Kierownikiem Katedry Parazytologii uświadomiono mnie:przywry nie
wyjdą skórą, nie ma szans.Włosogłówka-owszem,ma taką możliwość.
Powiedzial,ze niezwykle częstym pasożytem są nużeńce(?)a żaden lab
nie umie ich znależć.Nie wiem co to jest-pisze co mi powiedzial.
Szukalam specjaliste od robactwa,jest jeden wybitny akurat w moim
mieście,ale jest chory i bedzie chory dlugo.Rozmawialam wiec z jego
przelozonym bo szukam kogos kto mi zbada ten material z miodu i
mąki.Mam mu zaniesc-byl wyrażnie zaciekawiony, choc pelen
niedowierzania.Powiedzial,ze jelsi nie rozpoznaja pasozyta, to
bedzie widac strukturę tkankowa(chyba tak powiedzial)wiec bedzie
wiadomo chociaz czy to nie sebum.Glupio mi bylo strasznie mowic o
tym-facet z tytułami a tu wariatka mu mowi o kapieli w miodzie...Ale
mnie niewyśmial chyba dlatego,ze wlasnie w zeszlym tygodniu mieli
faceta zrozpaczonego, ktory choruje od 2 lat i przeszedl juz
wszytkie kliniki medyczne i nikt ne wie co-mial tasiemca
nieuzbrojonego-i oni go znależli.Acha.ja mowie caly czas o Klinikach
Uniwersytetu Przyrodniczego-Wydzial Parazytologii Weteryrnaryjnej