Dodaj do ulubionych

absurdy-pediatra

IP: *.* 23.05.01, 12:28
proponuje podobny temat jak na "karmieniu piersią"dorzucam swoje:1.pani dziecko albo ma wodogłowie albo taki typ urody 2. na usg brzucha "prawej nerki nie ma wcale":hello:
Obserwuj wątek
    • Gość: guest Re: absurdy-pediatra IP: *.* 23.05.01, 12:41
      Pięciomiesięczne dziecko. Wizyta u jednej pani w poniedziałek: "Po co pani daje soczki? Wystarczy pierś!". Wizyta u drugiej pani w piątek: "Dziecko nie dostaje zupek? Chce pani, żeby miało anemię?" Czy w ciągu 5 dni zaszła aż taka zmiana w potrzebach żywnościowych?
      • Gość: guest Re: absurdy-pediatra IP: *.* 24.05.01, 00:24
        Nie zapomne jak pediatra zapytala mnie jakie szczepionki i kiedy podajemy za miesiac za 3. To ja mialam decydowac jakie i kiedy. Oczywiscie zdebialam i wkrotce zrezygnowalam z niej.
    • Gość: guest Re: absurdy-pediatra IP: *.* 23.05.01, 13:53
      Moj syn urodził sie z wiotkościa krtani. Kiedy miał 2 miesiące został skierowany do szpitala z ciezkim zapaleniem płuc (bez goraczki i jakichkolwiek innych objawów) W szpitalu oczywiście wyśmiali pania doktor z rejonu a dziecko zostawili na oddziale na wrośnięty paznokieć u nózki, bo na cos trzeba był zatrzymac.Pozdrawiam
      • Gość: guest Re: absurdy-pediatra IP: *.* 24.05.01, 06:38
        Po tygodniowym pobycie dziecka w szpitalu i podawaniu antybiotyków na zapalenie ucha , pani doktor oglądając wyniki moczu ze stoickim spokojem mowi : a może to nie było zapalenie ucha tylko dróg moczowych :gun:
    • Gość: guest Re: absurdy-pediatra IP: *.* 24.05.01, 07:52
      Mój miesięczny wówczas synuś z katarem trafił do szpitala.Jedna pani na obchodzie stwierdziła, że to okskrzela,druga, że płuca.Trzeciego dnia inna na obchodzie spytała mnie"a dziecko na co choruje?"Przypuszczam, że gdybym wówczas odpowiedziała, że np. na ospę to by uwierzyła.Przy wypisie na karcie przeczytałam, że dziecko zostało przyjęte do szpitala w ciężkim stanie z gorączką, dusznościami itp.Szkoda tylko, że ja takich objawów nie zauważyłam.Żeby było poważniej jeden lekarz podawał mu antybiotyk, drugi go zmienial lub dodawal, aby ten pierwszy po powrocie wrócił do swojego wariantu.Wkońcu zrobiliśmy z tym porządek.
    • Gość: guest Re: absurdy-pediatra IP: *.* 24.05.01, 08:00
      Ja trochę z innej beczki bo "horrorek" przeżyłam kiedy trafiłam na patologię ciązy pani doktor robiąc USG wręcz z uśmiechem na twarzy stwierdziła : "ale rączek to ja u tego dziecka nie widzę" i bynajmniej nie był to żart, dla ścisłości dziecko rączki posiada
      • Gość: guest Re: absurdy-pediatra IP: *.* 24.05.01, 08:21
        O Jezu !Monika
      • Gość: guest Re: absurdy-pediatra IP: *.* 24.05.01, 09:13
        Faktycznie horrorek. Ja też sie nieżle wystraszyłam w szpitalu, kiedy doktor na wieczorem na obchodzie oglądając mnie stwierdził "coś za mały ten brzuch na siódmy miesiąc, nie pasuje mi". Przy czym zrobił grożną minę i zabrał mnie na usg. :hello:A Aśka wcale się mała nie urodziła, bo ważyła 3800gr.
        • Gość: guest Re: absurdy-pediatra IP: *.* 27.12.01, 13:45
          spotkalo mnie dokladnie to samo. Lekarz w osmym miesiacu stwierdzil: "jakies male to dziecko" i wyslal na usg. To wykazalo ze dziecie jest normalnych rozmiarow , no moze glowka troche wieksza. Pani doktor, na moje pytanie czy to oznacza jakis problem, zdawkowym tonem stwierdzila, ze taka pewnie uroda dziecka. Niespecjanie mnie to pocieszylo...hala
      • Gość: guest Re: absurdy-pediatra IP: *.* 01.06.01, 08:29
        Proponuje tę pania doktor na odstrzał.Można rozum stracić z takimi lekarzami. Ale jak ja byłam pierwszy dzień w szpitalu (miałam mieć cesarkę) i badano wieczorem tętno dziecka siostra powiedziała. "Ja tam wcale tętna nie słyszę, czy to pani dziecko się wogóle rusza?"Więc też taki mały horrorek. Kasia
        • Gość: guest Re: absurdy-pediatra IP: *.* 26.12.01, 08:00
          Żona leży na patologi.Obok nie dziewczyna - 7 miesiąc i ma zawroty głowy.Lekarz prowadzący mówi: Na razie nie wiemy co to jest, będziemy badać, eliminować możliwości aż znajdziemy. Zrobimy na początek takie badania....Następnego dnia profesorek (od którego dużo zależy na tym oddziale) do studentów (PRZY PACJENTCE): Tutaj mamy ciekawy przypadek, prawdopodobnie guz muzgu.Ten sam profesorek do mojej żony (po tygodniu krwawienia):A ta ciąża jeszcze żyje? Kiedy miała pani ostatnie USG?(badania, dupek, nie zlecił).
      • Gość: guest Re: absurdy-pediatra IP: *.* 02.06.01, 19:39
        u mnie podobnie na patologii...a tu stara pierwiastka(27 lat!!!!) - stwierdziliśmy infekcje dróg moczowych a to nie jest dobre dla ciązy; proszę leżeć i mieć dobre myśli- ufffffffCałe szczęście że wszystko się dobrze skończyło
    • Gość: guest Re: absurdy-pediatra IP: *.* 24.05.01, 09:10
      TRafiłam z 2.5 letnią Alą do jednego z w-wskich szpitali z powodu zapalenia pęcherza moczowego. Przy 6 z kolei badaniu,pani doktor szczypiąc wrzeszczącą Ale zapytała: to dziecko jest takie tłuste czy spuchnięte. Zaznaczam zupełnie obiektywnie,że Ala była i jest szczupłym dzieckiem...
      • Gość: guest Re: absurdy-pediatra IP: *.* 24.05.01, 22:45
        AleZ się uśmiałam po przeczytaniu Twojego postu. Zwłaszcza po takim trudnym dniu.Ostatnio właśnie zmieniłam lekarza, który kazał mi dziecko dokarmiać mlekiem sztucznym, ponieważ dziecko zagłodziłam. okazało się ,że to ona go zagłodziła, gdyż mały jest uczulony na mleko i wszystko przez niego przelatywało. pozdrawiam Aśka
      • Gość: guest Re: absurdy-pediatra IP: *.* 02.06.01, 21:32
        Nawet jeśli Ala byłaby pulchnym dzieckiem, lekarz nie miał prawa wypowiedzieć się w ten sposób.Bardzo współczuję, kontakty z lekarzami bywają b.różne!Moja 4-letnia córka również ma na imię Alicja, mam jeszcze 4-miesięczną Adriannę.Pozdrawiam bardzo ciepło i słonecznie.
        • Gość: guest Re: absurdy-pediatra IP: *.* 04.06.01, 13:31
          Nie zgadzam się z Tobą co do tego, że lekarz nie ma prawa powiedzieć, że dziecko jest za grube. Powinien takie rzeczy uświadamiać rodzicom, bo otyłość to poważna choroba. Oczywiście mam na myśli otyłość w dorosłym życiu, a nie naturalną pulchność niemowlaka. Ja jestem przykładem, że tuczenie dziecka może mieć skutki na całe życie. Niestety jeszcze pokutuje w narodzie przekonanie, że dziecko grube to znaczy zadbane.Nie ma to związku z postem Beaty, która zaznaczyła, że Ala nie jest pulchnym dzieckiem. A lekarka zachowała się po prostu grubiańsko.
          • Gość: Gruszka Re: absurdy-pediatra IP: *.* 04.06.01, 13:50
            Agato, naprawdę nie wyglądasz na kogoś, kto był pulchnym dziecięciem :)
            • Gość: guest Re: absurdy-pediatra IP: *.* 11.06.01, 08:10
              Patrząc na zdjęcie podpisuję sie obiema rękamismile
              • Gość: guest Re: absurdy-pediatra IP: *.* 11.06.01, 08:24
                Och, dziewczyny, jesteście bardzo miłe, dziękuję wam za podtrzymanie mnie na duchu. Ale na nic to się nie zda. Już podjęłam trud odchudzania! Jestem obecnie w fazie, gdy bycie głodną sprawia mi satysfakcję (prosta droga do anoreksji :) )
    • Gość: guest Re: absurdy-pediatra IP: *.* 24.05.01, 09:38
      Ja miałam "uciechę" z ortopedą który ledwie moja córka wyszła z poduszki frejki stwierdził u niej tendencje do szpotawości kolan i z uciechą powiedział : niech się pani nie martwi wsadzi się w opatrunki gipsowe na dwa , trzy miesiące i będzie w tym gipsie biegać że hej. Zmieniliśmy ortopedę i z tą zmianą minęła tendencja do szpotawości, wizyta u pana doktora kosztowała kilka lat temu 100 zl( a zalecał powtórne wizyty bardzo często) więc myślę, że Marta po wyjściu z gipsu miała by np. tendencję do skoliozy :crazy:
    • Gość: guest Re: absurdy-pediatra IP: *.* 24.05.01, 14:23
      Mały miał 6 miesięcy, wizyta w związku z receptą na wit. D. Pani doktor małego "tak sobie obejrzała" i stwierdziła: ależ on podziębiony, na ten straszny katar profilaktycznie damy antybiotyk, bo się zapalenie oskrzeli rozwinie... Zdębiałam, poprosiłam o zaniechanie takiej profilaktyki u mojego dziecka. W efekcie mam przy nazwisku w rejestracji wpis:"nerwowa mama" i każda próba zarejestrowania się do lekarza w przychodni zaczyna się od pytania, czy przyjdę ja, czy mąż? Ładne?
    • Gość: guest Re: absurdy-pediatra IP: *.* 24.05.01, 22:50
      Chryste Panie jak to czytam to dochodze do wniosku ze napisze ksiazke o pediatrach Na pewno bylby to bestseller.Jestescie wspaniali lekarze!!!
      • Gość: guest Re: absurdy-pediatra IP: *.* 05.01.02, 18:58
        a DLACZEGO NIE STWORZYĆ LISTY PEDIATRÓW, GINEKOLOGÓW ITP U KTÓRYCH WIZYTA GROZI ŚMIERCIĄ,KALECTWEM LUB OBAZĄ I NERWAMI?JA NA SZCZĘŚCIE MAM WSPANIAŁYCH LEKARZY, ALE W CIĄŻY TRAFILAM NA PANIA DOKTÓR KTÓRA W TRZECIM MIESIĄCU KAZAŁA MI ZROBIĆ NIEPOTRZEBNE BADANIA, KTÓRYCH WYNIK ŁACIŃSKI BRZMIAŁ ABORTUS COSTAM.ZADZWONIŁAM DO PANI DOKTÓR A ONA ŻŁŁOWIESZCZYM TONEM POWIEDZIAŁA "NO NIE JEST DOBRZE"A ŻE BYŁ TO PIĄTEK KAZAŁA PRZYJŚĆ W PONIEDZIAŁEK.NIE MUSZĘ CHYBA TŁUMACZYĆ ŻE PRZEZ CAŁY WEEKEND CZUŁAM SIE JAKBYM MIAŁA W BBRZUCHU MARTWE DZIECKO...ZMIENIŁAM LEKARZA, A TEN NA WSTĘPIE PODARŁ WYNIKI BADAŃ.MÓJ SYN MA TRZY MIESIĄCE I JEST OKAZEM ZDROWIA. POZDRAWIAM.
    • Gość: guest Re: absurdy-pediatra IP: *.* 26.05.01, 17:13
      Wiecie co, jak tak czytam wasze posty to mi na przemian głupio, smutno i wstyd. Nie wątpię w ich prawdziwość, bo przecież nie pisałybyście czegoś czego same nie zaznałyście w kontaktach ze służbą zdrowia, więc ich prawdziwość nie podlega dyskusji. A więc. Smutno mi, że żadna z was, sądząc po listach nigdy nie zaznała niczego dobrego od lekarzy. Że trafiałyście na samych debili, kretynów i idiotów, chamów i prostaków. Że wasze dzieci i wy same jedynie własnej przytomności umysłu zawdzięczacie zdrowie i życie. Wstyd mi, że ci, którzy z racji codziennej pracy z chorymi popełniają grzechy zaniedbania, nieuctwa, niedelikatności w obejściu z chorymi lub ich mamami. Głupio mi że rzadko kto pamięta, że lekarz też człowiek i wchodzi do tego zawodu (podobnie jak wszyscy inni z tym co ma. Cham będzie chamskim lekarzem, nauczycielem, urzędnikiem. Dysponujący głupawym poczuciem humoru będzie je prezentował w szpitalu, biurze i w taksówce. I tak dalej. Startując do takiego czy innego zawodu oprócz woli wewnętrznej zwanej szumnie powołaniem nie wypełnia się żadnych testów, które kwalifikowałyby lub dyskwalifikowałyby klienta ze wzgl. na cechy charakteru, temperamentu czy jeszcze co tam.Jest jeszcze coś. Nikt z nas lekarzy nie jest wszechwiedzącą wiedźmą Ple-Ple, choć niektórzy sprawiają takie wrażenie. Pracuje się z wielką niewiadomą którą jest człowiek, a jak mówił mój profesor od etyki jeśli ktoś traktuje ten zawód poważnie, to medycyna szybko nauczy go pokory, tym bardziej że akurat tutaj nie można liczyć na to, że dwa plus dwa to zawsze cztery. Czasem wychodzi zero, a czasem jeden z kawałkiem.Nie chcę żeby któraś z was odniosła wrażenie, że bronię tych, którzy was skrzywdzili, bo tak mi każe solidarność zawodowa. Moim zdaniem nic nie usprawiedliwia nieuctwa, chamstwa, niedelikatności, głupich tekstów, odbierania nadziei. Po prostu ja znam tą sytuację z obu stron i trochę inaczej na to patrzę.
      • Gość: guest Re: absurdy-pediatra IP: *.* 26.05.01, 17:46
        Masz rację lekarz to zawód jak każdy inny (no oczywiście dużo bardziej odpowiedzialny i trudniejszy). Tylko jak pójdziemy do urzędu skarbowego i pani nas wkurzy to szybko o tym zapominamy, a jak zostaniemy źle potraktowani przez lekarza szczególnie od którego chcemy by pomógł naszemu dziecku to to w jakis sposób boli a częto kosztuje przepłakaną noc. I to na pewno nie jest tak, że nic dobrego nie doznaliśmy od lekarzy, pewnie gdyby ktoś rzucił post "cudowny pediatra" to było by bardzo duży odzew. pozdrowienia
      • Gość: guest Re: absurdy-pediatra IP: *.* 26.05.01, 20:47
        Reszko, jasne, że lekarze są różni. Po wielu perypetiach udało mi się znaleźć Panią Doktor, której ufam niemal bezgranicznie. Jej rady pokrywają się z moimi pomysłami (przyznaję, że przychodzę na wizytę nieźle przygotowana, choć nie próbuję narzucić lekarzowi swego zdania). Poza tym ma cierpliwość do mojej córeczki, której nic nie jest w stanie przekonać do celowości badań lekarskich. Byłyśmy wczoraj: ponieważ mała się wykrzywiła na samą myśl o badaniu, to Pani zbadała najpierw pluszowego pieska, wciągnęła w to Marysię i nie wiedzieć kiedy obejrzała sobie dokładnie malutką. Poza tym, co ważne, nasza pediatra umie się przyznać, że czegoś nie wie-np. gdy pytam o nową maść, którą gdzieś zobaczyłam. Ale jeśli już, to następnym razem umie o niej wszystko powiedzieć. Niestety wciąż trafiają się lekarze, którzy wydają te same zalecenia od 20 lat, nie zważając na upływ czasu i postepy wiedzy. Którzy traktują nasze dzieci jak bezmyślne tłumoczki. To boli bardziej niż awantura w sklepie spożywczym: bądź co bądź, maluch to coś więcej niż przterminowany serek. Lepiej się z tego pośmiać, to dobrze robi. Zresztą to nie dotyczy tylko lekarzy...Ja do dziś się śmieję, gdy wspominam szczegółowy raport z wizyty pielęgniarki środowiskowej po porodzie (obejrzalam go przy przenoszeniu karty dziecka). Czego tam nie było: ilość pokoi w moim mieszkaniu, opis warunków życia małej, wygląd jej skóry ("gładka i zdrowa" - mała od urodzenia pokryta była wysypką!). Problem w tym, że pani nigdy do nas nie dotarła! Zadzwoniła kiedyś i stwierdziła: "Państwo mają wykształcenie, to wiedzą, jak sobie radzić". A Ciebie, Reszko, pozdrawiam serdecznie.
      • Gość: guest Re: absurdy-pediatra IP: *.* 26.05.01, 21:35
        To ja odpowiem Reszce. Kiedy miałam 6 lat pewien lekarz przez wiele godzin operował moją głowę - pęknięcie trepanacja czaszki, krwiak itd. Dzięki niemu żyję, mam moją Julię i rozmawiam tu z wami. No. Ale także dzięki mojej mamie, pielęgniarce zresztą, która dopilnowała, że ta operacja natychmiast się odbyła. Ale narzekałyśmy tak okropnie, bo akurat taki był temat. Wiadomo, że w każdym zawodzie ludzie są różni.
      • Gość: guest Re: absurdy-pediatra IP: *.* 06.06.01, 08:49
        Reszko, ja rozumiem,ze lekarz tez czlowiek i nie jest nieomylny ale w takim razie jak to jest,ze polscy lekarze i sluzba zdrowia jest az tak bardzo w tyle i to nie tylko z wiedza medyczna ale i z podejsciem do pacjenta?Nie twierdze,ze tu gdzie mieszkam nie zdarzaja sie bledy ale nigdy i powtarzam nigdy nie spotkalam sie z chamstwem i grubianstwem. Nie slyszalam tego typu relacji od znajomych mi mam. Nie czyta sie o tym w magazynach dla mam a jesli ktos o czyms takim wspomni to jest przypadek jeden na tysiac. Pewnie ,ze sa zwyrodnialcy typu tego faceta,ktory zamordowl kilkanascie pacjentek ale ja pamietam i podobne zwyrodnienia w moim bylym rejonowym szpitalu w Polsce z tym,ze na dodatek na oddziale dzieciecym. Wiem o tym z pierwszej reki bo moj tato tam swego czasu pracowal i zwolnil sie bo nie mogl na to patrzec a pan ordynator skonczyl w wiezieniu.Nie w tym rzecz. Chodzi raczej o codzienne podejscie, obejscie z pacjentem. Lekarz to czlowiek ale jego zawod to naprawde nie to samo co zawod prawnika czy taksowkarza. Pytanie-dlaczego jest taaaaaaaaaka roznica. Ja urodzilam czworo dzieci w trzech roznych szpitalach i za kazdym razem mam wspaniale wspomnienia. Traktowano mnie z ogromnym wyczuciem i uczuciem, taktownie, bez absurdalnych wpadek.Tutaj sluzba zdrowia tez nie jest wspaniale wynagradzana i wiele poloznych pracyje jako wolontariuszki. Faktem jest,ze prawdopodobnie wiekszosc z nich to mamy ,ktore juz odchowaly swoje pociechy(nie jedna a kilka) i z praktyki raczej niz z teorii wiedza co to jest ciaza i porod.Jest tez mniej chyba panow ginekologow co rowniez pochwalam bo moim zdaniem facet w tym zawodzie to wielka pomylka.Mniejsza o to. Zasanawiam sie co nas-Polakow tak bardzo rozni o tych ludzi. Daleka jestem od idealizowania Anglikow ale zarazem zadaje sobie caly czas to samo pytanie. Jak to jest? Czyzby chamstwo bylo sposcizna komunizmu?Moja kolezanka mieszkajaca w Niemczech ma porownanie porodu w Polsce i 2 w Niemczech. To bez porownania i to nie tyle od strony medycznej co ludzkiej. Spotyka tez czasem polskie polozneprzyjezdzajace do Niemiec i szukajace tam pracy w szpitalu. Polozna tam podobnie jak tutaj robi wszystko ( z obowiazkami salowej wlacznie). I co panie robia???Oczywiscie narzekaja jak dzikie az w koncu rzucaja wszystko chyba,ze zejda z piedestalu i zawina rekawy.Jakkolwiek jestem w stanie przyjac Twoje wyjasnienie dotyczace omylnosci sluzby zdrowia to nie rozumiem skad ta przeogromna roznica? Czyzby czlowiek stawal sie czlowiekiem jedynie na widok obcej waluty a jesli mu placa w zlotowkach to nie ma takiego obowiazku? Przepraszam jesli troche uogolniam. Nie przecze,ze sa i dobrzy lekarze. Chocby ta pani bakteriolog,ktora rozwiazala problem mojej siostry . Niestety byla to wizyta prywatna wiec i w tym przypadku trudno powiedziec...mniejsza o to.Przynajmniej okazala sie kompetentna.Nie zrazaj sie,ze pod tym tematem sa tylko krytyczne odpowiedzi. Temat do tego zobowiazuje. Gdyby ktos zaproponowal inny typu: "ci wspaniali pediatrzy" napewno pojawilyby sie mamy chwalace ulubiona,sprawdzona i godna zaufania pania doktor.Przyznam szczerze,ze wracajac pamiecia do mojego zycia w ojczyznie nasuwa mi sie moze jedna taka pani ale i ona w obejsciu byla bardzo chlodna.Coz,przynajmniej miala wiedze i mozna bylo jej ufac.Nie wiem jak to teraz wyglada w Polsce. Dochodza mnie tylko sluchy i wtedy wlos mi sie jezy. Moja siostra byla na skraju depresji `dzieki` perypetiom z pania doktor(pediatra) w przychodni. Za kazdym razem gdy rozmawialam z nia przez telefon ryczala przez pol godziny bo lekarka znowu jej rzucila jakis ochlap bez wyjasnienia albo robila jej wode z mozgu.Po porodzie np miala zalozone szwy na krocze i nikt jej nie wspomnial o tym,ze moze brac paracetamol na zlagodzenie bolu. Powiedziano jedynie-BOLI BO MUSI!!!!!Pytam :dlaczego???? Czyzby nikt o tym nie wiedzial? A jesli wiedzial to czy to wykraczalo poza liste obowiazkow????Dziewczyna nie wziela nic bo sie bala,ze moze dziecku zaszkodzic. W koncy poraz pierwszy jest mama i nie wie co jest w porzadku a co nie. Po mojej namowie wziela i mogla w koncu zyc.Nie do wiary- ja tez mialam epizjotomie przy pierwszym porodzie i jakos nie przypominam sobie aby mi to sprawialo klopot. Paracetamol swietnie zalatwil sprawe..Wybacz za te zale. Wiem,ze mnie osobiscie to nie dotyka ale jakos nie moge przejsc nad tym do porzadku dziennego.Co stanowi te roznice?Mozliwe,ze tutejsi lekarze bardziej sie licza ze slowami i czynami bo gdyby np okazali sie grubianscy czy zranili czyjes uczucia(nie mowiac juz o bledach natury medycznej) bez gadania zostaliby zwolnieni i jeszcze obciazeni rekompensata pieniezna na rzecz pacjenta. Jest to bardzo szybko wcielane w zycie prawo i ,jak widac, skuteczne.Tyle mojego madrzenia sie a teraz juz zmykam.Mam tylko nadzieje,ze predzej czy pozniej znajdzie sie jakies rozwiazania. Moze na zasadzie porownania cos wymyslimy.PozdrowieniaBogusia
        • Gość: guest Re: absurdy-pediatra IP: *.* 06.06.01, 09:01
          Bogusia napisała:> Jest tez mniej chyba panow ginekologow co rowniez pochwalam bo moim zdaniem facet w tym zawodzie to wielka pomylka.Akurat z tym się nie mogę zgodzić i na pewno nie świadczy to o jakości służby zdrowia w Polsce. Jest naprawdę wiele kobiet, które preferują mężczyzn-ginekologów, ja na przykład z kobietami pracującymi w tym zawodzie miałam same przykre doświadczenia, to jakim jest się lekarzem, nie zależy od płci człowieka, pozdrawiam Aleksandra
        • Gość: guest Re: absurdy-pediatra IP: *.* 06.06.01, 09:12
          Bogusiu w szpitalach (dwóch różnych) w których rodziłam swoje dzieci bez żadnego problemu można było dostać środek przeciwbólowy paracetamol, a kiedy to nie pomogało mocniejszy środek, przy którym nie było przeciwwskazań do karmienia. Pielęgniarka sama z siebie powiedziała, że jeśli którąś panią boli to ma mówić, bo po co cierpieć, a nie były to jakieś super szpitale. A poza tym to myślę, że ginekolodzy-mężczyźni mogliby się poczuć urażeni twoim postem jest naprawdę wielu wspaniałych facetów w tej profesji.pozdrawiam, Jolka
        • Gość: guest Re: absurdy- pytanko IP: *.* 06.06.01, 15:54
          Czy epizjotomia to nacięcie krocza ? Nie znam tego słowa...
          • Gość: guest Re: absurdy- pytanko IP: *.* 07.06.01, 07:31
            Tak, to medyczna nazwa nacięcia krocza.
        • Gość: guest Re: absurdy-pediatra do Bogusi IP: *.* 07.06.01, 10:14
          Miałam napisać długi post w odpowiedzi na Twój.Ale napiszę krótko to bardzo smutne co napisałaś i na szczęście nie do końca prawdziwe. Przykro że dostrzegasz polskich lekarzy jako tych, którzy są do tyłu z wiedzą i że spotkałaś tylko jednego kompetentnego lekarza a i on do końca nie był w porządku. Pewnie i tak nie uwierzysz ale w Polsce naprawdę jest wielu dobrych, ciepłych i kompetentnych lekarzy i to nie tylko w prywatnych ośrodkach i gabinetach. pozdrawiam Ola
          • Gość: guest Re: absurdy-pediatra do Bogusi IP: *.* 07.06.01, 10:22
            A opnie na temat brytyjskiej służby zdrowia są bardzo różne. Mój znajomy Anglik wyraża się o niej zawsze bardzo niepochlebnie. Co więcej bezskutecznie leczył się dłuższy czas u siebie, a pomogli mu dopiero polscy lekarze... Więc bywa różnie. Pozdrowienia :)
            • Gość: guest Re: absurdy-pediatra do Bogusi IP: *.* 07.06.01, 10:41
              Żeby nie być gołosłownym to na forum mamy przykład polskiego lekarza, który raczej nie jest do tyłu z wiedzą i jak wynika z jej postów jest osobą ciepłą (no chyba że zrzuca skórę w gabinecie ;)) a Reszka nie jest chyba jedynym takim lekarzem w Polsce bo ja sam do złotej listy lekarzy mogę dorzucić położnika mojej żony (mężczyznę tak,tak) i pediatrę mojej córci, pozdrawiam Mikołaj tata 6-miesięcznej Oli
            • Gość: guest Re: absurdy-pediatra do Bogusi IP: *.* 08.06.01, 08:51
              Marta, mama Marysi napisała/ł:> A opnie na temat brytyjskiej służby zdrowia są bardzo różne. Mój znajomy Anglik wyraża się o niej zawsze bardzo niepochlebnie. Co więcej bezskutecznie leczył się dłuższy czas u siebie, a pomogli mu dopiero polscy lekarze... Więc bywa różnie. Pozdrowienia :)Zdarza sie. Czemu nie. I cale szczescie.:)Bogusia
          • Gość: guest Re: absurdy-pediatra do Bogusi IP: *.* 07.06.01, 11:02
            Bogusiu,mieszkam we Francji a naszego Nielsa leczy ... lekarka w Polsce. Mam super lekarke ogola wyspecjalizowana w homeopatii i zawsze gdy mam problem do niej dzwonie. Tutaj odwiedzilam juz chyba wszystkich pediatrow jacy sa w naszym miescie i nie chodzimy ostatecznie do zadnego! I jeszcze cos. W wieku 6 miesiecy nasz maly zalapal bardzo brzydka infekcje i musial przebywac przez 2 tyg. w szpitalu.Po 2 dniach pobytu stwierdzilam, ze albo zmienimy szpital, albo ja do wariatkowa! Tekturowe sciany, dzieciaki n nocy sie budzily nawzajem, podejscie pielegniarek ... a zreszta co bede opowiadac, az mnie ciarki przechodza jak sobie wspomne! Maz skontaktowal sie ze szpitalemw miescie swoich rodzicow i wtedy rzeczywiscie przejechalismy nie 100km a 50 lat do przodu.Tak wiec to chyba nie od kraju zalezy, tylko od szczescia gdzie sie trafi i do kogo!
            • Gość: guest Re: absurdy-pediatra do Bogusi IP: *.* 07.06.01, 22:08
              Zaraz, zaraz..oczywiscie ciesze sie,ze macie jakies pozytywne doswiadczenia z polska sluzba zdrowia-moje niestety nie wygladaja tak kolorowo a i historie jakie do mnie docieraja wcale nie ubarwiaja tego obrazka. Z drugiej strony ,jak zaznaczylam, daleko mi do idealizowania sytuacji tutaj ale jednoczesnie moze to moje szczescie a moze nie-faktem jest,ze widze ogromna przepasc. Powtarzam sa to moje doswiadczenia a poniewaz temat dotyczy absurdow lekarskich no to mam prawo sobie odreagowacwink Gdyby ktos zapaczatkowal temat `ci wspaniali pediatrzy` czy cos takiego z pewnoscia posty mialyby inna tresc i pewnie podbudowaloby to i moje morale.Oczywiscie wszystko zalezy od dobrej woli i nie przecze,ze istnieja polscy lekarze ,ktorzy robia cos dla pacjenta nie tyle z obowiazku co idac za glosem serca (nawet jesli wykracza to poza ich obowiazki). Faktem jest,ze w moim przypadku takich zachowan doswiadczylam w mojej przybranej ojczyznie, w Polsce niestety nie.Podam przyklad pewnego razu zadzwonilam do przychodni aby odwolac wizyte. Recepcjonistka przyjela wiadomosc i myslalam,ze to koniec. Pol godziny pozniej dzwonek u drzwi. Polozna przyjechala aby sprawdzic czy wszystko w porzadku. Moja bratowa (bedaca u nas z wizyta) omal nie zemdlala z wrazenia ;-) Nie zawsze mialo to miejsce ale kilka razy (lekarka, polozna).Mysle,ze kontakt z pacjentem jest tu o wiele bardziej osobisty.Zgadzam sie,ze nigdzie nie jest idealnie. Nie wiem jak to wyglada we Francji. W USA ponoc tez nie jest kolorowo i na dodatek maja tam jakis system ubezpieczen.Mniejsza o to. Mowie tu o glownie wlasnych doswiadczeniach i z mojego punktu widzenia tak to wlasnie wyglada.Z kolei jesli chodzi o stomatologow zdecydowanie moje wspomnienia z Polski goruja nad tutejszymi. Tu znowu nie wiem ile sie zmienilo w Polsce ale mam nadzieje,ze tylko na lepsze.Co do panow - ginekologow...to nie tylko moja opinia choc na szczescie mam prawo wyboru z z pewnoscia mezczyzny bym nie wybrala.A wracajac do tematu-opieram sie na wynikach sadazu- kobiety(w UK) zdecydownie preferuja jednak pania -ginekolog: czuja sie bezpieczniejsze,mniej skrepowane, bardziej im ufaja no i maja lepsze doswiadczenia.Przy czym to zaufanie rosnie wraz z osobistymi doswiadczeniami lekarki w temacie ciaza i porod.Dochodza tu jeszcze udowodnione przypadki ginekologow perwertow, ktore niestety nie oslawily tego zawodu.W zwiazku z tym istnieje nowy przepis -a mianowicie pacjentka ma prawo poproszenia o osobe trzecia podczas badania lub wogole wyboru kobiety-ginekolog ( a taki przepis oczywiscie wzbudza dodatkowe pytania w glowie pacjentki-no bo skoro jest cos takiego to musi byc powod do niepokoju).Nikt tu nie uwaza czegos takiego za `obraze majestatu` czy dyskryminacje tym bardziej,ze np wiele kobiet to np Hinduski, ktore z uwagi na swe przekonania nie zgodzily by sie na obecnosc mezczyzny przy badaniu czy porodzie.Lekarz czy nie, w koncu to mezczyzna ,a ze nie jest wolny od porzadania ,o tym swiadcza przypadki gwaltow dokonanych w gabinetach lekarskich.Zreszta nawet w przypadku normalnej wizyty kobiety raczej wybieraja lekarke a panowie - pana doktora.A swoja droga...kiedys poruszano ten temat w jednej audycji...otoz zastanawiano sie coz to tak ciagnie panow do zawodu lekarza-ginekologa( bo swego czasu nawet stanowili liczeba wiekszosc). Coz opinie byly roznesmile Ciekawa jestem co Wy na to? Nowy temat do dyskusji ?Pozdrawiam cieplutko.Bogusia
              • Gość: guest Re: absurdy-pediatra do Bogusi IP: *.* 08.06.01, 09:24
                Bogusia napisała/ł:W USA ponoc tez nie jest kolorowo i na dodatek maja tam jakis system ubezpieczen.Mam pewne porównanie, bo część ciąży spędziłam w USA. Jeśli chodzi o ten system ubezpieczeń, to faktycznie była to dla mnie zmora. Oczywiście byłam ubezpieczona, ale aby się połapać, co wchodzi w zakres ubezpieczenia, za co muszę dopłacać część, a za co całość, i wybrać najkorzystniejszy wariant, musiałam przestudiować grubą księgę. Każda rejestracja u lekarza zaczynała się nie od tego co mi dolega, ale jaki jest mój numer ubezpieczenia, przy pierwszej wizycie to wogóle godzinka schodzi na wypełnianiu steku formularzy, a potem i tak są problemy, bo wysyłają rachunki nie tam gdzie trzeba i człowiek się musi o wszystko wykłócać. To są jednak sprawy administracyjne, i w Polsce zaczyna już być podobnie, z tymi kasami chorych.Jeśli zaś chodzi o samych lekarzy, to bez porównania lepszy kontakt z pacjentem, życzliwość i zaangażowanie emocjonalne mają lekarze amerykańscy, przynajmniej ta moja lekarka. W gabinecie mogłam siedzieć ile chciałam i zapytać o wszystko, zawsze uśmiech, cierpliwość, szczegółowe wyjaśnienia, delikatność. Tutaj natomiast ciąże prowadziła mi naprawdę kompetentna i mądra specjalistka z tytułami - co z tego, skoro na każde pytanie słyszałam "o tym to można by całą książkę napisać" - no więc pozostawało mi tylko szukanie w książkach. Dodam, że przychodnia prywatna. > Z kolei jesli chodzi o stomatologow zdecydowanie moje wspomnienia z Polski goruja nad tutejszymi. Tutaj się chyba zgodzę. Nie mam wprawdzie osobistych doświadczeń, ale słyszałam mrożące krew w żyłach opowieści o wyrywaniu zdrowych zębów. Inna sprawa, że chyba nigdzie na zachodzie nie panuje taka próchnica, jak w Polsce, więc dentyści są mniej doświadczeni.
              • Gość: guest Re: absurdy-pediatra do Bogusi IP: *.* 08.06.01, 13:48
                A propos tego że panie wybierają lekarkę a panowie lekarza to zapytałam kiedyś męża co on myśli o tym że chodzę do ginekologa mężczyzny w końcu obcy facet itp.itd i wiesz co mi odpowiedział że mnie rozumie że sam gdyby miał iść do androloga wybrałby kobietę bo krępował by się iść do innego mężczyzny. A co do sondaży to inny kraj inna mentalność nie porównujmy. Jak wynika z tematu obok kobiety w Polsce mają troche inne zdanie, pozdrawiam
                • Gość: guest Re: absurdy-pediatra do Bogusi IP: *.* 08.06.01, 23:10
                  martyna napisała/ł:> A propos tego że panie wybierają lekarkę a panowie lekarza to zapytałam kiedyś męża co on myśli o tym że chodzę do ginekologa mężczyzny w końcu obcy facet itp.itd i wiesz co mi odpowiedział że mnie rozumie __________________________________________________Jak zwykle to rzecz gustu. Ja wlasnie kocham mojego meza za to,ze mysli inaczej i ma przeciwna opinie na ten temat :)PozdrawiamBogusia
          • Gość: guest Re: absurdy-pediatra do Bogusi IP: *.* 08.06.01, 09:18
            Olu,Bardzo chcialabym tak to widziec i nie watpie,ze gdzies tam sa i Ci dobrzy lekarze. Jednak w wiekszosci fakty mowia za siebie. Mowie o prawdopodobienstwie raczej niz wyjatkach. A na dodatek widze jak to wyglada pod wieloma wzgledami z ta kompetencja. Podczas gdy gdzie indziej stosuje sie pewne rzeczy bardzo ostroznie, w Polsce niestety czesto jest to rutyna(nacinanie krocza-potrzebne czy nie-tego bez pytania by tutaj nie zrobili a tym bardziej bez potrzeby-gdyby to mialo miejsce kobieta ma prawo oskarzyc ich o samowole i wyplacone jej zostanie odszkodowanie) Inne rzeczy jak nagminne stosowanie oksydocyny(pis??0), ktora wiadomo(?),ze nie zawsze jest potrzebna pomijajac juz ryzyko zw z jej uzyciem. Rowniez przypadki gdy lekarz rzuca sie rodzacej na brzuch `wyciskajac` dzidziusia. Przepraszam ale gdy o tym wspomnialam mojej poloznej wlos jej sie zjezyl i mowitongue_outrzeciez to niebezpieczne(sa inne metody jakie mozna zastosowac w przypadku potrzeby szybkiej interwencji (o ile takowa jest koniecznewink. Nie wspomne juz o tym,ze dla mnie-laika to tez nie wyglada na normalne i bezpieczne.Do tego dochodzi faszerowanie antybiotykami przy kazdej okazji ( zdecydowanie szybciej je sie przepisuje niz tutaj ).Natomiast takie rzeczy jak obecnosc ojca przy porodzie jest jeszcze przez wielu lekarzy kwestionowana(ze wogole jakikolwiek lekarz moze w tym temacie okreslic to jako `wnoszeniem syfu z ulicy` to niestety swiadczy nienajlepiej. Dochodza jeszcze inne mniejsze i wieksze sprawy typu ryzyko zwiazane z pigulka antykoncepcyjna(nowotwory) , szczepionka MMR, dieta przyszlej mamy itp-jednym slowem rzeczy,ktore gdzie indziej sa oczywiste i rutynowe w naszym kraju niestety nadal sa malo lub wogole nie znane. No i zwykla zyczliwosc na codzien. To,ze "trafia" sie na taktownego, zyczliwego lekarza, raczej niz po prostu uznaje sie to za fakt oczywisty to niestety jest smutne.Tyle moich wypocin. Pozdrawiam cieplo.Bogusia
            • Gość: guest Re: absurdy-pediatra do Bogusi IP: *.* 08.06.01, 09:46
              Szanuje Twoje zdanie ale chyba trochę uogólniasz, spójrz na posty "ginekolog-sadysta", brrr co za tytuł, widzisz jest inaczej niż pisałaś . A poza tym lekarze mordercy, gwałty w gabinetach ginekologicznych to przypadki tak ekstremalne że nie powiny służyć w ocenianiu służby zdrowia. Dodam jeszcze, że w Polsce obecnie można sobie wybrać lekarza więc wystarczy dobrze wybrać i nie musimy martwić się na kogo trafimy , pozdrowieniaP.S. ja nie miałam nacinanego krocza w normalnym szpitalu
              • Gość: guest Re: absurdy-pediatra do Bogusi IP: *.* 08.06.01, 22:50
                OLA napisała/ł:> Szanuje Twoje zdanie ale chyba trochę uogólniasz, spójrz na posty "ginekolog-sadysta", brrr co za tytuł, Olu,to nie ja wybieralam ten tytul. Poza tym podsuwajac watek mialam na mysli nieco inne spojrzenie a mianowicie kwestie moralna...ale mniejsza o to. Moze to znowu tylko moj punkt widzenia wiec nie bede nikomu robic wody z mozgu.Bogusia
              • Gość: guest Re: absurdy-pediatra do Bogusi IP: *.* 09.06.01, 09:04
                OLA napisała/ł:> P.S. ja nie miałam nacinanego krocza w normalnym szpitaluNiewatpliwie mozesz uwazac sie za szczesliwa. To jeszcze jeden dowod na to,ze czasem nie trzeba ciac prawda? Nie mowie tu jednak o wyjatkach ale o fakcie,ze nadal istnieje cos takiego jak nacinanie bez potrzeby i nikt z tym nie robi porzadku [nie ma na to prawa, czy nawet zakazu praktykowania czegos takiego -a moze jest tyle,ze rodzace o tym nie wiedza ,co?) A co z tymi kobietami,ktore niepotrzebnie ciachnieto? Moze warto by bylo spojrzec nieco dalej i rowniez o nich pomyslec? Nie wspomne juz o innych praktykach typu wygalanie czy lewatywa.Mowie o rzeczach ,ktore jak sie okazuje nie sa konieczne i gdzie indziej sie ich kobiecie oszczedza w takiej chwili.Pozdrawiam cieploBogusia
                • Gość: guest Re: absurdy-pediatra do Bogusi IP: *.* 09.06.01, 17:18
                  właśnie byłam na stronie www.gazeta.pl na forum zdrowie ( temat czarna lista lekarzy) tam ktoś mieszkający w Wielkiej Brytanii opisał tamtejszą służbę zdrowia jako beznadziejną a teraz na edziecku spotkałam się z zupełnie odmiennym zdaniem , no cóż może ile osób tyle zdań, pozdrawiam
                  • Gość: guest Re: absurdy-pediatra do Bogusi IP: *.* 09.06.01, 19:21
                    Nie przecze,ze bledy sie zdarzaja ale tu nie chodzi o pojedyncze osady a o ogolnie panujaca opinie. Ta bynajmniej daleka jest od okreslenia `beznadziejna`. Mozliwe,ze ten ktos nie ma zielonego pojecia jak to moze wygladac w naprawde beznadziejnym wydaniu. Anglicy tez na wiele rzeczy narzekaja ale gdyby trafili gorzej to ciekawe co by powiedzieli. Ja mam akurat porownanie i znam kilka innych osob,ktore rowniez je maja. Niektore, przeszly przez ciaze w Polsce i pozniej przez kolejna w innym kraju (wiekszosc w Anglii). Zreszta co mi tam. Jesli ktos naprawde uwaza,ze polska sluzba zdrowia nie ma juz nic do ulepszenia i jest calkowicie zadowolony z oferowanej opieki to w takim razie na zdrowie. Chyle czolo i zycze szczescia ;-).BogusiaBogusia
                    • Gość: guest Re: absurdy-pediatra do Bogusi IP: *.* 09.06.01, 19:33
                      rozumiem, że to ironiczne życzę szczęścia i sarkastyczna uwaga że w Polskiej służbie zdrowia nie ma już nic do zrobienia skierowane było do mnie a, ja tam w ogóle nie uwzględniłam swojego zdania.Po prostu zaciekawiło mnie że dwie osoby, Polacy, mający porównanie, mają tak odmienne zdanie ale cóż chyba niepotrzebnie się odezwałam :(
                      • Gość: guest Re: absurdy-pediatra /Danka IP: *.* 09.06.01, 22:00
                        Danusiu,Wybacz mi niedelikatnosc. Moze ja tez powinnam juz sie zamknac. To raczej to mialam na mysli niz Ciebie.Po prostu nie widze juz sensu ciagniecia tego tematu bo co i rusz to schodzi na boczny tor myslowy a ja tu nie mowie o pojedynczych opiniach a raczej o caloksztalcie i boli mnie bardzo gdy slysze drastyczne opowiesci innych matek(zwlaszcza matek bo nie ma nic gorszego niz martwienie sie o zdrowie wlasnego dziecka). Nie tylko od osob mi znajomych mieszkajacych w Polsce ale i tu na forum. Wiem, wiem .Nie wszyscy sa tacy zli i rzeczywiscie uogolniam ale tu chodzi o ludzi i to w jaki sposob sa traktowani. Samo narzekanie sobie nic nie zmieni ale spojrzenie prawdzie w oczy i zrobienie z tym porzadku ...coz, mozliwe,ze tak.Zgadzam sie z Reszka,ze czesto to pacjent jest niedoinformowany albo ma okreslone oczekiwania i dlatego mu cos nie odpowiada. Np chcial antybiotyk a go nie dostal. Tak bylo i w tutejszej sluzbie zdrowia.Dlatego teraz maja wywieszki o tresci: dlaczego lekarz nie przepisal antybiotyku z dlugasnym wyjasnieniem ze np przy katarku...bla,bla,bla........ Przynajmniej pacjenci wiedza,ze to nie widzimisie pana doktora a raczej ich dobrze pojety interes.a wracajac do roznych ocen-mam kolezanke-Polke-mieszkajaca tutaj ,ktora psioczyla ostatnio na to w jaki sposob jej zalozono szwy po porodzie. Otoz ,jak stwierdzila, cos jej tam spatraczyli bo :" krwawila z `tych szwow `ciecie krocza) juz piaty dzien. Jezyk zna slabo a na dodatek nie zabrala sie za samoedukacje wiec nie miala pojecia,ze krwawi sie nieco dluzej niz 5 dni.Zanim jej to naswietlilam zdarzyla juz obdzwonic pol rodziny i znajomych i obsmarowac biedna lekarke.Wlasciwie to bardzo latwo odroznic narzekanie uzasadnione od absurdalnego. A swoja droga...co wspomniana przez Ciebie osoba miala do zarzucenia tutejszej sluzbie zdrowia. Pytam z ciekawosci.Oj! Odechcialo mi sie klikac. W kazdym razie serdecznie przepraszam ,ze Cie urazilam.Pa,Bogusia
                        • Gość: guest Re: absurdy-pediatra /Danka IP: *.* 09.06.01, 22:13
                          w swoim pierwszym poście napisałam jaka to strona i jakie forum mam nadzieję,że wybaczysz mi że nie będę przepisywać co ta dziewczyna napisała ale już tak późno pozdrawiam :sleep: dobranoc
            • Gość: guest Re: absurdy-pediatra do Bogusi IP: *.* 09.06.01, 21:47
              Bogusia napisała/ł:> > Natomiast takie rzeczy jak obecnosc ojca przy porodzie jest jeszcze przez wielu lekarzy kwestionowana(ze wogole jakikolwiek lekarz moze w tym temacie okreslic to jako> `wnoszeniem syfu z ulicy` to niestety swiadczy nienajlepiej. na emama jest taki temat "ojciec nie przy porodzie" wypowiedzi dziewczyn świadczą raczej o tym że na kobiety, które chcą rodzić bez mężów personel szpitala patrzy jak na ufoludkipozdrawiam Jolanda
    • Gość: guest Re: absurdy-pediatra IP: *.* 27.05.01, 21:17
      Marto,myślę, że gdybyś była pacjentką w przychodni gdzie pracuję to nasza współpraca układałaby się znakomicie. Lubię pracować z pacjentami wymagającymi ode mnie poczytania w książkach i czasopismach, poszukania w medline. Niestety, większość ludzi - mogę to powiedzieć bez naruszania tajemnicy lekarskiej- jest biernymi obiektami procesu leczenia, a właściwie farmakoterapii, bo już zrobienia dla samego siebie czegoś poza łyknięciem tabletki najczęściej nie można oczekiwać. Przy czym dodam, że tabletka powinna być jedna na wszystko, zażywana raz dziennie, tania i łatwa do przełknięcia. Może jestem za krótko po studiach, za krótko po specjalizacji, za dużo widziałam i nauczyłam się w krajach, gdzie medycynę i pacjentów traktuje się poważnie i gdzie pacjenci wiedzą czego chcą, współpracują ze swoim lekarzem i uczą się jak być zdrowym, a nie jak chorować. Może jeszcze za mało dostałam po nosie od swoich pacjentów (choć słyszałam np.komentarze w rodzaju pt. Głupia k...a, co ona mi tu wypisała, syrop za 12 zł., wygłoszony oczywiście poza drzwiami gabinetu, co nie dało mi szansy zapytać czy pacjent był niezadowolony że jestem głupia, czy że jestem córą Koryntu, czy że wypisałam mu syrop a nie tabletki, czy syrop był za tani czy za drogi, bo oczywiście w pokoju osoba ta gięła się w fałszywych ukłonach, co widać na kilometr,czego nie potrzebuję i nie będę potrzebować). Tak więc może jeszcze sporo we mnie młodzieńczych ideałów. I dlatego nie wszystko w tej dyskusji było dla mnie śmieszne, zwłaszcza że dotyczyło to dzieci.Mamy mają chyba cały czas pewien poziom niepokoju związany ze swoimi dziećmi, ktory to poziom rośnie, gdy z dzieckiem się COS dzieje. I wtedy każde słowo jest obracane wielokroć w każdą stronę, rozpatrywane i analizowane, wiem to po sobie.A z pediatrą to ostatnio sama mam na pieńku...
    • Gość: guest Re: absurdy-pediatra IP: *.* 27.05.01, 21:18
      Pozny wieczor. Moj miesieczny synek drze sie w nieboglosy a ja jestem pusta jak gwizdek. Mleka ani sladu. Dzwonie do lekarza. "Prosze kupic w aptece Nutramigen (Julek ma alergie pokarmowa), tylko ze to mleko jest na recepte wiec musi ja pani sobie jakos skombinowac"Oniemialam!!!!!!!! Jeszcze tego samego wieczora bylismy u nowej pani doktor ktora opiekuje sie Julkiem do dzis a ja nadal karmie piersia :)
    • Gość: guest Re: absurdy-pediatra IP: *.* 28.05.01, 08:43
      cześć ja tez miałam przygode z pediatrą , jak MIMI miał 2 lub 3 miesiace byliśmy na kontroli w Zdrowym dziecku i Pani doktor kazała mi go rozebrac i zostawic ? Michałek układał sie początkowo na lewą strone lekko wygiety na bok po ogledzinach wyzwała mnie co ja jestem za matka ,czy nie widzę że moje dziecko ma Porażenie mózgowe !!!!!!!wyobrażcie sobie mój szok . Oczywiscie jeszcze tego samego dnia poszlismy do specjalistów , którzy wykluczyli porażenie ale profilaktycznie ćwiczylismy ćwiczenia Vojty. Michaśia 3 latka mozecie zobaczyc na forum Zobaczcie pozdrawiam do tej Pani Doktor juz więcej nie poszłam
    • Gość: guest Re: absurdy-pediatra IP: *.* 28.05.01, 09:51
      moj znajomy mial niezle przezycie ze swoja 4 letnia corkapojechal do szpitalnej kliniki do chirurga dzieciecego bo jego corka miala dziwnego guza przy piersi lekarz obmacal guzka i prosto z mostu bez zadnego przygotowania ani rodzicow ani dziecka - poza tym bez zadnych dodatkowych badan powiedzial - pozostaje tylko pytanie czy jest zlosliwy czy nie, zona mojego znajomego o malo nie zemdlala, dziecko cale szczescie nie rozumialo jeszcze o co chodzi a moj znajomy gdyby go zopna nie powstrzymala trzasnal by mu piescia w twarz, natychmiast oczywiscie z tamtad wyszli poszli do innego lekarza i okazalo sie ze to nic groznego po prostu jakas naroszl spowodowana hormonami ktora niedlugo zniknela a mala jest zdrowa do teraz
      • Gość: guest Re: absurdy-pediatra- wyjaśnienie IP: *.* 28.05.01, 10:42
        To ja zaczęłam ten temat, może faktycznie pomysł był głupi, ale akurat kazano mi czekać na rozpatrzenie skierowania do chirurga 3 dni (mała miała podejrzenie złamania kości czaszki i musiała natychmiast mieć zrobione prześwietlenie)no i byłam "trochę" rozżalona . Na pewno nie chciałam urazić żadnego lekarza a jeśli tak się stało, no cóż ludzką rzeczą jest błądzić :hello:
        • Gość: guest Re: absurdy-pediatra- wyjaśnienie IP: *.* 28.05.01, 19:57
          Jolu, zapewniam cię że jako lekarza mnie np. nie uraziłaś. Nie wiem jak innych. Bo ja nie poczuwam się do ślepej obrony w imię fałszywie pojętej solidarności srodowiska, zresztą o tym pisałam. A jak działa urządzenie pt. Służba zdrowia to wiem chyba nawet lepiej od ciebie. I cholera mnie bierze, zwłaszcza tam gdzie chodzi o dzieci. Mam nadzieję, że z córeczką wszystko O.K.?
          • Gość: guest Re: absurdy-pediatra- wyjaśnienie IP: *.* 28.05.01, 20:23
            no to już mi lepiej, z małą wszystko w porządku, skończyło się tylko na krwiaku, nie wiem jakiej specjalności jesteś lekarzem ale zazdroszczę Twoim pacjentom bo pewnie nie muszą słuchać takich absurdów,pozdrawiam
            • Gość: guest Re: absurdy-pediatra- wyjaśnienie IP: *.* 28.05.01, 20:52
              Czy ja wiem...Może też w ich uszach moja gadka to czasem bredzenie chorego w malignie..
              • Gość: guest Re: absurdy-pediatra- wyjaśnienie IP: *.* 28.05.01, 20:57
                P.S. Choć się staram, na ogół...
                • Gość: guest Re: absurdy-pediatra- wyjaśnienie IP: *.* 28.05.01, 21:10
                  a ja i tak podziwiam lekarzy , (niedoścignione marzenie kury domowej), to naprawdę piękny zawód P.S.mój mąż nie może zrozumieć co fascynującego jest w "ostrym dyżurze" a ja go uwielbiam (serial nie męża tzn.męża też):hello:
    • Gość: guest Re: absurdy-pediatra IP: *.* 30.05.01, 07:39
      z moim Maksiem też mielismy mały problem, ja urodziałam się z dysplazją stawów biodrowych, 10 miesięcy w pieluszce-gipsie, bez siadania - gdyby nie upór moich rodziców pewnie bym dzis nie chodziła - bo w porę zmienili lekarza - oczywiscie pierwszy twierdził że jestem tłusciutkim okazem zdrowia. Kiedy urodził się Maks w szpitalu zrobiono mu badania i kazano isć za miesiąc do kontroli - bylismy- pan doktor otwierdził że wszystko jest ok i kazał przyjsć jak dziecko skończy 6 miesięcy - następna wizyta to szok, mały rozebrany czeka na badanie usg (kolejka do badania zarezerwowana 2 tygodnie wczesniej) a lekarz po zobaczeniu dziecka twierdzi że mieliśmy przyjść 3 miesiące temu bo dziecko ma koło roku ( nie zaglądał nawet do kartoteki czy książeczki zdrowia, nie spytał o wiek a nasz syn jest poprostu dość dużym maluchem )odmówił wykonani badania, dopiero po moich prośbach zbadał małego no i powiedział że dziecko jest zbyt doże, tu nie ma takiej głowicy do aparatu usg (w tym gabinecie bada się nie tylko dzieci - to jest jedyny aparat na całą przychodnię ) wręczył nam wizytówkę swojego prywatnego gabinetu i powiadomił nas że trzeba przyjść w ciągu 2 tygodni na 1 badanie a potem je powtarzać co miesiąc bo coś się mu nie podoba. Poszliśmy ale do innego lekarza, wszystko było i jest ok, a jak ten nowy lekarz usłyszał historię badań Maksa u pana doktora nr 1 nie wziął od nas złotówki - młody idealista - twierdził że wstyd mu za kolegę po fachu. Na szczęście to jest mój jedyny przypadek przykrych kontaktów ze służbą zdrowia. Rodziliśmy w jednym z nagrodzonych szpitali, ginekologa i pediatrę mamy w naszym ośrodku wspaniałych mam nadzieję że się to nie zmieni. Pozdrawiam wszystkie mamy i wspaniałych lekarzy.
      • Gość: guest Re: absurdy-pediatra a lekarz rodzinny IP: *.* 30.05.01, 10:46
        Każde potknięcie lekarza boli poniewaz dotyczy zdrowia naszego lub kogos z bliskiego, a jeżeli dotyczy dziecka, to boli szczególnie. Dlatego liste wpadek taka jak ta można mnożyć w nieskończoność. A jeszcze dłuższa byłaby ona z pewnością, gdyby dotyczyła lekarzy z tzw. specjalizacją z medycyny rodzinnej, a zajmujących się dziecmi, zwłaszca małymi. To jest dopiero absurd w obecnej służbie zdrowia! Co o tym myślicie? Co o tym myślisz Reszko? Ja osobiście przestrzegam wszystkich przed powierzeniem malucha lekarzowi rodzinnemu, który wcześniej nie zdobył specjalizacji z pediatrii - uważajcie dziewczyny, takich jest coraz więcej!
        • Gość: guest Re: absurdy-pediatra a lekarz rodzinny IP: *.* 30.05.01, 11:06
          no właśnie to dobry temat, czytałam kiedyś że w którymś z państw skandynawskich lekarze zajmują się kobietą w ciązy a później jej dzieckiem, ginekolog-pediatra, dla mnie laika trochę absurdalne i też jestem ciekawa opinii o lekarzach rodzinnych jak się sprawdzają w praktyce.Ja dla swoich dzieci wybrałam pediatrę z doświadczeniem klinicznym, pozdrawiam
          • Gość: guest Re: absurdy-pediatra a lekarz rodzinny IP: *.* 30.05.01, 12:51
            Mój synek jest pod opieką lekarza rodzinnego. Co prawda od jego urodzenia (13 mies.) mam wątpliwości, czy to wystarczy i zawsze staram się konsultować z jakimś pediatrą, jeśli mamy problem. Niestety, do tej pory nie spotkałam takiego, który wzbudziłby moje całkowite zaufanie. Chodzenie do kilku daje tylko tyle, że dziecko dostaje coraz to nową górę leków. Na szczęście Szymek jest raczej zdrowym dzieckiem. Coraz częściej myślę, że na takie choroby, jak katarek czy nawet zapalenie oskrzeli nasz lekarz rodzinny jest wystarczająco dobry. Wiem, że medycyna rodzinna bywa przedmiotem krytyki jako niewystarczająco szczegółowa, aby lekarz poznał do końca jakąkolwiek jej gałąź. Ja jednak dobrze się czuję u lekarza, który leczy całą moją rodzinę, pamięta synka i jego całą historię, nawet przez telefon nas kojarzy i chętnie udziela porad. Mam nadzieję, że się nie zawiodę.
            • Gość: guest Re: absurdy-pediatra a lekarz rodzinny od Reszki IP: *.* 30.05.01, 20:13
              Kochane kobity. Uśmiejecie się pewnie, ale ja mam właśnie specjalizację z medycyny rodzinnej :). Mam nadzieję że nie przeszkodzi wam to w przeczytaniu postu ode mnie, który pewnie wyjdzie jeszcze dłuższy niż zwykle. Bo med. rodzinna (MR) jest nie tylko moim zawodem i specjalizacją, ale też pasją. Po prostu nigdy nie chciałam być zabiegowcem, a nie mogąc wybrać między pediatrią a interną wybrałam tę spoecjalizację. I jako że widzę to z drugiej strony to nie ma dla mnie w MR niczego absurdalnego, nie więcej niż np. w neurochirurgii. Faktem jest że to w Polsce nie tylko nowość, ale też sposób wprowadzenia był dziwny, bo odgórny. W Holandii, np. (pewnie będę się często powoływać na Holandię bo to mój wzór), w Niemczech i paru innych miejscach MR wyewoluowała w sposób naturalny, w ciągu wieków, przez co jest traktowana normalnie, a co więcej tam pacjenci nie wyobrażają sobie, że może być inaczej (np. na moją propozycję pokazania dziecka pediatrze pani zareagowała strachem:To stan jest już taki poważny? Tam pediatrzy pracują przede wszystkim w szpitalach i centrach diagnostycznych wyższego stopnia). To było pierwsze. Po drugie. Sposób robienia tej specj. też u nas jest dziwny. Bo cały czas jeszcze funkcjonuje tzw. krótka ścieżka, tzn dla lekarzy którzy posiadają już jakąś pierwszą specj., najczęściej są to interniści i pediatrzy, ale trafiają się i chirurdzy i anestezjolodzy. Oni musieli MR zrobić bo tak im dyrektor ZOZ kazał. Szkolenie trwa pół roku, teraz chyba trochę dłużej. I Potem często jest tak, że internista bał się dzieci, a pediatra leczył dorosłych pediatrycznymi dawkami. Jeśli oczywiście pracowali jako LR, bo najczęściej w swojej specjalności, a kursy robili dla papieru. No, ale na pieczątce było LR. Ja robiłam tą specj. długą ścieżką, szkolenie trwało 3 lata, obecnie jeszcze dłużej. i nigdy nie miałam oporów przed zbadaniem dziecka w dowolnym wieku, dorosłgo, badaniem neurologicznym (z tego akurat rzadko korzystam), a nawet uczono mnie badania ginekologiczno-położniczego, z czego obecnie również rzadko korzystam, bo ginekolog jest lekarzem pierwszego kontaktu, ale nawet była taka bzdura, że poród odbierało się na zaliczenie (oczywiście w szpitalu)."Urodziłam" dziewczynkę. I róznych innych rzeczy, których na studiach nie uczą, np. technik rożmowy, zbierania wywiadów, negocjacji z pacjentem, róznych struktur rodziny, postępowania z pacjentem upierdliwym, agresywnym, dementywnym, i co tam jeszcze. I to mi się przydaje na co dzień. I tutaj też trafiali ludzie zupełnie przypadkowi, którzy robili MR bo wtedy były dość długo pozamykane inne specjalizacje, no a poza tym o pracę dla lekarza też niełatwo (tak, tak).Jak rozpoczynałam szkolenie to dopiero zaczynały powstawać praktyki LR oparte na takich zasadach jak za granicą, a ludzie się do nich zapisywali. Podziwiałam ich. Oni szli na jeszcze większe ryzyko niż my, lekarze. No bo niby oficjalnie się piało peany, że ach, ajk to yeraz będzie wspaniała opieka zdrowotna.A tak naprawdę to za kulisami "publicite" była, no nie najlepsza, oględnie mówiąc. Śmiano się że Lr to taki omnibus, co to gardło wyleczy, mózg zoperuje, auto naprawi. No i cząsto takie coś się wlecze dalej. Ci co tak mówili, a podejrzewam, że mówili ci, którzy bali się zmian, utraty pacjentów i ustalonego od dziesięcioleci porządku, nie mieli pojęcia co mówią. Mi podczas pobytu w Holandii przedstawiono definicję LR która mi się podoba. Otóż wg mojego opiekuna LR to nie wszechwiedzący omnibus, ale ktoś kto opiekuje się rodziną jako całością, w zdrowiu i w chorobie. Kto uczy pacjentów jak mają być zdrowi, poprzez próżne działania mające na celu promocję zdrowia i prewencję. Kto potrafi rozróżnić osobę zdrową od chorej, a jesli jest chora, to rozpoznaje czy umie ja wyleczyć (jako pracownik POZ najczęściej tak, bo czy się to komu podoba czy nie, większość ludzi podczas swojego życia nie będzie potrzebowała wąskospecjalistycznej opieki) a jeśli nie co ocenia za pomocą odpow. wytycznych zwanych standardami lub swojego doświadczenia, to przekazuje do ośrodków wyżej specjalizowanych. Kto gwarantuje pacjentom opiekę 24/7, obojętnie w jaki sposób to zrealizuje. Nie twierdzę że LR to ach i och, że przez fakt poukończaania przeróżnych szkoleń jest się lepszym. Średnia głupoty jest tu taka sama jak wśród pediatrów i innych.Fakt posiadania wykształcenia o niczym nie świadczy. Połowa wiedzy medycznej dezaktualizuje się w jakimś zastraszająco krótkim czasie, ja nie jestem długo w zawodzie, ale już widzę że leczę inaczej niż zaraz po studiach. Więc nie demonizowałabym. Teraz jest wolny wybór lekarza, co njczęściej daje się zrealizować, można leczyć się u pediatry, internisty, czy LR.Grunt, żeby rzadko i dobrze. No i żeby się z nim dogadywać, bo na nic tytuły przed nazwiskiem jak lekarz niekumaty. Debili, chamów, prostaków i nieuków(przynajmniej tych z POZ-ów ) omijać, sami się wykruszą, jak kasa chorych z nimi nie odnowi kontraktu. Mam nadzieję że wasze kompy się nie zagrzały na łączach, a wy nie umarłyście z nudów. Pozdrawiam was serdecznie i dużo zdrówka życzę, bo dobry pacjent to zdrowy pacjent :)
              • Gość: guest Re: absurdy-pediatra a lekarz rodzinny od Reszki IP: *.* 30.05.01, 20:35
                Reszko, dodam coś od siebie, jeśli pozwolisz. Powiem tak: uważam, że lekarzy rodzinnych jest wciąż za mało. Oczywiście tych z prawdziwego zdarzenia. Jak sama pisałaś są tacy co "przebranżowili" się odgórnie i ci właśnie psują opinię innym. Ja będę długo pamiętać wizytę lekarza rodzinnego u mojej córki. Zabadał małą, leki przepisał, po czym popatrzył mi głęboko w oczy i stwierdził, że ja przecież też jestem chora. Również zostałam zbadana i zaopatrzona w stosowne instukcje i recepty. Po paru dniach obie wróciłyśmy do zdrowia. Wiem dobrze, że w innym wypadku snułabym się z niewyleczonym choróbskiem jeszcze długo. Przecież nie poszłabym do lekarza, gdy w domu chore dziecko i nie bardzo jest z kim je zostawić. Dziecko też by na tym straciło: chora matka to zła matka, a poza tym pewnie zaraziłoby się ponownie. Niestety pan doktor pracuje zbyt daleko od nas, by został naszym lekarzem pierwszego kontaktu.
              • Gość: guest Re: absurdy-pediatra a lekarz rodzinny od Reszki IP: *.* 30.05.01, 22:50
                oj,Reszka...szkoda,że tak daleko do Ciebie...
              • Gość: AgataZ Re: absurdy-pediatra a lekarz rodzinny od Reszki IP: *.* 01.06.01, 11:08
                droga reszko!Cieszę się, że są wśród nas tacy lekarze rodzinni jak Ty, myślę jednak, że wciąż jest ich mało i na taką sytuację jak opisywałaś w Holandii długo jeszcze trzeba będzie poczekać. Mam tylko nadzieję, że młodzi ludzie którzy niedawno pokończyli studia, lub niedługo je skończą i będą lekarzmi rodzinnymi, będą dobrze przygotowani do opieki nad całą rodziną i co ważniejsze, będą zdawali sobie sprawę z ograniczeń swojej wiedzy, by w porę skierować pacjenta do spacjalisty. Na razie natomiast żywię dużą obawę przed tymi, którzy po tzw. "krótkiej ścieżce" przekwalifikowali się na lekarzy rodzinnych - nie wierzę po prostu, by po krótkim stażu można było posiadać rzetelną wiedzę pediatryczną. Dlatego zapisałam się do przychodni, w której istnieje taki może trochę sztuczny twór jak "zespół lekarza rodzinnego, w ramach którego przyjmuje internista i pediatra. Ale ja mam to szczęście, że w moim mieście jest taki wybór, a co mają zrobić ci, którzy mieszkają w małych miasteczkach albo na wsi? No i gdzie taki lekarz rodzinny miałby odsyłać dziecko, które budzi jego wątpliwości, skoro likwidowane są poradnie pediatryczne poza tymi wysokospecjalistycznymi? Sądzę, że cały ten system jest nie do końca przemyślany.
              • Gość: guest Re: absurdy-pediatra a lekarz rodzinny do Reszki IP: *.* 02.06.01, 11:08
                Droga Reszko, czy udzielasz bezplatnych konsultacji przez internet?Jesli tak prosze o pomoc. Julek jest alergikiem a wiec nie jem przetworow mlecznych, ryb etc. Wiem ze powinnam uzupelniac niedobor wapnia, pytanie tylko ile moge go brac w ciagu doby? Podobno jest to zalezne od masy ciala (tak slyszalam od kolezanki). W tej chwili biore tylko falvit (zawartosc wapnia 593 mg) bo po maternie boli mnie glowa.Bede bardzo wdzieczna za pomoc.
                • Gość: guest Re: absurdy-pediatra a lekarz rodzinny do Katji IP: *.* 02.06.01, 19:50
                  Cześc Katja. Jestem przeciwniczką medycznych konsultacji przez internet, ale jako że Twój propblem jest natury bardziej dietetycznej i jako że sama będąc alergiczką i mając alergiczne dziecko też podobne rzeczy przerabiałam, mogę Ci odpowiedzieć co następuje.Dobowe zapotrzebowanie na wapń u karmiącej kobiety ocenia się na ok. 1000 - 1300 mg/dobę. Skoro nie pijesz mleka i nie jesz przetworów mlecznych, ryb,jajek a inne dobre źródła wapnia (mak, kapusta, kalafior, kalarepa, fasola,migdały)) mogą z takich czy innych powodów na razie pozostawać dla Ciebie na razie niedostępne, to rzeczywiście możesz uzupełniać dietę wapniem w tabletkach. Zwróć uwagę kupując, żeby był to preparat wapnia złożony z węglanu wapnia, ja np. jadłam dwie tabletki calcium 300 Pharmavit, cena ok 6-8 zł, bez recepty. Inne(cen nie znam) to np.Calcium Sandoz forte (drogi), Calperos, Frutical 200.Nie pisałaś w jakim wieku jest Twój Julek ani na jaką postać alergii Cierpi. Mogę polecić Ci dobre książki z serii "Alergia. Jak dobrze żyć bez...Swiądu skóry, Bez bólu glowy, płaczu dziecka, Bez astmy",autorka dr Danuta Myłek pisane o pacjentach i dla pacjentów, bardzo przystępnie. Nie wiem czy są dostępne w księgarniach wznowienia, bo te które mam, to są z roku 1994-5, ale może spróbujesz je znaleźć, jeśli chcesz. Dobrze by było żebyś znalazła dobrego pediatrę z zacięciem alergologicznym lub dermatologa-alergologa żeby Julka poprowadził dalej, bo wyczytałam, że jednak obecnie nie poleca się drastycznie eliminacyjnych diet na długi czas, nie są dobre ani dla mamy ani dla dziecka, a jeśli zmiany np. skórne nie są zbyt rozległe to próbuje się leczyć miejscowo, choć są różne opinie na ten temat też. Mam nadieję że nie znudził Cię ten przydługi jak zwykle moj post, ale jestem gaduła. Pozdrowienia dla Ciebie i Julka.
                  • Gość: guest Re: absurdy-pediatra a lekarz rodzinny do Reszki IP: *.* 03.06.01, 21:31
                    Bardzo Ci jestem wdzieczna Reszko :) Dziekuje.Zaopatrzylam sie we wspomniany przez Ciebie weglan wapnia Calperos (jest w takiej smiesznej metalowej puszeczce).Julek jest alergikiem pokarmowym i ma skaze bialkowa. Zaczelo sie jak mial 3 tygodnie (wysypka - potworna! na buzi, uszach, karku i szyji a na przedramionach szorstkie plamy... do tego bole brzuszka i nieustajacy placz). Od kiedy jestem na diecie jest duzo lepiej. Skora jest niezmieniona i kolki minely. Tylko (niestety) Julek zdarzyl sie przyzwyczaic do "raczek"i siada mi kregoslup (waga Julka kiedy skonczyl 3 miesiace - 7300).Oprocz nabialu nie moglam jesc ziemniakow, jablek, soji... Probowalam kozi serek ale tez go uczulil wiec pozegnalam sie z serami raz na zawsze. Niestety bez ziemniakow zyc nie moge i po miesiacu czy poltorej sprobowalam znowu... po troszeczku... i SUKCES!Mimo wszystko staram sie trzymac diete i na nabial bardzo uwazam (choc zdarza mi sie... choc rzadko... ze musze zjesc kilka krowek :) ).Ksiazki poszukam bo niewiele wiem o alergii. Moja osmioletnia corka byla bez skazy na szczescie.Slyszalam ze 80% dzieci wyrasta z alergii do roku czasu. Chcialabym zeby Julek zalapal sie do tych 80% :)Reszko, pozdrawiam Cie serdecznie i jeszcze raz bardzo, bardzo dziekuje :)
                    • Gość: guest Re: absurdy-pediatra a lekarz rodzinny do Reszki IP: *.* 04.06.01, 15:57
                      Droga Reszko, ja również chciałabym skorzystać z Twojej porady, choć przez internet może być trudno. Jeśli możesz napisz mi co wiesz na temat niewielkich wodniaków w główce 8-mce dziecka.pozdr
                • Gość: guest Re: absurdy-pediatra a lekarz rodzinny do Reszki IP: *.* 28.12.01, 13:57
                  Witam! Ja trochę z innej beczki ale nie mam do Ciebie adresu na priva...Szukam jakiegoś dobrego specjalisty w dziedzinie kardiologii a lepiej kardiochirurgii. Bliźniaczki mojej przyjaciółki urodziły się z wadami serca - jedna ma tętniaka na przegrodzie międzyprzedsionkowej a druga Zespół Fallota. Gosia bardzo długo czekała na te dzieci - i teraz, gdy się wreszcie udało - taki cios... Jest załamana Zespół Fallota leczy się ponoć operacyjnie - ale one mają dopiero dwa tygodnie...Może znasz jakiegoś lekarza albo wiesz coś o tych problemach? - proszę napisz - bo ja nie wiem już jak ją podtrzymać na duchu...Przy wypisie z porodówki powiedzieli, że tętniak może się sam wchłonie po 3-cim miesiącu a z zesp. Fallota kazali czekać 2 tyg i iść do specjalisty - ponoć przez ten czas nic nie powinno się stać... Dla mnie to horror - rozumiem, że Swięta i Sylwester ale co będzie jak się coś stanie? Dodam tylko, że Gabrysia z Fallotem była mniejszą bliźniaczką (2,2kg) a Ola z tętniakiem miała 3,2 kg. Nie wiem czy to ma znaczenie przy operacji jak duże jest dziecko i czy warto czekać?Jeśli możesz, to napisz na priva co myślisz...Pozdrawiam i z góry dziękuję za odpowiedź.Betka
              • Gość: guest Re: absurdy-pediatra a lekarz rodzinny od Reszki IP: *.* 05.06.01, 23:53
                Witaj!Przeczytałam właśnie Twój list...Długi ,ale mądry.Zaciekawił mnie jako pacjentkę,ale wkrótce też lekarkę(jestem po 4 roku,teraz na dziekance).Jeśli nie obawiasz dzielić się doświadczeniami z przuszłakonkurencją to napisz do mnie,podaj swój adres.Mam parę pytań. mamut@pertus.com.pl Pozdrówkismile))))Aga,mama 6-mies.Dawidka
              • Gość: guest Re: absurdy-pediatra a lekarz rodzinny od Reszki IP: *.* 06.06.01, 09:13
                W Angli tez jest lekarz rodzinny a specjalista tylko sporadycznie. Podczas ciazy mozna sobie wybrac(albo lekarz rodzinny albo polozna albo domino czyli lekarz-polozna).Z mojego doswiadczenia dziala wspaniale- nie mam zastrzezen. Ten lekarz zna dziecko troche jak mama poniewaz ma z nim do czynienia od samego poczatku i zna rowniez srodowisko rodzinne itd, troche psychike rodzicow( a to przeciez sklada sie na ogolny stan zdrowia.)-koniec koncem zawsze jednak liczy sie z opinia rodzicow bo przeciez mama najlepiej zna swoje dziecko i wie co jest normalne a co wykracza poza norme.Osobiscie bardzo to pochwalam.Bogusia
                • Gość: guest Re: absurdy-pediatra do Agnieszki i Ali od Reszki IP: *.* 06.06.01, 10:04
                  Odpowiedzi dzekają na was w skrzynkach, mam nadzieję, bo coś ostatnio komp mnie nie lubi. Chyba czuje sie zaniedbywany, biedaczek.... :)
                  • Gość: guest Re: absurdy-pediatra IP: *.* 12.06.01, 12:30
                    refleksja:czy to,że w naszym szpitalu miejskim trafiam na samych(za przeproszeniem) konowałów świadczy o prowincjonalności tegoż szpitala czy o fachowości lekarzy szpitalnych w ogóle? czy to jest tak,że w Warszawie trafiłabym na lekarza miłego,przychodzącego z oddziału do chorego dziecka natychmiast(a nie po pół godzinie)i nie rzucającego antybiotyków na alergiczny kaszel? czy też raczej lepsi lekarze przyjmują w gabinetach prywatnych(chociaż na "przychodniowych " nie narzekam)a do szpitali pracować idą ci,co nic innego nie znajdą?sorry,ale jestem załamana,bo każda moja wizyta na pogotowiu kończy się furią.Już nie wiem co mam robić.Kiedyś pojechałam do Centrum Zdrowia Dziecka z chorym Gilbertem(bolały go plecy i głowa,miał gorączkę-bałam się ,że to coś z nerkami),żeby tylko ominąć Otwock,ale go nie przyjęli,bo to zwykła infekcja a tam nie ma przychodni tylko szpital(ale pan doktór wyszedł do dziecka,obejrzał i stwierdził,że nie jest z nim źle i może iść do lekarza w rejonie).pozostał Otwock.I awantura.(ja nie potrafię się awanturować -a czasem powinnam,ale akurat przy tej okazji był mąż).najpierw pani w rejestracji nie mogła znaleźć Gilberta na"liście uprawnionych"-uczyła się obsługiwać komputer...potem zostaliśmy odesłani pod gabinet,z którego wyszła(krokiem księżniczki-powoli i dostojnie)pani doktor i ignorując kolejkę przed gabinetem poszła w świat...podeszłam do niej,bo mi się dziecko słaniało na nogach i jęczało i powiedziałam,że my chyba do niej.Odwróciła się więc ,zmierzyła mnie wzrokiem i powiedziała:ZARAZ!(ale trzeba było widzieć ten wzrok i słyszeć to słowo!- poczułam się jak śmieć).Dymitr podszedł i zapytał czy zamierza nas przyjąć,na co usłyszał"ZARAZ,POWIEDZIAŁAM".no i rozpętała się awantura,bo pani doktor ani nikt inny nie chciał nam zdradzić nazwiska tej przemiłej osoby.skończyło się na tym,że postanowiliśmy zaczekać aż wróci i wejść do gabinetu,żeby odkryć tę tajemnicę(pieczątkę na recepcie chyba postawi...).nie pozwoliła mężowi wejść do gabinetu(ale wszedł)a w karcie napisała,że ojciec awanturujący się...Zbadała Gilberta ,stwierdziła infekcję wirusową i przepisała antybiotyk.Na moją uwagę delikatną(antybiotyk???)powiedziała,że skoro wiem lepiej to po co tu przyszłam?skończyło się na wizycie prywatnej u naszej pani doktor,bez antybiotyku.wczoraj Ismenka zeżarła zawartość wieczka od efferalganu(środek w proszku,który przeciwdziała wilgotnieniu tabletek).oczywiście w nocy,po godzinach działalności przychodni...i kolejny stres-wizyta na pogotowiu.bardziej mnie zdenerwowała ta perspektywa niż fakt zeżarcia świństwa przez dziecko...i słusznie!na zejście lekarza z oddziału czekałam pół godziny(!!!)-panią w rejestracji poinformowałam,że mała zjadła potencjalną truciznę.kiedy już wyszedł,okazało się,że nie mógł wcześniej,bo rozmawiał z jakąś panią!!!na wstępie wypytał mnie o dane osobowe,a nie o to,co mnie sprowadza,ale na szczęście był miły.zabrał nas na oddział,w celu ustalenia składu pożartego świństwa-zająlł się dzwonieniem do toksykologa a nas przejęła pani doktor w celu zbadania.Była rozbrajająco miła dla Ismenki ,za to stresująca dla mnie:"nawet jeśli nie będzie płukania żołądka to musimy ją zostawić w szpitalu na dwa dni"powiedziała już przy drzwiach.pewnie gdybym chciała zostać przy dziecku powiedziałaby,że nie ma takiej możliwości,tylko po to,żeby mnie wyprowadzić z równowagi...na szczęscie toksykolodzy stwierdzili,że substancja jest zupełnie nieszkodliwa i pozwolili iść do domu.I po co mnie zdenerwowała?przecież nie musiała tego mówić,zanim dostała wiadomość od specjalistów,prawda?ginekolodzy też są dobrzy w naszym szpitalu-zgłosiłam się kiedyś w nocy z krwotokiem(w terminie miesiączki),znawca stwierdził poronienie(szok,bo nie miałam kiedy zajść w ciążę-powiedział,że zaszłam widocznie kiedy indziej),zostawił w szpitalu na noc.(bez zrobienia USG,które wszystko by wyjaśniło).od rana miałam dużo pić ,bo o 9 USG(koleżanki na sali-dwie,w ciąży ,z krwawieniem-mówią,że mam szczęście,bo dopiero od wczoraj jest aparat a one czekały na badanie dwa tygodnie).piję do upadłego,ale o badaniu nie słychać.Po awanturze zrobinej przez mojego nieocenionego męża trafiam o 13 na USG,gdzie panowie uczą się obsługiwać sprzęt(mam tu program do macicy ale się nie chce uruchomić...uuuu -mięśniaki...nie,to jajnik).okazuje się,że krwotok to miesiączka,ale ze szpitala mnie nie wypiszą,bo nie.wychodzę na własne żądanie i więcej tam nie wrócę,ale -NA LITOŚĆ BOSKĄ-co mam zrobić z nagłymi wypadkami u dzieci.przepraszam,że mnie poniosło,zarówno w objętości jak i w treści,ale jestem naprawdę w skrajnej rozpaczy!
                    • Gość: guest Re: absurdy-pediatra IP: *.* 16.06.01, 00:57
                      niech ktoś zareaguje na mojego sfrustrowanego posta...
                      • Gość: guest Re: Do Patrycji IP: *.* 16.06.01, 02:00
                        Boże, Patrycjo, a co można odpowiedzieć, jak to ręce opadają i nie ma jak stukać...
                    • Gość: guest Re: absurdy-pediatra IP: *.* 16.06.01, 11:13
                      Patrycja!rozumiem twoj stan. W takim wypadku tylko spokoj i jeszcze raz spokoj i z glebi serca plynace zyczenia, oby dzieci jak najmniej chorowaly!Pozdrowienia, Kamila
                      • Gość: guest Re: absurdy-pediatra IP: *.* 16.06.01, 14:58
                        To tragiczne ze takie rzeczy sa niestety prawdziwe , w moim bylym miejscu zamieszkania zdarzaly sie takie przypadki i bez lapowek by sie nie obeszlo !!! no bo niby jak nie dasz czekoladek dla pani doktor to sie nie usmiechnie do ciebie , choc czasem na widok czekoladek robia grymasna mine bo wola koperte z zawartoscia , taka prawda jest i to sie w Polsce nie zmieni tak bylo jest i bedzie , pozdrawiam Cie Patrycjo i zycze duzo zdrowia dla ciebie i twoich dzieci :hello:
              • Gość: guest Re: absurdy-pediatra a lekarz rodzinny od Reszki IP: *.* 25.06.01, 23:10
                Droga Reszko, pozdrawia Cie zona lekarza rodzinnego. Jakos nie wydaje mi sie, zeby lekarze rodzinni stanowili jakies szczegolne zagrozenie dla zdrowia i zycia dzieci: wrecz, wydaje mi sie, ze potrafia szerzej spojrzec na dziecko - czyli tez na matke (na przyklad pediatrzy chetniej przestawiaja niemowleta na sztuczne karmienie, zamiast odpowiednio umotywowac i wspomoc mlode mamy w karmieniu naturalnym. To pediatrzy chetnie "wala" antybiotyk przy kazdej infekcji, zamiast podejsc indywidualnie ( niekiedy przeciez wystarcza obserwacja i mniej radykalne metody, wiele zalezy od rodzicow i odpowiedniego wytlumaczenia im celu postepowania). Poza ty, lekarze rodzinni bywaja tez rodzicami i maja tez chociazby z tego powodu jakies doswiadczenie. Pani neonatolog, po urodzeniu sie mojej coreczki z wada serca (a wiec slaba, nie potrafiaCA ssac) z marszu (po incydencie hipoglikemii) kazala karmic sztuczna mieszanka. A ja, kiedy moja mala spala, godzinami odciagalam pokarm, na poczatku pare kropli, potem 3 mililitry, potem 5, 10, 20... podawalam jej to strzykawka do buzi (mojej coreczce), zamiast walic 40ml bebilonu co 2 godziny. I udalo sie, moja Ola dzielnie ssie piers, a ja jestem bardzo dumna z tego, ze nie zastosowalam sie do zalecen pediatry. Pozdrawiam!
                • Gość: guest Re: absurdy-pediatra a lekarz rodzinny od Reszki IP: *.* 26.06.01, 08:31
                  Kasiu, zgadzam sie. Ja tez jestem `fanka ` lekarzy rodzinnych. Mysle,ze to bardzo dobry pomysl. Tutaj w przychodni sa tylko lekarze rodzinni i jeszcze sie na nich nie zawiodlam. Co do kompetencji-nigdy nie udaja,ze sa wszechwiedzacy i moze dzieki temu bardziej licza sie po pierwsze z intuicja pacjenta czy opinia rodzicow.Niech zyja lekarze rodzinni!!!!!!!!!!!!!!! :hello:
                • Gość: guest Re: absurdy-pediatra a lekarz rodzinny od Reszki IP: *.* 27.06.01, 14:53
                  Nie mogę zapomnieć ,że to właśnie pediatra z Jeleniogórskiej przychodni doprowadziła u mojej 6-m. córki do anemii poprzez kolejne kuracje antybiotykami i wyniszczenie części kosmków jelita cienkiego.
    • Gość: guest Re: absurdy-pediatra IP: *.* 03.06.01, 17:51
      Ociupinkę nie na temat: Ja i mój mąż nie mamy lekarzy rodzinnych, czy myślicie, że to źle i powinniśmy gdzieś się zapisać?
    • Gość: guest Re: absurdy-pediatra IP: *.* 04.06.01, 09:53
      Mi sie czasem wlos jezy a uszy opadaja bezszelestnie na ramiona gdy slysze od siostry i kolezanek od idiotyznach sluzby zdrowia#1Dziewczyna lezy po porodzie. Maiala cesarke wiec dziecko jej zabranogdzie tam zabieraja. Rano przynosza wszystkie noworodki do karmienia a pielegniarka do niej-`Pani dziecka nie ma!!!!!!!`zart zartem ale dziewczyna leczyla sie po tym przez 2 lata z silnej depresji poporodowej.#2Moja siotra poszla z dzieckiem do pani doktor. Niunia miala dziwnie zabarwione kupki i leczono ja przez pewien czas a to na gronkowca a to na cos innego a w koncu pani doktor stwierdzila,ze tam pewnie nic nie bylo i mala jest uczulona na mleko mamy.:-bNa kolejnej wizycie pani doktor oswiadczyla:Pani to pewnie na za malo mleka i dlatego to dziecko placze.Katarzyna wraca do domu i co??? rzeczywiscie przestalo jej to mleko leciec-sila psychiki!!!!!!!Na sam koniec wszechwiedzaca pani doktor juz chyba wyplukala sie z pomyslow bo mowi:-To z tych porodow rodzinnych. Bylo tu jedno dziecko -nie mozna znalezc przyczyny i teraz lezy pod kroplowkami. Jak sie syf z ulicy wnosi to nie ma sie co dziwic,ze dziecko umiera(??????????????)I tak moglbym pisac i pisac. Dziecko nie umarlo i nawet nie bylo na mile od smierci- jakas poczciwa pani bakteriolog z prawdziwego zdarzenia rozwiazala problem w pare dni- odstawila wszystkie antybiotyki (ponoc gronkowca wcale nie leczy sie teraz nimi) i przepisala pare bardziej naturalnych rzeczy,cos na odnowienie flory i cos na odgrzybienie!!!!!!!!!!!!!Dziecko jest zdrowe jak rybka i problem sie skonczylWizyty u Pani `Swir` rowniez. I cale szczescie bo Katarzyna by pewnie skonczyla w wariatkowie.Nie wiem z czego to wynika ale ja sie jeszcze nie spotkalam tutaj z absurdalnym lekarzem ,polozna itp. Odpukac!!!!!Bogusia
      • Gość: guest Re: absurdy-pediatra IP: *.* 05.01.02, 03:13
        witamod kilku dni jestem po raz drugi ojcemniestety u naszego malucha stwierdzono bakterie gronkowca we krwijeszcze sie nie umiejscowildzis [przeprowadzilem rozmowe z lekarzem-oddzidziulow i poinformowano mnie, ze dziecko bedzie leczone antybiotykami dopoki sie nie ujarzmi bakteriibakteria ta jest z grupy - koagulazo-ujemnychskoro pisze pani, ze obecnie gronkowca nie leczy sie antybiotykami to prosze o blizsze info
        • Gość: guest Re: absurdy-pediatra do Zygi IP: *.* 05.01.02, 10:19
          Nie do mnie bylo To pytanie,ale zapewniam Pana,ze gronkowca we krwi zdecydowanie leczy sie antybiotykami na calym swiecie
        • Gość: guest Re: absurdy-pediatra IP: *.* 05.01.02, 12:00
          Nie znam niestety szczegolow bo siostra mieszka w Polsce ale zapytam jak tylko bede w kontakcie. W kazdym razie lekarka bakteriolog byla z polecenia(gdzies w Lodzi) i rzeczywiscie wyleczyla dziecko skutecznie i bez antybiotyku.Sama natomiast pytalam lekarke tutaj tak przy okazji i tez dowiedzialam sie,ze antybiotyk nie jest regula(to w Anglii).Stosuje sie go tylko w bardzo ostrych przypadkach.Dowiem sie wiecej i wtedy napisze bo sama nie mialam z nim stycznosci.B
    • Gość: guest Re: absurdy-pediatra IP: *.* 25.06.01, 17:27
      Najgorszą rzeczą jaką usłyszałam w trakcie badania to słowa do półrocznego dziecka: "płacz, sobie płacz to lepiej sobie pośpisz" OKROPIEŃSTWO
    • Gość: alex-mama-Tili Re: absurdy-pediatra IP: *.* 28.12.01, 10:56
      Po stwierdzeniu (szpitalnym) u mojej Maty AZS, alergii na mleko i gluten, przy wypisie ze szpitala zagaiłam rozmowę z lekarką: "p. doktor, to jakie mam jej podawać białko?"na to lekarka: " no drób, fasolę i - wie pani- te nowe DANONKI ,," (.!)
    • Gość: guest Re: absurdy-pediatra IP: *.* 02.01.02, 16:31
      Cześć!Byłam z moją 14 miesięczną Zuzą na szczepieniu, zapytałam o ząbki - czy kupować pastę, jaką itp.. a pani spojrzała na mnie z politowaniem, pokiwała głową i mówi:" Oj, prosę nie przesadzać, ledwie toto - to o moim dziecku - ma 8 ząbków, a pani tu o jakimś myciu mówi? NIC NIE ROBIĆ! Jak mają się psuć, to i tak będą się psuły." Troszkę byłam zdziwiona, bo wszędzie czytam, jak ważne jest czyszczenie ząbków u maluszka...ale nie posłuchałąm pani doktor - ząbki czyszczę i już!KIKA
      • Gość: guest Re: absurdy-pediatra/ do KIKI i Reszki IP: *.* 03.01.02, 11:02
        Witaj KIKAJak przeczytałam rady lekarki dotyczące zębów, to aż mnie zatrzęsło. Szok. Ja wprawdzie jestem laikiem, ale mam męża dentystę i w związku z tym trochę się orientuję.Zęby myć TRZEBA niezależnie ile się ich ma ( a osiem to już całkiem niezły wynik). Im szybciej dziecko nauczy się, że należy myć zęby tym lepiej dla jego zębów. A teksty typu "no ja nie wyobrażam sobie, żeby moje dziecko nie jadło czekolady" powalają mnie na kolana. Usłyszałam ostatnio coś takiego w odniesieniu do dziecka 11 miesięcznego. Poza tym czekolada chyba jest dość mocnym jedzonkiem uczulającym. Reszko co Ty na to?
        • Gość: Paulina Re: absurdy-pediatra/ do KIKI i Reszki IP: *.* 03.01.02, 15:31
          Hej!Ja z kolei spotkałam sie z opinia, że ze swojej 15-miesięcznej Zuzi chcę zrobić dziwaka, nie podając jej czekolady. I tewz ponoc przesadzam czyszcząc jej ząbki od 6. miesiąca. Już sie przyzwyczaiłam i tylko zal mi tych dzieci "doswiadczonych" mam, jak często muszą odwiedzać dentystę, a i uśmiechów nie maja najpiękniejszych. Zaciskam zęby i już nawet nie mam ochoty komentować.
    • Gość: guest Re: absurdy-pediatra IP: *.* 04.01.02, 12:35
      Ja też dorzucę coś. Kiedy mały(20 miesięcy) zachorował na grypę i poszłam z nim do lekarki-przepisała mu luminal...Zaraz po wyjściu z gabinetu poszłam do prywtnego lekarza, który zrobił wielkie oczy, gdy usłyszał o tym luminalu. p.sjest to dość silny lek uspakajający-aptekarka powiedziała, że psychotropowy
      • Gość: guest Re: absurdy-ginekolog IP: *.* 04.01.02, 13:02
        Było też o ginekologach, więc dorzucę swoje przykre wspomninia. Leżałam na pat. Ciąży-jedna z dziewczyn miała w brzuszku dziecko z wadą serca-wiedziała o tym. Może trochę to było dziecinne i naiwne, ale zapytała lekarza, kiedy wyjdzie po porodzie z dzieckiem do domu. A lekarz na to"Skąd pani wie, że w ogóle dziecko będzie żyło?!A pani do domu już chce iść!". Dziewczyna przepłakała cały dzień-i noc pewnie też. Działo się to 2 lata temu w szpitalu, który dostał wyróżnienie jako przyjazny dziecku!
      • Gość: guest Re: absurdy-pediatra IP: *.* 05.01.02, 06:54
        Piszę z Kanady i naprawdę włos mi się jeży na głowie czytając te wszystkie posty. Przede wszystkim nie chcę twierdzić że kanadyjska służba zdrowia jest wspaniała, bez problemów i wszyscy pacjenci są usatysfakcjonowani ( sama jestem pielęgniarką i pracuję w szpitalu rejonowym w Toronto ). Jest bardzo dużo problemów, narzekań ze strony pacjentów, długich kolejek do specjalistów, na badania czy niektóre zabiegi, tragiczny ostatnio brak personelu itd. Co by nie mówić, Ty jako pacjent który otrzymał niewłaściwą receptę miałabyś prawo do złożenia skargi i żądania wyjaśnienia jak do tego doszło. Można złożyć skargę u zwierzchnika lekarza np. kierownika przychodni lub w Izbach Lekarskich. To jest błąd medyczny i wszczęto by coś w rodzaju dochodzenia. Rozpatruje się różne warianty, np. czy pani doktor nie ma za dużego nawału pracy czyli widzi za dużo pacjentów jednego dnia, czy jest w stanie wziąć przerwę obiadową, czy nie przechodzi jakiegoś kryzysu osobistego, stresu itp. , wreszcie czy jest to pierwszy przypadek czy nie zdarzyły się takie pomyłki wcześniej, itd. W każdym razie w ten sposób można zidentyfikować problemy i próbować je naprawić oraz zapobiec takim błędom w przyszłości. Dlatego bardzo ważne jest raportowanie takich pomyłek, wszyscy jesteśmy tylko ludźmi ( lekarze też ) i niestety pomyłki się zdarzają. Ta lekarka wcale nie musiała być niekompetentna, mogła być po prostu bardzo zmęczona, głodna, myślami np. w domu gdzie ma problemy czy coś w tym rodzaju. Dlatego my jako rodzice i pacjenci musimy też być bardzo czulni, czasami nawet zaufać intuicji a przede wszystkim zadawać pytania i żądać odpowiedzi. Jeżeli np. nie znasz leku to wystarczy zapytać" pani doktor na co jest ten lek, jak on działa, dlaczego moje dziecko musi go brać ". W tym momencie dajesz lekarzowi szansę sprawdzenia samego siebie a sama uzyskujesz informację. Co do intuicji to Ty sama wykazałaś się wspaniałą idąc do innego lekarza, przyjmuję że w momencie otrzymania recepty nie wiedziałaś co to jest Luminal bo jak sama napisałaś powiedziała Ci o tym aptekarka. Gratulacje, trzeba słuchać samego siebie.w każdym razie nie mogę uwierzyć że gdzieś w przychodni siedzi lekarz i robi takie pomyłki, czy nie mogłaś czegoś w tym kierunku zrobić. Przypomina mi się pacjentka na psychiatrii w czasie praktyk w Polsce która była pediatrą, mianowicie zauważono że wypisuje kilka leków o tym samym działaniu plus kupę niepotrzebnych leków itd., okazało się że miała psychozę maniakalno depresyjną, ktoś to w porę zauważył i zapobiegł poważnym błędom. Nie chce mi się nawet pisać na temat komentarzy wygłaszanych przez lekarzy jak ten do dziewczyny z dzieckiem z wadą sercą. Mogłabym napisać chyba trzy strony różnych narzekań na lekarzy i służbę zdrowia w Kanadzie, ale jedno jest pewne. Nigdy, przenigdy nie spotkałam się z czymś takim,pracuję tu jako pielęgniarka, urodziłam tutaj dwoje dzieci więc byłam też pacjentką. Takie zachowania byłoby potraktowane jako wysoce nieprofesjonalne, niezgodne z etyką lekarską i niegodne tej profesji. Pozdrowienia, Agnieszka
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka