Dodaj do ulubionych

ciągle zatkany nos

02.04.07, 15:38
Witajcie
Moja Zosia co jakiś czas ma taką przypadłość, że ma zatkany nos.
I to nie jest zwykły ropny katar, bo jak już coś się uda z niego ściągnąć, to
jest to barwy biało-przejrzystej.
Najpierw było to jesienią, ale wtedy brała taką ilość leków, że już nie wiem
od czego ale przeszło.
Potem wlokło się przez cały styczeń, w końcu trafiliśmy na prywatną wizytę do
niezmiernie cierpliwej p. doktor i po sinuprecie, ACC 200, kalium muriaticum
(homeopatyczne granulki) przeszło.
Miesiąc przerwy, i w marcu, po grypie znów się pojawił ten katar-niekatar.
Byłam już z tym jesienia u laryngologa (kazał brać przez 3 miesiące
lymphomyosot - właśnie skończyliśmy), robiliśmy badanie słuchu i podobno z
migdałkami nie jest źle. W dzień nie sprawia to problemu, najgorzej jest
nocą, bo Zosia chrapie, śpi z otwartą buzią, i ma bezdechy (nie potrafi sobie
czasem poradzić z oddychaniem buzią).
W środę idziemy do alergologa na testy skórne (może one coś wyjaśnią), więc
nie mogę podawać Małej teraz żadnych leków, jedynie tylko wpuszczam wodę
morską i próbuję ściągać fridą, nic prawie nie schodzi mimo, że w nosie
furkocze.
Dodam, że poza tym zapchanym nosem i sporadycznym mokrym kaszlem (pewnie od
spływającej wydzieliny) Zosia nie ma żadnych dolegliwości. Jest pogodna, ma
apetyt (o ile w jej przypadku można mówić o apetycie), rozrabia.
Pytam, bo w przychodni bagatelizują moje obawy, dziecko osłuchowo i oglądowo
jest zdrowe. Już sobie myślę, że jak środowe testy nic nie wykażą to w
czwartek znów pójdę do tej prywatnej lekarki. Przynajmniej ona nie potraktuje
mnie jak przewrażliwionej mamusi.
Spotkałyście się może z czymś podobnym lub słyszałyście wśród znajomych.
Będę wdzieczna za wszelkie podpowiedzi.

Pozdrawiamy
Ania i Zosia (13.11.2003)
Obserwuj wątek
    • ninson Re: ciągle zatkany nos 02.04.07, 15:54
      Witam! U nas podobna sytuacja z tym, że kończy się to zapaleniem oskrzeli. Jesteśmy po kolejnych wizytach u laryngologa i dalej nic. Też ciągle zatkany nosek pomimo że córeczka potrafi nieżle wydmuchać nosek dalej zatkany, gdzieś głęboko. Kolejny antybiotyk bierze w obecnej chwili i nie widzę większej poprawy. Czeka nas następna wizyta u dok. laryngolog a potem u alergologa i jestem ciekawa czy wkońcu dotrą do przyczyny. Robiłam wymas z gardła i z noska ok. Więc nie jesteś odosobniona.
      Pozdrowienia
    • joaska26 Re: ciągle zatkany nos 02.04.07, 16:50
      Mam podobny problem z moją 21mies córcią. Robiłyśmy testy na alergeny wziewne i
      nic. U laryngologa zostały stwierdzone powiększone migdały z podejrzeniem o
      trzeci. Za mies będą testy na alergeny pokarmowe. Jeśli to badanie nic nie
      wykaże to 'wezmę' się za te migdały i wymazy z noska i gardła. Odstawiłam
      smoczek bo nie dość że nos zatkany to jeszcze buzia 'zatkana' ale nie wiele
      dało to w kwestii oddychania. W nocy chrapie, charczy, świszczy itp. Nie ma
      bezdechów ale bardzo jest to męczące.
    • isowka Re: ciągle zatkany nos 02.04.07, 20:29
      czesc! u mojego 3.5 letniego krzysia prawie to samo... z tym, ze nos zapchany a
      kataru nie widac. byli pediatrzy, alergolodzy i laryngolodzy,
      diagnostyka 'robalowa' .. niby nic mu nie jest. ale nos od kilku miesiecy
      zapchany. co jakis czas pojawiaja sie infekcje i to co proponuja lekarze to
      antybiotyki...moze zrezygnuje z przedszkola. sama nie wiem...pozdrawiam
      was 'noskowe' mamy!
      • luty71 Re: ciągle zatkany nos 02.04.07, 21:23
        Cytat z książki Bożeny Żak-Cyran (dietetyczka i dietoterapeutka)pt.surpriseddżywiaj
        dziecko w zgodzie z naturą:"Brak odpowiedniej wiedzy i chęć sprawienia dziecku
        przyjemności powodują, że matki podją swoim dzieciom w nadmiarze owoce
        (zwłaszcza banany i inne cytrusowe), nabiał i słodycze. W wyniku naduzywania
        słodyczy i innych wychładzających produktów (nabiał, owoce, soki) dochodzi do
        wytworzenia w organizmie dziecka wilgoci i zimnego śluzu. Zaleganie śluzu
        blokuje przepływ energii w ciele, co wpływa na osłabienie układu
        immunologicznego i zwiększa podatność na infekcje. (...) Leczenie antybiotykami
        nie usuwa przyczyny choroby. Owszem, niszczy w ten sposób bakterie (...) ale
        wilgoć i śluz nadal pozostają w organizmie. Bez odpowiedniej terapii
        żywieniowej organizm dziecka będzie ciągle zapadał na różne infekcje, które są
        chorobami eliminacyjnymi, próbując pozbyć się tego, co niepotrzebne (śluz).
        • magdamroziuk Re: ciągle zatkany nos 02.04.07, 21:39
          dochodzi do
          > wytworzenia w organizmie dziecka wilgoci i zimnego śluzu. Zaleganie śluzu
          > blokuje przepływ energii w ciele, co wpływa na osłabienie układu
          > immunologicznego i zwiększa podatność na infekcje

          taak, a Ajurwedzie nazywają coś podobnego 'ama'smile, autorka widocznie naczytała
          się różnych wschodnich ksiąg i tworzy nowe 'własne' teoriesmile
      • ninson Re: ciągle zatkany nos 03.04.07, 08:09
        Tak mi teraz chodzi po głowie że może jest w tym jakaś logika. Ja od roku podaję dziecku sok wyciskany z grejfruta codziennie. Najpierw w ramach diety antygrzybicznej a później już tak zostało i pije do dzisiaj. Natomiast słodycze to tylko wyrób własny.
        • anula_w Re: ciągle zatkany nos 03.04.07, 08:17
          U nas na pewno nie wywołują kataru owoce, bo Zosia prawie ich nie je, a jeżeli
          już to tylko kawałek jabłka. Podobnie jest ze słodyczami.
          Jedynie zwymienionych wyżej przetworów może to być nabiał, bo Mała sporo tego
          je (na śniadanie i kolację - kaszę lub samo mleko, w międzyczasie w przedszkolu
          lub w domu do wyboru: serek/deserek/actimel).
          Mam nadzieję, że jutrzejszy test podpowie jakieś rozwiązanie, bo już ledwie
          żyjemy po kolejnie marnie przespanej nocy.
      • micka72 Re: ciągle zatkany nos 03.04.07, 19:12
        Moja córeczka miała taki katar niekatar praktycznie od urodzenia. Nic nie
        pomagało, krople, inhalacje, nic. Wymienili nam przed urodzeniem małej okna i
        okazało się, że przy okiennicach wdarła się pleśń. Takie maciupkie kropeczki
        pleśni, prawie niewidoczne przy ramach okiennych-po likwidacji tego paskudztwa
        małej katarek minął. teraz też go miewa czasami, ale to winna alergii
        pokarmowej. Najgorsze w tym wszystkim jest, że ten zalegający katar powodował
        zapalenie uszu.
        • mamamiwi Re: ciągle zatkany nos 03.04.07, 20:08
          Zgadzam się tutaj z luty71!!!! Ja stosuję TAKĄ dietę u moich maluchów. Efekt przerósł moje oczekiwania. Nie znam co prawda książek Bożeny Żak-Cyran, ale podam
          Wam cytat z Anny Ciesielskiej, która u mnie w domu króluje.
          „...Katar jest niewinnym objawem dającym nam znać, że zjadamy niewłaściwe pożywienie, które osłabia śledzionę, wątrobę i płuca, a efektem tego jest właśnie katar i sapka (...).
          Katar pierwotny, niewinny, jest spowodowany najczęściej nadmiarem słodyczy i mleka oraz smaku kwaśnego w pożywieniu –owoce, jogurty, soki, sery, kurczaki. W konsekwencji tworzy się śluz patologiczny(...).
          Jakikolwiek katar, również ten alergiczny można ZLIKWIDOWAĆ przez zmianę pożywienia eliminując wszystko, co kwaśne surowe i zimne, również mleko, sery, jogurty, słodycze, kurczaki, wędliny i wprowadzając pożywienie gotowane, zrównoważone, ciepłe.”
          Lekarze Wam tu nic nie pomogą, ewentualnie będziecie mieć spokój na chwilę. Nasi współcześni medycy likwidują skutki a nie przyczyny.

          Magdamroziuk a Ty najpierw przeczytaj a potem krytykuj. Mam nadzieje, że chociaż niektórym z Was pomogłam.
          Pozdrawiam!!
    • isowka Re: ciągle zatkany nos 03.04.07, 21:28
      wiecie co dziewczyny? przeraza mnie, ze tyle z wymienionych rzeczy musialabym
      wyeliminowac z dosc ubogiej juz diety mojego krzysia. ale moze warto..smile.
      ciezko bedzie, bo maly z niego uparciuch. ale pomalu wyeliminuje pare rzeczy i
      zobaczymy, czy to cos zmieni. wiadomo, ze kazde dziecko jest inne i nie
      kazdemu 'usuniecie' banana czy soku z diety moze pomoc i katar, czy zapchany
      nos zniknie, jak za dotknieciem czarodziejskiej rozdzki, ale mnie przeraza
      widmo kolejnych dawek antybiotykow...chce tez aby mial kontaky z dziecmi w
      przedszkolu, wiec sprobuje. zycze wszystkim 'noskowym' mamom (i ich pociechom)
      troche wytchnienia i duzo zdrowka oraz wesolych swiat!
      • ninson Re: ciągle zatkany nos 03.04.07, 23:05
        Mam podobne odczucia jak ty isowka. Zgadzam sie z tym, że podanie następnego antybiotyku jest zgrozą i jeśli to co piszą dziewczyny o diecie pomoże to może warto spróbować. Zastanwiam sie tylko po jakim czasie można sie spodziewać tych dobrych efektów i czy wogóle one wystąpią. Chciałabym żeby moja córeczka wkońcu nie płakała przy zakrapianiu zatkanego noska. Doberj nocy.
        • luty71 Re: ciągle zatkany nos 04.04.07, 01:15
          Autorka cytowanej przeze mnie książki od przeszło 20 lat zajmuje się zdrowym
          żywieniem (głównie dzięki prawidłowej diecie wyszła z problemów
          onkologicznych),napisała kilka książek, prowadzi konsultacje dietetyczne, kursy
          zdrowego żywienia. Według zasad zdrowego żywienia (a myślę, że nie są to teorie
          tworzone od tak "na kolanie")proporcje w diecie małych dzieci powinny być
          następujące:"40-50% zboża i naturalne produkty zbożowe, 20-30%warzywa ,10-15%
          rośliny strączkowe,nabiał i/lub inne produkty pochodzenia zwierzęcego, 5-10%
          owoce (świeże i suszone)"
          W swojej książce autorka wiele razy podkreśla jak w diecie małych dzieci ważne
          są kasze, pełne ziarna zbóż(miękkie,rozklejone,dobrze ugotowane).

          Nie chcę, żeby posądzono mnie o robienie reklamy autorce - chcę się tylko
          podzielić z Wami z bardzo rozsądnymi (według mnie) uwagami na temat związku
          żywienia dzieci i ich stanem zdrowia. Nie będę tu cytować całej ksiązki ale
          wydaje mi się, że warto ją mieć.

          Ktoś pytał, czy stosowalam taką dietę u moich dzieci - już odpowiadam:
          Syn (3,5roku) - alergik od urdzenia praktycznie i od zawsze na ostrej
          eliminacyjnej diecie (najpierw ja oczywiście- patrząc z pespektywy był to
          raczej brak diety tzn. nie jedz nic i ani słowa o tym co jedz w zamian) - do
          tej pory nie je (miedzy innymi)owoców cytrusowych (jedynie banany), słodyczy
          (oprócz domowego ciasta drożdżowego), nabiału , staram się nie podawać mu
          białego cukru (nie wyeliminowałam go całkowicie)- tam gdzie się da zastępuje go
          melasą buraczaną i syropem z daktyli -do tej pory (odpukać oczywiście) syn
          musial zazyć antybiotyk raz( w wieku 5 miesięcy zachorowal na zapalenie
          oskrzeli), poza tym jedyne problemy to czasami katar (też nie wiem czy nie
          związany z glistą)- podstawą diety syna są kasze ( jaglana, gryczana,
          jęczmienna, płatki owsiane), warzywa, z owoców jabłka, sliwki, czarne jagody
          oraz suszone - rodzynki, morele, daktyle, żurawina, podaję też amarantus, olej
          z wiesiołka, oliwę z oliwek i masło klarowane. Wędlin syn nie je, piekę mięso
          (indyk i schab wieprzowy). Gdyby nie duże problemy skórne (alergia i glista)
          mozna by uznać, że dziecko właściwie nie choruje.(odpukać po trzykroćsmile

          córka (14miesięcy) - brak alergii (smile))))))))
          bardzo uważnie podchodze do diety -jest podobna do diety synka plus kefir,
          biały ser, masło (zdecydowałam się nie podawać żadnych mieszanek mlecznych z
          prochu ale podkreślam to moja własna decyzja - jeszcze karmię piersią) czekam
          az mała skończy 2,5 roku może 3 i spróbuję dać zwykłe mleko (tylko nie z
          kartonu). Jeśli chodzi o choroby to zaliczyliśmy trzydniówkę, i ze dwie
          infekcje z katarem i lekkim kaszlem ale wyszliśmy z nich bez antybiotyku,
          domowymi sposobami.
    • jagoda9999 Re: ciągle zatkany nos 04.04.07, 08:34
      Ja mam taki zapchany nos, kiedy jesm słodycze lub mąkę pszenną. Mam przerost
      candidy i kiedy tylko nie trzymam diety zaczyna zapychać się nos i chyba
      zatoki, bo kiedy pochodze po dworze np. przy wietrznej pogodzie dochodzi do
      rozwinięcia jakiejś infekcji, albo takiego zwykłego przeziębienia.
      • mamamiwi Re: ciągle zatkany nos 04.04.07, 09:22
        Witajcie!! Jeżeli czas na podsumowania to ja napiszę jak to było u nas. Mój starszy syn w maju będzie miał trzy lata, w okresie między ósmym miesiącem życia a półtora rokiem chorował na obturacyjne zapalenie oskrzeli. Chorował często!!! Dostawał duszności, dusił się, raz wylądowaliśmy w szpitalu. Lekarze zalecali oczywiście sterydy ja wtedy zaczęłam szukać i znalazłam A. Ciesielską i jej książki „Filozofia życia” i „Filozofia zdrowia”. Zaczęłam stosować ścisłą dietę u małego, od półtora roku nie zachorował ani razu a podkreślam, ze miał alergię nie pokarmową a wziewną, co według mnie ma znaczenie, bo co niektórzy twierdza, że tylko alergię pokarmową można „wyleczyć” za pomocą diety. Nie wiem dziś co to katary, kaszle, mały super się rozwija.
        Na śniadanie je owsiankę z kaszki kukurydzianej i płatków owsianych z miodem i przyprawami na wodzie. Mleka nie dostaje wogłule. Je jajka, wędliny także ale tylko obgotowane w ziołach i przyprawach. Z mięs tylko cielęcinę, młodą wołowinę, indyka. Wieprzowinę bardzo rzadko, kurczaków wcale!!!! Kasze to tylko gryczana nie palona, jęczmienna, płatki owsiane, kaszka kukurydziana, ryże (rzadko). Kaszy manny nie dostaje bo jest bardzo niezdrowa, i jaglanej też bo - uwaga luty71 jest sluzotwórcza!!!! Soków nie pije wogłule, zero cukru
        (moje dzieci nie znają słodyczy ze sklepu) tylko od czasu do czasu ciasta pieczone. Owoce tylko w sezonie i bardzo niewiele. Do picia tylko kawę zbożową na wodzie z przyprawami (cynamon, kardamon, imbir), posłodzona miodem. Herbatę (tymianek, lukrecja, anyż, imbir). Mąkę pszenną zastąpiłam kukurydziana i kasztanową (ta jest nowością). Chlebek tylko 2-3 dniowy, żadnych bułek, rogali itp. Starszy uwielbia grzanki z patelni, które można robić w różnych kompozycjach. Jedzą mnóstwo zup ale nie kwaśnych więc odpada np. pomidorowa, żurek itp. I tak mogłabym jeszcze pół dnia wymieniać!!!
        Wszelkie suszone owoce też są śluzotwórcze np. rodzynki więc radze z nimi ostrożnie.
        Mój młodszy też jest na takiej „ diecie” , ma rok w kwietniu i nie wiem co to choroby.
        Ich odporność znacznie wzrosła!!!
        Ja jednak zrobię reklamę P. Ani, bo gdyby nie Ona to moje dziecko byłoby dzisiaj na sterydach. W kwietniu jadę na konsultację do Poznania, po więcej wskazówek. Wiem jedno gdyby mamy odpowiednio żywiły swoje dzieci to forum alergie by nie istniało.
        Pozdrawiam!!
        • ninson Re: ciągle zatkany nos 04.04.07, 10:41
          Wszystko pięknie ale moje dziecko 3/4 z tych produtów ne włoży do ust. Dobrze że od pierwszych posiłków podawałaś dziecku te pokarmy to się dostosowałay, ale u nas będzie straszna jadka jak nie dostanie mleka, które bardzo lubi, nie wspominając o kaszach którymi pluje dalej niz widzi.To nie jest proste jak dziecko już ma jakieś przyzwyczajenia żywieniowe.
          • mamamiwi Re: ciągle zatkany nos 04.04.07, 11:32
            Wybór kochane mamy należy do Was. Znam osobiście matki, które wprowadzały dyscyplinę żywieniową 10-latkom i starszym dzieciom. Ucięły nagle podawanie soków, mleka i innych „świństw” by uciąć wreszcie choroby. Ja Wam w tym nie pomogę, musicie same ruszyć głową jak to zrobić. Na pewno nie jest to łatwe!!! Ale chyba warto dla zdrowia maluchów.
            Mogę Wam doradzić jedynie tyle, że odstawienie cukru w każdej postaci wzmaga apetyt, dzieci zdrowiejąc jedzą coraz więcej.
            A propos mleka jest ono najbardziej zakwaszającym produktem na świecie zaraz po piwie!!! I nie ma nic wspólnego ze zdrowiem.
            Pozdrawiam!!!
            • luty71 Re: ciągle zatkany nos 04.04.07, 15:16
              Mamamiwi absolutnie się z Tobą zgadzam!!!! Zdrowe żywienie to podstawa (a
              wszelkie danonki, bakusie, actimelki,lubisie i kaszki ekspresówki i soczki są
              zaprzeczeniem zrowej diety)- ja mam tylko jeden problem - synek jest alergikiem
              i z jednej strony chciałabym go żywić zgodnie z zaleceniami i radami
              doświadczonych dietetyków a z drugiej boję się podać mu pokarmy typu miód, bo
              wiem jak silną reakcję mogą wywołać.Piszesz, że z mięsa podajesz na przyklad
              wołowinę i cielęcinę - u nas przy skazie białkowej wydaje mi się, że to mięso
              odpada. Nie wiem czy taka dieta (na przykład proponowana przez panią Żak-Cyran)
              stosowana co do joty n naszym przypadku nie przyniosłaby więcej szkody niż
              pożytku - jest to jednak gdybanie i chyba powinnam pojechać na konsultacje do
              Łodzi.
              PS Pisząc o mleku miałaś na myśli słodkie? CZy kefiry, jogurty (naturalne -
              jesli w ogóle takie można kupić)też zakwaszają?
              • mamamiwi Re: ciągle zatkany nos 04.04.07, 16:09
                Luty71 ja mówię o wszelkim mleku zarówno kwaśnym jak i słodkim, oraz o wszelkich pochodnych mleka, czyli jogurtach, serkach i wszelkich teraz reklamowanych cudach. Ciesielska opiera się na naturze produktów, czyli ich smakach. Mamy pięć smaków – słodki, ostry, słony, kwaśny, gorzki. I tak np. cielęcina ma naturę słodką, wołowina też a kurczak ma naturę kwaśną. Dalej wymieniając np. wędliny są słone, wieprzowina też itp. I tak wymieniać można w nieskończoność. Bo wszystko co wkładamy do ust ma jakiś smak.
                Organizm dziecka może wzrastać jeżeli w jego diecie przeważa smak słodki (ale nie chodzi tu absolutnie o cukier), tylko o smak słodki typu marchewka, cielęcinka, ziemniaki, dynia itp.
                Jeżeli dodasz do jadłospisu synka produkty o naturze słodkiej zacznie się on pięknie rozwijać. Nie umiem Wam tego w skrócie wytłumaczyć – temat rzeka.
                Powiem ci luty71 jedno przeczytaj książki, na końcu są przepisy dla całej rodziny, jest ich dużo, wszystko pycha - a ja daje Ci gwarancję, że jak zaczniesz stosować, to za rok zapomnisz o alergii, skazie i innych tam problemach.
                Znam dziecko którego skóra na Ciesielskim żarciu z atopowej stała się aksamitna.
                Pozdrawiam!!
              • asia9817 Re: ciągle zatkany nos 04.04.07, 16:09
                Już kiedyś o tym pisałam ale napisze jeszcze raz.Moja córcia walczyła z
                ogromnym katarem ikaszlem doprowadzającym do duszności lub wymiotów przez 2-
                lata,był alergolog, laryngolog i ciągłe leki a do tego nieprzespane noce i
                bezsilność i dzięki wam wpadłam na genijalny pomysł odstawienia mleka,
                ograniczenia słodyczy, wprowadzenia innych produktów jak kasze których
                wcześniej nie chciała wziąść do ust i dobrze wiem jak trudno wprowadzić zmiany
                ale jest to możliwe.Mleko to był główny posiłek julki i wydawało mi się że
                zagłodze julke bo nic więcej nie weźmie do ust ale udało się,wymyślałam różne
                rzeczy byle tylko ją czymś zachęcić, musiałam walczyć z rodziną że mogę mieć
                racje którą przyznają mi dopiero teraz odkąd nie ma kataru ,nie ma duszności i
                trwa to już 3-miesiące ale ile się napłakałam to moje .Dziewczyny nie wierzcie
                reklamą mleka danonków i innych ktoś na tym dużo zarabia kosztem naszych
                dzieci.Jeśli nic się z dzieckiem nie dzieje to dobrze ale jeśli tak to
                próbujcie diety u nas przeszło po 3 tygodniach, dziecku nie zaszkodzi taki
                okres a wy może odetchniecie tak jak my lub wrócicie do mleka jeśli nie
                pomoże.Rozpisałam się,serdecznie pozdrawiam
        • brises73 Re: ciągle zatkany nos 05.04.07, 10:23
          Moim skromnym zdaniem, kasza jaglana jest rzeczywiście śluzotwórcza ale tylko,
          wtedy gdy się ją źle przygotowuje, lub zjada sie jej duuuuże ilości. Poza tym,
          reprezentuje żywioł ziemi, smak słodki właśnie (tak bardzo potrzebny do
          rozwoju), jest zasadotwórcza (nie może więc zakwaszać) i ma jeszcze jedną fajną
          cechę: jest neutralna, to znaczy, że od tego w jaki sposób się ją przygotuje,
          zależy czy będzie potrawa rozgrzewającą, czy wychładzającą. Ja tam kaszę jaglana
          polecam. Oczywiście według 5 przemian lub w wersji makrobiotycznej.
          -
          Miłoszek ma już...
          ...a tak wygląda
          Jesteśmy razemjuż...
    • kok73 Re: ciągle zatkany nos 04.04.07, 21:03
      U nas dokładnie to samo. Ciągle zapchany nos i niekończące się ilości śluzu
      ściągane tylko z jednej dziurki (skrzywiona przegroda). Kończy się to co chwilę
      zapaleniem oskrzeli, płuc lub trochę lżejszą infekcją. Synek na 16 miesięcy i
      już 8 antybiotyków !!!. Wycieczki po pediatrach , laryngologach i alergologach
      nic nie dają. Ręce opadają i szkoda malucha. Mam serdeczną prośbę do mamamiwi i
      luty 71 - podajcie dziewczyny jakieś przepisy na żywienie takiego malucha. Z
      mlekiem i jogurtami to będzie straszny kłopot ponieważ on zjada 500ml mleka z
      butli + kasza na mleku 250ml + jogurt + duże ilości owoców wszelakich.
      Napiszcie jak Wam się udało to zrobić. Od czego zacząć ?DZięki
        • mamamiwi Re: ciągle zatkany nos 04.04.07, 22:53
          Kok73 mój mały był mniej więcej w takim wieku jak Twój gdy zaczęłam wprowadzać to żywienie. Więc naprawdę masz uprzywilejowana sytuację. Ja mojemu to wszystko odstawiłam i koniec kropka dosłownie z dnia na dzień. Na drugi dzień już miał inne jedzenie a za dwa dni już nie pamiętał starego. Wprowadziłam mu jedzenie ciepłe, gotowane. W książkach, które wam poleciłam jak pisałam wcześniej jest na końcu mnóstwo przepisów dla całej rodziny, a naprawdę wszystko super smaczne. Ja gotuję w zasadzie tylko z tych książek.
          Mój rano je owsiankę na wodzie jak wcześniej pisałam z kaszki kukurydzinej i płatków owsianych z przyprawami miodem i cytryną. Owsianka ma dosłownie smak budyniu waniliowego. Jest super!! Na drugie śniadanie kanapki, grzanki, jaja, grzanki jajeczne, omlety itp. Mnóstwo zup często na obiad a potem jeszcze na kolację. Drugie danie mięsko – cielęcina lub indyk najczęściej w formie sosów z ziemniaczkami. Kaszami natomiast zagęszczam zupy.
          O napojach już pisałam. Moje dzieci mają ogromny apetyt, przy nich Smok Wawelski to niejadek. Owszem to wszystko jest pracochłonne, ale co jest dzisiaj bez pracy?
          Aha, jeszcze chciałam napisać o tym żebyście dawały jak najwięcej rosołów u mnie są często nawet dwa razy w tygodniu, ale rosołów wołowo – indyczych z czosnkiem i cebula, dużo marchewki, pietruszki (bez makaronów, chyba że z lanymi kluskami). Dzieci tego nie wyczują a one bardzo stymulują układ odpornościowy. No i do wszystkiego imbir – do zup, mięs itp. Ten mój starszak też dostaje raz na jakiś czas rarytasy np. pizzę (przepis na nią też jest w książce), tartę, frytki potarte roztopionym masełkiem i takie inne bajery. Ja u lekarza nie byłam od Bożego Narodzenia 2005 roku, i się nie wybieram.
          Kok73 możesz zacząć gotować małemu owsiankę na rano i na kolację on jest jeszcze na tyle mały, że może ja jeść dwa razy dziennie. Dodawaj mu na końcu mleka, ale codziennie mniej o ileś tam aż w końcu się całkiem odzwyczai. Ja tak robiłam na początku. Z miodem też tak robiłam najpierw słodziłam więcej a teraz tylko „łamię” ten mak kaszki miodem. Mogłabym tak jeszcze pisać z pół dnia – dziewczyny przeczytajcie książki polecam a zapomnicie o każdej alergii, tam jest wszystko super opisane.
          A śluzotwórczy jest np. jeszcze świeży chleb, wszelkie suszone owoce np. rodzynki, ciasta najbardziej, zbyt dłuża ilość tłuszczu, mleko i jego przetwory, kasza jaglana w zasadzie wszystko ale w nadmiarze.
          Moja sąsiadka ma np. dwie córki którym od urodzenia z nosa leci. A ona się zastanawiała dlaczego. Mówiłam jej ona nie chce słuchać małe jedzą same kurczaki, jogurty i owoce są wiecznie chore. Ale jak nie chce słuchać widocznie tak woli i jest bardzo dumna z tego, ze jej dzieci piją duuużo mleka i będą miały zdrowe kości. Ach szkoda dzieciaków!!
          Oj ale sie rozpisałam!!!

          Pozdrawiam!!
            • mamamiwi Re: ciągle zatkany nos 05.04.07, 11:32
              Luty71 gorąco polecam, kup książki i przeczytaj. Na początku mogą Ci się wydać trudne, ja też tak miałam. Potem powoli zaczęło się wszystko układać. Jak już przeczytasz to wejdź na forum do Pni Ani, Ona w zasadzie co środę udziela odpowiedzi na nurtujące nas pytania. Ale radzę najpierw przeczytać książki. Moje są już całe porozklejane, poplamione ciągle z nich korzystam - to skarbnica wiedzy. Na forum też mnie znajdziesz tez czasami tam piszę!! Ale coraz mniej, wszystko mi się ładnie rozjaśnia. Zresztą tak jak pisałam, wybieram się na konsultacje do Poznania w maju – długo wyczekiwane.
              Luty71 w książce znajdziesz jeszcze informację żeby używać kaszy jaglanej (niech Cię to nie zdziwi) – to jest rzecz, która się zmieniła odkąd one zostały napisane bo mimo, że ta kasza jest słodka to jednak zimna i właśnie śluzotwórcza. Zresztą archiwum forum Ci na pewno sprawę rozjaśni.

              kok73 chciałabym Ci jeszcze napisać, żebyś do owsianki jak będziesz robić zmiksowała płatki owsiane na drobniutko. Dlatego on potem smakuje jak budyń. Wydaje mi się że kiedyś chyba jakaś Gosia podawała przepis na owsiankę na forum jedzenie. Też korzystała z książek.

              Pozdrawiam!!!
              • luty71 Re: ciągle zatkany nos 06.04.07, 01:03
                Ksiązki przeczytam - staram się zdrowo żywić swoje dzieci (myślę, że sporo się
                dowiedziłam przez te 3,5 odkąd walczę z alergią i teraz na przykład widzę jak
                nieodpowiedzialnie postępują lekarze, którzy mówią matce proszę przejść na
                dietę eliminacyjną, prosze nie jeść tego, tego i jeszcze tamtego - ale nie
                mówią co jeść można, czym zastąpić wykluczone pokarmy), mam jednak wiele obaw
                co do diety syna - boję się mu podać wielu rzeczy, bo wiem jak gwałtownie może
                jego organizm zareagować.

                Czy możesz mi podać jakis bardziej dokładny adres na to forum? Co do kaszy
                jaglanej to używałam jej naprawdę sporo - teraz trochę wyluzowałam - staram się
                zmieniać - jemy owsiankę (na wodzie), kaszkę kukurydzianą, jęczmienną, gryczaną
                i amarantus - moja mam zawsze powtarza, że najważniejszy jest umiar.

                Bardzo dziękuję za wszelkie rady, pozdrawiam K.
                • mamamiwi Re: ciągle zatkany nos 06.04.07, 07:53
                  www.centrumanna.pl/kontakt.php
                  Księżki to jednak baza, bez nich ani rusz!! Na forum jest wiele mam które mają poalergiczne dzieci. Wszystkie na poczatku sie bały, teraz jesteśmy już spokojne. Pani Ania odpowie tez na Twoje pytania, jednak nie zadawaj ich w ciemno, bo wiele odpowiedzi jest w ksiazkach.
                  Pozdrawiam!!
          • puszek111 Re: ciągle zatkany nos 10.04.07, 16:31
            Wszystko fajnie jak się nie pracuje i gotuje w domu, tylko co robić jak dzieci
            są żywione w żłobku lub przedszkolu. Już i tak mam problemy z upilnowaniem, żeby
            panie w żłobku nie dawały mleka i przetworów, jak zacznę im mówić z czego ma być
            zupka lub drugie, to każą mi wypisać dzieci!
            • mamamiwi Re: ciągle zatkany nos 10.04.07, 19:55
              Napiszę Ci tylko tyle, że dzieci w żłobkach i w przedszkolach mają przechlapane. Jeżeli dzieci np. na drugie danie obiadowe dostają pączka to ja to nazwę w tylko jeden sposób - świat zwariował!!!!!
              Także obawiam się tego okresu w życiu moich maluchów, jest na to jedyny sposób termosy, termosy i jeszcze tez termosy. Wszystkie mamy pięcioprzemianowych maluchów szykują po prosu swoim dzieciakom jedzonko np. do przedszkola. Ja także mam zamiar tak robić, bo inaczej po prostu zaczną chorować.
              Ale też uwaga ciekawostka, coraz więcej takich pięcioprzemianowych przedszkoli otwieranych jest w całej Polsce, ja niestety w okolicy takiego nie mieszkam i strasznie nad tym ubolewam.
              Pozdrawiam!!!
    • katis1 Re: ciągle zatkany nos 10.04.07, 23:39
      Zainteresowałam sie tą dietąo której piszecie.Wiele czytałam już o róznych dietach, a to antycandidowych, a to takich które sprzyjają pozbyciu sie bakteri. Jedno co sie powtarza, to by nie zakwaszać organizmu no i elimnować melko. Mam pytanie a co z wapniem w takim razie? Moje dziecko ma 16 miesięcy i potrzebuje chyba 800 mg wapnia. NIe dając przetworów mlecznych skąd wytrzasnąc taką ilość. MOje dziecko akurat jest alergikiem i nabiału nie je.Do niedawna było na piersi teraz wprowadziłam bebilon pepti,wczesniej jak miała tak 6- 12 miesiąca piła nutre z piersią. NIe choruje , ale jest nosicielem gronkowca, który w chwili osłabienia zapycha nos ( bez kataru). Przeszła już kuracje uodparniającą, i z 3 bakterii na gardle ( gronkowiec, seriatia, pałeczka ropy błekitnęj) po 2 miesiącach został gronkowiec z +++ spadł na ++. nteresuje mnie ta dieta, bo musze dbać o odpornośc dziecka, a niestety teraz bez piersi boje sie, czy nie zacznie chorować. Odstawiłam małą bo sama jestem chora i próbowałam róznych terapii uodparniających u siebie, ale to chyba uczulało małą.Niektórzy piszą , że zieniaki zakwaszają organizm, że miesa też i lepiej tego nie dawać, ale takie małe dziecko musi coś w końcu cośjeść.Gdybym chciała stosować taką dietę, to co miałabym wyeliminować bebilon pepti? A co z takimi daniami , jak kluseczki, makaron, pierożki- mała bardzo to lubi ( wszytko z mąki zytniej) i tylko tym sie tak naprawde najada.
      • mamamiwi Re: ciągle zatkany nos 11.04.07, 08:16
        Katis1 moje dzieci nie jedzą żadnych jogurtów, nie pija mleka po prostu nie dostają żadnego nabiału. Wapń znajduje się w wywarach mięso - kostnych na których gotujemy zupę naszym dzieciom.
        Pozwolę sobie tu zacytować P. Anię „Używamy zatem mięso w odpowiednich ilościach i w odpowiednim gatunku. Poza tym źródłem wapnia i białka są również produkty roślinne. A jeśli chodzi o wapń, to im go mniej w pożywieniu, tym lepiej jest przyswajany – o tym proszę pamiętać. Problemy niedoborów wapnia to głównie złe jego przyswajanie, a nie niedobory ilościowe.” Jest to cytat z archiwum forum, w książce jest tego więcej ale wybaczcie nie chce mi się tego wszystkiego przepisywać.
        Katis1 ja mojemu małemu jak miał ok. półtora roku odstawiłam mleko i jego przetwory, w tym roku w maju skończy trzy lat i rozwija się super a co najważniejsze przestał chorować.
        Gdy chodzi o te wszystkie bakterie, robaki grzyby i inne cuda o których piszecie to one nie rozwiną się w zdrowym organiźmie. Wystarczy zmienić środowisko a one też znikną.
        Także żadne kuracje uodparniające nic nie pomogą, obrona immunologiczna organizmu to skomplikowany proces i wyjaśnione jest to także w książce. Droga do zdrowia dzieci jest ich własciwe odzywianie!!!!!!

        Dziewczyny to wszystko jest w książkach, ja naprawdę nie jestem specjalistką, ja po prostu zaufałam i zaczęłam gotować swojej rodzinie i wszystkie problemy najpierw naszych dzieci a potem nasze ustąpiły. Fajnie by było gdyby inne mamy też otwarły oczy.
        Pozdrawiam!!!
        • katis1 RE Do mamamiwi 11.04.07, 11:53
          A czy mogę coś jeszcze zapytać. Wciąż zastanawiam sie nad kupnem tych książek, ale musze być pewna, że nie naczytam sie sterty bzdur to raz , a dwa czy moje dziecko alergik ma szanse być tak karmione. Bo ten miód to napewno odpada i już bedzie problem ze słodzeniem.W ogóle to moje dziecko nie jest żywione aż tak źle, jest troszke zbliozone do zywienia twoich dzieci. Tzn my jemy na śniadanie kasze kukurydzianą z amarantusem i do tego jabłka, sliwki lub morele ze słoiczków nie surowe, herbatka słaba z hipa melisa z jabłkiem, potem na drugie śniadanie - tu mamy problemy mała je chleb żytni na zakwasie lub na drożdzach z pasztecikiem z indyka z gerbera, ale przymierzam sie upiec jej jakiś domowy pasztet( nie wiem czy mi wyjdzie), zamiast chleba je też sucharki ryżowe( z brązowego ryżu nie słodzone) z pasztecikiem i szczypiorkiem z własnej hodowli.Czasem robię jej pastę z żółtka ze szcypiorkiem. Wędlin nie chce jesć- piekę jej smam indyka ale nie chce jesc.na obiad zupka na warzywach i na mięsku z indyka ( piersi z indyka) kalafior , brokułu, fasolka szparagowa, brukselka, groszek, marchew por, cebvula zielona pietruszka, czasem burak.Na drugie ziemniaczki z kotlecikiem i kalafior z tłuszczem i amarantusem , lub fasolka szparagowa z tłuszczem lub brokuły, zamiennie kasza jaglana z brokułami, pierozki z mąki żytniej z farszem mięsno brokułowym, lub pyzy takie same lub kopytka zamiast ziemniaka, albo makaron żytni lub kukurydziany z warzywami. NA podwieczorem zjada chrupki kukurydziane i czasem surowe jabłko i na kolacje zupa znów ( ale teraz nie chce jesc zup- i nie wiem jak ją przekonać) chlebek inny niż rano czyli jak rano zytni to wieczorem sucharki ryzowe, kalafior z tłuszczem no i kiedyś cycus a teraz bebilon pepti. Mam ogromny problem z kolacjami, co dać, żeby było syte i mała spała do rana.Nie je słodyczy, mąki pszennej, ciastek itp. czasem dostaje sezamka.MOze też słonecznik ale nie wiem w jakiej postacie jej go dawać.Czy myslisz, że duzo trzeba by było zmieniać, by dojśc do diety wg ksiązki.Acha do zup daje kasze gryczana jaglana lub ziemniaka.Nie próbowałam jeszcze ani owsianki ani kaszy jęczmiennej.A co z masłem, bo chciałabym jej klarowane wprowadzić ,żeby było czym ten chlebek smarować. Daje jej do zupy 1 łyżeczke oliwy z oliwek, lub olej lniany. Zupki są na chudym miesie nie dawałam jej jeszcze rosołu, z indyka to chyba ze skrzydła by trzeba było ten rosół zrobić.A co Ty dajesz na kolacje, albo dawałaś jak pamietasz dziecku jak było w wieku 1,5 roku.MOże spróbuje też cielęcinki, ale to wszystko bedzie trwało w czasie, bo mała uczula sie po dłuższym czasie.ALe sie rozpisałam. Jak możesz to napisz co o tym myślisz, bede wdzięczna. Zakup książek tak w ciemno to jest jednak wydatek, a mąż mnie zabije jak znów coś bezsensowengo wymyślę.
          • mamamiwi Re: RE Do mamamiwi 11.04.07, 13:46
            Jasne, ze możesz pytać. Ja jednak nie jestem specjalistką, wcieliłam tylko książki w życie i efekty są zaskakujące.
            W książkach nie naczytasz się bzdur o kolejnych dietach cud o których teraz wszędzie pełno!! W książkach sa opisane produkty żywnościowe według ich natury jak już wcześniej pisałam.
            Chodzi o to, że jeżeli dzieci, ale też dorośli dostawać będą tylko produkty rozgrzewające i neutralne w swej naturze to wszystkie choroby ustąpią jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki.
            Porównajmy (chyba jest to tu konieczne abyście zrozumiały) my jemy na śniadanie owsiankę, która składa się z: woda + szczypta kurkumy + kaszka kukurydziana + imbir + kardzamon + zmielone płatki owsiane – gotuję ok. 30 min. + sól szczypta + łyżeczka soku z cytryny + znowu szczypta kurkumy + łyżeczka masła lub oliwa i miód.
            A Wy jecie kaszkę kukurydzianą która jest ok. ale dajesz dzieciakom dużo owoców do śniadania chociaż są ugotowane to jednak wychładzające i ściągające. Wszystkie te dodatki do kaszek typu śliwki, jabłka itp. są śluzotwórcze. Pani Ania pisała nam kiedyś, że możemy dodać banana dzieciakom do kaszek, ale też nie za często bo im to po prostu nie będzie służyć.
            Gdy chodzi o chleb to tez już pisałam że tylko pszenno – żytni min. trzy dniowy. Do chleba mogą być jajka w każdej postaci, wędlina ale tylko zrównoważona bo tylko taka nie ma natury wychładzającej( przepis na taka jest w książkach). Przepis na pasztet też jest w książkach moja rodzina go uwielbia, wychodzi naprawdę dobry. Jeżeli sama zrobisz taki pasztet to wiesz, że on dziecku posłuży, bo wiesz co do niego włożysz. Dalej co do tych sucharów to ryż ma naturę ostrą ale jest wysuszający. Moje dostają ryz naprawdę bardzo rzadko i tylko do zagęszczania zup, bo tylko taki ryż w zestawieniu z innymi składnikami w innych smakach będzie dla nas ok. A wiec tylko do zup na cielęcinie bo jest słodka ale już nie do zupy na skrzydle indyka bo indyk jest ostry. Widzę, że Twoja mała je sporo indyka to tez nie jest dobre.
            Popatrz a teraz zupy ja robię tak np. woda + tymianek szczypta + kasza gryczana nie palona + kawałeczek cielęciny + kminek mielony szczypta, gotuje półtorej godziny. Dodaje marchewki, kawałeczek pietruszki, ziemniaki + cebule lub por, czosnek czasami troszkę kaszy jęczmiennej lub płatków owsianych, imbir, czasami kalafior + sól, gotuje do miękkości i miksuję. Daje w smaku kwaśnym łyżeczkę cytryny lub łyżeczkę posiekanej pietruszki + kurkuma + oliwa lub masełko. Buraki są słodkie ale wychładzające!! Więc uwaga w przypadku dzieci. Zupki nie mogą być mdłe, dzieci są smakoszami. Mój starszy ma prawie trzy lata i jeszcze je jedna miksowana zupę. Taka zupa jest lepiej przyswajalna!!!! Dodam, że już potrafi doskonale gryźć. Zmiksuj małej zupkę dobrze przypraw i ją czymś zabaw, dla dzieci w tym wieku jedzenie jest nudne. Ty dodajesz do zupek np. brokuły które są kwaśne wiec z nimi uważaj. Tak samo fasola szparagowa jest słona i uwaga wychładzająca. Absolutnie nie dla dzieci!!! O jaglance już pisałam. Makarony nie są też dla dzieci te z maki pszennej maja naturę kwaśną, są też wychładzające, ale kluski są już ok. moje je uwielbiają zwłaszcza śląskie.
            Jabłka surowe bee, chrupki od czasu do czasu. Twoja córcia jest jeszcze mała może jeść rano owsiankę, potem zupka, potem gulaszyk lub ta sama gęsta zupka , potem znowu owsianka. Najważniejsze jest to żeby jej nie wychładzać i nie osłabiać np. przez fasolę, buraki, surowe owoce, nawet te gotowane. Musisz wykluczyć wszystko co jest wychładzające i przejść na pożywienie neutralno – rozgrzewające a małej się wszystkie bakterie stracą bez antybiotyków i innych lekarstw. Przy dyscyplinie żywieniowej też z czasem alergia ustąpi a po jakimś czasie nawet jej zaczniesz słodzić owsiankę miodem i nic jej nie będzie.
            Ja mojemu już w tym wieku dawałam rosół bo nie karmiłam go już cycem (karmiłam tylko do roku), P. Ania podkreśla, że rosół dla takiego malucha nie może być nazbyt esencjonalny tzn. musi on być rozcieńczony wrzątkiem. Jeżeli ja jeszcze karmisz to sama jedz takie rosoły wołowo – indycze (przepisy są w książkach).
            Napiszę Wam teraz ciekawostkę, mój młodszy syn będzie miał pod koniec kwietni rok. Od jakichś dwóch miesięcy na buzi wyskoczyły mu liszaje czerwone, spore, brzydkie. Babcie jak go ujrzały to za głowę się łapały. Ja oczywiście nie poleciałam do lekarza tylko sama kombinowałam nad nimi. I wykombinowałam to, ze mu źle zupy równoważyłam, dawałam za dużo smaku słodkiego a za mało ostrego i mały tak reagował. Zmieniałam to od jakichś czterech dni i mu się buźka piękna zrobiła, a lekarz by zaraz pewno AZS wymyślił. Pamiętajcie ONI likwidują tylko skutki. Dziewczyny nie bójcie się ja na początku jak czytałam książki nic z nich nie rozumiałam, miałam oczy jak spodki. Dopiero po jakimś czasie wszystko zaczyna się układać. Pozdrawiam!!!
            • katis1 Re: RE Do mamamiwi 11.04.07, 20:08
              Wszystko co piszesz jest bardzo ciekawe, choć troche odbiega od tego co naczytałam sie ostatnio. No właśnie bo ostatnio odradzano mi podawanie zbyt duzo miesa, a Ty piszesz ,że zupka na cielęcińce a potem gulaszyk - też z mięsem. Tak codziennie, dajesz tą cielęcinkę do zupy, a gulasz z czego też z cielęcinki, to tego inyka w ogóle nie dawać. MOja mała je tylko indyka, kiedyś królika. ale teraz nie moge go dostać. Je i w zupce i jako pasztetcik tego indyka. Myslałam dziśbdużo o tym i zanim przestudiuje te ksiązki to myślałam o tym by jednak już coś zmienic i może tak jak mi poleciłaś gotowanić zupki tak jak Ty piszesz, tylko z tymi mięsami zgłupiałam i nie wiem co z tym indorem.owsiankę spróbuję jej zrobić, ale czy bedzie jadła taką mdłą bez owoców - nie wiem - zobaczymy. Do tej kaszki dawałam własnie po to owoce by był słodki smak, bo samej kaszki na wodzie nie zje.dzieki za wszelkie rady napisz mi tylko co z tym mięsem.Ach a ziemniaki są w końcu dobre i może je jesc dziecko codziennie, bo ostatnio słyszalam, by ziemniaki omijać z daleka, dawać sporadycznie.
                • mamamiwi Re: RE Do mamamiwi 11.04.07, 22:26
                  Indyka możemy jeść tak jeden, dwa razy w tygodniu, ale nie więcej bo nas wysuszy!!
                  Katis1 tego mięska jest naprawdę niewiele, dla takich maluchów jest to mięsko wielkości orzecha włoskiego do zupki. A do gulaszu cienki plasterek na dwa dni.
                  Przepis na gulasz : Wlewasz do rondelka wodę i zagotowujesz, dodajesz szczyptę tymianku. Następnie wrzucasz, pomieloną cielęcinkę lub młodą wołowinę, dodajesz szczyptę kminku mielonego i gotujesz ok. godziny. Dalej wrzucasz niewielką marchewkę startą na grubych oczkach, małą cebulkę pokrojoną w kosteczkę, mały ząbek czosnku zgnieciony, szczyptę imbiru. Dosalasz do smaku, dodajesz jeszcze troszkę pokrojonej natki pietruszki, troszkę kurkumy i gotujesz do miekości warzyw. Następnie zagęszczasz mąką ziemniaczaną rozpuszczona w niewielkiej ilości zimnej wody.
                  Oto gotowy przepis na gulaszyk, ja najczęściej podaje z puree ziemniaczanym jarzynami gotowanymi, mały uwielbia. Ziemniaki są super, super, super maja naturę słodką, są najlepsze dla dzieci!!!
                  Gulasz może być na indyku ale wtedy dodajmy go w smaku ostrym oczywiście.
                  Nie zawsze jest miesko w zupie np. zupa z porów miksowana jest bez mięsa a z grzankami, mały się o nią zabija. Jest jeszcze wiele innych zup bez mięsa. Ale wtedy zawsze na drugie danie mięsko.

                  Królik - cytat z książki „Ma naturę odświeżającą i ochładzającą. (...)Zbyt częste zjadanie mięsa królika może spowodować niedoczynnośc organów (wychłodzenie)”.

                  Owsianka nie może być mdła!!!!!! Mała Ci jej nie ruszy, dobrze ja dopraw przyprawami (nie bój się ich), pokombinuj, poczaruj aż znajdziesz to coś co jej zasmakuje. Podejdź do sprawy spokojnie, nic na siłę, może to potrwać kilka dni.
                  P. Ania dała nam przepis na owsiankę, jest w archiwum forum. Jeżeli nie macie jeszcze książek a zamierzacie je kupić to czytajcie już forum – to skarbnica wiedzy!!!
                  Pozdrawiam!!
                  • gosiakd1 Re: RE Do mamamiwi 12.04.07, 10:06
                    Witam Was zatroskane Mamy , serdecznie!
                    Jestem także mamą 18 mies Zuleńki. Książka p. Ciesielskiej znalazła sie w
                    naszym domu dzięki mojemu mężowi, który to już od dawna próbuje przekonać mnie
                    do tego sposobu żywienia. Napisałam "próbuje" ponieważ ja jestem trochę uparta
                    i czasami chcę zjeść najzwyklejszego schabowego... Generalnie u nas w domu
                    obiady gotuję wg przepisów z książki p. Ani, Zuleńka także od kiedy zaczęła
                    jadać cokolwiek poza cycnym mlekiem jada kaszę, zupki i drugie dania gotowane
                    wyłącznie z tej książki na cielęcinie, wołowinie, indyku. Zuzia nie dostaje
                    żadnych przetworów mlecznych, ze słodyczy tylko kulki miodowe (tak, miód
                    dostaje od 5 m-ca i nic jej nie jest, przecież jest to cukier najlepszy jaki
                    tylko istnieje!!!). Czasami poniesie mnie wyobraźnia i podam jej coś
                    ugotowanego wg własnej inwencji ale nie za często. Córa nigdy nie jadła
                    słoiczków, soczków wypiła dosłownie parę buteleczek, nie jada kasz
                    błyskawicznych, mleka modyfikowanego. Dzieciaczek nasz do tej pory z chorób
                    zaliczył trzydniówkę + kilka razy mniejszy czy silniejszy katar. Ostatnio pani
                    doktor, jako że przeziębiebie długo się ciągnęło uraczyła nas antybiotykiem. No
                    i się zaczęło!!! Po tzech dniach brania leku - wysypka - odstawiłam. Ok, jakoś
                    przeszło. Kilka dni potem wpadłam na "genialny" pomysł - podałam małej kozie
                    mleko i tu popełniłam ogromny błąd! Zaczęły się wysypki na brzuszku,
                    zaczerwieniona buzia. Teraz jak tylko podam jej cokolwiek, co ma coś wspólnego
                    z białkiem krowim (+cielęcina, wołowina, masło)problem znowu wraca. Na miesiąc,
                    dwa zmuszona jestem więc odstawić bitki wołowe i gulaszyki wg przepisu z
                    książek p. Ciesielskiej, a szkoda, bo Zuleńka je uwielbia. Jednak powoli będę
                    próbować jej znowu podawać właśnie te potrawy. Co będzie? - zobaczymy.
                    Czytając ten wątek powoli przekonuję się do zywienia, jakie proponuje p.
                    Ciesielska. Dowód? - dpóki żywiłam córkę w mniej więcej ten sposób było ok, jak
                    zaczęłam "szaleć" z własnymi pomysłami - zaczęły sie problemy.

                    mamamiwi - moje ksiązki też już gubią kartki smile))
                    • mamamiwi Re: RE Do Gosiakd1 12.04.07, 20:03
                      Gosiakd1 fajnie, że się odezwałaś!! My spotkałyśmy się chyba kiedyś na forum jedzenie, prawda?
                      Gosiakd1 myślę, że problem z Twoja córcia jest głębszy. Siedzę w PP już od półtora roku i co nieco wiem. Trudno samej może Ci być doprowadzić ją do równowagi!!! Jak zrezygnowałaś z wołowiny, cielęciny, indyka, to co jej podajesz? Kurczaka!? Jak ją teraz żywisz?
                      Powiem Ci jak to było u mnie, kiedyś całkiem niedawno była u nas impreza. Młody napił się soku, nie upilnowaliśmy, no i klops, rano temp., wysypka, brzydkie kupy. Wszyscy wkoło ryczą po mnie, ze to grypa żołądkowa, a ja twardo stałam na stanowisku, że to ten sok tak spowodował. Zadzwoniłam do P. Ani (miałam pozwolenie), Ona mi od razu powiedziała, ze mały sobie jelita wychłodził i podała gotowa receptę jak z tego wyjść. Zastosowałam wszystko i po dwóch dniach mały był w równowadze. Mojej rodzinie szczęki opadły i więcej o grypie nie wspominają. Przykładów mogłabym mnożyć, tutaj trzeba troszkę w detektywa się pobawić. Młodszemu kiedyś zafundowałam taki zastój, że przez trzy dni temp. 39 stopni miał (oczywiście nie zbijaną). Wszyscy wokół ze to paskudny wirus, a ja twardo, że nie bo organizmy pięcioprzemianowe są silne i nie łapią takich tam bzdet. Wiecie co trzy dni nad tym kombinowałam. I w końcu EUREKA przecież to zastój, a świadczyły o nim biały gruby wręcz kożuchowaty nalot na języku no i brak kupki. Wysłałam męża po czopki glicerynowe do apteki, zaaplikowaliśmy małemu, zrobił ogromna kupę, a za dwie godzinki już fikał bez temp.
                      Początki były trudne, czasami i teraz jest trudno ale chyba warto!! Myślę, że Gosiakd1 nie powinnaś rezygnować z jedzenia małej właśnie teraz. Powinnaś jej teraz bardzo uważnie i dokładnie wszystko równoważyć. Zaśluzowałaś i osłabiłaś na pewno ją jeszcze tym antybiotykiem!!!
                      Była ostatnio mama na forum której mały też miał wysypkę i to też był zastój, wiem, że też dzwoniła do P. Anny. Poczytaj może znajdziesz przyczynę. Ja też jak stałam tylko jedna nogą w PP to wielu rzeczy nie wiedziałam, dopiero jak zaczęłam na poważnie się „bawić” w to wszystko zaczynam wiązać pewne fakty.
                      Pozdrawiam!!!
                      • gosiakd1 Re: RE Do Mamamiwi 16.04.07, 08:51
                        Witaj, tak, spotkałyśmy się na forum jedzenie.
                        Wiesz, ja mam obawy przed stosowaniem diety ścisle wg książek A Ciesielskiej.
                        Moze wynika to z mojego konserwatyzmu w kuchni smile))a może z przeświadczenia,
                        ze skoro mnie żywiono tradycyjnym sposobem ja też tak chce żywic swoje
                        dziecko. Wiem, wiem, musze się w końcu na coś zdecydować, ponieważ do tej pory,
                        jak pisałaś, jesten jedną nogą tu, drugą tu.
                        • mamamiwi Re: RE Do Mamamiwi 16.04.07, 09:24
                          Chyba jednak najważniejsze jest to, że znasz produkty, które są "zdrowe" a które nie.Wydaje mi się, że to już jest dobre dla dziecka i dla całej rodziny oczywiście.
                          Są niestety mamy które nie chcą nawet o tym słyszeć, wolą kupić jogurt czy banana i podać maluchowi, niż ugotować obiad i to jest niestety smutne. A potem płaczą, że ich dzieciak choruje, ma alergie i takie tam inne.
                          Luty71 Ty też dasz sobie radę, bo przynajmniej szukasz, a to już jest bardzo duuużo!!
                          Pozdrawiam!!!
                          • gosiakd1 Re: RE Do Mamamiwi 16.04.07, 09:58
                            Że dobre to nie mam wątpliwości. A zgadzam się z Tobą jezeli chodzi o słoiczki,
                            banany itp. Ileż jest przecież wpisów na forum jedzenie czy zdrowie
                            typu: "dziecko jada banany, mandarynki, serki, jogurty. Zdrowo je żywię a
                            choruje..." Ale skoro lekarze to zalecają to mamy ich słuchają. A już nie mogę
                            słuchać, kiedy moje koleżanki, młode mamy twierdzą, że lepiej kupić słoiczek
                            z "zupą" niż ugotować samemu. "Bo w słoiczku to zdrowe, a w sklepie to nie
                            wiadomo czym marchewka nafaszerowana..."!
                            • edyta341 Re: RE Do Mamamiwi 16.04.07, 13:01
                              Witam,

                              Moja córeczka ma 2 lata i 3 m-ce. Ma alergię na mnóstwo rzeczy, z owoców je
                              tylko śliwkę i wiśnie, z mięs tylko indyka, troszkę warzyw.
                              Jej stan nie zmienia się, nie wyrasta z alergii i praktycznie nie udaje mi się
                              wprowadzić jej nic nowego.
                              Reaguje zmianami skórnymi, ew. wymioty, brzydka kupka.
                              Chciałabym leczyć ją jedzeniem ale nie wiem jak się do tego zabrać. Gdybym
                              próbowała podawać te produkty o których piszecie, reagowałaby alergicznie.
                              Z drugiej strony je ciągle to samo. Jak wybrnąć z tego błędnego koła?

                              Pozdrawiam,
                              edyta
                              • luty71 Re: RE Do Mamamiwi 16.04.07, 14:27
                                Hej mamamiwi - czy czytałaś moje wynurzeniasmile w poście do Ciebie? Tak jak
                                piszesz ja drążę temat od trzech lat i z perspektywy wiem jedno -
                                konwencjonalne (sterydy, antyhistaminy, leki uspokajające) leczenie alergii
                                mnie nie satysfakcjonuje, przemawia do mnie:
                                1.problem pasożytów i ich związku z objawami alergicznymi
                                2.wpływ diety na zdrowie i rozwój - mam wrodzoną (lub też przekazaną przez mamę
                                i babcię) niechęć do wszelkich wynalazków typu jedzenie z torebek, słoiczków,
                                słoików, soków z kartonów, mleka z tubki i proszku, margaryn lepszych niż masło
                                i actimeli wspierajacych naszą odporność - jeden z moich znajomych, kiedy
                                dowiedział się, że będę miała dziecko powiedział:'pamiętaj, w żywieniu malucha
                                jak ognia unikaj żywności specjalnej, polecanej jako najlepiej zbilansowana dla
                                dzieci wlaśnie" i tego konsekwentnie się trzymam. Teraz czytam ksiązki
                                A.Cieślak i zaczęłam gotować córeczce (bez alergii) według zasad 5 przemian.
                                Największe jednak wyzwanie to syn - jak ułożyć przepisy, żeby podac mu to co
                                dla jego rozwoju najlepsze i uniknąć gwałtownych reakcji alergicznych - czy to
                                możliwe w ogóle?
                              • mamamiwi Re: RE Do Mamamiwi 16.04.07, 14:29
                                Dziewczyny ja naprawdę nie czuje się specjalistką!! Ja tylko półtora roku temu szukałam jak rozwiązać problemy silnej alergii u mojego malucha, znalazłam i się z tym dzielę z WAMI. Mam nadzieje, że chociaż niektóre z Was otworzą oczy!!

                                Edyta341 ja także na początku nie wiedziałam jak się do tego wszystkiego zabrać, dosłownie błądziłam po omacku!! Zaczęłam gotować i wszystko mi się ułożyło w jedną całość. Wiem na pewno że powinnaś wprowadzić sposób żywienia neutralno – rozgrzewający, a więc zrezygnować z wszystkiego co mała wychładza. Zrezygnuj więc z wszystkiego co kwaśne, surowe i zimne!!! A więc także z tych śliwek które są co prawda słodkie lecz wychładzające i z tych wiśni, które o zgrozo są kwaśne i wychładzające!!! Poza tym nie wiem co jeszcze twoja mała jada, które warzywa, jakie kasze itp. Dziewczyny w książkach jest spory dział o alergiach , mi się nie chce tego po prostu cytować.
                                Jak napisałam wcześniej najpierw książki, potem forum a może w niektórych przypadkach konsultacje będą potrzebne. Ja na takie wybieram się 14 maja, już za miesiąc. Co prawda wyprowadziłam moje dziecko z problemów ale wiele rzeczy jeszcze nie wiem i się cały czas uczę.
                                Napiszcie skąd jesteście bo jak z okolic Poznania to Wam na pewno będzie łatwiej, bo tam jest centrum tego wszystkiego. Ja do Poznania mam 5 godzin jazdy samochodem i żałuje bardzo ze tak daleko.
                                Pozdrawiam!!
                                • mamamiwi Re: RE Do Mamamiwi 16.04.07, 14:51
                                  Luty71 myślę, że z czasem problem sam Ci się rozwiąże!! Wiesz co ja robiłam na początku po prostu rozgrzewałam jedzeniem i karmiłam. A problem sam znikł. Oznacza to jedno, że mały był na tyle wychłodzony, że reagował silną alergią!!! Masz w książkach tabele usiądź nad nimi i kombinuj.
                                  Teraz kieruj się tyko naturą pożywienia i absolutnie niczym innym!!
                                  A więc z jedzonka usuń małemu wszystko co kwaśne, surowe i zimne. Zwróć uwagę na przepisy dla dzieci, one są dobrze skomponowane już przez P. Annę.
                                  I śmiało pytaj na forum, myślę, że dziewczyny z alergią pokarmową u dzieci się odezwą.
                                  Pasożyty też znikną one maja tylko racje bytu w organizmach wychłodzonych i osłabionych.
                                  Pozdrawiam!! Miłej lektury!
                                • luty71 Re: RE Do Mamamiwi 16.04.07, 15:02
                                  masz rację - wszystko się samo ułoży - "przyjdzie czas, przyjdzie rada"
                                  A książki pani Ani to kopalnia wiedzy.
                                  Pozdrawiam serdecznie bardzo!!!!

                                  Ps z tabelami i jedzonkiem kombinuję od wczoraj. Najważniejsze jest, żeby 5
                                  smaków (w odpowiedniej kolejnosci) mieścilo sie w każdej potrawie - dobrze
                                  myślę?
                                  PS I czy możesz mi jeszcze powiedzieć co do picia? Do tej pory podawałam
                                  dzieciom slabą zieloną i czarną herbatę i kompot (głownie z jabłek) -czyli
                                  wszystko o wychładza - to już wiem.
                                  • mamamiwi Re: RE Do Mamamiwi 16.04.07, 15:49
                                    Luty71 dodrze myślisz!! Wszystkie pięć smaków ma być w jednej potrawie, oczywiście są potrawy przy których nie będziesz musiała zataczać koła ale później do tego dojdziesz. Wszystko w swoim czasie.
                                    Dzieciom dawaj w smaku kwaśnym zawsze sok z cytryny i nic innego. Używaj go naprawdę niewiele. To ważne!!
                                    Do picia tylko herbata: tymianek + lukrecja + anyż + imbir, na początku bardzo słaba, wręcz słomkowa. Może też być wersja bez anyżu. Do picia też kawa zbożowa gotowana tak: kawa zbożowa(ja używam Anatola) + cynamon + kardamon + imbir- zagotować i posłodzić troszkę miodem.
                                    A propos herbat zielona jest bardzo silnie wychładzająca!!!
                                    No i oczywiście zapraszam na forum, mam nadzieję, że się spotkamy.
                                    Pa.
                                      • mamamiwi Re: Mamamiwi 16.04.07, 22:19
                                        Nie ma takich gotowych herbat, trzeba samemu sobie kupić i gotować.
                                        Woda też ma woją naturę, zimna jest słona a wrząca gorzka.
                                        Cytat "(...)stosowana w nadmiarze zniszczy nerki, wątrobę, serce i śledzionę, a przezde wszystkim zgasi nasz ogień życia."
                                        Pozdrawiam.
                                        • moyyra Re: Mamamiwi 17.04.07, 12:48
                                          Hmmm...a lekko podgrzana jaką ma naturę
                                          I wiecie co ..jakoś dziwne mi sie to wydaje
                                          ta dieta........

                                          Tak sobie mysle, co mają zrobić matki, które z jakiś przyczyn nie mogą karmić
                                          dzieci piersią - niejako są odgórnie skazane na mleko modyfikowane.

                                          Jakoś to wszystko wydaje mi się skomplikowane.
                                          • mamamiwi Re: Mamamiwi 17.04.07, 13:29
                                            No cóż, wiem, że moja odpowiedz odnośnie wody Ci się nie spodobała, ale ja na to już nic nie poradzę.
                                            A do takiego sposobu żywienia przecież nikt nie zmusza, każdy ma jakiś tam wybór.
                                            O mleku modyfikowanym i o tym co mają zrobić matki gdy z jakichś przyczyn nie mogą karmić dzieci piersią w książkach też jest.
                                            Pa !
                                            • aania14 Re: Mamamiwi 17.04.07, 13:52
                                              Zamówiłam książkę, bardzo zaciekwił mnie ten temat, podrzuć prosze linki gdzie
                                              mogę dowiedzić się czegoś więcej zanim ksiązki dojdą.
                                              ps czy jest jakiś czas oczyszczania czy efekty są widoczne dosyc szybko, ja
                                              było u was?
                                              • mamamiwi Re: Mamamiwi 17.04.07, 14:16
                                                Aania14 u nas było tak, że ja z mężem się oczyszczaliśmy przez jakiś czas ze śluzu w okresie zimowym. Ale tego oczywiście nie trzeba się bać i przeczekać (nawet nie wiecie co człowiek może sobie „uzbierać” przez dotychczasowe życie). Natomiast mały nie oczyszczał się, jedynie jego pierwszy katarek na takim jedzonku trwał troszkę dłużej chyba 1,5 tygodnia i potem przeszło. Ma co jakiś czas katary my to nazywamy „chlapaniem śledziony”, ponieważ to właśnie śledziona jest odpowiedzialna za produkcję wszystkich płynów w organiźmie. Wczytasz się w książki to zrozumiesz.

                                                Efekty natomiast są szybko widoczne myślę, że w ciągu miesiąca. Wnioskuję to z tego, że u P. Ani też jest na forum mama której córcia bodajże jedenastoletnia ma astmę i ta mama się pytała kiedy może odstawić sterydy, to autorka jej napisała, że jak dziecko będzie na ścisłym jedzeniu przez miesiąc. Więc myślę, że efekty widać dosyć szybko. Jak przestawiłam mojego małego, po dosyć częstych oskrzelach (dusznościach) to potem po prostu już nie zachorował.

                                                Reasumując kobiety ja naprawdę nie dziwaczę tak w kuchni jak Wam się wydaje! Gotuje dla swojej rodziny najnormalniejsze rzeczy na świecie. Zwracam jedynie uwagę na naturę tego pożywienia. A przepisy w książkach są naprawdę świetne, można powiedzieć, że jest to swoistego rodzaju książka kucharska.

                                                Adres strony P. Anny jest wyżej.
                                                • katis1 Re: Mamamiwi 17.04.07, 14:37
                                                  A skąd wytrzasnąc ten kardamon, nigdzie takiej przyprawy nie widze. Można gdzieś zamówić, czy jak. A jeszcze mogę spyta z ciekawości- żurawina jest wychładzająca- bo kwasna to pewno jest. Chodzi mi ściślej o sok zurawinowy .
                                                  • aania14 Dziękuję za odp 17.04.07, 14:51
                                                    Zostało mi poczekac na książki i zgłębć wiedzę, stronkę juz znalazłam,
                                                    podczytuję, na razie ciężko mi to wszytko ogarnąć ale jestem pozytywnie
                                                    nastawiona, pewnie wyskoczę wkrótce z jakimiś pytaniami na forum. Gotowac się
                                                    nie boję, chociaż martwi mnie to że z małym jest opiekunka i czy uda mi się
                                                    przygotowywac posiłki np dzień wcześniej, albo czy będa na tyle proste że i ona
                                                    da radę, zobaczymy. Jeszcze raz dziękuję za odp
                                                  • mamamiwi Re: Dziękuję za odp 17.04.07, 15:06
                                                    U nas przyprawy można bez problemu kupić w sklepach zielarskich, ze zdrową żywnością.
                                                    Super też kardamon daje smak w kawie dla dorosłych. Gotowana jest tak samo jak dla dzieci tylko zamiast zbożówki dajemy kawę prawdziwą. Polecam!!
                                                    Aania14 najpierw przeczytaj książki a dopiero pytania. Tam na forum często ktoś wyskakuje z pytaniami bez znajomości książek a wiele odpowiedzi właśnie w nich znajdziesz no i w archiwum oczywiście.
                                                    Pa.
                                                  • willyfog Re: Mamamiwi 17.04.07, 15:52
                                                    Mamamiwi,
                                                    zrobiłem kawę z tymi przyprawami, dałem 5-latkowi i wypluł, czy ja coś źle
                                                    zrobiłem, może złe proporcje? Acha, jak wszystko ma być ciepłe, to ciągle
                                                    podgrzewacie te picia, zupy w trakcie jedzenia?
                                                    Zrobiłem też ten budyń płatkowo-kukurydziano-cytrynowo-miodny, z wyglądu
                                                    przypominał rozgotowaną kaszę jęczmienną, był też gęsty. Niebardzo to dzieciom
                                                    posmakowało, może napisałabyś chociaż ten przepis jakie proporcje, żeby
                                                    faktycznie był jak budyń.
                                                    Dzięki
                                                  • mamamiwi Re: Mamamiwi 17.04.07, 16:15
                                                    Ja gotuję sporą porcję bo jemy wszyscy, bo (specjalnie dla Ciebie zmierzyłam) 3 litry i daję:
                                                    G - pół łyżeczki kurkumy,
                                                    Sł – 4 takie nie za czubate łyżki kaszki kukurydzianej, (całą łyżeczkę cynamonu ale tylko jakoś tak raz na tydzień dla urozmaicenia),
                                                    O – siedem, z takim naprawdę dużym czubkiem łyżek zmielonych płatków owsianych, całą łyżeczkę imbiru, prawie całą łyżeczkę kardamonu,
                                                    Sł – pół łyżeczki soli, może ciut mniej,
                                                    Gotuje 30 min. Ale z całym tym rozgniataniem tych płatków łyżką w garnku żeby się „kluchy” nie porobiły będzie tego ze 40 min.
                                                    K – potem łyżka soku z cytryny, teraz może nawet półtora bo wiosna,
                                                    G – szczypta kurkumy,
                                                    Sł – dwie łyżki miodu naturalnego, wcale go nie czuć w takiej ilości ale się przyzwyczailiśmy, pamiętam początkowo słodziłam nawet pięć łyżek. Jeszcze troszkę masła.
                                                    O – i na koniec sypię szczyptą imbiru.
                                                    Możesz zrobić oczywiście pół porcji. Ja gotuje na szybszym ogniu, bo w innym przypadku kaszka kukurydziana przywiera do dna.

                                                    Może za dużo przypraw jak na pierwszy raz dałaś do tej kawki, posłodź mu bardziej miodem. A co do tego podgrzewania to nie popadajmy w paranoje. Mój mały też czasami przy obiedzie ma wiele ciekawszych zajęć, pilnuję go żeby zjadł ciepłe lecz nie zawsze mi się to udaje.
                                                    Pa!!
                                                  • asia_k2 ja też znam tę dietę 17.04.07, 21:01
                                                    i z tego so pamiętam to żurawina jest zdecydowanie wychładzająca.

                                                    co do herbatek dla dzieci, to u nas też był z tym problem -synek miał wtedy ok.
                                                    2,5 lat i nie chciał ich pić. ja polecam zaangażowanie dzieci w przygotowanie
                                                    herbatki. mój synek zaczął sam wsypywać zioła, słodzić miodem, mieszać i był
                                                    bardzo dumny. na początku zapach mu przeszkadzał więc pił przez słomkę, mówiłam
                                                    żeby wypił tak jak smok wawelski, itp.- generalnie jak najwięcej zabawy.
                                                    czytałam gdzieś, że na początek dwie łyżki takiej herbatki to już coś.
                                                    teraz ma 3 latka i pije herbatkę bez słomki z minimalną ilością miodu. zamiast
                                                    miodu możecie używać np. syropu klonowego, jeśli nie uczula, bo tego nie wiem.

                                                    problem zaśluzowania możecie sprawdzić na sobie jeśli macie takie problemy. ja
                                                    miałam permanentne ściekanie śluzu po ścianie gardła, ciągłe infekcje, problemy
                                                    z zatokami. u mnie sciekanie śluzu skończyło się po 3 dniach stosowania pokarmów
                                                    silnie rozgrzewających - właśnie z książki A. Ciesielskiej - na końcu
                                                    wszystkich przepisów i oczywiście odstawienia pokarmów wychładzających. A propos
                                                    książkę można było dostać w Warszawie księgarni na ul. Kredytowej 1 w budynku
                                                    Muzeum Etnograficznego.
                                                    Polecam też inne książki z tej dziedziny - np. Barbara Temelie i Beatrice
                                                    Trembuth "Gotowanie według Pięciu Przemian" i "Odżywianie według Pięciu Przemian
                                                    dla matki i dziecka".

                                                    Asia
                                                  • luty71 Re: ja też znam tę dietę 18.04.07, 00:00
                                                    Od 3 dni gotuję z panią Aniasmile i jest to bardzo odkrywcze zajęcie - nareszcie w
                                                    naszym domu pachnie przyprawami i dobrym jedzeniem (od 3 lat z uwagi na dietę
                                                    synka moje przyprawianie sprowadzało sie do majeranku i soli)- przepisy z
                                                    książek to żadne tam chińskie czy inne egzotyczne pomysły to pyszna swojska
                                                    polska kuchnia - najfajniejsza jest zabawa smakami - mozna poczuc sie troche
                                                    jak czarownica wrzucając do garnka produkty według ściśle określonej
                                                    kolejności. Dla męza, dla mnie i dla córeczki gotuje dokladnie tak jak napisano
                                                    w książce - dla syna (alergika) kombinuję - najbardziej alergizujace produkty
                                                    zastępuję innymi, bezpiecznymi ale w tym samym smaku ale chcę powolutku, po
                                                    odrobince wprowadzać zakazane rzeczy - dzisiaj zjadł pierwszy w swym życiu
                                                    rosołek na mięsie indyczym. Największy problem to co do picia? Boje się
                                                    kardamonu i anyżu i cynamonu.

                                                    PS Cała teoria o żywieniu i jego wplywie na stan naszego organizmu zawarta w
                                                    książkach A.Ciesielskiej trafia do mnie.
                                                  • mamamiwi Re: ja też znam tę dietę 18.04.07, 08:26
                                                    Asiu fajnie, że się odezwałaś, w końcu jakieś wsparcie!
                                                    Moje dzieci od maleńkiego znają herbaty z książek, wiec nie było z nimi najmniejszego problemu. Natomiast nam dorosłym herbatka TLAI (tymianek, lukrecja, anyż, imbir), sprawiała na początku faktycznie kłopot. Trudno było przyzwyczaić się było do jej smaku, teraz nie wyobrażamy sobie bez niej dnia. Dlatego proponuję zacząć od „słomkowych”.

                                                    Luty71 cieszę się, że gotujesz i że Wam smakuje. O tym amarantusie było kiedyś na forum, walnij to w wyszukiwarkę i się dowiesz co inni o tym sądzą. Pamiętaj też, że przyprawy leczą i wzmagają apetyt, my jemy jak smoki a chudzi jesteśmy jak glisty. Myślę, że z czasem do wszystkiego dojdziesz. Dlaczego z piciem dla małego masz problem? Źle reagował wcześniej na te przyprawy czy po prostu ich nie dostawał? Spis dozwolonych herbat jest w książkach, jednak najlepsza to TLAI (TLI) – bardzo aktywizuje śledzionę, a ty Twojemu małemu teraz jest naprawdę potrzebne.
                                                    Zacznij bardzo powoli, ja zalecam od siebie uśmiech, spokój ducha a zobaczysz, że wszystko będzie ok.
                                                    Pa!
                                                  • asia_k2 do willyfog 18.04.07, 13:48
                                                    książkę kupiłam jakiś tydzień temu. cena 32 PLN.
                                                    tam też kupiłam te wymieniane wcześniej przeze mnie książki - jest w nich ogrom
                                                    przepisów, ale przyznam, że wytłumaczenie całej teorii dotyczącej 5 Przemian
                                                    jest moim zdaniem najlepiej wytłumaczona w książce Ciesielskiej.
                                                  • luty71 Re: do mamamiwi 18.04.07, 23:24
                                                    Z herbatkami dla synka jest tak, że boje sie podac mu te wszystkie, absolutnie
                                                    nowe składniki - dieta Wojtusia od zawsze była bardzo ograniczona , w dodatku
                                                    znowu gorzej wygląda (zwłaszcza twarz czerwona) i kicha jak z armaty (nie wiem
                                                    ale pewnie reaguje na pyłki) - powiem szczerze, że dzisiaj mam doła - czy ja mu
                                                    przypadkiem nie szkodzę - może lepiej zostać przy sterydach na skórę i przy
                                                    Fenisitilu? Mam mętlik w głowie.
            • ninson Re: RE Do mamamiwi 21.04.07, 22:59
              Witaj! Mi zrobiły się oczy wielkie jak talerze jak przeczytalam książke. Będe musiała przeczytac chyba ze dwa razy, bo mam mętlik w głowie. Ale z córką jest coraz gorzej i musze dotrzeć do sedna. Mam tak wiele pytań, ale nie wiem czy moge Ci zawracać głowę. Dzisiaj zrobiłam kakao z przepisu i moja dziewczynka piła jak "swoje najlepsze mleczko". Boję się że sobie nie poradzę i mogę narobic wiecej złego niż dobrego, jeżeli tak mozna w obecnej chwili powiedzieć.
              Przeczytałam to co napisałaś i choc nie odrazu mnie przekonało to jednak chodziła po głowie myśl, żeby sprawdzić i teraz mam problem bo boję sie czy podołam.
              • domka1 Re: RE Do mamamiwi 21.04.07, 23:27
                a dla mnie brzmi to trochę jak "czary-mary"
                pani uważa, że poznała tajemnicę zdrowego żywienia, jak wielu przed nią i pewnie
                wielu po niej
                chciałabym żeby to była prawda ale nie wydaje mi się to niestety możliweuncertain
                uzdrawianie jedzeniem? to chyba zbyt proste żeby było prawdziwe i mam nadzieję,
                że matki zanim odstawią za pozwoleniem tej pani leki swoim dzieciom, skonsultują
                się jednak również z lekarzem
                a zdanie z oficjalnej strony tej pani: "Jestem autorką „Filozofii zdrowia” i
                „Filozofii życia”, od kilku lat będących bestsellerami w dziedzinie żywienia"
                jak dla mnie jest dowodem jej wielkiej megalomanii
              • luty71 Re: RE Do mamamiwi 21.04.07, 23:29
                Ninson dokładnie tak samo czuję - narazie rozgrzewam synka jedzeniem - tak jak
                radzila mamamiwi - cała dotychczasowa trzyletnia dieta mojego dziecka byla
                totalnie wychładzająca (według zasad z ksiązek pani Ani) - z drugiej strony
                strasznie się boję, że te nowości (zwlaszcza przyprawy) uczulą Wojtka - jestem
                bardzo ostrożna - dla otuchy wczoraj moja przyjaciólka powiedziala mi, że ktoś
                z jej znajomych stosowal gotowanie wg 5 przemian u swojego dziecka i wyciągnął
                je z alergii więc może warto spróbować. Pozdrawiam K.
                • mamamiwi Re: mamamiwi 22.04.07, 09:38
                  Domka1 P. Anna nie wymyśliła sobie sama tego sposobu odrżywiania, takie żywienie wywodzi się z Chin. Chińczycy traktowali organizm jak jedna całość, tam najlepszym lekarstwem na chorobie było właśnie jej zapobieganie a współczesna medycyna podzieliła człowieka na setki kawałków. Mamy różne specjalizacje jak wiesz w medycynie i każda zajmuje się inna częścią naszego ciała. P. Ania dostosowała jedynie to wszystko do naszego klimatu, do warunków w których my żyjemy. Mówisz, że to jest zbyt proste, a ja Ci powiem, ze oczywiście tak, większość ludzi nie wie, że może mieć zdrowie na wyciągniecie ręki, bez latania po współczesnych medykach.
                  A tu cytat specjalnie dla Ciebie „Jeżeli chcemy mieć zdrowe dzieci, to najpierw zróbmy rodzicielski rachunek sumienia, wprowadźmy zmiany w zwyczajach domowych, a dopiero potem, jeżeli to będzie konieczne, włóczmy je po lekarzach.” A tak pozatym nie mam zamiaru nikogo przekonywać!!! Napisałam wcześniej, że każda z nas ma wybór, Ty również, widocznie lubisz alergie u swoich dzieci.

                  Ninson ja tez miałam oczy jak spodki, książki przeczytałam może ze trzy razy, ale często wracam do jakichś ich fragmentów. Mętlik w głowie też miałam, ale to tylko na początku wydaje się takie trudne. Wpisz w wyszukiwarce na stronie u P. Ani hasło kakao, wiele się o nim dowiesz. Zasadą jest to aby zrozumieć, że pewne rzeczy nam i naszym dzieciom po prostu nie służą. Podam wam przykład ja karmię jeszcze mojego młodszego synka i nie jem fasoli (nawet jeżeli jest w przepisach książkowych dobrze zrównoważona) bo jest wychładzająca i nie chcę zaszkodzić dzieciakowi. Proste musicie zrozumieć co służy Wam i Waszym alergicznym dzieciom i musicie eliminować produkty nie właściwe dla nich, w efekcie ich wzmocnicie i ich organizmy zaczną same się bronić!!! To bardzo ważne!!

                  Luty71 trzymaj się!!!
                  Pa!
    • eska19 Re: ciągle zatkany nos 23.04.07, 09:42
      Jestem kolejna osoba ktora zakupila ksiazke "filozofia zycia". Jestem pod
      wrazeniem, tym bardziej ze to wszystko brzmi tak racjonalnie i sensownie. Powiem
      wam ze o slusznosci tej kuchni utwierdzil mnie ostatnio wyklad na temat alergii
      pokarmowej na ktorym bylam prowadzony przez Klinike Alergologii w B-szczy. Tam
      byla mowa m.inn. o orzeszkach ziemnych ze powoduja najwiecej wstrzasow
      anafilaktycznych prowadzacyhc do smierci czyli sa najgrozniejszym alergenem. I
      co ciekawsze okazalo sie ze w Chinach jest najwieksze spozycie orzeszkow
      ziemnych, i jednoczesnie najmniej alergii na nie.. co oznacza ze sposob ich
      przyrzadzania ma ogromny wplyw (gotowanie, prazenie). Dla mnie to ogolnie
      swiadczy o tym ze chinczycy wiedza co i jak przyrzadzac i stad nie ma tam tych
      problemow, pozatym odpowiednia dieta prowadzi do eliminacji alergii i innych
      chorob (jak wiemy kuchnia 5 przemian wywodzi sie z med. chinskiej) Jednym
      slowem ja zaczne wdrazac. I wydaje mi sie ze nie na poczatek nie trzeba
      wszystkich tych przypraw wprowadzac. Pani Ania pisze ze rewelacyjne efekty
      przynioslo po prostu eliminacja potraw wychladzajacych i zaakwaszajacych czyli
      mleka i przetworow, surowek, owocow, kwasnycyh potraw, kurczaka na korzysc
      cieplych gotowanych dan. To mozna swobodnie wprowadzic. Moje dziecko jest
      jeszcze na piersi wiec nocka dostanie troche porcje mleczka i to mysle ze jej
      wystarczy. Sprobujcie tak.
      • luty71 Re: ciągle zatkany nos 23.04.07, 23:59
        Zagadzam się, że trzeba ostrożnie i powolutku z przyprawami szczególnie - mój
        synek gorzej niestety (chyba imbir) - myślę, że najlepiej byłoby umówić się na
        konsultacje i na ułożenie indywidualnej diety dla dziecka. Tak jak pisałam
        wczesniej założenia tej diety trafiają do mnie.
    • jaa30 Re: ciągle zatkany nos 25.04.07, 12:05
      Witam, chcę podzielic się z moimi doświadczeniami dotyczącymi ciągłego kataru. Problem zaczął się gdy synek poszedł do przedszkola. Ciągłe przeziębienia i notoryczny katar. Zaczęły sie również problemy ze snem- synek chrapał, budził sie w nocy, spał z otwartą buzią. Pediatra wysłała nas do laryngologa, alergologa. Po wielu poszukiwaniach trafiliśmy na wspaniałego laryngologa - emerytowanego profesora, który powiedział, abyśmy uwierzyli, że to nie alegria (jeszcze)i, że można syna z tego stanu wyprowadzić choć będzie to długo trwało.
      Kuracja polegała głównie na diecie - 0 mleka, serków typu Danio, jogutów typu aktimel, sera żółtego, bananów. Od czasu do czasu w pierwszym okresie mogliśmu podawać ser biały, kefir i to w niewielkich ilościach. Dieta była wspomagana lekami - ale sorki nazw nie pamiętam. Niedługo potem katar ustał, gorzej było z chrapaniem, ale i to przeszło po 3-4 miesiącach. Syn był zdrowy!!!Do tej pory jednak nie przesadzamy z nabiałem.Jedyna pamiątka po tej przypadłości były wizyty u logopedy bo przez spanie z otwartą buzią, synek nie potrafił prawidłowo trzymać języka na gónym podniebiemu i seplenił. Od tamtego czasu minęło kilka lat i problem nie powraca. Niestety namiarów na pana profesora nie mam bo wyprowadził sie z naszej miejscowości. Nie wim czy skuteczna jest metoda z dietą w każdym przypadku ale nam pomogła. Życzę powodzenia w kuracjach i pozdrawiam.
      • luty71 Re: do renata_s2 12.06.07, 23:04
        Piszesz, że dzięki diecie PP wyprowadzilaś swoje dziecko z alergii - czy
        dzieciatko Twe ragowało skórą i drapaniem? Powiedz mi jesli możesz, jak
        wprowadzałas "zakazane" produkty, jak pokonać strach, że mogą uczulić? Ja widzę
        monotonię diety mojego synka i to jaka jest wychladzająca ale jak tu podać mu
        wszystkie te miody, imbiry, cieleciny i wołowiny? Dziekujęsmile
      • kerstink Re: ciągle zatkany nos 11.07.07, 09:01
        Pierwszy raz weszlam w ten watek choc juz taki dlugi: u nas tez tak jest, dieta
        ma niesamowity wplyw na to, czy nos jest zatkany czy nie. Mleko jest
        sluzotworczy, nie mowi sie o tym tylko w medycynie chinskiej.
      • kerstink jeszcze 11.07.07, 09:04
        I mysle, ze wiekszosc zakatarzonych dzieci w przedszkolach, lapiacych kazda
        chorobe w 2 dni to wlasnie te na zwyczajnych bardzo mlecznych dietach. Jednak
        rzadko kiedy matki w to wierza.
        • ninson1 Re: jeszcze 11.07.07, 15:49
          Witam! Ja jestem przykładem mamy, której dziecko karmione było przedewszystkim
          nabiałem. Na śniadanie kasza na mleku, serki każde, obiady mączno nabiałowe.
          Wędlina odpadała bo nie lubiła, mięso odrobinka w zupie i tak moje drogie
          zaśluzowałam dziecko że cały czas miała katar zatkany nos, suchy kaszel.
          Antybiotyk gonił antybiotyk. Ciągłe grzybice pokarmowe. Od dwóch miesięcy
          gotuję wg pp Pani Ani i przy tym zrobiliśmy badania wyszedł refluks. W obecnej
          chwili dziecko od dwóch miesięcy nie choruje. Cudownie oddycha, zapomniałam o
          zatkanym nosie, o kaszlu. Jedzenie zmieniło się diametralnie efekty są
          zadziwiające. Zal mi tylko że nie wiedziałam wcześniej o tym co wiem teraz a
          zaoszczędziałabym dziecku sześciu seri antybiotykowych jakie jej zaserwowałam
          razem z lekarzami.Warto czytać to forum bo ono jest kopalnią wiedzy mam, które
          już nauczyły się na własnych błędach i mają niesamowite doświadczenie. Dziękuję
          Wam!
    • gapka_babka Re: ciągle zatkany nos 11.07.07, 15:17
      Jestem pod wrażeniem po przeczytaniu watku i chciałabym wiedzieć gdzie można
      zamówić czy kupić książki Pani Anny Ciesielskiej.Pytanie do Luty 71 czy
      wprowadziłaś dietę w/g PP,jak reakcja dzieciątka na nowości zawarte w diecie
      szczególnie przyprawy no i mięso /cielęcina ,wołowina?/.
      • luty71 Re: ciągle zatkany nos 12.07.07, 00:11
        Od jakiegoś miesiąca synuś wcina wołowinę i cielęcinę, gotuję też zupy według
        przepisów książkowych na wywarach mięsnych, używam wszystkich przypraw (których
        nazwy kiedyś przyprawiały mnie o alergiczne dreszczesmiletj. imbir, kurkuma,
        kardamon, cynamon, kolendra, wszelkie pieprze, do tego czosnek i cebula. Wojtuś
        zjada też owsiankę z cynamonem, cytryną i miodem. Narazie powstrzymuje sie
        przed białkiem, podaję tylko żółtko. Jeśli chodzi o reakcję to właściwie nie
        zaobserwowałam żadnych dramatycznych wydarzeń - w ogóle ostatnio nie widzę
        związku miedzy stanem skóry a jedzeniem. Jestem szczęśliwa, że wreszcie synuś
        je treściwie i smakowicie.
        Nie przeszłam całkowicie na żywienie według PP - nie wycofałm wszystkich
        owoców (ale nie podaję ich dużo), nie wycofałam też uwielbianej przez synka
        szarlotki (piekę ja wlaściwie codziennie, zmodyfikowałam jedynie przepis na
        zgodny z zasadami 5 przemian)- nie potrafię i właściwie nie chcę pozbawiać
        synka jednynej słodkości jaką może jeść - zbyt wiele wycierpiał aby zabraniać
        mu tej przyjemności.
        Dla reszty rodziny staram się gotować według przepisów z książek pani Ani -
        jedzenie jest pycha i pachnie cudownie (ostatnio zjadłam zupe
        ugotowaną "normalnie" - nie miała tego smaku!)- przyznam jednak, że gotowanie
        zajmuje mi bardzo dużo czasu i prawdę mówiąc nie wiem czy dałabym radę tak
        gotować gdybym chodziła do pracy (jestem na urlopie wychowawczym).

        Książki zamówiłam przez internet, przez sklepik na stronie pani Ani
        www.centrumanna.pl
        • luty71 Re: ciągle zatkany nos 12.07.07, 00:16
          Zadałam na forum pani Ani pytanie jak wprowadzać te silne alergeny i odpowiedź
          była taka: "Proszę pamiętać jedno: my nie żywimy naszych bliskich
          monoproduktami, monosmakami. Lecznicze działanie naszego pożywienia jest
          wówczas, gdy potrawa jest ZRÓWNOWAŻONA wszystkimi smakami, przyprawiona i
          ugotowana na ogniu. Inaczej dziecko zareaguje na samodzielny imbir, wołowinę,
          cytrynę czy miód, inaczej na całą potrawę, a jeszcze inaczej, gdy wyrzuci Pani
          z jadłospisu WSZYSTKO, co kwaśne-surowe-zimne, patrz tabelka z „Filozofii
          zdrowia”.

          Przepraszam, że powielam swoją wypowiedź z innego wątku ale słowa pani Ani
          wydają mi sę ważne - trafiły do mnie i kiedy je przeczytał postanowiłam
          spróbować.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka