Gość: bokser
IP: *.gorzow.mm.pl
24.05.05, 00:46
Gazeta Wyborcza:
------------------------
Dość Gołoty - pisze Radosław Leniarski
22-05-2005
Wiem, że są ludzie, którzy maszerują w rytm innego werbla. Andrzej Gołota
należy do takich dziwacznych piechurów, ale znów ulegliśmy zbiorowej
halucynacji i wyprowadził nas w pole.
Prawie 20 lat temu trener Czesław Ptak poddał go po pierwszym ciosie w
pierwszej rundzie walki z Feliksem Savonem w finale mistrzostw świata
juniorów. W półfinale igrzysk w Seulu sędzia przerwał pojedynek, bo Polak
miał rozbity łuk brwiowy. Później Gołota pogryzł w ringu Samsona Pou'hy,
uderzył głową Dannella Nicholsona, przegrał dwie walki z Riddickiem Bowe'em
za ciosy poniżej pasa, z Lennoksem Lewisem wytrwał 97 s, przed Mike'em
Tysonem uciekł w drugiej rundzie, a z Michaelem Grantem poddał się w
przedostatniej, choć wysoko prowadził. Ktoś powie - dobry bokser, tylko
wyników nie ma...?
W międzyczasie była zadyma w warszawskiej dyskotece Park, po której kilka
osób trafiło do szpitala, rozróba z użyciem niebezpiecznego narzędzia w
klubie Podzamcze we Włocławku; ucieczka do USA mimo listu gończego
rozesłanego przez policję i znajomości z "Pershingiem" z Pruszkowa.
Wczoraj w nocy Gołota pobił rekord świata w szybkości nokautu w walce o tytuł
mistrza w wadze ciężkiej, ale nie wyklucza, że wróci na ring. Don King
twierdzi, że będzie go w tym wspierał. My nie będziemy. Dość mamy
zawiedzionych nadziei, zarwanych nocy i zszarganych nerwów. Dość mamy Gołoty,
który jak gdyby nigdy nic żwawym krokiem marszowym zmierza do następnej
katastrofy. Radosław Leniarski