Dodaj do ulubionych

elektroniczna niania a spacery z psem w blokowisku

12.11.06, 21:26
Zamierzam kupic elektroniczną nianię w celu jw. Stąd pytanie - która
najbardziej odporna na zakłócenia (wielkie miasto, wielkie osiedle, masa
ludzi)? Która ma największy zasięg (i tak nie odejdę daleko od bloku, ale
dziecko śpi na 9. piętrze + te parę kroków jednak....)? Czy sprawdza się ta
funkcja interkom z mówieniem do dziecka (14 mies.)?
Czy ktoś używa w takiej sytuacji?
Obserwuj wątek
    • mama_blizniakow Re: elektroniczna niania a spacery z psem w bloko 12.11.06, 21:39
      zartujesz prawda?ze chcesz dzieco zostawic samo w domu idac z psem na
      spacer???????????
      • dzidzia_ch Re: elektroniczna niania a spacery z psem w bloko 12.11.06, 21:42
        absolutnie nie zostawiaj dziecka samego w domu!!!
        sprobuj znalezc jakas pomcna osobe do wyprowadzania psa albo przypilnowania
        Dziecka
        Dziecko nawet w lozeczko nie jest bezpieczne
        mojej kolezance ostatnio wypadla z lozeczka 15 miesieczna corcia,nikt nie wiem
        jakim cudem wspiela sie na lozeczko!!!
    • blanez16 Re: elektroniczna niania a spacery z psem w bloko 12.11.06, 21:55
      Niestety nie żartuję. Podzielam pogląd, że dziecka się nie zostawia samego.
      Wszystko ślicznie. Ale pies musi się wysikac, naprawdę to biologia i nic na to
      nie poradzę. Długi spacer z psem i dzieckiem odbywam ok. 18.00, niestety to nie
      wystarczy suce żeby wytrzymac do 9. rano, tzn. do czasu kiedy nakarmię i ubiorę
      wyspane dziecko.
      MUSZĘ zjechac z suką na dół chociaż na 5-10 min ok. 22.00, żeby przetrzymała
      noc. Naprawdę nic na to nie poradzę. O ile mogę proszę sąsiadkę, ale ona nie
      zawsze jest.
      Święcie oburzone zapraszam do siebie na 22.00 na 10 min. (Warszawa-Bielany).
      • mama_blizniakow Re: elektroniczna niania a spacery z psem w bloko 12.11.06, 22:02
        wiesz to nie jest swiete oburzenie tylko zdrowy rozsadek.zalozmy ze uslyszyc
        przez nianie ze dzicko sie krztusi i co bedziesz biegla na 9 pietro albo
        jeszcze gorszy przypadek-zatrzasna sie drzwi.To co wtedy???
        ja rozumiem ze pies musi sie zalatwic ale dziecka bym w zycu samego nie
        zostawila w ZYCIU!!!!!
        moze wychodzcie w trojke jeszcze zanim wykapiesz mala i ja polozsz spac?
        • blanez16 Re: elektroniczna niania a spacery z psem w bloko 12.11.06, 22:11
          Rozumiem. Zdrowy rozsądek. To co ja mam zrobic ?
          O wychodzeniu w trójkę już napisałam - przeczytaj (syn jest kąpany o 19.00
          czyli ze spaceru muszę wrócic o 18.45 - to nie rozwiązuje sprawy). Drzwi nie
          zatrzasnęły mi się nigdy w życiu, ale na wszelki wypadek (zawsze musi byc ten
          pierwszy raz) nie zamykam ich na klucz. Na klucz zamykam jedynie drzwi od
          korytarza, które są oszklone - w razie niemożności ich otworzenia zawsze mogę
          wybic szybę. W kwestii krztuszenia - sorry, równie dobrze mogę tego nie
          usłyszec oglądając film dwa pokoje dalej.
          • mama_blizniakow Re: elektroniczna niania a spacery z psem w bloko 12.11.06, 22:40
            "wynajelabym" kogos do spacerow z pse lub przesunela godzine kapieli tak aby
            wychodzic razem.
            tak zrobilabym ja.Ale to wkoncu Twoje dziecko i Twoje sumienie.
            Aha i nigdy mi sie nie zdarzylo zebym nie uslyszala jak moje dziecko sie
            ksztusi-nawet bedac w 2 polowie domu czy w ogrodzie.
            • blanez16 Re: krztuszenie i ogród 12.11.06, 22:56
              Hm. Czyli spuszczasz czasem z oczu swoje dziecko ? Równie dobrze może wypasc z
              łóżeczka jak sadzisz kwiatki w ogrodzie. Naprawdę nie chcę byc złośliwa, ale
              dla mnie to jest analogiczna sytuacja. A z krztuszeniem - albo jestem tak
              fatalną matką, że tego nie słyszę, albo nie zdarzyło się to jeszcze mojemu
              dziecku - czego i twojemu życzę.
              • mama_blizniakow Re: krztuszenie i ogród 12.11.06, 23:16
                spuszczam dzieci z oka a i owszem ale jestem w zasiegu moze 10? metrow .Kiedy
                gdzies wychodze(2 polowa dou czy ogrod tak jak napisalawczesniej) mam otwarte
                drzwi i ich caly czas slysze-oni mnie tez!!!aby dobiec do nich potrzebuje
                kilkanascie sekund.
                Sadzic kwiaty moge w ich obecnosci i nie jest to napewno czynosc porownywalna
                do wyprowadzenia psa ktorego jak napisalas MUSISZ wyprowadzic.
                Zakrztusic sie moze kazdy-i dorosly i dziecko-nie sa potrzebne do tego jakies
                specjalne predyspozycje.I o ile dorosly jest sobie w stanie sam poradzic to tak
                male dziecko niestety nie.
                Rozumiem Twoje tlumaczeia bo gdybym miala podona sytuacje to tez staralabym sie
                sobie i innym tlumaczyc ze nie mam innego wyjsca.Ale wiem jednoczesnie ze nie
                dopuscilabym do niiej majac dzieci.Dla mnie jest to nieodpowiedzialnosc i tyle.
                Byc moze jestem matka nadopiekuncza-byc moze.Lepsze to niz pozniej sobie pluc w
                brode ze mnie nie bylo na miejcu.
                Zycze Ci abys znalazla jakies wyjcie z tej sytuacji i nie musiala zostawiac
                malego samego
                • blanez16 Re: krztuszenie i ogród 12.11.06, 23:30
                  Każda z nas ma swoje racje. Ani Ty mnie nie przekonasz, ani ja Ciebie. Innego
                  wyjścia szukałam i nie znalazłam. Dziecko śpi 12 godzin, pies tyle nie
                  wytrzyma, przesuwanie godzin nic nie da. Z nikim obcym suka nie wyjdzie
                  (próbowałam). Pies sikac musi. Nie wywołasz u mnie poczucia winy, bo uważam że
                  postarałam sie zrobic wszystko co w mojej mocy. Gratuluję bycia matką idealną,
                  ale co ma byc to będzie. Nie chcę byc drastyczna, ale przypomnę Ci tylko
                  przypadek córki Ewy Błaszczyk. Ona była w pokoju, niania była w pokoju,
                  dziewczynki miały po 6 lat. No comments.
                  • mama_blizniakow Re: krztuszenie i ogród 13.11.06, 00:55

                    > ale co ma byc to będzie.

                    Masz racje oczwisciesmilePozdrawiam
      • sarna73 Re: elektroniczna niania a spacery z psem w bloko 14.11.06, 18:57
        n iech sie pies na balkonie wysika, jak mozna dziecko zostawic samo?????????????
    • lindan Re: elektroniczna niania a spacery z psem w bloko 12.11.06, 22:35
      Witam,
      Mój synek jest trochę starszy bo ma 23 miesiące i właśnie przed momentem
      wróciłam ze spaceru a bombel słodko śpi. W ciągu dnia też wyskakuje kilka razy z
      psem na chwilke, a synkowi zawsze mówię, że idę na dół bo piesek chce siusiu.W
      ciągu dnia przypinam go w krzesełku do karmienia i puszczam teletuby. Wieczorem
      jak uśnie też wyskakuję.Od jakiegoś czasu mam taką sytuacją, że jestem głownie
      sama z dzieckiem i muszę sobie jakos radzić.Zastanawiałam się również nad
      nianią, ale zrezygnowałam bo mieszkam na I piętrze i w razie w. - bym słyszała.
      Co do krztuszenia to w tym wieku dzieci juz potrafią zareagować i nie
      przesadzajmy jest to mało prawdopodobne . Nie wierze, że nie zostawiacie nawet
      na sekundę dziecka samego w pokoju chociaż. Kiedyś był taki wątek odnośnie niani
      a spacerów z psami i ktoś pisał, że są zakłócenia. Odnośnie sąsiadów - nie każdy
      musi mieć dobrych sąsiadów, bywają tez tacy, że bezpieczniej zostawić dziecko
      samo na chwile!!! Pozdr.
      • blanez16 Re: elektroniczna niania a spacery z psem w bloko 12.11.06, 22:50
        Dzięki serdeczne (za wsparcie moralne)!
        Ja nie zostawiam mojego dziecka samego w ciągu dnia, umarłabym ze strachu. Ale
        kiedy śpi głębokim nocnym snem, to naprawdę nie sądzę, żeby moje 10 minutowe
        wyjście było takim straszliwym ryzykiem. Zwłaszcza, że naprawdę jest to
        maksymalnie 10 minut z zegarkiem w ręku i duszą na ramieniu ze strachu. Bałabym
        się mniej gdybym miała tę nianię, ale też słyszałam o zakłóceniach, zastanawiam
        się więc czy to ma sens.

        • agni71 Re: elektroniczna niania a spacery z psem w bloko 12.11.06, 22:55
          Ale na ciebie naskoczyły, blanez16 uncertain

          Ja cie rozumiem, bo sama mam psa. Na szczęscie mieszkam w domu i moge wyskoczyć
          z psem doslownie na 2 minuty, no i musiała się biedaczka (bo to suka) nauczyć
          też załatwiać w ogródku (bo z trójką dzieci, to czasem tych 2 minut tez nie
          mam). Niestety z nianią nie pomogę, my mamy Philips jeden z prostszych modeli i
          też łapał płacz dziecka 2 domy dalej. Przełączałam wtedy na drugi kanał, ale
          jeśli takich niań działałoby w poblizu więcej, to nie wiem, jak by to było.
          Myślę jednak, że warto się w twojej sytuacji w taki sprzęt zaopatrzyć. Na pewno
          będziesz spokojniejsza.

          aga
          • dzidzia_ch Re: elektroniczna niania a spacery z psem w bloko 13.11.06, 08:49
            a nie przyszlo Ci do glowy ze ktos moze przyuwazyc ze wychodzisz o stalej porze
            zostawiajac dziecko samo w domu?
            malo to wariatow chodzi po swiecie?
            naprawde nie chce na Ciebie naskakiwac ani Cie krytykowac
            tez mam psa i bardzo go kocham ale jak tylko urodzila sie Ola musia sie
            dostosowac do nowej sytuacji - nie obylo sie oczywiscie bez walki szczegolnie
            ze to jamnik
            jedzenie warto dawac rano
            sprobuj przestawic sunie na troszke wczesniejsza godzine,naprawde sie da!
            moja tez wychodzila o 22 ale kilka wieczorow wystarczylo zeby wolala na polko o
            21
            pies bardzo szybko przyzwyczaja sie do nowej sytuacji
            u nas w krytycznych sytuacjach pozostaje jeszcze balkon
            • lindan Re: elektroniczna niania a spacery z psem w bloko 13.11.06, 16:58
              A ja pozostawiam bez komentarza rady typu cyt.:"u nas w krytycznych sytuacjach
              pozostaje jeszcze balkon". Dziękuję, nie skorzystam, szanuję innych.
        • sandra00 Re: elektroniczna niania a spacery z psem w bloko 14.11.06, 15:01
          rozumiem Cię też mam psa tylko on potrafi długo wytrzymać bez wychodzenia , ale
          nie przejmuj sie tymi tekstami jak dziecku ma się coś stać to nawet wtedy jak
          będziesz w łazience , a juz ten tekst z 15 miesieczną dziewczynką co wypadła z
          łózeczka , to przesada ze nie wiedzą jak to się stało to jest nie
          odpowiedzialność !!! radz sobie jak mozesz !!!
    • lindan Re: elektroniczna niania a spacery z psem w bloko 13.11.06, 14:32
      Aż momentami przykro czytać!!! Takie same mądre rady... Po pierwsze nie prosiła
      dzieczyna o radę czy ma zostawiać dziecko samo żeby wyjść z psem czy nie tylko
      jaka nianię kupić, żeby ryzko wyjścia na kilka minut bez dziecka zmniejszyć do
      minimum. Nie rozumiem tego dogadywania, to jest kopanie leżącego. Też jestem w
      podobnej sytuacji, tyle,że mieszkam na I piętrze i moje wyskoki są 2 minutowe z
      zegarkiem w ręku. Sasiadów nie będę po 8 razy dziennie zamęczać żeby zajmowali
      się moim dzieckiem. Mojego psa nie da się już"przestawić" - ma prawie 10 lat i
      jest dość schorowana psina, po ropomaciczu, z chorą trzustką i wątrobą. To
      wszystko wpływa na to( mimo branych hormonów i odpowiednich leków)że nie potrafi
      już utrzymać moczu jak dawniej i ma przyspieszoną przemiane materii - dosadniej
      nie potrafie tego ująć. Rano i po południu wychodzimy z synkiem z wózkiem z psem
      na spacer, wieczorem i kilka razy w ciągu dni wyskakuje sama - ale synek zawsze
      jest zapięty w krzesełku i cały szczęsliwy ogląda bajki i zawsze mu mówię że
      wychodzę na chwilkę bo piesek chce siusiu i nigdy nie płacze. W lato nie było
      problemu wychodziłam z nim jak stał, a teraz nie będę dziecka zamęczać
      ubieraniem żeby na 2 minuty wyskoczyć z pieskiem. Trochę zrozumienia i
      pamiętajcie, że każda z nas stara się być najlepszą Mamą...Pozdr.
    • lola125 Re: elektroniczna niania a spacery z psem w bloko 13.11.06, 14:55
      Ja miałam krótkofalówkę- sprawdza się znakomicie. Jak mieszkaliśmy na 8 piętrze przetestowaliśmy i działała w okolicznym sklepie. Jakiej firmy nie pamiętam (kupiona na allegro) i nie mogę sprawdzić, bo już jej nie mam. Znajomi w tym samym bloku mieli elektryczną nianie i "odbierali" inne dzieci. Może pomyśl o krótkofalówce. Koszt ok 200 zł o ile mnie pamięć nie myli. Pozdrawiam
      • dzidzia_ch Re: elektroniczna niania a spacery z psem w bloko 13.11.06, 15:52
        no coz widac dziewczyny ze na szczescie jeszcze porzadnie nie wystraszylyscie
        sie o zdrowie czy zycie swoich Dzieci
        oby tak dalej!!!
        ja jeszcze raz twierdze ze psa mozna przyzwyczaic do pewnych por wychodzenia za
        potrzeba i ze ktos obcy go wyprowadza
        trzeba tylko troszke konsekwencji
        a zawsze mzna dac ogloszenie na klatce - moze zglosi sie jakis
        licealista,student,emeryt czy inny "psiarz" ktory za drobna oplate wyprowadzi
        naszego czworonoga
        a twierdzenie ze chce tu dokopac autorce postu pozostawiam bez komentarza
        • lola125 Re: elektroniczna niania a spacery z psem w bloko 13.11.06, 16:48
          Czemu Twoja odpowiedź jest pod moim postem?
          • dzidzia_ch Re: elektroniczna niania a spacery z psem w bloko 13.11.06, 17:23
            pisalam "za koleja"
            to nie byla odpowiedz do Ciebie
    • kumakk Re: elektroniczna niania a spacery z psem w bloko 13.11.06, 21:07
      hej, pies musi sikac, nie da rady smile Sytuacja nie do pozazdroszczenia, ja to
      rozumiem. Trzymaj sie jakos i nie daj przerazic, bo pewnie i tak juz jestes
      spietrana.
      A co do niani - mam Angelcare i o ile swietnie sie sprawdza w domku
      jednorodzinnym, to zdecydowanie nie nadaje sie na dalsze spacery. Mury za
      bardzo wytlumiaja, nie sadze zeby jakakolwiek niania wytrzymala 9 pieter.
      Najpredzej krotkofalowka. Popytaj na gieldzie elektronicznej lub magikow-
      elektronikow.
    • indra2 Re: elektroniczna niania a spacery z psem w bloko 13.11.06, 21:16
      Ja też mam psa i kilka razy jak mąż był w delegacji musiałam z nim wyjść
      wieczorem jak synek spał. Nie widzę w tym nic strasznego, bo przecież i tak nie
      siedzę z nim w pokoju jak śpi, śpi u siebie i ma nianię w łóżeczku a ja mam
      odbiornik w salonie. Wychodzę przed dom więc w ciągu niecałej minuty byłabym z
      powrotem gdyby się obudził i płakał. Mam nianię philipsa i się sprawdziła ale
      ja mieszkam w budynku 2 piętrowym na 1 piętrze i nie ma w nim żadnych dzieci
      więc nie było zakłóceń z innych podobnych urządzeń. Ale jak odeszłam za daleko
      to w pewnym momencie niania zaczyna pikać, że jest poza zasięgiem także nie
      wiem czy w przypadku 9 pięter zdałaby egzamin.
    • mama-smyka Re: elektroniczna niania a spacery z psem w bloko 13.11.06, 21:46
      Przeczytałam to wszystko i jestem przerażona!
      Jeśli nie można jakoś pogodzić sikania psa z dzieckiem, tzn. nie można znaleźć
      nikogo do wieczornych spacerów, nie da rady wychodzić z psem tuż przed samym
      kąpaniem dziecka a dziecko kłaść spać nieco później niż o 19, to chyba nie ma
      innego rozwiązania jak "pozbyć się" psa! Oddać komuś znajomemu, w ostateczności
      uśpić.
      Sorry, ale nie wyobrażam sobie, jak można zostawić dziecko same śpiące w domu w
      łóżeczku???!!!
      Jeśli zależy Ci na psie, kochasz go, jesteś z nim bardzo związana, to stań na
      głowie i znajdź kogoś do tych wieczornych spacerów lub przesuń spanie małej.
      Nie zostawiaj dziecka samego, nie kuś losu - gdyby - tfu, tfu - coś się nie daj
      Boże stało, nie wybaczysz sobie tego do końca życia. sad
      • stypkaa Re: elektroniczna niania a spacery z psem w bloko 14.11.06, 11:17
        to chyba nie ma
        > innego rozwiązania jak "pozbyć się" psa! Oddać komuś znajomemu, w
        ostateczności
        >
        > uśpić.


        Czytam, czytam i oczom nie wierzę! To dopiero jest skrajna nieodpowiedzialność -
        uśpić psa bo nie ma kto z nim na spacer wychodzić.
        Ludzie!!!
    • cortinka Re: elektroniczna niania a spacery z psem w bloko 13.11.06, 21:56
      A może kup nosidło dla dziecka? U nas to było super rozwiązanie. Kiedy nasz
      Synek jeszcze dobrze nie chodził a nasz pies domagał się spaceru, pakowałam
      małego do nosidła, smycz do ręki i wychodziliśmy na szybki sik smile A dziecka
      lepiej samego nie zostawiaj, może poproś sąsiadkę żeby została z dzieckiem albo
      wyszła z psem?
      • agni71 Re: cortinka 13.11.06, 22:39
        O 22.00 ma śpiące dziecko ubierać (zima!) i wkładać w nosidło?

        Blanez, pomyśl o tej krótkofalówce.

        aga
        • blanez16 Re: cortinka 13.11.06, 23:53
          Właśnie mój mąż myślał o krótkofalówce i na to mnie namawiał. I na tym się
          pewnie skończy.

          PS. Niezłe było to o pozbyciu się psa, nie ? Autorka nie miała pewnie w domu
          nigdy nic żywego poza rybką w akwarium. Jak się pokarm dla rybek skończył to
          wylała akwarium do klozetu.
          • blanez16 Re: mama-smyka 14.11.06, 00:00
            Przepraszam za to akwarium w wypowiedzi sprzed paru minut, ale mało mnie szlag
            nie trafił. Niestety źle trafiłaś - w tym względzie jestem przewrażliwiona.
            Za "pozbywanie się" psa, kota, etc. poza naprawdę super-ekstra-wyjątkowymi
            sytuacjami karałabym długoletnim więzieniem.
            • mama-smyka Re: mama-smyka 14.11.06, 00:18
              Dobrze, że przeczytałam, gdy już były obydwa posty. smile
              Akurat też źle tarfiłaś, bo KOCHAM zwierzęta a psy często traktuję czulej niż
              ludzi...
              Ale nieważne.
              Nie uważasz, że sytuacja, w której trzeba zostawić dziecko samo w domu i wyjść
              jest już właśnie "super-ekstra-wyjątkowa"?
              Długo się zastanawiałam, czy napisać to o tym pozbyciu się psa, bo wiem, jak
              słowo pisane zniekształca emocje, łatwo jest źle kogoś zrozumieć a ja chyba mam
              w tym mistrza. wink Tzn. w takim pisaniu.
              Ja również za nic w świecie nie uspałabym swojego psa, ale różni są ludzie...
              Bardziej jednak szlag mnie trafia, gdy widzę w TV płaczące matki na sali
              sądowej albo w szpitalu przy łóżeczku dziecka i tłumaczące różniste
              wypadki: "Bo ja tylko na minutę do sąsiadki po jajka..." Nie muszę chyba
              komentować?
              Pomijam znęcanie się nad dziećmi, bo to inna historia.
              Statystyki nie kłamią! Większość wypadków dzieje się właśnie w domu!
              Na pewno zrobiłabym WSZYSTKO, by ktoś z psem wychodził (może jakiś młodociany
              sąsiad chętnie się tym zajmie za powiedzmy 30-40zł miesięcznie?), OSTATECZNIE
              oddałabym go komuś - może komuś z rodziny? Sąsiadowi?
              Sama nie wiem, bo nie znam Twojej sytuacji, ale DZIECKO jest najważniejsze,
              obojętnie jak bardzo kochamy swojego psa.
              A tak poza tym wszystkim i udając, że nie wiem, po co Ci ta niania:
              www.allegro.pl/item135865899_elektroniczna_niania_topcom_nowa_z_gwarancja.html
              Kiedyś ta osoba miała nianie działające na zasadzie krótkofalówek, podobno
              jeszcze lepszy był w nich sygnał.
              Ale proszę, nie zostawiaj małej samej, nawet na 2 minuty. sad((
              • blanez16 Re: mama-smyka 14.11.06, 00:39
                Mam syna. To raz. Nie uważam, żeby to była sytuacja tak straszliwie wyjątkowa,
                bo jak sama czytałaś - nie ja jedna mam ten problem. To dwa. To wychodzenie
                będzie naprawdę awaryjne (jak dotychczas - syn ma 14 mies. zdarzyło sie dwa
                razy). Mojego męża nie ma przeciętnie 3 razy w tygodniu - o ile mogę
                proszę sąsiadkę, jak jej nie ma to prosze siostrę żeby przyjechała
                (z drugiego końca miasta, więc musi nocowac), albo zapraszam jakąś
                koleżankę na późne piwo. Naprawdę robię wszystko, żeby do takich
                sytuacji nie dochodziło. Ale czasem się zdarzy, takie jest życie.
                A z tym nie zostawianiem nawet na dwie minuty to uważam niestety, że to
                przesada. Czy naprawdę nie spuszczasz z oka swojego śpiącego dziecka? Jesteś
                robotem? Nie kąpiesz się, nie siedzisz w wucecie, nie otwiersz drzwi różnym
                ludziom, nie oglądasz telewizji, nie siedzisz przy kompie tylko hipnotyzujesz
                wzrokiem swoje dziecko? Oczywiście, że do większości wypadków dochodzi w domu,
                bo tam statystycznie małe dziecko spędza najwięcej czasu. Jaką masz gwarancję
                na miłośc boską, że dziecko nie wyleci z łóżeczka i nie złamie karku kiedy ty
                sobie gwiżdżesz pod prysznicem? A jeśli naprawdę je przed tym dobrze
                zabezpieczasz (i przed innymi wypadkami), to co za różnica czy oglądasz film
                czy zjechałaś windą przed klatkę?
                Może ja jestem fatalną matką, ale nie słyszę płaczu swojego dziecka ZANIM nie
                zapłacze, ba, często słyszę dopiero po dobrej chwili - bo to inne
                pomieszczenie, bo gra radio, telewizor, szumi wyciąg, pralka wiruje, bo śpię
                etc. etc. Mija więc pewien czas, niewiele krótszy od tego w jakim dotrę z
                parteru na 9. piętro. Ale tak jak piszę - to mają byc sytuacje absolutnie
                wyjątkowe.
                • mama-smyka Re: mama-smyka 14.11.06, 01:22
                  Wiem, że Ciebie nie przekonam i nie zmienię Twojego myślenia tak samo jak Ty
                  nie przekonasz mnie do swoich racji, dlatego też podałam Ci linka do niani
                  Topcomu - zerknij sobie, podobno rzeczywiście ma taki rewelacyjny zasięg.
                  Pozdrawiam i wszystkiego dobrego.
    • lindan Re: elektroniczna niania a spacery z psem w bloko 14.11.06, 09:53
      Juz kończąc temat chciałam tylko zauważyć, że niestety najwięcej wypadków w
      domach zdarza się właśnie w obecności Mam, które akurat wyszły z pokoju.
      Przykład - ile dzieci podczas wakacji wypadło z okna i gdzie wtedy była mama?
      Mama była w kuchni, innym pokoju, łazience itd zajęta czymś. Ostatni wypadek,
      szczeniak pogryzł niemowlaka, ojciec był w domu, gdzie? Obok spał nieświadomoy
      niczego!!! W momencie kiedy wiem, że muszę wyjść z psem na kilka minut, robię
      wszystko żeby synek był bezpieczny- powtórze kolejny raz, w ciągu dnia przypinam
      go w foteliku i włączam bajkę i zawsze tłumacze, że wychodzę na chwilę.
      Wieczorem jak uśnie mocnym snem - również lecę na 2 minuty.
      Autorka postu pytała o radę jaką nianie kupić a nie o ocenę i krytke jej
      postępowania jako matki. Nietety mamo-smyka muszę to napisać - rozczarowałaś
      mnie pisząc o oddaniu lub uśpieniu psa. Gdzie empatia, jest problem to trzeba
      się go pozbyć? Otóż, nie trzeba nauczyć sie z nim żyć. Ja jestem w takiej
      sytuacji,że u mnie nie wchodzi w gre zatrudnienie kogoś do wychodzenia z psem,
      poniewaz mój pies sporo w życiu przeszedł - psina wzięta ze schroniska- nas
      kocha bezgranicznie ale próbe wyjścia z kimś obcym odebrała by jaka próbę
      pozbycia się jej i byłaby bardzo nieufna. Do grudnia mój mąż jest na wyjeżdzie i
      muszę sobie jakos radzić. W ciągu dnia wychodzę z dzieckiem i z psem ale o 22
      wieczorem nie będę dziecka po kapieli ,śpiącego ubierać przecież. Mam nieodparte
      wrażenie, że niektóre wypowiedzi to próba leczenia własnych kompleksów... Jakie
      z Was doskonałe Mamy i co lepiej się czujecie??? Szkoda słów...nie bez powodu
      mówią o "polskim piekiełku".
      • dzidzia_ch do lindan 14.11.06, 11:12
        a mnie sie wydaje ze masz potworne wyrzuty sumienia zostawiajac Dziecko same w
        domu i probujesz zakrzyczec wlasne sumienie ze to nic takiego
        i nie ma potzreby obrazenia tu nikogo ze ktos ma kompleksy,czy nie kocha
        zwierzat
        kazda z nas stara sie byc najlepsza mama dla swojego Dziecka!
        i jeszcze jedno jesli wypadek zdazy sie w domu pod Twoja nieobecnosc grozi Ci
        odpowiedzielanosc karna
        nie wspominajac juz o wyrzutach sumienia do konca zycia!
        • blanez16 Re: do dzidzi 14.11.06, 11:34
          A pardon, która z nas napisała "że to nic takiego" ? Bo chyba nie doczytałam.
          Oczywiście, że mam wyrzuty sumienia, oczywiście, że się boję. Każda normalna
          matka się boi o dziecko, stąd też moje próby zminimalizowania zagrożenia.
          Gdybym uważała, że to nic takiego, to bym sobie spokojnie wychodziła na spacery
          i nie szukałabym do małego opieki, krótkofalówek, etc. etc.
    • koma.edziecko Re: elektroniczna niania a spacery z psem w bloko 14.11.06, 11:16
      Kup krótkofalówki,są dużo lepsze niż niania.
      Nianie to taka bardzo uproszczona kótkofalówka,nawet jeśli ma kilka kanałów to
      nie ma gwarancji że usłyszysz cudze dziecko albo będą zakłócenia.
      Twoje wymagania spełnią krótkofalówki działające na UKF i z funkcją Vox czyli
      automatycznym nadawaniem gdy dziecko zacznie hałasować,mają dużo większy zasięg
      a mury,szyby windowe dizałają jak ekran niestety,więc większe
      prawdopodobieństwo że niania po prostu nie będzie działać.
      Wydaje mi się że trochę znam się na temacie ,mam licencję krótkofalowca wink
      • dzidzia_ch blaznez16 14.11.06, 11:53
        do bylo do lindan nie do Ciebie!
        dziewczyny dajcie juz spokoj!!!
        ja przynajmniej pasuje
        pozdrawiam
    • stypkaa Pytanie o krztuszenie? 14.11.06, 11:24
      Czytam wszystkie odpowiedzi i najbardziej mnie zastanawia to powoływanie się na
      krztuszenie się dziecka.
      Mam więc pytanie do wszystkich wypowiadających się mam - ilu z Was dziecko
      zakrztusiło się w nocy, podczas spania? Nie mówię tu o niemowlaku, któremu może
      się ulać pokarm, ale o starszym dziecku.
      Załóżmy, że dziecko sobie śpi w łóżeczku, nie ma w pobliżu żadnego picia ani
      nic do jedzenia, ani w ogóle niczego innego czym mogłoby się zakrztusić - i tak
      nagle zaczyna się krztusić?
      Nie wiem, może ja mam dziwne dziecko, ale nigdy się nie zakrztusił w nocy (jak
      już przestało mu się ulewać, bo ulewanie to inna sprawa).
      Mamy elektroniczną nianię i często jej używamy. Może nie chodzi tu o az o 9
      pięter w bloku, ale np. zostawiamy dziecko śpiące w samochodzie na podwórku a
      sami jesteśmy w tym czasie w domu. Nie wiem co mogłoby mu się tam stać? Jest
      przypięty pasami, więc sam nie wyjdzie, a jak tylko usłyszymy jakikolwiek
      odłgos przez nianię to w ciągu najwyżej 1 minuty jesteśmy u niego. Nawet nie
      zdązy na dobre zapłakać.
      Tak samo było jak dużo spał na dworze, zostawiałam go w wózku na tarasie czy na
      podwórku, wstawiałam nianię (wtedy jak już był na tyle duży, że potrafił się
      przemieszczać w wózku zawsze był przypięty) i sama robiłam sobie coś w domu.
      Takze nie przesadzajmy z tymi strachami i z tym napadaniem na mamę, która na
      pewno sama ma wyrzuty, bo bądź co bądź 9 pięter w bloku robi swoje.
      A już argument, żeby uśpić psa mnie po prostu zwalił z nóg sad((
      • gosia.mama.wojtusia Re: Pytanie o krztuszenie? 14.11.06, 16:22
        W kwestii niani elektronicznej to jak już zakupisz to najpierw sprawdź czy
        faktycznie działa bo 9 piętro to dość wysoko i mogą być zakłócenia.
        w wakacje mieliśmy nianię w wysokim hotelu i niestety były zakócenia,może
        faktycznie krótkofalówki będą lepsze.

        Współczuję sytuacji w jakiej się znalazłaś i wyobrazam sobie Twoje dylematy.Sama
        mam dwóch synków,6 latka i dwulatka i staram się jednak nie zostawiac ich samych.
        W wyjątkowej sytuacji zostawiam małego na dwie minuty pod opieką starszego
        synka( 6 lat) ,żeby wyskoczyć do sklepu na dole,choć i tego staram się unikać i
        zostawiłam tak może z 2 razy,na 10 minut nie miałabym odwagi...
        Mój synek nigdy się nie zakrztusił,nie zadławił ale była jedna sytuacja która
        uswiadomiła mi jak znaczące są nawet sekundy w życiu takiego malca.Którejś nocy
        śpimy w najlepsze i nagle słyszę jak młodszy synek( miał wtedy ok 20 mies) dusi
        się,charczy,oddechu nie może złapać,wyleciałam z łózka jak oparzona,zapalam
        swiatłoa mały dusi się wymiocinami,lezał na wznak ,zaczął wymiotować nagle ni z
        tego ni z owego ale wymioty nie wyleciały tylko zaczeły go dusić tak ze mógł
        oddechu złapac.Nie wiem dlaczego ale mały nawet nie drgnał,nie przekrecił się na
        bok ani nic,po prostu lezał i próbował oddech złapać,byłam przerażona.Jak sobie
        pomyślę ,że mogłoby mnie wtedy nie być w domu,choćby przez 3 minuty to mam
        ciarki,zadusiłby się na śmierć.
        Lepiej nie kusić losu,nigdy nic nie wiadomo..pewnie ,ze co ma być to będzie i
        jak ma się coś stać to i tak się stanie ale jeśli skonczyło by się to tragicznie
        a Ciebie nie byłoby blisko to nie wybaczylabyś sobie do konca zycia.
        Staram się zrozumieć ,że to dla Ciebie trudne,sytuacja bez wyjscia ale ja
        starałabym się znalezc jakieś rozwiązanie,by nie zostawiac malca...Pomysł z
        zatrudnieniem kogoś do wyprowadzania psa wieczorem nie ejst głupi,pies się z
        czasem przyzwyczai a dziecko najwazniejsze.Życzę ,bys jakoś wybrnęła z tej sytuacji.
        Pozdrawiam


        • ursgmo Re: Pytanie o krztuszenie? 14.11.06, 18:57
          Mi się nasuwa tylko jedno - skoro to 9 piętro jeździsz windą , co zrobisz jak
          się zatniesz ?
    • lindan Re: elektroniczna niania a spacery z psem w bloko 14.11.06, 19:12
      A mi sie nasuwa jedno - piszesz NIE NA TEMAT!
    • mysia125 moze mam za duzo wyobrazni... 14.11.06, 21:20
      ...albo zbyt pomyslowe dziecko, ale nie zostawilabym go samego w krzeselku
      przypietego pasami! jesli musze wyjsc, np. na dol do listonosza, to go biore w
      chuste, ew. zostawiam przed tv - ale nie przypielabym / wlozyla do lozeczka
      dziecka starszego niz 10 mies/rok. Wole nie myslec, co sie mogloby stac, gdyby
      grzmotnal z krzeselkiem przy probie wstawania. No, ale moj potrafi rozpiac pasy
      w wozku...

      blanez, nie mozesz od kogos wypozyczyc konkretnej niani przed kupnem? to by
      chyba rozwialo twoje watpliwosci.

      --------------------------------------
      Kasia & Felix 23/01/2005
      Felix for beginners
    • mama-smyka kończąc temat z mojej strony... 14.11.06, 21:52
      "Zwłaszcza, że naprawdę jest to
      maksymalnie 10 minut z zegarkiem w ręku i duszą na ramieniu ze strachu"
      Dobrze, że czujesz strach, może on pomoże Ci się opamiętać. Wiesz, ile to jest
      10 minut???!!!
      Napisałam o uśpieniu psa sądząc, że Cię to zszokuje i zmotywuje do myślenia.
      Naprawdę nie wierzę, że nie ma rozwiązania tego problemu, że na całym osiedlu
      nie znajdzie się osoba, która okazjonalnie nie podjęłaby się wyprowadzać psa
      czy zostawać z dzieckiem. Choćbyś tylko mogła nianię elektroniczną u sąsiadów
      zostawić - już coś.

      Lindan - u Ciebie sytuacja jest zupełnie inna, dziecko z fotelika z pasami się
      MOŻE nie wydostanie, zwłaszcza gdy ma bajki. smile Ja tak czasem wychodziłam do
      pokoju obok, by poukładać pranie w komódce od małego. smile
      Poza tym blanez16 nie musi się prosić kilka razy dziennie, bo sama napisała, że
      to są sytuacje wyjątkowe i dość sporadyczne.
      "Gdzie empatia, jest problem to trzeba
      się go pozbyć? Otóż, nie trzeba nauczyć sie z nim żyć"
      Otóż to, ale chyba nie trzeba przy tym narażać dziecka???
      Czy Wy ogłuchłyście??? Nie rozumiecie, co czytacie???
      Nie wiem, o co Ci chodzi z tymi kompleksami, ale jesli masz takie problemy, to
      chyba pomyliłaś forum.

      Dzidzia_ch - zgadzam się z Tobą właściwie w każdym słowie i mam nadzieję, że
      autorka wątku przewartościuje sobie tą sprawę. Znam jedną dziewczynę, mamę
      dwóch córeczek, aż żal patrzeć. sad Kupiła sobie z mężem "syneczka", takiego
      małego pieska z włosami (na sierść ktoś tam jest uczulony) i ciągle go tulą,
      całują, śpią z nim, jest najważniejszy w domu, jada lepiej niż niejeden
      człowiek a dzieci - cóż, ze smutkiem patrzą, gdy mama tuli "syneczka" (tak o
      nim mówi: "Chodź, syneczku do mamusi się potulić") a na nie ciągle krzyczy, w
      życiu nie widziałam, by przytuliła którąś z nich, ale za to za każdym razem
      słyszę pełny wachlarz epitetów pod ich adresem - brak słów, tacy ludzie nie
      powinni mieć dzieci. sad(( Ale oczywiście to jest zupełnie inna sytuacja i nie
      naskakujcie znowu na mnie, że napisałam coś, czego nie napisałam. To taka
      dygresja psowa. wink Choć niewesoła, niestety.

      stypkaa napisała: "To dopiero jest skrajna nieodpowiedzialność -
      uśpić psa bo nie ma kto z nim na spacer wychodzić." A nie uważasz, że skrajną
      nieodpowiedzialnością jest posiadanie dziecka i psa, gdy nie można sobie z tym
      poradzić? Jak mam dziecko, to nie biorę sobie psa, jeśli mam psa i pojawi się
      dziecko - pies musi to zaakceptować i się dostosować. Chyba że dla kogoś pies
      jest ważniejszy...
      Napisałam o uśpieniu psiaka, bo mnie denerwuje taka nieodpowiedzialność
      rodziców! Skoro sobie nie radzi z tą sytuacją, nie może być w dwóch miejscach
      jednocześnie i twierdzi, że nie ma nikogo, kto mógłby jej pomóc, to chyba
      pozostaje tylko nie branie sobie az tyle na głowę, nie sądzisz??? I chyba to
      oczywiste, że oddać trzeba psa a nie dziecko. wink
      "A już argument, żeby uśpić psa mnie po prostu zwalił z nóg sad(("
      Ciekawe, czy bardziej zwaliłoby Cię z nóg dziecko, które wypadło z łóżeczka
      próbując z niego się wydostać, gdy mama nie reagowała na kilka minut płaczu -
      nie było jej w domu, bo w końcu miała ważną misję.

      mysia125: z Tobą również się zgadzam, mój mały też jest taki pomysłowy a poza
      tym wiadomo jak jest z dziećmi - rozchorują się w piątek, jeśli w sobotę
      planujemy wyjazd weekendowy, zmajstrują coś, gdy na 2 sekundy odwrócimy wzrok...
      Dziecko to najcenniejszy skarb i sens życia - i niestety jego pojawienie się na
      świecie zmienia całe nasze życie! Nasze i wszystkich domowników, na czele z
      psem.

      Zresztą dziwi mnie ogromnie, że na ten temat potrzebna jest w ogóle dyskusja.
      Dla mnie stawianie dziecka na pierwszym miejscu w absolutnie każdej sprawie i
      dbanie o maksimum bezpieczeństwa jest tak oczywiste, że nie sądziłam, że
      ktokolwiek tutaj potaknie blanez.
      W każdej książce, gazecie, nawet w artykułach w sieci znaleźć można
      ostrzeżenia, by nie zostawiać dziecka samego nawet na moment. Wiem, że noc to
      coś innego, tzn. gdy dziecko śpi, ale przecież może się w każdej chwili obudzić!
      Lepiej byc mądrym przed szkodą niż po niej, bo konsekwecje mogą być tragiczne.
      Ale jak wiemy są i ludzie, którzy z bólem serca będą patrzeć na smierć dziecka
      a nie zgodzą się na transfuzję krwi w imię nie powiem jakich zasad.
      Wiem, że to przykład skrajnie skrajny, ale to tak dla podkreślenia.

      blanez16 - nadal uważam, że Twoja sytuacja JEST wyjątkowa, chyba że nie wiesz,
      co piszesz. Mamy, które się tu wypowiadały, pisały o zostawianiu dziecka w
      DOMU, na pierwszym piętrze, zapięte w foteliku, pod opieką starszego rodzeństwa
      i na pewno nie na 10 minut!!!
      Wybacz, że to piszę, ale to jest sytacja niedopuszczalna!
      W razie wypadku możesz byc karana z tytułu zaniedbania obowiązków
      rodzicielskich, wiem, że uznasz, że przesadzam i dramatyzuję, ale czy do Ciebie
      naprawdę nie dociera, że takie rzeczy NAPRAWDĘ się zdarzają???
      Spuszam moje dziecko z oka, gdy śpi, oczywiście, ale jestem zawsze w pokoju
      obok i przez nianię SŁYSZĘ JEGO ODDECH!
      Kąpię się, siedzę w wc, otwieram drzwi różnym ludziom i to 2 piętra niżej,
      oglądam TV, siedzę przy kompie, ale tylko wtedy, gdy ktoś inny pilnuje
      dziecka!!!
      I rzeczywiście, bywało, że przez blisko dobę nie mogłam się wykąpać, bo byłam w
      domu sama z małym i nie miał kto go popilnować - czy to coś dziwnego??? Chyba
      każda mama ma takie doświadczenia, nawet w książkach czy wywiadach można takie
      rzeczy znaleźć. Później zabierałam go ze sobą i wkładałam w łazience do
      leżaczka.
      "Jaką masz gwarancję na miłośc boską, że dziecko nie wyleci z łóżeczka i nie
      złamie karku kiedy ty sobie gwiżdżesz pod prysznicem? "
      Taką, że nie gwiżdżę pod prysznicem, bo za ścianą śpi dziecko i pilnuje je
      tatuś lub babcia. smile
      "A jeśli naprawdę je przed tym dobrze
      zabezpieczasz (i przed innymi wypadkami), to co za różnica czy oglądasz film
      czy zjechałaś windą przed klatkę?"
      Zasadnicza, moja kochana. Oglądając film w ciągu kilku sekund jestem przy
      małym, zdarzyło nam się, że miał bezdech, zadziałał na szczęście monitor i na
      czas dobiegłam do dziecka.
      Sprzed klatki na 9-te pietro byś nie zdążyła, możesz mi wierzyć.
      Nie jesteś fatalna matką, tego jestem pewna. Na pewno chcesz dla małego
      wszystkiego, co najlepsze i dlatego zadałaś to pytanie na forum.
      Nie dbam o to, co napiszą teraz mamy, które Ci potakują, że robisz dobrze
      (zdajecie sobie sprawę, za co bierzecie odpowiedzialność???), nie zamierzam
      więcej zaglądać do tego wątku, bo myślę, że wyczerpałam temat - bicie piany
      mnie nie interesuje a czytanie oburzeń na moją prowokacyjną propozycję uspania
      psa jest po prostu smutne - dziwne, że żadnej z tych osób nie jest żal
      dziecka... pozostawię to bez komentarza.
      Mam aktualnie sporo swoich problemów a zajrzałam tu tylko dlatego, że
      wstrząsnął mną temat postu.
      Mnie wystarczy, że tak po cichu i nie przyznając się nikomu przemyślą sprawę i
      zmienią troszkę swoje postępowanie i być może (odpukać) unikną tragedii.
      Wiem, że często dopiero z czasem docierają do nas pewne sprawy, potrzeba czasu
      i dystansu.

      Nie chcę już nic więcej pisać, można tak się sprzeczać w nieskończoność, każdy
      inaczej wychowuje dziecko, każdy inaczej podchodzi do problemów, każdy ma w
      życiu inne priorytety.
      Mam znajomą, która nie wie nawet, kiedy i ile dziecko powinno mieć szczepień,
      nie chodzi z nim do lekarza, nigdy w życiu nie użyła oliwki czy kremu.
      Dziecko wygląda jak wygląda, jej się wydaje, że świetnie i że jest wyjątkowo
      zdrowe a mały ma katar ok. 10 miesięcy w roku i policzki jak wymalowane szminką
      (według mnie skaza białkowa, ona nie chce słyszeć o lekarzu, bo ja niby
      jestem "niewyluzowana" big_grin).
      Druga z kolei chucha i dmucha, dziecko nie może zrobić kroku zanim nie zapyta
      jej, czy może (DOSŁOWNIE!), gdy mają gości, potrafi przez 1,5h stać w jednym
      miejscu za stołem i ruszać tylko głową... Każda rzecz, którą zjada jest
      skrupulatnie zapisywana w zeszycie - co, kiedy, ile, gdzie kupione - a później
      anali
      • mama-smyka Re: kończąc temat z mojej strony... 14.11.06, 21:57
        blanez16 -> ostatnie słówko do Ciebie - nie odbieraj tych wszystkich głosów
        protestu jako ataku czy krytyki. Każda z nas jest matką i każdej na sercu leży
        dobro wszystkich dzieci, każdą boli kolejna tragedia z udziałem dziecka
        pokazywana w TV.
        Przemyśl to po prostu, jestem pewna, że znajdzie się jakieś rozwiązanie, ktoś
        mieszkający w pobliżu i chętny do spacerów lub może ta niania zostawiona u
        sąsiadów zda egzamin.
        Jeśli Cię coś uraziło, to przepraszam, bo przecież nie chodzi o kłótnie, tylko
        o dobro dziecka. TWOJEGO dziecka.
        Ja już tak mam - co na sercu, to na języku, ale sama nie lubię klakierów i
        pochlebców i wole konstruktywną krytykę, gdy na to zasłużę.
        Powodzenia i wszystkgo dobrego. smile
        • blanez16 Re: kończąc temat z mojej strony...- mamo-smyka 14.11.06, 22:17
          Myślę, że ty masz za dużo szczęścia w życiu i stąd ta totalna krytyka. Kąpiesz
          się jak dziecka pilnuje tatuś albo babcia - nie rozczulaj mnie kochana. Moja
          Matka nie żyje teściowa również, mąż po prostu pracuje i go nie ma. Wiesz,
          naprawdę nie życzę Ci źle, ale może jakbyś pobyła sama z dzieckiem przez
          dłuższy czas to byłabyś bardziej wyrozumiała. Na resztę twoich komentarzy
          kończących dyskusję nie odpowiem, ponieważ widzę wyraźnie, że nie przeczytałaś
          moich wypowiedzi dokładnie a powtarzac się nie będę.

      • agni71 Re: kończąc temat z mojej strony... 14.11.06, 23:09
        > Kąpię się, siedzę w wc, otwieram drzwi różnym ludziom i to 2 piętra niżej,
        > oglądam TV, siedzę przy kompie, ale tylko wtedy, gdy ktoś inny pilnuje
        > dziecka!!!

        No cóż, naprawdę zazdroszczę sytuacji. Nie każda mama ma pomocników przez cały
        dzień. A nawet, śmiem twierdzić, że większośc mam nie pracujących zawodowo i
        zajmujących się dzieckiem lub dziećmi w domu jest sama przez wiekszość dnia.
        Rozumiem, że z tego powodu nie powinny, za przeproszeniem, sikać aż do powrotu
        męża z pracy?

        > I rzeczywiście, bywało, że przez blisko dobę nie mogłam się wykąpać, bo byłam
        w> domu sama z małym i nie miał kto go popilnować - czy to coś dziwnego???

        Dla mnie to bardzo dziwne, ale może to ja jestem jakaś dziwna?

        aga
      • stypkaa Re: kończąc temat z mojej strony... 15.11.06, 10:32
        Wiesz co, Mamo Smyka? Zawsze mi się wydawało, że jestem przewrażliwiona matką,
        ale jak czytam Twoją wypowiedź to jednak chyba zmienię zdanie smile

        Lindan - u Ciebie sytuacja jest zupełnie inna, dziecko z fotelika z pasami się
        > MOŻE nie wydostanie, zwłaszcza gdy ma bajki. smile Ja tak czasem wychodziłam do
        > pokoju obok, by poukładać pranie w komódce od małego. smile
        I tu się bardzo głęboko mylisz. Otóż, ja mojego dziecka nie zostawiłabym samego
        w foteliku nawet na minutę. Potrafi się rozpiąć z pasów i wstać. Kończyć chyba
        nie muszę.



        Znam jedną dziewczynę, mamę
        > dwóch córeczek, aż żal patrzeć. sad Kupiła sobie z mężem "syneczka", takiego
        > małego pieska z włosami (na sierść ktoś tam jest uczulony) i ciągle go tulą,
        > całują, śpią z nim, jest najważniejszy w domu, jada lepiej niż niejeden
        > człowiek a dzieci - cóż, ze smutkiem patrzą, gdy mama tuli "syneczka" (tak o
        > nim mówi: "Chodź, syneczku do mamusi się potulić") a na nie ciągle krzyczy, w
        > życiu nie widziałam, by przytuliła którąś z nich, ale za to za każdym razem
        > słyszę pełny wachlarz epitetów pod ich adresem - brak słów, tacy ludzie nie
        > powinni mieć dzieci. sad(( Ale oczywiście to jest zupełnie inna sytuacja i nie
        > naskakujcie znowu na mnie, że napisałam coś, czego nie napisałam. To taka
        > dygresja psowa. wink Choć niewesoła, niestety.
        Dygresja bym powiedziała nie na temat. Jeśli jakaś matka mówi do psa syneczku i
        tuli psa, zamiast dzieci to jest chora. Tu sytuacja wygląda trochę inaczej, nie
        chodzi o tulenie psa tylko o załatwienie jego najważniejszej potrzeby.

        > stypkaa napisała: "To dopiero jest skrajna nieodpowiedzialność -
        > uśpić psa bo nie ma kto z nim na spacer wychodzić." A nie uważasz, że skrajną
        > nieodpowiedzialnością jest posiadanie dziecka i psa, gdy nie można sobie z
        tym
        > poradzić? Jak mam dziecko, to nie biorę sobie psa, jeśli mam psa i pojawi się
        > dziecko - pies musi to zaakceptować i się dostosować. Chyba że dla kogoś pies
        > jest ważniejszy...
        A wyobrażasz sobie sytuację, że ktoś przez np. 5 lat ma psa, potem rodzi się
        dziecko. I co maja się psa pozbyć? Przeraża mnie takie podejście, bo na takie
        samej zasadzie ludzie kupują szczeniaczka dla dzieci, a jak przestanie być
        słodkim szczeniaczkiem to go przywiązują w lesie albo jeśli ktoś ma trochę
        lepsze serce oddają do schroniska.
        Kocham moje dziecko ponad wszystko, ale nigdy nie uśpiłabym psa dlatego, że nie
        ma kto z nim wyjść na spacer.

        > "A już argument, żeby uśpić psa mnie po prostu zwalił z nóg sad(("
        > Ciekawe, czy bardziej zwaliłoby Cię z nóg dziecko, które wypadło z łóżeczka
        > próbując z niego się wydostać, gdy mama nie reagowała na kilka minut płaczu -
        > nie było jej w domu, bo w końcu miała ważną misję.
        Owszem, sytuacja taka może się zdarzyć. Ale trzeba zrobic wszystko, żeby się
        nie zdarzyła. Jakoś nie wyobrażam sobie, żeby mały człowiek któremu bok
        łóżeczka dosięga do szyi potrafił sam z niego wyjść. O ile nie ma żadnych
        akcesoriów które mu w tym pomogą.

        > Dziecko to najcenniejszy skarb i sens życia - i niestety jego pojawienie się
        na
        >
        > świecie zmienia całe nasze życie! Nasze i wszystkich domowników,

        Tak, tu niewątpliwie masz rację. Zmienia całe nasze życie. Nasze...

        na czele z
        > psem.

        Pies to istota jeszcze bardziej zależna od człowieka niż drugi człowiek. Ja nie
        potrafiłabym zrobić krzywdy zwierzakowi w imię czegokolwiek.

        > blanez16 - nadal uważam, że Twoja sytuacja JEST wyjątkowa, chyba że nie
        wiesz,
        > co piszesz. Mamy, które się tu wypowiadały, pisały o zostawianiu dziecka w
        > DOMU, na pierwszym piętrze, zapięte w foteliku, pod opieką starszego
        rodzeństwa
        >
        > i na pewno nie na 10 minut!!!
        Akurat zostawienie dziecka przypiętego w foteliku czy pod opieką starszego
        rodzeństwa dla mnie nie wchodzi w grę. Z fotelika jak pisałam moje dziecko bez
        problemu potrafi się wydostać. Natomiast co do starszego rodzeństwa, fakt
        zależy jak dużo starszego, ale ja bałabym się śmiertelnie zostawić 6 latka z 2
        latkiem. 6 latek to jeszcze dziecko i może zrobic więcej krzywdy 2 latkowi,
        szczególnie jak młodsze go czymś zdenerwuje, niż 2 latek byłby sobie w stanie
        sam zrobić. Poza tym wiadomo, że co 2 głowy to nie jedna, i dopiero taka dwójka
        mogłaby mieć pomysły.


        >Spuszam moje dziecko z oka, gdy śpi, oczywiście, ale jestem zawsze w pokoju
        > obok i przez nianię SŁYSZĘ JEGO ODDECH!
        To naprawdę jesteś przewrażliwiona. Jeśli jesteś obok w pokoju i włączasz
        nianię. Wybacz, ale w takim razie to całą noc powinnaś nie spać żeby słyszeć
        oddech swojego dziecka. ZAWSZE może się zdarzyć jakaś tragedia. A co jeśli ktoś
        ma tak mocny sen, że nie usłyszy, że dziecko przestało oddychać? Albo, że się
        zakrztusiło??

        Kąpię się, siedzę w wc, otwieram drzwi różnym ludziom i to 2 piętra niżej,
        > oglądam TV, siedzę przy kompie, ale tylko wtedy, gdy ktoś inny pilnuje
        > dziecka!!!
        Super, że masz taki komfort. A co byś zrobiła np. na moim miejscu, kiedy mąż
        przez cały tydzień pracuje na 3 zmianę, czyli na noc i nie ma go w domu już od
        18 do rana. Mam przez cały tydzień nie brać prysznica? Albo nie robić siusiu?


        Kończąc: masz rację, ze dyskusja nie ma sensu. Jedni mają taką komfortową
        sytuację jak Ty, inni mają problemy jak blanez. I jedna strona nie zrozumie
        drugiej.
        Natomiast wiem jedno - ani jedna ani druga skrajność jaką opisałaś na końcu
        postu nie jest wskazana. ZAWSZE coś się dziecku może stać. Nawet jak na chwilę
        się odwrócisz, żeby zrobić mu jedzenie czy zmyć naczynia.
        Wiadomo, że trzeba tak zabezpieczyc dom, żeby ewentualnych zagrożen było jak
        najmniej. Ale o tym własnie jest post blanez, jak sobie w takiej sytuacji
        poradzić.
    • kangur4 Re: elektroniczna niania a spacery z psem w bloko 15.11.06, 00:45
      Ja mam telefon bezprzewodowy z funkcją babyphone - można położyć słuchawkę obok
      śpiącego dziecka i przy najmniejszym hałasie telefon dzwoni na wybrany wcześniej
      numer - najlepiej komórki, którą ma się przy sobie. Kiedy odbierze się komórkę,
      słychać co się dzieje w pobliżu słuchawki. Teoretycznie, zasięg takiego
      rozwiązania jest nieograniczony - można być na drugim końcu miasta i usłyszeć,
      co się dzieje w dziecinnym pokoju. Funkcję interkomu takie cuś posiada również.
    • s.ivona Re: do autorki - podaje nazwe nianii 15.11.06, 13:26
      w listopadowym numerze Dziecka reklamuja nowa elektroniczna nianie
      niania Baby Talker 1010 firmy Topcom cena 149zl
      zasieg do 2 km, nadajnik moze byc zasilany z sieci i z baterii
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka