Dodaj do ulubionych

inna droga...

IP: *.* 13.07.01, 09:11
witam wszystkie Mamy :) i Tatusiow tez :)ja jestem tu na forum swego rodzaju "mniejszoscia" i szukam pokrewnych dusz - widzialam, ze jojo (pozdrawiam!) mysli podobnie ale moze znajda sie tez inne Mamusie :)chodzi mi o troche inne podejscie - lubie nosic dziecko na rekach/nosidelku/chuscie, chce karmic tak dlugo jak moje dziecko bedzie chcialo, nie karmie go slodyczami i mieskiem, nie dostaje klapsow itd - nie bede sie tu rozpisywac co by nie zanudzic niezainteresowanych.wlasnie powstala grupa mailowa dla rodzicow myslacych w ten sposob i zapraszam do przylaczenia sie do nas:http://groups.yahoo.com/group/AP_PL/wystarczy tez wyslac maila na adres:AP_PL-subscribe@yahoogroups.compozdrawiam :)
Obserwuj wątek
    • Gość: guest Re: inna droga... IP: *.* 13.07.01, 11:53
      no to sprobuje bo czasami czuje sie na tym swiecie jak kosmita. pozdro. j.
      • Gość: guest Re: inna droga... IP: *.* 13.07.01, 13:04
        ze wzgledu na "wciaganie" w wegetarianizm niewinnego dziecka? :)czy sa jakies inne "powodody"?
        • Gość: guest Re: inna droga... IP: *.* 13.07.01, 13:19
          powodow jest cale mnostwo i to po obydwu stronach barykady1. dlaczego on nie spi z wami - bo kurde nie lubi i nic na to nie poradze. teraz ma tylko materac na podlodze, za to duzy, jakby chiala to moze do nas przyraczkowac ale nie chce. a jak byl malutki to wiercil sie i plakal i uspokajal dopiero w swoim lozeczku. ot i indywidualista2. dlaczego tak krotko karmisz piersia - bo maloatowi to nie pasuje, co ja na to poradze, nie chce i koniec, diete trzymam, ssie prawidlowo(cale konsylium poloznych sie zebralo i potwierdzilo). skonczyl 3 miesiace i skonczyl ssac. ot i dziwadlo3. dlaczego go nie usypiasz w ciagu dnia? - bo jak jest spiacy to bierze kocyk i sam idzie spac a zdarza sie to o roznych porazch4. - dlaczego nie karmisz na zadanie - alez karmie, cvzy to moja wina, ze po miesiacu moje dziecko ma rytm czterogodzinny i przesypia cale noce?5. jak mozna dziecku nie dawac miesa? - bo jest niezdrowe i maly ma od niego sraczke - taki przewod pokarmowy6. dlaczego on nie dostaje jogutrow - bo ma sracze i wysypke7. jak mozna z 3 miesiecznym dzieckiem poleciec samolotem? - normalnie i jemu sie to nawet podobalo8. jak mozna 9 miesieczne dziecko zabierac na karaiby - no przeciez go tu nie zostawie a ubaw mial kolosalny i wszystkie wysypki znikly nawet jak pil wode z kokosa to nic mu nie bylo9. a czy w tej chustce to mu nie duszno - przez wiele lat matki...10 - a te nosidelki to mu krzywdy nie zrobia..... itd, itpmam dziecko takie jakie mam i moim obowiazkiem jest zapewnic mu jak najlepszy rozwoj i jego warunki ale w sobob nie ingerujacy w jego indywidualnosc. wbrew powszechnym opiniom uwazam, ze dziecko doskonale wie, co dla niego najlepsze. i gleboko wierze, ze jak kiedys sprobuje slodyczy to wcale mu nie zasmakuja i bedzie moze dzieki temu zdrowszy. nie wiem, robie co moge i staram sie nie przejmowac ale czasami mi smutno, ze wszyscy wiedza lepiej ode mnie i mojego dziecka. ale mi poszlo, ale przynajmniej teraz wiesz... pozdro. j........
          • Gość: guest Re: inna droga... IP: *.* 13.07.01, 13:36
            Jojo, przepraszam, że się wtrącę, ale jakoś nie widzę niczego niezwykłego w tym, jak wychowujesz swoje dziecko. Że ludzie się dziwią, dlaczego nie śpi z wami? Wydawało mi się, że teraz większość się dziwi, jeśli dziecko śpi z rodzicami.Dlaczego nie dostaje jogurtów - otóż właśnie nagle okazało się, że dawanie to zbrodnia, a nie niedawanie (to chyba raczej ja jestem kosmitką). Itp.Mając zebrane w jednym miejscu różne "objawy" twoich metod wychowawczych zauważam, że nie jesteś kosmitką w żadną ze stron. Z różnych modeli wychowania bierzesz to, co Ci pasuje. A w ten sposób to chyba wszystkie możemy czuć się podobnie wyalienowane ze społeczeństwa, bo każda z nas kiedyś usłyszała nieprzyjemne "troskliwe" komentarze od różnych osób. Dla jednych jestem zbyt nowoczesna, dla innych za mało nowoczesna. Jedne moje metody pochodzą z zamierzchłych czasów, inne z wdzięcznością przyjmuję jako dobrodziejstwo rozwoju cywilizacji, jeszcze inne po prostu wybrało moje dziecko. Tak samo chyba jest z Tobą i każdą jedną mamą (dziecko nosisz w chuście, ale śpi samo - to chyba najbardziej wyrazisty przykład). Chyba nie jest dobrze, kiedy jeszcze pogłębiamy w sobie to poczucie "odstawania".
          • Gość: guest Re: inna droga... IP: *.* 13.07.01, 13:38
            Hej, to moze i ja sie zakwalifikuje to klubu kosmitow bo mi to jakos znajomo brzmi...tyle,ze tutaj daja czlowiekowi wiecej `space` i nie komentuja w kazdym detalu.;)Poczciwi Angole. Chyba zaczne ich doceniac.Kiedys nawet czytalam artykul o tym jak to stopniowo doszlo do rewolucji w tutejszej sluzbie zdrowia:czyt:instynkt macierzynski+ indywidualne potrzeby dziecka + troche zdrowego rozsadku=sukces rodzicielski. Jedna pielegniarka opowiadala jak to wysylano ja na wizyty domowe,a ze pracowala glownie z matkami-Hinduskami to wygladalo to tak:ona tlumaczy;karmimy co 3 godziny a Hinduska usmiech i do piersi malucha -srednio 5 razy podczas godzinnej wizyty(nie zeby nie rozumiala),Itd,itd. W sumie te kobiety szly za glosem natury ,smarowaly te maluchy jakas mascia kakaowa, olejkami itp, nosily, przytulaly...,a ze mialy obok swoje matki i babcie to i stale zrodlo madrosci. I te dzieci byly o wiele zdrowsze i spokojniejsze niz te z `chlodnego wychowu`(zgodnie z instrukcja obslugi).No i tak koniec koncem do szpitali zaczeto wprowadzac metody niekonwencjonalne a matkom pozwolono isc za glosem natury. Pewnie sa jeszcze jakies uparciuchy medyczne,ktore wiedza lepiej i chca na sile ale puki co-zawsze slysze: pani wie dobrze co dla dziecka najzdrowsze. Przyznam sie szczerze,ze polowa z tego co robie to by byla herezja dla niektorych ale...mi to rybka, skoro dzieci sa zdrowe i szczesliwe.:p
            • Gość: guest Re: inna droga... IP: *.* 13.07.01, 13:45
              szkoda, ze musze juz isc. ale jeszce ostatnie slowo - najbardziej denerwuje mnie totalne zaslepienie - ma byc tak i koniec - ostatnio moda w warszace na naturalnosc przekroczyla chyba granice rozsadku. karm do przedszkola albo i dluzej, spij z dzieckiem, nos w chuscie itd. a ja rzeczywiscie staram sie patrzec na maxa i robic tak, zeby jemu bylo dobrze. ciesze sie, ze nie jestem w tym osamotniona. a z drugiej strony jak maluch przechodzil glebokie oczyszczanie organizmu po poganiu leku homeopatycznego, mial bardzo wysoka goraczke, ciekla mu cuchnaca ropa z noska natychmiast zawezwalam normalnego pediatre, osluchal, obejrzal i stwierdzil, ze oczyszczanie chyba jest skuteczne chociaz on sie na tym nie zna. z jego punktu widzenia nic zlego sie z malym nie dzilao, przepytal mnie tylko z ochladzania cialka a poniewaz robila je dobrze i z czterema termomentami wszystko bylo ok. dobra. znikam do malucha ktory wczoraj zjecha do domu. moze rzeczywiscie nie jestem kosmita tylko nr,alnym czlowiekiem. dzieki dziewczyny, jestescie kochane, milego lykendu. pozdro. jo. ......
          • Gość: guest Re: inna droga... IP: *.* 13.07.01, 17:45
            Jojo, jesteś jedną z niewielu normalnych na tym świecie. Stwierdzam to zwłaszcza po dzisiejszym dniu.Wiele z twojego postu mogłabym napisać sama.... Dobrze że to zrobiłaś, lepiej mi..Pozdrówki odReszki nadal na wojennej ścieżce.
          • Gość: usia Re: inna droga... IP: *.* 16.07.01, 08:39
            No popatrz, a ja myslałam, że taka droga jest normalna, a tu dziewczyny piszą, że inna....Zresztą już to z Jojo przerabiałysmy na emamie....Ja w każdym razie postepuje jak uważam, dziecko śpi albo samo, albo z nami, jak poeta ma na myśli, je co chce - jak nie chce mięska to nie je, to samo z jogurtami i serkami, jadła na żądanie, nieregularnie to nie, spac tez chodzi kiedy jest spiąca, chociaż są to czasami dziwne i niewygodne dla nas pory...Ale jednoczesnie staramy sie wpoic jej podstawowe normy życia społecznego, uczulamy na krzywde innych i na środowisko, bo na tym pukcie obydwoje mamy chopla; nasze dziecko nie zrywa kwiatków, nie depcze trawników, nie boi się żywych - tylko czasem zastanawiam się, czy nie robimy jej krzywdy...
        • Gość: guest Re: inna droga... IP: *.* 13.07.01, 14:28
          Mam wrażenie że na siłę próbujecie być oryginalni. Co dziwnego jest w tym że nie dajecie mięsa, albo że nosicie w chuście? Czy to są powody aby czuć się kosmitą? Wasze posty jedynie odebrałam jako posty ludzi którzy czują się lepsi, mądrzejsi itd. I to tylko dlatego, że wybierają to co im pasuje.Może to ja powinnam napisać że czuję się kosmitką, bo oprócz patrzenia na potrzeby mojego dziecka patrze na swoje. A więc: karmiłam gdy chciałam (nie tylko wtedy gdy chciało dziecko), śpię z Małym bo to lubię (UWIELBAIAM), nosze kiedy oboje tego potrzebujemu itp.Do tego jeszcze śpimy w jednym pokoju z psem (goldenkiem), który jest ukochaną istotą mojego syna. A mój syn wychowuje się razem z moim psem. To dopiero kosmos. :))Basia, Mateusz i pies Atar
          • Gość: guest Re: inna droga... IP: *.* 16.07.01, 07:39
            Masz rację, Basiu, nie ma co na siłę szukać oryginalności. trzeba przede wszystkim patrzec na dziecko i jego potrzeby! Ja tam karmię piersią już dziesiąty miesiąc - bo mała to lubi, a mi tak wygodnie, mięsko owszem daję parę razy w tygodniu, na rączkach mała spędza nieprzyzwoitą ilość czasu, ale np. z dzieckiem nie śpimy, bo stwierdziliśmy że nasze łóżko jest nasze i tyle. I każda matka ma taki swój zestaw zachowań. Nie ma co sugerować, że patrzcie, ja spię z dzieckiem i noszę w chuście, a inne stosują zimny wychów, bo tak naprawdę są różne drogi. Nie szukajmy na siłę "szufladek" i podziałów. I tak my, współczesne mamy, możemy poświęcić naszym dzieciom o wiele więcej czasu niż nasze mamy, które miały tylko trzy miesiące macierzyńskiego, co dzień gotowały gar pieluch na kuchni, przecierały mięsko przez sitko (próbowałyście kiedyś? Jak one to robiły?!) i stały godzinami w kolejkach po cukier. Kochane, wszystkie jesteśmy dla swoich dzieci najlepsze! PS. Ja też czasem czuję się w moim środowisku jak z kosmosu, ale to nie przez dziecko, tylko moje fanaberie pt. sortowanie śmieci i zbieranie makulatury. Ale to zupełnie inna historia.
            • Gość: guest Re: inna droga... IP: *.* 16.07.01, 13:47
              Adziu,dawno nie słyszałam tak rozsšdnych słów. Napisała? to co sama wiedziałam, tylko ciężko mi było ubrać w słowa. ?więta racja, każda z nas ma zestaw zachowań, nie szukajmy "szufladek". Nie jestem gorsza z tego powodu że noszę lub nie swoje dziecko w chu?cie, że ?pię lub nie z nim w łóżku, że karmię piersiš lub nie. Kocham swoje dzieciaki, chcę dla nich jak najlepiej ale dbam także o siebie, o swoje dobre samopoczucie. Pamiętam jak mi było smutno, że nie udało mi się karmić piersiš starszego syna. Z powodu przeziębienia odizolowano mnie od niego na 5 dni i w tym czasie karmiono w szpitalu butelkš. Teraz wiem,że to barbarzyństwo ale pani pediatra straszyła mnie zapaleniem płuc u dziecka. Dałam się zastraszyć a potem miałam konsekwencje w postaci butelki i wyrzutów sumienia. Do tej pory pamiętam presję otoczenia - w tym także pism dla rodziców, tylko karmienie naturalne jest dobre a butelka be. Wiem, że lepiej karmić piersiš ale mnie się nie udało i nie jestem gorsza z tego powodu. Drugie dziecko karmiłam piersiš jak "Pan Bóg przykazał". Daleko mi do szufladkowania zachowań innych mam i oceniania ich. Choć czasami szkoda mi maluszków w czapeczkach i otulonych kocykami gdy na dworze powyżej 20 stopni Celsjusza a mama sama bez rajstop i w bluzce z krótkim rękawku. Może więc nie jestem taka wyrozumiała?
          • Gość: guest Re: inna droga... IP: *.* 16.07.01, 10:30
            nie czuje sie basiu ani lepsza ani madrzejsza ani na sile oryginalna. jak juz wielokrotnie pisalam moje dziecko nie je miesa bo jest na nie po prostu uczulone. noszone bylo w chuscie bo byla dla mnie wygodniejsza niz nosilki (a trzecie pietro bez windy + wozek + cesarka = katastrofa). moj syn wychowuje sie razem z kotem - kosmos, co nie. bo przeciez kot takie dziecko moze zagryzc, wiadomo jakie sa koty. a oni sie kochaja, razem spia i ganiaja po mieskaniu. i pierwsze slowo mojego dziecka wypowiedziane swiadomie to bylo ime tego kota.kosmos wzial sie stad, ze w pewnym moemncie poczulam sie osaczona. pierwsze dziecko, brak 100% pewnosci i ci wszyscy ludzie dookola, ktorzy wiedza najlepiej... tyle tylko, ze w moim przypadku ich rady nie dzialaly a ich obrazone, zniesmaczone, przerazone, zadziwione... spojrzenia wprowaqdzaly niepokoj w moj i tak mocno poprzestawany po przybycoiu tu maxa swiat. i tyle. pozdro jo, maxi, maciek i kotka d˝edajaka.
            • Gość: usia Re: inna droga... - aspekt zoologiczny IP: *.* 16.07.01, 11:15
              Jojo, ja tez chcę kota (po co ci drugi - pyta mąż - mając na mysli stan mojego umysłu), ale za nic nie moge przekonac do tego mojego osobistego.Miałam w swoim życiu szynszylę, szczurki, świnki morskie, chomiki i koty. Koty uwielbiam i wiem, że potrafia kochać. Ja dostałam od Edwarda ogromną, żywą ropuchę w dowód uczuć wyzszych. A teraz chyba zaczniemy od rybki....
            • Gość: guest Re: inna droga... IP: *.* 16.07.01, 13:12
              jojo!hihi :) Ja do domu, ktory wczesniej zamieszkaly dwa koty i pies (ogromna bokserka, 36 kilo) przynioslam tobolek z 2,5-kilowym wczesniakiem. I co z Maluchem sie stalo? Chowa sie! Zero infekcji, bigunek (tfu, tfu)... Mimo, ze ktorys z kotow raz na jakis czas da sie pociagnac za siersc a pies dokladnie obliże male raczki i stopki. A obroncy nie wiem czego pukali sie porozumiewawczo w czolko, gdy slyszeli W JAKICH WARUNKACH chowa sie dziecko. I kij im w oko. Tak jest dobrze, jak widac :) Pozdrawiamy: YennaM, Michal, Bohemot, Zuzia i Alfa.
              • Gość: guest Re: inna droga... IP: *.* 16.07.01, 13:19
                Od razu zrobiło mi się raźniej! Miałam dwa koty, niestety przy ruchliwej drodze się nie ostały... Zostały mi natomiast 4 wielkie psy (tabletki na odrobaczanie kupuję w cenach hurtowych - na 150 kg!), dwie gadające papugi, dwa morskie akwaria, ryby w stawie, mrówki (ogrodowe!) w kuchni... Do tego oczywiście maleńkie dziecko i znajomi mniej lub bardziej otwarcie pukający się w głowę :)PozdrowieniaKatarzyna i cała reszta (wymieniać nie będę- za długo by to trwało)
    • Gość: guest Re: inna droga... IP: *.* 13.07.01, 14:06
      Oprócz karmienia lub niekarmienia dziecka mięsem nie widzę między nami istotnych różnic. Co więcej, nie widzę, żeby takie metody wychowawcze były mniejszością na naszym forum. Dlaczego tak uważasz? Która z tych metod jest tak odmienna od stosowanych przez większość z mam obecnych tutaj? Dlaczego nazywasz to inną drogą?
      • Gość: guest Re: inna droga... IP: *.* 14.07.01, 09:07
        Właśnie...
    • Gość: guest Re: inna droga... IP: *.* 14.07.01, 21:06
      Wydaje mi się, że mordka została źle zrozumiana. Jej nie chodzi o rodziców, którzy wychowuja swoje dzieci tak jak uważają za słuszne, a nie tak jak chce ciocia i babcia - tylko o attachment parenting (AP)czyli jedną z metod wychowawczych rozpropagowaną głównie przez dr Sears"a (cholera, czy to tak się pisze?). Metoda ta zakłada, że urodzenie się jest dla dziecka wystarczającym szokiem więc mama powinna stworzyć warunki możliwie zbliżone do pobytu w lonie, czyli spełniać wszystkie oczekiwania dziecka: chodzi o karmienie na żądanie (do dobrowolnego odstawienia się dziecka w wieku 3-5 lat), spanie z dzieckiem do dobrowolnej z jego strony zmiany tego stanu rzeczy, noszenie dziecka czyli chusty, nosidełka itp, żadnego wypłakiwania się do snu ani broń Boże klapsów. Często z tym łączy się medycyna niekonwencjonalna, weetarianizm i inne objawy nowej fali - ale nie są one ideologicznie związane z AP. Ja sama byłam wielką zwolenniczką tej metody a potem urodziły się moje bliźniaki. Oczywiście czytałam artykuł, że można ją też stosować z wieloraczkami (na stronie La Leche League dla zainteresowanych) ale nam trochę nie wyszło - ani mi ani dzieciom. Wydaje mi się, że z grona forumowiczek to właśnie Bogusia jest najbliższa koncepcji AP i chwała jej za to (szczerze, bez ironii). A oczywiście, chyba wszyscy wiemy, że w wychowaniu należy kierować się swoją intuicją a nie książkami i każdy mix metod jest OK pod warunkiem, że odpowiada podstawowej komórce społecznej czyli mamie, tacie i potomstwu.
      • Gość: guest Re: inna droga... IP: *.* 16.07.01, 08:09
        Ach, jak to miło być oryginalnym!!! Naczytać się ideologii, wyglądać i zachowywać się inaczej i z góry patrzeć, jak to się sieje zgorszenie...Ja mam ten etap za sobą - w wieku 16 lat gorszyłam się np. Madonną i zawzięcie słuchałam choćby Sisters Of Mercy, z góry patrząc na tych "wieśniaków", co to tylko Lady Pank ...Ale mi to przeszło. I nie bardzo wiem, jakie to kosmiczne zachowania muszę spełnić, by należeć do super elitarnego klubu w podanym eadresie. Mam mojemu mięsolubnemu dziecku nie podawać mięska czy np. włóczyć sie z nim po świecie, jak nie cierpi jazdy samochodem? Wiem, wiem, to takie oryginalne zabrać niemowlaczka do Australi...Sorry, ale post Mordki trochę mnie wkurzył.
        • Gość: guest Re: inna droga... IP: *.* 16.07.01, 08:20
          Hihihi, miałam tak samo! Tylko ja słuchałam Pantery, Biohazard i Sick of it All. A później zmądrzałam i wyszłam za super - faceta, który w tym wieku bawił się na wiejskich zabawach. Chyba wtedy nie miałby szans...a ile ja bym straciła....To tylko taka dygresja, a propos młodzieńczego pędu do oryginalności.
      • Gość: guest Re: inna droga... IP: *.* 16.07.01, 09:52
        Magda napisała/ł:nie chodzi o rodziców, którzy wychowuja swoje dzieci tak jak uważają za słuszne, a nie tak jak chce ciocia i babcia - tylko o attachment parenting (AP)czyli jedną z metod wychowawczych rozpropagowaną głównie przez dr Sears"a (cholera, czy to tak się pisze?). ~~~~~~~~~~~~Ah to to jest ten attachment parenting. W ktoryms temacie chyba o spaniu ktos mi o tym nadmienil ( na moje wspomnienie o zalaczniku(takiej broszurce ) do magazynu `Practical Parenting`) ale nie skojarzylam. A to chodzi o cos innego.Tego AP natomiast nigdy nie czytalam. Zainteresowalas mnie Magdo. Moze poszukam chociaz z drugiej strony coraz bardziej dochodze do wniosku,ze robienie tego co sie czuje to najlepsza metoda. Czesto tez wiele mozna sie nauczyc od innych (najbardziej chyba przez obserwacje). To ,czego najbardziej nie lubie to szufladkowania (to juz ogolnie ,nie do ciebie adresowane Madziu.:). Mysle,ze to taka sposcizna komunistyczna. Najlepiej wszystkie dzieci na jedna modle, w mundurki i jak napisano w medycznej literaturze.System,system system... Niestety czesto jest tak,ze zamiast zachecac matke do sluchania wlasnego instynktu i obudzic w niej wiare w siebie, ciagle sie ja podkopuje, poprawia,poucza, krytykuje i w koncu biedaczka przestaje wierzyc,ze wogole jest w stanie cokolwiek zrobic dobrze przy tym dziecku.Mysle,ze tu niestety trzeba uzbroic sie w cieprliwosc- gruby pancerz i wata w uszy.Czy to jest oryginalnosc na sile? Nie wiem. Mysle,ze to przede wszystkim postawienie na pierwszym miejscu potrzeb dziecka. No i mowienie o tym jest o tyle dobre,ze podnosi na duchu inne mamy,ktore pragna sluchac wlasnej intuicji a mimo to nie latwo im sie oprzec naciskom ze strony innych. Jak to mowia: <gdy tylko zachodzisz w ciaze masz wrazenie,ze wszyscy wiedza lepiej niz Ty ,natychmiast masz wokol tysiac nahalnych doradcow a Ty czujesz sie jak wielkie ,bezmyslne NIC>Mysle,ze dzielenie sie takimi przemysleniami dodaje otuchy innym i wlasnie dlatego warto mowic o swoich `grzeszkach metodycznych` czyli rzeczach ktore robi sie inaczej(czyt:tak jak Ci serce dyktuje i tak jak jest lepiej dla dziecka i ciebie)O ile jest to latwiejsze dla osob o wiekszej pewnosci siebie o tyle osoba bardziej wrazliwa czy zahukana moze miec z tym problem i poddac sie presji babc, cioc i kogo tam jeszcze - co z pewnoscia nie wyjdzie na dobre ani jej ani dziecku.Mysle,ze wlasnie dlatego otwieramy sie na tym forum i dzielimy przemysleniami - po prostu by sie wspierac nawzajem,co? No bo jesli nie , jesli to jest jakas konkurencja, wyscig czy co tam jeszcze to to wszystko nie ma naprawde sensu.Tyle moich refleksji. Poprawcie mnie jesli sie myle.Bogusia
        • Gość: guest Re: inna droga... IP: *.* 17.07.01, 08:05
          Bogusiu, mnie się wydaje, że nazwanie takiego akurat stylu wychowania "Attachment Parenting" to po prostu amerykańska skłonność do przyklejania etykietek i tworzenia skrótów (jak np. jakiś tam Sexual Harrasment albo YUPPIE ;-) Tak naprawdę, dziewczyny, powiedzcie z ręką na sercu - czy znacie kogoś, kto stosuje zimny wychów, nie przytula dziecka, nie nosi na rękach, nie pragnie mu umilić pierwszych dni, miesięcy na tym zimnym, obcym świecie? Ja nikogo takiego nie znam. Ani w moim pokoleniu ani w starszym. Mnie noszono na rękach przez kilka miesięcy, byłam podobno strasznie upierdliwa, a przecież na wsi oprócz dzieci zawsze jest huk roboty. Podobnie było z moimi kuzynami. I nikt nie dorabiał do tego żadnej ideologii, nie tworzył żadnego klubu myślących inaczej, takie postępowanie było jak najbardziej naturalne - dzieci się lula do snu, przytula gdy płaczą, i nie bije. Dzisiaj dopiero podniecamy się tym, co naturalne i oczywiste.
    • Gość: guest Re: inna droga... - moja refleksja IP: *.* 16.07.01, 09:26
      No i wychodzi na to, że w końcu i tak więcej nas łączy niż dzieli, a każdy jest oryginalny na swój sposób. Co dla jednego oryginalne, to dla drugiego normalka. Ale w końcu każdy jest inny i każda rodzina też jest inna i na swój sposób oryginalna. I dobrze, że tak jest. Pozdrowienia dla wszystkich oryginalnych tak czy inaczej.
    • Gość: guest Re: inna droga... IP: *.* 16.07.01, 12:59
      no taaaaaak... sprawa wyglada w ten sposob, ze na tym forum nie ma zwyklych, przecietnych mam bo one nie maja dostepu do internetu w naszym pieknym kraju. nie chce przez to pisac, ze jestesmy niezwykle, chodzi mi o to, ze my do netu dostep mamy, patrzymy o czym i jak tu sie pisze, czujemy cos w rodzaju pokrewnosci dusz. na tym forum zgadzam sie z pogladami 90% forumowiczek. to bardzo duzo. czasami dziwie sie gdzie sa te dziewczyny, ktore mysla tak jak ja bo dookola takich osob brakuje. kazdy ma swoje loty i za wszelka cene chce, zebym postepowala tak jak oni. i dlatego czuje sie jak kosmita. podejrzewam, ze w srodowisku osob, ktore tak tylko naturalnie by dzieci chowaly tez nie czulabym sie dobrze. z drugiej strony czytam duzo, rozgladam sie i biore to co dla mnie i mojego dziecka najlepsze. jak my wszystkie tutaj. albo prawie wszystkie. i lubie sie dzielic tym co wiem i mam nadzieje, ze ktos inny sie ze mna tez podzieli i wzajemnie sie czegos nauczymy
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka