Dodaj do ulubionych

LUBUSZANIE?

IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 10.06.03, 21:50
Mam pytanie moi drodzy Lu... no własnie Lubuszanie?
Chciałem sie zapytac czy w waszym rejonie istnieje świadomośc regionalna?
Czy czujecie się lubuszaninami? czy chcecie nimi byc i co to wogóle oznacza.
Na Dolnym Śląsku dopiero ostatnimi laty pojawia sie silne poczucie
tożsamości regionalnej co jest jasne z powodów historycznych, jak jest u Was?
Pozdrawiam

P.S. Taki sam wątek umieściłem na forum ZG ale w waszym przypadku musze
zapytaco wątek wielkopolski, wiele osób twierdzi że wielkopolski to juz
tylko z nazwy i nie ma to wiele wspólnego z rzeczywistoscią.
Obserwuj wątek
    • niklot_svvarozyc Re: LUBUSZANIE? 10.06.03, 22:11
      Dobze gadasz Rafis polac ci <vodka> chyba wracasz z forum Arnolda 17 ?
    • Gość: Lepian Re: LUBUSZANIE? IP: *.dip.t-dialin.net 11.06.03, 00:07
      Gdzie istnieje swiadomosc regionalna? Czym ona się przejawia?
      Na naszym Dzikim Zachodzie w okresie powojennym próbowano oddtworzyc
      sredniowieczne reminescencje na zasadzie nacjonalizacji kulturowej terenów
      watpliwych narodowo. Przy takich zalozeniach trudno doszukiwac się wlasciwych
      wnioosków, wszak, poszczególni Piastowie przekroju Henryka I, tzn.
      praojcowie Terry Lebusany, na ktrórych tak chetnie komunistyczni
      indoktryniarze się powolywali, w swej koligacji piastowskiej dynastii
      nierzadko mieli watpliwie polskie korzenie. Powstanie naszej lubuskiej kolebki
      zwiazane jest nierozlacznie z utworzeniem kasztelani na niewielkim wzgórzu
      nadodrzanskim, gdzie przez lata toczyly się zaciete boje o to, jakze
      strategiczne wzniesienie pomiedzy Brandneburgczykami, Slowianami, królami
      polskimi, ksieciami turynskimi, markgrabiami z Lausitz, Slonzokami, biskupami
      magdeburskimi, i oczywiście wielkopolskimi tez! Dodam, ze cala Ziemia Lubuska
      az do 1424 podlegala Diecezji Gnieznienskiej. Co było wazniejsze: watpliwe
      granice wlosci magdebursko, brandenbursko, niekiedy wielkopolskich magnatów,
      czy spójna struktura Diecezji Gnieznienskiej? Na to pytanie nie ma konkretnej
      odpowiedzi, podobnie jak w przypadku Twojego Wroclawia, wszak Ostrów Tumski
      dlugo konkurowal z dzisiejszym centrum miasta. W obu przypadkach istotnym
      elementem rozwoju pobliskich miast były szlaki handlowe- porównaj powstanie
      wroclawskiego ratusza. Prawie, ze w prostej linii od Lebusa do Pyrki
      Pospolitej wyrastaly liczne miasta, typu civitas forenti ( miasto handlowe)
      chocby dzisiejsze Osno Lubuskie, jak równiez nasza ukochana Kobyla Góra, na
      której to fundamentach kilkuletni magnat brandenburski wraz z kilkumiesieczna
      Wielkopolanka utworzyl znany na calym swiecie Landsberg / Wartha. Te nasze
      lubuskie konkury przyczynily się do tego, iż miasta w swej topografii niewiele
      się róznily. Nasze gorzowskie serduszko zwawiej wszak bije na widok „naszej”
      katedry w Osnie- mam nadzieje, ze nie tylko mi. W tym okresie byliśmy pod
      wplywem zarówno watpliwej politycznie Ziemii Lubuskiej, jak równiez
      Wielkopolski. Wraz ze wzrostem potegi Zakonu Krzyzackiego znaczenie religijno-
      polityczne Gniezna z czasem zmalalo, choc nigdy, przynajmniej w Gorzowie nie
      wygaslo. To wlasnieGorzowianie spladrowali i „im Anschluß” prawie kompletnie
      zniszczyli zamek Zakonu Krzyzackiego, (który miescil się w okolicach
      dzisiejszej policji), po kolejnej próbie podwyszszenia naboznych podatków.
      Nierzadko, już po niemiecku, ze szczera tesknota wspominano w Gorzowie skapych
      biskupów poznaskich. Ci tez nie próznowali, wszak z ostaniej wielkopolskiej
      morgi na Zawarciu, zazarcie rzucali klatwy na nasze poczciwe
      miasto. „Wielkopolska polskosc” w Gorzowie nigdy nie wygasla, czego dowodem
      jest dzisiejszy Czerwony Kosciólek, jak również Wielkopolska Swiatyna Surowców
      Wtórnych na Zawarciu- podpowiem, ze cale Zawarcie zazarcie zbieralo kapsle, na
      budowe zawarcianskiego kosciola obok II Liceum, tylko po to, by
      zamanifestowac swa odrebnosc kulturowa. Co dziwne, wtedy, ok. 100 lat temu
      nikt nie zastanawial się, czy ta innosc ma przejawiac się polskoscia, czy
      niemieckoscia- Zawarcie było domem rodzinnym! Koniec, kropka! I to dokladnie
      w XIX wieku!
      Podkresle, ze ladsbergskie uprzedzenia wobec Zawarcia nadal pielegnujemy,
      zatem jestesmy potomkami Lubuszan. Któzinny móglby opowiadac takie bzdety o
      Zawarciu?

      Ruski zawiesily nam po wojnie na brandenburskim sztandarze z piastowsko-
      brandenburskim orlem, zielona wstazke, od tamtej pory zielone jest nasza zmora
      kulurowa calego lubuskiego regionu.

      Takie zawile sciezki ciagnely się szlakiem historii po naszej Ziemii
      Lubuskiej, podczas gdy nasi slascy, poludniowi bracia spiewali wonglorskie
      Glück auf , oczywista z flaszka wina w reku.

      Nam za lubusko-wielkopolskie pochodzenie nie wrecza się czerwonych paszportów,
      z tego powodu nie wytworzyla się w naszej powojennej, albo dokladniej, już
      demokratycznej kulturze swiadomosc pseudo lokalna, porównywalnej do Dolnego
      Slaska, która podobnie, jak w naszym przypadku, nie ma wiekszego, jedynie
      polskiego, jedynie niemieckiego etc. , podloza historycznego. Dolnoslaskie
      mzonki o niemieckich korzeniach sa tak absurdalne, ze nie warto siac ich na
      innych ternach dzisiejszej Polski. Nie oszukujmy się, w Polsce latwiej jest
      wygrac kilka milionów w totka, niż znalezc prwdzie polska rodzine, od
      przynajmniej trzech pokolen:
      Wszak Biskupina wcale nie zalozyli Polacy; Kopernik nie mówil po polsku,
      podobnie jak Dabrowski: przez morze szlismy do naszej dalekiej szwedzkiej
      rodziny, by wyrównac porachunki; nasz dzielny wegierski Batory, był naszym
      najdzielniejszym polskim królem, przed który to nawet Iwan Grozny robil w
      gacie- wczesniej nasz francuski Henryk podpisal się po chrzescjansku trzema
      krzyzami pod najwazniejszymi w historii Polski dekretami, zwanymi Ukladem
      Henrykowskim; Sobieski wyzwalal Wieden, nie Kraków; Polski król z Drezna,
      Auguscik nasz najmilszy, plodzil nieslubne dzieci z turecka niewolnica, w
      zdruzgotanym dzis zamku w Dabroszynie, Chopim szlajal się z francuskimi
      feministkami; Mickiewicz wzdychal za Litwa; Pilsudzki, Kopernik- nasz
      bochaterski duet z kresów wschodnich...
      Czy w takich okolicznosciach warto podwazac wielkopolskosc Ziemii Lubuskiej?
      To troche było by odrobine infantylne. Co nie?

      P.S. W przyszlosci jeśli będziesz chcial pogadac o Lubuszanach, nie pukaj
      prosze do wonglorskiego ZG (za Gorzowem). To zupelnie inna kraina. Nie lepsza,
      ani nie gorsza, jedynie inna, „nielubuska.”
      • Gość: Lepian Re: LUBUSZANIE? IP: *.dip.t-dialin.net 11.06.03, 00:14
        Kurcze pózno sie zrobilo i palnalem glupstwo: nasz duet z kresów wschodnich,
        to Gen. Pilsudzki, i tchórzliwy Kosciuszko, nie Kopernik.
        • Gość: Bernard Re: LUBUSZANIE? IP: *.ed.shawcable.net 11.06.03, 06:05
          Gość portalu: Lepian napisał(a):

          > Kurcze pózno sie zrobilo i palnalem glupstwo: nasz duet z kresów wschodnich,
          > to Gen. Pilsudzki, i tchórzliwy Kosciuszko, nie Kopernik.

          ***

          Ale sie wnerwil.....
          Dziekuje...prawdziwa uczta w tej dyskusji...
          Pozdrawiam
          PS. Nikt nigdy nie rejestrowal historii, a tylko wygodna jej interpretacje..
      • Gość: Rafis Re: LUBUSZANIE? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 11.06.03, 10:41
        Gość portalu: Lepian napisał(a):

        > Gdzie istnieje swiadomosc regionalna? Czym ona się przejawia?
        > Na naszym Dzikim Zachodzie w okresie powojennym próbowano oddtworzyc
        > sredniowieczne reminescencje na zasadzie nacjonalizacji kulturowej terenów
        > watpliwych narodowo. Przy takich zalozeniach trudno doszukiwac się
        wlasciwych
        > wnioosków, wszak, poszczególni Piastowie przekroju Henryka I, tzn.
        > praojcowie Terry Lebusany, na ktrórych tak chetnie komunistyczni
        > indoktryniarze się powolywali, w swej koligacji piastowskiej dynastii
        > nierzadko mieli watpliwie polskie korzenie. Powstanie naszej lubuskiej
        kolebki
        > zwiazane jest nierozlacznie z utworzeniem kasztelani na niewielkim wzgórzu
        > nadodrzanskim, gdzie przez lata toczyly się zaciete boje o to, jakze
        > strategiczne wzniesienie pomiedzy Brandneburgczykami, Slowianami, królami
        > polskimi, ksieciami turynskimi, markgrabiami z Lausitz, Slonzokami,
        biskupami
        > magdeburskimi, i oczywiście wielkopolskimi tez! Dodam, ze cala Ziemia
        Lubuska
        > az do 1424 podlegala Diecezji Gnieznienskiej. Co było wazniejsze: watpliwe
        > granice wlosci magdebursko, brandenbursko, niekiedy wielkopolskich magnatów,
        > czy spójna struktura Diecezji Gnieznienskiej? Na to pytanie nie ma
        konkretnej
        > odpowiedzi, podobnie jak w przypadku Twojego Wroclawia, wszak Ostrów Tumski
        > dlugo konkurowal z dzisiejszym centrum miasta. W obu przypadkach istotnym
        > elementem rozwoju pobliskich miast były szlaki handlowe- porównaj powstanie
        > wroclawskiego ratusza. Prawie, ze w prostej linii od Lebusa do Pyrki
        > Pospolitej wyrastaly liczne miasta, typu civitas forenti ( miasto handlowe)
        > chocby dzisiejsze Osno Lubuskie, jak równiez nasza ukochana Kobyla Góra, na
        > której to fundamentach kilkuletni magnat brandenburski wraz z
        kilkumiesieczna
        > Wielkopolanka utworzyl znany na calym swiecie Landsberg / Wartha. Te nasze
        > lubuskie konkury przyczynily się do tego, iż miasta w swej topografii
        niewiele
        > się róznily. Nasze gorzowskie serduszko zwawiej wszak bije na widok „nasz
        > ej”
        > katedry w Osnie- mam nadzieje, ze nie tylko mi. W tym okresie byliśmy pod
        > wplywem zarówno watpliwej politycznie Ziemii Lubuskiej, jak równiez
        > Wielkopolski. Wraz ze wzrostem potegi Zakonu Krzyzackiego znaczenie
        religijno-
        > polityczne Gniezna z czasem zmalalo, choc nigdy, przynajmniej w Gorzowie nie
        > wygaslo. To wlasnieGorzowianie spladrowali i „im Anschluß” prawie k
        > ompletnie
        > zniszczyli zamek Zakonu Krzyzackiego, (który miescil się w okolicach
        > dzisiejszej policji), po kolejnej próbie podwyszszenia naboznych podatków.
        > Nierzadko, już po niemiecku, ze szczera tesknota wspominano w Gorzowie
        skapych
        > biskupów poznaskich. Ci tez nie próznowali, wszak z ostaniej wielkopolskiej
        > morgi na Zawarciu, zazarcie rzucali klatwy na nasze poczciwe
        > miasto. „Wielkopolska polskosc” w Gorzowie nigdy nie wygasla, czego
        > dowodem
        > jest dzisiejszy Czerwony Kosciólek, jak również Wielkopolska Swiatyna
        Surowców
        > Wtórnych na Zawarciu- podpowiem, ze cale Zawarcie zazarcie zbieralo kapsle,
        na
        > budowe zawarcianskiego kosciola obok II Liceum, tylko po to, by
        > zamanifestowac swa odrebnosc kulturowa. Co dziwne, wtedy, ok. 100 lat temu
        > nikt nie zastanawial się, czy ta innosc ma przejawiac się polskoscia, czy
        > niemieckoscia- Zawarcie było domem rodzinnym! Koniec, kropka! I to
        dokladnie
        > w XIX wieku!
        > Podkresle, ze ladsbergskie uprzedzenia wobec Zawarcia nadal pielegnujemy,
        > zatem jestesmy potomkami Lubuszan. Któzinny móglby opowiadac takie bzdety o
        > Zawarciu?
        >
        > Ruski zawiesily nam po wojnie na brandenburskim sztandarze z piastowsko-
        > brandenburskim orlem, zielona wstazke, od tamtej pory zielone jest nasza
        zmora
        > kulurowa calego lubuskiego regionu.
        >
        > Takie zawile sciezki ciagnely się szlakiem historii po naszej Ziemii
        > Lubuskiej, podczas gdy nasi slascy, poludniowi bracia spiewali wonglorskie
        > Glück auf , oczywista z flaszka wina w reku.
        >
        > Nam za lubusko-wielkopolskie pochodzenie nie wrecza się czerwonych
        paszportów,
        > z tego powodu nie wytworzyla się w naszej powojennej, albo dokladniej, już
        > demokratycznej kulturze swiadomosc pseudo lokalna, porównywalnej do Dolnego
        > Slaska, która podobnie, jak w naszym przypadku, nie ma wiekszego, jedynie
        > polskiego, jedynie niemieckiego etc. , podloza historycznego. Dolnoslaskie
        > mzonki o niemieckich korzeniach sa tak absurdalne, ze nie warto siac ich na
        > innych ternach dzisiejszej Polski. Nie oszukujmy się, w Polsce latwiej jest
        > wygrac kilka milionów w totka, niż znalezc prwdzie polska rodzine, od
        > przynajmniej trzech pokolen:
        > Wszak Biskupina wcale nie zalozyli Polacy; Kopernik nie mówil po polsku,
        > podobnie jak Dabrowski: przez morze szlismy do naszej dalekiej szwedzkiej
        > rodziny, by wyrównac porachunki; nasz dzielny wegierski Batory, był naszym
        > najdzielniejszym polskim królem, przed który to nawet Iwan Grozny robil w
        > gacie- wczesniej nasz francuski Henryk podpisal się po chrzescjansku trzema
        > krzyzami pod najwazniejszymi w historii Polski dekretami, zwanymi Ukladem
        > Henrykowskim; Sobieski wyzwalal Wieden, nie Kraków; Polski król z Drezna,
        > Auguscik nasz najmilszy, plodzil nieslubne dzieci z turecka niewolnica, w
        > zdruzgotanym dzis zamku w Dabroszynie, Chopim szlajal się z francuskimi
        > feministkami; Mickiewicz wzdychal za Litwa; Pilsudzki, Kopernik- nasz
        > bochaterski duet z kresów wschodnich...
        > Czy w takich okolicznosciach warto podwazac wielkopolskosc Ziemii
        Lubuskiej?
        > To troche było by odrobine infantylne. Co nie?
        >
        > P.S. W przyszlosci jeśli będziesz chcial pogadac o Lubuszanach, nie pukaj
        > prosze do wonglorskiego ZG (za Gorzowem). To zupelnie inna kraina. Nie
        lepsza,
        > ani nie gorsza, jedynie inna, „nielubuska.”


        Jestem pod wrażeniem wiedzy.Co do Kopernika to przez 10 lat był kanonikiem na
        Ostrowie Tumskim w kościele św. Krzyża :)
        Historia jest piekna i zawiła.Masz racje, że nie mozna niczego
        zaszufladkować.Jednak we Wrocławiu zachodza duże zmiany w poglądach.Pierwsi po
        wojnie osadnicy mieli korzenie wielkopolskie,mazowieckie,łódzkie oraz kresowe
        i to były ich ojczyzny.Jednak potem urodzili sie Wrocławianie, którzy mogli
        juz powiedziec jestem z tąd.Mogli ale czy mówili? pewnie jeszcze nie bo jest
        taka opinia że dopiero 2 pokolenie urodzone na danej ziemii czuje że jest to
        jego ojczyzna i zauważam, że tak jest.Wiele lat trwało poszukiwanie
        tożsamości.Mieszkancy mogli być rozdarci-nie byli juz "ze Lwowa" ani
        jeszcze "z Wrocławia".Teraz sytuacja sie normuje, następuje jakieś pogodzenie
        dwóch tradycji polskiej z niemiecką.Mieszkancy mają szacunek dla Breslauerów
        za to co zrobili dla miasta wcześniej.Mysle,że ten proces będzie trwał
        nadal.Napewno efektem takiego obrotu historii jest "otwartość" wrocka na
        nowych przybyszów z regionu lub innych miast.
        pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka