Dodaj do ulubionych

Czy krowa potrafi spiewać?

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.10.04, 14:55
Okazuje się ze jednej tak sie wydaje....

www.gazetalubuska.pl/


MARLENA ZNAD WARTY

Na Słowacji, gdzie spędzała urlop, spotkała grupę Niemców. Chciała się
sprawdzić i zaśpiewała im piosenki Marleny Dietrich, których uczyła się
latami. – Szczęki im opadły. Zaczęli śpiewać razem ze mną. Okazało się nawet,
że lepiej od nich znam słowa – opowiada Bożena Pomykała, aktorka gorzowskiego
teatru. Niedawno w klubie Lamus wystąpiła z recitalem piosenek tej wielkiej
gwiazdy.


- Tyle razy chciałam uciekać z Gorzowa, a to do teatru Krzysztofa
Jasińskiego, do Krakowa, to znowu do Adama Hanuszkiewicza, do Warszawy.
Gdybym jednak wyjechała, nie nauczyłabym się niemieckiego, nie byłoby
fascynacji Marleną – mówi aktorka.

Marlena patrzyła z góry


Jeszcze w maju tego roku była w psychicznym dołku. Zaczęła wątpić, czy uda
jej się zrealizować wymarzony recital. – Wszystko układało się źle.
Wiedziałam, że muszę działać, ale nawet nie miałam siły, żeby wyjść z domu.
Wyobraziłam sobie Marlenę, która patrzy z góry i pyta z wyrzutem: nie
zaśpiewasz moich piosenek? – opowiada Bożena Pomykała.
Dla Marleny ścięła włosy. Uszyła sobie długą suknię i inne kreacje. Na
parawan, ważny rekwizyt w recitalu, mąż Bożeny Pomykały wydał 500 zł.
W Lamusie piosenki Dietrich grał gorzowski zespół Panama. Do wielu nie można
było zdobyć nut, więc muzycy sami aranżowali utwory. Z trudem też udało się
zdobyć teksty. Zaprzyjaźnieni germaniści spisywali je, słuchając nagrań. –
Niejeden rezygnował, gdy okazało się, że Marlena śpiewa gwarą berlińską –
wyjaśnia Bożena Pomykała. Poradził sobie dopiero wykładowca z Państwowej
Wyższej Szkoły Zawodowej Manfred Bölter. Wytrwale spisywał teksty i przy
okazji sam zaczął słuchać piosenek Marleny.

Łączy je znak


Zanim doszło do recitalu, aktorka długie godziny wpatrywała się w filmy z
Marleną, szczególnie w ulubionego ,,Błękitnego anioła’’. Starała się
naśladować gesty i sposób bycia legendy kina. To dlatego podczas recitalu
trzymała w dłoniach zapalonego papierosa, chociaż sama nie pali.
- Marlena to chyba moja bratnia dusza. Obie jesteśmy spod znaku Koziorożca.
Ale nie we wszystkim chciałabym ją naśladować. Tak jak ona lubię facetów, ale
kochanego męża nie zdradzam. Marlena robiła to nieustannie. Nie miała też
chyba najlepszych relacji z córką. Jednak gdybym miała okazję, uklękłabym
przed nią za to, że była wielką artystką i silnym człowiekiem – mówi Bożena
Pomykała.

Cierpliwość do języka


Nie pamięta dokładnie, kiedy zaczęła się jej fascynacja Marleną. Gdy tylko
zainteresowała się gwiazdą, postanowiła uczyć się niemieckiego. – Chciałam
wiedzieć o czym śpiewam. To niepojęte, że ktoś może wykuć na pamięć teksty,
nie rozumiejąc ich – stwierdza aktorka.
Języka uczyła się na prywatnych lekcjach i w Berlinie, gdzie pracowała jako
sprzątaczka. Bardzo sobie ceni tę życiową lekcję. – Miałam wielką
satysfakcję, gdy popularny komik Steffen Möller był pod wrażeniem tego, jak
mówię. Myślał, że grałam w niemieckim teatrze, a ja na to, że byłam Putzfrau –
opowiada Bożena Pomykała. Marzy, że kiedyś nie będzie już musiała zaglądać
do słownika i nauczy się wszystkich idiomów, czyli trudnych do
przetłumaczenia zwrotów. – Ten język wymaga konsekwencji i cierpliwości –
twierdzi aktorka.

Monodram o Zarah Leander


Na recital piosenek Marleny Dietrich nie zaprosiła jednak przyjaciół z
Niemiec, choć bardzo się o to dopominali. Zamierza jeszcze dopracować
spektakl. Obiecała im też, że przygotuje monodram o Zarah Leander,
zapominanej gwieździe nazistowskich filmów. – To także ciekawa postać.
Szwedka przyjechała do Niemiec, żeby zrobić karierę i zarobić pieniądze.
Dobrze jej się wiodło. Na jakimś przyjęciu Joseph Goebbels, minister
propagandy III Rzeszy, powiedział do niej, że Zarah to żydowskie imię.
Wszyscy zamarli. Aktorka na to: Joseph także. Goebbels wybuchł śmiechem. Po
wojnie Zarah Leander wróciła do Szwecji, ale tam uważano ją za wroga. Z kolei
w Niemczech za szpiega. Zmarła w dostatku i samotności – opowiada Bożena
Pomykała.
Zanim gorzowska aktorka zakochała się w repertuarze Marleny Dietrich,
śpiewała piosenki lwowskie wspólnie z hrabią Wojciechem Dzieduszyckim.
Wykonywała też przeboje przedwojennej gwiazdy Hanki Ordonówny i piosenki z
Kabaretu Qui pro Quo. Tłumaczy jednak: – Nie jestem piosenkarką, lecz
śpiewającą aktorką. Znalazłam własną metodę na śpiewanie, a repertuar, który
wykonuję, bardzo mi odpowiada. Nie tyle go śpiewam, co muzycznie recytuję.



P.S.

"...Tak jak ona lubię facetów, ale kochanego męża nie zdradzam. Marlena
robiła to nieustannie...."

Można zdradzać tylko męża kochanego... niekochanego się da zdradzić...

I wiem że w tym względzie Marlenie dorównujesz o ile jej nie przebijasz....
Obserwuj wątek

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka