dragon99
19.07.07, 18:10
Poseł Surmacz nie daje żyć sąsiadom
"Wolnoć Tomku w swoim domku" wciąż aktualne?
Janek i Marek (Surmacz, poseł PiS i były wiceminister w MSWiA) w jednym stali
domu. Janek na górze, a Marek na dole.
Marek wyciął Jankowi rury z ogrzewaniem. Janek musi dogrzewać się dmuchawą.
Ma dość sąsiada, który teraz nastaje na jego rurę z wodą. - Jest upierdliwy,
że głowa boli! Jak o nim w gazetach nie piszą, to się mnie z nudów czepia -
mówi "Super Expressowi" Jan Michalkiewicz (50 l.), sąsiad z góry Marka
Surmacza (52 l.), zwanego Wieśmakiem. Przydomek ten Surmacz otrzymał, gdy
polecił policjantom dostarczyć kanapkę swojej partyjnej koleżance.
Rura z ciepłem
Jan Michalkiewicz i Marek Surmacz mieszkają od ponad 20 lat w jednym domu w
Gorzowie Wielkopolskim. Odkąd Jan się tam wprowadził, wiecznie ma jakieś
przepychanki z posłem Markiem.
Najbardziej Jana rozeźliło odcięcie od ciepła. Były minister mieszka na
parterze domu. Ma około 60-metrowe, trzypokojowe mieszkanie. Zimą 2003 roku
zafundował sobie ogrzewanie gazowe. Wziął ekipę i w grudniu pozbył się
niepotrzebnych rur od centralnego ogrzewania. Rur, którymi ciepło płynęło z
pieca w piwnicy przez lokalĘ Surmacza na parterze do mieszkającego na
pierwszym piętrze Michalkiewicza.
Administracja zaproponowała wprawdzie panu Jankowi, że pociągnie mu centralne
ogrzewanie klatką schodową. Ale jak twierdzi Michalkiewicz, resztę instalacji
w domu musiałby sobie zrobić sam. Pieniądze, które mu oferowali, nie
starczyłyby nawet na połowę roboty - irytuje się Michalkiewicz. Ofertę więc
odrzucił. Od tej pory pan Janek dogrzewa się dmuchawami.
Jarosław Mielcarek, kierownik Administracji Domów Mieszkalnych w Gorzowie
Wlkp., przyznaje, że administracja przychyliła się do wniosku Surmacza o
demontaż rur od centralnego ogrzewania, bo instalacja już wtedy nie
działała. - Ludzie z ADM sami stwierdzili, że instalacja jest sprawna, a ja
wtedy nawet opał kupiłem - wścieka się Michalkiewicz i pokazuje nam rachunki
za zakupiony koks i węgiel.
Rura z wodą
Na tym nie skończyły się perypetie pana Janka. Ostatnio Markowi Surmaczowi
zaczęła przeszkadzać kolejna rura, tym razem z wodą, którą ma w narożniku
swojego pokoju. Pan Janek dostał pismo z ADM, że rura, którą płynie do niego
woda, zostanie wycięta. - Mam tego dosyć! - irytuje się mężczyzna. - Nie
wygram z posłem - mówi zrezygnowany pan Janek. ADM zapewnia wprawdzie, że nie
pozbawi wody Michalkiewicza, ale ten boi się, że będzie musiał po remoncie
odnawiać mieszkanie. Poseł Surmacz tłumaczy, że walczy z rurą, bo ta wydaje z
siebie dziwne odgłosy. - A gdyby panią w nocy budziła jakaś grająca rura? -
pyta. - Też zwróciłaby się pani się do administracji, by tę rurę wywalono na
klatkę schodową! - nie kryje wzburzenia Surmacz.
Jak pies z kotem
Surmacz - eks-milicjant, nagradzany w stanie wojennym - pytany o konflikt z
panem Jankiem nie wytrzymuje i wybucha: - Niech pani napisze, że od 25 lat
ten zomowiec siedzi mi na karku! Kablował na mnie w komunie, w stanie
wojennym, i dzisiaj! - krzyczy do naszej reporterki.
- No i widzi pani - kiwa głową pan Janek. - Wciąż się denerwuje, bo kiedyś
kradł prąd i myśli, że to ja ściągnąłem kontrolę. Nie może mi tego zapomnieć.
autor: Agata Rowińska, Marzi
źródło: Superexpress