daaisy1 DZIEŃ ÓSMY 08.10.04, 00:11 Zaczął się kolejny dzień, ale wcześniej pójdę spać Chciałam się tylko przywitać, na wypadek, gdyby synuś pozwolił mi dłuzej poleniuchować w łóżeczku....(w co nie wierzę) pozdrawiam i czekam na Wasze relacje - z Wami mi raźniej Edyta Odpowiedz Link Zgłoś
daaisy1 9:30 08.10.04, 09:33 witm witam raz jescze muszę się powchwalić, ze jestem już po 100 brzuszkach, zaraz skromne śniadanko, a potem wybieram się na spacerek z synkiem..taka ładna pogoda, że aż szkoda siedzieć w domku. A przy okazji zrobię zakupy..i już POzdrawiam Was gorąco Edyta ps a co u Was? Odpowiedz Link Zgłoś
jklk Re: 9:30 08.10.04, 12:20 Ja jestem w pracy, więc nie mam czasu pisać. Już przekroczyłyśmy setkę, ale ten nasz wątek rozrósł się imponująco! Szkoda, że ubytek kilogramów u mnie po tych 100 postach nadal niewielki (a raczej żeden). CHociaż siedzę sobie w moich za wąskich spodniach i nawet nie jest tak źle. Więc chyba jednak to jest jakiś efekt? Do 14 mam zajęcia, więc obiad dopiero po 15.00 - jest nadzieja, że nie będzie dzisiaj źle! Pozdrawiam Joanna Odpowiedz Link Zgłoś
daaisy1 ok 13:) 08.10.04, 12:44 ja nie wiem, czy kg mi ubyło, ale zdecydowanie czuję się lżejsza mój brzuchol, też jakby mniejszy BO tak naprawdę to właśnie on mnie denerwuje. Nogi mam szczypłe, ręce również, a brzuchol ech...właśnie w tym miejscu zawsze tyję..zabieram się więc za południową dawkę brzuszków Edyta ps. Joasiu, a Ty też chcesz te ćwiczenia treningowe, które kupiłam na allegro? Odpowiedz Link Zgłoś
gosiablo Nadrabiam zaległości:) 08.10.04, 13:23 Miałam problemy z kompem, potem siadała nam sieć, ale wszystko teraz ok i mogę już klikać. Siedzimy z synkiem w domu bo mamy megakatar. Brzuszki robię trzy razy dziennie narazie po 30, 40 ale kiedyś może dojdę do setki Staram się nie obżerać, nie zapychać bułami i ziemniaczkami, zastanawiam się nad dietą 1000 kcal. Ze wspomagaczy popijam czerwoną herbatę i ..... Wydaje mi się że jestem jakby mniej "nalana" a bardziej "nabita". Edytko jeśli te ćwiczenia na mięśnie brzucha nie wymagają cyrkowych akrobacji to ja też poproszę... Pozdrawiam wszystkich głodujących łasuchów Odpowiedz Link Zgłoś
jklk Re: Nadrabiam zaległości:) 08.10.04, 15:33 Moja córka też ma katar. Na szczęście mogę ją zawozić do moich rodziców, więc nie dezorganizuje mi to zycia az tak bardzo (chociaż noce koszmarne, budzi się co pół godziny). Bo niestety wiem z doświadczenia, że wszelkie nadprogramowe problemy osłabiają moją konsekwencję i odchudzanie staje się zagrożone. Ale na razie nie jest tak źle. Obiad może troszkę za duży, ale w sumie nie za bardzo. Co do ćwiczeń na brzuch - no chyba powinnam się też za to wziąć. Więc, Edytko, może też poproszę o te ćwiczenia. Pozdrawiam serdecznie Joasia Odpowiedz Link Zgłoś
gosiablo Ochrzańcie mnie... 08.10.04, 17:50 Solidnie to zróbcie bo moja mama zrobiła dziś placki ziemniaczane no i zjadłam za dużo. Co najmniej o dwa za dużo. Wymyślmy jakiś system kar i nagród za przekraczanie limitu pochłanianego jedzonka... Odpowiedz Link Zgłoś
jklk Re: Ochrzańcie mnie... 08.10.04, 18:03 gosiablo napisała: > Solidnie to zróbcie bo moja mama zrobiła dziś placki ziemniaczane no i zjadłam > za dużo. Co najmniej o dwa za dużo. Wymyślmy jakiś system kar i nagród za > przekraczanie limitu pochłanianego jedzonka... Byle system nagród nie obejmował np. czekolady i hałwy. Musiałyby to być nagrody takie bardziej "duchowe". Niestety, moja mama, która nota bene też powinna się odchudzać i to całkiem na powaznie (bo u mnie to kwestia wyglądu, a u niej to już zdrowia), więc moja mama też jest główną kusicielką. Wciąż chce mnie czymś częstować, czasem jak przychodzę to już talerz dla mnie stoi na stole. A ja zazwyczaj przyjeżdżam tam po lub przed jedzeniem w domu i to co zjem u rodziców jest po prostu dodatkowym posiłkiem. Więc jedno z moich głównych postanowień, to nie jeść u mamy! Nawet budyniu, nawet ciasteczka! A co dopiero placków ziemniaczanych, gosiablo! Odpowiedz Link Zgłoś
daaisy1 mój bilans dnia 08.10.04, 21:03 witajcie dziewczyny długo nie pisałam, bo miałam sporo zajeć. A mój bilans przedstawia się następująco: 2 kanapki z biały serkiem i pomidorem 2 tosty (ale z chleba graham) 3 herbaty i........ 1 grzesiek ale był przepyszny nie mogłam mu się oprzeć brzuszki wykonane Aha ćwiczenia zaraz Wam roześlę jeśli którąś z Was pominę to proszę o info buziaki Edyta Odpowiedz Link Zgłoś
jklk Re: mój bilans dnia 08.10.04, 22:29 Edyto, dziękuję za opis ćwiczeń! No cóż, zmęczyłam się samym czytaniem.... Ja po prostu jestem leń i tyle. Ale muszę zrobić coś z tym brzuchem, bo samoistnie to mi się jego kształt nie poprawi. Chyba że być codziennie chodziła na głodno... Co do mojej diety to zastanawiam się, czy nie powinnam zmienić jej na jakąś drastyczniejszą. No bo te efekty jakoś wciąż nie sa widoczne. To znaczy widoczne właściwie są (mam zdecydowanie mniej w pasie i lepsze uda, choć to może być tymczasowe...), ale waga cały czas upiera się przy 61-62 kg. Doszłam do wniosku, że jednak biorę się za brzuszki - ta "metoda" na brzuch tak mnie przeraziła, że wolę już z dwojga złego zająć się zwykłymi, swojskimi brzuszkami, które będe wykonywać w takiej ilości, w jakiej dam radę. Odpowiedz Link Zgłoś
jklk Komplement z ust męża 09.10.04, 09:37 Moja uda, na których mam niestety wstrętny cellulitis, wyglądają od kilku dni zdecydowanie lepiej. Boję się, że to tymczasowy efekt, związany z piciem herbatek odchudzających i odwodnieniem. No ale mimo wszystko się cieszę. Dzisiaj rano pochwaliłam się mojemu mężowi - mówię mu: popatrz, moje nogi wyglądają chyba lepiej. A on na to: "rzeczywiście, jakby nie twoje" ... A to drań! Przed nami kolejny weekend. Muszę się trzymać, bo szkoda byłoby zmarnować te gładsze uda. No i na wadze było rano jakby mniej. Ale ta moja waga to nie pokazuje zbyt dokładnie, więc czekam na wyraźniejsze postępy i wtedy dopiero będę się cieszyć. Niestety, muszę się przyznać, że tych brzuszków to wczoraj nie zrobiłam (chociaz już mnie nic nie boli i nie mam naprawdę przeciwswskazań). Dziś muszę się poprawić. Pozdrawiam Was serdecznie - życzę udanego weekendu! Joasia Odpowiedz Link Zgłoś
daaisy1 dzień 9 09.10.04, 12:32 Kochane, witam Was w kolejnym dniu...i od razu przyznaję się...byłam na śniadanku u mamy..(wiecie co mam na myśli....- pyszności i różnorodność) a na dodatek moja siostra upiekła pyszną babkę....i zjadłam kawałek...ale za to wczoraj straciłam sporo kalorii..(przy pomocy męża dziś zrobiłam już 100 brzuszków, zaraz zrobię kolejną setkę pozdrawiam Was gorąco Edyta ps. Joasiu....ależ ten Twój mąż "taktowny" hihihi Odpowiedz Link Zgłoś
jklk Re: dzień 9 09.10.04, 14:52 Dobrze Cię rozumię, Edytko. Nie wiem czy jutro nie pójdę na obiad do rodziców (bo mój mąż wyjeżdża) - byłoby to na pewno duże zagrożenie dla mojej diety, bo u mojej mamy też zazwyczaj pyszności. Dziś przed południem też przezyłąm wielką pokusę, ale wyszłam z niej zwycięsko. Poszliśmy rano z córką do miasta. Niestety nie chciała w domu nic zjeść na śniadanie, może dlatego że jeszcze nie jest całkiem zdrowa (a my ją po mieście ciągamy, wyrodni rodzice...). W każdym razie zaraz po wyjściu zaczęła mędzić, że zimno, że woli być w domku, że chce jej się pić. Typowe objawy tego, że głodna. No i poszliśmy do baru - ona zamówiła nalesniki z jabłkami z polewą truskawkową, mąż naleśniki z serem (moje ulubione!), i do picia oboje kakao. A ja siedziałam i myślałam że umrę. Ale od tego się jednak nie umiera . W każdym razie nie skusiłam się. Teraz po obiedzie jestem już z siebie mniej dumna, bo zjadłam dość dużo (taki pyszny obiad ugotowałam...). Ale nie jest tragicznie, bo mogłabym zjeść jeszcze ze dwa razy tyle, a jednak powiedziała stop. Pozdrawiam i życzę wytrwałości. Joanna Odpowiedz Link Zgłoś
daaisy1 mój bilans dnia 9 - porażka 09.10.04, 21:37 jedno słowo: porażka. Jedyne co mnie ratuje, to to, że wykonałam standradową ilość brzuszków. bo nie dość, że śniadanko zjadłam u mamy, siostra poczęstowała mnie przepyszną babką..którą dostałam również "na wynos", to ugotowałam pyszny obiadek - w sumie nic specjalnego..ale sporo zjadłam...a potem zasiadłam do włoskich orzechów..i nie wiem ile ich zjadłam....wiem, że sporo... Weekendy zdecydowanie nie sprzyjają mojemu odchudzaniu.. A co u Was kochane słychać? Asiu, a jak Ty zniesiesz jutro obiadek u mamy? hihih Trzymam kciuki...oby do poniedziałku.. Edyta Odpowiedz Link Zgłoś
jklk Re: mój bilans dnia 9 - porażka 09.10.04, 22:45 U mnie też kiepsko. Już obiad był za duzy, a potem - szkoda gadać. Co godzinę coś tam podgryzałam a na kolację się normalnie obżarłam. Trochę w tym wina mojej córki, bo jak zwykle nie chciała jeść tego co jej przygotowywałam. No i ja - wkurzona i sfrustrowana, bo robię, staram się, a ona nieeeeee i nieeee - zjadałam po niej. A jutro niedziela i będzie jeszcze gorzej, bo zostaję z nią sama.... Odpowiedz Link Zgłoś
monika340 Re: Ja też chcę schudnąć.. 10.10.04, 08:55 Witam! A ja sobie chorowałm 3 dni- grypka mnie dopadła Zero brzuszków ale i sa plusy tej choroby ................ mniej jadłam ale dzis już czuję sie lepiej i jestem .... głodna jak wilk będę się ograniczała naprawde! Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
jklk Re: Ja też chcę schudnąć.. 10.10.04, 09:34 Nie wiem dlaczego, ale akurat po wczorajszych ekscesach jedzeniowych waga pokazała mi rano mniej o kilogram! Ja jej za bardzo nie wierzę, ale i tak się cieszę. No i mam bardzo silną wolę, żeby dzisiaj naprawdę trzymać się postanowień: nie podjadać, nie dojadać (po dziecku), nie dopijać (jw), nie dać się poczęstować (mamie). Życzę silnej woli na całą niedzielę! Odpowiedz Link Zgłoś
daaisy1 ....dzień 10 10.10.04, 12:23 ale ja dziś nie napiszę..nic, po prostu mi wstyd...może wieczorem będę miała sięczym pochwalić... miłej niedzieli.! Edyta Odpowiedz Link Zgłoś
jklk Re: ....dzień 10 10.10.04, 12:41 Edyto, nie odpuszczaj! Cały wątek się załamie, jeśli odpuścisz i przestaniesz pisać. A z nim moje odchudzanie też! W czasie weekendu zawsze się jakieś grzeszki zdarzą, ale nie można się nimi za bardzo przejmować - w tygodniu będzie łatwiej to "odpokutować". Mam nadzieję, że niepotrzebnie się przestraszyłam i że będziemy się dalej odchudzać razem, zdając z tego relacje na tym miejscu. Ja na razie dzisiaj w miare OK, chociaz zjadłam wcześniejszy obiad - z mężem, który właśnie wyjeżdża. Ale za to do mamy nie jadę. Odpowiedz Link Zgłoś
daaisy1 bilans....o zgrozo 10.10.04, 22:00 mam nadzieję..że to ostatni taki żarłoczny weekend podczs mojego odchudzania...ale co ja na to poradzę..że uwielbiam biesiadny tryb życia.. hihih ale od jutra obiecuję poprawę..idę na spotkanie klubu kwadransowych grubasów (grubasem to ja nie jestem, ale... mam nadzieję..że mnie to zmobilizuje a dzisiejsze brzuszki...hmm..jedyne 100. i raczej kolejnych dziś nie będzie, bo właśnie się wykąpałam, a przecież wykąpana nie będę się kłaść na podłodze...chyba, że mój mąż wspomoże mnie w utracie zbędnych kalorii... Asiu...będę pisać nie martw się bardzo się z Wami zżyłam i bez Was to na pewno bym odpuściła... tymczasem życzę udanego wieczoru i do jutra, jutro mam zabiegany dzień więc nie wiem, z jaką częstotliwością będę się odzywać - ale na pewno się odezwę.. buziaczki Edyta Odpowiedz Link Zgłoś
jklk Re: Ja też chcę schudnąć.. 11.10.04, 08:43 Będzie dobrze! Kolejny dzień zaczynam z zapałem, bo na wadze jest trochę mniej! Nie ma czasu pisać, bo dziecko mi mędzi (dalej nie jest całkiem zdrowa i dalej nie zdecydowałam się jej wysłąć do przedszkola...). Ale obiecuję dzisiaj łądnie się odchudzać i wszytskim innym też tego życzę! Ale nie wiem, Edyto, czy z takim 63 kg (a teraz to już pewnie mniej) kwalifikujesz się na Kwadransowego Grubasa? Joanna Odpowiedz Link Zgłoś
daaisy1 DZIEŃ 11 11.10.04, 08:45 a już było tak pięknie..ale jak wcoraj wieczorem popatrzyłam na mój brzuch...szkoda gadać...od dziś zaczynam od nowa..mam nadzieję, że tym razem wytrwam, zaraz zabieram się do brzuszków.. a co słychać u Was? pozdrawiam E. Odpowiedz Link Zgłoś
daaisy1 ok 13... 11.10.04, 12:51 no! dziś jest troszke lepiej..przynajmniej brzuszki robię w ustalonej ilości a co u Was? piszcie koniecznie! potrzebuję motywacji! Edyta Odpowiedz Link Zgłoś
jklk Re: Ja też chcę schudnąć.. 11.10.04, 13:15 Ja na razie też w miarę OK. Tzn z jedzeniem (tematu brzuszków unikam... Odpowiedz Link Zgłoś
gosiablo około godziny 17... 11.10.04, 17:13 U mnie dziś nieźle. Brzuszki co prawda nie w tak oszałamiającej ilości jak liderka, ale zawsze coś. Oprócz tego będę katować stepper. Postanowiłam sobie robić kary za łakomstwo w postaci dodatkowych ćwiczeń. Może to poskutkuje. Ale ogólnie dziś zjadłam mało i więcej nie zamierzam. Pozdrawiam Małgosia Odpowiedz Link Zgłoś
daaisy1 mój bilnas dnia... 11.10.04, 21:30 jest w miarę ok..ale bruszków tylko 200. Byłam za to na spotkaniu dla grubasów, to nie był klub kwadransowych grubasów, ale klub działający na podobnej zasadzie..a współpracujący z super linią..proponują: 2x1h ćwiczeń w tygodniu, 1xh basen, sauna i spotkania z lekarzem dietetykiem to wszystko za 80 zł/mc. NIe wiem czy to dużo, ale chyba się zdecyduję... OK uciekam, Buziaczki Edyta Odpowiedz Link Zgłoś
jklk Re: mój bilnas dnia... 11.10.04, 23:16 To fajnie z takim klubem! Chyba warto się zapisać. Szkoda, że ja o niczym takim nie słyszałam. Choć pewnie we Wrocławiu też by się coś takiego znalazło. Mój bilans dnia taki sobie - bez większych grzechów, no ale jednak trochę zjadłam... Teraz znowu czuję, że najchętniej był wyjadła pół lodówki, bo znowu przez półtorej godziny usypiałam córkę. Jest to dla mnie naprawdę rzecz nie do zniesienia. Ona w ogóle nie umie zasypiać! Jest zmęczona, ziewająca, popłakująca i dalej resztkami rozrabia, ile wlezie... Obawiam się, że dopóki będę miała z nią takie kłopoty to nie uda mi się skutecznie odchudzić, bo strasznie się podłamuję przy tym usypianiu i potem to już tylko jeść mi się chce... Dzisiaj nie zjem niczego, ale na ile starczy mi tego zapału? Odpowiedz Link Zgłoś
jklk Re: Ja też chcę schudnąć.. 12.10.04, 08:49 Witam rano! W dobrym humorze, bo - jak wiadomo - w nocy się śpi i nie ma okazji do obżarstwa. A rano też za bardzo nie miewam apetyru, więc odchudzanie w czasie śniadania to - że tak metaforycznie powiem - bułka z masłem (choć właściwie to cos zupełnie odwrotnego niż bułka z masłem, bo właśnie nie jadam pieczywa, a co za tym idzie i masła). Życzę - sobie samej i moim towarzyszkom w niedoli - udanego dnia. Pozdrawiam Joasia Odpowiedz Link Zgłoś
daaisy1 12 dzień... 12.10.04, 09:09 właśnie wstałam..i o czym najpierw pomyślałam..hihi co by tu zjeść na śniadanko ale zjem tylko jedną kromeczkę Asiu, jeśli chodzi o ten klub - to oni właśnie są z Wrocławia, jeśli będziesz chciała to dam Ci potem namiary. Ale z tego co się orientuję to we Wrocłąwiu taka przyjemność kosztuje 150zł/mc przez pierwsze 3 miesiące a potem 130zł, aha wpisowe 50 zł. OK lecę robić brzuszki póki mam chęć..bo z tym to u mnie różnie bywa...tym bardziej, że mam "gości" w czerwonych mundurkach..hahha zobaczymy jak się będę czuła.... Pozdrawiam Was gorąco Edyta Odpowiedz Link Zgłoś
monika340 Re: 12 dzień... 12.10.04, 11:27 Witam To juz 12 dzień a waga stoi jak zaklęta!!!!!!!!!! Moze jest zepsuta? Dziś śniadanko skromne serek wiejski mała kromeczka chlebka i herbatka oczywiście słodzona ( gorzka nie chce przejsć przez gardło) ale brzuszków dziś zero mam okres i strasznie boli mi brzuch! Wybaczycie mie że dzis poleniuchuję???? Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
jklk Re: 12 dzień... 12.10.04, 12:12 Ja to chyba przez tą dietę skończę u psychiatry. Siedziałam od rana przy komputerze i cały czas myślałam o tym, zeby coś zjeść zjeść zjeść zjeść zjeść. Oczywiście praca w takich mometach idzie wiadomo jak... No więc w koncu zjadłam. I teraz znowu myślę, jaką to ja straszną rzecz zrobiłam, ze zamiast o 15.00 to o 12.00 prawie normalny obiad zjadłam... Spodnie od razu ciasne mi się wydają (to już chyba obsesja). I znowu traci na tym moja praca... Mi też herbata bez cukru nie przechodzi przez gardło. W końcu postanowiłam ograniczyć ilość szklanek herbaty dziennie, to w sumie też mniej wychodzi tego cukru... Ale z tabeli kalorii wynika, że taka dobrze posłodzona herbata (z trzema łyżeczkami, a ja taką właśnie lubię) to 120 kalorii. Razy 4 - to prawie 500 kalorii. Koszmar..... Słodzik tez mi nie smakuje... Odpowiedz Link Zgłoś
daaisy1 Re: 12 dzień... 12.10.04, 12:21 no i przez moim "czerwonych" gości ja również nie najlepiej się czuję...i nie mam ochoty na brzuszki..a do tego mam zachcianki..że eh.... idę gotować obiadek..a potem muszę troszkę popracować...bo na życie nie zarobię..hiih buziaczki Edyta Odpowiedz Link Zgłoś
jklk Re: 12 dzień... 12.10.04, 22:46 Coś ten nasz wątek zamiera. Ale może racja - od pisania postów się nie chudnie. Lepiej brzuszki robić niz tu wciąż zaglądać. Ja miałam taki nienajgorszy dzień, choć mógłby być może lepszy... Te winogrona cholerne mojego ojca wciąż jem (takie słodnie są...), bo to szkoda przecież zeby się zmarnowały, skoro takie przepyszne... Ciekawe ile mogą mieć kalorii? Odpowiedz Link Zgłoś
daaisy1 bilans dnia 12.10.04, 23:34 Asiu, mam nadzieję...że wątek nie umrze..dziś bardzo źle się czuję..cały dzień koszmarny, jutro pewnie podobny, bo zawsze dwa pierwsze dni okresu są dla mnie tragiczne..boli jak cholera...brzuszka nie zrobiłam ani jednego..nawet rano..a miałam zamiar je zrobić..ale..nie dałam rady..naprawdę boli..miałam iść już spać, ale wpadłam tutaj aby Wam napisać, że żyję..i pisać będę.. a jeśli chodzi o winogrona...hm..trzeba jeść póki są.. ja właśnie z tego samego powodu wcianam orzechy włoskie..uwielbiam takie świeżutkie...mniam mniam.. zajrzę jeszcze do kilku wątków i lecę się umyć i spać.. kolorowych snów.. Edyta Odpowiedz Link Zgłoś
jklk Re: bilans dnia 12.10.04, 23:46 To zyczę dobrej nocy (snów o lukrowanych pączkach i hałwie - to moje ulubione smakołyki)! Admin chyba powinie wykasowac ten mój destrukcyjny post! Odpowiedz Link Zgłoś
daaisy1 Re: bilans dnia 13.10.04, 00:01 eeeee tm..od razu skasował..od słodkich snów jeszcze nikt nie przytył paaaaa E. Odpowiedz Link Zgłoś
jklk Nowy dzień 13.10.04, 08:58 Witam rano. Mój skarb odstawiony do przedszkola, ja po małym śniadaniu, dużo pracy przede de mną, więc nie będzie okazji do obżarstwa. Pozdrawiam serdecznie i życzę niskokalorycznego dnia. Odpowiedz Link Zgłoś
daaisy1 Re: Nowy dzień - 13 13.10.04, 09:29 ja właśnie wstaję...hihi..i myślę o małym śniadanku, przecież Olo też musi coś zjeść ale dziś mam zamiar naprawdę uważać..tym bardziej, że widzę, że mój brzuchol jest trochę mniejszy,... Czekam jak Olo zaśnie, czyli ok 12, a potem muszę się wziąć również do pracy.. odezwę się później.. pozdrawiam i życzę wytrwałości Edyta Odpowiedz Link Zgłoś
jklk Re: Nowy dzień - 13 13.10.04, 12:00 Moja waga doprowadza mnie do rozpaczy - to jest taka zwykła "łazienkowa" waga, która, niestety, jest bardzo mało dokładna. Po każdym ważeniu się rozregulowuje i trzeba ją spowrotem ustawiać na zero. I niestety po kazdym ustawieniu wskazanie jest jednak nieco inne. Poza tym jak się stoi na palcach, to wazy się o kilogram mniej niż kiedy się stoi na piętach. Oczywiście nie musze dodawac, że stanie na piętach mam opanowane do perfekcji. Tak więc nie moge powiedzieć tak dokładnie ile waże, co najwyżej mogę powiedzieć, że jest to tak od 58 do 61. Ale 62 już mi się dawno nie pokazało, więc chyba jednak moge sobie chociaż ten jeden kilogram na 100 % zaliczyć. Zastanawiam się nad zakupem jakiejśc lepszej wagi, ale nie wiem jakiej?, żeby miec pewnośc że nie będziemy się z nią wzajemnie oszukiwac (ona rozregulowując się, a ja stając na piętach, odchylając się itd). Pozdrawiam i idę niestety coś zjeć, bo zaraz zaznę gryźć biurko... Odpowiedz Link Zgłoś
daaisy1 Re: Nowy dzień - 13 13.10.04, 13:41 a ja postanowiłam się jeszcze nie ważyć..ważne jest to abym miała mniejszy brzuch i była zgrabniutka a ile waga wskazuje..to już jej sprawa..hihihi dziś z jedzeniem jakoś walczę..i jestem z siebie dumna..brzuszka nie zrobiłam ani jednego ale to z wiadomego powodu..a od jutra nie popuszczę..300 brzuszków tak jak sobie postanowiłam..i z niecierpliwością czekam na listopad bo wtedy mają zacząć się te spotkania dla grubasów..hihihi buziaki E. Odpowiedz Link Zgłoś
daaisy1 Re: Ja też chcę schudnąć.. 13.10.04, 15:00 już mnie ssie w żołądku....ale wytrzymam do obiadku, potem jadę do taty do szpitala więc nie będę miała czasu na jedzonko miłego popołudnia, odezwę się wieczorem, Edyta Odpowiedz Link Zgłoś
daaisy1 bilans dnia 13 13.10.04, 20:21 jest ok...z jedzeniem jakoś walczę..brzuszków nie robiłam z wiadomego powodu, ale jutro juz będą.. byłam u taty w szpitalu i jakoś mi smutno.... eh... a co u Was dziewczynki? dlaczego się nie meldujecie? pozdrawiam Was gorąco Edyta Odpowiedz Link Zgłoś
gosiablo Re: bilans dnia 13 13.10.04, 21:59 ja właśnie melduję że router(czy jak go tam zwał) czyli to co pozwala mi przebywać w internecie naprawiny! Hurra! Ale do rzeczy- dziśiejszy dzień pod względem psychicznym tragiczny bo moje dziecko ma katar i ząbkuje co tworzy mieszankę wybuchową. Nie daje się nakarmić, nie daje się uśpić- chciałby odrazu być najedzony i wyspany - niestety to niemożliwe. Więc zła wiadomość dziś zrobię brzuszki tylko wieczorem bo wcześniej nie miałam czasu, a dobra wiadomość jest taka że nie miałam czasu również się najeść. Czyli bilans wychodzi na zero. Jeżeli jutrzejszy dzień będzie taki sam będę musiała się udać do specjalisty od żółtych papierów. Pozdrawiam serdecznie gosiab Odpowiedz Link Zgłoś
jklk Re: bilans dnia 13 13.10.04, 23:30 Mnie też zawsze rozkładały psychicznie choroby mojej córki, nie tylko zresztą choroby. Na razie jest zdrowa, odpukać, ale i tak dostarcza mi stresów, bo np. dzisiaj przy usypianiu płakała, że nie chce chodzić do przedszkola. Żebym jej tam nie zostawiała, bo ona bardzo mnie kocha i tylko ze mną chce być... I że dzisiaj płakała w przedszkolu, bo tęskniła za mną... Oczywiście po czymś takim mam ochotę siąść w kuchni i jeść, jeść, jeść - wszystko co jest pod ręką... Jakoś się opanowałam po kilku ziemniakach z patelni, która akurat, kurcze, stała odkryta na kuchence. Ale generalnie to jestem podłamana. A katar to najcięższa dziecięca choroba, moim zdaniem, więc bardzo Ci Gosiu współczuję. Dobre są krople do nosa dla dzieci Nasivin Soft (takie do rozpylania), chcociaż nie wiem od kiedy można dawać. Odpowiedz Link Zgłoś
daaisy1 dzień 14 14.10.04, 10:05 to juz dwa tygodnie się "męczymy" i spowiadamy a dziś jestem już po 100 brzucholkach, zjem na pewno mniej, bo mój mąż wyjechał więc nie będę gotować obiadu, przez całe dwa dni a poza tym, tak jak powiedziałam ,od dziś solidnie biorę się do roboty ściskam Was serdecznie E. Odpowiedz Link Zgłoś
daaisy1 kolejne 100 zrobione.. 14.10.04, 12:19 i mało co zjadłam..naprawdę..ależ jestem z siebie dumna! Kochane, a co u Was? Proszę piszcie..bez Was nie dam rady. A tak poza tematem, jakie macie dzieci? Pozdrawiam Edyta Odpowiedz Link Zgłoś
daaisy1 Re: kolejne 100 zrobione.. 14.10.04, 19:22 witam Was wczesnym wieczorkiem, piszę bilans teraz...bo zaraz przychodzi do mnie koleżanka..i nie wiem..jak długo będziemy gadać..jeśli będę w stanie to odezwę się potem..podkreślając dziś : było ok pozdrawiam E. Odpowiedz Link Zgłoś
jklk Re: kolejne 100 zrobione.. 14.10.04, 20:21 Ja byłam cały dzień zajęta, stąd dopiero etraz się odzywam. Dzień nie najgoszy, choć trochę tam zjadłam jednak... Małe śniadanie i 3 x zupę. No i chyba 3 herbaty. Moje dziecko to już duża panna - prawie 4 lata. Ale każdy wiek ma swoje problemy - teraz u nas chodzenie do przedszkola (raz chce, raz płacze, wczoraj było tragicznie wieczorem przy zasypianiu; zobaczymy jak dzisiaj?) Podglądałam zdjęcia Twojego synka, Edytko - piękny chłopak, mógłby być gwiazdą filmową! Odpowiedz Link Zgłoś
jklk Re: kolejne 100 zrobione.. 14.10.04, 22:51 No niestety, po uspieniu córki musiałam pójść do kuchni, bo coś tam jeszcze zostało do zrobienia, no i zjadłam - nie tak duzo jak starych grzesznych czasów, ale kurcze trochę zjadłam. Nie wiem, na czym to polega, ale o żadnej innej porze nie jestem taka głodna jak teraz - no zjadłabym wszystko! Juz przez dwa tygodnie nie jadłam wieczorami, miałam nadzieję, że się może odzwyczaję, ale nic z tego... Wydaje mi się, że ten dodatkowy posiłek koło 23.00 to główny powód mojego tycia, ale czarno widze, żebym się miała od tego na stałe odzwyczaić... Odpowiedz Link Zgłoś
jklk Re: kolejne 100 zrobione.. 15.10.04, 10:45 Pozdrawiam rano. Jestem w pracy, nie mam czasu pisać, nie mam czasu jeść (co nie jest złe)! Odpowiedz Link Zgłoś
jklk Re: kolejne 100 zrobione.. 15.10.04, 22:31 Dzień nie najgorszy. Zjadłam właściwie tylko śniadanie i późny obiad. A teraz nam się przepalił czajnik, więc zrobienie herbaty wymaga dużego zachodu - grania wody na gazie w garnuszku. Więc mi się nie chce, co nie jest złe. Co u Was? Nie odpuszczajcie, dziewczyny, bo sama nie dam rady! Odpowiedz Link Zgłoś
daaisy1 Mój 15 dzień 15.10.04, 22:47 Mój dzisiejszy dzień był milczący - złośliwość rzeczy martwych - po prostu nie miałam netu. A potem byłam u mamy (Jadzia) na imieninach i chyba nie muszę kończyć, jak to się skończyło..hihih A teraz przejrzę resztę moich ulubionych wątków i lecę na powtórkę Sfory Asiu, dzięki za odwiedziny A Twojego dzieciaczka też mogę gdzieś zobaczyć? Buziaczki i kolorowych snow Edyta Odpowiedz Link Zgłoś
jklk Re: Mój 15 dzień 15.10.04, 22:58 Dzięki za wiadomość. Od razu raźniej! Nie, mojego dziecka nie można podejrzeć w internecie - nie mam skanera w domu, ani aparatu cyfrowego, ani nie wiem, jak się takie zdjęcia umieszcza, więc nie da rady. Ale mogę zdradzić, że najpiękniejsza jest, kiedy śpi, a zdecydowanie najobrzydliwsza, kiedy ją usypiam (półtorej godziny to norma!!!!). Strasznie mam ochotę na spóźnioną kolację, więc chyba pójde spać, tylko to mnie może uchronić do wybuchu obżarstwa. Odpowiedz Link Zgłoś
daaisy1 Re: Mój 15 dzień 16.10.04, 16:10 Asiu, a jak ma na imię Twoja córcia i ile ma lat, miesięcy? A co do usypiania...hm..faktycznie nie ma Ci czego zazdrościć...Olo wypija flaszkę kaszy z mlekiem u mnie na rękach, i zaraz usypia, a w dzień po prostu wkładam go do łóżeczka, daję pieluzkę i smoczka (na szczęście używa go jedynie do zasypiania) i wychodzę..on on zasypia i już pozdrawiam E. Odpowiedz Link Zgłoś
jklk Re: Ja też chcę schudnąć.. 16.10.04, 09:17 WItam rano, po małym sniadaniu. Znowu weekend - to nie jest dobra wiadomość. No ale dzisiaj idę do pracy na trochę, więc czasu na podjadanie będzie mniej. Pozdrawiam Joasia Odpowiedz Link Zgłoś
daaisy1 16 dzień 16.10.04, 13:28 dziewczynki kochane... mój net nawala jak tak bęzie przez cały weekend to zbyt dużo zjem..prawdę mówiąc po wczorajszych imieninach do poniedziałku już nic nie powinnam jesć. Zaraz zrobię porcję brzucholków A jak będę mogła, tzn jak będę miała net to odezwę się później. Joasiu, a co Ty robisz, że musisz w sobotę chodzić do pracy? Pozdrawiam Edyta Odpowiedz Link Zgłoś
jklk Re: 16 dzień 16.10.04, 14:53 W co drugą sobotę mam wykłady dla studentów wieczorowych. Ale teraz już mam fajrant. Zjadłam obiad i mam silną wolę aż do kolacji na nic sobie nie pozwalać. A na kolację serek biały (półtłusty, bo jeśc chudy to jednak heroizm). Odpowiedz Link Zgłoś
daaisy1 Re: 16 dzień 16.10.04, 16:07 Asiu, z tym serem to masz rację..hihi tego chudego nawet nie warto kupować.. Ja serek jem zwykle w sobotę i niedzielę na śniadanko, mój mąż tak lubi, oczywiście musi być ze śmietaną i szczypiorkiem..hm...a ja..obiadek gotuję dopiero teraz, ale co tu się dziwić..po wczorajszych imieninach mój Olo ma poprzestawiany rytm dnia, i zamiast iść spać o 12 poszedł o 13:30 i śpi do tej pory..swoją drogą ciekawe o której pójdzie spać wieczorem..? zwykle ok 20 już śpi..ale dziś cienko to widzę.. A co do kolacji..hm..dostałam od mamy sałatkę..(rozpusta) ale przecież nie mogę pozwolić aby się zmarnowała Asiu..a co wykładasz? i na której uczelni? Oczywiście, powiedz, jesli to nie tajemnica Pozdrawiam Cię gorąco.. Edyta Odpowiedz Link Zgłoś
monika340 Re: 16 dzień 16.10.04, 16:09 Witam nie mogłam się do was odezwać bo mam kompa w naprwie teraz pisze od koleżanki! tęsknię za nim ale wiecie coś chciałam wam powiedzieć otóz dzisiaj zjadłam spagetti i to sporo a to dlatego że nic nie chudne !!! dlaczego?????????????? Odpowiedz Link Zgłoś
jklk Re: 16 dzień 16.10.04, 16:21 Witam Moniko! Tez sobie zadawałam długo pytanie, dlaczego waga nie pokazuje zadnych efektów moich starań. Ale w końcu zaczęła pokazywac jakiś spadek (nieduży i niekonsekwentwie, bo ta moja waga to nie jest dokładna i ma wahania rzedu 2 kilogramów, ale jednak trochę mniej jest). Więc może trzeba trochę odczekać, żeby coś było widac. Spagetti jest warte grzechu (ja uwielbiam!), no cóż... Edyto, pracuję na Uniwersytecie, ale nie chce mówić na jakim kierunku, bo jeszcze trafi tu jakaś nasza studentka, która ma dziecko (jest ich trochę) i potem będzie się przypatrywac, jak tam mój brzuch albo moje uda Pozdrawiam serdecznie Joanna Odpowiedz Link Zgłoś
jklk Oj ten weekend 17.10.04, 00:17 Weekend to jednak weekend, niestety. Planowany na kolację biały serek został, owszem, zjedzony, ale jako nadzienie w naleśnikach, co zasadniczo zmieniło postać rzeczy. Kwestia jego półtłustości a nie chudości okazała się drugoplanowa, skoro "wzmocniłam" kilkoma pożądnymi łyżkami cukru... No a przed chwilą jednak się złamałam i zjadłam jogurt. Ale to moge sobie policzyć na konto niedzieli, bo już przecież po dwunastej. Moja waga jest za to dla mnie łaskawa i wieczorem pokazała mi prawie 58! Ale ja jej za bardzo nie wierzę - pewnie po prostu ma przy weekendzie lepszy humor Ale tak mówiąc powaznie to nie był ten dzień najgorszy. Pozdrawiam i zyczę Wam rozwiązania problemów komputerowych. To takie egoistyczne trochę zyczenie, bo bez forumowego wsparcia z pewnością szybko się złamię i będzie koniec tego całego odchudzania... Odpowiedz Link Zgłoś
daaisy1 Re: Oj ten weekend 17.10.04, 12:42 Witaj Asiu, prócz komputerowych problemów, są jeszcze inne znacznie gorsze..ale nie chcę pisać o tym tutaj.. a mój weekend: opiszę wieczorem... pozdrawiam Edyta Odpowiedz Link Zgłoś
daaisy1 Re: Oj ten weekend 17.10.04, 13:55 przez weekend...jadłam strasznie dużo, jak ważyłam 63 tak ważę 63, i co z tego że brzuch jakby mniejszy..jak nawet nikt tego nie zauważył.. dziś nie zrobiłam ani jednego brzuszka.. mam nadzieję, że jutro będzie lepiej.. ściskam Was serdecznie, Edyta Odpowiedz Link Zgłoś
jklk Re: Oj ten weekend 17.10.04, 15:42 Nie podłamuj się, Edytko. Ja się ważę z 5 razy dziennie, jesli nie więcej, i wiem, że w jeden dzień waga potrafi pokazać 59 i 62 kilo. Trochę to zalezy od ustawienia tej mojej wagi a trochę od pory dnia, od tego czy jestem po obiedzie czy przed, czy dużo piłam, w co jestem ubrana oczywiście (generalnie najlepiej ważyć się rano, przed śmiadaniem, wtedy zawsze jest najmniej ). No i zyczę Ci jak najmniej problemów i trosk, bo wiem, że kiedy coś poważnego nas spotyka, to odchudzanie po prostu przestaje być ważne i tyle. Ja niestetety byłam na obiedzie u mamy (co się odwlecze to nie uciecze, miało być w zeszłym tygodniu, a ostatecznie poszłam dzisiaj). Teraz chyba powinnam nic nie jeść do rana, ale nie łudzę się, ze mi się to uda. Mimo to nie jest źle, bo bywały obiady, kiedy obżerałam się jeszcze dwa razy tak jak dzisiaj. Odpowiedz Link Zgłoś
daaisy1 Mój bilans dnia 17.10.04, 21:07 Asiu, od jutra obiecuję poprawę- jeśli chodzi o odchudzanie, nie ukrywam, że bardzo chciałabym schudnąć, bo mój brzuch jest okropny... A to czym tak bardzo się przejmuję - nie minie tak szybko, nawet nie wiem czy w ogólne minie, a najgorsze jest to, że nie wiem, jak mogę w tej sytuacji pomóc mojej mamie. Qrcze przeciez, nie o problemach natury osobistej a o odchudzaniu miałyśmy sobie tutaj pisać.. Postaram się nie wracać do tej sprawy Życzę miłego wieczoru Odezwę się jutro Edyta Odpowiedz Link Zgłoś
jklk Re: Mój bilans dnia 17.10.04, 22:55 Niestety to tak jest, że człowiek jest całością i kiedy się czymś martwi, to trudno mu wykrzesać zapał do odchudzania się. Dla mnie jest bardzo ważne, że mam w tej chwili do tego odchudzania w miarę spokojną głowe - tzn. żadne wielkie stresy nade mną nie ciążą i psychicznie czuję się w miarę mocna (chociaż w pracy oczywiście mam mnóstwo zaległości i ciąglą nerwówke, że nie zdążę czegoś na czas przygotować; ale staram się tym nie przejmować; chociaz następny tydzień to kurcze nie wiem jak przezyję...). Póki moja córka nie dawała mi w nocy spać (a przeszłam z nią naprawdę drogę przez mękę - przestała się budzić dopiero jak miała 2 lata i 8 miesięcy), to nie byłam w stanie w żaden sposób wziąc się za siebie. Po każdej trzygodzinnej czy czterogodziennej nocy zaliczałam takie załamanie, ze wszystko wydawało mi się bez sensu. Mam nadzieję, że tym razem już nie odpuszczę, bo tyle razy już zaczynałam odchudzanie a potem nie dawałam rady... A wiadomo, że każdy następny raz jest trudniejszy, bo się już w siebie ani trochę nie wierzy. Edytko, życzę Ci wytrwania! Tak samo i wszystkim innym naszym milczącym towarzyszkom (jesli takowe jeszcze są?). Odpowiedz Link Zgłoś
daaisy1 dzień 18 18.10.04, 09:07 Witam w kolejnym dniu, postanowienie mam mocne i mam nadzieję, że wytrwam, zaraz robię pierwszą partię brzuszków Wiesz Asiu, chyba już same zostałyśmy na placu boju Ale co tam jak nie chcą chudnąć z nami to nie Damy sobie radę.. Pozdrawiam Cię gorąco Edyta Odpowiedz Link Zgłoś
jklk Re: dzień 18 18.10.04, 10:09 No niestety, chyba rzeczywiści zostałysmy we dwie. Ale jak się przyjrzeć innym wątkom "odchudzaniowym" to one też tak wyglądają... No cóż, po prostu odchudzanie się jest ciężką sprawą. Zwłaszcza jak dziecko czy dzieci małe - nie dają spać, nie chcą jeść, chorują itd. (moja Lenka właśnie chyba znowu dostaje katar - na razie posłałam ją do przedszkola, bo mam jeszcze cichą nadzieję, że to jednak tylko pozostałość po poprzedniej chorobie + przesuszone powietrze w pokoju... Ale nie wiem, czy dobrze zrobiłam. Jeśli się rozchoruje, to znowu co najmniej tydzień niechodzenia do przedszkola, ze dwie-trzy noce z budzeniem się co pół godziny, kolejne przesunięcie terminu szczepienia i dentysty, po powrocie do przedszkola znowu płakanie... Odechciewa się wszystkiego, nie tylko odchudzania). Co do śniadania, to jak dzisiaj rano zobaczyłam na talerzu biały serek, to myślałam, ze puszczę pawia. Muszę jakoś zmienić asortyment, bo na tym serku (zdrowym, pysznym, niskokalorycznym, który normalnie bardzo lubię) już chyba dalej nie ujadę Jak widac, wszystko można sobie obrzydzić. Życzę udanego dnia! Joasia Odpowiedz Link Zgłoś
daaisy1 Re: dzień 18 18.10.04, 13:45 brzuszków sto zrobiłąm, nie zjadłam nic, ale zaraz zjem i to słodką bułkę bo nawet nie mam ochoty na robie sobie czegoś innego, ech..życie jak to wszystko może się poplątać..dziś w nocy spać nie mogłam i zjadłam pół czekolady..(Wedla, nadziewana atruskawkami - pychotka) ale i tak nie poprawiło mi to nastroju... czas pokaże jak się to wszystko skończy... Ja również Asieńko życzę Ci milutkiego dnia, nie wiem czy dziś wieczorem się odezwę bo jadę z siostrą ok 20 do Wrocłąwia i nie wiem, o której wrócimy... Ale postaram się coś skrobnąć.. Edyta Odpowiedz Link Zgłoś
iskierka28 Re: dzień 18 18.10.04, 22:04 Cześć, jestem nowa i bardzo mi miło czytać o takich ciekawych rzeczach. Podoba mi się, że wspólnie podjęłyście tą najcięższą chyba dla wszystkich kobiet walkę. Bardzo chciałabym się przyłączyć. MAm nadzieję, że się zgodzicie. Nie jest to wprawdzie początek miesiąca, ale... Każdy dzień jest dobry ;o) Ważę 65kg, mierzę 166cm, zaczynałam dietę już chyba z tysiąc razy. Bezskutecznie. Jeśli pozwolicie będę pisać. Mam nadzieję, że da mi to siłę. Wiecie co jest najgorsze? Ostatnio nie mogę schudnąć, nic, ani kilograma. Przez tydzień byłam w Niemczech, postanowiłam się odchudzać, może głupio bo głodówkowo, nie jadłam prawie nic. I nie schudłam nawet pół kilo! Może wiecie dlaczego? Edytka jeśli możesz mi przesłać ten pakiet ćwiczeń na brzuch? Będę wdzięczna. życzę wszystkim Wam wytrwałości. Kasia Odpowiedz Link Zgłoś
jklk Re: dzień 18 18.10.04, 22:32 Witam, Kasiu, serdecznie! Właśnie narzekałyśmy ostatnio z Edytą na podupadanie wątku. Mi osobiście to forum bardzo w odchudzaniu pomaga (żeby tylko nie zapeszyć!!!). Wcześniej zaczynałam też wiele razy, a jeszcze częsciej miałam zamiar zacząć, ale kończyło sie na zamiarze. A teraz już mam pierwsze sukcesy (chyba koło 2 kilo, zawsze coś), więc dochodzi to, że szkoda zmarnować to, co się już osiągnęło. Z tym że też na początku przez prawie dwa tygodnie nie widziałam na wadze żadnych efektów. Może trzeba poczekać, żeby coś było widać? Edytko, bardzo współczuję Ci problemu, który Cię tak martwi! Co do truskawkowej czekolady Wedla, to widzę, że jakos wiele nas łączy - to moja absolutnie ulubiona... Szkoda, że jak piszesz, nie pocieszyła Cię... Życzę wszystkiego najlepszego - w odchudzaniu i nie tylko! A moje dziecko jednak jest chore - po 6 dniach od skończenia poprzedniej choroby i w dzień po podaniu trzeciej z kolei dawki Ribomunylu na uodpornienie (za ponad 70 zł!). Mam nadzieję, że ta jej choroba nie zburzy mojego programu odchudzania. Jak widać na wszystko teraz patrzę skrajnie egoistycznie, nawet chorobą córeczki martwię się ze względu na swoje odchudzanie... Oj brzydka jestem! Odpowiedz Link Zgłoś
daaisy1 Re: dzień 18 18.10.04, 23:26 Witaj Kasiu Jak miło, że chcesz do nas dołączyć, bo ostatnio z Joasią zostałyśmy same na placu boju..Ja wielkich efektów nie mam, ale mam zamiar je mieć Joasiu, jak tak dalej pójdzie to bedziemy musiały się spotkać, i zjeśc razem czekoladę z truskawkami A może mu już się znamy? hihi ale chyba nie, nie studiowałam we Wrocławiu na Uniwerku..ani nie znam osobiści nikogo, kto tam pracuje..(prócz Ciebie oczywiście - ale Ciebie znam tylko "odchudzająco") A co do Twojej córci, to mam nadzieję, że szybciutko się wyleczy przecież musisz się odchudzać..hiih Ale teraz poważnie, mam nadzieję, że to nic groźnego, qrcze to przez tą pogodę przebrzydłą, oj jak ja nie lubię tej pory roku,..ja już z utęsknieniem czekam do kwietnia...a do niego tak daleko.ale może właśnie do tego czasu uda mi się zrzucić co najmniej 8kg. Aha właśnie wróciłam z Wrocławia, byłam w Koronie, siostra chciała (i kupiła) buty. A potem skusiłam się na tak rozreklamowaną przez KFC pitakurę..i shake z Mc'Donalds'a (jak małolata) pita kura - coś okropnego. Reklamują, że wzorują się na greckiej picie..to wierutna bzdura! A właśnie Asiu, czy tak jak ja lubisz Grecję? Bo ja uwielbiam ten kraj Przede wszyskim pogoda jest tam cudowna Ok..sprawdzę jeszcze pocztę i idę spać - bo jakoś mnie dziś głowa boli.. Pozdrawiam Edyta Ps. Kasiu, zapraszam do czynnego udziału w forum - będzie nam łatwiej Kasiu, a skąd jesteś? Odpowiedz Link Zgłoś
jklk Re: dzień 18 18.10.04, 23:44 Co do Grecji to spędzilismy tam z moim obecnie mężem, a wówczas całkiem świeżym chłopakiem, pierwszą naszą wakacyjną podróż. Było to strasznie dawno temu - właśnie powstawał rząd Mazowieckiego (teraz wychodzi na jaw, jaka jestem stara...) Nigdy tej podróży nie zapomnę, choć było nie tylko romantycznie - żeby zarobic, zbieraliśmy pomidory, cebulę i arbuzy; podróżowaliśmy stopem, spaliśmy pod chmurką, no i aż do znudzenia zwiedzaliśmy te ruiny. Zajechalismy az na Kretę i Rodos. Od tej pory nie miałam jednak nigdy okazji pojechać do Grecji. Dodam może na koniec coś o odchudzaniu, żeby tego ktoś nie skasował za prywatę i pisanie nie na temat. Otóz nie zjadłam dzisiaj kolacji i albo tak zostanie i będzie to mój najlepszy dzień w całym odchudzaniu, albo się zaraz złamię i pójdę pustoszyć lodówkę. Pozdrawiam - zyczę dobrej spokojnej nocy - Joasia. Odpowiedz Link Zgłoś
daaisy1 dzień 19 19.10.04, 09:15 Witam w kolejnym dniu odchudzania ja własnie wstałam i tak sobie myślę...aby zrobić partię brzuszków, póki mam ochotę na śniadanko planuję jogurt, zobaczymy czy wytrwam do obiadu Asiu, co do wieku..jaka znowu stara? Nie przesadzasz czasem? Kasiu, jesteś nadal z nami? Pozdrawiam gorąco Edyta Odpowiedz Link Zgłoś
jklk Re: dzień 19 19.10.04, 09:22 Też witam w kolejnym dniu! Wczoraj nie zjadłam w nocy już niczego, dzisiaj kaszka na śniadanie (bo nie daje się jej za dużo zjeść). Tak więc moge być zadowolona z siebie (na razie). Ubrałam następne pod względem "za wąskości" spodnie - no trochę ciężko oddychać, ale wyglądają nie najgorzej. Życzę udanego dnia, bez pokus i stresów! Joanna Odpowiedz Link Zgłoś
gosiablo Jestem ciągle z wami... 19.10.04, 10:41 ale nie mam czasu na pisanie Moje dziecko na cześć przebytego przeziębienia poprzestawiało sobie dzień z nocą dzięki czemu chodzę niewyspana, zła i głodna. I mam conajmniej trzy dni opóźnienia na wszystkich frontach. Waga u mnie pokazuje 1,5 kg mniej. Gdybym ćwiczyła byłoby jeszcze lepiej. Pozdrawiam w niesłabnącej nadziei na poprawę sytuacji gosiablo Odpowiedz Link Zgłoś
jklk Re: Jestem ciągle z wami... 19.10.04, 10:53 A my już prawie postawiłyśmy krzyżyk na Tobie! Przepraszamy! Oj budzenie przez dziecko to moim zdaniem najgorsze w całym macierzyństwie. Ale to mija, na szczęście. Życzę udanego dnia i silnej woli. Joanna Odpowiedz Link Zgłoś
daaisy1 Re: Jestem ciągle z wami... 19.10.04, 12:13 Gosiu, fajnie, że jednak jesteś! Kasiu, ćwiczenia prześlę! Asiu, dzięki za wytrałość! Odpowiedz Link Zgłoś
daaisy1 Re: Jestem ciągle z wami... 19.10.04, 15:00 brzuszki zrobione, ale haha nadszedł czas na obiad....a u mnie diś fasolka po bretońsku..to chyba niezbyt dobre na czas odchudzania...ale pozstaram się mało zjeść przesyłam pozdrowienia Edyta Odpowiedz Link Zgłoś
jklk Re: Jestem ciągle z wami... 19.10.04, 16:18 Ja do obiadu zabieram się dopiero teraz, bo wczesniej nie miałam czasu. Tak więc do ponad 16.00 dotrwałam na porannej kaszce. Ale nie wiem, czy to dobra strategia, bo teraz mam wrażenie, że zjem obiad wraz z talerzem, sztućcami i może jeszcze obrusem ze stołu. No po prostu jestem wściekle głodna. Ale będę się starała hamować! Odpowiedz Link Zgłoś
mama_amelki Cześć!:-) 19.10.04, 17:14 Witam Was bardzo serdecznie! Od jakiegoś czasu regularnie czytam Wasze forum i tak sobie pomyślałam że bardzo bym chciała się do Was przyłączyć. Czy mogę? Mam na imię Kaśka i chciałabym zrzucić jakieś 8kg. Może razem z Wami byłoby mi łatwiej bo jakoś ostatnio motywacja gdzieś mi zaginęła... Od wczoraj jednak jem już mniej (tak 1200kcal), a co najważniejsze nie tykam niczego po 18 Mam zamiar zacząć robić brzuszki bo brzuch mam sflaczały po porodzie. Mam nadzieję że na dobrych chęciach się nie skończy. Odpowiedz Link Zgłoś
daaisy1 Re: Cześć!:-) 19.10.04, 22:45 Witaj Kasiu,. zapraszam do "wspólnej zabawy" pozdrawiam Edyta Odpowiedz Link Zgłoś
iskierka28 Do Edytki, 19.10.04, 20:52 pamiętaj proszę o ćwiczeniach. Aż się palę, żeby poćwiczyć jutro z samego rana. Z góry dziękuję Odpowiedz Link Zgłoś
iskierka28 Re: dzień 19 19.10.04, 20:49 Ale fajnie tak czytać, że ktoś walczy tak jak ja. Cholipka, troszkę mnie pocieszyłyście tym, że rezultaty mogą być dopiero po 2 tygodniach. Najgorsze, że ja nigdy nie zdąże tyle wytrwać. Zniechęcona brakiem efektów zaczynam się opychać. Njczęściej swoimi ukochanymi słodyczami, cóoż... czekoladkę Wedla truskawkową uwielbiam również. Niestety nie tylko ją. Asiu, trzymam kciuki za Twoją córeczkę. I za Ciebie w walce z tłuszczykiem. Dziewczyny, bardzo dziękuję Wam za to, że jesteście. Włąsnie planowałam co by tu zjeść, gdy przypomniałam sobie o Waszym cudownym forum. I to naprawde działa. Takie wspólne odchudzanie. Powiem Wam szczerze, że mimo, że to nie pierwszy raz mam już taki mętlik w głowie od tego zastanawiania się jakie produkty mogę jeść i w jakim połączeniu, że sama nie wiem co dobre a co złe i co jeść. Ależ skomplikowane zdanie nabazgrałam. W moim przypadku całe sedno tkwi w tym, że mam strasznie stresującą pracę. I siedzę w niej bardzo długo. W związku z tym, mam spore trudności w wygospodarowaniu czasu na posiłek. I zwykle do domu wracam głodna jak smok i pochłaniam lodówkę. Poza tym domek daje mi duże poczucie bezpieczeństwa i uwielbiam tu jeść. W ogóle uwielbiam jeść. Dziękuję Wam za otuchę i dobre słowo. Jestem z Poznania, ale mieszkam obecnie w Gorzowie. Buziaczki!!! i sorki za chaotyczność wypowiedzi. Aha pędzę robić sobie okłady ze specjalnego mazidła z kawy. Kupiłam na allegro za 5zł. Wydaje się być dość skuteczne (ujędrnia) i na szczęście jest tanie w wykonaniu. Pa, do poczytania Odpowiedz Link Zgłoś
daaisy1 bilans dnia.. 19.10.04, 22:44 było tak sobie...do obiadu ok, kolacji nie zjadłam, ale zjadła za to 10 orzechów włoskich, 3 jeżyki, 3 michałki...chyba lepiej byłoby zjeść kolację..hahaha a brzuszków zrobiłam dziś tylko 100 Asiu, jak Twoja córeczka? Lepiej już? Kasiu, ćwiczenia wysłałam, daj znać czy dotarły, aha a ciekawa jestem cóż to za wynalazek kupiłaś na allegro, jeśli sam przepis, to chętnie z niego skorzystam życzę dobrej nocy, Edyta Odpowiedz Link Zgłoś
jklk Re: dzień 19 19.10.04, 22:54 Ale się ruch robi u nas! Bardzo miło! Witam mamę_amelki! Mój dzień dzisiaj taki sobie - wieczorem troche przeholowałam z makaronem, ale ja po prostu uwielbiam makaron, więc co robić... Co do pracy i jej wpływu na odchudzanie, to ja już sama nie wiem, co gorsze. Bo u mnie jest tak, że dni, w które idę do pracy (i przez ileś tam godzin w pośpiechu i stresie robię różne rzeczy) przeplatają się z dniami, kiedy siedzę i pracuję w domu przy komputerze. No i nie wiem, co gorsze. Bo jak jestem w pracy, to nie mam zupełnie czasu na jedzenie ani nawet herbatę, ale kiedy wracam, to niestety zjadam na późny obiad i kolację zdecydowanie za dużo. Z kolei w dni domowe nie moge się oprzeć zagladaniu do lodówki co jakiś czas i podgryzaniu tam czegoś. Więc i tak źle i tak niedobrze. No ale w sumie jednak od czasu zaczęcia tego odchudzania nie zdażyło mi się, zebym się tak naprawde obżarła. No i nie jem też zupełnie słodyczy - jakoś mi się udaje. Tylko z tymi brzuszkami nie mogę jakoś zacząć, chociaż wiem, ze bez nich po każdym obiedzie będę miała duży brzuch... Edyto, w któryms z wcześniejszych postów (który jakoś przegapiłam) pytałaś, ile lat ma moja córka. Ma prawie 4 lata (w grudniu będą urodziny). Ma na imię Lena, Lenka. Zazdroszczę Ci synka, który zasypia po włożeniu do łóżeczka! U nas to nie do pomyślenia, niestety. Dzisiaj zasnęła szybciej, bo jest chora, ale godzinę to jednak z nią leżałam. A w nocy z pewnością się będzie znowu budzić z powodu kataru... Odpowiedz Link Zgłoś
daaisy1 Re: dzień 19 19.10.04, 23:15 Dziewczyny, Brakuje mi motywacji... Proszę poradźcie cos! Kłopoty, kłopotami, ale qrcze ja tak bardzo chciałabym schudnąc, wczoraj oglądałam (chyba na 2) program o anorektyczce - i tak się zastanawiam - jak można nie lubić normalnie zjeść, jak można doprowadzić siędo takiego stanu?! Doszłam do jednego wniosku: wolę być taka jaka jestem, trochę z nadwagą, ale za to z oznakami kobiecości, których tej anorektyczce zupełnie brakuje...ona wręcz robi wszystko, aby swą kobiecość zatracić.. Joasiu..z tym zasypianiem, to jest tak, Olo fakt teraz zasypia bez problemu, ale wiesz jak był całkiem malutki, to całą noc przesypiał na mnie, spał na brzuszku na moim brzuchu, urodził się latem, a ja jak to po porodzie miałam w sobie nadmiary wody, więc strasznie się pociłam, możesz sobie wyobrazić jak wyglądaliśmy gdy się budziliśmy....ale mimo wszystko to były cudowne chwile.. Juz po cichu myślę o kolejnej dzidzi...Tym razem mam zamiar zapolować na córeczkę..to takie moje niespełnione marzenie.. Pozdrawiam Cię gorąco...i napisz coś jeszcze jeśli nie śpisz Edyta Odpowiedz Link Zgłoś
jklk Re: dzień 19 19.10.04, 23:32 Nie śpię, bo mam jeszcze kilka rzeczy do zrobienia na jutro. Ale zamiast się nimi zająć, to wciąż tylko zaglądam na forum. No cóż do anorektyczek to nam chyba jeszcze daleko. Myślę, że mi to nie grozi, choć czasem odchudzając się trochę się zachowuję głupio - np. wciąż piję herbatki odchudzające (czyli tak naprawde przeczyszczające) albo łykam Alax. No ale jakoś tak mi się wydaje, że to nie jest groźne. Dzisiaj już nie wypiję, bo właśnie wypiłam zwykłą herbatę. Pozdrawiam i dobranoc, bo zaraz się Lenka zacznie budzić a ja w lesie ze wszystkim... Odpowiedz Link Zgłoś
daaisy1 Re: dzień 19 19.10.04, 23:35 ok, to ja nie przeszkadzam, nie będę pisała nic więcej, abyś ze wszystkim zdążyła...ale jutro oczekuję "kopa w ..." tzn motywacji! Buziaczki dla Lenki (super imię) Edyta Odpowiedz Link Zgłoś
jklk Re: dzień 19 19.10.04, 23:34 > Juz po cichu myślę o kolejnej dzidzi...Tym razem mam zamiar zapolować na > córeczkę..to takie moje niespełnione marzenie.. Będę trzymac kciuki, ale pewnie jeszcze nie teraz ? Pozdrawiam Joasia Odpowiedz Link Zgłoś
daaisy1 Re: dzień 19 19.10.04, 23:37 jeszcze nie, bo mam zamiar troszkę schudnąć, a przede wszystkim musze dać odpocząć mojemu organizmowi, dwie ciąże jedna po drugiej, w tym jedno cc - to chyba troszę za dużo, aby już teraz działać, myślę że poczekam do wakacji kolorowych snów Edyta Odpowiedz Link Zgłoś
jklk Re: dzień 19 19.10.04, 23:56 > kolorowych snów Nawzajem! Albo - w obecnej sytuacji - moze lepiej "słodkich snów" (np. chałwowych). DObranoc Joanna Odpowiedz Link Zgłoś
daaisy1 dzień 20 20.10.04, 09:20 witam witam..w kolejny, dniu...i tak jak pisałam wczoraj potrzebuję motywacji.. liczę na Was!!! buziaczki Edyta Odpowiedz Link Zgłoś
jklk Re: halo halo..jest tu kto..? 20.10.04, 12:32 Witam! Dopiero teraz udało mi się siąść do komputera. Edyto, trudno mi jakoś motywować osobę, która ma na koncie 300-brzuszkowe dni! Niech ta presja psychiczna związana z byciem liderką na Ciebie jakoś motywująco wpłynie.! Ja załatwiłam w pracy jedną wazną sprawę (nie spałam w nocy ze stresu), ale jutro i pojutrze będę miała prawdziwie koszmarne dni. Mam nadzieję, ze przetrwam. Zresztą na odchudzanie to nawet wpływa nie najgorzej, bo nia ma czasu, żeby jeść. Chociaż wieczorem sobie odbijam... Córka coraz bardziej chora, niestety. Mam nadzieję, że ją dzisiaj zbada nasz lekarz rodzinny (prawdziwie rodzinny - moja siostra i najwyżej będzie antybiotyk. A jak reszta? Dziewczyny odezwijcie się! Pozdrawiam Joasia Odpowiedz Link Zgłoś
daaisy1 100 zrobione 20.10.04, 13:07 o, i nawet jestem z siebie dumna, o tej porze powinno być 200, ale dobre i 100 Asiu, życzę Twojej Lence szybkiego powrotu do zdrówka, bo chyba nie ma nic smutniejszego niż choroba dziecka... Całuski dla niej.. Edyta Odpowiedz Link Zgłoś
jklk Re: Ja też chcę schudnąć.. 20.10.04, 13:35 Gratuluję setki, Edytko! Ja wlaściwie nie mam nic do powiedzenia, poza tym że zjadłam średni obiad. Ale skoro już zajrzałam, to piszę - w ten sposób szybciej przekroczymy dwusetkę (bo powoli wyrabia mi jakieś takie nieuświadomione w pełni przekonanie, ze ilość postów w naszym wątku przekłada się na ubytek kilogramów ) Odpowiedz Link Zgłoś
daaisy1 Re: Ja też chcę schudnąć.. 20.10.04, 13:48 No to niech 200 będzie moja, a ja w zamian za to zrobię dziś jeszcze 100 brzucholków. Przynam się, że po brzucholkach zjadłam dwie kanapki, ale to mój pierwszy posiłek dziś.. pozdrawiam Edyta Odpowiedz Link Zgłoś
mama_amelki Re: Ja też chcę schudnąć.. 20.10.04, 14:46 No daaisy1 zazdroszczę Ci tych brzuszków bo mnie to nawet do 50 trudno się zmotywować...a przydałoby się bo brzuchol wystaje mi niemiłosiernie i wyglądam jakbym jeszcze w ciąży była Ale po przeczytaniu Waszych postów postanowiłam że jednak zrobię chociaż tych 50 brzuszków. Zawsze to krok do przodu daaisy czy mogłabys mi napisać ile już ćwiczysz i jakie są efekty do tej pory w ubytku centymetrów? Do by mi dało dodatkowego kopa bo lubię wiedzieć ile mniej więcej potrzebuje czasu na usunięcie tej oponki Odpowiedz Link Zgłoś
jklk Ciasto 20.10.04, 20:01 Zjadłam kawałek ciasta, które "upiekła" moja córka. Ona ma teraz taka fazę kuchenną - uwielbia się bawić w gotowanie, jak się ją tylko spuści z oka to wykrada jajko z lodówki, wbija do miski, dodaje do niego różnych rzeczy - jogurtu, mleka, masła. Zazwyczaj produktem finalnym jest jakas okropna breja nadająca sie tylko do wylania, ale dzisiaj moja mama złapała ją w początkowej fazie zabawy i dokończyła z nią to gotowanie przerabiając zawartośc miski na placek z wiśniami. Lenka go miksowała i wlewała do formy. Była tak dumna, że nie mogłam jej odmówić! Ale zjadłam tylko kawałek, więc w sumie dzień mogę zlaiczyć do nie najgorszych. Pozdrawiam serdecznie Joasia Odpowiedz Link Zgłoś
daaisy1 mój bilans 20.10.04, 21:30 można powiedzieć: względnie, zjadłam mało, zrobiłam 160 brzuszków...mam kłopoty w rodzinie więc często odwiedzałam toaletę w konkretniejszych celach...hihi wiecie o czym mówię.. a teraz czuję się lżejsza.. Szkoda tylko, że mój brzuch nie chce się zorbić płaski..tylko taki flak wisi..chyba będę musiała wziąć się za zestaw ćwiczeń, który kupiłam na allegro.. Pozdrawiam Edyta Joasiu, domniemam, że skoro Lenka urzęduje w kuchni - to czuje się już lepiej.. Odpowiedz Link Zgłoś
jklk Re: mój bilans 20.10.04, 22:33 Gratuluję 160 brzuszków! Mi się strasznie chce jeść! Chyba coś pójdę zjeść. Juz chyba uwierzyłam, ze mi się udało odchudzić i zamierzam spocząć na laurach. A tu raptem straciłam dwa kilo i wystarczy przecież, że się przez tydzień poobżeram i będzie to co było! CO do zdrowia LEnki, to ona jest z tych, co to padają dopiero przy 39,9. Tak więc dzisiaj mimo solidnego kataru oczywiście ganiała po całym domu. Generalnie choroba nie jest poważna, tylko że przedszkole odpada i to jest najgorsze... No t co, mam iśc coś zjeść czy nie??? Odpowiedz Link Zgłoś
daaisy1 Joasiu! 20.10.04, 23:27 nie zdążyłam Cię zatrzymać przed jedzeniem o tej porze, bo właśnie się kąpałam, a komputer okupował mój mąż. ale mimo wszystko mam nadzieję...że Twoja silna wola zwyciężyła...haha łatwo się mówi.. ja też jestem głodna..ale piję herbatkę i zaraz idę spać.. słodkich snów.. E. Odpowiedz Link Zgłoś
jklk Nowy dzień 21.10.04, 08:56 Wczoraj jakoś udało mi się nie ulec pokusie i nie zjadłam już w nocy niczego!!! Bardzo się cieszę. A rano na wadze już prawie, prawie, prawie 57! No wiem, ze to nie było takie zupełnie 57, bo stałam na piętach przechylając się na boki no i wyregulowałam wagę tak, zeby wynik był najkorzystwniejszy, ale zawsze jest to miłe. Bo kiedy zaczynałam odchudzanie, to nie było możliwe, chocbym nie wiem jakie oszystwa stosowała, zebym zobaczyła na wadze 57. Wieczorem pewnie będzie z 59 i to będzie prawdziwszy wynik, ale tak czy inaczej wyraźnie jest lepiej. Tylko ze co do brzucha, to będzie trzeba jednak zacząć te ćwiczenia, bo bez wzmocnienia mięśni to po kazdy obiedzie robi mi się wstrętniaste brzuszyszko! Pozdrawiam i zyczę dobrego dnia! Odpowiedz Link Zgłoś
daaisy1 Re: Nowy dzień - już 21 21.10.04, 09:53 Witam w kolejnym dniu Ja dopiero wstałam więc jeszcze nie uległam żadnej pokusie, choć w brzuszku już burczy...ale jak tak lubie mój brzuch rano..mimo, że flaczek to i tak nie jest taki duży..tzn dużo za duży ale mniejszy niż 21 dni temu Pewnie nadal ważę tyle ile się ważyłam - nie mam w domu wagi - więc waże się sporadycznie. Zobaczymy co przyniesie dzień. Całuski dla Lenki Edyta Odpowiedz Link Zgłoś
jklk Re: Nowy dzień - już 21 21.10.04, 12:36 Tak, brzuch rano jest zdecydowanie najsympatyczniejszy. Ja jak na razie nie miałam okaji do grzechu, więc zachowałam jeszcze trochę jego porannej płaskości (słowo płaskość jest trochę na wyrost, powiedzmy - względnej płaskości). Ubrałam dzisiaj jedne z moich większych spodni, takie co to w nie przed odchudzaniem normanie wchodziłam i - wiecie co - tak wspaniale na mnie zwisają! No może jeszcze nie zwisają w pełnym tego słowa znaczeniu, ale są zdecydowanie za luźne. W sumie wygląda to nieciekawie, ale ja się cieszę!!! Pozdrawiam serdecznie Joasia Odpowiedz Link Zgłoś
daaisy1 Re: Nowy dzień - już 21 21.10.04, 14:55 brzuszków 60, kanapka jedna, orzechów włoskich - 6, więcej nie zjem bo nie mam kłopotów ogrom, więc mam dodatkowy stres odezwę się później bo nie jestem w najlepszym nastroju pozdrawiam E. Odpowiedz Link Zgłoś
jklk Re: Nowy dzień - już 21 21.10.04, 17:04 Edyto, co mogę napisać? - że współczuję kłopotów i trzymam kciuki za ich rozwiązanie. I podziwiam, że te brzuszki dalej robisz! Odpowiedz Link Zgłoś
daaisy1 Re: Nowy dzień - już 21 21.10.04, 20:10 Witaj Joasiu.....(bo mam wrażenie, że moimo, iż czasem ,ktoś tu wpada, to i tak walczymy same, np. iskierka, wpadła, wysłałam jej zestaw ćwieczeń, a ona znikła..) brzuszków pozostała ilośc: 60, i raczej dziś sie nie zwiększy.. na obiad zjadłam zupę pomidorowę, a potem już nic..ale teraz jestem strasznie głodna..i chyba jednak coś zjem.. A co do problemów...kiedyś Ci opowiem, o co chodzi, poczekam jescze troszkę, może przynajmiej będą w miarę dobre rokowania..bo na razie...sytuacja jest tragiczna... Pozdrawiam Cię serdecznie Całuski dla Lenki ps. a czy ona już śpi? mój Olo zasypia ok 19:30, 20:00, a więc przynajmniej wieczorami odpoczywam .... E. Odpowiedz Link Zgłoś
mama_amelki Re: Nowy dzień - już 21 21.10.04, 20:42 wiesz co daaisy? ja tu zaglądam dość często ale jak nabazgrałam coś dwa razy to nikt mnie nie zauważył i przykro mi było że taka niewidzialna jestem... pozdrawiam kaśka Odpowiedz Link Zgłoś
jklk Re: Nowy dzień - już 21 21.10.04, 20:55 No trochę żesmy chyba z Edytą zdominowały ten wątek. Chociaż wydaje mi się, ze w którymś swoim poście witałam Cię, Kasiu-mamo_amelki (piękne imę Amelka, ciekawa jestem, czy masz rzeczywiście córkę Amelkę?, bo w sumie w nicku można sobie pozwolić na licentia poetica). Mój dzień niezły, bo nie miałam czasu jeść. Ale moja córka dopiero zbiera się do spania, więc jeszcze będę miała okazję do grzechu. Zazdroszczę Edycie synka, który chodzi tak wcześnie spać. Moja córka nigdy tak nie zasypiała, niestety. Odpowiedz Link Zgłoś
mama_amelki Re: Nowy dzień - już 21 21.10.04, 21:18 Tak moja córeczka ma imię Amelia. Ma prawie cztery miesiące. Jeśli chodzi o spania to narazie nie mamy specjalnych z tym prblemów bo mała zasypia tak między 21 a 23 i śpi do 7-8 ran, karmię ją i dalej śpi do 9-10 Natomiast jeśli chodzi o dietkęto dzisiaj było całkiem nieźle do 19 o której to zjadłam cztery jeżyki. Nie mogłam się powstrzymać O dziwo zrobiłam 50 brzuszków co jak na mnie jest zdumiewające bo ciężko mi się jest przekonać do tego ćwiczenia...od soboty mam zamiar robić przynajmniej 100 dziennie, zobaczymy co z tego eyjdzie. Jutro nie dam rady bo prawie cały dzień (od 7 do19) będę poza domem na uczelni Ciężko pogodzić rolę matki z obowiązkami studentki. Ale się staram. To przez te wyjazdy na wartości straciła też moja dietka bo na uczelni prawie nic niejem a potem w domu z głodu mam ochotę zjeść wszystko co jest w zasięgu mojego wzroku. I tak staram się powstrzymywać. Zdecydowanie lepiej kontrolowałam dietęjak siedziałam w domu, ehh Pozdrawiam Kaśka Odpowiedz Link Zgłoś
mama_amelki Re: Nowy dzień - już 21 21.10.04, 21:22 sprawdziłam i rzeczywiście witałyście mnie, ale mi głupio... chyba przez to jesienne przemęczenie jestem taka zakręcona i nie zauważyłam Odpowiedz Link Zgłoś
daaisy1 Nowy dzień - już 22 22.10.04, 09:08 Witam Was Kochane odchudzane dziś jeszcze nic nie zjadła i zaraz wychodze z domku, mam parę spraw do załatwienie, wrócę ok 12, to się odezwę, buziaczki dla Lenki i Amelki E. Odpowiedz Link Zgłoś
jklk Re: Nowy dzień - już 22 22.10.04, 12:29 Witam również, trochę późno, bo nie miałam czasu. Na razie tylko małe śniadanie za mną. Jestem pod wrażeniem Amelki, która spi całą noc, mając 4 miesiące! (4 miesiące to jeszcze taki maluszek - moja ma cztery ale lata ) I Ola, co zasypia o 21.30. Nie chce się wierzyć, że takie cudowne dzidziusie są na świecie! Życzę Wam udanego dnia i mało okazji do obzarstwa. Ja dzisiaj jestem w pracy, ale - jak już kiedyś pisałam - to i dobrze i źle (dla diety), bo niby nic nie jem, ale czasem wieczorem jest taki efekt, o jakim pisała mama_amelki... Mam nadieję, że dziś będzie dobrze. Życze Wam dobrego dnia. Joanna Odpowiedz Link Zgłoś
daaisy1 Re: Nowy dzień - już 22 22.10.04, 12:58 Joasiu, mała poprawka, Olo zasypia ok 19:30 - 20 pozdrawiam Edyta Odpowiedz Link Zgłoś
daaisy1 dzień 22 22.10.04, 12:29 jestem po 100 brzuszkach...i prawie nic nie zjadłam a głodna jestem.. aha i jeszcze jedno mam 2 kilo mniej a co u Was? pozdrawiam Edyta Odpowiedz Link Zgłoś
jklk Re: dzień 22 22.10.04, 14:14 Edytko, gratuluję dwóch kilo mniej! Jejku, o 19.30! O tej porze moje dziecko nigdy nie zasypiało. Chyba że jak była jeszcze bardzo mała, to się zdarzało, tylko że wtedy budziła się o 23.00 i następowała dwu-trzy-czterogodninna przerwa. Nie, niechcę już tego kombatanctwa uprawiać, ale przeszłam z nia trochę. Mama_amelki, jak rozumiem pilnie studiuje, a ja już jestem po zajęciach (które ja prowadziłam. Zaraz póję do domu, ale mam nadzieję, że nie zacznę żarcia. Odpowiedz Link Zgłoś
daaisy1 Re: dzień 22 22.10.04, 20:43 Dobry wieczór! Dziś jestem z siebie dumna...ale tradycyjne po 20 zaczynam być głodna, i mam ochotę na coś słodkiego.. na szczęście nie mam w domu nic- nie kupiłam z premedytacją. Mój mąż poszedł do moich rodziców, więc jak go znam kupi coś po drodze i tyle będzie z mojego omijania słodyczy. Olo zasnął, posprawdzam pocztę, i czekam na Sforę, oglądałam jużten serial, a mimo to lubię te powtórki. Wiecie, tak sobie myślę, że może Joasia jest wykładowcą Kasi - mamy Amelki...haha Asiu, co do zasypiania, my staraliśmy się właśnie tak nauczyć Olusia, bo ja wieczorami pracuję, więc potrzebny mi wolny czas. Zasypia o 19:30 - 20:00 i śpi do 8:00 z małą przerwą na flaszeczkę mleka ok 5-6, po której od razu zasypia, a wiec generalnie jest super a w dzień śpi od 12 do 14:30-15:00 Pozdrawiam Was gorąco i przesyłam całuski dla Waszych córeczek Edyta Odpowiedz Link Zgłoś
mama_amelki Re: dzień 22 22.10.04, 21:57 jestem wykończona. Miałam zajęcia od 8 do 18.30 plus dojazdy godzna tam i godzina z powrotem. Koszmar! Cały dzień trzymałam się nawet całkiem nieźle jeśli chodzi o ilość spożywanej żywności ale wieczorem,no cóż... mój mąż ma dziś urodziny, więc troszkę zaszalałam ale o dziwo stając na wadze przed chwilką zobaczyłam kg mniej! Jestem w szoku! Bo te pięć dni nie było super dietetycznych! Ps. Jakby Joasia była moim wykładowca ale by było super...takie chody bym miała,ehh, mogę pomarzyć Brzuszków dziś było zero, jutro postaram się poprawić jutro Pozdrawiam Was serrrdecznie Kaśka Odpowiedz Link Zgłoś
daaisy1 Re: dzień 22 23.10.04, 00:09 Kasiu, a skąd wiesz, że nie jest gdzie studiujesz? wszystkiego najlepszego dla mężulka aha zjadłam dwie kanapki...po 21 byłam taka głodna... słodkich snów Edyta Odpowiedz Link Zgłoś
daaisy1 23 dzień 23.10.04, 00:11 wiem..wiem..to dopiero kilka minut po północy..ale przecież mogę zacząć..dzień od spania.? bo własnie tam zmierzam.. zyczę ,miłego weekendu i motywacji do odchudzania, Kasiu, Joasiu fajnie, że jesteście..z Wami tak jakoś raźniej z tym odchudzaniem Edyta Odpowiedz Link Zgłoś
mama_amelki Re: 23 dzień 23.10.04, 08:59 Mam nadzieję że dzisiejszy dzień minie bez specjalnego obrzarstwa bo mąż robi urodziny i nie wiem jak ja to zniosę. Te wszystkie ciasta, ciasteczka, słodycze, mięsko itp itd... ehh, to będzie ciężki dzień Teraz jednak śniadanko i jadę na uczelnię, na wykład z psychologii. Niestety nawet w sobotę musieli nam coś wrzucić! Pozdrawiam iżyczę miłego dnia Kaśka Odpowiedz Link Zgłoś
jklk Re: 23 dzień 23.10.04, 09:22 Witam rano! Wczoraj poszłam wczesnie spać, więc nie dałam już rady wziąc udziału w wieczornej dyskusji. No i niestety mam grzech na sumieniu. Usypiałam Lenkę, która była wyjątkowo oporna, bo przez tą chorobę i niechodzenie do przedszkola rano śpi dłużej, podczas gdy ja sama byłam tak zmęczona, że zasnęłabym chyba zaraz o dziewiątej, gdybym mogła. Lenka wariując w tym łóżku chciała koniecznie coś zjeść, w końcu uległam jej i jak ona jadła to ja też się złamałam - zjadłam nieplanowany jourt (z ziarnami na dodatek) i wypisam herbatę. A byłam po dość dużej kolacji, więc beznadziejnie. Potem mnie żołądek w nocy bolał. OD jednego jogurtu nic się nie stanie, ale to wkurzające, ze zupełnie jak za starych przedodchudzaniowych czasów siedziałam i żarłam w tej kuchni! Liczę ze dziś będzie lepiej. Choć znowu mamy weekend... CO do spania mojej córki, to nie wiem, czy to wynik naszych błędów wychowaczych, czy ona po prostu ma bardzo małe zapotrzebowanie na sen, ale wciąż były z tym jej spaniem kłopoty. Teraz to jest już luksus, tylko że zasypiać sama nie umie... Pozdrawiam i zyczę Wam udanego dnia. Odpowiedz Link Zgłoś
daaisy1 Re: 23 dzień 23.10.04, 12:28 dziewczynki, w weekend jak to w weekend..mniej zaglądam do koputerka,ale to nie znaczy, że nie będę nic pisała..będę tylko trochę mniej, tym bardziej, że przyjeżdża z Krakowa siostra mojego taty, więc pewnie dużo czasu spędzimy u moich rodziców...a dziś rano było w miarę ok a zaraz - jak tylko Olo zaśnie mam zamiar zrobić serię brzuszków.. pozdrawiam i życzę udanego weekendu Edyta Odpowiedz Link Zgłoś
jklk Re: 23 dzień 23.10.04, 14:02 Oj ten weekend! Jem i jem, i piję słodkie herbatki. Jestem już po obiedzie, zjadłam dwa talerze zupy - drugi po córce. A ponieważ moje dziecko nie ruszyło nawet tej zupy, więc zaraz bedę przygotowywac następną potrawę. I też ją pewnie zjem... Byle do poniedziałku! Odpowiedz Link Zgłoś
daaisy1 Re: 23 dzień 23.10.04, 14:15 a ja zrobiłam 60 brzuszków i zjadłam kawałek babki (od mojej siostry) oby przetrwać weekend..może namówię mężulka na spacer.. Joasiu, a Ty nie masz dziś zajęć? Całuski dla Lenki Odpowiedz Link Zgłoś
jklk Re: 23 dzień 23.10.04, 15:26 Zajęcia sobotnie mam na szczęscie co dwa tygodnie. Choć nie wiem, czy na szczęście, bo jak siedzę całą sobote w domu to jem i jem... Odpowiedz Link Zgłoś
mama_amelki Re: 23 dzień 23.10.04, 20:02 Na szczęście dzisiejszy dzień minął (mija) całkiem nieźle jeśli chodzi o dietkę. Co prawda zjadłam dwa kawałki ciasta i trochę chipsów ale myślałam że będzie gorzej Najlepsze jest jednak to że zrobiłam 100 brzuszków (szok!) i czuję się świetnie. Mam nadzieję że przy pomocy tego ćwiczenia uda mi się pozbyć tego strasznego brzuszyska, który niesamowicie szpeci mi sylwetkę! Jutro niedziela więc na pewno wylądujemy u mamy na obiadku, muszę być twarda... ale od poniedziałku mam zamiar poza dietką ostro zabrać się za ćwiczenia. Brzuszki przynajmniej 100 dziennie i trzy razy w tygodniu rowerek przez godzinę Zobaczymy co z tego mojego postanowienia, jakże mocnego, wyjdzie Pozdrawiam Kaśka Odpowiedz Link Zgłoś
jklk Re: 23 dzień 23.10.04, 20:13 Ja też muszę chyba dodać do moich postanowień robienie brzuszków i jakichś ćwiczeń. Bo od samego niejedzenia można wprawdzie stracić kilogramy, ale kształt brzucha to się raczej nie poprawi... Tylko że w dzisiejszym dniu idzie mi tak sobie. Nawet zjadłam jedną czekoladkę... No i co najgorsze znowu cały dzień dojadałam po mojej córce, która bojkotowała moje kolejne potrawy. Więc nie jestem zbyt bojowo nastawiona - po prostu wiem, że mam słabą wolę i pewnie z tymi brzuszkami wyjdzie mi jak z tym dojadaniem , z którego chciałam się "wyzwolić". Ja jutro obiadu rodzinnego nie mam (mama z ojcem wyjeżdżają), więc chociaż z tej strony nic mi nie grozi! Odpowiedz Link Zgłoś
daaisy1 Re: 23 dzień 23.10.04, 21:13 mój bilans: było w miarę..ciągle mam stres więc toaletęodwiedzam dosyć często, a dzięki temu czuję się lżejsza.. ja jutro niestety idę na obiadek do rodziców, jak pisałam wcześniej przyjechała ciocia, i wypada iść nie wiem, czy wy też macie takie problem..bo u mnie strasznie wolno działa forum, podobno siadł główny serwer.. pozdrawiam Was gorąco Edyta Odpowiedz Link Zgłoś
jklk Re: 23 dzień 23.10.04, 23:33 U mnie forum działa normalnie. Niestety, boli mnie brzuch - to chyba efekt zbytniego głodzenia się. Na kolację trochę zjadłam, ale nie tak znowu strasznie dużo, a jednak mam zgagę i boli mnie żołądek. Chyba przesadziłam w tygodniu z tym głodzeniem się, chociaz to nie tylko skutek mojej chęci odchudzenia się, ale i braku czasu w pracy. Już kiedys mój plan odchudzania się załamał się właśnie z powodu problemów z żołądkiem, chociaz wtedy byłam jeszcze na dodatek przeziębiona i łykałam polopirynę, która pogarszała sprawę. Problem jest w tym, że mi jest w sumie łatwiej nie jeść w ogóle przez pół dnia, niż jeść regularnie małe porcyjki. Bo jak już zabieram się do jedzenia, to na małej porcyjce się zazwyczaj nie kończy... No zobaczymy. Odpowiedz Link Zgłoś
jklk W niedzielę 24.10.04, 10:02 Witam w niedzielę! Pełna dobrej woli i nadzieji na rozsądne odchudzanie! Zawsze poranne posty są bardziej radosne niż te wieczorne, kiedy się robi rachunek sumienia. Żoładek przestał mnie boleć, zobaczymy co będzie dalej. Życzę Wam udanego dnia! Odpowiedz Link Zgłoś
mama_amelki Re: W niedzielę 24.10.04, 11:53 Rano się ważyłam i muszę przyznać że jestem zadowolona Waga o kilogram mniejsza niż w zeszłą niedzielę utrzymana Ważę 61kg, już tak niewiele do piątki z przodu... a jak mi juz spadnie te sześć zbędnych kilogramów to chyba umrę ze szczęścia Ale tak jak pisałam od jutra ostro biorę się za brzuszki bo w talii mniej tylko o jeden centymetr jeszcze długa droga przede mną jeśli chodzi o odnalezienie wcięcia w pasie jakieś 20cm... życzę Wam miłego dnia i siły na walkę z pokusami Odpowiedz Link Zgłoś
jklk Re: W niedzielę 24.10.04, 19:14 Dzisiaj miałam taki dzień byle jaki - z wybuchami na słońcu, czyli kłótniami z mężem. Wszystko to nie sprzyja odchudzaniu, oczywiście. Przed południem poszłam z córką karmić wiewiórki do parku. W parku tłumy ludzi, a objedzone do granic możliwości wiewiórki nie chcą już nawet patrzyć na rzucane im jedzenie. W związku z tym przeznaczone dla zwierzątek orzeszki zostały zjedzone przeze mnie. DOdam może, że część z nich była na dodatek w cukrze... A przed chwilą mój mąż stanął na wagę i oświadczył, że jemu waga tez pokazuje 4 kilo mniej (tzn. nie zupełnie też - bo mi pokazuje tylko 3 kilo). A on się przecież nie odchudza... Więc nie wiem, czy z tym moim schudnięciem to nie jest tylko przyjemne złudzenie związane z awarią wagi...? No ale spodnie jednak są wyraźnie luźniejsze. Kurcze, jutro nowy tydzień, może będzie lepiej. A jak u Was, dziewczyny? Odpowiedz Link Zgłoś
daaisy1 Re: W niedzielę 24.10.04, 21:30 dotarłam do komputera, bo wcześniej co siadłam, to mój męzulek mnie przeganiał bo miał dziś sporo pracy... a jak to dziś z moim odchudzaniem było..hihi tak jak w niedzielę...siadnako...potem obiadek u mamusi..udało mi się nie zjeść kolacji, ale za to zjadła kinder bueno -1 szt - drugą oddałam mężowi ciężko było, ręka mi drżała..ale oddałam..jestem z siebie taka dumna wiecie, jest pora, w której już bym coś zjadła...walczę ze sobą teraz ogromnie... mam nadizeję..że jutro będzie lepszy odchudzeniowo dzień.. pozdrawiam Was gorąco i przepraszam za moje milczenie.. Edyta Odpowiedz Link Zgłoś
mama_amelki Re: W niedzielę 24.10.04, 22:53 No ja tego dnia do najlepszych zaliczyć nie mogę, oczywiściejeśli chodzi o odchudzanie. Jak zwykle w niedziele pofolgowałam sobie okrutnie aż zła na siebie jestem! Nic to jednak! Jutro rozpoczyna się nowy tydzień, czyli moje kolejne wyzwanie. Może uda mi się zejść do tych 60kg? Może zacznę robić REGULARNIE brzuszki? Może będę jeździć na rowerku? Może nie będę się rzucać na słodycze jak na zakazany owoc? Może, może, może... Okaże się wkońcu czy ta moja silna wola jest naprawdę taka silna... Ps.Będąc na obiedzie u rodziców przeglądnęłam swoje zdjęcia z czasów przedamelkowych, och ale byłam laska...znowu chcę być taka! Odpowiedz Link Zgłoś
jklk Re: W niedzielę 24.10.04, 23:34 Właśnie sobie zjadłam dwa plasterki szynki i piję herbatę z 3 łyżeczkami cukru (bo inna mi nie smakuje). I zeby oczyscić sumienie i mieć poczucie, ze zrobiłam coś dla swojego odchudzania, zajrzałam na forum. Bez sensu, chyba niedługo zamiast się dochudzac będę tylko pisywać posty o odchudzaniu. Ja nawet nie mam dobrych zdjęć z dawnych czasów, zeby się nimi zmobilizować. Zresztą ten brzuch to mam chyba od zawsze, ciąża tylko nieznacznie go pogorszyła. No nic, nie będę tu więcej pisac, bo takie narzekanie tylko demobilizuje. Idę wylać resztę tej nieszczęsnej herbaty. Jeszcze tylko łyczek! Odpowiedz Link Zgłoś