Wstrzas anafilaktyczny

29.07.09, 13:25
Witajcie,
Dawno mnie nie bylo na tym forum. Kruffa zalozycielka forum na pewno
mnie pamieta.
Moj synek ma teraz 3,5 l. Zmagalismy sie z alergia pokarmowa od 8
mies. zycia Malego. Do tej pory syn nie wyrosl z alergii pokarmowej.
Najwieksze uczulenie (wymioty) mial na jajko, wieprzowine (alegia
krzyzowa z kotem) oraz krolika.
Na urlopie nasz synek po roku nie podawania jajka sprobowal
ciasteczka kolegi gdzie z jednego jajka bylo zdrobionych domowej
produkcji 50 ciasteczek. Ta sladowa ilosc doprowadzila do wstrzasu
anafilaktycznego. Przeszlismy horror w szpitalu w Mragowie na
urlopie. Zycie mojego synka zawdzieczamy dr Zawadzkiej do ktorej sie
dodzwonilam i ona pokierowala lekarzy konowalow jak maja postepowac
- jak go ratowac, poniewaz oni nie mieli zielonego pojecia i
wmawiali nam odwodnenie. Ku przestrodze rodzicow chcialam zwrocic
uwage na objawy jakie wskazuja na wstrzas. Nalezy dziecko podlaczyc
pod monitor cisnienia i tetna, poza tym wlasnie wtedy dziecko
wyglada na odwodnione pomimo ze nie mialo prawa sie tak szybko
odwodnic, oraz ma kolor skory buroszary przy czym przlewa sie przez
rece, niewiele kuma w tym czasie, nie reaguje.
Natychmiast nalezy podac adrenaline oraz sterydy w kroplowce.
Chcialam sie zapytac czy sa tu mamy ktore przeszly wstrzas dziecka.
Jak sobie radzicie z tym psychicznie. Wiem ze moje dziecko do konca
zycia nie bedzie moglo zjesc sladowej ilosci jajka. Czy moze sa
jednak dzieci ktore pomimo wstrzasu wyrosly z alergii na produkt
ktory powoduje tak silna reakcje organizmu?
Czy Wasze dzieci chodza do przedszkoli? Moj zostal w tym roku
zapisany do specjalnego przedszkola dla alergikow ale ja boje sie go
puscic mimo wszystko.
Bede wdzieczna za odpowiedzi.

Pozdrawiam
B.
    • mamciulka-nikulka Re: Wstrzas anafilaktyczny 29.07.09, 14:13
      Witaj,
      my też przeżyliśmy wstrząs. Piszę przeżyliśmy, bo mały był w stanie
      bezpośredniego zagrożenia życia, a w trakcie wstrząsu objawy się
      zmieniały. Wstrząs też po jajku, w parę minut mały zaczął się dusić,
      było to w pod koniec listopada, miał wtedy prawie 2 lata. Na
      początku nie wiedzieliśmy co mu jest, bo on tak odchrząkiwał i
      popłakiwał, ale to się działo tak szybko, że w chwilę później
      leciałam z małym już po schodach, on tracił przytomność, a ja do
      niego krzyczałam żeby na mnie patrzył. Na dworzu było zimno więc
      łatwiej mu się oddychało, mieliśmy szczęście, bo akurat jechała
      przed naszym domem karetka i zabrała nas do szpitala. Duszności się
      zatrzymały, a w szpitalu mały zaczął wypsikiwać ogromne ilości
      przezroczystego śluzu. 20minut później przejechaliśmy do szpitala na
      Litewską, a tam mały zaczął puchnąć i pokrywać się pokrzywką, a
      podczas zaglądania w gardło zwymiotował. Był tak spuchnięty, że pani
      dr myślała, że miał usunięte jądra, dostał zastrzyk i pojechaliśmy
      na oddział, a tam mały dalej wymiotował i nie schodziła opuchlizna,
      okazało się, że dawka adrenaliny była zbyt mała i dopiero po podaniu
      kolejnej dawki przez kroplówkę opuchlizna zaczęła schodzić, a mały w
      końcu się uspokoił. Mały też był taki bladoszary i miał zapadnięte
      żyły, dopiero na drugi dzień wyglądał już całkiem normalnie.
      Teraz mały ma zawsze przy sobie strzykawkę i adrenalinę gdyby coś
      się działo, ale do tej pory nie było takiej sytuacji. Raz tylko po
      podaniu serka koziego objawy były podobne, ale wtedy po zrobieniu
      inhalacji z Ventolinu i przemywaniu szyi i buzi zimną wodą obyło się
      bez adrenaliny. Mam nadzieję, że ta alergia się wyciszy,
      odziedziczył ją po moim ojcu - ten jako niemowlę wymiotował po
      jajku, ale jak już był dorosły mimo iż puchł na buzi jadł jajka i
      alergia się w końcu wycofała, teraz już od wielu lat nic się nie
      dzieje, a jajka ojciec je codziennie smile Ale po wstrząsie ciężko jest
      zaryzykować próbę podania alergenu, ja się za jakiś czas zdecyduję
      na prowokację w szpitalu na Działdowskiej, ale to jeszcze nie teraz.
      Mały chodzi do prywatnego przedszkola, ja noszę mu obiady, bardzo
      sporadycznie korzystam z cateringu po zapoznaniu się z menu, ale
      ostatnio jadł właśnie z cateringu pulpety, panie zapewniały, że nie
      ma w nich jajek, ale chyba się myliły, bo dostał wysypki po obiedzie
      i przez parę dni był jakby go choroba brała, coś musiało mu
      zaszkodzić. Jeśli to było jajko to znaczy, że reakcja już nie była
      tak silna. U nas wstrząs wystąpił przy drugiej próbie podania jajka -
      za pierwszym razem jajko było w panierce i małemu nic kompletnie
      nie było, a za drugim razem po jajecznicy wstrząs.
      Od września idzie do przedszkola dla alergików i tam już nie ma
      obaw - pani dyrektor jest bardzo skrupulatna i rozsądna, do
      przedszkola chodzą tylko alergiczne dzieci, więc diet jest wiele i
      nie ma mowy o pomyłce. Jesteście z Warszawy, idziecie do przedszkola
      przy Pl.Bankowym?
      • betty69 Re: Wstrzas anafilaktyczny 29.07.09, 14:33
        Tak jestesmy z Warszawy. Zapisalam synka do przedszkola publicznego
        na ul Zakrzewskiej (Mokotow). W grupie bedzie 26 dzieci i ta ilosc
        mnie przeraza. Dyrektorka zapewniala na pierwszym zebraniu ze u nich
        nigdy nie bylo zadnych przypadkow pomylek a pani z kuchni ze w
        zasadzie w tym przedszkolu nie uzywa sie jajek bo wszystkie prawie
        dzieci sa na nie uczulone. Myslalam o noszeniu swojego jedzenia ale
        mam obawy czy np. dziecko nie przyniesie z domu ciasteczka ukryje w
        fartuszku a potem poczestuje mojego, a przedszkolanka nie zauwazy.
        Co prawda moj syn od dawna wie ze ma swoje jedzenie, ze nie moze
        jesc wszystkiego co my, do tej pory pytal ale na wakacjach zaufal
        koledze wtedy kiedy zostawilismy ich na chwilke.
        Teraz go edukujemy ze nie moze brac jedzenia od nikogo procz nas i
        dziadkow ktorzy sie nim opiekuja.
        Tez mamy w domu adrenaline i mam nadzieje ze nie bede jej musiala
        uzyc.
        • pacia811 Re: Wstrzas anafilaktyczny 30.07.09, 08:33
          Witajsmile
          my też mamy to zdarzenie za sobą. podalam córce (córa miala 1,5roku)
          mleko kozie, niewiele, bo może z 4 lyżeczki i to takie dziecięceuncertain
          ale to wystarczylo. córa zrobila się marudna, zaczęla plakać, potem
          wystąpila wysypka na calym cialku. potem saczęla ciężko oddychać,
          potem zauważylam spuchnięte wargi i język.

          jak się żyje po wstrząsie?? cięzko ........ czuję mocne obciążenie
          psychicznesad każde podanie jakiegokolwiek produktu jest dla mnie
          silnym przeżyciem.

          przed nami podanie glutenu (pewnie też i jajek i kiedyś produktów
          mlecznych). odwlekam to już w nieskończoność, bo bardzo się boję...

          jak zdobylyście adrenalinę, czy poszlyście do lekarza - pediatry i
          tak od ręki Wam wypisal?? czy to trzeba się znów nachodzić i
          nablagać?? jaki jest jej koszt i data ważności??
          • mamciulka-nikulka Re: Wstrzas anafilaktyczny 30.07.09, 13:31
            My dostaliśmy ampułkę od alergologa, bo to co jest sprzedawane w
            aptece jest chyba od 3 czy 4 roku życia, bo dawka jest chyba
            większa, nie pamiętam. Dostaliśmy ją w grudniu w zeszłym roku i jest
            ważna do stycznia 2010.
            • betty69 Re: Wstrzas anafilaktyczny 30.07.09, 15:01
              My dostalismy recepty w szpitalu (dr Zawadzka podyktowala co maja napisac) potem
              sama nam wypisala kolejne dla dziadkow, choc wspomniala ze moze to tez zrobic
              lekarz pierwszego kontaktu
              jesli chodzi o adrenalie to mamy 3 rodzaje
              1. Anapen junior - 240 zl wazny do 12.2010
              2. Adrenalina 0,1% ampulkostrzykawka 37 zl
              3. Adrenalina w ampulce i oddzielnie strzykawka do kupienia
              ale jeszcze tego nie wykupilam wiec nie znam cen
      • agatka313 do mamciulki-nikulki 30.07.09, 16:53
        mam do Ciebie pytanie o to przedszkole dla alrgików przy Placu Bankowym, czy to chodzi o przedszkole nr 72, pytam ponieważ mam syna zagrożonego wstrząsem anafilaktycznym po podaniu jajka lub jakiegokolwiek produktu zawierającego mleko (u nas po posmarowaniu skóry którymś z tych alergenów w ciągu 5 minut pojawia się pokrzywka na całym ciele, immunolog stwierdziła że gdybym mu to podała doustnie to najprawdopodobniej skończyło by się wstrząsem)właśnie zastanawiam się czy z tak ostrą reakcją to w ogóle dawać dziecko do przedszkola, poprostu boję się że ktoś czegoś może nie dopilnować, z drugiej strony bardzo bym chciała żeby syn miał kontakt z dziećmi, więc szukam czegoś odpowedniego dla nas.
        • betty69 Re: do mamciulki-nikulki 30.07.09, 20:06
          a ja mam pytanie a propo inhalacji z Ventolinu. co to jest i w czym
          to pomaga? my dostalismy tabletki Encorton. gdy bedziemy wiedzieli
          ze zjadl cos z jajkiem mamy mu podac 3 tab. i 14 kropli Zyrtec.
          dopiero gdy zacznie 'odplywac, przelwac sie przez rece' mamy podac
          mu adrenaline, ale juz po podaniu tabletek leciec do szpitala.
          syn reaguje wymiotami po 3 godzinach od zjedzenia silnego alergenu.
          nie wiem czy tak bedzie zawsze, ale do tej pory tak bylo.
          przyszlo mi do glowy ze moze udalo by sie dojechac do szpitala i
          zrobic mu plukanie zoladka, ale nie zapytalam alergolog, bo pozniej
          wymyslilam taki sposob zeby zapobiec wstrzasowi oczywiscie pod
          warunkiem ze bedziemy wiedzieli ze dziecko zjadlo to na co zle
          reaguje.
          • mamciulka-nikulka Re: do mamciulki-nikulki 31.07.09, 14:36
            Z Ventolinu robi się inhalacje przy skórczach oskrzeli (przy
            astmie), pomaga przy puchnięciu (przy wstrząsie), mój mały od razu
            się uspokoił podczas inhalacji. Pokrzywka znikała mu trochę dłużej,
            ale mógł swobodnie oddychać i już się tak nie denerwował i nie płakał
        • betty69 Re: do agatka313 30.07.09, 20:10
          mam ten sam dylemat - boje sie bardzo ze nie dopilnuja a z drugiej
          strony bardzo chce zeby chodzil do przedszkola i mial kontakt z
          dziecmi.
          • aga_sama offtopic przedszkole 30.07.09, 20:37
            najlepiej się tam pojechać (tylko wcześniej trzeba się umówić). Mnie zależało,
            żeby syn tam chodził, ale to niewykonalne z powodu dojazdów. Rozmawiałam z panią
            dyrektor, odniosłam wrażenie, że bardzo poważnie traktują swoją pracę.
            Nie Wy pierwsze borykacie się z mega alergią, ludzie tam pracujący mają ogromne
            doświadczenie i niejedno widzieli. Chyba niewiele jest ich w stanie zdziwić. Dr
            Zawadzka spokojnie wypisze skierowanie, wielu jej pacjentów tam chodzi. Mnie
            polecano jeszcze dwie inne placówki dla alergików: na Żoliborzu oraz na Dolnym
            Mokotowie (w okolicach łazienek, przyjmują także wegedzieciaki). Dokładne adresy
            znajdziecie na stronach biura edukacji.
            • ap77 Re: offtopic przedszkole 30.07.09, 21:44
              Gdzie w Warszawie na Zoliborzu jest przedszkole dla alergikow? Bede wdzieczna za
              info.
            • betty69 do aga_sama 31.07.09, 08:51
              offtopic przedszkole - czy mozesz napisac co to za przedszkole i gdzie sie
              miesci? zdaje sobie sprawe ze nie tylko ja sie borykam z megaalergia dziecka ale
              jako matka czuje sie odpowiedzialna zeby po raz kolejny nie dopuscic do
              zagrozenia zycia alergenem.
              to na Dolnym Mokotowie to wlasnie jest na ul. Zakrzewskiej gdzie moj synek jest
              zapisany.
              • luty71 adrenalina 31.07.09, 10:12
                Też jesteśmy po bardzo silnej reakcji (na biały ser) - nie wiem czy można
                okreslic ja mianem wstrząsu, ale syn dostał ślinotoku (praktycznie dusił sie
                ślina), zaczął "odpływać" i dosłownie cały pokrył sie ognistoczerwona pokrzywką
                - w szpitalu dostał zastrzyk z hydrokortyzonem i pare kroplówek- było to juz
                pare lat temu ale strach pozostał. Od tej pory mam w domu adrenalinę. Moje
                pytanie: jak prawidłowo zrobic taki zastrzyk - słyszałam ze nie domięśniowo
                tylko podskórnie czyli naciągasz trochę skórę i wbijasz igłę - czy tak?
                • betty69 Re: adrenalina 31.07.09, 12:05
                  dr Zawadzka mowila nam ze tylko domiesniowo
                  • betty69 Re: adrenalina 31.07.09, 12:06
                    najlepiej w udo
              • mamciulka-nikulka Re: do aga_sama 31.07.09, 14:46
                Dziewczyny chciałam coś wyjaśnić - państwowe przedszkole dla
                alergików w Warszawie jest tylko jedno (nr 72 na Pl.Bankowym) - tam
                chodzą tylko dzieci alergiczne i dostają punkty za alergie.
                Natomiast pozostałe są normalnymi przedszkolami i chodzą do nich
                dzieci bez alergii, ale oferują diety dla dzieci alergicznych i są
                to poniższe przedszkola państwowe:
                Przedszkole nr 205, ul. K. Irzykowskiego 1 (Bemowo), tel. 22 665 16
                76.
                Przedszkole nr 146, ul. Sandomierska 2 (Mokotów), tel. 22 849 65 52.
                Przedszkole nr 147, ul. Zakrzewska 13 (Mokotów), tel. 22 841 04 32.
                Przedszkole nr 69, ul. L.Narbutta 65/71 (Mokotów), tel. 22 849 01
                25.
                Przedszkole nr 72 dla dzieci alergicznych, al. Solidarności 72a
                (Śródmieście), tel. 22 621 14 81.
                Przedszkole nr 50, ul. Ludwika Hirszfelda 11 (Ursynów), tel. 22 644
                87 87.
                Przedszkole nr 261 "Pod Dębami", ul. Armii Krajowej 72 (Wesoła),
                tel. 22 773 58 58.
                Przedszkole nr 58, ul. Batalionu "Pięść" 4 (Wola), tel. 22 836 45
                13.
                Przedszkole nr 197 "Do-Re-Mi", ul. ks. Popiełuszki 3a (Żoliborz),
                tel. 22 663 87 06.
              • aga_sama przedszkola 31.07.09, 14:56
                Żoliborz:
                * Nr 197, ul. ks. Popiełuszki 3a, tel. 022 663 87 06. e-mail:
                przedszkole197@neostrada.pl. Czynne 7-17.30. Grupy po 25 osób. Wyżywienie 6
                zł/dzień (bez diety), 6,5 zł/dzień (z dietami). Płatne: korektywa - 25 zł,
                plastyka, ang., taniec - 33 zł. Placówka nastawiona na alergików. Leżakowanie
                dla najmłodszych. Przedszkole zamykane w ciągu dnia. Duży ogród. Osiem spotkań
                adaptacyjnych (info ze starych stron)
                Listę pozostałych placówek dostaniecie w biurze edukacji UM.
                bip.warszawa.pl/Menu_podmiotowe/Biura_Urzedu/BE/Wydzialy/BE_WPP/default.htm
                (strony nie działają, trza dzwonić lub majlować)
                W tym roku rekrutacja do tych placówek wyglądała tak, że oprócz standardowego
                podania potrzebne było zaświadczenie od alergologa i dziecko dostawało dodatkowe
                punkty. W przedszkolu na bankowym w grupie trzylatków jest ich kilkanaście, więc
                nie tak źle.
                Z tego co pamiętam, pozostałe placówki są: na Hirszfelda, Gottarda, gdzieś 2 na
                Bemowie, po prawej stronie Wisły jedna - w Zielonce. w sumie 7 na całą warszawę.
        • mamciulka-nikulka Re: do mamciulki-nikulki 31.07.09, 14:29
          agatka313 napisała:

          > mam do Ciebie pytanie o to przedszkole dla alrgików przy Placu
          Bankowym, czy to
          > chodzi o przedszkole nr 72

          Tak, chodzi o to przedszkole. Mi się ono bardzo podoba, rozmawiałam
          z dyrektorką - jest bardzo rozsądna, więc nie sądzę żeby
          jakiekolwiek wpadki się zdarzały. My daliśmy wypis ze szpitala po
          wstrząsie i potraktowała to bardzo poważnie. Myślę, że jeśli są
          silne reakcje alergiczne to takie przedszkole jest
          najbezpieczniejszym miejscem dla dziecka. Tam nie ma dzieci
          niealergicznych - dzieci dostają punkty za każdy alergen, czyli im
          więcej alergii tym większa szansa na dostanie się do tego przedskzola
          • agatka313 jeszcze jedno pytanko 31.07.09, 14:47
            dziekuję za odpowiedź, mam jeszcze jedno pytanie, czy dawałaś wyniki testów jako zaświadczenie że Twoje dziecko jest uczulone na dany produkt, pytam bo u nas testy nie wychodzą niestety,a syn ma uczylenie na jajko, mleko, gluten, proszki do prania i wiele innych rzeczy, więc jak mam udowodnić że syn jest tak mocno uczulony.
            • aga_sama Re: jeszcze jedno pytanko 31.07.09, 17:59
              Sorry za pomyłkę z przedszkolem na Żoliborzu. Faktycznie chodzi o do-re-mi.

              Co do papierologii: mnie dr Zawadzka wypisała, że młody ma podejrzenie pyłkowicy i alergię pokarmową. Lista produktów alergicznych zgodnie z zaleceniem matki. Dosłownie. Identyczne dostał dzieciak, który będzie tam chodzić od września. To matka wie najlepiej, co może, a czego nie może jeść dziecko. Wiadomo, że część lekarzy nie traktuje testów w tak młodym wieku wiarygodnie.
            • mamciulka-nikulka Re: jeszcze jedno pytanko 31.07.09, 21:48
              ja dawałam wszystko co miałam, wypis ze szpitala, wyniki testów, z których
              wyszło uczulenie na jaja, mleko, orzechy, a na gluten nie wyszło, a nasza
              alergolog dodatkowo dała zaświadczenie, że ma być na diecie bezglutenowej
              (zresztą te przedszkole jest całe bezglutenowe!) i bez pomidorów - pisała to co
              jej mówiłam smile
              • kruffa Re: jeszcze jedno pytanko 03.08.09, 11:46
                Pamiętaj, żeby we wrześniu wpisać produkty, które dziecko może dostawać. Takie
                listy mają wychowawczynie.
                W tym przedszkolu dieta jest ograniczona do kilkunastu produktów i zaznacza się,
                co dziecko może a co nie. Jest np. kwasek cytrynowy, bo czasami robią żurek i
                tam dodają kwasek. Moja córka go nie dostaje.
                Podobnie zaznaczam, że nie wolno jej dawać margaryny i przedszkolnej wędliny.
                Jedyną "wpadką" jaka nam się zdarzyła to podanie ciastek bezglutenowych - były
                bez jajka, ale z kwaskiem.
                Dlatego dobrze jest określić dokładnie co dziecko może, a co nie. I nie
                dyrektorce, ale wychowawczyni, bo to ona wszystkiego pilnuje.
                Wszystkie zmiany zgłasza się też własnie wychowawczyniom.
                A przedszkole jest fajne. Córka będzie już w zerówce, a w tym roku idzie syn.

                Kruffa
          • betty69 Re: do mamciulki-nikulki 31.07.09, 14:52
            tylko ze wsrod dzieci z alergia moga byc takie co nie maja uczulenia na jajko a
            np. maja na cos innego niz nasze dzieci.
            czy moze sie myle?
            • luty71 adrenalina 31.07.09, 16:36
              Nie wiem co o tym sądzić, bo o zastrzyku podskórnym mówił mi znajomy lekarz i
              wręcz podkreślał,że nie domięśniowo, bo może nastąpic martwica tkanki -
              rozbieżność jest duża! Ja mam adrenaline w malutkich ampułkach i osobno igłę i
              strzykawkę.
              • mamciulka-nikulka Re: adrenalina 31.07.09, 21:54
                luty71 napisała:

                > Nie wiem co o tym sądzić, bo o zastrzyku podskórnym mówił mi znajomy lekarz

                Nam lekarka dawała instrukcje, że centralnie w boczną część uda się wstrzykuje -
                strzykawka jest krótka, chyba 5mm ma igła więc nie wbija się głęboko.
                • tin_t Re: adrenalina 01.08.09, 22:16
                  też o to pytałam. moje dziecko m.in. uczulone na orzechy.
                  forum.gazeta.pl/forum/w,578,98240972,98240972,czy_dzieci_z_epizodami_.html
                  radzenie sobie ze świadomością takiego problemu jest bardzo trudne. czuję się
                  tak, jakby życie mojego dziecka było w każdej minucie zagrożone. ciężko tak żyć.
            • mamciulka-nikulka Re: do mamciulki-nikulki 31.07.09, 21:52
              betty69 napisała:

              > tylko ze wsrod dzieci z alergia moga byc takie co nie maja uczulenia na jajko

              oczywiście, dzieci mają różne alergie, są i takie co mają astmę, pyłkowicę i
              chodzą do tego przedszkola. Można się też dusić po kontakcie z psem - tak miał
              mój brat jak rodzice kupili jamnika szorstkowłosego. To decyzja rodziców czy
              chcą by ich dziecko chodziło do takiego właśnie przedszkola, no i czy się
              dostanie - w tym roku dostało się 16 dzieci.
              • betty69 Re: do mamciulki-nikulki 03.08.09, 09:09
                16 dzieci to nie 26 sad
                ja wybralam Zakrzewska ze wzgledu na to ze jest blisko moich rodzicow, ktorzy
                opiekuja sie teraz synkiem i zawsze moga go wczesniej odebrac z przedszkola. Maz
                tez ma w miare blisko.
                • kruffa Re: do mamciulki-nikulki 03.08.09, 11:52
                  Betty, współczuję wstrząsu. Nie mieliśmy dotąd takich problemów, ale sobie
                  wszystko zanotowałam.

                  Co do ilości dzieci - nie martw się. W takich przedszkolach wszystkiego pilnują.
                  Dodatkowo dzieci pilnują się nawzajem. Moja córka po pewnym czasie wiedziała
                  mniej więcej co jedzą jej koleżanki a czego nie.
                  A na Solidarności grupy też mają ponad 20-kilka osób.
                  W tym roku też grupa maluchów będzie miała ponad 20 osób. Te 16 wynika pewnie z
                  "zewnętrznego" naboru, bo część miejsc zajęło od razu rodzeństwo dzieci, które
                  już w przedszkolu były.

                  Kruffa
                • kruffa Re: do mamciulki-nikulki 03.08.09, 11:57
                  A dla pocieszenia - moja młoda była w wieku 2,5 roku po podaniu 1 pieroga
                  leniwego (prowokacja nabiałem) na granicy wstrząsu, a ciało całe w bąblach.
                  Dr. Zawadzka stwierdziła wtedy, abyśmy przygotowali się na to iż Młoda nigdy
                  nabiału jeść nie będzie.
                  Dziś ma 6 lat i wypija dziennie ok. 400 ml jogurtu, czasami zaprawia to jeszcze
                  serkiem homogenizowanym.
                  Na białko jaja jest uczulona do dziś - nie może jeść bezów, ale ciasto,
                  naleśniki przechodzą bez najmniejszego problemu.

                  Twój synek pewnie jajka nigdy nie zje, ale może za jakiś czas będzie mógł jeść
                  coś z odrobią w środku. Nigdy nic nie wiadomo.

                  Kruffa
                  • betty69 Re: do mamciulki-nikulki 06.08.09, 09:02
                    Witaj,
                    Pamietam leniwego - kiedys mi o nim opowiadalas smile.
                    Zawadzka po 3 prowokacji gdy Antos wymiotowal na jajko juz wspominala ze
                    prawdopodobnie nie bedzie mogl jesc jajek (zoltko tez nie przechodzi). To byl 4
                    raz, w sumie dr Z namawiala mnie zebym przed przedszkolem sprobowala znow i moj
                    synek spuszczony na moment z oka na wakacjach sam ja sobie zrobil. Byc moze
                    doszlo do wstrzasu, bo jak dla niealergikow 50 ciastek z jednego jajka to
                    sladowa ilosc, to ja mu podawalam ciut nalesnika gdzie jedynie zoltko bylo. Raz
                    tez dostal od dziadka mielonego (wtedy wymiotowal poteznie) ale to dwa glowne
                    silne alergeny.
                    O dziwo na krolika tak tez zareagwal - bylam pewna ze przejdzie bo jak mial 10
                    mies czy rok juz dokladnie nie pamietam to reagowal jedynie wysypka i ja
                    odstawilam, a po 2 latach znow sie zdecydowalam wrocic z nim.
                    Wracajac do przedszkola myslisz ze jest tam ktos przeszkolony do podania
                    adrenaliny w razie czego?
                    A czy dzieci przynosza swoje smakolyki?
                    Wkrotce mamy spotkanie adaptacyjne to dopytam o te sprawy, ale tak sie boje... sad
                    • tin_t Re: do mamciulki-nikulki 06.08.09, 09:29
                      niestety w przedszkolach nie ma już pielęgniarek.
                      a panie nauczycielki nie mogą podać nawet witamin, jedynie wodę utlenioną
                      posiadają "na stanie".
                      dzieci nie przynoszą nic swojego. teoretycznie.
                      praktycznie nikt nie sprawdza, co mają w kieszeniach ani co jest w składzie
                      rzeczy przynoszonych na urodzinki itp.

                    • kruffa Jedzenie w przedszkolu dla alergików 06.08.09, 09:57
                      Nie wiem jak gdzie indziej, ale nie sądzę żeby było dużo inaczej niż na
                      Solidarności.
                      W naszym przedszkolu dzieciom nie wolno nic przynosić z domu, chyba że jest to
                      np. wędlina lub masło, które są od razu przekazywane do kuchni.
                      Dzieci same pilnują co im wolno zjeść a co nie. Do tego sprawdza wszystko zawsze
                      wychowawczyni i pani do pomocy. Czasami są wręcz nadgorliwe smile
                      Raz były suszone jabłka - jako chipsy i np. moja córka przyniosła je do domu, bo
                      nie wiedziała czy może je zjeść czy nie. Podobnie zrobiło kilkoro dzieci.
                      W tym przedszkolu dzieci z owoców (jeśli mogą) dostają tylko jabłka i banany.
                      Jak są urodziny to można przynieść chrupki kukurydziane, ewentualnie chlebek
                      ryżowy, bo niektóre dzieci były uczulone na kukurydzę, do tego sok jabłkowy. Jak
                      dziecko nie może soku jabłkowego to dostaje wodę.
                      Dla dzieci największą zabawą jest cała otoczka, którą się robi wokół tego, bo
                      przynosi się kolorowe talerzyki, czapeczki, kubeczki.
                      Dzieciom to w zupełności wystarcza.

                      A o adrenalinie ja bym powiedziała i zaniosła do przedszkola.

                      Kruffa
                      • betty69 Re: Jedzenie w przedszkolu dla alergików 06.08.09, 16:39
                        Kruffo a w jakim wieku poszla do przedszkola Twoja corcia?
                        Zawadzka mowila ze dziewczynki sa madrzejsze, bo ja mowilam ze do tej pory pytal
                        czy moze i nie wiem co mu strzelilo do glowy sad
                        • kruffa Re: Jedzenie w przedszkolu dla alergików 07.08.09, 14:39
                          Młoda miała 3 lata. Musisz po prostu teraz na okrągło "strzępić język".
                          Chłopcy są rzeczywiście trochę mniej przewidywalni - widzę to po Młodym smile
                          On jak tylko zaczął sprawnie mówić i ktoś go częstował czymś czego my nie jadamy
                          mówił: "my tego nie jemy bo moja siostra ma alergię" smile)

                          Kruffa
                          • bami11 Re: Jedzenie w przedszkolu dla alergików 13.08.09, 13:53
                            A no to i ja się wtrącę...
                            Mój młody, alergik ekstremalny (prawda Droga Kruffo?) ma teraz 4 lata i od maja
                            chodzi do przedszkola. Nie dla alergików, zdecydowałam się na prywatne,
                            przerażała mnie ilość 25 osób w grupie na Zakrzewskiej. uważam, że taką grupę
                            bardzo ciężko "upilnować", to nie jest tak, że tam wszystkie dzieci są
                            alergiczne, mniej więcej połowa i jadłospis jest ustalany "normalny". Zresztą o
                            wyborze ostatecznym przedszkola zadecydował syn, który już od drugiego pobytu
                            wiał stamtąd z rykiem.
                            No i oto jesteśmy przedszkolu, gdzie dzieci jest 15 w grupie. Wszyscy: panie
                            wychowawczynie, kierowniczka, panie z kuchni dostały szczegółowe wytyczne na
                            piśmie, co można a czego nie. Przeraziły się no i bardzo się pilnują
                            (postraszyłam wstrząsem - co prawda nigdy nam się nie zdarzył, ale dr Zawadzka
                            nakazała nam być przygotowanym - adrenalina zawsze w domu lub przy sobie). A i
                            tak CODZIENNIE rozmawiam z panią kucharką i z wychowawczynią na temat jedzenia.
                            Mają mnie oczywiście za wariatkę.
                            Śniadanko przynoszę zrobione, może jeszcze jeść w przedszkolu wybrany rodzaj
                            płatków śniadaniowych - na sucho. Obiadek albo dostosowują (np. kotlecik bez
                            jajka) a jak się nie da, to ja przynoszę gotowy. Podwieczorki noszę. Zresztą
                            Szymon sam pilnuje i raczej nie da sobie podać nic podejrzanego. NIGDY nie wziął
                            nic od nikogo. Zawsze pyta.
                            "Strzępienie języka" (do wszystkich: dziecka, tatusia, dziadków, pań z
                            przedszkola) jest w przypadku alergicznego dziecka baaardzo skuteczne.
                            A w przedszkolu i tak zdarzą się wpadki... malutkie, ale będą. Na przykład u nas
                            podanie kompociku wieloowocowego, gdzie są truskawki... Bez konsekwencji u
                            młodego. Dzięki temu wiem,że najprawdopodobniej na truskawki uczulony nie jest smile
                            • betty69 do Bami 13.08.09, 15:11
                              a gdzie chodzicie do przedszkola bo jesli byliscie na Zakrzewskiej to jestescie
                              chyba z Mokotowa?
                              • bami11 Re: do Bami 14.08.09, 11:27
                                niee..
                                Mieszkamy w Wilanowie, poszliśmy na Zakrzewską bo tam było najbliższe
                                "alergikowe" przedszkole..
                                A do przedszkola Młody chodzi w Aninie, bo tam pracuję
                                betty, poznałyśmy się kiedyś w Karwii (przez Ciotkę Patyskę, którą baardzo
                                pozdrawiamy, chociaż na forum nie zagląda ostatnio...)
                                • betty69 Re: do Bami 18.08.09, 09:35
                                  Pamietam smile Kojarzylam nick ale nie byla 100% pewna ze to Ty smile
                                  Przekazalam pozdrowienia Paci mailowo bo obecnie nie ma jej w pracysmile
      • kamelia17 Re' przedszkole Pl. Bankowy 15.08.09, 22:51
        Witaj,
        będziemy w tej samej grupie przedszkolnej!
        • aljoszka Re: Re' przedszkole Pl. Bankowy 12.09.09, 14:15
          A powiedzcie, bardzo ciężko dostać się do tego przedszkola ? jest
          trudniej niż do zwykłego ?
          My będziemy próbować w przyszłym roku.
    • caroline1974 Re: przeraziłam się - uswiadomcie mnie!!! 13.08.09, 23:46
      Witam
      Bardzo Wam współczuję, tego co przeszłyście ze swoimi dziećmi. Czytam i aż mi
      skóra cierpnie. Powiem szczerze, jestem naprawdę przerażona. Mam synka 9-
      miesięcy, alergik. Mieszkam na wsi, daleko do lekarza, do szpitala jeszcze
      dalej. Napiszcie proszę, czy wcześniejsze reakcje na te alergeny, które wywołały
      wstrząs były równie silne? Mały jest uczulony na dużo pokarmów, tyle, że jak na
      razie objawiały sie jedynie wysypkami, które zazwyczaj same schodziły ( raz
      tylko przyjmował Fenistil) Do tej pory nie miał wprowadzonego jeszcze żółtka,
      glutenu. Cały czas jest na diecie bezmlecznej ( nutramigen) Czy ja powinnam mieć
      adrenalinę w domu??? Poradźcie coś, naprawdę spanikowałam sad
      • pacia811 Re: przeraziłam się - uswiadomcie mnie!!! 14.08.09, 07:53
        no to opowiem jak to było u nas.
        córa dostałam po raz pierwszy mleko kozie, z 4 łyżeczki, i wystąpił
        wstrząs.

        nie martw się, że dziecko nie je czegoś tam, moja młoda ma 3 lata- i
        nie jadła do tej pory ani mleka (no poza tym jednym razem), ani
        glutenu, ani jajka w żadnej postaci.

        nie każda reakcja na alergen musi być aż taka silna. warto mieć w
        domu jednak jakieś leki: zyrtec czy steryd.
        • bami11 Re: przeraziłam się - uswiadomcie mnie!!! 14.08.09, 11:31
          Trzeba mieć przynajmniej Zyrtec, dobrze jest mieć również steryd: Encorton w
          tabletkach.
          Adrenalina jest w ampułkostrzykawkach, bardzo łatwo ją zrobić. Czuję się
          pewniej, jak jest w domu...
          Naprawdę dla własnego spokoju i bezpieczeństwa dziecka leki mieć trzeba i trzeba
          umieć je zastosować
          • mamciulka-nikulka Re: przeraziłam się - uswiadomcie mnie!!! 14.08.09, 12:56
            Usłyszałam kiedyś od kogoś, że silna reakcja na alergen może
            wystąpić przy drugim podaniu, kiedy po pierwszym podaniu wytworzą
            się przeciwciała.

            U nas było tak, że po 1 roku młody dostał do zupy jedno małe
            żółteczko przepiórcze - całą zupę zwymiotował zaraz po zjedzeniu.
            Przed drugimi urodzinami przemyciłam jajko kurze w postaci panierki
            cukinii z bułką tartą - młody się zajadał i nie było nawet wysypki,
            więc za tydzień zrobiłam mu jajecznicę i wystąpił wstrząs.
            • basi-a27 to jeszcze ja siedopiszę 15.08.09, 21:29
              było to 2 miesiące temu synek miał wtedy 7 miesięcy skończone.
              Alergikiem na mleko jest od urodzenia jest caly czas na nutramigenie ale zjadał
              zupki jarzynowe i z mięskiem i owoce i bylo już wszystko w porządku nie miał
              żadnych wysypek kupki w normie dziecko super się rozwijało nic nie zapowiadało
              tragedii. Synek w wieku 7 miesiecy zaczął już sobie sam wstawać i tego dnia
              nieszczęsliwie upadł na główkę i narobił sobie wielkiego guza na głowie no i ja
              nieświadoma niczego matka co by guz miał się szybciej zagoić zrobiłam mu na
              główkę okład z samego białka ( zamiast kostki lodu czy jarzyny mrożone!!!!!) i w
              ciągu 5 minut następowało to w diametralnym tempie najpierw coś tam przy tym
              guzie zaczeło mu czerwienieć coraz bardziej i bardziej na twarzy porobiły mu się
              takie białe buły i cala główka zaczęła mu puchnąć w expresowym tempie że ja nie
              wiedziałam co mam zacząć robić chciałam go wykąpać z tego białka ale na kąpiel
              było już za późno szybko tylko pod kranem zmywałam to białko z głowy ale synek
              przeokropnie się drapał i rozmazywał to na całą buzię i dzwoniłam na pogotowie w
              strachu i w panice wyleciał mi nawet tak prosty numer 999 do słuchawki darłam
              się że dziecko mi się dusi przyjechali w ciągu 5 minut synek był opuchnięty aż
              do szyji dusiło go w gardle miał sapkę z nosa wydobywała się wodnista wydzielina
              ( jak przy katarze) synek nie płakał nie śmiał się tylko swoimi małymi
              zapuchniętymi oczkami patrzył na mnie i cały drżał (dostał drgawek) były to
              moje najdłuższe minuty w życiu pojechałam do szpitala w papciach a dla synka nie
              zabrałam nawet pampersa ani smoczka....nawet telefonu nie zabrałam by do męża
              zadzwonić myślałam że ostatni raz widze synka ... takie głupie myśli mi
              przychodziły do głowy ale na szczęście wszystko dobrze sie skończyło. W szpitalu
              mi zaczął dopiero głośno płakać jak wbijali się do żyły by założyć wenflon no i
              byliśmy w szpitalu tylko 3 dni do obserwacji ale wszystko Ok i do tej pory tak
              jest synek nadal jest na nutramigenie nie wprowadzam mu mleka ani jaj i jak na
              razie jest wszystko jak najbardziej w porządku nie ma żadnych krostek mam
              nadzieję że kiedyś będzie mógł jeść jak inne dzieci ale na razie o tym nie
              myślimy żyjemy teraźniejszością nie martwię się co będzie za roksmile
              aha nie noszę przy sobie żadnej andrenaliny lekarz nam powiedział że nie trzeba
              że wystarczy teraz unikać alergenu więc tak robię. Ale i tak strach pozostał.
              • yula Re: to jeszcze ja siedopiszę 18.08.09, 09:58
                a co zrobisz jak już niedługo na spacerze oddali sie od ciebie i ktoś go
                poczęstuje ciasteczkiem? Możesz nie zdążyć zabrać, roczne dziecko jeszcze nie
                musi pamiętać że czegoś mu nie wolno. Nie strasze, po prostu przedstawiam
                prawdopodobną sytuacje, ja za synkiem chodziłam krok w krok i tak udawało mu sie
                coś zwędzić, coś wpakować do buzi zanim zareagowałam, na szczęście jego alergia
                nie jest silna. Jeżeli na coś reagował by tak mocno to napewno nosiłabym ze sobą
                adrenaline.
                • basi-a27 do yula 18.08.09, 23:12
                  na razie maly sam nie chodzi starsza córka mu nic nie podaje ale oczywiście boję
                  się o jakiekolwiek okruszki na podłodze. Nie wiem jak to będzie potem. Za 2
                  tygodnie jedziemy do Krakowa do punktu szczepień czy może na roczek być
                  zaszczepiony szczepionką świnka odra różyczka a zawiera ona w swoim składzie
                  białko jaja może tam coś więcej mnie oświecą bo mój lekarz kazał nie panikować w
                  szpitalu też tak mówili że nie potrzeba nosić ze sobą żadnej andrenaliny mimo że
                  pytałam wielokrotnie. Ja również staram się żyć normalnie i nie panikować. NIe
                  wiem jak by zareagował na ciastko!!!! wtedy podałam mu najczystsze białko i była
                  to reakcja kontaktowa nie pokarmowa
                  • chalsia Re: do yula 18.08.09, 23:30
                    > tygodnie jedziemy do Krakowa do punktu szczepień czy może na roczek być
                    > zaszczepiony szczepionką świnka odra różyczka a zawiera ona w swoim składzie
                    > białko jaja

                    po reakcji jaką miało Twoje dziecko na kontakt białko jaja ze skórą W ŻYCIU nie
                    zgodziłabym się na podanie szczepionki opartej na kurzym białku.
                    I kazdy DOBRY lekarz powie to samo. Ba, napisze Ci "zwolnienie" z tego
                    szczepienia albo zaleci inne szczepionki (jesli są).
                  • yula Re: do yula 18.08.09, 23:45
                    mój alergik teoretycznie na białko też( wyszło coś mały odczyn przy testach
                    skórnych) był szczepiony tą szczepionką w szpitalu 2-ma dawkami pod obserwacją
                    lekarzy. Spędziliśmy tam wtedy 5 godzin. Gdyby miał taką rekcje jak twój to
                    pewnie alergolog by nie pozwolił, a żaden lekarz by sie nie zgodził na to.
      • caroline1974 Re: przeraziłam się - uswiadomcie mnie!!! 15.08.09, 22:13
        Dziewczyny, dzięki za wasze odpowiedzi.Widzę, że nie ma reguły, że to
        okropieństwo może się zdarzyć w każdej chwili. Hmm, chyba boję się jeszcze
        bardziej, ale mając to na względzie porozmawiam z lekarką na temat jakiś leków,
        które chyba powinnam mieć na wszelki wypadek w domu.
    • glorika2 Re: Wstrzas anafilaktyczny 18.08.09, 08:41
      Witam, mój synek miał katar, pojechaliśmy do lekarza, bo z młodszym
      było nawet gorzej bo od kilku dni kasłał i miał brzydki katar.
      Obojgu został zapisany BACTRIM
      Starszy (4 lata) dostał po tym gorączki i brakowąło mu tchu. To było
      wczoraj na wieczór, podaliśmylek pzreciwgorączkowy i na razie spokój
      ale do lekarza jedziemy z nim.
      Młodszemu nic nie jest (2,5 roku).
      Starszy przyjmował już BACTRIM w tym roku ale też dostał gorączki,
      zaczerwieniona buzia. Nie skojarzyliśmy że to może być wstrząs lecz
      wzięliśmy to za oznakę że BACTRIM jest za słaby i że mu się
      pogorszyło.
      Dodam, że jest alergikiem ale tylko na :
      - jabłko
      - cytrusy
      - groch
      oraz pyłki leszczyny, brzozy
      a także kocią sierść
      Na szczęście- po 12 godzinach od podania nieszczęsnego BACTRIMU na
      nasz rzut oka- nic mu nie jest (poza katarem).
      Proszę- ostrzegajcie wszystkich gdzie to tylko możliwe że BACTRIM
      nie jest właściwym lekiem dla alergików.
      Uratujecie w ten sposób być może czyjeś życie.
      Pozdrawiam
      • yula Re: Wstrzas anafilaktyczny 18.08.09, 09:38
        każdy reaguje inaczej, i każdy lek może uczulić, mój synek jest alergikiem na
        mleko i gluten, baktrim brał wielokrotnie i lek jak każdy inny. Natomiast młoda,
        alergii pokarmowej nie stwierdzono uczuliła sie na Augmentin- wysypka.
        • basi-a27 do youla 22.08.09, 21:59
          ja też nie pozwolę zaszczepić tą szczepionką!!!!
          szczerze to nie wiem na czym polega ta wizyta tam w tym punkcie szczepień
          pojedziemy zobaczymy no i napiszę wam co i jak

          niestety ja nie mam dobrego pediatrysad przy starszej córce bardzo byłam z niego
          zadowolona bo zdrowasmile ale mój mały jest alergik i on już nie jest tak fajny jak
          myślałam mało się zna na alergiisad nawet nie wiedział że ta szczepionka świnka
          odra różyczka zawiera białko na ulotki dopiero patrzył!!!!!! a ja dowiedziałam
          sie o tym od bdb dr neurolog( byłam prywatnie) gdyby nie ona to pewnie
          nieświadomie bym zaszczepiła na roczek!!!!!
    • betty69 Re: Wstrzas anafilaktyczny 24.08.09, 11:59
      znalazlam niedaleko pracy meza (w zasadzie ulice dalej) nowo powstale
      przedszkole prywatne. dopiero rozpoczynaja nabor. 15 osob w grupie na 2 panie.
      maja sie dowiedziec czy moge swoje jedzenie przynosic dla dziecka.
      i teraz pytanie do mam. czy lepiej puscic syna do znanego przedszkola na
      Zakrzewska gdzie bedzie 25 osob w grupie
      czy nowego prywatnego?
      jak byscie wybraly?
      • marki0 Re: Wstrzas anafilaktyczny 25.08.09, 15:50
        Dawno tu nie zaglądałam, tę stronę z braku czasu odwiedzam rzadko a
        jeszcze rzadziej piszę, choć kiedyś byłam bardzo aktywana. Też
        przeżyliśmy wtrząs i opowiem Ci jak było u nas i jak radzimy sobie
        na codzień.
        A mianowicie:
        Syn - alergik od urodzenia-ja generalnie tez, jednak jak grożna może
        być alergia i jak grożne skutki nieprzestrzegania diety
        zademonstrowało mi dopiero moje pierworodne dziecko!
        Jak wspomniałam, alergia od urodzenia, skóra w potfornym stanie mimo
        kaaaategorycznych diet, prania wyłacznie wpłatkach mydlanych,
        wieloletniego karmienia piersią. Syn miał ok roczku, gdy sie
        rozchorował i dostawał silne antybiotyki. Po tej kuracji-ja głupia
        umyśliłam sobie, że że powinnam dostarczyć mu probiotyków, a pozatym
        wszyscy mówią, że skaza białkowa po roku mija, umyśliłam sobie, że
        podam mu troszkę jogurciku.Kupiłam Danonka, wsadziłam go w krzesełko
        i podałam łyżeczkę, potem drugą i trzeią i nagle...............moje
        dziecko zrobiło się purpurowe jak indyk, zaczeło mieć potworny
        ślnotok z ust i noska, charczało, twarz i szyja niemal że
        powiększyły sie okropnie...szok, w życiu czegoś takiego nie
        widziałam. Szybko złapałam za telefon i zadzwoniłam do mojego
        Alergologa, który bezzwłocznie kazał podać pełn łychę Clemastinum i
        tyle samo wpna w syropie a po 10 min to samo i dzwonić, a generalnie
        nastawić sie na szpital. Jednak po tych szybko podanych lekach
        zaczeło go troszkę puszczać. generalnie po ok 30 minutach wszystko
        nam minęło-dzięki Bogu! Na telefonie wisiałam cały czas z naszym
        lekarzem, który stwierdził, że skoro puściło, to nie przyjeżdzać a
        on przyjedzie do nas jak zejdzie z oddziału. I tak też sie stało.
        Przyjechał, zbadał było już w porzadku. Jedyne co pozostało to
        siateczka pajączków na policzkach po rozpulchnieniu naczyń
        krwionośnych. To był pierwszy raz.
        ]Potem zdarzyło nam sie po sezamku/tu sie dowiedziałam, że mały
        również nie może sezamu, po maku, oraz po jajku i pepti bebilonie i
        nutramigenie. U nas tylko wchodziło w grę moje mloeko lub sojowe.
        Generalnie potem wiedziałam, że Clemastinum to podstawa mojej
        apteczki. Dostałam też Encorton, ale generalnie nigdy mu go nie
        podawałam. Ataki pojawiały nam sie również wówczas, kiedy w składzie
        nie było nabiału, a po reakcji dziecka po przez pisma dowiadywałam
        sie od producenta, że była tam śladowa ilość np. serwaki-zatem nie
        należy w 100% ufać tym co jest napisane na opakowaniu.
        Raz w szpitalu uparli sie aby zrobić test prowakacyjny i podać mu
        bebilon pepti bo to nie mozliwe, aby na niego wstrząsowo reagowc,
        początkowo nie chciałm sie zgodzić, ale potem stwierdziła, że minął
        kolejny rok, jesteśmy pod opieką medyczną, wiec może zaryzykujemy,
        może już mu te ataki ustąpiły. Guzik z pentelką! Po umoczeniu ust w
        tym mleczku-dostłownie umoczeniu zaczął mi ponsowieć-wiedziałam czym
        to pachnie -do tego pojawiły sie wymioy/nowość/-a tu na oddziale
        lekarza brak! Myślłam, że ich pozabijam, bo siostry nie ogły mu nic
        podać, płóki nie zejdzie lekarz i nie wypisze im zlecenia. Swoich
        leków nie miałam, bo skąd mogłam przypuszczać że tak sie potoczy
        sytuacja. Generalnie po ok 20 min-a była to cała wieczność podano mu
        kroplówkę z chyba hydrokortizonem. Kropłówa musiał iśc kilka
        godzin/jego było t4rudno utrzymać/ a atak ustępował bardzo powoli.
        Zatem w naszym przypadku nieoceniony jest Clemastinum i nic innego.
        Jak miał 3 latka zapisałam go do żłobka i dałam listę co można
        podawć, a co nie i zaznaczyłam że ta alergia to nie jest tak ot
        sobie zwykła wysypka, tylko, ze dziecko reaguje zapaścią. na
        szczeście dyrektorem żłobka była Pani doktor zatem inne było
        zrozumienie tematu niż gdzie indziej. Miał osobno odlewane zupki,
        osobne masełko, zaznaczyłam iż naczynia muszą byc dobrze umyte i nie
        ozna tą samą łyżeczką mieszać kaszek mlecznych i kaszki czysto
        ryżowej dla moje go dziecka. Musiałam u pielęgniarki zostawić leki
        na wypadek wstrząsu.
        Podobne postepowanie było w przedszkolu, tyle że tam raz sie
        pomyliły i pogotowie musiało byc zwzwane. Na szczęście ja byłam
        pierwsza, podałam moje cudowne leki/bo one mimo, że miały w
        sekretariacie bały sie podać-bo takiego stanu alergicznego w życiu
        nie widziały/, zatem jak przyjechalo pogotowie wszystko mu sie już
        pomaluku powyciszało. Oddech wrócił do normy, bicie serduszka
        również i do szpitala dziecka nie dałam.
        Musiałam wiele produków donosić swoich, dostawałam jadłospis i jak
        np były pierogi, naleśniki pampuchy, pączki itp to robiłam w domu i
        dawałam swoje, aby ni było mu przykro, że inni jedzą a on tego nie
        może. Na szczeście kucharka ze mnie nie zła-*hi, hi-nie chwaląc sie
        i porblemu z tym nie miałam, jedynie pracochłonnośc i8 brak czasu na
        wszystko mi doskwierał. Ale zazwyczaj strałam zrobić sie wiecej,
        abym mogła schować nadmiar do zamrażarnik i miec na kolejny raz.
        Teraz od roku chodzi do szkoły i nieststy na obiady zapisać go nie
        mogę-bo maja catering, zatem jest na kanapkach, choć w tym roku
        chyba bedę nosiła swoją zupkę w termosie aby w południe jednak coś
        cieplego zjadał. Leki oczywiście podane i leżą w sekretariacie. O
        schorzeniu wie cała szkoła, pielegniarka i nauczyciele. Problem był
        z zieloną szkołą, ale zaproponowano mi abym jechała z nim i dostałam
        telefon do ośrodka w którym mieli nocować i uzgodniłam posiłki.
        Zatem nie jest łatwo mieć w domu alergika, ale da sie żyć w miarę
        normalnie jednak trzeba sie zabezpieczyć ze wszystkich stron. Teraz
        np ten atak wygląda nieco inaczej. On mówi mi że coś mu w gardle nie
        tak i ewentualnie go mdli...jak zwymiotuje-czyli organizm intruza
        sie pozbędzie...pomalutku dochodzi do siebie.



        I tak to strałam sie skrócić nasz 8 lat życia z alergikiem.
    • betty69 Re: Wstrzas anafilaktyczny 26.08.09, 17:27
      dogadalam sie w przedszkolu ze bede dawala swoje jedzenie I i II
      sniadanie a synek bedzie przed obiadem ok. 12.30 zabierany przez
      dziadkow. Dyrektorka bardzo sie przejela moimi uwagami, ma rozmawiac
      z rodzicami zeby nie przynosily swoich przekasek w fartuszkach,
      zapewniala ze na urodziny tylko chrupki kukurydziane sa.
      Bede mogla trzymac leki u nich w razie wypadku, mam przeszkolic
      personel jak podawac adrenaline.
      w prywatnym caly czas namawiali mnie na catering i nie moglam im
      wytlumaczyc ze dieta syna jest tak skompliowana ze moze np. tylko
      dzem wlasnej roboty czy z sklepu eko firmy Krokus.
      Pytanie do mam ktore nosza jedzenie dla dzieci.
      Owoce dajecie obrane i pokrojone? Czy nie czarnieja Wam do II
      sniadania w pojemniczkach?
      Dzieki za info.

      Pozdr
      B.
      • betty69 Jestem zawiedziona... 02.09.09, 06:49
        Przeszkolilam personel. Na drugi dzien (wczoraj) przyszlam z Malym
        po I sniadaniu. Plan byl ze zabiore go przed obiadem, dostanie tylko
        II sniadnie (jabluszko ze swojego pojemnika). Zostalam wezwana do
        Pani Dyrektor i tam delikatnie poproszona o zrezygnowanie z
        przedszkola bo Panie z grupy maluchow boja sie miec taka
        odpowiedzialnosc. Za moja szczerosc zostalam w ten sposob
        potraktowana. Przeciez to bezsensu ukrywc ze dziecko mialo wstrzas.
        Jesli ma zostac to mam przyniesc zaswiadczenie od Zawadzkiej ze
        zgadza sie zeby synek chodzil do przedszkola publicznego (27 osob w
        grupie). Absurd. Przeciez to rodzice decyduja czy puszcza do
        przedszkola. Glupio mi nawet prosic Zawadzka o taki papier. Syn moze
        przychodzic do przedszkola z opiekunem - w taki sposob sa otwarci
        zeby korzstal z kontaktu z dziecmi ale skreslony z listy
        • mamciulka-nikulka Re: Po pierwszym dniu w przedszkolu... 02.09.09, 10:03
          ... zaczęło się, młody poszedł wczoraj do przedszkola dla alergików
          (Pl.Bankowy), mały galimatias z rana, ale wiadomo jak to pierwszego
          dnia. Młody wszedł na salę, pani kucharka pyta się pani opiekunki
          jaką ma dietę, a ona mówi, że bezmleczną - od razu otworzyłam
          szeroko oczy z przerażeniem i dodałam, że bezjajeczną też. Trochę
          mnie to przestraszyło, bo pal go licho, po mleku to będzie miał
          wysypkę, ale po jajku może mi zejść z tego świata. Mówiłam też pani
          opiekunce, że mały w worku będzie miał adrenalinę i gdyby wystąpił
          wstrząs będzie trzeba mu zrobić zastrzyk, a ona mnie się pyta czy
          przyjadę w 15 minut, bo ona będzie się bała zrobić zastrzyk. Znowu
          się przestraszyłam. Nie wiem, ja rozumiem, że im nie wolno podawać
          leków, ale to jest w razie sytuacji zagrożenia życia, gdzie każda
          minuta się liczy, ja to traktuję na zasadzie, jakby dziecko
          przestało oddychać i trzeba by było robić sztuczne oddychanie - taka
          pomoc jest konieczna. Sama nie wiem co o tym myśleć.
          No a kolejna sprawa, że młody już po pierwszym dniu w przedszkolu
          jest struty - w nocy wymiotował ryżem (?), rano tak samo jeszcze dwa
          razy, bolał go brzuszek. Nie wiem skąd te wymioty??? A jak się czują
          dzieci innych mam, które chodzą do tego przedszkola?

          Tata wyszedł właśnie z młodym od lekarza - pani dr stwierdziła, że
          się przytruł!
          • tin_t Re: Po pierwszym dniu w przedszkolu... 02.09.09, 10:18
            to niedobrze.
            moje dziecko poszło do innego, państwowego, osiedlowego.
            na razie chodzi po śniadaniu z własnym jedzeniem i z zastrzeżeniem, że ma nie
            jeść ABSOLUTNIE NIC z rzeczy nieswoich.
            panie o wszelkich alergiach i o możliwości wstrząsu zostały poinformowane.
            dostały wszystko na piśmie. wraz z kartką od alergologa.
            my możemy być na miejscu w 5 minut.
            w razie czego przedszkole sąsiaduje z pogotowiem przez płot.
            prawdą jest, że panie nie mogą podać żadnych leków, z resztą boję się też
            podania leku "na wyrost", który też może zaszkodzić.
            nie wiem, czy dobrze robię.
            p.s. młody jest zachwycony.
            • mamciulka-nikulka Re: Po pierwszym dniu w przedszkolu... 02.09.09, 10:29
              mój młody też jest zachwycony, tata wziął zwolnienie lekarskie żeby
              z nim posiedzieć, a on się kłuci, że chce iść do przedszkola smile

              Co do leków to ja wiem, że nie powinny nic podawać, ale jednak
              wydaje mi się, że w przedszkolu dla alergików wstrząs i skutki nie
              udzielenia dziecku pomocy powinny być znanym pojęciem wśród
              opiekunek. Kiedy dziecko puchnie i się dusi to chyba nie ma
              wątpliwości, że ten zastrzyk do czasu pojawienia się karetki może
              uratować dziecku życie. (mój mały przy wstrząsie miał problemy z
              oddychaniem już po paru minutach, a po kolejnych 2-3 minutach tracił
              przytomność - nie wiem czy pani która ma pod opieką 20 dzieci byłaby
              w stanie wychwycić to od razu, od razu wezwać karetkę i czy ta
              karetka przyjechała by w kilka minut?
              • betty69 Re: Po pierwszym dniu w przedszkolu... 02.09.09, 16:39
                Panie przedszkolanki sa nie przeszkolone na takie wypadki. Tylko
                udzielenie pierwszej pomocy a dla nich to np. jak noge sobie zetrze,
                jak krew z nosa leci itp. dlatego nie chca miec z tym doczynienia,
                sa przerazone ze moga nie tak podac lek. dyrektorka mnie podziwia ze
                upieram sie przy przedszkolu, uwaza ze syn powinnien zostac rok w
                domu. gdyby za rok mialo byc lepiej to pewnie bym tak zrobila, ale
                wiem ze za rok, dwa, trzy nadal trzeba bedzie uwazac z dieta i
                bedzie zawsze trwoga czy nic sie nie stanie.
                moj syn jest zadowolony z przedszkola. na razie bedzie chodzil po I
                sniadaniu a odbierany przed obiadem i na II sniadanie dostanie owoc
                ode mnie. przez miesiac bedzie z nim babcia, w sensie ze bedzie
                patrzyla przez szybke a potem zobaczymy co dalej. widze ze synek
                rozumie ze ma inne jedzenie tylko dzis banan sciemnial i on
                zameldowal Pani ze jest brudny, wiec nie zjadl. moze dam swoj nozyk
                i banana w skorce do obrania choc chcialam tego uniknac.
                chyba ze bede dawac jablka - nie czarnieja tak szybkosmile
                • betty69 Re: Po pierwszym dniu w przedszkolu... 02.09.09, 17:04
                  a tez powiedzialam ze kazdy alergik moze nie wiadomo kiedy dostac
                  wstrzasu, bo alergia jest bardzo przewrotna i nigdy nie wiadomo,
                  wiec jesli przyjmuja alergikow to powinni sie przeszkolic.
                  moze da to im cos do myslenia... w kazdym razie przedszkole od 15
                  lat nie mialo takiego mega alergika jak moj syn
                  • bydz Re: Przedszkole przy Popiełuszki 02.09.09, 22:08
                    Mój synek chodził do przedszkola przy ul. Popiełuszki i zawsze byłam
                    spokojna o to co dostawał do jedzonka. Panie bardzo uważają na to co
                    podają i co mogą podać, w kuchni mają "przed nosem" listę produktów,
                    których dziecko nie może spożywać, dodatkowo korygowałyśy dietę i
                    produkty. Panie wychowawczynie też bardzo tego pilnowały.
                    REasumując - zostawiając go w przedszkolu miałąm komfort psychiczny
                    i cieszę się że tam trafiliśmy.
                  • yula Re: Po pierwszym dniu w przedszkolu... 03.09.09, 10:55
                    no właśnie, dziwi mnie że przedszkole przyjmujące alergików nie ma przeszkolonej
                    osoby do udzielenia pomocy przy wstrząsie. Po ugryzieniu np osy to sie może
                    zdażyć nawet zdrowej osobie, a u alergików szanse są o wiele większe.
              • kruffa Re: Po pierwszym dniu w przedszkolu... 03.09.09, 06:01
                Nam się nigdy nie zdarzyła pomyłka w tym przedszkolu ty[u, ze dziecko dostało
                silny alergen.
                A twój syn dostaje własne masło/margarynę do przedszkola? Sprawdziłaś czy jest
                to ta sama którą podajesz w domu? To samo tyczy się wędliny - w przedszkolu jest
                - niby sprawdzona, ale jednak ze sklepu.
                To może być też stres.
                Co do adrenaliny - idź i porozmawiaj z dyrektorką. Im nie wolno podawać leków -
                te jest przedszkole i musi stosować się do przepisów. Wiem jednak, że dzieci
                noszą ze sobą leki i gdy jest to konieczne i jest zaświadczenie od lekarza -
                chyba im podają.

                Kruffa

                PS: nasi synowie chyba chodzą do tej samej grupy smile
                • betty69 Re: Po pierwszym dniu w przedszkolu... 03.09.09, 06:48
                  Kruffo myslisz ze dr Z wystawi mi zaswiadczenie do przedszkola ze
                  syn moze chodzic do przedszkola panstwowego? Az glupio mi za
                  przedszkole ze chce papier zeby rozlozyc swoja odpowiedzialnosc na
                  lekarza... i jak piszesz to moze tez na podanie adrenaliny w razie
                  takiej potrzeby.
                  • kruffa Re: Po pierwszym dniu w przedszkolu... 03.09.09, 08:48
                    > Kruffo myslisz ze dr Z wystawi mi zaswiadczenie do przedszkola ze
                    > syn moze chodzic do przedszkola panstwowego?

                    Przepisów nigdy nie czytałam, ale wydaje mi się, że takiego zaświadczenia nie
                    dostaniesz od nikogo, ponieważ obowiązek przedszkolny jest dopiero od 5 roku
                    życia. Dr. Zawadzka jest ogólnie w takich przypadkach przeciwna chodzeniu tak
                    chorego dziecka do przedszkola, choć wie że rozwój społeczny dziecka jest bardzo
                    ważny.
                    Poza tym zgoda na podanie leku nic nie da, bo przedszkolanki (nawet gdyby miały
                    zgodę) może opanować panika i nic nie zrobią. Przedszkole nie jest placówką
                    medyczną i nie ma obowiązku posiadania na stałe wykwalifikowanego w tej materii
                    personelu. Gdyby coś się twojemu dziecku stało to oni ponoszą odpowiedzialność i
                    chcą mieć "blachę na d...pe" - wcale się im nie dziwię.
                    Zarówno w przedszkolu państwowym, jak i prywatnym będziesz mogła liczyć tylko na
                    rozsądek personelu, chyba że znajdziesz specjalną placówkę.

                    Kruffa


                    • betty69 Re: Po pierwszym dniu w przedszkolu... 03.09.09, 20:06
                      No to mam zwiazane rece. Jemu nie minie raczej uczulenie na jajka
                    • betty69 Re: Po pierwszym dniu w przedszkolu... 03.09.09, 20:45
                      a co mialas na mysli piszac o specjalnej placowce?
                      • kruffa Re: Po pierwszym dniu w przedszkolu... 04.09.09, 09:48
                        Placówka przedszkola w której ze względu na stan zdrowia dzieci jest na stałe
                        lekarz lub pielęgniarka, ale takie chyba w ogóle nie istnieją.

                        A dowiadywałaś się jak wygląda sprawa jajka w przedszkolu? Dziś określałam
                        jadłospis córki i wyszło mi, ze jajka dzieci (jesli mogą) dostają tylko w
                        czystej postaci (na kanapkach). Do pulpetów itp już nie dodają, bo mieliby za
                        dużo zawracania głowy.

                        Kruffa
                        • betty69 Re: Po pierwszym dniu w przedszkolu... 05.09.09, 10:34
                          pytalam o sniadanie to mowily Panie ze na kanapkach dostaja czasami
                          dzieci ktore nie sa na nie uczulone. tak naprawde to on bedzie mial
                          ode mnie jedzenie, siedzi oddzielnie przy Pani biurku wiec nie ma
                          takiej mozliwosci zeby cos sie stalo, ale Panie maja panike po
                          szkoleniu z podawania adrenaliny sad przed obiadami maja go
                          dziadkowie zabierac.
                          • betty69 Re: Po pierwszym dniu w przedszkolu... 05.09.09, 10:36
                            tak jak napisalas to chyba w przedszkolach panstwowych jak i
                            prywatnych juz nie ma pielegniarki.
                            • betty69 Re: Po pierwszym dniu w przedszkolu... 08.09.09, 07:05
                              na zebraniu zostalo ustalone ze nie bedzie w ogole jedzenia na
                              urodzinach dzieci wink
                              ale tez uslyszalam na podwieczorek bylo jajko, Maluch sciagnal
                              plaster z kanapki i rzucal w dzieci.
                              nie wiem co mam zrobic... sad
                • mamciulka-nikulka Re: Po pierwszym dniu w przedszkolu... 03.09.09, 10:38
                  Nie zanosiłam żadnego jedzenia do przedszkola, ale młody był po śniadaniu, więc
                  kanapek nie jadł. Zresztą chyba tak będę robić zawsze, bo on je pieczywo
                  pszenno-żytnie najczęściej z miodem, wędlinę je rzadko, a jeśli już to
                  sprawdzoną. Myślę, że zaszkodziło mu ogólnie inne jedzenie - młody nie jada
                  surówek do obiadu tylko gotowane warzywa, a surowe dopiero zaczyna próbować np.
                  rzodkiewkę czy ogórka małosolnego. Ogólnie wczoraj jak nic nie jadł to spokój,
                  ale jak tylko coś zjadł to zaraz ból brzucha i wymioty. W sumie zwymiotował 6
                  razy i raz popuścił w majtki trochę kupy na rzadko, więc już nawet myślałam, że
                  to rota wirus, ale dziś jest lepiej. Co prawda też boli go brzuch, ale nie
                  wymiotuje. Na razie siedzimy w domu, może jutro już da radę puścić go do
                  przedszkola.

                  Czy po tych dniach nieobecności będzie konieczne zaświadczenie, że dziecko jest
                  zdrowe?
                  • kruffa Re: Po pierwszym dniu w przedszkolu... 03.09.09, 11:09
                    Nie wiem. Nigdy nie nosiłam, bo jak młoda była lekko przeziębiona to zostawała w
                    domu, a do przedszkola szła dopiero gdy była już zdrowa.
                    Zaświadczenia mogą ewentualnie chcieć, gdy dziecko ewidentnie było chore i wraca
                    zasmarkane, w kiepskiej formie.
                    A kanapki są na podwieczorek - chyba że zabrałaś go wcześniej.
                    Dzieci ogólnie się przyzwyczajają. Moda nigdy nie była uczulona na gluten, a w
                    przedszkolu bardzo chętnie jadła śniadania. Poza tym dzieci (już jak się
                    zaaklimatyzują) lubią przychodzić wcześniej, bo mogą się swobodnie pobawić.
                    Potem zaczynają się zajęcia i jak to mówi moja córka - nie ma czasu na zabawę.

                    Kruffa


                  • halszka111 Re: Po pierwszym dniu w przedszkolu... 05.09.09, 20:42
                    takie wymioty mogą być (ale oczywiście nie muszą) efektem zetknięcia z inna
                    florą bakteryjną. tak miała moja córka zawsze w pierwszym tygodniu przedszkola
                    przez wszystkie cztery lata. moze to jednak nie zatrucie? TO tak na pocieszenie smile
                    • mamciulka-nikulka Re: Po pierwszym dniu w przedszkolu... 07.09.09, 15:43
                      Kurcze już nie wiem czy to nie jakiś wirus, bo młody po nocy i dniu
                      wymiotów w środę, w czwartek bolał go tylko brzuszek po jedzeniu, w
                      piątek i sobotę z brzuchem już wszystko ok (ale jadł lekkie
                      jedzonko), ale zaczął się katar, a w niedzielę rano od razu po
                      przebudzeniu ból brzucha i mega sranko co parę minut, dziś tak samo.
                      Potem już w ciągu dnia zero objawów, ale do przedszkola nie chodzi,
                      bo do przezroczystego kataru dołączył suchy kaszel sad Zupełnie nie
                      wiem co mam z tym fantem zrobić, czy czekać, aż mu miną te objawy,
                      czy jutro jak rano będzie ok puścić na próbę do przedszkola? Nie
                      wiem czy to nie sprawka Nutramigenu, bo wczoraj i dziś to zaraz po
                      wypiciu mleka ten ból brzuszka się pojawił, no ale w piątek i sobotę
                      nic się nie działo mimo mleka. Daję mu też Lacidofil jak zaleciła
                      lekarka..
                      • chalsia Re: Po pierwszym dniu w przedszkolu... 07.09.09, 23:24
                        > nic się nie działo mimo mleka. Daję mu też Lacidofil jak zaleciła
                        > lekarka..

                        Lacidofil kiedyś zawierał białka mleka. Sprawdź u producenta, jak jest teraz.
                        Na pewno białek mleka nie zawiera Acidolac, Beneflora.
                        • betty69 Re: Po pierwszym dniu w przedszkolu... 08.09.09, 07:01
                          Dobry dla alergika jest Dicoflor 30
    • szczota12 Re: Wstrzas anafilaktyczny 07.09.09, 20:45
      Ja dziś rano przeżyłam chyba wstrząs mojego synka. Od urodzenia nie
      tolerował mleka nawet mojego na ścisłej diecie ,wymiotował ,nie
      przybierał prawidłowo na wadzę i miał kolki 24 na dobę.Od 3 miesiąca
      był na homogenacie mięsnym i sinlacu a ponieważ miał anemię lekarze
      kazali wprowadzić żółtko przepiórki twierdzili ,że może mały nie ma
      alergii bo IgE całkowite w normie ,skóra ładna itd. Wyjechałam z
      synem na wczasy a ponieważ tam nie miałam możliwości gotowania mu
      kupiłam zupki z żółtkiem kurzym i zjadł je chyba 8 sztuk bez
      problemu, czasami skubnął chlebek z masełkiem lecz dostał na
      policzkach pokrzywki to przestałam mu chleb dawać. W sobotę wróciłam
      a ,że syn dostał pleśniawek i miał chrypkę w aptece sprzedano mi
      tantum verde w aerozolu ,aptin i syrop prawoślazowy dodatkowo z
      nowości buzie smarowałam kremem ex omega. Dziś rano mąż zrobił na
      śniadanie jaja sadzone na maśle, boczku ,kurkach a ponieważ żółtko
      tak fajnie mi się rozlało zamoczyłam czubek łyżeczki i dałam
      synkowi. W ciągu kilku sekund syn zaczął krzyczeć ,łapać się za
      buzie ,i puchnąć –najpierw dolna warga w kilka sekund później górna.
      Złapałam małego i pędem do lekarza (400 metrów) pielęgniarka od razu
      wprowadziła nas do pediatry który osłuchowo zbadał syna i podał mu
      jakiś bardzo bolesny zastrzyk po którym opuchlizna powoli zaczęła
      schodzić ,syn usnął i oddech się uspokoił gdyby tak nie było mieli
      nas na sygnale przewieźć do centrum pediatrii .Przepisał też leki
      zyrtec ,wapno i clemastin a jutro kontrola. Nie wiem czy to był
      wstrząs bo z roztrzęsienia nie spytałam, boje się smarować mu kremem
      buzie ,podawać leki na pleśniawki i już chyba nigdy nie podam mu nic
      do jedzenia oprócz sinlacu ,ziemniaka ,marchwi czy królika a jest
      problem bo syn skończył pół roku i waży tylko 6 kg. Czy już zawsze
      będę się bać?.23 mam wizytę u gastrologa o co spytać ,czego żądać?
      • chalsia Re: Wstrzas anafilaktyczny 07.09.09, 23:33
        > wstrząs bo z roztrzęsienia nie spytałam, boje się smarować mu kremem
        > buzie ,podawać leki na pleśniawki i już chyba nigdy nie podam mu nic
        > do jedzenia oprócz sinlacu ,ziemniaka ,marchwi czy królika a jest
        > problem bo syn skończył pół roku i waży tylko 6 kg. Czy już zawsze
        > będę się bać?.

        tak, to był wstrząs.
        Pólrocznemu, mocno alergicznemu dziecku NIE WOLNO podawać jeszcze kurzych jaj. A
        tym bardziej
        Spokojnie, podasz mu nowe rzeczy do jedzenia - ale w odpowiedniej kolejności, a
        nie tak - na łapu capu. Za dużo rzeczy na raz (łacznie z lekami i masłem w
        jajecznicy).
        Jak dziecko jest niezdrowe to NIE WOLNO robić jakichkolwiek prób z jedzeniem.
        POWOLI, nie spiesz się i koniecznie sciśle przestrzegaj diety.

        PS. moje dziecko ważyło 6,5 kg w wieku 6 miesięcy.
    • szczota12 Re: Wstrzas anafilaktyczny 08.09.09, 05:52
      Dalej martwię się jeszcze stanem syna bo usta do nocy były jeszcze
      trochę spuchnięte ,poza tym zrobiły mu się na niech takie wybroczyny
      krwiste i wcale wczoraj nie chciał jeść. Czy może go boleć? Chciałam
      wkleić zdjęcie biedaczka z zapuchniętego bo mąż w biegu zrobił ,lecz
      nie umie. Wiem ,że jestem głupia i nie powinnam mu dawać do jedzenia
      tylu rzeczy na dodatek nie nadających się dla alergika ale
      uwierzyłam ,że syn jest zdrowy zwłaszcza ,że nic mu nie było po
      kilku próbach z jedzeniem.
      • kruffa Re: Wstrzas anafilaktyczny 08.09.09, 08:34
        To masz nauczkę. Twoje dziecko zdrowe nie jest i długo nie będzie, a następny
        tego rodzaju "wybryk" może skończyć się bardzo źle. Co będzie jak nie zdążycie
        dojechać do lekarza?
        Sorry (wiem że to okrutne - napisać coś takiego: przez własną głupotę zabić
        własne dziecko.

        Odczekaj z 1-2 tygodnie i zacznij rozszerzać dietę. Jajka bym jednak nie dawała.
        Najpierw skonsultowałabym się z jakimś dobrym pediatrą, a najlepiej
        alergologiem. I na pewno nie tym , który po wynikach z krwi, stwierdził ze
        dziecko alergii nie ma. Alergolog, który nie słyszał o alergii IgE niezależniej
        nie powinien wykonywać tego zawodu.
        W waszym przypadku mogło być tak, że gotowane żółtko nie uczulało, a surowe już
        tak. Nie wiadomo jednak teraz zachowa się organizm - może się okazać (choć nie
        musi), że i gotowanego już nie może. Mogła to być też złożona reakcja na masło,
        jajko i chemię z boczku.

        Kruffa
    • szczota12 Re: Wstrzas anafilaktyczny 08.09.09, 12:50
      Macie rację prawda jest okrutna lecz głupia jestem i tyle. Z synkiem
      ok. ,jeszcze tylko w jednym kąciku ust utrzymuje się niewielka
      opuchlizna. Żółtek przepiórczych które tak dobrze tolerował boje się
      podać tylko jak uzupełnić mu żelazo-mięsa nie lubi i mało go je a
      anemię ma cały czas.
      • betty69 Re: Wstrzas anafilaktyczny 08.09.09, 14:01
        jak ma anemie to lekarz Ci wypisze Ferrum Lek + kw. foliowy i ew. vit. B6 (z tym
        bywa roznie, niektore dzieci uczula)
        • lampka_witoszowska Re: Wstrzas anafilaktyczny 20.09.09, 02:54
          mi w klinice gastroenterologii powiedziano, że ferrum i inne
          postacie żelaza (dla małego dziecka z alergią) są za bardzo
          obciażajace dla jelitek, dlatego jako lek krwiotwórczy zalecono nam
          połączenie: kw. foliowy i wit. B6 właśnie przez kilka tygodni
      • chalsia Re: Wstrzas anafilaktyczny 08.09.09, 14:27
        > opuchlizna. Żółtek przepiórczych które tak dobrze tolerował boje
        się
        > podać tylko jak

        odczekaj z tydzień i spróbuj niewielką ilośc przepiórczego zółtka
        na twardo
        • betty69 Re: Wstrzas anafilaktyczny 08.09.09, 14:40
          jak to byl wstrzas to nie podawaj zadnych jajek!!!
        • betty69 Re: Wstrzas anafilaktyczny 08.09.09, 14:42
          prowokacje mozna przeprowadzic w szpitalu pod okiem lekarza
          ale odczekaj z 6-mies.
    • szczota12 Re: Wstrzas anafilaktyczny 08.09.09, 18:35
      Nie podam jajek. Mały pił żelazo i Wit B oraz kwas foliowy lecz
      wymiotował po nich dlatego drogą naturalną próbowałam uzupełnić
      niedobory. Daje mu też amarantu gdyż ponoć ma bardzo dużo żelaza . A
      jak myślicie czy mogę spróbować z mlekiem owsianym, ryżowym itp.?
      • aga_sama Re: Wstrzas anafilaktyczny 08.09.09, 20:03
        Na razie przez kilka tygodni NIE WPROWADZAJ ŻADNYCH NOWYCH PRODUKTÓW!!!
        Potem możesz spróbować z mlekiem ryżowym, jeżeli młode nie ma uczulenia na ryż.
        Co z sinlacem? Może go jeść? Coś mi się tłucze po głowie, że tam jest dużo żelaza...
        Po takim wstrząsie weź od pediatry skierowanie do szpitala i umów sie na
        prowokację, weź również skierowanie do punktu konsultacyjnego szczepień - to
        bardzo ważne, niektóre szczepionki zawierają białko jaja kurzego, a poza tym
        dzieci silnie alergiczne powinny mieć indywidualny, ograniczony do minimum
        program szczepień.
        • szczota12 Re: Wstrzas anafilaktyczny 09.09.09, 08:30
          Syn nie jest szczepiony ,bo ma wzmożone napięcie i czekamy na wizytę
          u neurologa.Sinlac je lecz myślę ,że w nim też go coś uczula gdyż
          dużo ulewa. Ja naprawdę nie mam mu już co dawać do jedzenia, gdyby
          lubiał mięso a niestety nie lubi.
          • betty69 Re: Wstrzas anafilaktyczny 09.09.09, 08:49
            miesko mozna dodac do zupy, ja tak do tej pory robie bo moj nie jada wedlin,
            kielbas itp.
          • basi-a27 do szczota12 14.09.09, 00:52
            Sinlac je lecz myślę ,że w nim też go coś uczula gdyż
            > dużo ulewa.

            u nas ulewanie było chyba do 8 miesiąca lekarz mówił że niektóre dzieci ulewają
            nawet dłużej i nie musi oznaczać że dziecko jest uczulone. jest jeszcze jakiś
            prepearat zagęszczajcy że po niem się mniej ulewa ale nie pamiętam nazwy.
            Współczuję tego wstrząsu a dziecku podawaj wszystko to co do tej pory prócz jaj
            i zobaczysz będzie wszystko dobrze. Jest duży wybór zupek bez mlecznych z
            mięskiem. jeszcze nie tak dawno i ja się zamartwialam że maly ma bardzo skąpe
            menu tylko nutramigen i sinlak ale teraz ma już10 miesięcy i chyba z alergi
            wyrasta ja jajek i nabiału jeszcze nie podaję ale mamy za sobą pozytywną próbę
            podania glutenu. No i twoje dziecko ma 5 miesiecy to za wczas podalaś chleb z
            maslem. Jeżeli alergik to nabial zacznij wprowadzać dopiero po skończeniu roku i
            zacząć nie od mleka a np od czystego jogurtu.
    • betty69 Pielegniarka 09.09.09, 12:17
      znacie moze pielegniarke ktora chcialaby pracowac na zlecenie w przedszkolu?
      • aga_sama Re: Pielegniarka 09.09.09, 20:09
        a co, sama ją zatrudnisz?
        Myślałaś o napisaniu listu do biura edukacji (w porozumieniu z dyrektorką i radą
        rodziców), żeby zatrudnili pielęgniarkę?
        • betty69 Re: Pielegniarka 10.09.09, 08:49
          myslalam o tym ze rodzice beda sie skladali na pensje pielegniarki o ile wyraza
          checi zeby taka osoba byla w przedszkolu.
          myslisz ze lepiej zwrocic sie do biura edukacji?
          • aga_sama Re: Pielegniarka 10.09.09, 21:03
            No oczywiście. tylko najpierw skonsultuj sprawę z dyrektorką. Poproś o podpisy
            rodziców, dr Zawadzką, może wojewódzkiego konsultanta ds pediatrii i alergologii.
            Ja byłam zdziwiona, że w takim przedszkolu pielęgniarki nie ma. myślałam, że jest.
            • kruffa Re: Pielegniarka 11.09.09, 06:21
              Nie ma pielęgniarki, bo nie ma na to pieniędzy, a w tym roku lepiej nie będzie -
              jest wręcz gorzej.
              Ja ogólnie jestem osobą, która uważa, że nie ma spraw nie do załatwienia, ale
              tutaj akurat szkoda czasu i nerwów.
              Dyrektorka nie będzie miała pieniędzy, rodzice w większości nie będą
              zainteresowani, a biuro edukacji postuka się w głowę i wezmą cię za
              przewrażliwioną matkę, ewentualnie usłyszysz, że twoje dziecko w takiej sytuacji
              nie powinno chodzić do przedszkola (wiem jak oni działają, bo wiosną walczyliśmy
              o zostawienie zerówki w przedszkolu na Solidarności), a alergolodzy i
              konsultanci nie mają tutaj niestety nic do gadania.
              To są przedszkola z dietami, ale przede wszystkim zwykłe przedszkola.
              Ja bym już szybciej "pracowała" nad personelem przedszkola, żeby może jakieś
              przeszkolenie aby byli w stanie udzielić dziecku pomocy.

              Kruffa
              • oliwkawawa Re: Pielegniarka 21.02.10, 22:00
                mam pytanie do mam, których dzieci reagują wstrząsem na alergen.
                Mój maluch reaguje tak na jajko.
                Dr Z. zabroniła smażyć przy nim jajka, gotować rosół z kurczaka, całować
                bezpośrednio po spożyciu przez nas jajka itp.
                Czy możliwe jest aby maluch reagował również wtedy, kiedy smażymy prz nim
                naleśniki/pierogi/kotlety które również zawierają jajko? Czasami ilości większe,
                czasami śladowe...
                Pytam, bo jest wciąż na takiej samej diecie, nie je nic nowego, a od czasu do
                czasu tak go swędzi skóra i go nagle zsypuje (pasożyty wyleczone, to raczej nie
                to) że spać nie może. Powiązałam to ostatnio z przygotowywaniem różnych potraw w
                jego obecności (smażenie potraw zawierających jajko). Nie dopytałam o to dr
                Zawadzkiej, ale pewnie do niej zadzwonię z tą sprawą prędzej czy później...
                Dziś go okropnie zsypało. Byliśmy na uroczystości w mieszkaniu gdzie smażone
                były pierogi...
                • betty69 Re: Pielegniarka 22.02.10, 11:28
                  oliwkawawa zajrzyj do maila na gazete
    • mama0303 Re: Wstrzas anafilaktyczny 17.03.10, 22:07
      Mam pytanie do mam które mają doświadczenie w tak silnej alergi,że
      może objawić się wstrząsem.Moja córka od kiedy przestałam ją karmić
      piersią,a walczyłam jak długo się dało(6mcy)ma kłopoty z alergią lub
      nietolerancją,jest obecnie(ma 12.5mca)na bardzo skąpej diecie-
      homogenat mięsny,pregestimil z kleikiem,chr.kukur,woda,i właśnie
      staramy się rozszerzyć dietę o nowości.najpierw miałam podać jajko
      przepiórcze w ilości 0.5 na 1 porcję homogenatu,czyli ok 1l.jest to
      u nas ok 6 posiłków,więc zjadała ok 1/10 na jeden posiłek.jadła 2
      dni potem przerwa 2dni i znów.w szóstym lub siódmym dniu pojawił się
      stan zapalny pępka,potem sucha skóra i szorstkie kolanka,więc
      odstawiłam.
      Wcześniej bardzo żle reagowała na cukier(po spożyciu-do dwóch dni)i
      owoce i warzywa(po większej ilości-do dwóch dni,a po minimalnej po
      ok 8-dniach)Podejżewamy nietolerancę fruktozy.

      IGE-w dolnej granicy normy

      Moje pytanie to czy powinnam sprawdzić przed szczepieniem jajko
      kurze,
      Czy to że przepiórcze jajko ją uczuliło powinno mnie niepokoić,czyli
      że kurze uczuli bardziej?
      Czytałam że może dziecko jeść jajko i po dłuższej przerwie w
      podawaniu(tak jak u betty69)dostać silnej alergi.

      do miesiąca mam zgłosić się z córką do szczepienia,a jajka nie jadła
      nawet w minimalnej ilości od conajmniej 6-mcy,a to co jadła to
      minimalne ilości.

      Proszę o odpowiedź.

      • oliwkawawa Re: Wstrzas anafilaktyczny 18.03.10, 10:01
        Jeśli dziecko ma tak silną alergię to nie szczep dziecka. Absolutnie.
        Każdy DOBRY lekarz alergolog Ci to powie. I nie słuchaj przypadkiem
        lekarzy i pielęgniarek u siebie w przychodni, bo dla nich liczą się
        tylko pieniądze z NFZ za kolejną zaszczepioną "sztukę" dziecka...

        Jak nie wiesz czy dziecko ma alergię na jajo to najpierw, zanim
        zaszczepisz powinnaś zrobić prowokację. Ale ja odradzam. Lepiej
        poczekać. Po co Wam to szczepienie teraz? Znam mnóstwo ludzi którzy
        szczepią tym dzieci po 3 roku albo i wcale i jest ok.
        Moje dziecko jadło kiedyś jajka. Nic mu nie było. 3 miesiące temu
        znowu zjadł i wylądowaliśmy w szpitalu ze wstrząsem. Zarówno w
        szpitalu pielęgniarki jak i nasza pani alergolog odradziły stanowczo
        szczepienie na odrę, świnkę i różyczkę. Za to mamy teraz zawsze przy
        sobie strzykawkę z adrenaliną i encorton...
        • mama0303 Re: Wstrzas anafilaktyczny 18.03.10, 11:38
          Dziękuję za odpowiedź.
          My nie chodzimy do alergologa,a do gastroenterologa.Bardzo sobie
          chwalimy panią doktor,i właśnie zastanawiam się dlaczego pozwoliła
          szczepić dziecko,może dlatego że ige całkowite jest w dolnej granicy
          normy?ale to chyba bez znaczenia?
          Właśnie zmieniliśmy przychodnię,gdyż poprzednia pediatra chciała
          leczyć małą na własną rękę,a skierowanie dostałam bo kłócilam
          się,prosiłam,i byłam nie pozbyta!
          Mała ma 13mcy,a na szczepionkę mamy przyjść do końca kwietnia.

          Poproszę panią doktor w takim razie,by coś wymyśliła.może prowokacja
          w szpitalu?chyba lepiej tak będzie, żeby nie było w domu zaskoczenia.
          • kruffa Re: Wstrzas anafilaktyczny 18.03.10, 13:05
            > Poproszę panią doktor w takim razie,by coś wymyśliła.może prowokacja
            > w szpitalu?chyba lepiej tak będzie, żeby nie było w domu zaskoczenia.

            Nie za bardzo rozumiem. Chcesz z premedytacją zaszkodzić własnemu dziecku tylko
            dlatego, że ktoś kiedyś wymyślił, że tą szczepionką będą szczepić w 13 m-cu? Po
            kiego czorta ta prowokacja?
            Masz ciężko chore dziecko, z bardzo silną alergią - na dodatek nie leczoną przez
            lekarza specjalistę - alergię leczy alergolog a nie gastroenterolog i jeszcze
            chcesz większe zamieszanie wprowadzać ? Może gdybyś leczyła dziecko u dobrego
            alergologa to byś wiedziała, że są 2 typy alergii - IgE zależna i Igę
            niezalezna. W przypadku tej drugiej można umierać z powodu wstrząsu a i tak
            wyniki będą w normie.
            Nic nie trzeba "wymyślać" - oznajmiasz, że dziecka na razie nie szczepisz i już.
            Może pomyśl o tym co jest dobre dla twojego dziecka a nie dla pani doktor.

            Kruffa
        • olaleman1983 Re: Wstrzas anafilaktyczny 19.03.10, 16:43
          Co do tych pielęgniarek to szczera prawda!bylam z moimi synkami u
          lekarza konkretnie z mlodszym!gdy panie pielęgniarki zobaczyly
          starszego stwierdzily że jeszcze nie byl szczepiony na 5 lat.Ja
          natomiast mówiam że narazie nie chce go szczepić bo się boję ze
          względu na jego silną alergię na jajo tj.7/10 panie natomiast mówily
          ze co ja mówie nic mu nie badzie daje pani go nam tutaj zaszczepimy
          go.wydawalo się że wszystko jest ok gdy po 10 min na jego ciele
          zaczely wyskakiwać wielkie twarde bąble jak po ukońszeniu komara z
          karzdą chwilą mial ch coraz więcej na calm ciele!na szczęście
          przychodnia jest blisko i szybko tam wrucilam oczywiście dziecko
          dostalo zastrzyk a panie pielęgniarki byl przerażone a malemu kilka
          godzin zajelo zanim doszedl do siebie!Także tak jak mówi kruffa dala
          bym sobie na razie spokuj z tym szczepieniem!
          • olaleman1983 Re: Wstrzas anafilaktyczny 19.03.10, 16:59
            Mam takie pytanie jak któraś z pań mogla by mi doradzić !Synek mój
            jest na ścislej diecie.Raz trafil do szpitala z powodu bardzo
            silnych duszności ledwo zipal!jak by may to po dwóch lyżkach danonka
            mial bóle brzuszka duszności byl caly bordowy nie wiem czy to byl
            wstrząs dalam mu wtedy hydroxyzynę i zyrtek i wyciszyl się i powoli
            dochodzil do siebie nie wiem czy to już byl wstrząs?! a moje pytanie
            brzmi tak synek idzie od września do 0 w domu jest na rygorystycznej
            diecie nie pozwalam go calowac dotykać nikomu po zjedzeniu czegoś z
            alergenem lub bawić się jego zabawkami itp.Mamy tu pisly o
            adrenalinie czy też powinnam się w nią zaopatrzyć .maly ma alergie
            na
            jajo 7/10
            mleko 23/7
            mięso4/4
            pomidor 10/20
            orzech lask 40/12
            orzech ziem 9/9
            no i sporo alergenów wziewnych!i czy alergolog może mieć jakieś
            obiekcje do wypisania adrenaliny na jakiej podstawie ją zapisuje?????
            • mama0303 Re: Wstrzas anafilaktyczny 19.03.10, 21:53
              Dziękuję za odpowiedzi.
              Oczywiście zrobię jak podpowiadacie,odłożę szczepienie.

              Do gastroenterologa chodzę z małą gdyż jedyne co nas niepokoiło jak
              była malutka(6-7mc)to to że bardzo ulewała,i miała ciągnące,śluzowe
              kupki.Ani ja ani nasza wtedy pediatra nie pomyślała o alergi,a
              raczej chorobach ukł.pokarm.i nietol.cukrów.Tzn ja pomyślałam,bo
              pediatra wysiliła się dając skierowanie na mocz,a póżniej na kał.W
              międzyczasie pojawiały się inne dolegliwości jak lekka wysypka,kilka
              liszaji.Ale ogólnie to zawsze pojawiał się problem kupek,i totalnego
              braku apetytu(była kilka razy odwodniona,ale tak że dałyśmy radę w
              domu opanować sytuację.)i jeszcze płaczliwość,niepokój.
              Z obecnymi lekarzami(pediatrą i gastro..)sytuacja jest
              opanowana,bardzo pomału rozszerzamy dietę,kupki sa opanowane,jeżeli
              teraz pójdę do alergologa namiesza nam pewnie i tego się boję.ale
              myślę nad tym.

              Zastanawia mnie jedno,co będzie jak mala(a ma roczek z hakiem)po
              prostu dorwie gdieś coś co może zawierać silny dla nie alergen
              np.jajko.oczywiście jestem z nią cały czas,i pilnuję ale tak
              naprawdę to nie tylko jajko może powodować wstrząs i rozszerzając
              jej dietę mogę sama jej coś dać.
              kurcze jak sobie radzicie z tym?dajecie nowe produkty przy lekarzowi?
              czy poprostu podajecie i nagle szok...

              Mała od pół roku jest na diecie i nie mam pojęcia co dalej robić.
              Tzn.trzymam się wskazówek lekarza(nie ze szczep.)ale lekarz nie jest
              jasnowidzemsad
              Pozdrawiam,i dziękuję za wskazówki.
              • mama0303 Re: Wstrzas anafilaktyczny 19.03.10, 22:00
                Jeszcze jedno pytanie,czy tylko niektóre produkty mogą powodować
                wstrząs(np jajko,orzech,)? czy każdy alergen może
                (np.marchew,pomidor,wiśnia?)
              • kruffa Re: Wstrzas anafilaktyczny 20.03.10, 07:41
                astanawia mnie jedno,co będzie jak mala(a ma roczek z hakiem)po
                > prostu dorwie gdieś coś co może zawierać silny dla nie alergen
                > np.jajko.oczywiście jestem z nią cały czas,i pilnuję ale tak

                Już niemowlaka mozna uczyć, że coś jeść może a czegoś nie.
                Pilnować nie dasz rady, dziecko samo musi wiedzieć.
                Ja uczyłam dzieci od maleńkiego i żadne nigdy nie wzięło czegoś czego nie mogło
                jeść.

                Kruffa
            • oliwkawawa Re: Wstrzas anafilaktyczny 19.03.10, 22:36
              Olaleman-zapomnij o danonkachsuspicious
              Wstrząs lekarz pozna po objawach jakie mu opiszesz. Jeśli masz dobrego
              alergologa to powinien dać receptę na adrenalinę. Jeśli to faktycznie był wstrząs.

              MAma03-masz jej pilnować i uczyć jednocześnie że "tego" nie może jeść i już. Ona
              ma to wiedzieć, im prędzej tym lepiej. Oczywiście że teraz jeszcze nie rozumie
              ale to musi potrwać zanim się nauczy. Zacznij już teraz.
              Nie wiem na co może być wstrząs, alergia to jedna wielka tajemnica. Na pewno
              musisz uważać z silnymi alergenami typu jajo, orzech, ryba itp.
              A inne produkty wprowadzasz pojedynczo i w malych ilosciach.
              • olaleman1983 Re: Wstrzas anafilaktyczny 20.03.10, 12:21
                Pisalam że danonka dostal jak by malutki!I bylo to po wizycie u
                bardzo "mądrej"pani alergolog która na podstawie panelu stwierdzila
                że przecież on nie jest uczulony bo nie wyszla alergia na mleko i
                jakim prawem ja biorę receptę na zastępcze mleko to byla moja
                pierwsza i ostatnia wizyta u tej pani alergolog!od 4 lat mój syn
                jest na scislej diecie!I tak jak wspomniala kruffa że trzeba uczyć
                dziecko od najmlodszego mój syn mając ok 3 ,4 latka dawal mi w
                sklepie żeczy i kazal czytać sklad?nie dotyka niczego czego nie zna!
                Acz kolwiek czasem zdaża się sytuacje np. dziadek ostatnio zlowil
                rybki dla mojego synka ponieważ bardzo lubil jesć rybki i nic mu
                specjalnie nie bylo .I maly wziąl do buźki kawaleczek wielkości pól
                paznokcia malego doslownie kruszyne i zacząl plakać że coś go kuje
                potem strasznie spuchly mu usta i jedna polowa twarzy do tego
                wysypka i świszczący oddech i tak skończyla się nasza przygoda z
                jedzeniem rybek!ale to już są sytuacje nieuniknione nie do
                przewidzenia!
                • olaleman1983 Re: Wstrzas anafilaktyczny 20.03.10, 12:30
                  I oczywiścię proszę nie komentować że ryba to silny alergen maly
                  zawsze w wakacje jadl ryby i nic mu nie dolegalo!więc nie bylam w
                  stanie tego przewidzieć!
                  • aljoszka Re: Wstrzas anafilaktyczny 20.03.10, 15:12
                    Jeśli chodzi o adrenalinę, to ja po prostu o nią poprosiłam moją alergolog.
                    Powiedziałam,że wole mieć na wszelki wypadek i ta bez problemu mi wypisała.
                    • betty69 Re: Wstrzas anafilaktyczny 21.03.10, 15:01
                      adresnaline trzeba miec w domu bo na lekarzy nie mozna liczyc. ja
                      bylam ostatnio w szpitalu bo maly sie dusil kaszlem to nikt sie nie
                      przejal a Pani dr zaperzyla sie ze zamiast Ambrosolu kazalam jej
                      napisc Mucosolvan
                      • pasik Re: Wstrzas anafilaktyczny 10.01.11, 23:11
                        Niestety też mieliśmy przyjemność doświadczyć wstrząsu w 2008 roku. Był śluz, puchnięcie, problemy z odychaniem.Nikomu nie życzę podobnych przejść.
                        W przychodni dostała dexaven.
                        Zabrana erką do szpitala dziecięcego a resztę leków już na oddziale.
                        Po rybce- tilapii bo skąd mogliśmy wiedzieć ze to paskudztwo hodowane.

                        I tak się zastanawiam kiedy spróbować podać bo wydaje mi sie że to akurat ta ryba a nie ryby wogóle. Bestia ryby jadła dość często do momentu zjedzenia tej nieszczęsnej tilapii. Aczkolwiek ten incydent mógł wpłynąć na całokształt.
                        jeden alergolog mówi że nie dawać do końca życia, drugi że zacząć od posmarowania ust rybą która nalezy do słabo uczulających. Za chwilę mam wizytę u 3 alergologa..ciekawe co on mi powie.
                        W przedszkolu wszyscy postawieni w stan gotowości. Zyrtec lezy na półce- pani w razie czego mają podać. Adrenalina w lodówce. Nie noszę w torebce.
                        Bestia rozumna- wie czego ruszać nie może. Rybki są besmile

                        Kto przeprowadzał prowakację?
                        Już wymyśliłam że pójdę z rybą na izbę przyjęć i tam podam.
                        Wiem bez ryb można żyć.
                        • oliwkawawa Re: Wstrzas anafilaktyczny 11.01.11, 10:50
                          u nas był wstrząs po jajku
                          zrobiono mu testy skórne w szpitalu-wyszło, że na białko tak zareagował, na żółtko żadnej reakcji skórnej
                          potem więc była prowokacja żółtkiem w szpitalu
                          w życiu bym się nie zdecydowała sprowokować dziecko sama pokarmem który wywołał wstrząs

                          wg naszej alergolog białka nie będzie jeść mógł dłuuugo, jeśli w ogóle
Pełna wersja