Dodaj do ulubionych

Filmy ostatnio obejrzane. Rekomendacje.

30.01.02, 19:33
„15 minut” z Robertem de Niro. Wariacja na temat Urodzonych Morderców i tego
filmu z Pacino a później podobnego obrazu z Travoltą - bandytów, co ich
filmowała TV. Słowem zbrodnia i sraczka mózgowa wielkich sieci telewizyjnych.
Dobro (takie nie do końca, z pewnymi delikatnymi rysami) walczy ze złem
(całkowite, wynaturzone, bez krzty ludzkich uczuć).

W „15 minut” złe trochę dobrego podmordowało. Wtedy widz jest łapany za buzię
przez reżysera. Ale zakończenie to Hollywood. Dobro pokonało kompleksy i nie
dało się złu podmordować do końca.
Obserwuj wątek
    • gnomek Re: Filmy ostatnio obejrzane. Rekomendacje. 01.02.02, 19:14
      „Nosiciel”.
      To trochę taka postindustrialna wizja przyszłości. Można przenosić umysły
      wkładając je w cudze ciała. Kiedyś widziałem film o nieco podobnej tematyce i
      klimacie, nazywał się „Strange Day” i opowiadał o Sylwestrze 1999-2000 oraz
      odgrywaniu sobie cudzych doznań na specjalnych maszynach - ten film godny
      polecenia, zapamiętałem go z sentymentem.
      Natomiast w „Nosicielu” (w tytule może być też X-Change) pachnie nudą. Oglądać
      nie trzeba, ale można.
    • gnomek Re: Filmy ostatnio obejrzane. Rekomendacje. 03.02.02, 13:47
      Flawless czyli Bez skazy.
      Robert De Niro w roli policjanta na emeryturze, twardziela o pseudonimie
      ściana. Lubi cygara i latynoskie tancerki, z którymi tańczy tango. Mieszka w
      obskurnej kamienicy, a za sąsiada (sąsiadkę) ma drug queen, który(a) zbiera
      pieniądze na operację aby stać się stuprocentową kobietą. Były policjant
      oczywiście brzydzi się pedałami, drug queen odwdzięczają mu się tym samym
      mówiąc o heteroseksualnych nazistach. Los łączy ich życia.
      Najlepsza rola to nie tym razem De Niro ale gościa grającego głównego (główną)
      drug queen. To jest rola na Oskara. A cały film na pięć.
      • klin! Re: Filmy ostatnio obejrzane. Rekomendacje. 03.02.02, 14:23
        Heteroseksualny nazista - dobre. Przypomina męską szowinistyczną świnię.
        • gnomek Re: Filmy ostatnio obejrzane. Rekomendacje. 03.02.02, 14:58
          klin! napisał(a):

          > Heteroseksualny nazista - dobre. Przypomina męską szowinistyczną świnię.

          Było jeszcze jedno dobre przezwisko wobec policjanta, wykrzyczanne na sam koniec
          gdy drug queen zabrakło już innych argumentów: republikanin.
          • klin! Re: Filmy ostatnio obejrzane. Rekomendacje. 03.02.02, 15:00
            O qrde... ale mu dołożył/dołożyła! Chyba się skuszę, gdzie to widziałeś?
            • gnomek Re: Filmy ostatnio obejrzane. Rekomendacje. 03.02.02, 15:07
              klin! napisał(a):

              > O qrde... ale mu dołożył/dołożyła! Chyba się skuszę, gdzie to widziałeś?

              Jest w wypożyczalniach. Tylko małe ostrzeżenie. Nie wypożyczaj VHS ale płytę
              jeśli masz DVD. Bo na kasecie, gdzie czyta lektor tłumaczenie jest niepotrzebnie
              wulgarne (łopatologia, aby nikt nie miał wątpliwości o czym jest mowa). Natomiast
              na DVD dialogi są w miarę subtelne, nie do końca wypowiedziane (po prostu
              inteligentne), a jak się trochę zna angielski to jeszcze większy ubaw.
              • klin! Re: Filmy ostatnio obejrzane. Rekomendacje. 03.02.02, 15:09
                Dzięki za rekomendację. I ostrzeżenie :)
                • gnomek Re: Filmy ostatnio obejrzane. Rekomendacje. 03.02.02, 15:12
                  klin! napisał(a):

                  > Dzięki za rekomendację. I ostrzeżenie :)

                  You're welcome. Jak obejrzysz napisz jak Ci się podobał, slvp.
          • Gość: Blic drag queen IP: *.gorzow.sdi.tpnet.pl 04.02.02, 13:00
            Wybaczcie, że wtrące się bezproduktywnie ale Gnomek powtórzył to kolenej
            wiadomości. Nie 'drUg queen' ale 'drAg queen', drodzy Panowie.
            To pierwsze brzmi jakby mowa była o jakiejś wielkiej narkomance, której inni
            uzależnieni nadali honorowy tytuł.

            pzdr
            Bx
            • gnomek Re: drag queen 04.02.02, 13:30
              Gość portalu: Blic napisał(a):

              > Nie 'drUg queen' ale 'drAg queen', drodzy Panowie.
              Biję się w piersi, nie sprawdziłem jak się to pisze. Zapraszam jednak do
              wystukania swojej rekomendacji o filmie ostatnio obejrzanym, Blicu. :)
    • gnomek Re: Filmy ostatnio obejrzane. Rekomendacje. 03.02.02, 16:41
      „Człowiek z księżyca” reż. Milos Forman.
      Rolę główną gra Jim Carrey. Wielu moich znajomych, którym polecałem ten film
      kręciło nosem mówiąc, że tego aktora cenią tylko za „Truman show”. Mylą się.
      Człowiek z księżyca jest jeszcze lepszy. Opowieść oparta na faktach
      autentycznych, o życiu pewnego, bardzo niekonwencjonalnego komika
      amerykańskiego.
      W swoim poczuciu humoru ów komik wyprzedzał swoje czasy o kilka długości np.
      nagrał program, w którym w połowie pojawiały się problemy techniczne (latał
      obraz). Załamani kiepskim w ich mniemaniu poziomiem artystycznym programu
      telewizyjni kolaudatorzy, gdy obraz zaczął latać zupełnie stracili panowanie
      nad sobą i pukali w monitor.
      I o to chodziło.
      • borys-krakow Carey 04.02.02, 12:14
        Film rzeczywiście niezły. Jestem wielbicielem talentu Careya jako takiego.
        Trochę odrzucają kawałki w stylu amerykańskich prostych żartów, ale większość
        ról to erupcja jego zdolności.
    • blitz Re: Filmy ostatnio obejrzane. Rekomendacje. 04.02.02, 14:28
      Mam dosyć spory 'przerób' filmów, więc ciężko się zdecydować... :)

      "Inni" z Nicole Kidman - warto. Szczególnie dla faktu, że dobry dreszczowiec
      można dziś zrobić w jednej lokacji z kilkoma aktorami. Produkcja
      iście 'teatralna' a jednocześnie efekt zdecydowanie 'kinowy'. Trzyma w napięciu.
      (Dla każdego kto widział "6-ty zmysł" będzie to co prawda odtwórcze, ale i tak
      warto.)

      "Snatch" alias "Przekręt" - film, który ma w sobie 'potencjał kulturotwórczy',
      który wcześniej spotkać można było w takich filmach jak "Psy" czy "Seksmisja"
      (chodzi mi o dialogi i odzywki, które zapadają w pamięć). Co prawda raczej dla
      ludzi biegłych w angielskim. Możnaby określić: czarna komedia kryminalna.

      "Fight Club" alias "Podziemny krąg" (kto wymyśla te polskie nazwy?...) - jeden
      z tych filmów, które zaskakują zakończeniem. Wpasowuje się w dobrą tradycję "6-
      tego zmysłu". Z tą różnicą, że "Fight Club" zaskoczy niezależnie od tego czy
      znamy "6-ty zmysł" czy nie. Poza tym fabuła całego filmu bardzo przekorna,
      bynajmniej nie prostolinijna papka. Człowiek, który żeby walczyć z bezsennością
      uzależnia się od chodzenia na kółka samopomocy śmiertelnie chorych. Potem wraz
      z innym człowiekem samorzutnie niejako zakładają klub gdzie spokojni na codzień
      mężczyźni okładają się pięściami. Klub potem rozwinie się w zupełnie
      niesamowity sposób. Zakończenie całkowicie nieprzewidywalne.

      pzdr
      Bx
      • Gość: pretty_ Re: Filmy ostatnio obejrzane. Rekomendacje. IP: *.gorzow.cvx.ppp.tpnet.pl 06.02.02, 18:45
        > "Fight Club" alias "Podziemny krąg" (kto wymyśla te polskie nazwy?...) - jeden
        > z tych filmów, które zaskakują zakończeniem. Wpasowuje się w dobrą tradycję "6-
        > tego zmysłu". Z tą różnicą, że "Fight Club" zaskoczy niezależnie od tego czy
        > znamy "6-ty zmysł" czy nie. Poza tym fabuła całego filmu bardzo przekorna,
        > bynajmniej nie prostolinijna papka. Człowiek, który żeby walczyć z bezsennością
        >
        > uzależnia się od chodzenia na kółka samopomocy śmiertelnie chorych. Potem wraz
        > z innym człowiekem samorzutnie niejako zakładają klub gdzie spokojni na codzień
        >
        > mężczyźni okładają się pięściami. Klub potem rozwinie się w zupełnie
        > niesamowity sposób. Zakończenie całkowicie nieprzewidywalne.
        >
        > pzdr
        > Bx

        obejrzyjcie koniecznie. Byłam pod wrażeniem.
        pozdrawiam.
      • gnomek Re: Filmy ostatnio obejrzane. Rekomendacje. 10.02.02, 16:51
        blitz napisał(a):
        > "Inni" z Nicole Kidman - warto.

        Też słyszałem, że warto. Jak tylko będzie w wypożyczalniach to obejrzę.

        > "Snatch" alias "Przekręt"

        Mi się podobał średnio. Taki sobie. Gipsy Pitt przereklamowany w tych walkach, a
        fabuła i kamera pokręcona. Film się powinien nazywać Pokręt a nie Przekręt.
        Jakieś diamenty, coś, gdzieś, nie wiadomo o co chodzi. Zmęczyłem się. No ale mimo
        wszystko to jest kino o niebo lepsze niż filmy takie jak np. Mumia 2, czy
        Trzynasty Wojownik, których kręcenia powinno się zakazać.

        > "Fight Club" alias "Podziemny krąg"

        Bardzo dobre kino. Walki na pięści oraz mentalne Pitta i Nortona super. To jest w
        ogóle dobry duet, a Edziu Norton to wschodząca gwiazda. W każdym filmie Edek mnie
        zaskakuje. A wracając do „FC” rzeczywiście to zakończenie... Zaskakujące i bardzo
        efektowne.
      • gnomek Re: Filmy ostatnio obejrzane. Rekomendacje. 09.08.02, 10:58
        blitz napisał(a):

        > "Inni" z Nicole Kidman - warto. Szczególnie dla faktu, że dobry dreszczowiec
        > można dziś zrobić w jednej lokacji z kilkoma aktorami. Produkcja
        > iście 'teatralna' a jednocześnie efekt zdecydowanie 'kinowy'. Trzyma w
        napięciu
        > .
        > (Dla każdego kto widział "6-ty zmysł" będzie to co prawda odtwórcze, ale i
        tak
        > warto.)

        Dopiero teraz obejrzałem. Wielkie kino.
      • gtk Re: Filmy ostatnio obejrzane. Rekomendacje. 26.08.02, 22:51
        blitz napisał(a):

        >
        > "Snatch" alias "Przekręt" - film, który ma w sobie 'potencjał
        kulturotwórczy',

        Polecam doskonałą płytę z muzyką do filmu. Palce lizać!
    • gnomek Re: Filmy ostatnio obejrzane. Rekomendacje. 10.02.02, 17:12
      Czekolada. (Chocolat)
      Reżyser oraz wielu aktorów skandynawskich. Akcja dzieje się we Francji gdzieś
      na północy, w malutkim miasteczku. Burmistrzem jest hrabia Renaud, spadkobierca
      niegdysiejszych właścicieli miasteczka. Vis a vis wejścia do kościoła stoi
      pomnik jego przodka, który obronił katolicki charakter miejscowości wyganiając
      hugenotów precz.

      Jest rok 1960. Do miasteczka przyjeżdża ok. trzydziestoletnia mademoiselle z 7-
      10 letnią córeczką o imieniu Anouk. Anouk ma bogatą wyobraźnię - wszystko
      uzgadnia z Pantoufle, małym kangurem, który ma chorą łapkę i nie może skakać.

      W miasteczku wieje specyficzny wiatr, taki północny Mistral który miesza
      ludziom w głowach a główną bohaterkę gna w ciągłą wędrówkę. Mademoiselle
      otwiera w miasteczku cukiernię i sprzedaje czekoladę. A jest Wielki Post i
      burmistrz Renoud się wścieka. Wypowiada cukierni krucjatę. Film piękny. Grają
      Juliette Binoche, Johny Depp, Joan-Anne Moss (??) - ta co grała Trinity w
      Matriksie oraz Lena Olin, która grała np. w Dziewiętych Wrotach. I jeszcze
      jedna wspaniała aktorka, imienia nie pomnę, starsza pani, która jest genialna.
      Dla znawców: ona grała królową Elżbietę w filmie Zakochany Szekspir.
      • Gość: kasia Re: Filmy ostatnio obejrzane. Rekomendacje. IP: 217.9.186.* 03.03.02, 06:51
        gnomek napisał(a):

        > Czekolada. (Chocolat)
        > Reżyser oraz wielu aktorów skandynawskich. Akcja dzieje się we Francji gdzieś
        > na północy, w malutkim miasteczku. Burmistrzem jest hrabia Renaud, spadkobierca
        >
        > niegdysiejszych właścicieli miasteczka. Vis a vis wejścia do kościoła stoi
        > pomnik jego przodka, który obronił katolicki charakter miejscowości wyganiając
        > hugenotów precz.
        >
        > Jest rok 1960. Do miasteczka przyjeżdża ok. trzydziestoletnia mademoiselle z 7-
        > 10 letnią córeczką o imieniu Anouk. Anouk ma bogatą wyobraźnię - wszystko
        > uzgadnia z Pantoufle, małym kangurem, który ma chorą łapkę i nie może skakać.
        >
        > W miasteczku wieje specyficzny wiatr, taki północny Mistral który miesza
        > ludziom w głowach a główną bohaterkę gna w ciągłą wędrówkę. Mademoiselle
        > otwiera w miasteczku cukiernię i sprzedaje czekoladę. A jest Wielki Post i
        > burmistrz Renoud się wścieka. Wypowiada cukierni krucjatę. Film piękny. Grają
        > Juliette Binoche, Johny Depp, Joan-Anne Moss (??) - ta co grała Trinity w
        > Matriksie oraz Lena Olin, która grała np. w Dziewiętych Wrotach. I jeszcze
        > jedna wspaniała aktorka, imienia nie pomnę, starsza pani, która jest genialna.
        > Dla znawców: ona grała królową Elżbietę w filmie Zakochany Szekspir.

        Co do "Czekolady" to i owszem piekny film.Nie wiem jak Ty,ale ja po wyjsciu z
        kina mialam ogromna ochote na kubek goracej,pachnacej czekolady:-)Niestety i na
        tym sie skonczylo.A tak przy okazji gdzie mozna napic sie prawdziwej czekolady w
        Gorzowie oczywiscie?

        • gnomek Re: Filmy ostatnio obejrzane. Rekomendacje. 04.03.02, 17:54
          Gość portalu: kasia napisał(a):
          > Co do "Czekolady" to i owszem piekny film.Nie wiem jak Ty,ale ja po wyjsciu z
          > kina mialam ogromna ochote na kubek goracej,pachnacej czekolady:-)Niestety i na
          > tym sie skonczylo.A tak przy okazji gdzie mozna napic sie prawdziwej czekolady
          > w Gorzowie oczywiscie?

          Jak wyszliśmy z kina też mieliśmy podobne zachcianki. Skończyło się na piwie i
          chlebie ze smalcem w Gerappie. Nie wiem Kasiu, gdzie można napić się prawdziwej
          czekolady w Gorzowie. My z żoną próbowaliśmy w domu, oczywiście dodając odrobiny
          chili. To nie było to, do tego potrzeba fachowca.
          Mogę natomiast zdradzić, gdzie w Gorzowie podają prawdziwe cappucino z rozbitym w
          puch mlekiem na wierzchu. Jest to restauracja w Hotelu Qubus. Polecam.
    • gnomek Re: Filmy ostatnio obejrzane. Rekomendacje. 01.03.02, 16:40
      Czy ktoś oglądał filmy Intymność oraz Wiarołomni? Nie oglądałem, ale czytałemn
      że opowiadając o zdradzie i o zjawisku zwanym cool sex, czyli o samotności? Jak
      odebraliście te filmy?
      • Gość: kasia Re: Filmy ostatnio obejrzane. Rekomendacje. IP: 217.9.186.* 03.03.02, 06:46
        gnomek napisał(a):

        > Czy ktoś oglądał filmy Intymność oraz Wiarołomni? Nie oglądałem, ale czytałemn
        > że opowiadając o zdradzie i o zjawisku zwanym cool sex, czyli o samotności? Jak
        >
        > odebraliście te filmy?

        Podczas FILMOSTRADY ogladalam "Intymnosc"-naprawde dobry,bardzo dobry ,ale tak
        bardzo smutny,polecam!
        • gnomek Wiarołomni. Bergman & Ulman 04.03.02, 17:46
          Oglądałem Wiarołomnych. scen. Ingmar Bergman, reż. Liv Ulman
          Cóż za przeraźliwie zniewalająca nuda. Musiałem zrobić sobie kilka przerw
          podczas projekcji, aby uchronić się przed przed walnięciem łbem o ścianę. To
          jest kino perwersyjne. Perwersyjnie w znaczeniu, że nic się nie dzieje.

          Zaciekawiło mnie tylko jedno. Pokazano bowiem pracę szwedzkich pracowników
          socjalnych (czy sądowych, w każdym razie opłacanych przez podatników) którzy
          zawodowo zajmują się sprawdzaniem moralności u obywateli. Profesjonalni
          moraliści sprawdzają, sprawdzają, sprawdzają. A i tak o Szwedach krąży obiegowa
          opinia, że najwięcej zdradzają swoich małżonków ze wszystkich narodów
          europejskich.

          Oglądając ten film przypomniałem sobie przysłowie: nie miała baba problemu,
          kupiła sobie prosię. W Szwecji jest tak dobrze, że muszą sobie znaleźć jakieś
          sprawy aby zaprzątać sobie głowę. Słowem w dupach się przewraca. Oto do czego
          prowadzi nadmiar socjalizmu.

          Obawiam się że opis cool sex w Intymności jest podobnego formatu. Chyba sobie
          odpuszczę.
    • Gość: Blic South Park IP: *.gorzow.sdi.tpnet.pl 16.03.02, 21:51
      W końcu obejrzałem film.
      Booosze, ależ się uśmiałem.
      Piękne, wulgarne jak cholera. :)
      Grupa matek, oburzonych zgubnym wpływem na swoją dziatwę pewnego filmu
      produkcji kanadyjskiej (pełnego przekleństw) postanawia założyć komitet 'Matki
      Przeciwko... Kanadzie'. :))
      Ach, a te piosenki... ani chwili bez złośliwej satyry.
      'Blame Canada!' :)

      pzdr
      Bx
      • arwena Re: South Park 17.03.02, 14:40
        matki najlepsze, to prawda!
        a ta poczatkowa piosenka T&P?
        i odzywki do nauczyciela?
        a piosenka nauczyciela?

        niesamowite, ze taki film uznaje za jeden z lepszych ostatnio obejrzanych!
    • gnomek Mgły Avalonu 22.03.02, 17:32
      The Mists of Avalon. To jest film dla miłośników - jak to się wyraził mój
      znajomy - robinhoodów. Rzecz o legendzie o Królu Arturze i rycerzach okrągłego
      stołu. Pejzaże przepiękne. Nawalanka (czyli sceny batalistyczne) też całkiem,
      całkiem. No i darmowa lekcja o baśniach staroangielskich. Jak komuś się
      podobają takie klimaty to odpłynie aż na bite trzy godziny.

      Jednocześnie zdumiewa brutalność oraz swego rodzaju naturalność kazirodztwa czy
      innej sodomii w baśni. Zapewnie z tych legend Szekspir czerpał pełnymi
      garściami pisząc swoje dramaty.
      • bart.q Re: Mgły Avalonu 10.08.02, 11:30
        gnomek napisał(a):

        > Jak komuś się
        > podobają takie klimaty to odpłynie aż na bite trzy godziny.

        Dałem się namówić na te mgły i nieco się jednak wynudziłem.
        Film dobry na kaca.
    • gnomek K-Pax 07.08.02, 18:56
      Występ Kevina Spacey oraz Jeffa Bridgesa. Do wariatkowa przywożą z ulicy
      gościa, który twierdzi że jest ufoludkiem z planety K-Pax. Początkowo wszyscy
      przekonani, że facet ma coś z garem. Jednak jego opowieści są bardzo wiarygodne
      i naukowo poprawne. Inni wariaci zaczynają wierzyć, że ich nowy koleś jest z
      kosmosu. A lekarz prowadzący jest w głębokiej rozterce.

      Fabuła inspirująca. No bo skąd wiemy kim są ludzie chorzy psychicznie? A może
      chcą nam przekazać coś ważnego? Tak łatwo pozbawiamy bliźnich prawa do
      wolności. A to tylko kwestia wiedzy i punktu widzenia. Jeszcze kilka lat temu
      jak ktoś gadał do siebie na ulicy to oznaczało, że brakuje mu piątek klepki.
      Dziś nikogo to nie dziwi bo każdy może sobie kupić zestaw głośno mówiący do
      komórki.

      Niestety film zrobiony tak, że widz nie ma złudzeń - główny bohater jest
      ufoludkiem, który wszedł w ciało człowieka, który doznał takich krzywd, że
      postradał zmysły. Ani odrobiny zabawy z widzem. I jeszcze ten pokaz freuduzmu,
      czyli parokrotna hipnoza głównego bohatera.

      Ale mimo wszystko K-Pax badzo się mi podobał.
      • bart.q Re: K-Pax 07.08.02, 19:05
        gnomek napisał

        Yeah! :)

        Napisał w tym samym momencie w tym samym wątku, w których chciałem napisać.
        • gnomek Re: K-Pax 07.08.02, 19:07
          bart.q napisał:

          > gnomek napisał
          >
          > Yeah! :)
          >
          > Napisał w tym samym momencie w tym samym wątku, w których chciałem napisać.


          Czołem Waszmości!
          To się nazywma magnetyzm serc. Jesteśmy przepojeni towańszczyzną.
    • bart.q Men In Black 2 07.08.02, 19:08
      Jestem fanem filmów fantastyczno-naukowych, fanem szybkiej akcji i mnóstwa
      efektów specjalnych.
      Zupełnie obiektywnie trzeba jednak stwierdzić, że MIB2 zrobione jest na siłę.
      Wyłącznie dla fanów takich jak ja. Nawet oni jednak stwierdzą, że sequel jest
      słabszy od części pierwszej.
      • gnomek Re: Men In Black 2 07.08.02, 19:12
        bart.q napisał:

        > Wyłącznie dla fanów takich jak ja. Nawet oni jednak stwierdzą, że sequel jest
        > słabszy od części pierwszej.

        Tu się nie zgodzimy. Zrobiłem ten błąd i poszedłem na MiB do kina. Dlatego tym
        bardziej nie wypożyczę MiB II. Moja niechęć do MiB jest nieco dziwna zważywszy
        na to, że uwielbiam filmy do ufoludkach.
        • bart.q Re: Men In Black 2 07.08.02, 19:30
          gnomek napisała:

          > Tu się nie zgodzimy.

          Myślę, że jednak zgodzimy się, że MIB2 jest słabszy od MIB. :)

          > Zrobiłem ten błąd i poszedłem na MiB do kina. Dlatego tym
          > bardziej nie wypożyczę MiB II.

          A zupełnie niepotrzebnie bo to kosztuje w końcu niewiele czasu ani niewiele
          pieniędzy.
          Natomiast MIB był IMO bardzo dobry. Chociaż nie pamiętam czy akurat oglądałem
          go w kinie.
          W ogóle, jeśli nie liczyć zwiezdnych wojen, filmy o ufokach raczej rzadko
          goszczą na ekranach kin.
          • gnomek Re: Men In Black 2 07.08.02, 19:38
            bart.q napisał:

            > gnomek napisała:
            >
            > > Tu się nie zgodzimy.
            >
            > Myślę, że jednak zgodzimy się, że MIB2 jest słabszy od MIB. :)

            Złapałeś mnie

            > A zupełnie niepotrzebnie bo to kosztuje w końcu niewiele czasu ani niewiele
            > pieniędzy.
            > Natomiast MIB był IMO bardzo dobry. Chociaż nie pamiętam czy akurat oglądałem
            > go w kinie.
            > W ogóle, jeśli nie liczyć zwiezdnych wojen, filmy o ufokach raczej rzadko
            > goszczą na ekranach kin.

            Nudziłem się na MiB. Natomiast Dzień Niepodległości widziałem z 6 razy (w kinie
            byłem dwa razy, dzień pod dniu) i ciągle mi mało. Znów by obejrzał.
            • bart.q Re: Men In Black 2 08.08.02, 18:21
              gnomek napisała:

              > Natomiast Dzień Niepodległości widziałem z 6 razy (w kinie
              > byłem dwa razy, dzień pod dniu) i ciągle mi mało. Znów by obejrzał.

              Uojojoj, toż to chyba jeden z najbardziej łopatologicznie patrioticzesko-
              serdcoszczypatielnyj film jaki widziałem. Nawet Smith i Goldblum go nie
              ratowali.
              Gorszy był chyba tylko Pearl Harbor.
              • gnomek Re: Men In Black 2 09.08.02, 10:49
                bart.q napisał:

                > Uojojoj, toż to chyba jeden z najbardziej łopatologicznie patrioticzesko-
                > serdcoszczypatielnyj film jaki widziałem. Nawet Smith i Goldblum go nie
                > ratowali. Gorszy był chyba tylko Pearl Harbor.

                Co to oceny Pearl Harbor to obydwaj się zgodzamy. Ostatnio wiele widziałem
                filmów, które wyprodukowano na potrzeby amerykańskiej armii lub tamtejszego
                systemu więziennictwa. Są to filmy mające podnieść morale i utrzymać w ryzach
                przebywających w odosobnieniu mężczyzn nie grzeszących wielką wiedzą ani
                hamletowskimi rozterkami, ale będących w wieku mocno prokreacyjnym. W nurt ten
                wpisuje się np. film Ostatni Bastion z Bobem Redfordem w roli głównej. Dla mnie
                ten ostatni film to akurat dobre kino. Przy odrobinie wyobraźni można sobie
                dośpiewać, że taki generał jest jak wódz rzymskich legionów. Obojętnie co się z
                nim dzieje zawsze pozostanie wodzem i generałem. Mit człowieka honoru.
                Natomiast bardzo słaby jest film - tytułu nie pomnę z De Niro - o wojskowej
                szkole dla płetwonórków, do której trafia pierwszy czarnoskóry adept. Alem się
                na nim wynudził.

                Będę jednak bronił Dnia Niepodległości, ze względów hedonistycznych, czyli
                mojego uwielbienia dla ufoludków.
                • bart.q Re: Men In Black 2 10.08.02, 11:28
                  gnomek napisała:

                  > Natomiast bardzo słaby jest film - tytułu nie pomnę z De Niro - o wojskowej
                  > szkole dla płetwonórków, do której trafia pierwszy czarnoskóry adept. Alem
                  > się na nim wynudził.

                  Cośtam honor. Dzięki za ostrzeżenie, już miałem pożyczać. :)
    • bart.q Ocean's Eleven 07.08.02, 19:13
      Jedenastka Oceana. Ocean to nazwisko przystojnego kasiarza (G. Clooney), który
      po wyjściu z więzienia szybko odnawia kontakt z kumplem po fachu (B. Pitt).
      Wspólnie planują obrabowanie skarbca największego kompleksu kasyn w Las Vegas.
      Ten skok jest Mount Everestem wszystkich skoków, a co pikantniejsze, należy do
      człowieka mocno powiązanego z mafią.
      Jedenastka to liczba fachowców, którzy biorą udział w akcji.
      Kompletu gwazdorskieko dopełnia jeszcze Matt Damon i Julia Roberts (eks Oceana,
      obecnie w związku z rzeczonym szefem kasyna, z czasem zresztą zmienia zdanie na
      korzyść swojego byłego).
      Film trzyma w napięciu. Dobre aktorstwo, dobry scenariusz. Smakowitość.
      • gnomek Re: Ocean's Eleven 15.11.02, 22:51
        bart.q napisał:
        > Film trzyma w napięciu. Dobre aktorstwo, dobry scenariusz. Smakowitość.

        Przykro mi Blicu, ale mnie ten film się nie podobał, nie trzymał w napięciu. A
        ta Roberts to czysta żenka. Taki średni film, na dostateczny.

    • bart.q A.I. 07.08.02, 19:23
      Jedna z bardziej pokręconych fabuł jakie oglądałem.
      Gdzieś w niedalekiej przyszłości.
      Mały robot o wyglądzie idealnie imitującym chłopca, przyjęty zostaje przez
      pewne małżeństwo w ramach testów prototypów.
      Zadanie tego chłopca jest nietypowe jak na robota. Ma kochać.
      Małżeństwo tkwi w próżni bowiem ich syn trwa w stanie zamrożonej śpiączki.
      Ona postanawia uruchomić funkcję miłości chłopca. Od tej pory zaczyna kochać ją
      całkowicie i bezwarunkowo jako swoją mamę.
      Tak się jednak składa, że prawdziwy ich syn rozbudza się (mimo że było to
      zupełnie nieprawdopodobne). W wyniku kilku przykrych wypadków postanawiają się
      pozbyć małego robota.
      Niestety, kiedy już w takim chłopcu uruchomi się funkcję miłości nie ma dla
      niego zmiany. Będzie kochać zawsze. Można go tylko zniszczyć.
      Ona, ponieważ jednak zaangażowała się emocjonalnie w ów dziwny związek z małym
      robotem, postanawia w tajemnicy przed mężem, zawieść chłopca do lasu i
      pozostawić go tam.
      Od momentu gdy mały zostaje sam (z towarzyszącym mu inteligentnym misiem-
      zabawką) szuka sposobu na to by "mama" go pokochała.

      Za dużo by opowiadać co robi. Całość jest jak inteligentny wyciskacz łez,
      teatralna bajka, przypowiastka filozoficzna i opowieść drogi, czy poszukiwania
      świętego Graala.

      Zrobił na mnie bardzo duże wrażenie. Największe od dawna.
      • gnomek Re: A.I. 07.08.02, 19:33
        bart.q napisał:
        > Zrobił na mnie bardzo duże wrażenie. Największe od dawna.

        To prawda. Mną też wstrząsnął ten film. Dodałbym jeszcze, że wielkie wrażenie
        robią hipnotyzujące oczy chłopca-robota. Pewnie dlatego kobiety muszą mieć pod
        ręką paczkę chusteczek podczas projekcji A.I.
    • gnomek Rozgrywka 07.08.02, 19:51
      Po przeczytaniu postu o napadzie na Vegas przypomniał się mnie film Rozgrywka.
      Grają Marlon Brando, Robert De Niro oraz Edek Norton. (BTW - to był magiczny
      dzień z cztery, pięć miesięcy temu, po południu obejrzałem w kinie Słońce
      Rozgrywkę, a wieczorem wypożyczyłem Bez skazy. Słowem popołudnie i wieczór z De
      Niro)

      Ale do rzeczy. Skok na urząd celny w Montrelu. Trzeba zwinąć berło koronacyjne
      z XVI czy XVII w. Królestwa Francji. Typowy film gangsterski, w którym kibicuje
      się bandytom. Jest tu wszystko co powinno znaleźć się w takim filmie.

      Ważne jest tło. Frankofoński Montreal, kamieniczki, jazz, bagietki, poranna
      kawa, szmer rozmów po francusku, tylko samochody są amerykańskie. Polecam.
      • bart.q Kod dostępu 08.08.02, 18:29
        gnomek napisała:

        > Ważne jest tło. Frankofoński Montreal, kamieniczki, jazz, bagietki, poranna
        > kawa, szmer rozmów po francusku, tylko samochody są amerykańskie.

        Powiedziałbym nawet, że najważniejsze.
        W wysypie ciekawych filmów gangsterskich z dobrą obsadą The Score (Rozgrywka)
        trochę blednie. Co nie znaczy naturalnie, że nie jest godny polecenia.

        Podobnie ma się rzecz z "Kodem dostępu" z J. Travoltą w roli ekscentrycznego,
        eleganckiego i brutalnego jak szwedzka stal ultra-agenta USA.

        W nowych czasach konta CIA, na których zgromadzono ogromne sumy na handlu
        bronią i narkotykami stały się niewygodnym dowodem na to, że rząd USA nie jest
        czysty jako łza dziewicy.
        Zadaniem agenta jest wybranie pieniędzy z owych kont i użycie ich do zwalczania
        wszelakich przejawów wrogości wobec USA.
        Zarówno zwalczanie przejawów wrogości, jak i czyszczenie kont, nie ma zbyt
        wiele wspólnego z działaniem zgodnym z prawem.

        Akcja przebiega głównie z punktu widzenia hackera najętego przez agenta-
        Travoltę do napisania odpowiedniego robala komputerowego pomocnego w akcji.

        Sporo nieoczekiwanych zwrotów już od samego początku filmu. Prawie do samego
        końca nie wiadomo też kto jest kim i czy to wszystko prawda.
        • gnomek Re: Kod dostępu 09.08.02, 10:34
          bart.q napisał:

          > W wysypie ciekawych filmów gangsterskich z dobrą obsadą The Score (Rozgrywka)
          > trochę blednie. Co nie znaczy naturalnie, że nie jest godny polecenia.

          Biorąc pod uwagę filmy gangsterskie i quasi gangsterskie Rozgrywka była dla
          mnie najlepszym filmem od czasu Ronina śp. Frankenheimera. Właśnie ze względu
          na klimat. Nie zgadzam się z recenzjami, że w tym filmie De Niro potwierdził,
          iż z artysty zmienił się w rzemiechę, a Brando jak to Marlon od wielu lat gra
          tę samą rolę. Uwielbiam talent zarówno Roberta jak i Marlona.

          > Podobnie ma się rzecz z "Kodem dostępu" z J. Travoltą w roli ekscentrycznego,
          > eleganckiego i brutalnego jak szwedzka stal ultra-agenta USA. W nowych
          > czasach konta CIA, na których zgromadzono ogromne sumy na handlu bronią i
          > narkotykami stały się niewygodnym dowodem na to, że rząd USA nie jest
          > czysty jako łza dziewicy.(...) Sporo nieoczekiwanych zwrotów już od samego
          > początku filmu. Prawie do samego końca nie wiadomo też kto jest kim i czy to
          > wszystko prawda.

          Mnie ten film na kolana nie powalił. Konstrukcja intrygi nawiązywała do poglądu
          o spisku dziejowym, masonach, tajnych służbach i w ogóle nieczystych siłach
          rządzących światem. Fakt. Zwrotów akcji było sporo, ale mnie to raczej nudziło
          niż ekscytowało, bo było przewidywalne w złym znaczeniu tego słowa. Travolta
          też taki sobie. Ja mam chyba do tego gościa jakiś uraz. Pewnie chodzo mi o
          Cannes w roku kiedy przewodniczącym jury był Flint Eastwood i spowodował
          wygraną filmu Pulp Fiction z Travoltą w jednej z głównych ról. Przypomnę, że z
          Pulp Fiction przegrał wtedy Trzy Kolory Czerwony. Wkrótce potem Kieślowski
          zmarł. Dlatego w tym roku ucieszyłem się, że jury uhonorowało Pianistę Romka
          Polańskiego.
    • bart.q John Carpenter 10.08.02, 11:41
      Johnn Carpenter to mistrz kina fantastyki, grozy i akcji. Spośród jego
      produkcji można wymienić takie znamienite tytuły jak "Ucieczka z Nowego
      Jorku", "Halloween", "W paszczy szaleństwa", "They Live", czy też "The Thing"
      (Coś).

      Niemniej jednak loty Carpentera wyraaaźnie się obniżyły.
      "Łowcy wampirów" z 1998 to ostatnie zlewki po "Od zmierzchu do świtu". Gorsze
      nawet od drugiej części wspomnianego "From Dusk 'Till Dawn".

      Jeśli jednak ktoś myśli, że niżej upaść już nie można to niech sprawdzi film
      pt. "Duchy Marsa". Niskobudżetowa chała z tragicznie banalną fabułą w mizernych
      dekoracjach "marsjańskich". Film dobry do TVN7 w niedzielę o 23.
    • bart.q Jak ugryźć 10mln $? 10.08.02, 11:48
      Historia w miarę jeszcze młodego męża, dentysty z Toronto, którego żona i
      teściowa nie cierpią do tego stopnia, że mają ochotę pozbyć się go, choćby
      wynajmując płatnego mordercę.
      Młody dentysta, ze względu na ubezpieczenie, jest więcej wart martwy niż żywy.
      Tak się jednak składa, że do domu obok wprowadza się znany zawodowy morderca
      (B. Willis), za którego głowę pewien mafioso z Chicago wyznaczył sporą nagrodę.
      Zmuszony przez żonę i teściową młody dentysta jedzie do Chicago...

      Doskonała komedia. Moim zdaniem najlepsza w jakiej zdarzyło się zagrać B.
      Willisowi.
      Lekko i z polotem ukazane życie mafiosów i płatnych morderców.
      Komizm filmu przede wszystkim kryje się w kontraście światopoglądu i zachowania
      zwykłego człowieka i półświatka mafijnego.
      • gnomek Re: Jak ugryźć 10mln $? 15.11.02, 22:57
        bart.q napisał:
        > Doskonała komedia. Moim zdaniem najlepsza w jakiej zdarzyło się zagrać B.
        > Willisowi.
        > Lekko i z polotem ukazane życie mafiosów i płatnych morderców.

        Bardzo dobry film. Do dziś uśmiecham się na wspomnienie miny tygo dyntysty, gdy
        pojechali z Tulipanem na wycieczkę i Tulipan zapytał czy nie kupić tulipana.
        Albo ta scena z oponami w garażu. No i żonka. Ten angielski z francuskim
        akcentem. Pomagierka dentystyczna też niczego sobie. Było na czym oko zawiesić
        i z czego się pośmiać.
    • bart.q Re: Filmy ostatnio obejrzane. Rekomendacje. 18.08.02, 11:40
      gnomek napisał(a):

      > W „15 minut” złe trochę dobrego podmordowało. Wtedy widz jest łapany za buzię
      > przez reżysera. Ale zakończenie to Hollywood.

      Trochę tal, trochę nie. Po tym jak kompletnie dobro zostało umorusane i
      ośmieszone ten "happy end" jest mocno dwuznaczny. Leci lekko autoironią.
      • gtk Obietnica 26.08.02, 22:26
        Film oparty na prozie Friedricha Duerrenmatta, z Jackiem Nicholsonem w roli
        emerytowanego detektywa. W dniu jego przejścia na emeryturę ma miejsce gwałt i
        morderstwo na małej dziewczynce. Podczas rozmowy z matką ofiary Nicholson
        zostaje przez nią "przymuszony" do złożenia obietnicy, iż znajdzie mordercę.
        Akcja toczy się powoli, nie ma tu szalonych pościgów ani mrożących krew w
        żyłach pojedynków. Jest żmudna praca detektywa, dla którego sprawa staje się
        obsesją, zaciera się granica między dobrem a złem ale w zupełnie inny sposób
        niż w "Brudnym Harrym".
        Dla miłośników nieco "europeizujących" filmów Saena Penna, świetna rola
        Nicholsona i ciekawe rozwiązanie akcji. Duerrenmatt w najlepszej formie. Film
        obejrzałem chyba z rok temu, ale do dziś pozostał mi w żywej pamięci. Polecam.
        • aborys Gusta i guściki 30.08.02, 17:24
          Jakiś zupełny staroć. W dodatku o niczym. Ale jak pięknie mówią po francusku...
          Zramolały i niedostosowany do 21 wieku przemysłowiec, jego żona, jego Druga
          Miłość, jego ochroniarz, kierowca, neurotyczny pies, jego zmiana poglądów (może
          wręcz: powstanie poglądów) na życie...

          Nie powiem, że byłem oczarowany, ale naprawdę miło spędziłem czas w kinie z
          żoną, która jeszcze bardziej lubi francuski...
          • gnomek Re: Gusta i guściki 04.02.03, 20:04
            aborys napisał:
            > Nie powiem, że byłem oczarowany, ale naprawdę miło spędziłem czas w kinie z
            > żoną, która jeszcze bardziej lubi francuski...

            Ja rzekłbym byłem nawet oczarowany, choć nie oglądałem w kinie lecz w domu, a
            francuski lubię bardziej ja niż małżonka... A film wypożyczyłem mając w pamięci
            Twoją recenzję.
    • bart.q Changing Lanes 19.10.02, 16:47
      Film "Changing Lanes" (nie wiem czy jest jakiś ustalony polski tytuł, być może
      coś w rodzaju "Zmieniając pas ruchu", hgw) z Benem Affleckiem i Samuelem
      Jacksonem to jeden z ciekawszych obrazków jakie ostatnio widziałem.
      Dwóch zupełnie innych ludzi (młody, obiecujący prawnik i rozwiedziony tatuś-
      niepijący alkoholik) starający się budować swoją przyszłość zderzają się na
      autostradzie.
      Zderzenie to, potencjalnie nic nie znaczące powoduje spore zamieszanie w życiu
      obydwu (prawnik gubi ważne dokumenty, tatuś nie zdąża na rozprawę nt przyznania
      opieki nad dziećmi).
      Cały film to właściwie historia jednego dnia, w którym wszystko psuje się w
      życiu obu bohaterów coraz bardziej, a właściwie to oni dwaj psują sobie życie
      nawzajem. Atmosfera filmu staje się straszliwie ciężka pod koniec dnia.
      Wszystko przez pośpieszne decyzje, które decydują o całym życiu.

      Rozwiązanie całości raczej pozytywne, ale bez grama przesłodzenia. Warto.
    • bart.q Showtime 19.10.02, 16:56
      Robert De Niro (starszy, zgorzkniały detektyw policji) i Eddie Murphy (młody
      stójkowy, który mimo braku talentu chce zostać gwiazdą) spotykają się jako
      główni bohaterowie policyjnego reality show.
      De Niro (w przeciwieństwie do Murphy'ego) naturalnie nie miał najmniejszej
      ochoty trafić do show, zmusił go jednak dowódca, po tym jak stacja telewizyjna
      zagroziła pozwem sądowym.
      Fantastyczna komedia kryminalna. Murphy wrócił do formy, zaś De Niro jest
      równie dobry komediowo jak w "Depresji gangstera". :)
      • Gość: Pretty Re: Showtime IP: *.gorzow.cvx.ppp.tpnet.pl 20.10.02, 18:53
        Dostępne na kasetach, czy do obejrzenia w kinie?
        • bart.q Re: Showtime 22.10.02, 10:57
          Gość portalu: Pretty napisał(a):

          > Dostępne na kasetach, czy do obejrzenia w kinie?

          Eee... Nie wiem. :)
          Film jest z tego roku.
    • bart.q Suma wszystkich strachów 29.10.02, 18:59
      Ben Affleck, Morgan Freeman.
      USA na krawędzi trzeciej wojny światowej. Przeciwnikiem jest (o dziwo) Rosja.
      Ale wrogiem... naziści europejscy.
      Szybki film. Akcje CIA i armii USA w chwili kryzysu. Miejscami chaotycznie,
      ciężko się przywiązać do jakiegoś konkretnego bohatera. Dopóki nie nastąpi
      nagła kulminacja film balansuje na granicy przynudzania.
      Jednak w punkcie kulminacyjnym scenarzyści poszli kawałek dalej w rozwijaniu
      tematu ataku na USA. Jednak wdawanie się w szczegóły byłoby psuciem
      niespodzianki. :)
      Warto wziąć na ząb. Ale lepiej nie w kinie. Szkoda na bilet.
    • gnomek Kroniki portowe 15.11.02, 22:47
      Rewelacja. Kavin Spacey, Jude Bench, Kate Blanchet. Opowieść o gościu
      nieudaczeniku, niejakim Quoyle, którego puszczalska żona zostawia dla kochanka,
      ale zaraz ginie wypadku. Za namową ciotki Quoyle z córeczką jadą do Nowej
      Funlandii, skąd pochodzi ich rodzina. Z zawodu jest drukarzem, więc w nowym
      miejscu idzie szukać pracy w lokalnej gazecie.
      Ale oni chcą aby był dziennikarzem. Każą mu prowadzić Kroniki Portowe i
      opisywać historie ludzi z jachtów wpływających do portu. Gość odnosi zawodowy
      skuces i zakochuje się w pięknej, rudej damie.

      Całość lekko surrealistyczna, klimat: połączenie Przystanku Alaska i Czekolady.
      Zresztą reżyserem Kronik Portowych jest reżyser Czekolady.
      • bart.q Re: Kroniki portowe 16.11.02, 18:40
        gnomek napisała:

        > Całość lekko surrealistyczna, klimat: połączenie Przystanku Alaska i
        > Czekolady.

        Ooo, rzucasz bardzo wyrafinowanymi hasłami. :)
        Chętnie obejrzę.
    • bart.q Yamakasi 16.11.02, 18:46
      Film, który doskonale nadaje się na imprezę. :)
      Tzn. beznadziejna fabuła (okrutnie banalny konflikt ze złymi bogaczami),
      świetne zdjęcia (aglomeracja Paryska o świcie) i przede wszystkim...
      niewiarygodne popisy akrobatyczne.
      Siedmu Paryżan (ras wszystkich) spędza wolny czas wdrapując się na tempo na
      wysokie budynki, bez zabezpieczeń.
      Często ścigają się z tego powodu z policją. W owych pościgach dają popis
      jeszcze większych akrobacji, zeskakując z mostów, schodów i przeskakując między
      dachami.
      Skoki głównych bohaterów przywodzą na myśl Matrixa, choć wyraźnie robione są z
      minimalną ilością efektów specjalnych.
    • bart.q Podaj dalej 20.11.02, 15:32
      Kevin Spacey zaczyna się chyba specjalizować w rolach w jednych z najlepszych
      filmów jakie widziałem. ;))
      Pomysł na "Podaj dalej" (Pay It Forward) jest dosyć prosty:
      pewien 11-latek, zainspirowany nietypowym nauczycielem (a właściwie zadaniem,
      które nauczyciel wyznacza) (w roli nauczyciela K.Spacey), postanawia pomóc
      trzem osobom. Jego pomysł jest o tyle ciekawy, że pomoc ta ma być naprawdę
      znacząca, zaś obdarowani nie mogą mu się zrewanżować. Mają w zamian udzielić
      pomocy trzem kolejnym osobom.
      Obok Spacey'a w filmie możemy zobaczyć Holly Hunter w nieco nietypowej dla
      siebie roli (matka 11-latka) niepijącej alkoholiczki. Małego Trevora gra
      młodzieniec, którego nazwiska nie pomnę, ale łatwo identyfikowalny - znany z "6-
      tego zmysłu", lub "AI".
      Film pełen poezji, subtelnych napięć powstających między ludźmi zbliżonymi do
      siebie przypadkowo, lub za wolą kogoś trzeciego.
      Żadnych przesładzanek, żadnych dłużyzn.
      Jednocześnie jest to jeden z tych filmów, który powoli doprowadza największego
      twardziela do skurczu w gardle.
      Rozczarować się tylko mogą wierni fani Dolpha Lundgrena. :)
      • Gość: Pretty Re: Podaj dalej IP: *.gorzow.cvx.ppp.tpnet.pl 20.11.02, 16:27
        Obejrzałam ten film jakiś miesiąc temu- jest świetny! Od tamtej pory często
        zastanawiam się, jak wielu z nas doświadczyło takiej bezinteresowności i jak
        wielu podało dalej. Może miałam szczęście, bo zdarzyło się, że pomagali czy
        ratowali mnie z opresji obcy ludzie. Mam nadzieję, że udało mi się, a jeśli
        nie, to uda mi się to wszystko spłacic.
        Przepraszam za te osobiste wywody, ale tak mnie jakoś naszło, gdy
        przypomniałam sobie film.
        Pozdrowienia.
        • gnomek Re: Podaj dalej 20.11.02, 20:50
          Gość portalu: Pretty napisał(a):

          > Obejrzałam ten film jakiś miesiąc temu- jest świetny! Od tamtej pory często
          > zastanawiam się, jak wielu z nas doświadczyło takiej bezinteresowności i jak
          > wielu podało dalej. Może miałam szczęście, bo zdarzyło się, że pomagali czy
          > ratowali mnie z opresji obcy ludzie. Mam nadzieję, że udało mi się, a jeśli
          > nie, to uda mi się to wszystko spłacic.

          Gdy pomyślę o tym, jak wiele bezinteresownej pomocy doznałem od innych, a jak
          ja mało się odwdzięczyłem... Ech szkoda gadać.

          Ten film jest bardzo dobry, zmusza do refleksji.
    • bart.q Dzień świra 09.12.02, 16:05
      Dawno tak dobrze się nie bawiłem na polskim filmie jak na 'Dniu świra'.
      Historia jednego dnia (nieco rozciągniętego jak na mój gust) z życia
      neurotycznego rozwiedzionego nauczyciela polskiego.
      Z jednej strony film jest potencjalnym rozsadnikiem 'kultowych' wypowiedzi, z
      drugiej bardzo gorzkim opisem życia niejednego człowieka.
      Warto, warto, warto.
    • bart.q Wojna Harta 24.12.02, 14:48
      Młody porucznik kontra doświadczony pułkownik.
      Obaj amerykanie. Obaj w niemieckim obozie jenieckim pod koniec drugiej wojny
      światowej.
      Pewnego dnia w obozie zostaje zamordowany jeden z amerykańskich jeńców.
      Niemiecki dowódca obozu ulega sugestii amerykańskiego porucznika by
      przeprowadzić regularny AMERYKAŃSKI sąd wojskowy (ponieważ głównym podejrzanym
      jest inny żołnierz amerykański).
      Film pełen różnych wątków: rasowego (podejrzany jest czarnoskóry),
      antyhitlerowskiego ruchu w Wehrmachcie (dowódca obozu jest żołnierzem starszej
      daty, wykształconym w dodatku na Harvardzie), honoru, zdrady i patriotyzmu.
      Całkiem realistyczny obraz. Z minimalną dawką amierikańskowo-patriotyzma. Godny
      uwagi.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka