Dodaj do ulubionych

Pozdro od Walentego

11.02.04, 11:41
He, he - czas najwyższy!
Pierwsza dla Panny Marianny z pociągu relacji Poznań - Konin.
Obserwuj wątek
    • blic Re: Pozdro od Walentego 11.02.04, 12:19
      Nie za wcześnie aby?
      Czy to może na zapas, a propos zamykania forum po południu i na weekend?
      • j24 Re: Pozdro od Walentego 11.02.04, 13:33
        blic napisał:

        > Nie za wcześnie aby?

        Ty się Blic nie oglądaj, tylko skrobnij coś.
        Renata tak często znowu nie zagląda no to forum-nudorum.
    • klin Re: Pozdro od Walentego 11.02.04, 13:13
      Całe te Walentynki to chore wymysły amerykańskich imperialistów.
      • j24 Re: Pozdro od Walentego 11.02.04, 13:29
        klin napisał:

        > Całe te Walentynki to chore wymysły amerykańskich imperialistów.

        Walentynki są sympatyczne, a Klin jest marudny.
        Nie wszystko co amerykańskie to do bani. Kanion fajny mają i jeziora duże.
        A święto Wszystkich Zakochanych im się udało, w przeciwieńskie do Święta
        Wszystkich Strachów, zwanego też Świętem Dyni (ŚD).
        • blic Re: Pozdro od Walentego 11.02.04, 13:34
          j24 napisał:

          > A święto Wszystkich Zakochanych im się udało, w przeciwieńskie do Święta
          > Wszystkich Strachów, zwanego też Świętem Dyni (ŚD).

          I tu się Agent myli.
          "Jednak to nie Amerykanie wymyślili Walentynki, podobnie jak Halloween czy
          nawet sam symbol cywilizacji północnoamerykańskiej – hamburgery (te ostatnie
          znane były już Rzymianom)."
          www.geocities.com/msocha/walentynki/val1.html
          Nie ma jak toksyczna miłość do USA. ;))
          • pontifexmaximus masz rację 11.02.04, 13:36
            Pogańskie prapoczątki

            Jednak początków dzisiejszych walentynek szukać trzeba nie w chrześcijaństwie,
            lecz w pogańskim Rzymie. O ich dacie zadecydowała sama przyroda. W połowie
            lutego bowiem ptaki gnieżdżące się w Wiecznym Mieście zaczynały miłosne zaloty
            i łączyły się w pary. Uważano to za symboliczne przebudzenie się natury,
            zwiastujące rychłe nadejście wiosny. Z tej racji Rzymianie na 15 lutego
            wyznaczyli datę świętowania luperkaliów - festynu ku czci boga płodności
            Faunusa Lupercusa. W przeddzień obchodów odbywała się miłosna loteria: imiona
            dziewcząt zapisywano na skrawkach papieru, po czym losowali je chłopcy. W ten
            sposób dziewczyny stawały się ich partnerkami podczas luperkaliów. Bywało, że
            odtąd chodzili ze sobą przez cały rok, a nawet zostawali parą na całe życie...

            Gdy w IV w. chrześcijaństwo stało się religią panującą w cesarstwie rzymskim,
            pogańskie obchody stopniowo zastępowano przez święta chrześcijańskie.
            Luperkalia były na tyle popularne, że utrzymały się aż do końca V w. Zniósł je
            dopiero w 496 r. papież Gelazy I, zastępując je najbliższym w kalendarzu
            liturgicznym świętem męczennika Walentego. Okazuje się jednak, że miał on wiele
            wspólnego z zakochanymi.

            Jeden czy dwóch Walentych?

            Za panowania cesarza Klaudiusza Gockiego Rzym był uwikłany w krwawe i
            niepopularne wojny do tego stopnia, że mężczyźni nie chcieli wstępować do
            wojska. Cesarz uznał, że powodem takiego postępowania była ich niechęć do
            opuszczania swoich narzeczonych i żon. Dlatego odwołał wszystkie planowane
            zaręczyny i śluby.

            Kapłan Walenty pomagał parom, które pobierały się potajemnie. Został jednak
            przyłapany i skazany na śmierć. Bito go, aż skonał, po czym odcięto mu głowę.
            Było to 14 lutego 269 lub 270 r. - w dniu, w którym urządzano miłosne loterie.

            Zanim to nastąpiło, w więzieniu Walenty zaprzyjaźnił się z córką strażnika,
            która go odwiedzała i podnosiła na duchu. Aby się odwdzięczyć, zostawił jej na
            pożegnanie liść w formie serca, na którym napisał: "Od twojego Walentego".

            Nad grobem męczennika przy Via Flaminia zbudowano bazylikę, jednak papież
            Paschalis I (817-24) przeniósł szczątki męczennika do kościoła św. Praksedy.

            Z czasem postać kapłana Walentego zmieszała się z innym świętym męczennikiem
            noszącym to samo imię. Niektórzy badacze twierdzą nawet, że tak naprawdę chodzi
            o tę samą osobę. W 197 r. został on biskupem miasta Terni w Umbrii. Znany był z
            tego, że jako pierwszy pobłogosławił związek małżeński między poganinem i
            chrześcijanką. Wysyłał też do swych wiernych listy o miłości do Chrystusa.
            Zginął w Rzymie w 273 r., gdyż nie chciał zaprzestać nawracania pogan. Dziś to
            właśnie on jest bardziej znany i to do jego grobu w katedrze w Terni ściągają
            pielgrzymi. Na srebrnym relikwiarzu kryjącym jego szczątki znajduje się
            napis: "Święty Walenty, patron miłości".

            Nieraz też mówi się o św. Walentym jako patronie epileptyków. Faktycznie jednak
            chodzi tu o trzeciego świętego noszącego to imię. Żył on w V w. w Recji (na
            dzisiejszym pograniczu niemiecko-austriacko-szwajcarskim) i przypisywano mu moc
            uzdrawiania z tej choroby.

            Będziesz moją walentynką...

            Dzień św. Walentego stał się prawdziwym świętem zakochanych dopiero w
            średniowieczu, kiedy to pasjonowano się żywotami świętych i tłumnie
            pielgrzymowano do ich grobów, aby uczcić ich relikwie. Przypomniano więc sobie
            także dzieje św. Walentego.

            Święto najbardziej rozpowszechniło się w Anglii i Francji. Nadal, jak w
            antycznym Rzymie, losowano imiona, choć teraz także dziewczęta wyciągały imiona
            chłopców. Młodzież nosiła potem przez tydzień wylosowane kartki przypięte do
            rękawa.

            Dziewczęta 14 lutego starały się odgadnąć, za kogo wyjdą za mąż. Aby się tego
            dowiedzieć, wypatrywały ptaków. Jeśli dziewczyna jako pierwszego zobaczyła
            rudzika, oznaczało to, że wyjdzie za marynarza; jeśli wróbla - za ubogiego,
            lecz mogła być pewna, że jej małżeństwo będzie szczęśliwe; jeśli łuszczaka - że
            poprosi ją o rękę człowiek bogaty.

            W Walii tego dnia ofiarowywano sobie drewniane łyżki z wyrzeźbionymi na nich
            sercami, kluczami i dziurkami od klucza. Podarunek zastępował wyrażoną słowami
            prośbę: "Otwórz moje serce".

            Od XVI w. w dniu św. Walentego ofiarowywano kobietom kwiaty. Wszystko zaczęło
            się od święta zorganizowanego przez jedną z córek króla Francji Henryka IV.
            Każda z obecnych dziewczyn otrzymała wówczas bukiet kwiatów od swego kawalera.

            Przede wszystkim jednak narzeczony był obowiązany 14 lutego wysłać swej
            ukochanej czuły liścik, nazwany walentynką. Zwyczaj ten zadomowił się nawet na
            dworze królewskim w Paryżu. Walentynki dekorowano sercami i kupidonami,
            wypisywano na nich wiersze. W XIX w. uważano je za najbardziej romantyczny
            sposób wyznania miłości. Treścią listów nieraz były słowa: "Będziesz moją
            walentynką". W Stanach Zjednoczonych walentynkowe listy były anonimowe, dlatego
            kończyły się pytaniem: "Zgadnij, kto?". W Europie anonimowy nadawca podpisywał
            się po prostu: "Twój walentyn".

            W 1800 r. Amerykanka Esther Howland zapoczątkowała tradycję wysyłania gotowych
            kart walentynkowych. Dziś są one wymieniane na całym świecie nie tylko przez
            zakochanych, ale także przez dzieci w szkołach. Najbardziej znanym ich twórcą
            był niedawno zmarły francuski rysownik Raymond Peynet. Zaczął je publikować w
            1965 r., gdy 14 lutego został oficjalnie ogłoszony we Francji Świętem
            Zakochanych.

            • j24 Figi 11.02.04, 13:50
              pontifexmaximus napisał:

              > Jednak początków dzisiejszych walentynek szukać trzeba nie
              > w chrześcijaństwie, lecz w pogańskim Rzymie.

              Za demolodów Walentynek nie było! Przyszły za demokracji, może Lechu
              przywiózł je przez ocean w ramach hasła: "przyjeżdżajcie do Polskie,
              na biedzie i głupocie można dobry interes zrobić".
              Żartowałem.
              Walentynki są sympatyczne zupełnie bez podtektów.
          • bardgorzowski Re: Pozdro od Walentego 12.02.04, 00:56
            blic napisał:

            > Blitz von Landsberg

            Musisz podac dokladnie. Landsberg an der Warthe ;)
            Z tego co wiem, to istnieja jeszcze conajmniej dwa:
            1. Landsberg am Lech (Bayern)
            2. Landsberg (na poludniu b.DeDeeRowa)

            Pozdrowy od
            b.G.
            :-)

    • Gość: panna marianna Re: Pozdro od Walentego IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 11.02.04, 17:42
      bardzo dziękuje za Walentynę i pamięć
      :)
    • martha4 Re: Pozdro od Walentego 12.02.04, 09:04
      Kicz, tandeta, napędzanie "plastikowego" biznesu.
      Nie podoba mi się.
      • aborys Re: Pozdro od Walentego 12.02.04, 09:15
        martha4 napisała:

        > Kicz, tandeta, napędzanie "plastikowego" biznesu.
        Mam z Małżą spór ideowy o święta.
        Czniam Dzień Kobiet, Walentynki i inne marketingowe okazje do kupowania tandety
        i wymuszonych kwiatków.
        Wychodzi więc, że jestem nieczułym potworem.
        • martha4 Re: Pozdro od Walentego 12.02.04, 09:24
          aborys napisał:

          > Wychodzi więc, że jestem nieczułym potworem.

          No to wychodzi na to, że u mnie tez mieszka nieczuły potwór.
          Na dodatek ma nieczułą potworzycę, która mu zabrania kupowania bielizny w
          serduszka i idiotycznych laurek...;))))))
          • aborys Re: Pozdro od Walentego 12.02.04, 09:45
            Właśnie dostałem Walentynę od firmy Hallamrk.
            Moze to jest pomysł - wlentynki do klientów wysyłają firmy produkujące upominki.
          • blic Re: Pozdro od Walentego 12.02.04, 11:38
            martha4 napisała:

            > Na dodatek ma nieczułą potworzycę, która mu zabrania kupowania bielizny w
            > serduszka i idiotycznych laurek...;))))))

            Kwiatka na Dzień K., prezent na urodziny, prezent pod choinkę, kwiatka bez
            okazji... No tak, potwory nieczułe. Może dzieci będą zdrowsze? ;)
      • panna_marianna Re: Pozdro od Walentego 12.02.04, 21:11
        martha4 napisała:

        > Kicz, tandeta, napędzanie "plastikowego" biznesu.
        > Nie podoba mi się.

        mnie to święto nie przeszkadza
        miło jest dostać nawet jakąś tandetę w dowód sympatii :)
      • gtk Re: Pozdro od Walentego 12.02.04, 22:44
        martha4 napisała:

        > Kicz, tandeta, napędzanie "plastikowego" biznesu.

        "Plastikowy" biznes daje pracę i nakręca koniunkturę. Mądry rząd wprowadziłby jeszcze kilka równie głupich świąt, żeby ludzie wydawali pieniądze na zupełnie niepotrzebne rzeczy.
        Niech żyje rozbuchana kosumpcja!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka