Dodaj do ulubionych

co robić..

14.05.08, 12:02
Jestem w ciąży, w 10 tygodniu, zostawił mnie ojciec dziecka, jak mi się
wydawało moja wielka miłość. POwiem krótko-był żonaty,miał się rozstać,
deklarował wielką miłość i wspólną przyszlość, a ja idiotka uwierzyłam. To już
nie ma znaczenia. Nie musicie komentować mojej naiwnośći i typowości tej
sytuacji..sama doskonale wiem jak to wygląda..
Teraz jestem sama i w ciąży, świat zawalił mi się na głowę - nie potrafię
poradzić sobie z porzuceniem, ten ból i żal są nie do zniesienia, to poczucie
że mnie nie chciał i zostawił w ciąży..Potworne połączenie. NIe wiem co robić,
boję się że jeśli zdecyduję sie urodzić nie bede kochać tego dziecka, że
bedzie mi ono bez przerwy jego przypominać, że do konca życia bede widziała
jego w tym dziecku, że w końcu je znienawidze..
Boję się, że zmieni się całe moje życie i to wcale nie na lepsze, nigdy nie
byłam silna psychicznie, teraz załamałam się kompletnie..
Nie wiem jak podjąć decyzję czy urodzić czy usunąć, bo nie potrafię rozdzielić
tych myśli od myśli o nim, o tym jak bardzo mnie skrzywidził i od tego całego
niedowierzania że ON mógł mnie tak potraktować..
Chyba nawet nie liczę na pomoc z Waszej strony, sama nie wiem na co liczę..
leże i wyję, nie chodze do pracy, nie jem, nie zrobiłam badań, nie jestem w
stanie podnieść się z łóżka i iść do lekarza
chcę zniknąć
Obserwuj wątek
    • nati1011 Re: co robić.. 14.05.08, 13:47
      To normalne, że w takiej sytacji czujesz się zagubiona. Oprócz
      zaburzeń typowych dla poczatku ciaży doszedł zawód miłosny. Zamiast
      wsparcia ze strony ojca dziecka zostałaś sama. Pamiętaj jednak, ze w
      takim stanie można podjąc złą decyzję, której bedziesz żałowac do
      końca życia.

      Na poczatku chciałabym cię uspokoić co do dziecka. Więź matki z
      dzieckiem jest tak silna, że nie ma na nią wpływu stosunek do jego
      ojca. Nawet kobiety, które urodziły dziecko z gwałtu czesto decydują
      się je wychować i kochają całym sercem. Tak samo rozstanie z ojcem
      dzieci nie wpływa na miłość do dziecka. Pomyśl ile kobiet wychowuje
      swoje dzieci samotnie. Zostąły porzucone - jak ty - w ciaży lub parę
      lat potem. I mimo iz często wręcz nienawidza swoich byłych
      partnerów, to dzieci kochają do szaleństwa.

      Faceci często są podli, czesto też poczatkowy szok na wieśc o ciaży
      prowokuje ich do odejścia. czasem wręcz zmuszają swoje kobiety do
      aborcji. Ale wielu z nich potem trzeźwieje i są wspaniałymi ojcami.
      Zachowanie twojego partnera to typowa chęć ucieczki przed
      odpowiedzialnością. Próbuje schowac głowę w piasek i ma nadzieję, że
      problem zniknie. Bo teraz niestety bedzie musiał podjąć jakąś
      decyzję. Jeżlei urodzisz dziecko, to bedzie musiał płacić na jego
      utrzymanie. Nie da sie tez ukrywać tego dłużej przed żoną. Nie
      bedzie mógł już bezkarnie oszukiwac was obu. Trzeba bezie
      opowiedzieć się po jednej ze stron. Może zresztą okazac się, że
      straci was obie. No chyba, ze usuniesz ciażę, to wtedy uwolnisz go
      od wszelkiej odpowiedzialności.

      Wiele tu było dziewczyn w podobnej do twojej sytuacji. Wspólnymi
      siłami udawało sie jednak znaleźć dobre wyjście z sytuacji. Pisz,
      wyżal się, wypłacz. Na pewno dostaniesz tu wsparcie.

      pozdrawiam serdecznie
    • ela696 Re: co robić.. 14.05.08, 15:06
      To bardzo przykre co sie wydarzyło, współczuję Ci bardzo. Facet nie jest wart
      Twoich łez,wiem, że tego typu słowa cie nie pocieszą. Pod sercem nosisz swoje
      dziecko i jestem pewna że bedziesz je kochac najbardziej na świecie. Być może
      będzie podobne do Ciebie, bedzie miało Twoje włosy i oczy, będziesz czuła
      miłość, którą ono Cię obdarzy. Być może nie będzie łatwo, ale jeżeli je urodzisz
      nie pożałujesz. Czy będzie lepiej? Napewno będzie inaczej. Poznasz ważne i
      piękne wartości życia, słońce znów zaświeci.
      A teraz podnieś się z łóżka i idź do lekarza, zobaczysz swoje maleństwo. Dbaj o
      siebie i nie daj się!
    • iktoto Re: co robić.. 14.05.08, 21:49
      to do mnie też napisz na pocztę albo gg 9676723 smile)

      Dlaczego miałabym cię krytykować za naiwność, sama byłam nie lepsza,
      że też kobiety tak mają że ufają niekiedy nie tym co potrzeba sad(
      A potem cierpienie bo zostawił, ech
      Deklaracje umiał złozyć, ale nagle Mu się przypomniało ze jednak
      dziękuje, szkoda gadac.
      Nie masz szans żeby znienawidzić dziecko, nie będziesz tak myślała,
      nie wierze w to, że gdybym ja urodziła dawno temu moje dziecko,
      tobym Go nie kochała bo przypominałoby mi tamtego raptusa, po prostu
      nie wierze. Byłoby dziecko i nikt więcej, facet był, minął, jestem
      ja i dziecko. Będziesz Je kochać. kiedyś żal do tego faceta minie,
      pomyślisz, że to dzięki niemu masz kruszynkę smile)
      Rany gdybym ja trafiła na takie forum wiele lat temu, to moje zycie
      może potoczyłoby się inaczej, ale trudno, może chociaż Ty
      skorzystasz z rad i poradzisz sobie.
      To że nie byłaś silna psychicznie nie przekreśla Cię że nadal taka
      będziesz, może właśnie dizeko pozwoli ci stanąć na nogi i uwierzysz
      w siebie smile?

      Nie znikaj, porozmawiaj z nami
      • little.miss.sunshine Re: co robić.. 14.05.08, 22:50
        dziękuję za wasze zainteresowanie

        wiecie co, najgorsze że ja nadal jestem przekonana, że to była moja połówka tyle
        że mnie miała w dupie - jakos tak dziwnie wyszło i trochę to do połówki
        niepodobne, prawda?
        tydzień temu wyprowadzał sie z domu, żeby być ze mną.. a potem powiedział żonie,
        że jestem w ciąży (bo wiedziała o mnie wczesniej, zreszta na tyle na ile
        wiedziałam to było dziwne małżeństwo) i ona zadzwoniła drąc się na mnie, że mam
        usunąć dziecko a on na to pozwolił..mimo, że dwa dni wcześniej obiecał że nie
        powie jej zanim ja nie powiem moim rodzicom (bo miała tendencje żeby do nich
        dzwonić)
        nieważne, nie zmienie tego
        teraz tylko ta decyzja
        co wieczór myślę, że dam radę..
        co rano budzę sie o 5 z potwornym lękiem, że to naprawdę koniec z nim , że cała
        reszta jest nieodwracalna i zmieni moje życie na zawsze, że nie dam rady
        psychicznie z tą ciążą.
        że jak nie podejmę tej decyzji szybko to potem bedzie już za poźno a ja mogę
        tego żałować..


        • ela696 Re: co robić.. 14.05.08, 23:36
          A jestes pewna, że między wami wszystko skończone? Może facet musi ochłonąć i
          przemysleć. Z tego co napisałaś, jest pod naciskiem żony. Powiedział Ci żebys
          usunęła? Daj mu czas, no chyba że juz nie chcesz go widzieć na oczy. A
          dzidziusiowi pozwól żyć, będziesz miała kogoś kto Cie pokocha szczerze i
          autentycznie i bez stawiania warunków. smile)) Dasz radę bo przecież dzielna
          jesteś! Nie poddawaj się smutkowi.


        • nati1011 Re: co robić.. 15.05.08, 08:30
          A może spójrz na to z innej strony. Kochasz faceta, który jest
          zajęty. Wiedziałaś od poczatku, że nie bedzie łatwo. Jego nie możesz
          mieć. Ale możesz mieć najlepsza jego czastkę - Wasze dziecko. I ono
          już na zawsze będzie was łączyc. A życie róznie się układa. Czasem
          kończy się wielka miłość niespodziewanie, a czasem związek bez szans
          nabiera mocy. Powołaliście do życia nowa istotkę. Nie wyglądzasz na
          osobę która z lekkim sercem jest w stanie zniszczyć owoc swojej
          miłości.

          Zamiast mówić, że szklanka jest w połowie pusta, zauważ, że nadal
          jest w połowie pełna smile)
          • little.miss.sunshine Re: co robić.. 15.05.08, 09:08
            wiem, że jego nie mogę mieć. teraz już wiem na pewno. mi powiedział, że raczej
            taka jest jego decyzja a żona darła się histerycznie do słuchawki, że on nigdy
            tego dziecka nie zobaczy. pozniej powiedział mojej mamie, że zostaje z żoną i
            poniesie wszelkie konsekwencje (zreszta tez na pewno mówił to przy niej..)no to
            chyba sprawa bardziej jasna być nie może..
            a posiadania tej jego cząstki właśnie boję się najbardziej. wiem, że byłoby mi
            potwornie trudno o nim zapomnieć nawet bez świadomości, że jestem z nim w ciąży,
            a w tej sytuacji wydaje mi się to po prostu niewykonalne..
            od tygodnia leże w domu, ale w poniedziałek muszę wrócić do pracy, zupełnie
            sobie tego nie wyobrażam. mam stresującą pracę, ważne spotkanie we wtorek, po
            prostu nie wiem jak dam radę. podchodzę strasznie emocjonalnie do wszystkiego,
            nie potrafię sobie wytłumaczyć, że teraz pracuję i koniec-nie myślę. Dziś znowu
            obudziłam się o 5 i ryczę i na przemian gapię się w sufit..
            rano mama ze mną rozmawia, potem przyjeżdzaja przyjaciółki i tak jakoś wegetuję,
            ale jak długo tak się da? nikt nie będzie mnie niańczył wiecznie..
            • kamm02 Re: co robić.. 15.05.08, 19:01
              Nie rób tego - nasze maluszki byłyby prawie w tym samym wieku (mój miałby dziś
              11 tyg.), ale ja zdecydowałam się niestety na aborcję...
              Jest Ci ciężko, boisz się, zostałaś sama, ale te złe nastroje wkrótce miną (na
              początku ciąży każda kobieta obawia się przyszłości, nawet ta będąca w stałym
              związku) i najważniejsze będzie, aby miec przy sobie zdrową Dzidzię!
              Partner Cię zostawił, ale nie wiem czy nie gorsza jest samotnośc w związku -
              kiedy po nocach płaczesz w poduszkę, a on śpi w najlepsze,bo ma już PROBLEM Z GŁOWY!
              Jeśli dokonasz aborcji to tak naprawdę pomożesz i ułatwisz życie jemu, jego
              żonie a nie sobie! Nawet nie wiesz jak bardzo wolałabym byc teraz na Twoim
              miejscu...
              A Dziecko na pewno pokochasz najmocniej na świecie - mój drugi synek
              pojawił się w najmniej oczekiwanym momencie,po porodzie straciłam pracę, było
              ciężko, ale wszystko się poukładało - dziś ma 4 latka i jest moim słoneczkiem i
              tak naprawdę tylko dzięki moim dzieciaczkom i dla nich próbuję jakoś przetrwac
              te ciężkie dni....
    • dorsie Re: co robić.. 15.05.08, 09:21
      ile Ty masz lat ...
      weż sie w garść, idź do psychologa tudzież na jakąs terapie do
      psychoanalityka ..
      sa gorsze problemy w zyciu niz zajscie w ciąże .. a dziecko to
      pełnia szczęścia i nikogo nie pokochasz taka bezwarunkowa miłoscia
      jak wlasnie jego
      chyba sie zbytnio rozczulasz nad soba ??
      • little.miss.sunshine Re: co robić.. 15.05.08, 09:32
        dorsie napisała:

        > ile Ty masz lat ...

        jakie to ma znaczenie?
        > weż sie w garść, idź do psychologa tudzież na jakąs terapie do
        > psychoanalityka ..
        > sa gorsze problemy w zyciu niz zajscie w ciąże .. a dziecko to
        > pełnia szczęścia i nikogo nie pokochasz taka bezwarunkowa miłoscia
        > jak wlasnie jego
        bardzo to wszystko proste według ciebie, ciekawa jestem jakie doświadczenia każą
        Ci tak stanowczo i z przekonaniem mówić co będzie w przyszlości
        > chyba sie zbytnio rozczulasz nad soba ??
        jestem w bardzo dla mnie trudnej sytuacji, podkreślam DLA MNIE, może dla Ciebe
        to banalna sytuacja i idiotyczny problem, ale dla mnie to moje życie i decyzja,
        która zmieni je na zawsze.
        więc proszę nie mów mi, że się za bardzo nad sobą rozczulam, widocznie tego
        teraz potrzebuję.
        • morena_a Re: co robić.. 15.05.08, 09:47
          Wiesz, little miss - różnych rzeczy można w życiu żałować, ale ani
          przez moment nie pożałujesz tego, że masz dziecko... smile Z tego co
          piszesz masz wsparcie ze strony Mamy, przyjaciółek, to bardzo ważne,
          że możesz na nie liczyć. Zobaczysz - wszystko się ułoży. Póki co
          spróbuj żyć chwilą, nie wyobrażaj sobie w czarnych kolorach tego jak
          będzie wyglądało Twoje życie. Dbaj o siebie i Maluszka, który chcąc
          nie chcąc jest w końcu prawdziwym owocem miłości... smile)
          Powodzenia!!!

          P.S. Ja podjęłam kilka lat temu inną decyzję i nie ma dnia żebym jej
          nie żałowała.
          • little.miss.sunshine Re: co robić.. 15.05.08, 10:03
            Dzięki.
            Tak, mam wsparcie rodziców, przyjaciół i o stronę materialno-bytową że się tak
            wyraże się nie boję. I doceniam to bardzo, wiem że są sytauacje milion razy
            gorsze od mojej.
            Chodzi o to połączenie strasznie bolesnego rozstania z ciążą i koniecznością
            podjęcia decyzji.
        • dorsie Re: co robić.. 15.05.08, 09:47
          nie no nie bądź smieszna ...
          ja nie mam nic przeciwko uzasadnionej aborcji, nie jestem tez
          swietojebliwa ale skoro poszłas z facetem do łozka to chyba
          wiedziałas jakie mogą być tego konsekwencje ??? piszesz ze pracujesz
          wiec nastolatka tez nie jestes i masz jakies źródło dochodu
          rozumiem ze zawalił Ci sie cały swiat ale uwierz ze uzalanie sie nad
          soba nie ma zadnego sensu
          • little.miss.sunshine Re: co robić.. 15.05.08, 09:59
            w który momencie jestem dla ciebie śmieszna? może po prostu nie czytaj moich
            śmiesznych postów?
            wiedziałam jakie mogą być konsekwencje i się zabezpieczałam, ale zawiodło.
            moje wypowiedzi cię denerwują, Twoje nie pomagają mi w żaden sposób- więc może
            po prostu skończmy tą dyskusję?
          • nati1011 dorsie. 15.05.08, 10:11
            Jak nie masz nic mądrego do powiedzenia, to po prostu się nie
            odzywaj.

            Rozumiem, że należysz do grupy ludzi, kórzy nie są uznają dnia za
            udany póki komuś nie dowalą. Ty na pewno jesteś super, hiper i nigdy
            nie popęłniłaś żadnego błędu. Popraw aureolę, bo chyba za bardzo
            uciska i dlatego jesteś taka zgryźliwa.
      • iktoto dorsie 16.05.08, 10:46
        Jej największym ""problemem"" jest w tej chwili ciąża i nieważne że
        są trzęsienia ziemi, nowotwory, Ona ma ten ""problem"" do
        rozwiązania, a że czuje się samotna i oszukana to się chwilowo
        rozleciała. Może Ty masz poważniejsze problemy, nie wiem. Może za
        jakiś czas uzna że ciąża to coś najwspanialszego co Ją spotkało,
        póki co rozczula się bo ma taką potrzebę.

        Pozdrawiam
        Monika
    • dorsie Re: co robić.. 15.05.08, 11:17
      najchętniej wzięłabym cie przez kolano i porządnie sprała dupę moze
      wtedy by Ci sie w głowie rozjaśniło ........

      o matko tragedia: " byłam z zonatym facetem z którym zaszłam w
      ciążę, on mnie teraz porzucił co robic ????????? ola boga
      nie chce chyba tego dziecka bo nie wiem czy bede potrafiła go kochac"
      i wlasnie to jest ZAŁOSNE i SMIESZNE takie myslenie , bo jakim
      prawem ty masz decydowac o jego byc albo nie byc ????????????
      chyba jestes rozpieszczona duza dziewczynka ktorej w zyciu niczego
      nie brakowało i nie masz pojecia o nieszczesciach ktore spotykaja
      ludzi a rowniez kobiety ktore dokonały aborcji bo miały jakies
      powody i wcale niebłahe a Twój powód jest conajmniej smieszny
      • ela696 dorsie 15.05.08, 14:21
        Czasem i kopniak podnosi już leżącego, ale nie w każdym przypadku.
        Osądziłaś dziewczynę, a nikt nie dał Ci takiego prawa. To co przeżywa nie jest
        śmieszne. Czy chciałabys byc teraz w jej sytuacji i czuć to co ona?
        Odpuśc juz sobie dobrze?
        • kamm02 Re: co robić.. 15.05.08, 19:04
          Nie rób tego - nasze maluszki byłyby prawie w tym samym wieku (mój miałby dziś
          11 tyg.), ale ja zdecydowałam się niestety na aborcję...
          Jest Ci ciężko, boisz się, zostałaś sama, ale te złe nastroje wkrótce miną (na
          początku ciąży każda kobieta obawia się przyszłości, nawet ta będąca w stałym
          związku) i najważniejsze będzie, aby miec przy sobie zdrową Dzidzię!
          Partner Cię zostawił, ale nie wiem czy nie gorsza jest samotnośc w związku -
          kiedy po nocach płaczesz w poduszkę, a on śpi w najlepsze, bo ma już PROBLEM Z
          GŁOWY!
          Jeśli dokonasz aborcji to tak naprawdę pomożesz i ułatwisz życie jemu, jego
          żonie a nie sobie! Nawet nie wiesz jak bardzo wolałabym byc teraz na Twoim
          miejscu...
          A Dziecko na pewno pokochasz najmocniej na świecie - mój drugi synek
          pojawił się w najmniej oczekiwanym momencie,po porodzie straciłam pracę, było
          ciężko, ale wszystko się poukładało - dziś ma 4 latka i jest moim słoneczkiem i
          tak naprawdę tylko dzięki moim dzieciaczkom i dla nich próbuję jakoś przetrwac
          te ciężkie dni....
      • twoj_aniol_stroz Dorsie 16.05.08, 09:50
        Łatwo jest Ci oceniać, łatwo stać z boku i mówić, że inni mają
        gorsze problemy, łatwo ośmieszyć, wyszydzić... Dużo trudniej
        przekonać, że dziewczyna da sobie radę, że pokocha dziecko, którego
        ojcem jest nieodpowiedzialny facet. Najtrudniej zaś jest zmierzyć
        się z własnym problemem, z własną burzą hormonów, z własnym
        rozgoryczeniem, z zawiedzionym uczuciem i zawalonym światem. Ty
        wybrałaś najłatwiejszą z tych trzech dróg, więc wędruj nią sobie
        radośnie, pokwikując ze szczęścia, przeglądając się w lustrze pychy,
        samouwielbienia i pogardy dla innych. Powodzenia....
      • iktoto dorsie 20.05.08, 10:21

        Przecież dla kobiety to jest chwilowy koniec świata a Ty chcesz Ją
        lać? o ludzie,
        Czemu jest w Tobie tyle wściekłości?
        Inne kobiety po aborcji usprawiedliwiasz a Ją oskarżasz? Może
        przełozenie Jej przez kolano pomoże Jej, na mnie takie pseudolania
        działały niekorzystnie, zrobiłabym wtedy na przekór, na złość, tym
        bardziej jeśli jakieś zachowanie wynika z buntu, ja chyba nie byłam
        rozkapryszoną dużą dziewczynką? w sumie byłam najukochańszą córcią w
        domu alkoholików to może i można mnie nazwać rozpieszczoną, bo
        miałam najlepiej??
        Mój powód aborcji w sumie też był błahy, głupi, facet nie chciał
        dziecka a ja o ciąży myślałam jak o ciąży a nie o dziecku, to
        dopiero jest głupota, więc chyba nalezy mi się lanie na kolanie, a
        może nie, tylko kto to wiarygodnie stwierdzi, że nalezy mi się
        czyjeś wybaczenie czy lanie? hm, nic prostszego, odrzucic.

        Nieraz nasze ataki na drugą osobę coś nam pokazują, może to my się
        odbijamy w tych ludziach i to nas razi?

        pozdrawiam
        monika
    • twoj_aniol_stroz Re: co robić.. 16.05.08, 10:00
      Bardzo wiele mądrych słów już dziewczyny powiedziały (no Dorsie
      akurat nic mądrego nie powiedziała, ale na szczęście tylko jedna,
      więc się nie przejmuj smile) ). Facet zachował się jak struś, schował
      głowę w piasek, wysłał żonę, żeby załatwiła sprawę i wydaje mu się,
      że wszystko jest ok. Wszystko będzie ok kiedy Ty odnajdziesz
      szczęście, facet będzie płacił alimenty, a dzieciaczek będzie biegał
      radośnie i zarzucał Ci swoje drobniutkie rączki na szyję i dawał
      całusa (straaasznie oślinionego całusa, ale najpiękniejszego w
      życiu). Wtedy wszystko będzie ok. A będzie i to w niedalekiej
      przyszłości, zobaczysz. Bedzie dobrze, na razie musisz niestety
      uporać się z trudną rzeczywistością, jak chcesz to pisz na priv,
      postaram się choć trochę powycierać te łzy, a na pewno wygadanie
      się, wywalenie całej złości na faceta jest pomocne, więc proszę
      uprzejmie, zapraszam na pocztę smile))))
      Sama byłam w ciąży dwa razy i wiem doskonale jak wyglądają hormony w
      tym czasie. To one są odpowiedzialne w głównej mierze za Twój stan i
      czarne kolory świata.
      Buziaki Dziewczyno, trzymaj się, nie rób największej głupoty życia smile
      • dioka Re: co robić.. 17.05.08, 21:47
        Nie wiem co zdecydujesz ale jeśli bierzesz różne ewentualności pod uwagę to
        powiem krótko : chętnie ci pomogę w okresie ciązy i po porodzie. Mogę nawet
        wziąc dziecko do siebie aż dojdziesz do równowagi psychicznej i staniesz na
        nogi. Jestem matka 6 letniego chłopca, mieszkam w Warszawie radze sobie sama i
        chetnie podzielę się tym z tobą pozdrawiam.
    • livian Re: co robić.. 22.05.08, 10:38
      droga Little Miss. Usuniecie ciazy byloby naprawde najwieksza
      glupota, jaka moglabys w tej sytuacji zrobic. Bo Ty tego nie chcesz
      zrobic, jakas obca baba zazyczyla sobie, zebys zabila swoje dziecko,
      nie moze ona o tym decydowac. tak nie moze byc, to TWOJE zycie,
      TWOJE dziecko, TWOJE sumienie, ona nie moze stawiac Cie pod sciana,
      nawet jesli jest jego zona. Masz wsparcie w rodzinie, osoby bez
      takiego wsparcia, ani moralnego ani materialnego, daja rade i udaje
      im sie wyjsc na prosta. Ty rowniez wyjdziesz na prosta, bedziesz
      szczesliwa, ze masz to dziecko, bedziesz je kochac nad zycie, nawet
      sobie nie wyobrazasz, moze nawet bardziej niz gdybyscie zostali
      razem, bo bedziesz je kochac za matke i ojca, za krzywde, jaka mu
      wyrzadzil tatus. Mam nadzieje, ze w srodku wiesz, ze nie powinnas
      tego robic i posluchasz tego glosu. Dzieki temu bedziesz szczesliwa,
      spokojna i bedziesz miala najdrozsza osobe na swiecie, wlasne
      dziecko. Bardzo serdecznie cie pozdrawiam i mam nadzieje, ze sie nie
      poddasz, by potem do konca zycia zalowac.
      • little.miss.sunshine Re: co robić.. 25.05.08, 17:04
        Livian i wszystkie dziewczyny - dziękuję.
        Podjęłam decyzję, że urodzę już jakiś czas temu, a właściwie... decyzja podjęła
        się sama..bo nie potrafiłam podjąć innej..
        nie piszę ostatnio, bo bardzo słabo psychicznie się czuję, nie mogę uporać się z
        porzuceniem i myślenie o nim zatruwa mi całe dnie. nie bede oszukiwać - jest
        wiele, BARDZO wiele momentów kiedy myślę czy dobrze zrobiłam. jestem przerażona
        tym, ze zmieni się całe moje życie, ot tak..nie jestem na dziecko gotowa, nie
        chcę myśleć o porodzie, karmieniu, siedzeniu z dzieckiem w domu. czuję, że to
        nie dla mnie..
        no ale już nie czas się nad tym zastanawiać. teraz muszę jakoś dojść do siebie i
        w końcu uwierzyć, że będę miała dziecko bo wciąż jest to dla mnie bardziej niż
        abstrakcyjne..
        pozdrawiam
        • twoj_aniol_stroz Re: co robić.. 25.05.08, 17:46
          Piękna wiadomość, zwłaszcza w przeddzień Dnia Matki smile)) Naprawdę
          bardzo się cieszę, choć wyobrażam sobie,że bardzo Ci teraz ciężko
          psychicznie.Chcesz to piszna priv, służę rękawem do wypłakiwania
          się.Głęboko jednak wierzę,że powolutku wszystko się poukłada i
          będziesz szczęśliwą mamą,która pokochała malucha i swoją rolę smile))
          • mamaanieli Re: co robić.. 25.05.08, 20:27
            kochana, jeśli potrzebujesz, pisz i do mniesmile mogę Ci na priw wysłac
            numer gg. Wiem jak cięzkie sa pierwsze chwile nawet planowanej
            ciąży. wiem jak cięzkie sa pierwsze chwile NIEPLANOWANEj ciąży- i
            dlatego wiem jak jest potembig_grinD mimo wszystko - widzisz dziecko i się
            zakochujesz. czasem nie od pierwszego wrażenia. ale wszystko w swoim
            czasie. podjęłaś DOBRĄ decyzję. dziecko żyje a Ty powoli poukładasz
            sobie z nim życie. Ono będzie Cię kochać bezgranicznie i bez względu
            na wszystko!!!
        • nati1011 Re: co robić.. 27.05.08, 17:36
          little.miss.sunshine

          ciesze się bardzo, że zdecydowałaś sie urodzić. Początek ciąży to
          istne wariactwo. Hormony szaleją, psychika siada. Raz jesteś
          przeszczęśliwa, by za chwilę zalac sie łzami. Ale to wszystko mija.
          Stopniowo jest coraz wiecej spokoju, radości, miłości... I nie
          przejmuj się tym co pisza niektóre dziewczyny. One próbóją swój ból
          odegrać na innych. Jakby wierzyły, że jeśli ktoś inny popełni ten
          sam błąd to będzie im łatwiej. A to nieprawda. To forum istnieje już
          parę lat. Wiele dzieci udalo sie uratować. I jeszcze żadna mama nie
          zgłaszała reklamacji wink Ani jedna z mam, która zdecydowała sie
          urodzić nie żalowała tego. W przeciwieństwie do tych, które mimo
          wszystko zabiły swoje dzieci. Często już po paru dniach wracały
          zrozpaczone na forum. Cieszę się, że ty znalazłaś sie po słonecznej
          stronie życia.

          Jeżlei będziesz czegoś potrzebować - pisz śmiało.
        • skp110 Re: co robić.. 02.06.08, 00:05
          > nie piszę ostatnio, bo bardzo słabo psychicznie się czuję, nie
          > mogę uporać się z
          > porzuceniem i myślenie o nim zatruwa mi całe dnie

          Porzucił nie tylko Ciebie ale i swoje dziecko, oczywiście na chwile bo konsekwencje musi ponieść (choćby tylko finansow) bez względu jak by głośno krzyczała jego żona.

          Powodzenia
    • chainsmoker Re: co robić.. 26.05.08, 20:19
      prawda jest taka, że nie będzie kolorowo. Będzie koszmarnie i źle.
      Czy usuniesz ciaze czy nie bedziesz cierpieć. Gdy to zrobisz beda
      dreczyly cie wyrzuty sumienia ale jest szansa ze znajdziesz
      normalnego, cieplego faceta ktory cie pokocha i pozwoli zapomniec.
      Ja mam dziecko, jest cudowne, ale faceci nie chca samotnych matek z
      dzieckiem, co z tego ze jest ladna, dobra, mam prace, skoro mam w
      pakiecie jeszcze dziecko i nikt nas nie pokocha.
      badz wiec przygotowana na to, ze bedziesz wychowywac samotnie
      dziecko, ze nie bedzie dnia ojca, ze nie bedzie mial do kogo mowic
      tato, z kim grac w pilke, musisz byc przygotowana na to ze bedzie
      bardzo ciezko, i wkurzaja mnie te slodkie posty ze bedzie pieknie
      jak to gowno prawda.
      • mamaanieli chainsmoker... 26.05.08, 20:57
        mam kilka koleżanek, którę "panną będąc dziecko miały"wink a teraz
        mają super mężów pod każdym względem. a dzieci mają do kogo
        mówić "tato". co więcej - jedna z moich koleżanek (wdowa) ma dwoje
        dzieci i rok temu powiedziała po raz drugi "tak"- są szczęśliwi jak
        cholera. Tobie życzę tego samegosmile)) Wcale nie jest powiedziane, że
        jutro, za trzy tygodnie, czy dwa lata... Pozdrawiam serdecznie.
      • mamaanieli Re: co robić.. 27.05.08, 16:15
        Wszystkiego najlepszego, Chainsmokersmile
        ps. z doświadczenia wiem, że miłość przychodzi wtedy, gdy się jej
        niespodziewamy i na nia nie czekamy. tak to dziwnie jestbig_grin
        • little.miss.sunshine Re: co robić.. 16.06.08, 12:07
          czesc dziewczyny

          wlazłam tu z powodu jakiegoś, jakby to nazwać.. "sentymentu? nie wiem czy to
          dobrze ujełamsmile
          w każdym razie chciałam tylko powiedzieć, że już przeszłam etap oswajania się z
          decyzją i powoli dochodzę do etapu kiedy zaczyna mnie ona czasem cieszyćsmile
          jeszcze jest wiele momentów zwątpienia, ale one dotyczą raczej ojca ale już nie
          dziecka. Nie żałuję już że ono jest. Mam już wybrane imię gdyby to była
          dziewczynkasmile generalnie ide naprzód, 2 kroki naprzód , jeden w tył ale
          zawsze..a ten czas kiedy pierwszy raz tu napisałam wydaje mi się taaaaki odległy..
          dziewczyny zastanawiające się - wiem że dla was to jest jak wypowiedz z kosmosu,
          ale pamieajcie że dla mnie takie wypowiedzi miesiac temu były z jeszcze dalej..
          "starym radzącym" jeszcze raz dziękuję.
    • calico Re: little miss sunshine 16.07.08, 23:30

      Gratuluję Ci synka, a przede wszystkim podjęcia słusznej decyzji o
      tym, że pozwolisz mu przyjść na świat. Zobaczysz, że będziesz go
      kochać nad życie i nie będziesz mogła uwierzyć, że mogłoby go nie
      być.
      ---------------------------------------------------------------------
      Pomiędzy niewinnością niemowlęctwa a godnością wieku męskiego możemy
      znaleźć zachwycające stworzenie nazwane chłopcem. Chłopcy pojawiają
      się w różnych rozmiarach i kolorach, miewają różną wagę, ale wszyscy
      mają to samo kredo: cieszyć się każdą sekundą każdej minuty w każdej
      godzinie każdego dnia i protestować z hałasem (ich jedyna broń),
      kiedy dorośli każą kończyć zabawę, żeby zapakować ich do łóżka na
      noc.

      Chłopców można znaleźć wszędzie - na szczycie, wewnątrz,
      wspinających się, huśtających się, biegających wokół, albo
      skaczących. Matki kochają ich, małe dziewczynki nienawidzą, starsze
      siostry i bracia tolerują, dorośli ignorują a Niebiosa sprawują
      opiekę nad nimi.
      Chłopiec jest Prawdą z ubrudzoną twarzą, Pięknem z raną na palcu,
      Mądrością
      z gumą do żucia w swoich włosach i Nadzieją przyszłości z żabą
      w kieszeni. Kiedy jesteś zajęty, chłopiec jest bezmyślny, przykry i
      kłopotliwy, hałaśliwy. Kiedy chcesz, żeby robił dobre wrażenie,
      zamienia się w dzikusa, sadystyczne stworzenie z dżungli zdecydowane
      zniszczyć cały świat i siebie razem z nim, albo jego mózg zmienia
      się w galaretę.
      Chłopiec jest kompozycją - ma apetyt jak koń, energię kieszonkowej
      bomby atomowej, ciekawość kota, płuca dyktatora, nieokiełznaną
      wyobraźnię, bojaźliwość fiołka, zuchwałość stalowego potrzasku,
      entuzjazm niczym fajerwerk, a kiedy ma coś
      zrobić, u obu jego dłoni pokazuje się po pięć kciuków.
      Lubi lody, noże, powiedzonka, Boże Narodzenie, komiczne książki,
      chłopca przechodzącego przez ulicę, drzewa, wodę (w jej naturalnym
      środowisku), ogromne zwierzęta, tatusia, pociągi, sobotnie poranki i
      strażackie sikawki. Nie zachwyca go szkółka niedzielna, goście,
      szkoły, książki bez obrazków, lekcje muzyki, krawaty, fryzjerzy,
      dziewczynki, płaszcze, dorośli i czas spania. Nikt inny nie wstaje
      tak wcześnie, ani nikt nie przychodzi tak późno na kolację. Nikt
      inny nie ma tyle frajdy z drzew, psów
      i wiatru. Nikt inny nie potrafi wpakować do jednej kieszeni
      zardzewiałego noża, w połowie zjedzonego jabłka, trzech stóp
      szpagatu, pustej torebki po tabace, 2 gum rozpuszczalnych, 6 centów,
      procy, kawałka niezidentyfikowanej substancji,
      prawdziwego ultradźwiękowego pierścienia na szyfr z tajemniczą
      przegródką.

      Chłopiec jest tajemniczym stworzeniem - możesz zamknąć przed nim
      drzwi od swojego warsztatu, ale nie potrafisz zamknąć przed nim
      swojego serca. Możesz wyrzucić go ze swoich studiów, ale nie
      potrafisz pozbyć się go ze swojego umysłu. Nie da się z nim walczyć -
      jest on twoim zdobywcą, twoim strażnikiem więziennym, szefem i
      twoim mistrzem - piegowata twarz, wielkości pół kwarty, hałaśliwy
      nadajnik bez wyłącznika. Ale kiedy przychodzisz do domu wieczorem ze
      szczątkami swoich nadziei i marzeń, potrafi odnowić je dwoma
      magicznymi słowami - "Cześć, Mamo!"


      fragment Helen Brenneman "Medytacje dla matek przy nadziei" w
      przekładzie Ewy Niteckiej
      ---------------------------------------------------------------------

      Chciałam Ci tylko powiedzieć, że byłam w podobnej sytuacji, tylko że
      po tej drugiej stronie... Po kilku latach małżeństwa zaszłam w
      ciążę. Kiedy byłam w 4 miesiącu mój mąż mnie zostawił dla innej
      kobiety. Ból był przeogromny... Odrzucenie z jednej strony,
      oczekiwanie na przyjście dziecka, z drugiej. Moja historia jest
      długa, nie czas i miejsce ją opowiadać. Mam nadzieję, że zakończona
      happy endem, gdyż jesteśmy jednak razem, mamy wspaniałą dwójkę
      dzieciaków, w których mąż jest zakochany do szaleństwa.
      Po co to mówię...? Nie wiem sama... Chyba trochę bolą mnie te
      opisy "był żonaty, obiecywał się rozwieść, itp". Mi np wydawało się,
      że moję małżeństwo nie jest porażką, a jednak mój mąż mnie
      zdradzał. "Ta druga" zazwyczaj wie,że decyduje się na "zajętego"
      faceta. Ja żadnego wyboru nie miałam.
      ---------------------------------------------------------------------

      Pozdrawiam Cię i życzę bezproblemowej ciąży i lekkiego porodusmile))))

      • little.miss.sunshine Re: little miss sunshine 16.07.08, 23:41
        dziękuję Ci za wpis i gratulacje. wiem, że ta historia wygląda tak jak wygląda.
        już tego nie zmienie, powoli przestaje to rozkladać na czynniki pierwsze. nie
        zamierzam też opowiadać Ci, że to było coś innego bo wiadomo, że o bardziej
        standardowy tekst trudno..
        w każdym razie moja historia tez jest długa i też nie to miejsce żeby ją
        opowiadać, a zaczynjąc ten topik byłam w stanie delikatnie mówiąc nienajlepszym
        (co pewnie zauważyłaś czytając go od początku-ja do tej pory nie mogę przeczytać
        początku..czytam ostatnie wpisy a jak sie wyswietli poczatek to zamykam oczysmile)i
        nakreslilam tylko schemat.
        Również Cię pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego.
        P.S a dlaczego trafiłas na to forum? (jeśli moge spytac oczywiscie)
        rozważałaś "inne" wyjscie kiedy Cię zostawił w tej ciąży, o której piszesz?
        • calico Re: little miss sunshine 19.07.08, 13:17
          Miss sunshine, nie rozważałam "innego" wyjścia. Bardzo chciałam tego
          dziecka i dla niego chciałam jakoś się pozbierać i wyjść na prostą.
          I jak mówiłam, udało się bardzo dobrzesmile))

          A na to forum trafiłam kiedyś przypadkiem i czasem tu zaglądam, choć
          nie jestem czynnym uczestnikiem. Po prostu kwestia aborcji bardzo
          leży mi na sercu, gdyż uważam, że każde dziecko ma prawo przyjść na
          świat.

          Pzdr
          calico
      • twoj_aniol_stroz Re: co robić.. 18.07.08, 16:10
        Nie marw się smile To będzie chłopak i jego mamusia jest już w drugiej
        połowie ciąży smile
        A do Ciebie smile Dobrze, że tu przyszłaś, napisałam do Ciebie
        na "Aborcji obiektywnie", a teraz widzę, że tu jesteś smile
    • moni38onet.poczta.pl Re: co robić.. 10.09.08, 13:41
      Dziewczyno wstawaj z łóżka nie płacz tyle jesteś w ciąży nosisz pod sercem
      najpiękniejszy dar jaki może mieć kobieta a ja jestem mamą 10-letniego synka i
      rocznej córeczki. To że on cię zostawił jak się dowiedział że jesteś w ciąży
      jest po prostu TCHÓRZEM i nic więcej zacznij chodzić do pracy tylko się nie
      przemęczaj i dbaj o siebie i maleństwo które nosisz.Idź do lekarza prywatnie są
      super i mili dużo ci pomogą pozdrawiam trzymaj się.
      • little.miss.sunshine witajcie:) 14.03.09, 17:18
        Nie wiem czy bywają jeszcze na forum osoby, które pisały na tym wątku kiedy go
        założyłam i zupełnie bezinteresownie okazały mi zainteresowanie i tyle ciepła -
        jeśli są to Dziękuję raz jeszcze!
        Mój syn ma 3 miesiące, jest zdrowym, żlicznym chłopakiem, super się rozwija i
        jest oczkiem w głowie dziadków, całej rodziny i niezliczonych ciotek i wujków.
        Że o mamuśce nie wspomnęwink
        Weszłam sobie tu dzisiaj mając doła i przeczytałam jeszcze rz wasze wpisy i aż
        mi się lepiej zrobiłosmileA dół to już na inne forum się nadaje - martwi mnie
        bardzo co bedzie jak synek dorosnie i zapyta i dowie się jak to wszystko
        wyglądało, martwię się że bedzie mną gardził i surowo mnie oceni.. Bardzo duzo o
        tym myślę i to właśnie jest powodem dołka, ale jeszcze raz chciałam napisać -
        decyzja którą podjęłam jawi mi się teraz jako jedyna słuszna.
        pozdrawiam!
        • mama.rozy Re: witajcie:) 14.03.09, 20:49
          mając taka fajną mamę?no co ty?a tak serio,sama zobaczysz jak to będzie w
          przyszłości,dzieci przeważnie są mądrzejsze niż nam się wydaje i niż byśmy
          chcieli...zmartwienia są zawsze i często inne niż się spodziewamy.głowa do góry
          i gratuluję synka!
            • little.miss.sunshine Re: ps 15.03.09, 15:01
              cieszę się, że sie cieszycie wink)))
              chcąc się jakoś odwdzięczyć napiszę, że jeśli ktokolwiek uznałby, że moja
              historia może mu jakos pomóc to jestem do dyspozycji pod gazetowym mailem.

              mamoanieli - jeszcze nie płaci, w sprawach formalnych mam niestety wojnę,
              chcociaż chciałam je załatwić szybko i polubownie to chyba mi się nie udało.no
              cóż, ciągle nie mogę się nadziwić mojej naiwność sprzed miesięcy kilku.
              no i co ważniejsze od alimentów - mój syn niebedzie miał ojca, nawet
              dochodzącego..i to ja bede musiała to kiedyś wytłumaczyć...brrr..
              • twoj_aniol_stroz Re: ps 15.03.09, 15:28
                Gratuluję synka smile i nie zamartwiaj się teraz tym, co powiesz kiedyś
                synkowi. Nie wiesz co Ci przyniesie przyszłość, po co teraz się
                zamartwiać?
                Buziaki dla Ciebie i synka kiss
        • kizdam47 Re: witajcie:) 15.03.09, 08:45
          zaraz zacznę chyba kwiczeć z radościbig_grin

          Gdy czytam (wciaż nieliczne, ale jednak) takie historie, wydaje mi
          się, że to ja sama zdołałam cofnąc czas i przywrócić moje dziecko do
          życia. Wiem, że to nierpawda, ale jednak mi lżejsmile
            • chlopak21 Re: witajcie:) 01.04.09, 01:02
              cześc moze tu troche nie pasuje poniewaz jestem chlopakiem ale zdecydowalem sie
              napisac juz od paru miesiecy przegladam to forum gdyz jestem stanowczym
              przeciwnikiem aborcji w karzdym wydaniu wiem duzo osob powie ze nie wiem jak to
              jest stanac przed taka decyzja jednak osoby ktore nie uwazaja malego czlowieczka
              za to kim jest tylko za zlepek komorek moga tak uwazac jednak ten zlepek jak nie
              przy poczeciu to po porodzie bedzie czlowiekiem ktory nawet w najgorszych
              warunkach jakich ma zyc bedzie sie cieszyl ze zyje a osoby dokonujace aborcji
              nie daja muszans by mogl zyc a teraz do rzeczy znam osobe ktora jest w podobnej
              sytuacji co Twoj synek poniewaz tak jak on jest dzieckiem z "Wpadki" tak jak on
              mial zostac "usuniety" ale matka byla rozwazna osoba i postanowila urodzic z
              czego sie bardzo ciesze z wzgledow osobistych ojciec jak tak go mozna nazwac
              odszedl od matki poniewaz nie pozbyla sie problemu ;/ gdy byla mloda probowala
              spotkac sie z ojcem jednak ten nie dawal znaku zycia teraz gdy jest juz dorosla
              nie mysli juz o nim uwaza go za kawal ... i ja tak uwazam
              • chlopak21 Re: witajcie:) 01.04.09, 01:06
                gdyż nawet najgorszy człowiek widząc swoje dziecko w cztery oczy po rozprawie
                która musiała mieć miejsce ucieka przed nim
                Przepraszam za błędy smile
                gratuluje dziecka smile
                pozdrawiam smile
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka