monikaa13
15.10.13, 20:16
Poczytajcie co mi się przydarzyło dziś.
Córka ma 15 msc, używa smoka Lovi do zasypiania. Jak co dzień położyłam ją, dałam smoka i wyszłam. Marudziła, płakała, parę razy wchodziłam, uspokajałam aż w końcu zasnęła ale to nie jest istotne. Jak idziemy spać wchodzę zawsze do niej, sprawdzam jak śpi, zabieram smoka i idę spać. W nocy często się przebudza, nieraz na dłużej, nieraz tylko chce smoka. Tym razem było podobnie. Mąż wstał, dał jej smoka ale na podłodze coś znalazł. Schował do kieszeni i dopiero teraz mu się przypomniało. Przeraziłam się jak to zobaczyłam...To ten uchwyt od smoczka, to półkole takie do trzymania, leżało na podłodze. Samo nie odpadło raczej, bo ciężko by było. Musiała sama to jakimś cudem odczepić. Całe szczęście, że tak się skończyło. A jakby to włożyła do buzi. Nie wiem, mogłaby się nawet udusić. My spaliśmy sobie spokojnie, pewnie nic byśmy nie usłyszeli.
Powiedzcie jakim cudem to się odłączyło, przecież takie rzeczy spełniają jakieś normy itp.
Jak mam teraz jej dać smoka na noc? Skąd mam wiedzieć, że nic się nie stanie. Jakiś koszmar normalnie. Nie piszcie tylko, że najlepiej zabrać smoka. Pewnie, żeby to było takie proste.