im_peria
29.10.04, 14:10
Jestem matką. Ipso facto. Nie mogę wychowywać swojego dziecka, ale czy to
oznacza, że nie jestem matką? A kim? Jestem matką od chwili połączenia dwóch
gamet, od chwili poczęcia jedynego i niepowtarzalnego człowieka, którym jest
moje dziecko. Który ma moje geny, jest do mnie podobny, będzie miał mój
kształt nosa, czaszki, mój kolor włosów, moje gesty, głos, podobny do mojego,
odziedziczy po mnie moje zainteresowania naukami ścisłymi i przyrodniczymi,
jak również zamiłowanie do nauki języków obcych i tak jak ja będzie kochał
muzykę. Kim są ludzie, którzy wychowują moje dziecko? W aspekcie genetycznym
są obcymi ludźmi. Wg prawa są rodzicami. Tylko dlatego są rodzicami mojego
dziecka, że ja oddałam moje dziecko do adopcji. Tylko dlatego. Gdyby nie moja
decyzja i kobiet mi podobnych, nigdy nie mogliby powiedzieć o
sobie „rodzice”. W kategoriach niebywałego zbiegu szczęśliwych okoliczności
(czas teraźniejszy i bliższy przyszły + prawo teraźniejsze) rozpatrywałabym
fakt, iż Wasza adopcyjna droga przebiegała tak, a nie inaczej. Na szczęście,
dla przyszłych matek, które zdecydują się na tę trudną decyzję, prawo nie
pozostaje ślepą literą i zmienia się dostosowując się do cywilizacji
zachodniej. Standardem będzie, tak, jak to dzieje się np. w Ameryce, że chcąc
mieć dziecko, będziecie musieli godzić się na poznanie matki swego przyszłego
dziecka, na kontakty z nią, chociażby w formie zdjęć i relacji z rozwoju.
Rzecz jasna biorąc pod uwagę opcję, że matka będzie chciała wiedzieć, co
dzieje się z jej dzieckiem. Już niedługo te chore układy zmienią się na
dobre. Czy tego chcecie, czy nie. Czy Wam się to podoba, czy nie. Nie
zatrzymacie machiny zmian. Albo będziecie mieli dziecko na naszych warunkach,
albo nie będziecie mieć dzieci wcale. Fakty pozostają faktami. I są dla Was
bardzo bolesne i traumatyczne. Dzieci adoptowane są dziećmi innych matek, są
dziećmi ze swoją wcześniejszą historią, to nie jest tabula rasa. Dzieci
adoptowane mają prawo znać swoją matkę. Poprzez sam fakt, że są dziećmi
swojej matki, poprzez sam fakt bycia człowiekiem, o czym mówi Konwencja o
Prawach Dziecka.