początki

05.06.07, 09:48
Witam wszystkich Forumowiczów. W 32 tygodniu ciąży dowiedziałam się że mój
synek będzie miał rozszczep. Na kolejnym USG okazało się że rozszczep będzie
głęboki, wargi, podniebienia i wyrostka zębodołowego. Z mężem wertowaliśmy
różne strony w sieci i czytamy wszystko co nam w ręce wpadnie, a co dotyczy
tej tematyki. Chcemy wiedzieć "wszystko" żeby nie być zaskoczonymi po
porodzie. Ale pojawiły się pierwsze wątpliwości. Czy zakładać dziecku płytkę
czy nie? Od czego to zależy? Będę rodzić w Warszawie w szpitalu na ul.
Czerniakowskiej, jako że jest to szpital polecany i rekomendowany do porodów
dzieci z tego typu wadami. Tam od lekarzy słyszałam o konieczności zakładania
płytki na podniebienie. W sieci wyczytaliśmy że wcale nie. Kolejna kwestia
etapowości leczenia operacyjnego? Czy wszystko będzie "załatwione" podczas
jednej operacji czy kilku? Ile dziecko ma wtedy miesięcy/lat. Ale to jak
przypuszczam zależy od indywidualności każdego przypadku. No i pytanie: jak
radziliście sobie z reakcjami otoczenia? Z zaglądaniem do wózka i pytaniami co
sie stało?
    • agata19795 Re: początki 05.06.07, 10:39
      witaj, moja zosia urodzila sie z calkowitym obustronnym rozszczepem wargi
      podniebienia i wyrostka zebodolowego.poczatki byly trudne,ale dzis ma 14 mcy i
      trudno zgadnac, ze urodzila sie z rozszczepem!rzeczywiscie chyba najtrudniejsze
      byly reakcje ludzi, zagladali do wozka (dzieciaki to calymi chmarami!) a ja
      spokojnie tlumaczylam i tlumaczylam i tlumaczylam...najgorzej bylo ze starszymi
      paniami, ktore lamentowaly nad wozkiem "boze, co za tragedia!" wtedy znow
      tlumaczylam, a w duchu cieszylam sie ze zosia malenka i nic nie rozumie.nie
      wiem skad wtedy bralam sily.starczylo mi ich na 4 mce, potem mialam kryzys.ale
      dzis zoska wesola, usmiechnieta i rozwija sie dobrze:)i nikt mnie juz na ulicy
      nie zaczepia uff...jesli chcesz moge ci przeslac zdiecia zosienki.rozszczep
      jest do zoperowania, dobra opieka i wszystko bedzie ok!
      • mikolajowa_mama Re: początki 05.06.07, 11:29
        Ja sie nie martwię rozszczepem, z tą myślą się już oswoiłam, nawet cieszę się że
        to "tylko" rozszczep, bo innych rodziców dotykają prawdziwe tragedie. Rodzina
        nasza wie, mamy w nich wsparcie, boję się tego, że nie nie starczy mi sił na
        tłumaczenie i opowiadanie co to i dlaczego...
        Wiem też że wszystko będzie ok, bo czytałam tyle podnoszących na duchu wątków na
        tym forum.
        Ale teraz pojawiło się jeszcze jedno pytanie: czy do szpitala muszę zabrać
        laktator, sterylizator, butelki, smoczki? Czy szpital może mi to udostępnić?
        Jakie smoczki mam kupić? A może butelkę Habermana?
        A zdjęcia poproszę, uwielbiam zdjęcia maluchów :)
        • agata19795 Re: początki 05.06.07, 11:41
          smoczki sa specjalne dla dzieci z rozszczepem calkowoitym obustronnym, kupiszw
          aptece, bodajze nuka za ok. 25 zl, laktator sie przyda na pewno choc nie ktore
          szpitale maja, wszystko zalezy od szpitala. moja mala musiala byc karmiona
          sonda, bo nie wiedzielismy o rozszczepie. po 3 dniach kupilismy
          smoczek.sprawdzal sie az do pierwszek operacji.od tamtego czasu uzywamy butelki
          z lyzeczka.a zdiecia przesle ci na gazetowego.
          • mikolajowa_mama Re: początki 05.06.07, 12:01
            Bardzo dziękuję za fotki :)
    • u.too Re: początki 05.06.07, 12:36
      biorąc pod uwagę statystyki w pl ponad połowa dzieci z rozszczepem podniebienia
      zabieg pierwotnej plastyki podniebienia przechodzi w imid, gdzie płytki nie są
      stosowane nawet w najbardziej powikłanych przypadkach, można przypuszczać,że
      dziecko z rozszczepem poradzi sobie bez płytki o ile jest umiejętnie karmione i
      pielęgnowane

      smoczek nuk akceptują tylko niektóre dzieci-jest on kauczukowy i przez to ma
      fatalny zapach gumy, czasami warto poeksperymentować ze zwykłym silikonowym
      odpowiednio naciętym (kilka większych dziurek, nacięcie 'na krzyż')
      jeśli jakiś smoczek się sprawdzi warto kupić od razu kilka, bo dziurkowane
      domowym sposobem się szybciej zużywają

      wydaje mi się,że elektryczne laktatory to podstawowe wyposażenie każdego
      oddziału położniczego, ale mogę się mylić
      w domu przyda ci się ręczny łatwy w obsłudze i myciu np. avent i podobne,
      równie dobre czasami nawet trochę tańsze od aventu

      leczenie - macie 2 opcje:
      każdy element operowany oddzielnie, wtedy zaczyna się od wargi, zwykle ok. 3
      msc. życia, następnie podniebienie w 2 roku życia

      2 sposób praktykowany jedynie w imid na kasprzaka: w czasie jednego zabiegu
      rekonstrukcjia zarówno podniebienia jak i wargi, przeprowadzana zwykle w wieku
      6-8 msc., termin zabiegu zależy głównie od długości kolejki a więc niestety
      głównie od momentu kiedu dziecko zostanie wpisane na listę zabiegów i ilości
      oczekujących

      pozostają zabiegi wtórnej rekonstrucji: wyrostki zębodołowe, nosek, warga,
      czasami dermabrazja, korekta chirurgiczna blizny i one zależą wyłącznie od
      danego przypadku, czy będą konieczne i w jakim wieku, dlatego warto leczyć
      dziecko jedynie w miejscu, gdzie jest pod kompleksową opieką doświadczonych
      lekarzy

      dziecko powinno być pod stałą i systematyczną opieką foniatry, ortodonty,
      logopedy, laryngologa, nie należy z góry zakładać szeregu problemów ze
      zdrowiem, jedynie potraktować takie podejście jako najkorzystniejsze dla dobra
      i prawidłowego rozwoju dziecka

      dziwnych komentarzy raczej nie unikniecie, ale co zrobić, trochę trzeba się na
      nie uodpornić, w końcu najważniejsze jest dobro malucha a on wyczuwać będzie
      brak akceptacji albo nerwową atmosferę

      pozostaje życzyć udanego porodu, wszyscy trzymamy kciukiza pomyślny przebieg :)

      • mikolajowa_mama Re: początki 05.06.07, 12:58
        Bardzo dziękuję za odpowiedź. I za trzymanie kciuków. Ja się porodu już doczekać
        nie mogę :)
        • agunek1 Re: początki 05.06.07, 13:40
          Co do laktatora to polecam elektryczny, mnie ręce odpadały przy "super
          rekomendowanych" ręcznych.
          • mikolajowa_mama Re: początki 05.06.07, 13:51
            jakaś konkretna marka?
            • ankalenka Re: początki 05.06.07, 14:24
              Po pierwsze uważam że szpital Orłowskiego nie jest najlepszym wyborem. To że
              dziecko ma rozszczep nie wpływa na technikę rodzenia, powinnaś wybrać szpital
              dający komfortowe warunki porodu, dowolność wybrania pozycji w II fazie, z miłą
              obsługą itp (wiem co mówię, urodziłam troje dzieci). Szpital, z którego jest
              Twój lekarz prowadzący,lub gdzie rodziły Twoje koleżanki i były zadowolone.
              Unikałabym szpitala na Czerniakowskiej z powodu: braku długiego kontaktu z
              matką dziecka zaraz po porodzie, zabieraniu dziecka na zabiegi bez matki,
              dokarmianiu dziecka mieszanką przez pielęgniarki bez wiedzy i zgody matki.
              Są to metody jak sprzed 30 lat, mało który szpital jeszcze je stosuje. Jeśli
              chcesz karmić dziecko własnym pokarmem potrzebujesz sympatycznych położnych
              które nauczą Cię techniki odciągania. Jeśli trafisz na Czerniakowską z marszu
              niejako dziecko będzie miało płytkę która niczemu nie służy, zostanie
              zakwalifikowane na operację metodą dwuetapową, nie mówiąc już o braku komfortu
              samego porodu, a to jest najważniejsze wydarzenie które Was czeka. Jeśli wiesz
              o wadzie, zaopatrzysz się w butelki, smoczki i laktator (najlepiej wypożyczyć
              Medelę w szpitalu lub u dystrybutora - Intertom na ul. Podczaszyńskiego) i
              przeczytałaś już na forum o sposbie karmienia jak i technice odciągania,
              pozostało się skupić na stworzeniu miłych warunków do przyjścia na świat
              dziecku i Tobie. Dasz radę w każdym przyjaznym, nowoczesnym szpitalu.
              • mikolajowa_mama Re: początki 05.06.07, 15:58
                Miałam rodzic w szpitalu na Solcu, polecanym przez rzesze bardzo zadowolonych
                koleżanek. Jednak gdy dowiedziałam sie podczas rutynowego badania USG o
                rozszczepie z marszu niejako zostałam skierowana właśnie na Czerniakowską, jako
                do szpitala rekomendowanego w takich przypadkach. Tam tez miałam wykonane dwa
                kolejne USG. I od lekarza "prowadzącego" mnie na Czerniakowskiej usłyszałam
                wiele miłych i ciepłych slow. Usłyszałam też o płytce i pomocy pediatry,
                ortodonty i "pani od laktacji" (nie wiem jak to sie fachowo nazywa). Oraz o tym
                ze mój synek absolutnie nie będzie operowany w szpitalu, że dostanę skierowanie
                do IMID-u. Więc może jednak nie będzie aż tak źle?
                • ankalenka Re: początki 06.06.07, 09:33
                  Stanowczo Solec. Sama rodziłam wszystkie dzieci na żelaznej i lubię ten
                  szpital, ale ciężko się tam dostać. Na Czerniakowskiej rodziła moja koleżanka 2
                  dzieci i zamienili jej dziecko (właśnie dlatego, że po porodzie pokazuja tylko
                  na chwilę i zabierają a potem przynoszą na karmienie po paru godzinach).
                  Oczywiście wszystko skończyło się dobrze, dzieci mają tasiemki na rękach więc
                  można sprawdzić które czyje, ale przy okazji nasłuchałam się jak się tam
                  zajmują noworodkami. Są sprawy, na które człowiek wogóle nie zwraca uwagi przy
                  pierwszym dziecku, bo jest to tak wielkie przeżycie, że można być oszołomionym
                  (w pozytywnym sensie oczywiście) przez pierwsze dni, dopiero jak rodzisz drugie
                  czy kolejne to zauważasz, że dziecko było dokarmione, albo zabrane na parę
                  godzin itp. Ja leżałam na Czerniakowskiej w zeszłym roku, będąc w ciąży i
                  stanowczo nie chciałabym tam rodzić. O Solcu słyszałam same ciepłe słowa.
            • agunek1 Re: początki 05.06.07, 17:36
              Polecam Medelę. Ja miałam to szczęście, że odkupiłam go od koleżanki z tego
              forum.
          • agunek1 Re: początki 05.06.07, 18:18
            Polecam również zakup kubeczków do karmienia (w szpitalu w którym rodziłam,
            wszystkie dzieci,które były dokarmiane z różnych powodów, podawany pokarm był
            właśnie w takich kubeczkach).
            Podaję link: aukcja.onet.pl/show_item.php?item=199006179
    • awona Re: początki 05.06.07, 17:24
      Mój synek urodził się z obustronnym rozszczepem wargi i podniebienia. Rodziłąm
      na Czerniakowskiej i bardzo sobie chwalę zarówno poród jak i opiekę po porodzie.
      Otrzymałam tam wspaniałą opiekę przy Dominiczku. Uczono mnie jak karmić ale
      normalnym smokiem. Pielęgniarki twierdziły że dzieci nawet z orzszczepem
      potrafią jeść normalnym smokiem. Dominik jadł ale ja zakupiłam po powroie
      specjalny smok dla dzieci z rozszczepem i Dominik zjadał duzo więcej i w
      krótszym czasie. W pokoju odwiedzały mnie pielęgniarki jak i lekarze...dawali
      słowa otuchy i sprawdzali jak psychicznie daję sobie radę z nowa sytuacją.
      Szpital polecam.
      Teraz Dominik ma prawie 3 miesiace. Planowaną operacje mamy na 18 września (
      zszycie wargi i podniebienia )
      Pozdrawiam gorąco!
      • mikolajowa_mama Re: początki 05.06.07, 18:23
        Dzięki awona za słowa otuchy.
        A czy twojemu smykowi założyli płytkę? Czy dostałaś skierowanie do IMID-u? Czy
        miałaś pediatrę przy końcowej fazie porodu? Przepraszam ze tyle pytań, ale ja
        nadal jakoś tego wszystkiego ogarnąć nie mogę. Nie wiem czy mam brać butelki i
        smoczki, czy dostanę je ze szpitala, nie wiem czy brać sterylizator, czy mam
        sobie odpuścić? Będę ogromnie wdzięczna za podpowiedzi :)
        • macca4 Re: początki 05.06.07, 19:00
          Cześć,
          Ja też czekam na malucha z rozszczepem (termin mam na dzisiaj ;) ale nic się nie
          dzieje). Jeśli chodzi o karmienie w szpitalu i w ogóle na początku to poczytaj:
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=46749&w=62857948
          i tu: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13419&w=61789511
          Ja dostałam tam wiele konkretnych rad - zobaczymy jak wyjdzie w praktyce ...
          Generalnie biorę swoje butelki i smoczki (m.in. butelkę Habermanna i smoczek
          rozszczepowy NUK)+ laktator medeli (chcę karmić własnym mlekiem). Sterylizator
          na razie sobie daruję - liczę na to, że będzie w szpitalu. Jeśli nie - będę
          tylko wyparzać. Na specjalną pomoc pielęgniarek w szpitalu nie liczę - wolę
          liczyć na siebie (najwyżej się miło rozczaruję).
          Pozdrawiam i powodzenia :)
          • mikolajowa_mama Re: początki 05.06.07, 19:34
            Bardzo dziękuję za odpowiedzi i mocno trzymam kciuki żeby poród odbył się bez
            kłopotów oraz był "łatwy i przyjemny " :)
            • u.too początki karmienia i skierowania 05.06.07, 20:36
              gdyby karmienie szło opornie w fazie początkowej pielęgniarki zawsze mogą użyć
              sondy, później powoli jak rozkręci się laktacja i dzidzia podejmie to wyzwanie
              jakim jest posiłek można przejść na najbardziej odpowiadający dziecku smoczek i
              karmienie butelką

              skierowanie na podstawie wypisu ze szpitala lub epikryzy do poradni
              chirurgicznej, bo tam trzeba skierować pierwsze kroki, wystawia zawsze lekarz
              rodzinny, do wszystkich pozostałych specjalistów też rodzinny pediatra


          • awona Re: początki 07.06.07, 06:18
            Wszystko będzie dobrze....życzę szczesliwego i szybkiego porodu....
        • awona Re: początki 07.06.07, 06:16
          Mojemu synkowi nie zakładano płytki mimo duzego rozszczepu wargi. Jak mnie
          poinformowano nie stosuje sie juz płytek chyba że dzidziuś ma problemy z
          jedzeniem co raczej się nie zdarza. Powinnaś zabrać ze sobą ściagaczkę aby móc
          ściagac pokarm i podawac go dzidziusiowi. Ja zanosiłam ściagnięty pokarm w
          swojej buteleczce a położne go podgrzewały. Nie martw się bedzie dobrze. Na
          czerniakowskiej pomogą gdybyś miała problemy z karmieniem. Nauczą...doradzą.
          Dopóki nie nauczysz się sama karmić i dzidziuś nie będzie przybierał na wadzę
          nie wypiszą Cię. Odwiedzi Cię rónież pani która jest odrodontką i opowie bliżej
          o rozszczepie. Jest to zwolenniczka szkoły w Polanicy ( opracje wieloetapowe ).
          Trzymam kciuki i pozdrawiam!!
    • mama_kubka Re: początki 06.06.07, 21:04
      Cześć mikołajowa_mamo :-),
      z perspektywy 9 m-cy z Kubą (jednostronny rozszczep wszystkiego) myślę tak:
      - ani razu nie zdarzyło mi jakieś niezdrowe zainteresowanie czy lamenty, po
      jakimś czasie nawet zdawało mi się, że to najbardziej popularna wada wśród
      dzieci, bo nawet facet od montażu mebli powiedział: ach tak, mam to w rodzinie,
      ślicznie u siostrzeńca zoperowali :-)
      - połowa staruszek nawet nie zauważyła, druga - luzik - ja miałam stały
      tekst: "za pół roku się zoperujemy i będzie jak z fabryki"
      - rodziałam na Żelaznej, pierwsze karmienie to pielęgniarka, głównie
      podpatrzyłam, że trzyma go dość pionowo, potem już nie była potrzebna, a wierz
      mi w dzieciach byłam zielona
      - Kuba jadł rewelacyjnie (butelka Habermana), zaproponowali nam płytkę, my
      uprzejmie podziękowaliśmy, przyjechała ortodontka, wzięła miarę, płytki nigdy
      nie odebraliśmy, Kuba nie miał zachłystowego zapalenia płuc, a to wg szpitala
      był główny argument za płytką, nikt na nas jednak nie naciskał
      - wiem, że Kuba był "niekłopotliwy w obsłudze", ale moim zdaniem wybierz
      szpital o którym myślisz, że będziesz się w nim dobrze czuła, nie myśląc o
      rozszczepie
      - najpotrzebniejszym wyposażeniem okazała się mała metalowa miseczka do
      wyparzania butelki i metalowa pęsetka, żeby ją z tego wrzątku wyciągać
      - wpadła mi w ręce taka cienka książeczka, z jakiegoś 1995 r., ona jest chyba
      na wyposażeniu szpitali, o rozszczepie i płytkach, ma żółtą okładkę, jeśli Cię
      nią uraczą - nie otwieraj nawet (ryciny i opisy - dla mnie koszmar), po tym to
      można mieć tylko mega doła
      Pozdrawiam i trzymam kciuki :-) - Kasia.
      • mikolajowa_mama Re: początki 07.06.07, 20:55
        Bardzo dziękuję wszystkim za cenne podpowiedzi i porady.
        Dzięki Wam dowiaduję się od strony praktycznej jak to wszystko wygląda i nie
        jestem już tak zielona jak jeszcze z dobry tydzień temu :)
        Myślę że jakoś poradzę sobie z ogarnięciem tego wszystkiego :) Na razie czekam
        na narodziny smyka, a termin mam wyznaczony na 8-12 czerwiec, wiec już od jutra
        siedzę jak na szpilkach.
        • gaga_bu Re: początki 07.06.07, 21:29
          My tez trzymamy kciuki i życzymy dużo zdrówka i cierpliwości - Agata i Hubi już
          miesiąc po zabiegu!!!
        • igus75 Re: początki 07.06.07, 21:38
          Witaj! Chcę Ci powiedzieć, że niezależnie od wyboru szpitala, na pewno wszystko
          będzie dobrze. Najważniejsze jest pozytywne nastawienie i to, że wiesz, że
          maluszek urodzi się z rozszczepem.
          Ja rodziłam synka w szpitalu, w którym wiedza lekarzy na temat karmienia była
          wręcz żadna. Nikt mi nie pomagał w karmieniu synka(lewostronny całkowity
          rozszczep). Wcześniej kupiłam smoczki medeli i dla nas okazały się one strzałem
          w dziesiątkę. Płytki też nie zakładaliśmy.
          Dzisiaj mój synek ma 4 miesiące i prawdziwy z niego grubasek.Jest
          najśliczniejszy na świecie :-))). I Twoje dzieciątko też takie będzie.
          My zdecydowaliśmy się na operację jednoetapową - już za miesiąc :-).
          Poród miałam wymarzony, dwie godzinki i maleństwo leżało już przy mnie. Tobie
          też takiego życzę. Pozdrawiam gorąco i trzymam kciuki :-). Jeżeli będziesz
          miała jakieś pytania pisz na gazetowy igus75@gazeta.pl Renata.
    • anetalewan Re: początki 08.06.07, 19:51
      Witaj,
      Moja córka urodziła się z obustronnym rozszczepem podniebienia twardego i
      miękkiego. Rozszczep był bardzo duży jak to mówił dr Surowie w IMiD. Mała nie
      miała płytki i jadła całkiem dobrze. Piersią nie dało rady, więc musiałam się
      uzbroić w cierpliwość i odciągać, odciągać, odciągać... Bardzo zależało mi i
      ndal zależy, że córcia jadła moje mleczko (teraz m 6,5 mies). Na początku byla
      karmiona sondą, ale to z powodu sekwencji Pierra-Robina, trudno było jej na
      początku z odruchem ssania. Ale potem zaczęliśmy kombinacje butelkowe. smoczek
      NUK-a okazał się dla naszej małej za duży. Cała buźka była "zapchana" i mała
      miała odruch wymiotny przy nim. Udało się butelką Habermana, ale też z nieco
      bardziej naciętym smoczkiem.
      Bez płtyki radziła sobie bardzo dobrze. Trzeba tylko cierpliwości przy
      karmieniu i odpowiedniego ułożenia dziecka do kamrmienia - w pozycji bardziej
      pionowej niż półleżącej (tak my karmiliśmy i jedzenie nie dostawało się do
      noska). Tuz przed operacją nawet zaczęliśmy wprowadzać zupki papki z łyżeczki.
      Co do laktatora to warto zabrać, choć myślę, że większość szpitali/oddziałów
      połozniczych udostępnia. Sterylizator myślę nie koniecznie. U nas szpital
      zapewniał nawet specjalistyczne smoczki i butelki i sami to sterylizowali przed
      każdym karmieniem. Myślę, że możesz zapytać w szpitalu o takie rzeczy, jeśli
      wiesz/planujesz poród w konkretnym szpitalu.
      Życzę dużo siły
      A
    • mikolajowa_mama Re: początki 10.06.07, 17:49
      Jeszcze nie urodziłam, syn chyba odziedziczył "punktualność" po tacie ;).
      Myślę że jestem dobrze przygotowana (w większości dzięki Wam)do szpitala. Mam
      laktator, na razie ręczny, potem zobaczę, butelkę ze zwykłym smoczkiem, dwa
      smoczki na rozszczep wargi i podniebienia, butelkę Medeli ze smoczkiem
      Habermanna, miseczkę do wyparzania i szczypce do wyjmowania wyparzonych części,
      szczotki do mycia. Czuję się tak, jak bym szła na wojnę, a nie do szpitala ;). A
      swoją drogą zaczynam się zastanawiać, czy naprawdę w naszej służbie zdrowia jest
      aż tak źle, że wszystko muszę zabierać z domu?
      • agunek1 Re: początki 10.06.07, 19:07
        Nie przejmuj się ekwipunkiem, jak jechałam do IMiD na operację z córcią, to mąż
        się śmiał że w domu został on, pies, telewizor, komputer, lodówka i pralka.
    • mig77 Re: początki 10.06.07, 22:51
      Cześć!
      Życze powodzenia,na pewno wszystko pójdzie dobrze i szybko.Rok temu miałam za
      sobą pierwszą dobę w domu z moją córeczka( rozszczep lewostr.),a dziś właśnie
      wróciliśmy z weekendu, gdzie z małą chodziliśmy po górach i wierzyć się nie
      chce,że to już rok...Tobie też tak zleci,zobaczysz...
      Chciałam dodać kilka słów na temat reakcji otoczenia.Osobiście nie spotkałam
      się z przykrymi zachowaniami.Owszem były ciekawe spojrzenia ale często z
      życzliwym (tak myślę)uśmiechem.Nie ma rady ,na pewno trzeba
      tłumaczyć,wyjaśniać.Oczywiście nie wszystkim ,ale tym którym chcesz.My mieliśmy
      tylko podejrzenie rozszczepu w ciąży,a i tak nie robiliśmy z tego tajemnicy.Mąż
      powiedział w pracy,poinformowaliśmy rodzinę i najbliższych znajomych.Oczywiście
      okazało się że prawie każdy zna kogoś z rozszczepem lub ma znajomego ,który
      zna...itd.W efekcie w dniu porodu zbierałam gratulacje a znajomi nie musieli
      martwić się jak się zachować.Jedna z koleżanek powiedziała nam,że podoba jej
      się nasze podejście.Myślę ze to jest sedno sprawy-jeśli znajomi widzą że ty nie
      robisz z tego powodu tragedii,wręcz przeciwnie,sami tez podejdą zupełnie
      normalnie.Moim kluczowym argumentem było: lepszy ten rozszczep niż rozszczep
      kręgosłupa.Dodam tylko że w dniu zabiegu i pózniej "bombardowali" nas sms-ami i
      telefonami.Było nam miło, bo czuliśmy ich życzliwośc i to że są z nami.Zycze
      Wam takich właśnie reakcji.
      P.S.Jeszcze tylko coś na temat mleka.Ja nie podgrzewałam odciągniętego mleka
      (chyba że było z lodówki).Jeśli dziecko od początku pije mleko o temp.
      pokojowej to się przyzwyczaja i absolutnie to mu nie szkodzi.Chodzi o to że
      moja mała przez 3 m-ce jadła co chwilę po troszeczkę( bałam sie naciąć smoczek
      za mocno i tak się męczyła bidulka -pózniej zmądrzałam ,nacięłam ,a poza tym
      doszła łyżeczka i mała wreszcie zaczęła się najadać). Nie byłam w stanie np. co
      pół godz. podgrzewać mleka,poza tym musiałabym tą samą porcję podgrzewać kilka
      razy,bo np. nie zjadła całej lub ostygła zanim zjadla.Po porodzie leżałam na
      sali gdzie kilka dziewczyn odciągało mleko ale nie widziałam żeby któraś
      podgrzewała.Poza tymm jak podgrzać mleko na spacerze?Termosik nie zawsze jest
      skuteczny.
      Jeśli jeszcze nie urodziłaś,to mam nadzieję że zdążyłaś przeczytać,choć trochę
      się rozpisałam...Trzymam kciuki,pozdrawiam Edyta
      • mikolajowa_mama Re: początki 11.06.07, 18:12
        My tez poinformowaliśmy i rodzinę i znajomych. I też nagle okazało się każdy zna
        kogoś z rozszczepem lub dzieckiem z rozszczepem, lub sam w rodzinie taki
        przypadek ma.
        Mnie tylko raz do szału doprowadziły komentarze ludzi siedzących w poczekalni w
        szpitalu. Wyszłam z pracowni USG zapłakana, moi rodzice pytają co się okazało,
        co lekarz powiedział itd i jeszcze ludzie udzielający mi porad: dobrze ze to
        chłopiec, wąsy zapuści, nie będzie widać. Miałam ochotę strzelać... I do tego
        jeszcze nieraz "ignorancja"? medyczna niektórych, "a może do porodu mu się to
        zrośnie i śladu nie będzie"? Poza tymi przypadkami, spotykam się z życzliwością
        i uśmiechem. Nie wiedzą jeszcze moje babcie. Bo znając je będą do mnie
        wydzwaniać, płacząc w słuchawkę, szukając winnych (w tym wypadku mnie), bo wg
        nich ciągle robiłam w ciąży coś nie tak... jestem posiadaczką kotów i babcie
        kazały mi się tych kotów pozbyć, jak szłam do lekarza to miały podejrzenia że
        chodzę po "leki", farbowałam włosy itd... ciągle coś nie tak :) No i nie
        chciałam smarować biustu smalcem (!) wg zaleceń babć... Dlatego postanowiłam
        poinformować je dopiero po porodzie. Zdrowiej dla mnie :)
        • marmax31 Re: początki 12.06.07, 14:41
          W temacie ignorancji medycznej.
          U nas nie było hasła, że się może zrośnie do porodu - udało się to jakoś
          wytłumaczyć rodzinie.
          Ale za to temat karmienia piersią był wałkowany kilka miesięcy, zanim babcie nie
          zrozumiały, że z rozszczepem podniebienia nie da się pociągnąc z piersi i że nie
          jest to wielka tragedia, bo mały i tak dostaje to mleczko, tylko z butelki.
          Trwała ta edukacja chyba ze 3 czy 4 miersiące. Każede spotkanie to teksty do
          żony - "karmisz piersią?" "Dlaczego nie??" "A może jednak zassie, już jest
          większy i silniejszy..." Doprowadzało nas to do szłu. I to najbliższa rodzina...
          Odpuścili dopiero jak kazałem im się napić soku ze szklanki przez słomkę ale ...
          z otwartymi ustami. Powiedziałem, ze jak im się to uda to my zaczniemy karmić
          małego bezpośredni z piersi ;-)
    • awona Re: początki 12.06.07, 22:09
      My o rozszczepie naszego Dominiczka dowiedzieliśmy się w 20 tygodniu ciąży.
      Lekarz wykonujacy USG nie szczędził nam złych wiadomości. Skierował nas na
      amniopunkcję, gdyż uważał że nie można wykluczać innych wad.Straszył nas
      zespołem Dauna. Kazał śpieszyc się z amniopunkcją gdyż w Polsce przerywać ciaze
      można tylko do 23 tygodnia!! Wszystkie te rewaelacje usłyszelismy podczas
      jednego USG. Byłam załamana. Dobrze że jednak szybko udałam się do normalnego
      lekarza który mnie uspokoił. Też słyszałam ciagle że dobrze ze to chłopiec
      zapusci wąsy.
    • myszka135 Re: początki 13.06.07, 11:17
      droga mamo ja urodzilam synka 15 marca rowniez z rozsczepem wargi podniebienia
      podobnie jak wy mialam obawy jak to bedzie jak zareaguja znajomi,ale nie bylo
      tak zle pare razy zdarzylo mi sie kogos ochrzanic za komentarze ale to rzadkosc
      ludzie raczej sa mili pytaja z czego to sie wzielo i co dalej z tym bedzie
      robione w tej chwili synus ma 3 mies i czeka na operacje a ja juz nie reaguje
      na komentarze ludzi poprotu kocham go takiego jakim sie urodzil.pozdrawiam i
      zycze powodzenia
    • mamakrzysia11 Re: początki 13.06.07, 22:29
      Witam serdecznie mój synek urodził się z prawostronnym rozszczepem wszystkiego i
      tak jak w innych przypadkach nie było żadnego problemu z karmieniem co prawda z
      butelki a nie z piersi jak sobie planowałam ale jadł i to było
      najważniejsze.Jestem z poznania i miałam wrażenie po porodzie że położne są
      super obstukane w temacie rozszczepu wszystko mi wytłumaczyły i pokazały
      dosłownie super(dodam że nie wiedziałam iż Krzyś ma rozszczep)Dziś uważam że nie
      można zbytnio dramatyzować zdarzały się przykre komentarze i dziwne spojrzenia
      szczególnie w autobusach itp.Najbardziej wkurza mnie test że zapuści wąsa i nie
      będzie nic widać to chyba sprawa faceta czy chce mieć wąsa!!!ja tak właśnie
      odpowiadałam a moja bystra córka która miała 5 lat gdy urodził się Krzyś radziła
      sobie lepiej z odpowiadaniem na pytania o brata niż ja tak więc nie martw się na
      zapas wszystko się dobrze ułoży i jeszcze będziesz się śmiała z niektórych sytuacji
      Pozdrawiamy i życzymy dużo zdrówka Kasia i Krzyś
    • mikolajowa_mama Re: początki 27.06.07, 18:43
      Witam :)
      13 czerwca o 5:15 urodziłam najpiękniejszego chłopca na świecie (mówię jak każda
      mama, prawda?) Mimo moich obiekcji co do szpitala, jestem pod ogromnym wrażeniem
      opieki i wsparcia specjalistów. I polecam ten szpital do porodów, miła, fachowa
      obsługa i warunki naprawdę dobre :)
      Bałam się ogromnie reakcji ludzi na widok "odmiennego dziecka" ale spotkałam się
      z życzliwością i zrozumieniem. Dziewczyny na korytarzu zaglądały do "korytka" i
      zachwycały się synkiem :) To dało mi wiarę że ludzie nie będą mi i synkowi
      "dokuczać". Syn ma, za namową współlokatorek z sali, nawet zrobione zdjęcia do
      Gazety Wyborczej i album.
      Jutro zaś jedziemy na pierwszą wizytę do Pani dr. Polaczek (ortodontki), która
      pokaże nam technikę masażu wargi i podniebienia, w celu przygotowania mięśni do
      operacji. Mam też nadzieję, że ustalimy wstępnie termin planowanej pierwszej
      operacji.

      Chciałam podziękować wszystkim piszącym za wsparcie i miłe słowa otuchy :)
      • u.too gratulujemy :) 28.06.07, 11:28
        Synkowi życzymy tylko mądrych lekarzy i dużo zdrówka.
        Super,że narodziny dziecka będą dla Was miłym wspomnieniem.
        Wybór szpitala przeważnie wiąże się z dylematem, jestem na tym etapie więc
        uwierz mi nawet jeśli oczekuje się zdrowej dzidzi jest to całkiem niełatwa
        decyzja, no ale mam jeszcze 2 msc ;)
        • agunek1 Gratulacje 29.06.07, 15:58
          Życzymy dużo zdrówka dla synka, a Rodzicom wiele cierpliwości
      • mig77 Gratulacje!!!!! 29.06.07, 23:37
        Super że już jesteście razem ,cieszcie się sobą.Powodzenia:))))))
    • annya11 Gratuluję!!! 28.06.07, 21:13
      Mam nadzieję, że Wasze wątpliwości i rozterki odeszły w cień i w niczym nie
      zakłócają radości z narodzin synka.
      Na szczęście to tylko wada i niebawem będzie ona wspomnieniem.
      Moja córeczka ma 16,5 miesiaca. O operacji już nie pamiętamy, a ćwiczyć
      logopedycznie ćwiczymy. Zresztą, ile dzieci bez wad korzysta z pomocy
      logopedy...
      Życzę Wam abyście umieli cieszyć się każdym dniem. Każdy jest niepowtarzalny i
      nie wróci więcej.
      Pozdrawiam przeserdecznie - Ania
    • mikolajowa_mama Re: początki 30.06.07, 21:33
      Kochani, mam problem związany z karmieniem synka. I liczę że mi pomożecie. Do szpitala jak już pisałam zabrałam ze sobą cztery rodzaje smoczków. Dwa rozszczepowa (warga i podniebienie), zwykły "tradycyjny" smoczek kauczukowy i smoczek habermanna. Pierwsze karmienie odbyło się sondą, drugie już za pomocą smoczka. Smoczków na podniebienie synek nie chciał. Wargowy był za mały i nie umiał go zassać, podniebienny był za duży i miał odruch wymiotny. Potem spróbowaliśmy smoczka habermanna. Mikołaj zassał i dobrze mu idzie. Problem polega na czym innym. Mamy trzy smoczki, z czego jeden już podlega wymianie, ponieważ otwór w nim powiększył się i mleko wycieka, nie dając małemu szansy na ssanie, rozleniwiając go przy tym. Karmienie innym smoczkiem wywołuje na początku jedzenia płacz i nerwowość, bo nie kapie, tylko trzeba ssać. Smoczka nie używamy, zostały nam dwa sprawne a koszt nowego jest, nieukrywam znaczny. Jeżeli w takim tempie mają się one zużywać, to ja dziękuję. Od ortodontki usłyszeliśmy że można karmić zwykłym smoczkiem tylko trzeba go "krzyżowo" naciąć. Oglądaliśmy z mężem smoczki dołączone do butelek które kupiliśmy i każdy smoczek ma dziurkę na górze, czyli w miejscu rozszczepu. Jak naciąć krzyżowo to miejsce? Mam więc pytanie, jak karmicie swoje pociechy? Jakich smoczków używacie? I czy uda mi się przekonać prawie trzy tygodniowego kawalera do używania innego smoczka?
      • adarn Re: początki 30.06.07, 21:55
        Nie wiem czy pomogę ale nam piewrwszy smoczek od medeli też niby zużył się po
        miesiącu. Po jakimś czasie odkryłam, że to moja wina. Myłam go tą małą
        szczoteczką to smoczków i to ona powiększyła dziurkę. Potem myłam już tylko
        namydlonym palcem i smoczek spokojenie mogł przetrwać nawet 3 miesiące. Takie
        już mięciutki smoczki są potem przydatne po operacji więc warto je sobie
        zachować. Dzieciaczki wolą wtedy takie już "zużyte".
        • mikolajowa_mama Re: początki 30.06.07, 21:57
          No to i ja znalazłam winowajcę. Też myjemy smoczki tą malutką szczoteczką... Ale dzięki za poradę, smoczek zostanie, na "po operacji"
      • mig77 Re: początki 30.06.07, 21:57
        My używaliśmy kauczukowego nuka ,który nacinaliśmy w krzyżyk w miejscu ,gdzie
        była dziurka,ale słyszałam na Koziej,że lepiej nacinać na czubku smoka.Ten
        sposób się sprawdził,nie używałam specjalnych smoczków-rozszczepowy nuk był
        stanowczo za duży.Fakt że każda zmiana zużytego smoczka to były nerwy bo
        przecież taki "niewyrobiony" i chwilę trwało zanim załapała.Powodzenia.
        • mikolajowa_mama Re: początki 30.06.07, 22:02
          A mleko nie sączy się tą "fabryczną" dziurką? Nie leci prosto do noska? I czym wykonać nacięcie? Jak duże ono ma być?
          • mig77 Re: początki 01.07.07, 10:55
            Ta dziurka jest tak mała że wprzypadku naszych dzieci nic prawie przez nią nie
            leci .Możesz sobie kupić smok nuk do kaszy ,on ma gotowe nacięcie, ale chyba
            jest twardszy niż ten do mleka (ale zobaczysz wielkość nacięcia).Ja kupowałam
            te do mleka i nacinałam skalpelem,możesz też spróbować żyletką.Nasza mała b.
            żadko się krztusiła ,czasami niestety uleje się przez nosek ,pamiętaj o
            bardziej pionowej pozycji i o odbijaniu w trakcie karmienia.Spróbuj -małemu się
            nie spodoba,to będziesz szukała nowych rozwiązań.Powodzenia
            • mikolajowa_mama Re: początki 01.07.07, 15:44
              Kupiliśmy trojprzepływowego canpola, spróbujemy, może on zda egzamin? Oprócz
              tego mamy zwykły kauczukowy smoczek, natniemy na końcu i też poeksperymentujemy.
              Mam tylko obiekcje, bo on tak ładnie je z tego habermanna... Najwyżej będę je
              kupować nadal, przecież maluch najważniejszy :)
      • macca4 Re: początki 01.07.07, 14:59
        Cześć,
        Mój Synek kończy dzisiaj 3 tygodnie :) Też byliśmy w szpitalu uzbrojeni w różne
        rodzaje smoczków. Zaczęliśmy od Habermana (tzn najpierw pielęgniarki go
        nakarmiły) i bardzo ładnie jadł ale smoczek trzymał po stronie rozszczepu.
        Później przesuwaliśmy smoczek powoli na drugą stronę ust - zagryzał go dziąsłem
        i chyba szybciej płynęło mleko. Zaczynał od 5 ml, po skończeniu 2 tyg jadł 30-75
        ml na raz. Nagle zaczął dużo spać, nie budził się sam w nocy na karmienie,
        wypluwał smoczka mimo, że widać było że jest głodny - tragedia. Dodatkowo nic
        nie przytył od wyjścia w 3 dobie ze szpitala:( Zaczęliśmy mu wmuszać jedzenie
        zestawem "łyżeczka" medeli aż w końcu stwierdziliśmy, że spróbujemy
        rozszczepowego nuka. Oczywiście były problemy ze zrobieniem odpowiedniej dziurki
        - rozgrzana igła i dziurka po stronie bez rozszczepu załatwiły sprawę. Najpierw
        trochę się krztusił, ciężko się wkłada tego smoczka do buzi ale w końcu zaczął
        jeść :) W tej chwili zjada od 60-150 ml na raz i w ciągu ostatniego tygodnia
        przytył ok 300g. Musisz po prostu poeksperymentować ze smoczkami, nacięciami.
        niektórzy właśnie specjalnie powiększają otwór w habermanie bo za słabo leci.
        Może teraz jak jest już większy i sprawniej je uda mu się zaskoczyć z
        rozszczepowym Nukiem - tak jak u nas? Moim zdaniem przy nacinaniu krzyżowym
        smoczek szybciej się zużyje. Powodzenia i pozdrowienia dla róziwśnika :)
        P.S. Kiedy planujecie pierwszą konsultację i gdzie?
        • mikolajowa_mama Re: początki 01.07.07, 15:54
          Nasz Mikołaj zjada koło 120 ml jednorazowo, więc na jego jedzenie absolutnie nie
          narzekam. W ogóle to złote dziecko, przesypia noce jak aniołek, budząc się co 3
          - 3,5 godziny na karmienie i zmianę pieluszki. W dzień daje mi trochę czadu, bo
          zaczęły się kolki :( Mam nadzieję że plantex pomoże...
          Próbowałam podawać małemu smoczek rozszczepowy nuka i on ma na niego odruch
          wymiotny :( Więc nawet nie będę go męczyć. Szukam alternatywy dla habermana, ze
          względu, nie ukrywam, na koszty. Dziś drugi smoczek powoli odchodzi do historii,
          nie wiem jak przetrwam noc, z jednym smoczkiem... Dlatego dziś przetestujemy
          trójprzepływowego canpola. Może się uda...
          Pierwszą, wstępną konsultację mamy już za sobą. Oglądała nas Pani dr. Polaczek,
          ortodontka ze szpitala na Czerniakowskiej. Pokazała technikę masażu dziąsła i
          wargi, oraz umówiła nas na kolejną wizytę we wrześniu. Podczas kolejnej wizyty,
          ustali też termin konsultacji z prof. Jethonem. A z tego co mówiła, pierwszy
          zabieg mamy mieć w wieku 6 do 8 m-cy (zależy od ogólnego stanu i rozwoju
          dziecka). Ale pewnie będzie to 6 m-cy, bo nasz synek je jak smok :D
          • macca4 Re: początki 01.07.07, 18:09
            Nasz Synek też nas (na razie) oszczędza w nocy - mamy 2 pobudki o 2 i o 5.
            Ostatnie karmienie o 22 a pierwsze koło 8 rano. W dzień gorzej - potrafi jeść co
            1h ale czasem prześpi 5h ... W nocy ja ściągam pokarm, partner przewija i karmi,
            ja po wszystkim myję laktator, butelkę i smoczek i spokojnie wystarcza nam 1
            szt. Tylko butelek mamy więcej (bo ja produkuję więcej pokarmu niż mały może
            zjeść).
            Jeśli chodzi o leczenie to planujemy w IMID - jedziemy w piątek na 1 konsultację.
            Pozdrawiam :)
        • mikolajowa_mama Re: początki 01.07.07, 15:55
          A Wy gdzie się zdecydowaliście operować?
      • marmax31 Re: początki 02.07.07, 11:57
        My też byliśmy "uzbrojeni" w kilka rodzajów smoczków, w tym rozszczepowe (Filip
        miał rozszczep wargi i podniebienia). Specjalnych smoczków mały nie tolerował,
        więc zaczęliśmy eksperymentować z nacięciami zwykłych. Po paru próbach okazało
        się, że w naszym przypadku najlepiej sprawowały się nacięcia z boku smoczka.
        Mały przy jedzeniu ruszał delikatnie buzią i sobie otwierał te dodatkowe otworki
        i mleczko wypływało.
        Faktem jest, że "niefabryczne" nacięcia skracają żywotność smoczków - jeden
        wystarczał nam na 2 do 4 tygodni, ale te "zwykłe" smoczki już takie kosztowne na
        szczęście nie są.
        Większym problemem dla nas było przyzwyczajenie bąbla - z biegiem czasu otworek
        się powiększał i płynęło więcej mleczka - do pewnego czasu fajnie, bo leń pił
        bez wysiłku, później zaczynało się krztuszenie i trzeba było zmieniać smoczek,
        ale w nowym leciało wolniej, więc przy jedzeniu bunt ;-) Takie kilka nerwowych
        dni co te 2 do 4 tygodni...
        • mikolajowa_mama Re: początki 02.07.07, 20:35
          Od wczoraj eksperymentujemy z naciętym krzyżowo kauczukowym smoczkiem. Idzie nam
          chyba nawet nieźle. Co prawda jedzie trwa zdecydowanie dłużej niż habermanem,
          ale sądzę że dojdziemy do wprawy. W nocy nadal karmię starym smoczkiem, bo nie
          chę małego stresować że wolno leci itd., ale w dzień twardo pijemy ze zwykłego
          smoka :)
          • mig77 Re: początki 02.07.07, 23:02
            Teraz mi się przypomniało,że żeby szybciej mała jadła naciskaliśmy smoczek z
            boku(trzeba to robić bardzo delikatnie i umiejętnie,ale można dojść do
            wprawy),tak że mleko leciało przez odpowietrzacz i prosto przez szparę
            rozszczepu do bużki.Nie robiliśmy tego przez cały czas karmienia tylko przez
            parę chwil ,tak żeby przyspieszyć a mała żeby się nie zakrztusiła.Było to
            bardzo pomocne gdyż karmienia na początku trwały godzinami,w zasadzie pierwsze
            3 m-ce to jedno wielkie karmienie... Pozdrawiam:)
            • mikolajowa_mama Re: początki 06.07.07, 19:53
              Jestem bardzo dumna z mojego smyka. "Załapał" smoczek już trzeciego dnia, teraz
              jemy już tylko przez ten krzyżowo nacięty. Mam za to inny problem, kolkę. Nie
              umiem uspokoić dziecka, które autentycznie wyje. Pręży się, macha nóżkami i wyje...
            • mikolajowa_mama Re: początki 06.07.07, 19:58
              Jestem bardzo dumna z mojego smyka. "Załapał" smoczek już trzeciego dnia, teraz
              jemy już tylko przez ten krzyżowo nacięty. Mam za to inny problem, kolkę. Nie
              umiem uspokoić dziecka, które autentycznie wyje. Pręży się, macha nóżkami i
              wyje... Plantex pomaga, ale działa krótko, a pediatra nie pozwoliła dawać mu
              więcej niż jedną saszetkę dziennie. Inne preparaty są dopiero od pierwszego
              miesiąca życia a to jeszcze trochę. Nie wiem już co mam robić, jestem wykończona
              i załamana. Masaż brzuszka doprowadza go do histerii, leżenie na brzuszku
              pomaga, ale tylko przez pierwsza minutę, noszenie, bujanie, kołysanie też go nie
              uspokaja. Może znacie jakieś inne metody? Może jest coś co przyniesie i jemu i
              nam ulgę?
              • u.too Re: bolący brzuszek 06.07.07, 20:12
                Na szczęście Ola nie miała takich problemów choć wystarczy,że zachłystywała się
                mlekiem :(
                Jej braciszek ząbkował już w wieku 2 msc. i nałożyły się na to problemy z
                brzuszkiem. Mocno się wtedy denerwował. Kładliśmy go na golasa, na niego
                flanelową pieluszkę i suszyliśmy suszarką, ciepło pomagało, trzeba tylko
                uważać,żeby nie trzymać suszarki zbyt blisko.

                Później czytałam,że bardzo pomocne są preparaty z pożytecznymi bakteriami np.
                dicoflor, ponieważ kolki wynikają z niedojrzałości układu pokarmowego.
                Rezultatu spodziwać się można dopiero po pewnym czasie, ale ogólnie warto
                podawać dziecku te bakterie systematycznie dla ochrony układu odpornościowego.
                Lek. immunolog powiedził nam,że prawidłowa flora w układzie pokarmowym to
                najważniejszy sprzymierzeniec jeśli chodzi o odporność całego organizmu.
              • adarn Re: początki 06.07.07, 21:12
                U nas kolki trwały do końca 4 miesiąca. Mało co pomagało, przeszliśmy nawet na
                bebilon pepti co zmniejszyło kolki ale nie wyeliminowało. U nas działało kojąco
                na małą pionizacja i lekkie kołyszące ruchy. W ten sposób mój brzuch masował
                też lekko jej. Przynajmniej wtedy nie płakała. Żadne specyfiki nie działały
                niestety.
    • mikolajowa_mama Re: początki 07.07.07, 18:45
      Mam jeszcze jedno pytanie odnośnie bólów brzuszka. Co ile załatwiały się wasze
      dzieci? Mikołaj załatwia się co dwa dni, czy może to jest przyczyną boleści? Nie
      wiem jak to wygląda u "sztucznych" dzieci? Bo u karmionych naturalnie podobno to
      norma i nie ma się czym martwić. Czy powinnam zaaplikować mu jakieś czopki?
      • agnieszka.rzeznik Re: początki 07.07.07, 22:36
        o ile wiem, ale nie wiem skąd wiem, to sztucznie karmione powinny wyprżniać się
        codziennie, a karmione tylko naturalnie mogą do 14 dni pauzować, co doskonale
        wykorzystywała moja najstarsza córeczka, która średnio raczyła nas jedną kupą
        tygodniowo (ale za to jaką). Ponieważ była bardzo spokojna, nie ryczała, ładnie
        jadła i wszystko było ok to nie kazano mi się tym przejmować.
      • u.too Re: początki 08.07.07, 12:00
        czopki to ostateczność, zaczęłabym od pediatry i roztrzygnięcia kwestii, czy
        mieszanka którą się pożywiacie jest odpowiednia dla Twojego synka
        czopków synek dostanie jeszcze mnóstwo - po zabiegach
        • mikolajowa_mama Re: początki 08.07.07, 16:05
          Mały jest karmiony NAN H.A.1, co zostało zaakceptowane przez naszego pediatrę.
          Powiedziała że to jedna z lepszych mieszanek i możemy ją śmiało podawać.
          Szczególnie że Mikołaj lubi jej smak i ładnie zjada całą porcję. Może jednak
          odwiedzę pediatrę i powiem o moich obserwacjach?
          • adarn Re: początki 08.07.07, 17:32
            Kupka powinna być średnio co 3 dni. Jeśli jej nie ma na 3 dzień to w sumie
            mozna podać czopek. Często nan powoduje problemy z kupkami i nie każde dziecko
            dobrze je toleruje choć im smakuje. Jak ma problem z kupka to możecie lekko
            uciskać brzuszek nóżkami podobnie jak przy kolkach to pomaga zrobić
            dzidziusiowi kupkę. Nie wiem jak często i jak długo trwają kolki u was. Jeśli
            to jest tylko kilka godzin dziennie o tej samej porze to raczej zostańcie przy
            mieszance. Jeśli o wiele dłużej to raczej skonsultujcie z pediatrą może
            zaproponuje wam zmianę mieszanki. Ostatnio położna z IMID mi powiedziała, że
            problemy brzuszkowe są często spowodowane zółtaczka. Życzę wytrzymałości.
    • mikolajowa_mama Re: początki 06.12.07, 11:35
      Witam serdecznie wszytskich rodzicow :)
      Zeby nie zaczynac nowego watku, pisze w swoim starym :) Ale problemy jakby mam nowe :)
      1. Zabkowanie
      Czy wasze pociechy tez wkladaly wszystko do buzi i uszkadzaly sluzowke w nosku? Moj smyk jak nie raczki, to wszystko co sie nawinie pod reke wpycha do buzi i potem klopot, bo krew sie leje. Pediatra jak zobaczyla takie skaleczenie powiedziala ze mam lepiej pilnowac dziecka... znaczy do tolaety tez mam chodzic z nim ;P? Dodam ze paznokietki staram sie obcinac krociutko, ale czasem zdazy sie, ze jakis malutki ostry kancik sie zdazy...
      No i pytanie nr 2 zwiazane z tym tematem. Czy na obolale dziasla stosowaliscie jakies masci? Mnie w aptece pani magister powiedziala ze ona by nie stosowala, pediatra powiedziala ze ostroznie mozna... nie wiem co robic, licze ze pomozecie :)
      3. operacja
      Mamy termin wyznaczony miedzy 14 - 18 stycznia, 11 mamy sie dowiedziec dokladnie kiedy to bedzie. Ale mam pytanie w zwiazku z tym. Czy po operacji mozna byc z dzieckiem? Kolezanki synek mial teraz zabieg na Koziej u Profesor i pielegniarki z IMIDU powiedzialy jej ze w IMID nie wolno byc z dzieckiem po operacji, do 19 i do domu. Czy cos sie ostatnio zmienilo? Nie wyobrazam sobie zebym nie byla z synkiem po operacji

      ps. przepraszam za brak polskich liter, klawiature diabli wzieli i alt nie robi ;)
      • macca4 Re: początki 06.12.07, 12:43
        Witaj Mamo Rówieśnika :)
        1. Wkłada wszystko do buzi, paznokcie obcinam co 3-4 dni i ciągle się rani tyle,
        że nie w śluzówkę nosa a raczej w dziąsło i połączenie z wargą. Pediatrą się nie
        przejmuj. Gu często ranił się przy mnie i nie zdążyłam zareagować. Gu chyba
        zaczyna ząbkować - ma lekko czerwone dziąsło w okolicach dolnych jedynek, ślini
        się bardzo i zaczyna być marudny bez powodu (zwłaszcza wieczorami). Dodatkowo
        łapie się za uszy (zapalenie uszu wykluczone).
        2. Na razie nie stosuję żadnych maści ale jeśli będzie bardzo go bolało to na
        pewno posmaruję.
        3. Operację mamy wyznaczoną trochę później i z tego co wiem to w noc po zabiegu
        nie można być z dzieckiem ale następne noce już raczej tak.
        Teraz ja zapytam :)
        4. Z tego co pamiętam to karmiłaś Syna modyfikowanym więc już pewnie
        wprowadziłaś jakieś inne pokarmy. Ja karmię moim mlekiem, Gu za kilka dni kończy
        6 miesięcy i zaczynamy z czymś nowym. Na razie do wieczornego mleka dodaję
        kleiku ryżowego lub kukurydzianego - ale moje mleko nie gęstnieje. Dałam mu raz
        na próbę kleiku ryżowego gęstego (wg przepisu, na modyfikowanym) ale całą
        zawartość łyżeczki albo wypluł albo językiem wpakował do nosa i potem
        "wykichał". Częściowy brak górnej wargi utrudnia ściąganie zawartości. I teraz
        nie wiem czy uczyć gęstego z łyżeczki czy raczej rozrzedzać nowe pokarmy mlekiem
        i podawać z butelki do czasu operacji czy może półpłynne łyżeczką? Może coś
        doradzisz?
        5. Jak z "gadaniem" u małego? U nas kiepsko tzn gada dużo ale wciąż głownie
        samogłoski, 3 tygodni temu trochę zaczął rrrrr, lele, gaga ale nie "guga"
        typowo. Dodatkowo badania słuchu wychodzą beznadziejnie (wg mnie słyszy dobrze).
        Mam nadzieję, że po zabiegu wszystko się unormuje ...
        6. Najbardziej się boję przesunięcia terminu operacji :( Jeśli to będzie
        tydzień-dwa to ok ale może być podobno gorzej :(
        7. Robicie kontrolne badania morfologii?
        8. Co robicie ze szczepieniem na wzw (to w 7 miesiącu). Zastanawiam się czy
        zrobić przed zabiegiem (wychodzi nam dokładnie 6 tyg przed - a zabieg może się
        opóźnić) czy wstrzymać się i zrobić po.
        To tyle na razie :)
        • mikolajowa_mama Re: początki 06.12.07, 14:59
          Witaj :)
          Myslalam ze po operacji mozna byc z dzieckiem... wtedy kiedy ono najbardziej potrzebuje mamy mnie ma nie byc przy nim??!! Nie wyobrazam sobie tego :(
          A tu sa moje odpowiedzi na twoje pytania :)

          1. szczepienie

          My juz jestesmy po 4 szczepieniu, nam terminy troche pouciekaly, bo maly byl chory i nie wiem ktore to mialo byc... ma w ksiazeczke wbite 4 szczepienia i akurat udalo nam sie na 6 tyg do planowanego zabiegu. A propos, na kiedy macie termin?
          2. gadanie
          Moj syn nie gada jak normalne dzieci, wydaje dzwieki aaaa, arrrr, eeeee, eeerrrrrr, ale nie ma gugania, wogole nie wymawia g :( pediatra uspokaja, ze jej rozszepowi pacjenci z zadka gugaja. Owszem wydaje inne dzwieki, ale wtedy kiedy jemy :) wtedy mowi ojjj, achhhh, ejjjj, gli gli, glaaa fuj :)
          3. jedzenie
          My juz od miesiaca zajadamy sie roznymi rzeczami. Najpierw dodawalam do wieczornej butelki kleik kukurydziany lub ryzowy. Ja wiem, ze pewnie zaraz podniosa sie oburzone glosy, ze to sprzyja prochnicy butelkowej itd, ale ostatni posilek syn jada ok. 22, a ja nie bede go meczyc cala celebracja jedzenia lyzeczka, czyli wykladania folia kanapy, ubierania sliniaka... Ja rozrabiam mleko wg opakowania (210 wody i 7 miarek proszku) i dodaje 5,5 miarki (tej samej ktora sie porcjuje mleko) kaszki owocowej. Konsystencja jest dosc rzadka, dokladnie taka, ze przejdzie przez naciety krzyzowo przeze mnie smoczek canpola. Ja wogole zmodyfikowalam wraz z pediatra troche zywienie mlodego smoka :)
          1 posilek 6 rano - mleko czyste 180 ml
          2 posilek 10 rano - kaszka kukurydziana lub ryzowa na mleku modyfikowanym z owocami.
          Robie 120 wody + 4 miarki mleka do tego dodaje ok. 3,5 lyzki stolowej kaszki lub kleiku, mieszam, do tego dodaje podgrzane 1/2 sloika owocow. Mieszam i podaje. Syn wcina az sie uszy trzesa. A owoce podaje tylko w kaszce, poniewaz mlodzieniec nie zyczy sobie owocow saute :) Sadze ze szczypie go w sluzowke noska i krzywi sie niemilosiernie... dlatego w porozumieniu z pediatra owoce podaje w kaszce.
          3 posilek 14 popoludniu - danie lub zupka.
          Do zawartosci sloika dodaje 1 lyzeczke ugotowanej kaszki manny i dwie miarki (te od mleka) "misiowego ogrodka" z dynia lub groszkiem. Robie to po to, ze im gestsze tym latwiej to smykowi polknac i nie wplywa mu to do szczeliny. Wogole zauwazylam ze gestsze jedzenie latwiej mu idzie. Jak dawalam tylko zawartosc sloika, to po kilku lyzeczkach "obrazal" sie, kichal okropnie i odmawial jedzenia. Zageszczone idzie mu zdecydowanie lepiej. Wg pediatry nie ma problemu zebym to robila, jezeli przez to lepiej mu idzie jedzenie lyzeczka, to mam to robic.
          4 posilek 18 - czyste mleko 180 ml
          5 posilek 22 - mleko z kaszka - 210 ml
          Na poczatku mialam okropne problemy z podawaniem mu lyzeczka jedzenia. Przepraktykowalismy kilka rodzajow lyzeczek, w koncu podpasowala mlodemu "gratisowa" lyzeczka nestle. Jest stosunkowo waska i dluga i jakos nam to karmienie idzie. A daje jedzenie, zsuwajac zawartosc lyzeczki o dziaslo... Inaczej wogole nam nie wychodzilo :( jak podawalam lyzeczke na wprost to calosc wlasnie ladowala w szczelinie, mlody kichal a ja mam sciany do malowania ;P Dlatego sprobuj moze zagescic sloiczek z zupka czy daniem kleikiem ryzowym czy misiowym ogrodkiem i podac takie gestsze? Konsystencja podobna do budyniu. Syn sprawnie przesuwa jedzenie jezykiem do gardla :) A co do wypluwania mleka modyfikowanego, slyszalam ze dzieci karmione piersia, nie chca mleka modyfikowanego, smak im nie odpowiada... a nie wiem co zrobic zeby twoj pokarm zgestnial z kaszka... moze inne mamy poradza?
          4. termin operacji
          Ja juz nawet do sklepu nie chodze z mlodym, zeby nie podlapal jakiegos swinstwa, swieta spedzamy we trojke, bo boje sie ze ktos z gosci moglby zarazic dziecko jakims wirusem... boje sie ze termin nam przesuna, tyle o tym slucham i czytam... niby dr Surowiec powiedzial nam ze on jest duzy i operacja powinna byc juz, ale boje sie ze to wplywu nie bedzie mialo na zmiane terminu :(
          5. badania
          Dostalismy liste badan ktore trzeba wykonac na max 10 dni przed terminem. Morfologia, grupa krwi, mocz, i zaswiadczenie od pediatry o stanie zdrowia dziecka. Tuz po nowym roku dzwonie do pediatry z prosba o skierowania na te badania, i robie je, ale ciagle ten strach przed zmiana terminu :(
          Ale sie rozpisalam :) mam nadzieje ze skorzystasz z tej mojej pisaniny :)

          • macca4 Re: początki 06.12.07, 17:49
            1. My biorąc pod uwagę szczepienia w szpitalu tuż po porodzie też po 4
            szczepieniu (pediatra trochę przyspieszyła - na wypadek jakiejś infekcji, żeby
            zdążyć przed zabiegiem). Zastanawiam sie nad ta 3 dawka wzw - chyba lepiej żeby
            ja podać przed zabiegiem ...
            2. Czyli z gadaniem to samo ...
            3. Dzięki za dokładny opis i wszystkie rady. Od przyszłego tygodnia startujemy.
            Jak będę mieć jakieś pytania to ... jeszcze zapytam ;)
            Hmm bardzo dużo je Twój synek (ilościowo - w porównaniu z moim). Gu je o
            8,11,14,17 i 20 po 150 ml mleka (to o 20 z kleikiem) i ewentualnie jak się
            obudzi (coraz rzadziej) 100 ml w nocy.
            Widzę, że jednak żadne tarte jabłko itp nie wchodzi w grę (szczypie). Spróbuję
            najpierw podawać z mlekiem ale łyżeczką.

            Jeśli chodzi o termin operacji to jakoś po 20 stycznia. Gu będzie miał 7,5
            miesiąca, dużo. Tez uważamy na infekcje ale najbardziej boję się przesunięć nie
            z naszej winy :(
            Morfologię robiliśmy już kontrolnie 2x, wyszło ok.
            Jeśli chodzi o (nie)pozostawanie z dzieckiem w nocy po operacji to z tego co
            czytałam na tym forum ma to trochę sensu - po pierwsze dziecko jest po narkozie,
            na środkach przeciwbólowych, więc opieka pielęgniarek jest wystarczająca.
            Rodzice za to mogą się porządnie wyspać i zebrać siły na następne dni i noce
            (walka z jedzeniem).
            No chyba to już wypraktykowali ...
            • mikolajowa_mama Re: początki 06.12.07, 18:34
              Ja szczepie mlodego skojarzona, tam jest WZW i mamy juz ta 4 dawke. Tak mi z ksiazeczki wychodzi :)
              Nie robilam kontrolnej morfologi, bo sie przez 3 tyg zmagalismy z infekcja :( Wiec nawet nie mam co robic bo wiem ze wyjdzie zle. Daje profilaktycznie cebion 2 x dziennie po 5 kropelek i probiotyki 1 x dziennie. Mam nadzieje ze wzmocni mlodego na tyle, zeby wyniki byly zadowalajace :)
              O jablku zapomnij, nawet dr. Surowiec mi to powiedzial, ze to szczypie i dlatego pewnie wiekszosc dzieciaczkow kaprysi. Ja dawalam jablka z czyms np. marchewka czy jagodami, ale efekt byl ten sam. Wiem ze HIPP ma dozwolone od 4 m-ca banany, morele, brzoskwinie, sliwki,gruszki, banany z z morelami i banany z brzoskwiniami, z reszta zobacz sobie stronke www.hipp.pl. Ja dodaje owoce do kaszki, wiec kupuje bobofruta (bo tani) a syn zjada i nie kaprysi :).
              Duzo je, bo to wielki facet jest :) aktualnie wazy 9 kg, wiec mam co nosic :) A ilosci sa scisle kontrolowane przez pediatre, wiec nie jest to moja samowolka :) Jak byl karmiony zgodnie z wytycznymi ze schematu, to plakal z glodu, budzil sie w nocy, teraz spi od 22 do 6 rano :)Z reszta mleko 2 wprowadzone juz mial w 5 m-cu na to nocne karmienie jak mi sie budzil w nocy 2 razy i plakal a brzuszku mu burczalo jak sie masz. Wiec schemat zywienia traktuje raczej jako sciage kiedy zoltko, od kiedy kaszka z glutenem itd.
              A pytaj o co chcesz, sluze pomoca, rada, i takim ludzkim pogadaniem o dzieciach :)
              • macca4 Re: początki 06.12.07, 20:10
                Duży facet, Gu ok. 8 kg, miał taki okres ze wcinał sporo ponad litr mojego mleka
                na dobę. Ale na szczęście mu przeszło, bo zamrożone zapasy topniały w oczach ;)
                Też przesypia noce, zwykle od 20-21 do 8 rano, czasem z 1 pobudką :)
                Dzięki za wszystko i pisz na priv jakby co.
                • mikolajowa_mama Re: początki 09.12.07, 15:20
                  Macca wyslalam ci maila na gazete :)
    • mikolajowa_mama Re: początki 02.01.08, 10:30
      No i znow mam problem, moze mile forumowe mamy mi pomoga?
      Moj niespelna 7 m-czny synek nie chce siedziec, posadzony na podlodze, czy materacyku w lozeczku, gwaltownie "ucieka do tylu" wygina sie i placze. Polozony odzyskuje dobry chumorek. Duzo lezy na brzuszku, wiec miesnie ma wyrobione, dodatkowo po podaniu palcy, sam dzwiga sie do siedzenia, jednak gdy tylko zaczyna siedziec, wygina sie do tylu, pupa "odjezdza" a dziecko wisi na raczach. Myslalam ze wina moze byc pieluszka, po zdjeciu, robi tak samo. Potem wykluczylam niecjec do twardych podlozy, sadzany na miekkim czy twardym robi to samo. Bylam z tym u pediatry, ta jednak powiedziala ze nie widzi zadnego problemu, mowiac mi ze dzieci z rozszczepami czasem tak maja. Ze niby moga miec problemy z blednikiem, ktore po zamknieciu podniebienia powinny ustapic. Co mam sadzic? Czy wasze pociechy tez maja podobnie? Czy powinnam zmienic pediatre?
      • macca4 Re: początki 02.01.08, 11:32
        A dlaczego koniecznie chcesz go sadzać??
        To naprawdę jeszcze za wcześnie :) Dziecko nie powinno być sadzane zanim samo
        nie usiądzie (a to robi zwykle koło 8 miesiąca, z brzuszka lub z czworaków). My
        rehabilitujemy Gu Vojtą (ze względu na małą asymetrię), mamy fajną
        rehabilitantkę, dużo też czytałam na temat rozwoju niemowląt. Ale istnieje
        tendencja do przyspieszania - w necie mnóstwo osób pisze, że ich 6miesięczne
        dzieci siedzą itp.
        Myślę że to nie kwestia błędnika a po prostu nie jest jeszcze gotowy na siadanie
        (fizycznie).
        Zacytuję Ci kawałek z "mądrej książki":
        "Osiągnięcie czworakowania i uzyskanie stabilności grzbietu Jest stanem
        wyjściowym do samodzielnego siadania. Dziecko przechodzi wtedy, opuszczając
        jedno biodro na podłoże, z pozycji czworaczej do siadu skośnego. Podpiera się na
        jednej ręce i bocznej powierzchni ud, następnie poprzez odepchnięcie się od
        podłoża z jednoczesnym prostowaniem nóg w kolanach osiąga siad prosty. Jeśli
        potrafi już dźwigać tułów na czterech kończynach będzie mogło usiąść prosto i
        używać do zabawy obu rąk jednocześnie, lecz dopóki grzbiet dziecka nie jest
        jeszcze wystarczająco silny, używa ono kończyn górnych, aby podeprzeć się w
        siadzie. Opada do przodu lub na boki. Dziecko, które w wieku ośmiu miesięcy
        Osiągnęło już umiejętność siadu prostego i potrafi czworakować, zwykle pozostaje
        w siadzie nie dłużej niż dwie minuty. Gdy widzi coś leżącego o metr dalej,
        przechodzi do czworakowania i wykonuje kilka kroków. Znowu siada, chwyta
        przedmiot, bawi się nim i znów po najdalej dwóch minutach zmienia miejsce i
        pozycję. Siad nie jest jeszcze "dojrzały" i obserwujemy zaokrąglanie się pleców
        oraz podginanie kolan. Dopiero stopniowo doskonalenie czworakowania poprawia
        wyprost tułowia w pionie i powoduje dociśnięcie całych powierzchni tylnych ud do
        podłoża.
        Jeśli natomiast dziecko sześciomiesięczne sadzamy w rogu kanapy, na poduszkach,
        to zmuszamy je do utrzymania pionowej postawy tułowia zanim jego grzbiet jest do
        tego przygotowany. Dziecko albo upada dl przodu wyginając w pałąk kręgosłup,
        albo opada w bok i ustawia asymetrycznie kręgosłup tak, że stanowić to może
        zagrożenie dla jego przyszłej postawy. Obecnie obserwuje się znaczną liczbę
        niemowląt z asymetrią ułożenia, a ponad 70% uczniów szkół podstawowych ma wad
        postawy lub płaskostopie. Asymetria ułożenia nasila się właśnie poprze nadmierne
        obciążanie kręgosłupa podczas zbyt wczesnych prób sadzania niemowlęcia. A więc
        prawidłowa pielęgnacja i rozsądek rodziców mogą przyczynić się do zmniejszenia
        problemów dziecka w późniejszym okresie życia.
        Samodzielne przyjmowanie przez dziecko wyższej niż dotąd pozycji świadczy, że
        jest już ono do tego pod każdym względem przygotowane. Oznacza to, że aparat
        ruchu (kości, mięśnie, stawy i więzadła) gotowy jest na pokonywanie nowych
        obciążeń. Wówczas nie grożą więc dziecku deformacje lub efekty przeciążenia.
        Zatem okres czworakowania to w jakimś sensie zbieranie kapitału zdrowia
        fizycznego na przyszłość.
        Stosowanie nosidełek, utrzymujących tułów niemowlęcia w pionie, powinno mieć
        miejsce dopiero wtedy, gdy dziecko ma przygotowaną mięśniową osłonę dla
        kręgosłupa -, a więc wtedy, gdy niemowlę nauczy się utrzymywać tułów w pozycji
        czworaczej. Często widzi się w sklepach młodych rodziców z malutkim niemowlęciem
        w nosidełku, które śpi. Głowa wisi mu na jedną stronę i pod jej ciężarem pewne
        mięśnie szyi naciągają się nadmiernie, a zwiotczały w czasie snu tułów nie
        stanowi żadnej ochrony dla kręgosłupa. Naciągnięte mięśnie szyi bolą, a każdy
        krok taty, dzielnie dźwigającego maluszka, jest urazem dla kręgów, które
        uderzają o siebie. Można się spodziewać, że te mikrourazy powierzchni stawowych
        kręgów spowodują u dorosłego już człowieka wcześniejsze pojawienie się tak
        zwanych chorób zwyrodnieniowych kręgosłupa. Zachęcam zatem do krytycznej
        refleksji nad zbyt wczesnym stosowaniem nosidełek."
        • ania2812 Re: początki 02.01.08, 11:46
          Twój syn ma jeszcze czas na siedzenie.Czasami nie ma sobie co brac
          nawet słow lekarza do serca.... mi wymyślali wszystko-
        • mikolajowa_mama Re: początki 02.01.08, 12:09
          Chmmmm.... bo to siadanie to od lekarki uslyszalam, ze dzieci na przelomie 6-7 m-c powinny posadzone siedziec, najpierw niepewnie, z podpieraniem sie raczkami, z czasem samodzielnie. No i dzieci kolezanek, ktore rodziy ze mna w tym samym dniu, juz siedza, jednej synek juz biega na czworaka. Z reszta nawet i w necie kalendarz rozwoju dziecka mowi ze powinien... www.edziecko.pl/pierwszy_rok/1,79724,2637104.html "Dziecko podparte poduszką siedzi już zupełnie pewnie. Samodzielne siedzenie sprawia mu jeszcze nieco trudności, po chwili zmęczone opada do przodu, ale ćwiczy bardzo wytrwale i z pewnością wkrótce nabierze wprawy." lub babyonline.pl/kalendarz_rozwoju_dziecka.html?cac_month=6 "Rady dla rodziców: - Sadzaj dziecko na swoich kolanach, podtrzymuj lekko w pasie, a potem zwalniaj uchwyt, pozwalając by maluch siedział przez kilka sekund samodzielnie." Nasza pediatra tez go posadzila i wtedy powiedziala nam o bledniku. Wiec teraz to juz nic nie wiem... ja go nie sadzaqm na sile, jak mu daje palce to on sie dzwiga, siada a potem odjezdza pupcia, jak by go ten tyleczek bolal no i placze... polozony znow zaczyna sie smiac (wogole podziwiam jego zdolnosc do przechodzenia od euforii do lez w ciagu kilku sekund). Ale bardzo dziekuje za cytat z madrej ksiazki, przestane sie przejmowac az tak bardzo :)
          A powiedz mi czy masz moze jakies info co do terminow operacji w imid? Bo mamy chyba w miare podobny termin, a tu masowe zwolnienia lekarzy itp...

          ---
          kobiety są do kochania, a nie do rozumienia
          • mama_kubka Re: początki 02.01.08, 12:47
            Mikolajowa_mamo, mój syn usiadł całkowicie samodzielnie jak miał
            prawie 10 m-cy, wszystkie jego koleżanki już się wtedy przymierzały
            do chodzenia ;-). Sama go nie sadzałam, ale poszliśmy do
            rehabilitantki, która kiedyś wzbudziała moje zaufanie, stwierdziała,
            że Kuba jest poprostu duży i potrzebuje więcej czasu, zaczął chodzić
            też późno - 14 m-cy, ale nie ma żadnych opóźnień ruchowych.
            Pozdrawiamy i luzik całkowity, jeszcze zatęsknisz, żeby sobie
            Mikołaj poleżał :-)
            • mikolajowa_mama Re: początki 02.01.08, 13:23
              No to przynajmniej o ten problem, jestem spokojniejsza :)
              Moj syn jest, na moje nieszczescie (a raczej mojego kregoslupa i rak) duzy, wazy ponad 10 kg, wiec moze i to jest przyczyna niecjeci do siadania? Musi ten ciezar utrzmac w pionie :D
              Za to wlozony do kojca daje popisy swojego... lenistwa :) Umie sie obracac z brzuszka na plecy i odwrotnie, ale jak raz sie obruci na brzuszek to lezy i steka, wola zeby go odwrocic, umie sam, ale po co? Dobry rodzic przyjdzie i pomoze dziecku, po 10 minutach takich lamentow, prawda? Umie juz pelzac, kreci sie po kojcu, i dosc smiesznie przewraca sie z brzuszka na plecy. Podkula pod siebie nozki jak do raczkowania i dopiero sie przekreca, za to z plecow na brzuszek potrafi normalnie :) No i te jego smieszne "robaczkowanie". Podkula nozki, ale raczki ma zdluz cialka i jedzie na buzi kawalek, potem tylko w ustach ma pelno niteczek z kocyka i flanelki :)

              Co do terminu operacji, my nie bralismy do tej pory Koziej pod uwage, ale jak tak dalej pojdzie, to trzeba bedzie. Tylko mam pytanie jak dlugo sie teraz czeka na Koziej? I jak to sie zalatwia? Trzeba miec skierowanie?
              • macca4 Re: początki 02.01.08, 13:32
                Czyli wszystko z nim ok :)

                Czeka się niby ok 3 miesięcy ale czasem jakieś dziecko jest chore i da się
                "wskoczyć" szybciej. Nie trzeba żadnego skierowania - po prostu zadzwoń i
                pogadaj: 022 827 48 22
              • u.too Re: początki 04.01.08, 14:57
                czy leżąc na brzuszku Mikołaj często trzyma rączki z boku ? nasze
                Maleństwo miało podobnie i mamy zalecenie by rączki położone pod
                buzią za łokciami podtrzymywać wałkiem i w ten sposób ćwiczyć by
                zniwelować postawę 'pływaka' jak to określił neonantolog,
                taką postawę ma wiele niemowląt i należy jedynie unikać trzymania
                dziecka na rękach przodem do siebie bo utrwala to szeroki rozstaw
                ramion

                Ola była drobna i szybko siedziała, ale dość późno chodziła, ale jej
                straszy brat odwrotnie ;)
          • macca4 Re: początki 02.01.08, 13:07
            Lekarz lekarzowi nierówny (niestety) - ja im bezgranicznie nie ufam, wolę sama
            sprawdzić w kilku źródłach. Jest taka ogólna opinia, że 6-7 miesiąc to pora na
            siadanie. Ale w tych 2 książkach co specjalnie sobie kupiłam wyraźnie jest
            napisane, że najpierw czworaki potem siadanie. Niestety często pediatrzy tych
            książek nie czytają (a są właśnie głównie dla nich przeznaczone - jest tam
            napisane co po kolei dziecko powinno robić, jakie objawy są niepokojące itp)
            Lekarz rehabilitant i rehabilitantka owszem - na chwilę Gu posadzili (żeby
            sprawdzić jak sobie radzi, bo rzeczywiście chwilę już powinien się utrzymać w
            tej pozycji) ale zabronili robić to samemu.
            Opracowania internetowe to już w ogóle trzeba z pewną dozą ostrożności przyjmować ;(
            A inne dzieci - jeśli rodzice ciągle je sadzają to szybciej się mięśnie
            odpowiedzialne za tą pozycję wzmocnią (ale jaki to będzie miało wpływ na kręgi i
            stawy ZANIM się wzmocnią?)
            A to że się podciąga do siedzenia jak mu się poda rękę to normalne :)
            A przekręca się swobodnie z pleców na brzuch i odwrotnie? Kręci się na brzuchu
            wokół osi (pępka)? Próbuje podnieść pupę z podłogi na brzuchu? Pełza do tyłu? To
            są umiejętności na końcówkę 7 miesiąca :) Zresztą nie musi być aż tak książkowo
            ;) 2-3 tygodnie do tyłu czy przodu to norma.

            Większy problem to termin operacji ... My mamy na 24 stycznia.
            O tych anestezjologach wiem tylko tyle co na forum. 12 grudnia Prof Dudkiewicz
            mówiła mi, że w styczniu powinno być lepiej z zabiegami w szpitalu bo miało być
            więcej sal (ale chyba anestezjologów nie przewidziała). My mamy zaklepany też
            termin na Koziej i w ostateczności tam zrobimy zabieg. Na razie czekam do 18
            stycznia - wtedy mam dzwonić do IMID.
Pełna wersja