Dodaj do ulubionych

Ku pokrzepieniu serc, czyli opowieść prawdziwa!

25.08.08, 14:22
Naszło mnie ostatnio, by pokazać w skrócie jak wyglądały nasze zmagania z
alergią. Chciałabym, aby ta fotoopowieść była podporą w chwilach załamania
mam, które walczą o zdrowie swoich dzieci. Wiedzcie tylko, że alergia to nie
tylko dieta eliminacyjna, wiedzcie że żeby zwyciężyć trzeba bardzo wiele się
nauczyć, z wiarą wprowadzać w życie zdobytą wiedzę i nie wycofywać się przy
każdym pogorszeniu. Walczcie babeczki jak lwice i dbajcie o swoje maluchy.
Pozdrawiam

fotoforum.gazeta.pl/a/21581.html
Obserwuj wątek
    • mamka30 Re: Ku pokrzepieniu serc, czyli opowieść prawdziw 25.08.08, 19:01
      u nas podobne zmiany skorne i nadal nie wiadomo co uczula -synek 3
      latka...fakt jest taki ze łzy czasami same cisną sie do oczu z tej
      bezradności....smile))...wiem ze inni mają moze i gorsze problemy z
      dziećmi ale dla mnie akurat to jest mój wielki problem...MOj i
      oczywiscie mojego dziecka .ktore sie strasznie męczy ..Czasami mysle
      ze juz popadam w jakąś obsesje bo ciągle patrze na inne dzieci i
      widze takie głaciutką skore to szczerze zazdroszę...smile))..mam
      nadzieje ze moj synek kiedys z tego wyrosnie choc czasami ta
      nadzieja jest nikła...smile))
      • mamciulka-nikulka Re: Ku pokrzepieniu serc, czyli opowieść prawdziw 26.08.08, 08:44
        Czasami mysle
        > ze juz popadam w jakąś obsesje bo ciągle patrze na inne dzieci i
        > widze takie głaciutką skore to szczerze zazdroszę...smile))..

        Ja też tak miałam, z jednej strony zazdrościłam, z drugiej dziwiłam
        się jak to się dzieje, że ja tak dbam o dziecko, a ono ma tak
        wielkie problemy, a inni karmią dzieci byle czym i nic?!
        Najbardziej przykre dla mnie były pytania innych "a co mu się stało
        w rączki?", kiedy mówiłam, że to uczulenie to widziałam po ludziach,
        że nie dowierzają i taką obawę czy czasem nie zarazi czymś ich
        dziecka.
    • zuzannap3 Re: Ku pokrzepieniu serc, czyli opowieść prawdziw 26.08.08, 10:03
      Witam!
      Mamciulka-nikulka napisz więcej o diecie. mój synek tez jest uczulony na mleko
      jaja i gluten. Co serwujesz swojemu do jedzonka. A banany kupujesz takie
      normalne na straganie?
      • mamciulka-nikulka Re: Ku pokrzepieniu serc, czyli opowieść prawdziw 26.08.08, 11:10
        Podstawą w naszej kuchni są zupy - wprowadziłam trochę zasad diety
        zrównoważonej, dużo ziół rozgrzewających. Zupy gotuję na mięsie
        (wcześniej je tylko zagotowuję oddzielnie aż wyjdzie z mięsa taka
        biała piana), z ugotowanego w zupie mięska robię drugie danie. W
        kuchni stosuję takie produkty jak:
        Mięsa: najczęściej indyk i cielęcina, rzadziej schab, karkówka,
        kaczka
        Kasze i inne: ziemniaki (w każdej zupie!), proso boliwijskie, kasza
        gryczana, kasza jaglana, ryż brązowy, groch (młody uwielbia
        grochówkę smile, soczewica (żółta, zielona, czerwona), ciecierzyca,
        makaron ryżowy, kukurydziany i gryczany - do zagęszczania zup używam
        spożywczej kaszy kukurydzianej drobnej.
        Zioła: majeranek, cynamon (do deserów), tymianek, kurkuma, lubczyk,
        oregano, anyż, imbir, kardamon, kminek, czosnek, cebula, w każdej
        zupie natka i/lub koperek, oliwa, pieprz i sól na zakończenie zupy
        Do picia podaję napój ziołowy:
        TLI - po szczypcie tymianku, lukrecji i imbiru zalewam 1/2l wrzątku
        TLAI: tak samo tylko tymianek, lukrecja, anyż i imbir
        TLACI: tymianek, lukrecja, anyż, cynamon, imbir
        Warzywa: marchew, pietruszka, groszek zielony, cukinia, brukselka,
        kabaczek, fasolka szparagowa żółta i zielona, szpinak, rzodkiew
        biała, kalarepa, dynia, rzadziej brokuł, kalafior i bakłażan.
        Ostatnio też zaczął jeść kolbę kukurydzy.
        Stosuję też mąkę kukurydzianą, ziemniaczaną i ryżową - mały bardzo
        lubi kluski kukurydziane, pyzy ziemniaczane, ciasteczka kukurydziane
        z cynamonem. Przymierzam się też do zrobienia powideł. Z łakoci to
        niestety tylko chrupki kukurydziane i wafle ryżowe, parę dni temu
        testowałam prażynki solone i nic się nie działo. Ale my jesteśmy już
        na takim etapie, że możemy sobie na to pozwolić, wcześniej bym się
        nie zdecydowała na taki ruch.

        Polecam książki Ciesielskiej o kuchni zrównoważonej, wiele można się
        nauczyć o gotowaniu - ja wprowadziłam tylko wybrane zasady np. 5
        smaków w potrawie, zakańczanie smakiem ostrym, rezygnacja z potraw
        kwaśnych, surowych i zimnych, a także z owoców. Podaję banany (2-4
        dziennie), teraz jak już skóra się zregenerowała czasami dostanie
        brzoskwinie, śliwkę czy słodkie jabłko, ale nie jest już to
        codziennością jak kiedyś. A banany kupuję w sklepie byle wyglądały
        na żywe smile
        • szaniab Re: Ku pokrzepieniu serc, czyli opowieść prawdziw 29.08.08, 10:30
          mamciulka-nikulka
          Przede wszystkim - gratulacje.
          Interesuje mnie Twoje podjeście do kuchni Ciesielskiej. Jeśli dobrze
          pamiętam - zalec ona np niepodawanie mieszanek mlekozastępczych
          (bebilonu Pepti etc), poza tym nie uznaje eliminowania alergenów
          twierdząc że jeśli jest się konsekwentnie na diecie zrównoważonej to
          objawy alergii znikną jak organizm do siebie dojdzie. Druga sprawa -
          misałaś że stosujecie też dietę przeciwgrzybiczną - czy ona
          dopuszcza banany? Z tego co czytałam raczej promuje owoce kwaśne -
          jabłka kiwi. Mam sama kilka rozterek z "pogodzeniem" czasem
          sprzecznych diet choć pewnie wyjściem jest zdrowy rozsądek.
          • mamciulka-nikulka Re: Ku pokrzepieniu serc, czyli opowieść prawdziw 29.08.08, 11:08
            szaniab masz rację z tymi dietami ciężko jest znaleźć złoty środek.
            Jeśli chodzi o dietę Ciesielskiej nie przeszliśmy na nią w 100%, a
            to ze względu na fakt, że jak przejdziesz na nią całkowicie to już
            nie ma odwrotu. No niby fajnie, bo dieta zdrowa, ale ja niestety po
            pierwsze nie mam tyle czasu, żeby non stop siedzieć w kuchni, a po
            drugie próbowałam m.in. owsiankę i to jest ochyda. Zioła w niej
            zawarte wypalają gębę smile Wprowadziłam w życie zasady tej kuchni,
            czyli np. równoważenie potraw 5 smakami, zakańczanie smakiem ostrym,
            unikanie potraw kwaśnych, surowych i ostrych, rezygnacja z owoców
            (choć tu też nie całkowicie, ale w ilości minimalnej od święta).
            Wprowadzając jej zalecenia udało mi się wprowadzić różne zioła,
            udało się z cielęciną, ale już wołowina nie przeszła, bo jest za
            ciężka. Nie przeszedł też gluten w żadnej postaci. Ciesielska niby
            twierdzi, że owies nie zawiera uczulających białek, ale u nas czy to
            po łyżeczce płatków owsianych, czy po kaszy jęczmiennej (oba zboża
            podstawowe w tej diecie), nie wspominając o pszenicy była tragedia.
            Synek miał całe nogi w suchych placach, nie mógł się załatwić, kupy
            kwaśne i śmierdzące koloru zielonego, a jego zachowanie nie do
            zniesienia - potrafił tydzień czasu być rozdrażniony, bił nas,
            chisteryzował, krzyczał, rzucał zabawkami itd., gdzie jak nic mu nie
            dolega jest aniołkiem. Nie zdecydowałam się na mordowanie dziecka,
            uznając, że bez tych produktów jego dieta i tak jest zdrowa i
            urozmaicona. Dalej kwestia mleka - tu też niestety się nie udało, bo
            mały uwielbia butlę, poza tym w wersji Ciesielskiej zamiast mleka
            jest owsianka, więc z racji złych reakcji nie wprowadziłam tej
            zmiany. Samo wprowadzenie zasad przygotowania posiłków dało
            pozytywne efekty i z tego się cieszę i tego trzymam smile
            Co do diety przeciwgrzybicznej: banany mały dostaje od niedawna, a
            dietę przeciwgrzybiczną od początku roku. Wprowadziłam małemu banany
            na stałe, gdy byliśmy w lipcu nad morzem i wtedy okazało się, że te
            wyregulowały mu żołądek na tyle, że pozostałości zaczerwienień
            całkowicie zniknęły. Przeczytaj o właściwościach banana, to naprawdę
            u nas zadziałało:
            www.fit.pl/dietadlaciebie/banan,117,18,18,1643,2965,0,0,0.html
            wklejam interesujący kawałek z tego artykułu:
            "Banany działają regenerująco i wzmacniająco na błonę śluzową
            żołądka. Zawierają także serotoninę, która pobudza powstawanie śluzu
            w żołądku oraz jest jednym z przekaźników układu nerwowego i wpływa
            na dobre samopoczucie. Prawdopodobnie regulują też poziom
            cholesterolu i równowagę kwasowo-zasadową płynów ustrojowych"
            Z jedną zasadą w diecie przecigrzybicznej kompletnie się nie
            zgadzam, mówi też o tym Ciesielska - czyli kwaśne owoce zamiast
            słodkich. Wcześniej kupowałam małemu kwaśne jabłka, a podczas pobytu
            nad morzem pokapowałam się, że po kwaśnych morelach wyszły małemu
            plamy. Gdy odstawiłam wszystkie kwaśne owoce skóra się
            zregenerowała. Obecnie obserwuję u synka takie objawy, bo mam
            problem z niefrasobliwą teściową, która usilnie pakuje w małego
            jabłka, całe szczęście jest z nim tylko 2 razy w tygodniu. Otóż za
            każdym razem po jej wyskoku z jabłkami mały się podrapuje, w paru
            miejscach wychodzą mu suche placki i męczy go katar! Katar jest
            przezroczysty, ale w ilościach niewyobrażalnych - codziennie rano
            przez kilka dni po podaniu jabłek mały kicha i wychodzą mu ogromne
            ilości śluzu. Kiedy teściowa przez dłuższy czas się nim nie zajmuje
            sytuacja się normuje i katar znika. Tak więc, jestem przekonana, że
            racja jest po stronie Ciesielskiej, że owoce zaśluzowują, kwaśne i
            surowe są ciężkostrawne i źle wpływają na żołądek. Dieta dietą,
            czyli rezygnacja z cukrów, słodkości itd., ale nie warto przesadzić
            w drugą stronę, bo się zakwasi żołądek. Jeśli już to lepiej po
            prostu całkowicie zrezygnować z owoców na czas I etapu odgrzybiania,
            potem wprowadzenie *naturalnie* słodkich produktów nie powinno
            zaszkodzić.
            • mamciulka-nikulka Re: errata 29.08.08, 11:10
              > unikanie potraw kwaśnych, surowych i ostrych

              nie ostrych tylko zimnych chciałam napisać smile
            • szaniab Re: Ku pokrzepieniu serc, czyli opowieść prawdziw 29.08.08, 12:12
              Dzięki mamciulka-nikulka. Też nie "wskoczyłam" całkowicie do kuchni
              wg. Ciesielskiej.
              Jeszcze ptyanie bardzo praktyczne - co na przykład dajesz małemu na
              śniadania - ja przez jakiś czas dawałam owsiankę (ale w wersji mniej
              przyprawionej)- tylko że mały jadł pod warunkiem, że była z owocami
              (typu banan) lub ze słoiczka. Teraz zakochany w pieczywie niezbyt
              interesują go śniadania płynne. A utrudnienie moje polega na alergii
              na białko krowie i chyba jeszcze coś do czego nie doszłam.
              • mamciulka-nikulka Re: Ku pokrzepieniu serc, czyli opowieść prawdziw 29.08.08, 12:26
                w tym temacie ci nie pomogę, marzą mi się normalne śniadania, ale
                niestety alergia na mleczne, jaja i gluten całkowicie je eliminuje.
                U nas wygląda to mniej więcej tak: 6-7 rano mleko, 10-11 zupa
                warzywna, 13-14 drugie danie, 17-18 jakieś danie wymyślam typu
                kluski kukurydziane z warzywami albo kolba kukurydzy, a po drodze
                przez cały dzień od 2 do 4 bananów, na surowo i smażone z cynamonem
                w mące ryżowej, wieczorem koło 20-21 mleko. Od czasu do czasu jabłko
                pieczone, albo placki z jabłkami, czasem brzoskwinia czy śliwka, oby
                słodkie smile
    • anja1232 Re: Ku pokrzepieniu serc, czyli opowieść prawdziw 26.08.08, 10:29
      Gratuluję wygranej!!! Gratuluję wytrwałości i cierpliwości, widać że warto było. Może nam też sie uda...

      Proszę napisz jakiś masci przeciwświądowych uzywałaś???
      • mamciulka-nikulka Re: Ku pokrzepieniu serc, czyli opowieść prawdziw 26.08.08, 11:12
        Maści przeciwświądowe: Chlorchinaldin (bez recepty), Crotamiton (bez
        recepty), Viosept (na receptę). Oprócz łagodzenia świądu, działają
        grzybo-, bakterio- i pierwotniakobójczo szczególnie Chlorchinaldin.
        • inezz11 Re: Ku pokrzepieniu serc, czyli opowieść prawdziw 26.08.08, 13:00
          rozumiem ze robiłaś testy dziecku na co jest uczulone???...i wtedy
          dostosowałas sie do diety??...czy znalazłas jakis złoty środek na te
          zmiany skórne???my teraz własnie bedziemy mogli zrobic testy z krwi
          zeby ustalic w koncu alergeny ale jak poczytałam sobie na forum to
          mimo iz robie te badania to jeste pelna obaw ze moga byc
          niewiarygodne i nadal bede w puncie wyjscia...:smile)..."""Biedne te
          nasze dzieciaczki....""))))..I potwierdzam to ze czlowiek az
          zazdrości widząc inne pociechu głaciutkie jak pupcia niemowlaka..smile))
          • mamciulka-nikulka Re: Ku pokrzepieniu serc, czyli opowieść prawdziw 26.08.08, 13:31
            inezz oglądałaś mój album tam pod zdjęciami są opisy co po kolei się
            działo?!
            Nie robiłam testów, doszłam do tego za pomocą notowania codziennie
            tego co synek je, wnikliwej obserwacji i powtarzania w ramamch
            eksperymentu podawania produktów, które mogły uczulić. Testy
            rzeczywiście nie muszą być wiarygodne, jeśli przykładowo wyjdzie
            dziecku silna alergia na 95% podstawowych produktów to czym karmić
            dziecko. Dziś przeczytałam wątek o biorezonansie, dziewczyna pisała,
            że wyszło dużo alergenów, ale rzeczywiście jak odstawiła to była
            poprawa, a po odczulaniu biorezonansem dziecko je nabiał. Może to
            już lepsze od tych testów z krwi. My kiedyś też badaliśmy laktozę i
            roztocza biorezonansem i oba wyszły jako alergeny, odczulić się nie
            udało, bo synek był jeszcze za mały żeby utrzymać przez kilka minut
            te kulki w dłoniach, ale przejście z Bebilonu Pepti na Nutramigen
            bez laktozy dało poprawę.

            Złoty środek na zmiany skórne... hmm wiele wypróbowałam rzeczy:
            -kąpiele w siemieniu lnianym + elidel (były skuteczne do czasu)
            -kąpiele w skrzypie polnym z zielem jaskółczym + smarowanie zmian po
            kąpieli aloesem
            -kąpiele w soli angielskiej (tu chodziło o wyciąganie toksyn z
            organizmu)
            -kąpiele w soli bocheńskiej (jodowana, rozgrzewa)
            -stosowanie maści przeciwświądowych (zatrzymanie błędnego koła
            rozdrapywania - pomogły nam BARDZO)
            -zasuszanie liszajów Sudokremem - bardzo gorąco polecam - w pewnym
            momencie zauważyłam, że skóra się babrze od nawilżania szczególnie
            jeśli jest poraniona. Sudokremem odkażałam rany, zasuszałam i
            dopiero po wygojeniu stosowałam krem nawilżający
            -oporne zmiany pędzlowałam Pigmentum Castelani i on jako jedyny
            sobie z nimi radził - nim też chyba wykurzyliśmy gronka
            -pozostałości, czyli drobnych zaczerwienień na kciukach pozbyliśmy
            się dzięki diecie bananowej, czyli ewidentnie były one efektem
            zakwaszenia organizmu.
            • mamka30 Re: Ku pokrzepieniu serc, czyli opowieść prawdziw 26.08.08, 20:38
              mamciulka-nikulka napisała:

              >> -pozostałości, czyli drobnych zaczerwienień na kciukach
              pozbyliśmy
              > się dzięki diecie bananowej, czyli ewidentnie były one efektem
              > zakwaszenia organizmu.
              .nie wiem czy dobrze rozumiem ale piszesz ze zmiany na rączkach
              spowodowane byly min zakwaszeniem organizmu..rozumiem ze nie
              podawałas zadnych innych owoców (czy jabłek tez)i kwaśnych warzyw
              typu ogorek jak tylko banany....
              • mamciulka-nikulka Re: Ku pokrzepieniu serc, czyli opowieść prawdziw 26.08.08, 21:50
                Dokładnie - po odrobaczaniu zaczęliśmy mieć problem z candidą więc wdał się też
                gronek - gronek żywi się tym co zostawią drożdżaki. Zmiany pojawiały się zawsze
                w tych samych miejscach - za kolanami i w nadgarstkach (podobno część z tuły
                kolan odpowiada nerkom). Ogórków to on jeszcze nigdy nie jadł jak również nic
                kwaszonego, cytryn, pomarańczy itp. - nawet po kropli cytryny dodanej do zupy
                pojawiały się krosty. Podczas pobytu nad morzem, kiedy skóra po raz pierwszy
                całkowicie się zregenerowała, powróciły zaczerwienienia po podaniu dość kwaśnych
                moreli, więc z wygody przeszliśmy na banany i znowu skóra się zregenerowała i
                już od ponad miesiąca mamy spokój. Jedynie na lewym kciuku od czasu do czasu
                pojawia się czerwona plamka, ale po dłuższej obserwacji doszłam do tego, że to
                po wizytach babci, bo karmi go jabłkami w dużych ilościach - pojawia się też
                wtedy katar, co potwierdza tezę Ciesielskiej, że owoce zaśluzowują.
                • mamka30 Re: Ku pokrzepieniu serc, czyli opowieść prawdziw 26.08.08, 22:48
                  hm...moj synek to je bardzo malo produktow a zmiany skorne nadal
                  sa... z owoców to je niestety tylko jabłko i gruszke ale jabłko je w
                  duzych ilosciach bo myslałam ze to jedyny owoc który moze go nie
                  uczula....dlatego raz nawet dwa razy dziennie je to jabłko...a co do
                  owocow cytrusowych to takze nie mial nigdy w ustach...ale jeszcze
                  jedno...(przepraszam ze ciebie tak męcze ale po zobaczeniu tych
                  zdjec mam jakas nic nadziei...)...bo robilam badania kału na pasozyty
                  ( 3razy) i nic nie wykazało ,czy twojemu synkowi wyszla candida i
                  grzyby poprzez badanie kału i ile razy dawałas kał do badania??
                  • luty71 Re: Ku pokrzepieniu serc, czyli opowieść prawdziw 27.08.08, 00:05
                    Mamciulka ale superowa wiadomość - wiesz dobrze jak się cieszę, że jest
                    dobrzesmile))))))))))))))))))
                    U nas też jest dobrze ale dla Wojtanka zawsze sierpień jest łaskawy - w tym roku
                    odnalazłam kolejny kawałeczek do ukladanki pt.: alergia Wojtusia - pyłki - na
                    trop naprowadziła mnie pani doktor z Krakowa, do ktorej jeździmy na odczulanie
                    borezonansem - w całej mojej prawie pięcioletniej walce z alergią nie brałam pod
                    uwagę pyłkow - tegoroczna wiosna i lato pokazały mi jak wielki wpływ na stan
                    skóry Wojtusia i co za tym idzie na nasilenie świadow ma pylenie roślin -
                    koszmar zacząl się z koncem maja - baaaardzo źle było w czerwcu i w lipcu - w
                    sieprpniu stopniowo zaczęlo się poprawiać - wlasciwie konczą pylic trawy - pyli
                    jeszcze bylica i myślę,że na nia Wojtuś też jest uczulony - po powrocie z gór
                    gdzie tego zielska nie było jest ciutkę gorzej (na naszym osiedlu bylica pleni
                    się gęsto).

                    Myślę, że wpływ pyłków na stan skóry - alergizują zarówno osiadając na skorze
                    jak i wdychane wywołują objawy skórne właśnie - jest niedoceniany. Często
                    uczulenie na alergeny wziewne kojarzymy z katarami, przeziębieniami i zapaleniem
                    spojówek - w przypadku Wojtusia pyłki w minimalnym stopniu drażnią uklad
                    oddechowy a dają popalic skórze.

                    Tak więc rękami i nogami podpisuję się pod tym co napisałas Mamciulka - trzeba
                    walczyć i cały czas wyciągac wnioski i uczyć się. Mam zamiar ustalic dokładnie
                    pyłki jakich roślin uczulaja Wojtusia (taką możliwość daje biorezonans) i
                    odczulic wszystko co się da - mam nadzieję, że będzie do następny krok ku
                    zdrowiu Wojtanka i następna wiosna będzie pięknasmile
                    • mamciulka-nikulka Re: Ku pokrzepieniu serc, czyli opowieść prawdziw 27.08.08, 10:02
                      Cześć Luty, fajnie, że jesteś, cieszę się, że u Was też się
                      poprawiło smile)) U nas dokładnie tak samo, w sierpniu dopiero pyłki
                      zaczęły odpuszczać, cały czerwiec i lipiec młody miał straszny
                      katar, psikał jak najęty w parku, wieczorami przy zasypianiu, a z
                      rana się oczyszczał i duże ilości przezroczystej flegmy z niego
                      wychodziło. Trawy nie były w tym roku łaskawe, bo na nie najbardziej
                      Nikoś reagował. Nie wiem jak z bylicą, bo teraz takie ekscesy w
                      parkach się nie zdarzają tylko co rano psika kilkakrotnie i
                      oczyszcza zatoki z zalegającej flegmy. Potem cały dzień jest spokój.
                      To tak już właśnie jest, że jak dziecko ma alergię o silnych
                      objawach to mimo iż wygląda to na alergię pokarmową dobrze jest
                      zminimalizować działanie w jego otoczeniu innych potencjalnych
                      alergenów, które zawsze są jakimś obciążeniem. Wczoraj miałam wenę i
                      rozpisałam się na ten temat filozoficznie. Jak wnajdę chwilę to
                      napiszę o moich rozważaniach.
                  • mamciulka-nikulka Re: Ku pokrzepieniu serc, czyli opowieść prawdziw 27.08.08, 09:11
                    mamka30 napisała:

                    ...(przepraszam ze ciebie tak męcze ale po zobaczeniu tych
                    > zdjec mam jakas nic nadziei...)...

                    No właśnie o to mi chodziło smile i bardzo się cieszę, bo lubię
                    pisać smile))

                    Badania kału na pasożyty, lamblie(!!!) i drożdżaki robiłam
                    dwukrotnie u Kamirskiej - pasożytów brak, candida +, a z kału
                    badanego po odrobaczaniu candida ++. Przed odrobaczaniem
                    sprawdzaliśmy na biorezonansie - i mi i synkowi wyszły lamblie i
                    glista ludzka. Nie jestem w stanie powiedzieć czy biorezonans się
                    nie mylił, ale przeprowadziliśmy 1 porządne odrobaczanie, wszystko
                    wg zaleceń, zaczęliśmy o pełni księżyca ja, mąż i synek, braliśmy 3
                    rodzaje leków (synek 2), stosowaliśmy herbatki przeczyszczające,
                    zrobiliśmy mega, ale to mega porządki, prasowanie wszystkiego,
                    mycie, pranie zabawek, przelewanie wrzątkiem. Odrobaczyli się też
                    dziadkowie często przebywający z dzieckiem, opiekunka piła Balsam
                    Kapucyński. Jednakże efektem odrobaczania było okropne pogorszenie
                    (zdjęcia dłoni są w galerii), w między czasie przeczytałam w książce
                    Siemionowej, że zaraz po odrobaczaniu należy przeprowadzić
                    odgrzybianie, w przeciwnym razie grzyby rozrosną się w miejsce
                    pasożytów. I tak jak w lutym przeszliśmy na dietę przeciwgrzybiczną
                    stosujemy ją do dziś. Na efekty trzeba poczekać, bo to nie jest
                    radykalna metoda walki z grzybami. Równocześnie podawałam codziennie
                    rano i wieczorem probiotyki (Lacidofil na zmianę z Dicoflorem). A
                    naprawdę cud obserwowaliśmy jak synek w Wielkanoc pierwszy raz
                    poważnie zachorował (wcześniej tylko był przeziębiony bez gorączki).
                    Przechodził zapalenie oskrzeli w gorączką około 40stopni, duszności,
                    kaszel, mnóstwo flegmy. Starałam się podawać jak najmniej leków,
                    podawałam herbatkę z lipy na wypocenie, chłodziłam mokrymi
                    pieluchami, tylko w nocy przy największej gorączce 40stopni
                    podawałam Nurofen, robiłam inhalacje, oklepywałam oskrzela, pod
                    koniec choroby akurat mieliśmy wizytę u dr Mikołajewicz, więc ona mi
                    wyklepała Nikosia z każdej strony i po 2 tygfodniach mieliśmy
                    oskrzela oczyszczone smile, a skóra bardzo się poprawiła po tej
                    chorobie wg mnie dzięki wysokiej gorączce, która wygotowała
                    szkodniki smile)) Dobra na razie tyle, bo się rozpisałam.
                    • speedymika Re: Ku pokrzepieniu serc, czyli opowieść prawdziw 27.08.08, 12:06
                      > mamka30 napisała:
                      >
                      > ...(przepraszam ze ciebie tak męcze ale po zobaczeniu tych
                      > > zdjec mam jakas nic nadziei...)...
                      >

                      echh a ja sie własnie zdołowałam. Jesteśmy teraz na etapie poprawy i wiary że
                      teraz juz bedzie lepiej - niestety od kilku dni znowu gorzej, Olka ma 3 mce, jak
                      zobaczyłam te zdjęcia, na których raz piekna skóra, raz tragedia, to zrozumiałam
                      że wcale tak łatwo nam to nie poszło i prawdopodobnie wiele jeszce łez i bólu
                      przed nami sad

                      Ale z drugiej strony się zdopingowałam i umówiłam na wizytę z dr Wilczyńską.
                      Moze ona wymyśli cos mądrzejszego niż sterydy i Zyrtec
                      • bel.canto Re: Ku pokrzepieniu serc, czyli opowieść prawdziw 28.08.08, 12:22
                        Dziewczyny moj franek ma 6,5 m-ca. Caly czas meczymy sie ze sluzowymi kupami. Juz eliminowalam chyba wszytskie rzeczy i caly czas sluz. Nie wiem juz co o tym myslec. Skora raz lepiej raz gorzej, ale teraz jest lepiej. Cokolwiek podaje malemu rozszerzajac mu diete wydala wszytsko takie jakie zjadl i marchew i brokul i teraz cukinie. Nie wiem co robic sad
                        • enigmatic2 Re: Ku pokrzepieniu serc, czyli opowieść prawdziw 28.08.08, 17:21
                          Gratulujemy smile)))

                          Bardzo dobrze, że zamieściłaś tu swoją historię, może nawet powinna być podpięta
                          na górze smile

                          My odnawiamy walkę z glistą, bo wracają objawy. Tylko jak to robić, bo moje
                          dziecko już Zentelu na oczy nie chce widzieć. Pozostaje Vermox i oczyszczanie.
                          No i dieta. Zobaczymy.

                          Cieszymy się razem z tobą. Myślałam, jak tam twój synek a widzę, że jest piękny
                          i uśmiechnięty. TAK TRZYMAĆ!!!
                          • enigmatic2 Re: Ku pokrzepieniu serc, czyli opowieść prawdziw 28.08.08, 17:27
                            Acha, dodam, że moja druga córa ze skórą piękną jak na reklamach, ale która
                            urodziła się ze zniszczonymi jelitami nietolerującymi wiele, dziś je wręcz
                            wszystko. gluten w małych ilościach. nie toleruje jeszcze tylko laktozy i
                            białka. a to dziś wręcz bardzo mało i też jestem dobrej myśli smile
                            • bel.canto Re: Ku pokrzepieniu serc, czyli opowieść prawdziw 28.08.08, 18:17
                              Jak doprowadzic takie jelita do stanu "używalności" brzydko mówiąc?? Synek nic nie przyswaja sad Wczoraj podalam cukinie i jest tak samo jak z poprzednimi produktami. Wszystko w kupie.
                              • halszka111 Re: Ku pokrzepieniu serc, czyli opowieść prawdziw 28.08.08, 19:04
                                Bel_canto, MOże jednak za wcześnie na wprowadzanie nowych pokarmów? Niektóre
                                dzieci w tym wieku jeszcze nie są gotowe.
                                • bel.canto Re: Ku pokrzepieniu serc, czyli opowieść prawdziw 28.08.08, 19:45
                                  Nie wiem, maly ma teraz 6,5 m-ca. Nie wiem czy czas cos zmieni, bo od nie pamietam kiedy ma kupy sluzowe i caly czas nie wiem od czego uncertain A wedlug Was kiedy powinnam zaczac wprowadzac nowosci? Nie sadze zeby za 2 czy 3 tygodnie bylo inaczej. Ale moze sie myle. Przepraszam, ze tak w ogole troche sie podczepilam ze swoim tematem pod ten watek uncertain
                                  • enigmatic2 Re: Ku pokrzepieniu serc, czyli opowieść prawdziw 29.08.08, 08:22
                                    Każdy organizm jest inny i szybciej lub wolniej się regeneruje. Organizm mojej
                                    drugiej córy jest b. silny i nigdy byś nie powiedziała, że przy porodzie dostała
                                    5 pkt. i że jest z niedotlenienia.

                                    Stale probiotyk Dicoflor 30. Na początku długo jadła jeden pokarm nieuczulający
                                    by organizm po swojemu tworzył enzymy trawienne, by go nie bombardować. Pierwsze
                                    co u na W KOŃCU przeszło to ziemniak i szpinak. Na tym bazowałam i do tego
                                    zaczęłam dodawać mięso jak kurczak i indyk. Też długo nie wprowadzając nic
                                    innego. Z owoców był tylko banan do pierwszych urodzin. Śluz u nas to w wieku, w
                                    którym jest twoje dziecko to wina laktozy. Może ma bakterie? Może Nifuroksazyd?
                                    Próbowaliście?
                                    W końcu i marchew puściła, i jabłko etc. Ale jak zje arbuza, choć nie wywołuje
                                    reakcji skórnych ani śluzu w kupie to jest w całości wydalany. Aż śmiesznie to
                                    wygląda. U nas też nie ma jeszcze równowagi. Też są luźniejsze kupy, ale
                                    ostatnio (parę dni temu) świetnie jej zrobiła jarzynowa zupa głównie z marchwi z
                                    ryżem. Do dziś robi stałe kupy a zdarzają się jej wciąż luźne. Nie ze śluzem,
                                    bardziej luźne po prostu. Czyli wszystko co zapierajace zdaje u nas egzamin.

                                    Wreszcie nic ją nie boli. Śpi całą noc. I rośnie smile
                        • mamciulka-nikulka Re: Ku pokrzepieniu serc, czyli opowieść prawdziw 29.08.08, 10:31
                          bel.canto jest taki przepis na marchwiankę wg Ciesielskiej, może
                          wprowadź jako jedyny posiłek stały do diety frania, powinna
                          wyregulować kupy, możesz podawać nawet przez butelkę zamiast mleka:
                          zagotuj wodę (ok. 1/2 litra)
                          do wrzącej wody dodaj szczyptę kurkumy (zacznij od minimalnej
                          ilości), dodaj parę pokrojonych marchewek, a następnie ząbek czosnku
                          (zacznij od mniejszej ilości) - gotuj 1,5 godziny i zmiksuj,
                          uzupełnij wodą według potrzeb.
                          • bel.canto Re: Ku pokrzepieniu serc, czyli opowieść prawdziw 29.08.08, 22:26
                            Witajcie,

                            dzieki za rady dziewczyny. Co do tej marchwianki to wydaje mi sie, ze marchew uczula (probowalam dwa razy) sad Po ziemniaku wydaje mi sie, ze byl wiekszy sluz uncertain Nie wiem czy to laktoza, moj pediatra, ktory uwazam ze jest naprawde super specjalista uwaza, ze to nie laktoza (mowi ze byloby cos widac po brzuchu). Moj synek mimo tych wszystkich niedomagan spi w nocy bardzo ladnie, nie jest niespokojny, jest pogodny i radosny. Nie probowalismy Nifu... Jak sie bada nietolerancje laktozy? pozdrawiam Was serdecznie!
                            • enigmatic2 Re: Ku pokrzepieniu serc, czyli opowieść prawdziw 30.08.08, 08:46
                              Wiesz jak zbadałam, że moja córa nie trawi laktozy? Zmieniłam jej, pewnej
                              pięknej niedzieli i kolejnej chlustającej kupie, mleko na bezlaktozowe
                              Nutramigen. I wtedy zrobiła swoją pierwszą stałą kupkę. Aż nie mogłam uwierzyć.
                              Ostatnio próbowałam znów wprowadzić laktozę - dodawałam 2 miarki BP do
                              Nutramigenu, ale niestety. Pomimo, że BP ma obniżoną laktozę, że tego mleka było
                              mało, że tylko 2 razy dziennie, historia powróciła.
                              • bel.canto Re: Ku pokrzepieniu serc, czyli opowieść prawdziw 30.08.08, 10:24
                                No to pięknie smile ja karmie tylko piersią, więc jakoś inaczej będę musiała to sprawdzic. Jesli to nie to, to juz nie wiem co robic uncertain nie wiem czy przestac wprowadzac nowowsci, czy podawac jakies leki... A czy nietolerancja laktozy daje jakies objawy skorne? Musze wybrac sie koniecznie do pediatry znowu. A tak na marginesie nie zaszczepilam jeszcze Frania zadna szczepionka oprocz wzwb drugiej dawki. W koncu bede musiala zaczac go szczepic. To tez mnie przeraza.
                            • mamciulka-nikulka Re: Ku pokrzepieniu serc, czyli opowieść prawdziw 30.08.08, 11:00
                              Za jakiś czas zrób jeszcze raz próbę z marchewką, ale jeśli masz możliwość to na
                              razie kupuj owoce ekologiczne - zawsze to trochę mniej trucizn do przetrawienia smile
                              • mamciulka-nikulka Re: Ku pokrzepieniu serc, czyli opowieść prawdziw 30.08.08, 11:03
                                nie będziesz musiała go zaszczepić, jeśli się obawiasz to powiedz lekarzowi, że
                                na razie się nie decydujesz, bo dziecko ma niewyjaśnione problemy i dopiero po
                                ich wyjaśnieniu i poprawie zaszczepisz małego. Nikt nie ma prawa cię zmuszać.
                                • bel.canto Re: Ku pokrzepieniu serc, czyli opowieść prawdziw 30.08.08, 14:14
                                  Na szczescie moj pediatra (oczywiscie nie na NFZ) mowi, ze na szczepienia mam czas do 18tego roku zycia dziecka wiec mam sie nie spieszyc smile) tylko tak sobie mysle o tych chorobach i sie troche tego obawiam uncertain musze sprawdzic ta laktoze. Moja inna znajoma pediatra mowi zebym odstawila malego na 2-3 dni od piersi (w tym czasie sciagac czywiscie), podawac Nutramigen i zobaczyc czy bedzie poprawa. Tylko podobno Nutra jest na recepte, to prawda? Mowi tez zebym podala juz mieso. Co radzicie?
                                  • mamciulka-nikulka Re: Ku pokrzepieniu serc, czyli opowieść prawdziw 31.08.08, 08:11
                                    Nutramigen jest na receptę, ale można kupić bez za 100% odpłatności.
                                    Jeśli mięsko to najlepiej indycze jako pierwsze.
            • pacia811 mamciulko:) 30.08.08, 20:58
              serdecznie gratuluje!!

              mam pytanie odnośnie kąpieli w skrzypie i zile jaskółczym- jak
              często kąpałaś, jak przygotowywałaś te kąpiele, gdzie zdobywałaś
              zioła, ile tych ziół na wanienke, kto polecił Ci taką kąpiel, i
              jakie ta kąpiel ma właściwości?????

              hmmm, dziwie się że mały na diecie przeciwgrzybiczej je banany i
              ziemniaki, przecież to produkty wysoko skrobiowe?? ale może juz
              jesteście w następnym etapie???

              TAKA UWAGA, CYTRYNA NIE ZAKWASZA ORGANIZMU, ona ma silny zasadowy
              odczynsmile

              moja córa je właśnie cytryny i grefrutysmile
              • mamciulka-nikulka Re: mamciulko:) 31.08.08, 08:40
                Zioła kupowałam w zielarskim sklepie, skrzyp poleciła mi dr Mikołajewicz, a
                jaskółczego właściwości odkryłam sama. Skrzyp, a raczej wytrącający się podczas
                gotowania krzem ma właściwości regenerujące skórę, a ziele jaskółcze działa
                przeciwgrzybicznie, podobnie działa też ostrożeń, ale jego nigdy nie stosowałam,
                bo jak się o nim dowiedziałam to już mały nie korzystał z takich kąpieli. Małego
                kąpałam codziennie, chyba, że skóra nie była zaogniona i nie swędziała to nie
                kąpałam - zawsze wchodził do ciepłej wody i siedział tak długo aż woda była
                chłodna, rany wtedy nie były rozgrzane i nie swędziały tak bardzo. Przygotowując
                kąpiel używałam około 1/3-1/2 opakowania 50gramowego z każdego zioła, najpierw
                gotowałam w dużym garnku jaskółcze, bo wymaga dłuższego gotowania, po około 15
                minutach dodawałam skrzyp i razem jeszcze 12 minut (tyle potrzeba do wytrącenia
                się krzemu), przelewałam sam wywar do wanny i uzupełniałam zimną wodą tak ,żeby
                woda była pomarańczowa (widać na jednym ze zdjęć).

                Co do diety to z ziemniaków nie zrezygnowaliśmy wogóle, a banany mały je od 1,5
                miesiąca, a na diecie przeciwgrzybicznej jest od 8 miesięcy. W diecie tej
                przyjeliśmy za klucz wyeliminowanie jakichkowiek cukrów, czyli buraki,
                kukurydza, cukier, słodkie jabłka (przez pierwszy miesiąc mały nie jadł owoców
                wogóle). Potem dietę urozmaiciłam, podawałam kwaśne owoce, ale jak się później
                okazało o czym pisałam na górze, że to był błąd.
                Co do cytryny to pewnie masz rację, jednak mały nie toleruje cytryny wcale -
                reaguje nawet na kropelkę dodaną do garnka z zupą sad Wogóle wszystkie kwaśne
                produkty typu pomidory, ogórki, kwaśne jabłka, cytrusy u nas nie przechodzą.
                • pacia811 Re: mamciulko:) 31.08.08, 13:46
                  dziękuje Cismile

                  u nas utrzymuje się nadal wielki świąd, zwłaszcza w nocyuncertain dni
                  mijają nam w miare normalrnie, natomiast nocki to jakaś masakra...
                  dziecko jak zaklęte zaczyna się drapać...

                  mimo, że skóra wygląda całkiem nieźle, nie ma stanów zaognionych ,
                  czasem wygląda całkiem ładnie....

                  brak mi już pomysłów....
                  • mamciulka-nikulka Re: mamciulko:) 31.08.08, 20:54
                    Mi się wydaje, że te świądy to walka z toksynami - wg Ciesielskiej aktywność
                    wątroby spada między 1-4 rano, cały proces przemiany materii zostaje spowolniony
                    i może można powiedzieć ,że zalega. Wtedy zawsze skórą wychodzi - czy to
                    celulitis u kobiet, czy wysypka ze świądem u dzieci, choć ja niestety mam i
                    jedno i drugie wink
                    • pacia811 pytanie o maści... 01.09.08, 13:01
                      czy na pewno te maśi są bez recepty?? bo mnie już w kolejnej aptece
                      mówią, że wszystkie te maści są na recepte!!! i totalnie
                      zgłupiałam...

                      czy może być tak ,że w jednym województwie są na Rp, a w drugiem
                      nie??
                      • pacia811 linki do maści 01.09.08, 13:10
                        szukałam w aptece Dbam o zdrowie, wszystkie te maść znajdują się z
                        zakładce leki na RP, na dole sa info o produkcie....
                        -chlorchinaldin na recepte:
                        www.doz.pl/apteka/p13903-Chlorchinaldin_3_30_mg__g_masc_20_g
                        -viosept:
                        www.doz.pl/apteka/p2846-Viosept_masc_15_g
                        -crotamiton:
                        www.doz.pl/apteka/p11213-Crotamiton_10_masc_40_g
                        • mamciulka-nikulka Re: linki do maści 01.09.08, 13:35
                          Aż z ciekawości zadzwoniłam do apteki i macie rację, sugerowałam się
                          informacją od koleżanki farmaceutki, mówiła mi, że tylko Viosept
                          jest na receptę!? Ja dostałam jedną receptę na te 3 maści od dr
                          Mikołajewicz - powiedziała mi wtedy, że dobrze jest mieć te maści w
                          domu - i mam je do dziś smile tylko Chlorchinaldin musiałam dokupić, bo
                          najczęściej go stosowałam. Receptę dała mi bez problemu pediatra,
                          zresztą mocno zdziwiona, że wogóle jest taka maść.
                          • bel.canto Re: linki do maści 01.09.08, 17:02
                            A mi babka w aptece powiedziała, ze ta masc chlorchinaldin to w ogole nie jest masc dla dzieci. Czytala przy mnie sklad i mowila, ze ona by tym dziecka nie posmarowala... Przestraszylam sie i kupilam Viosept (najlepsze jest to ze bez recepty). Co z tym chlorchinaldinem??
                            • mamciulka-nikulka Re: linki do maści 01.09.08, 18:57
                              Dziewczyny maść, której ja używam ma w składzie tylko chlorchinaldol, składnik
                              ten sam co w tabletkach do ssania stosowanych przy bólu gardła, ja jako dziecko
                              je miałam podawane, więc jeśli doustnie nie jest przeciwwskazany dla dzieci to
                              na skórę tym bardziej. Jedyne co mogę napisać to to, że stosowałam ją w razie
                              potrzeby synkowi na ciało, na buzię, nie miał odczynów alergicznych, ani innych
                              niepokojących objawów, a jedynie to, że świetnie radziła sobie ze świądem i być
                              może przyczyniła się do ustąpienia wysypki. Najlepiej przeczytać ulotkę i nie
                              stosować jak kremu pielęgnacyjnego tylko jak lek i tyle.
                            • alabama8 Re: linki do maści 08.09.08, 11:07
                              bel.canto napisała:
                              > A mi babka w aptece powiedziała, ze ta masc chlorchinaldin to w
                              ogole nie jest masc dla dzieci. >

                              Babka w aptece z pewnością nie widziała na oczy dziecka z atopią i
                              zmianami spowodowanymi przez gronkowca, grzyby i innych gości. Z
                              ranami, przeczosami itepe.
                              Po drugie PROBIOTYKI - nic na stałe! Jeśli już to zmieniać,
                              zmieniać, zmieniać. Zewnętrzne źródło probiotyków spowoduje to że
                              organizm sam przestanie je wytwarzać (lub stwarzać warunki
                              sprzyjające wzrostowi dobrocznynnych bakterii). Tak jak actimel
                              który zabija naturalnę wytwarzanie dobrych bakterii. Zmieniać,
                              zmieniać.
    • ajdu Re: Ku pokrzepieniu serc, czyli opowieść prawdziw 29.08.08, 14:59
      Witam Nikulke i inne dziewczynysmile

      Przeczytałam tekst, obejrzałam wszystkie zdjęcia i opisy, i wiecie jakbym
      zdjecia swojego synka widziała. (!) Prawie wszystko to samo - do 12 zielonych
      kup dziennie, AZS, krwawiące zgięcia (przeguby, łokcie), wysypki ... mimo
      drakońskiej diety (bez mleka, pszenicy,jaj). Potem się okazało, że i żyto nie
      służy. Więc bez glutenu.
      Dziewczyny, wiem co przeżywacie, podziwiam walkę i wytrwałość, wiem jak to jest
      wstawać po 10 razy w ciągu nocy do drugiego roku życia.
      Trzymam kciuki i nadal namawiam do takiej wytrwałości co autorka tego wątkusmile)

      Mój synek teraz skończył 4 lata, jest na pełnej diecie (to co wyżej), niestety w
      wieku 3,5 lat odkryliśmy że alergia pokarmowa poszła dalej, dołączyły się
      alergeny wziewne, bardzo roztocza, niektóre drzewa i trawy. Ale jakoś dajemy radęsmile

      Wiem, że bez diet byłoby gorzej. A jesteśmy cały czas bez bez leków
      antyhistaminowych, od 3 lat nie szczepiony (po szczepieniach pogorszenie
      zdrowia), mały chodzi do przedszkola (udało się znależć takie w którym gotują
      dla niego) i cały czas walczymy... żeby nie było gorzej. Aby nie było astmy.

      Dziewczyny - dużo ciepłych słów dla Was smile)
      Nie poddawajcie się, szukajcie wsparcia i takich lekarzy, którzy nie będą Was
      lekceważyć, a zechcą wysłuchać.

      Pozdrawiam serdecznie!
      Ajdu

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka