zapi6
10.11.04, 12:35
Wczorajsze (9.11) zebranie w sprawie referendum było poświęcone sprawom
organizacyjnym i technicznym, a nie - jak można było oczekiwać - dotykającym
istoty tego zamysłu. - Za wszelką cenę trzeba usunąć Jędrzejczaka - obwieścił
p.Surmacz i zgadzali się z tym inni z PiS i PO. W ten sposób zaakceptowali:
cel uświęca środki - zasadę bolszewicką, obcą cywilizacji łacińskiej.
Tak więc wyszło na jaw, że zebranie było po to, aby "zorganizować poparcie"
dla wcześniej podjętych, w zaciuszu gabinetów, decyzji (komitet referendalny
został wcześniej zarejestrowany). Egzekutywa podjęła decyzję i - metodą
Edwarda Gierka - organizuje kampanie "pomozecie? - pomożemy!". W czerwonym
Gorzowie najlepiej sprawdzają się stare sprawdzone wzory działania.
Szukanie przez PO i PiS poparcia dla rozpoczętego przez nich referendum ma
głęboki sens, gdyż w razie porażki będą mogli powiedzieć: to nie my, to
komitet obywatelski.
Szkoda, że kolejność działań w tej sprawie nie była taka: najpierw
pomysłodawcy organizują otwarte spotkanie, na którym przedstawiają projekt
komitetu referandalnego; nastepnie do projektu przyłączają się inni; na
koniec wszyscy zainteresowani w zgodzie wybierają komitet. Tak się mniej
więcej organizuje obywateli do jakiejś akcji społecznej - w sposób naturalny,
demokratyczny. Niestety w Gorzowie zrobiono to na bolszewicką modłę i z
kłótnią między PO a PiS na dodatek. Taka gmina ...
Rafał Zapadka, UPR.