witam,
potrzebuję pomocy dziewczyn, ktore mają jakieś doswiadczenie z
lekami wziewnymi. Mój połtoraroczniak od miesiaca jest na
flixotide. Mial wtedy infekcje z mokrym kaszlem, a ze ma
nadwrazliwe oskrzela, alergo zalecil flixo, ze stopniowym
zmniejszaniem dawki.
Od tego czasu juz zeszlam do dawki 1 wziew dziennie, po infekcji
dawno nie ma sladu, a kaszel jak byl, tak jest, ostatnio nawet
jakby sie nasilal. Kaszle zwlaszcza rano i wiecej na dworze niz w
domu. Mam takie niejasne podejrzenie, ze moze Tymek reaguje na
pylki trawy. A pytanie mam takie - jesli ten kaszel rzeczywiscie
jest od trawy, to czy ma sens zwiekszenie dawki flixo? czy wziew
zmniejszy wydzieline? czy raczej dalej redukowac flixo, a dac mu
zyrtec?
Pediatra rozklada rece, a alergo ma terminy dopiero na wrzesien

pozdr
PS. Na dniach konczymy - rowniez Tymek - pierwsza serie ziol
o.Grzegorza