W końcu zdecydowałam sie przeprowadzić kąpiel w ziołach (według przepisu z
wątku na Zdrowiu dziecka)
Wczoraj wieczorem przygotowałam napar, wlałam do wody w wannie i kąpałam
dwójkę swoich maluchów (2 i 4 lata)
Po 20 minutach moczenia zaczeliśmy z mężem smarować im plecki miodem z mąką,
i od razu po pierwszym nałożeniu skóra zaczęła pokrywać sie taką "kaszką".
TO WCALE NIE SĄ TE KLUSKI z miodu i mąki jak śmiały sie osoby w tamtym wątku!!
Po spłukaniu tej miodowej maseczki wyraźnie widać było, że skóra oczyszcza
sie, wychodzą z niej takie półprzezroczyste niteczki, niektóre z czarnymi
kropeczkami.
U córki było ich sporo (plecy, szyja), u młodszego synka sporo mniej(ale też
na ramionkach, plecach i szyi)
Absolutnie nie chciałam używać maszynki do golenia, więc próbowaliśmy usuwać
te niteczki małymi ręczniczkami frotte i szorstką gąbką i niestety nie dało
sie!!!
Po prostu szorowanie ręcznikiem nie pomagało (i to takie szorowanie, że
dzieci miały czerwone plecy)
Niestety w niektórych miejscach użycie tej nieszczęsnej golarki było
konieczne

((
Walczyliśmy z tym około pół godziny, pewnie dłużej by to wychodziło, ale
dzieciaki wyły już ze zmęczenia.
Dziś rano te miejsca, przez które wychodziło to "coś" pokryte są drobnymi
różowymi kropeczkami.
Mieliśmy jeszcze jedno opakowanie ziółek i potem kąpałam sie i ja i mąż - u
nas mimo godzinnego siedzenia w wannie nie wyszła ani jedna niteczka...
Przeczytałam jeszcze raz cały wątek na Zdrowiu dziecka - 3/4 osób które ten
zabieg wyśmiewają w ogóle go nie stosowała (albo stosowała na sobie)
Jak zauważyłam - u dorosłych nie wychodzi prawie wcale (a gdyby to były
wągry, złogi tłuszczowe czy toksyny to przecież skóra dorosłego jest tym
bardziej zanieczyszczona...)
No i z drugiej strony jakie wągry trzeba golić maszynką, żeby je usunąć????
Czy ktoś ma jakieś "świeże" wiadomości na temat tego, co to może być??
Byłam gotowa zapakować to do pojemniczka i zanieść do laboratorium ,ale jak
na złość ani jednego nie miałam w domu.
Za ok. 2 tygodnie planujemy powtórkę i wtedy na pewno wezmę próbkę i zaniosę
do badania...