Moja 1,5 roczna córka od sierpnia ma bardzo nieładne stolce. Wszystko zaczęło
się od infekcji wirusowej z temperaturą i biegunką. Dostawała wtedy
nifuroksazyd i lakcid + dieta i od tej pory kupy się nie mogą unormować.
Chodzi o ich konsystencję. Są takie papkowate. Śluzu w nich nie ma, ale
czasem pojawiają się resztki.
Próbowaliśmy dawać przez dłuższy czas lakcid, ale nie dało to żadnego
rezultatu. Owszem zdarzało jej się w czasie tych 4 miesięcy zrobić normalną
kupkę, ale było to naprawdę nie za często. Jeśli chodzi o częstotliwość to
najczęściej jest to raz na dzień.
Julka nie jest dzieckiem alergicznym (przynajmniej do tej pory), ma bardzo
dobry apetyt i żadnych widocznych objawów chorobowych oprócz wspomnianych nie
ma.
Pediatra początkowo twierdziła, że to wina tego wirusa i właściwie to
organizm sam musi sobie z tym poradzić wspomagany właśnie lakcidem. Jednak
jak widać sobie nie poradził. Zrobiliśmy badania moczu, krwi z rozmazem i
wszystko wyszło w normie oprócz tego, że żelazo wyszło trochę poniżej dolnej
granicy, ale to chyba zrozumiałe ze względu na te kupy
Ostatnio Julka dostała biegunki (kupka 4 razy dziennie). Zalecenia lekarskie
były takie: Nifuroksazyd przez 3 dni + lakcid. Jesteśmy już po tym leczeniu i
kupy są raz dziennie ale nadal takie papkowate. Dodatkowo ograniczyliśmy jej
owoce. Pozostawiłam jedynie jabłka i banany. Zrezygnowałam też z danonków,
które dośc często jadła. Przy okazji tej ostatniej biegunki miała pupę trochę
odparzoną. Myślałam, że to może grzybica, ale lekarka stwierdziła, że to nie
jest grzybiczne. Przepisała pimafucort i zeszło.
I tak sama nie wiem. Kupy są nadal takie jak były. Może jeszcze za wcześnie,
żeby się unormowało po tych owocach i danonkach, ale tak dla własnego spokoju
chciałabym zrobić jej badania kału na lamblie i grzyby, choć widocznych
objawów jak pisałam wcześniej nie widzę oprócz tych kup no i może trochę
skłonność do słodkiego, ale to pewnie dlatego, że widzi jak stasza siosra
jest za słodyczami

)
I tu moje pytanie. Czy po skończeniu leczenia nifuroksazydem można od razu
robić badania? Podobno jest taka teoria, że właśnie po tym leku m.in. lamblie
wychodzą z różnych narządów do jelita grubego bo się robi dla nich
niekorzystne środowisko. Słyszałyście o tym? Podobne działanie ma ponoć
Furazolidon
I jeszcze jedno. Jestem z małego miasteczka i u nas raczej nie chodują grzyba
przez 14 dni. Więc czy to badanie ma sens jeżeli będzie robione krócej?
Czy uważacie, że na pasożyty też powinnam zrobić badanie? Co takie kupy mogą
jeszcze oznaczać?