dyletantow tyle bolu, strachu, stresu i
                                    >nabawilo sie choroby.

                                    Niestety tak się działo.
                                    A skierowano dziecko z zakażeniem ukm

                                    > Ja kompletnie nie znam swiata medycznego, tak bardzo bym chciala wam jakos
                                    > pomoc, cos doradzic, skontaktowac ale nie mam takich namiarow ani mozliwosci

                                    Już przestałam już wierzyć, że w tym kraju może być inaczej. Teraz pozostalo
                                    czekać na poprawe stanu zdrowia małżonka i jak najszybciej wyjechać z niego do
                                    swojego kraju i normalności.
                                    Tam nie mialam zadnych problemów jak dziecko zachorowało. Nigdy nie uslyszalam
                                    od lekarz, ze nie ma czym leczyć dziecka. A niestety w tym kraju tylko to
                                    słyszę, a dziecko pozostaje bez leczenia.

                                    Chyba zaczne płacic prywatnie, do czasu wyjazdu z tego kraju. Ale nie zapłace
                                    zadnemu z ktorymi dziecko mialo doczynienia. Będe leczyć w domu prywatnie, a i
                                    lekarze będą zadowoleni nie widzac naszego dziecka, przynajmniej nie musza bać
                                    się ryzyka i podejmować wyzwania.
                                    Badania wykonamy platne i skonsultuje je lekarz ale nie z tego kraju.
                                    Może nie powinnam tego pisać ale straciliśmy zaufanie oboje z mężem.
                                    W tym Kraju liczy sie tylko pieniądz i nie wazne czy dotyczy to dziecka.
                                    Przepraszam za uogolnienie, ale nie dotyczy to wszystkich.
                                    Dobrze, ze w pełni ufamy pediatrze, jest jedynym lekarzem jakiego spotkalismy w
                                    tym kraju, dla ktorego liczy się dziecko, jego dobro a przedewszystkim zdrowie.
                                    Tacy lekarze gina w tłumie, lub sa tlumieni przez innych i malo widoczni.
                                    Ja już przestalam na cokolwiek liczyć, czegokolwiek oczekiwac.
                                    A jeżeli trzebabedzie podać lek pod nadzorem lekarza, skorzystam wtedy z
                                    prywatnej kliniki, którą sama wybiore.
                                    Mogla bym skorzystam z pomocy CZD W-wa, ale w obecnej chwili nie mogę wyjechać.


                                    > Moze ktos na forum poda namiar. Wiesz, moze napisz ten post na forum
                                    > alergicznym

                                    Pani alergolog i pulmonolog w poradni, leczyła alergię i astmę przez 4 lata
                                    pulmicortem i ventolinem, nie wykonujac zadnych testow, poza kilkoma na pyłki.

                                    > Napisz koniecznie gdzie mieszkacie.Trzymajcie sie
                                    Nie wiem czy wypada, ale wiem napewno, ze po 4 latach zmieniam lekarzy dziecka
                                    i omijam tą placowke.
                                    Nie mogę już dłużej słuchać, że nie ma czym leczyć dziecka, dlaczego proponują
                                    mi prywatne wizyty, czy wtedy będzie czym leczyć.

                                    Nie znosze takiego postepowania, wręcz budzi to we mnie brak szacunku do
                                    lekarzy ( oczywiście nie wszystkich) i totalny brak zaufania.
                                    Jezeli pieniądz na prywatnej wizycie ma pomóc znależć lekarstwo dla dziecka to
                                    dlaczego nie mozna znależć lekarstwa w szpitalu czy poradni.
                        • szeniaa Re: odebrany już wynik posiewu edie28 04.10.06, 12:42
                          dziwi mnie bardzo dlaczego szpitale odmawiają przyjęcia dziecka na oddział. bo
                          piszesz że dziecka wymaga leczenia szpitalnego.
                          Szczerze mówiąc ja nigdy nie miałam z tym żadnych problemów, przyjmowano mnie na
                          zwykły oddzial dziecięcy i nie odsyłali do specjalistów tylko się z nimi
                          konsultowali.Może miałam szczęście.
                          Próbuj ratować dziecko jak się tylkoda
                          napisz co słychać
                          powodzonka
                          • agnessa12 Re: odebrany już wynik posiewu edie28 04.10.06, 15:24
                            I jak tam posiewy .
                            Ja mam 11 miesi ęcznego synka i u niego stwierdzono refluks Jak miał 2
                            miesiące .
                            Terz mia temp. Zrobilam mocz ogólny i jest dobry ...Czekam na posiew który tez
                            dzis pobrałm
                            Ostatnio tez mieliśmy e coli oporne na wszystkie antybiotyki i nie wierzylam
                            że dziecko ma te bakterie Vhirurgicznie ścianelismy napletek i te be\akteriwe
                            byluy spod napletka .przez 4 miesiące posiew byl jalowy ...Może teraz przy tej
                            temp, to 3 dniówka oby
                            • szeniaa Re do agnessy 12 06.10.06, 07:57
                              przez cały czas leczenia refluksu - u nas to był rok -miałyśmy jedną infekcję a
                              właściwie to trudno nazwać ZUMem .Po prostu przy kontrolnym badaniu wykryto
                              pojedyńcze szczepy gronkowca wrażliwe na furagin a że mała lykała go codziennie
                              - nie zmieniano leczenia.Strachu narobiło się kiedy za dwa dni dostała
                              temperatury wysokiej bo od rana do wieczora zrobiło się 40 stopni udawało mi się
                              zbić najwyżej do 38,5. więc z przekonaniem że to kolejny ZUM rano pojechałam do
                              szpitala.Miałam szczęście że nasza lekarka z osrodka miała akurat dużur, więc
                              nie miałam kłopotów ze skierowaniem.Małej zrobiliśmy badania wyszły w porządku
                              więc to nie ZUM.dopiero na trzeciej dobie okazało sie że to angina. Później
                              zaczęła się walka o 3 migdał ale to już inna bajka.
                              Mam nadzieję że u ciebie to faktycznie tylko trzydniówka napisz co słuchać?
                        • anusia_29 Re: odebrany już wynik posiewu edie28 04.10.06, 13:21
                          w jakim mieście mieszkacie?
    • agnessa12 Re: Wynik posiewu 04.10.06, 15:43
      Nazywam sie Agnieszka i mam 11 miesięcznego synka Karolka ,u ktorego w wieku 2
      miesi ęcy wykryto refluks Mal cystografię.
      Przez cały czas do 9 mies. pobierałam posiew moczu bo tak kazał DR.I przez cały
      czas wychodziła E coli do 4 i 5,przy dobrym moczu ogólym .Dr dawal nam
      antybiotyk bo maly z refluksem .Przy ostatnim posiewie antybiogram wysedł
      taki ,ze nie bylo co dziecku podac tylko zostały 2 antybiotyki dożylne tzw.III
      generacjii silne.....dodam ,że dziecko nie gorączkowało i czulo sie dobrze.Nie
      zgodzilam sie polozyc do szpitala ale poprossilam o skerowanie do chirurga
      który ściągnąl malemu napletak.I wtedy pobralam posiew moczu ,który byl
      JAŁOWY.Czyli bakterie namnażaly sie pod napletkiem.
      Do tej pory posiewy mieliśmy jałowe .....ale dzis Karol zagorączkował do 38.7.
      Od razu pobralam ogóly mocz ktory jest dobry..a na posiew jeszcze
      czekam............
      Trzymajcie kciuki oby to nie był ZUM tylko 3 dniowka
      • agnessa12 Re: Wynik posiewu 04.10.06, 19:40

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka