witajcie dziewczyny,
nie wiem czy pamietacie "nasz przypadek" opisywany z tydzien temu. 2 testy
elisa u mojego 11 miesiecznego synka jasia pozytywne, w sanepidzie wynik
ujemny. lekarz dał metronidazol dziecku, a nam tinidazol. ja nic nie podałam,
tylko jeszcze raz oddalam kał do badania i czekam na wynik.
wczoraj miałam wizyte u doktor M. - odstąpiła mi ją blueluna za co serdecznie
jej dziekuje jeszcze raz.
doktor M. stwierdziła że jas na bank ma lamblie , co wiecej powiedziala ze
uwaza ze ma tez owsiki. tam w vegamedice wykonuja takie badanie echofal na
pasozyty i wyszło mu że ma lamblie i owsiki.
I tu moje 1-wsze pytanie: czy ktoś robił takie badanie? czy ono rzeczywiście
jest wiarygodne?? ja cały czas sie zastanawiam skąd u jasia, który nie chodzi
do piaskownicy, na plac zabaw itd itp - owsiki??
nie mam wiecej dzieci, nie mam zwierząt w domu.
no ale mniejsza o to.
Doktor M. zaleciła najpierw kuracje pyrantelum i zentelem homep[patycznym dla
jasia , a my pyrantelum, zentel chemiczny i vermox. I dopiero potem leczenie
lamblii.
Ponieważ byłam tam wczoraj póżno wieczorem jaś płakał bo ył juz padnięty i
jeszcze dodatkowow wyszły te owsiki - to powiem szczerze że nie spytałam o
kilka waznych rzeczy.
To znaczy jak to jest z tym leczeniem owsików przed lambliami?? czy moge tak
długo czekać na leczenie lamblii (bo to bedą prawie 2 miesiace) , nie robić
już wymazu na owsiki, żeby potwierdzić , tylko zaufac temu badaniu?? jak
takie małe dzieci (11 miesiecy) znoszą to pyrantelum??
czy to bardzo silny lek??
dodatkowo doktor powiedziała że jas ma napewno grzyba , bo to idzie w parze z
lambliami, wiec muze dać przez 30 dni probiotyk i dieta. szczególnie że on
teraz nie ma kosmków jelitowych.
mówiła że mama zmielić kasze jaglaną, sezam, siemie i z tego robić taki
kleik. Ale nie do końca zrozumiałam o co z tym chodzi. on do tej pory na
śniadanie i kolacje jadł sinlac z owocem.
Może możecie mi wysłac jakieś linki do dity na grzyba ale z uwzglednieniem ze
to jeszcze taki maluch.
będe wdzieczna za wszystkie uwagi i rady. powiem szczerze ze jestem juz
skołowana. nie to ze nie ufam doktor M., ale mama ochote zrobić jednak ten
wymaz i potwierdzic, a z drugiej strony to kolejne oczekiwanie, a nie mamy
juz na nie czasu, bo dzieciaczyna chuda, jedzenie mu rosnie w buzi. troche
złapałam doła

(